Dodaj do ulubionych

Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę...

20.02.20, 15:47
... i chce ją obkupić za grosze, to jest dobry moment. Piżamy po 5 zł, sukienki po 7, t-shirty w granicach 3, dżinsy, bluzy swetry ok. 10... Zimowe dodatki, czy słuchawki za 1-2.
Domyślam się, że tam się nie skompletuje całej garderoby, ale uzupełnić o to czy tamto można imho.
Obserwuj wątek
          • 35wcieniu Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 17:06
            Nie jest kontrowersyjny, po prostu nie przychodzi Ci też do glowy że w tym że non stop piszesz o kupowaniu jest coś co powinno Cię zastanowić.
            A cena szmat przecenionych ze 100 na 5 zł świadczy tylko o tym, że nigdy nie były warte 100.

            --
            "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
            • kosmos_pierzasty Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 17:18
              I naprawdę dziecko wchodzące ponoć w okres najszybszego wzrostu potrzebuje bardzo trwałych ubrań?
              Do reszty wpisu się nie Odnoszę, bo nie za bardzo widzę sens. Wydawało mi się, że temat zakupów jest równie dobry, do lekkiej pogawędki jak każdy inny, ale jak nie, to ok, przyjmuję do wiadomości i postaram się Was nie zanudzać.
              • 35wcieniu Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 17:22
                Nie, dziecko nie potrzebuje trwałych ubrań. A planeta nie potrzebuje setek tysięcy ton szmat szytych za grosze, transportowanych przez pół świata i wywalanych po 3 założeniach. Serio, w 2020 roku nadal nie masz żadnych, ale to żadnych przemyśleń nt. jakości, ekologii, etyki?

                --
                "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
                  • 35wcieniu Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 17:36
                    Mnie wszystko jedno co widzisz, ale coś mi się wydaje że widzisz to co chcesz widzieć. Jesteś zakupoholiczką, ale chyba rozum posiadasz - naprawdę nie widzisz różnicy między ciuchem, który wytrzymuje 3 prania i wygląda tak że nadaje się tylko do wywalenia, szytym w nieludzkich warunkach i transportowanym (ślad węglowy) przez pół świata, a czymś dobrej jakości, co wytrzyma o wiele dłużej, co można z czystym sumieniem komuś oddać czy sprzedać kiedy dziecko wyrośnie, bo nadal będzie w dobrym stanie, szytym lokalnie, w godnych warunkach?
                    Naprawdę chcesz się tu prezentować jako osoba, która takich rzeczy nie rozumie?

                    --
                    "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
                    • kosmos_pierzasty Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 17:42
                      Słuchaj, moje dziecko nosi różne ubrania, markowe, niemarkowe, z drugiej ręki też. Tak jak ja. A jeśli sobie wymyśliłaś, że zrobisz że mnie bezmyślną konsumentkę, to możesz sobie myśleć, co chcesz, to wolny kraj (really?). Mój ślad węglowy jest bardzo niski, choćby na tle forum, a za pseudodiagnozę dziękuję, obejdzie się.
                      • 35wcieniu Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 17:45
                        Cóż, było do przewidzenia.

                        --
                        "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
                      • hanusinamama Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 18:13
                        Domorosła psycholożka cię dopadła..ja bym sobie dyskusje odpuściła. Pani ma ewidenty problem i jak komuś nie dosra taz w tygodniu to jest chyba chora. Taka dama co tu na wszystkich patrzy z góry i czasami "zaszczyci" nas swoją oceną sytuacji...nie warto.

                        --
                        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
                    • lily_evans11 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 17:43
                      Żadna nastolatka nie chce latami nosić rzeczy doskonałej jakości, tylko mieć rzeczy modne.
                      BTW co do tego rozlatywania się, moje dziecko w klasie 7 wciąż ma podkoszulki z tegoż sklepu kupione po klasie 5, właśnie po kilkanaście złotych, wyglądają porządnie do dzisiaj. Ale do szkoły nie chce ich nosić, nosiła w lecie, na rehabilitację itp. Naprawdę nie wiem, co w tym dziwnego, że młodzież latami nie chce nosić w kółko tych samych rzeczy.

                      --
                      Zginę, jeśli się obejrzę
                            • 35wcieniu Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 18:06
                              Aha, tak potrzebne jak Twoja kolekcja świątecznych swetrów, skitrana tak głęboko że aż wąteczek powstał że znaleźć ich nie możesz... I że szukanie zaczniesz od kupienia nowych big_grin

                              --
                              "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
                              • kosmos_pierzasty Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 18:28
                                Rany, Ty chyba kartotekę wątków prowadzisz, co, kto, kiedy... musisz się potwornie nudzić... Wiesz co, to ja już wolę rozmawiać o ciuchach - w których to rozmowach jakby bierzesz udział big_grin Podpowiem - nie trzeba się udzielać w każdym wątku, nie jest to obowiązkowe, serio.
                          • panna.nasturcja Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 18:03
                            Ale od początku uczysz, że pieniądze są bardzo ważne, zawsze to widać w Twoich postach, teraz też od razu odniosłaś się do bogatszych koleżanek córki. Masz kompleksy na tym tle i przelałaś je na córkę.
                            I jest problemem sporym, że nastolatka woli być modna niż dobrze ubrana i dbająca o środowisko.
                                  • rosapulchra-0 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 19:35
                                    Jak czytam te wypierdziane wam, lily i kosmos, odpowiedzi pełne frazesów tylko po to, aby sobie nastrój poprawić, to cieszę się w sumie, że wasze interlokutorki spuszczają z siebie powietrze w ten sposób, a nie tradycyjny, bo co to za ślad węglowy po sobie by pozostawiały!

                                    --
                                    "Dobre wychowanie polega nie na tym, że nie oblejesz obrusa sosem, lecz na tym, że nie zauważysz, kiedy to zrobi ktoś inny" Antoni Czechow
                                • memphis90 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 19:36
                                  Ale co Ty właściwie wymyslasz? Naprawdę, są dzieci, które mają 5 t-shirtow z pepco za 5zl zamiast 5 t-shirtow z bennettona za 100zl. A wyzyskiwane dzieci z Bangladeszu naprawdę nie kicają ze szczęścia, że ktoś kupił drogi t-shirt szyty w Polsce, bo przenoszenie produkcji do krajów bogatych nijak nie poprawia życia dzieci z krajów 3-go świata i nie tędy droga pikających serduszek dla poprawy ich losu.

                                  --
                                  "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
                                  • bo_ob Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 21.02.20, 12:43
                                    astramastra napisał(a):

                                    > Weź wyluzuj, to normalne, że nastolatki chcą mieć mnóstwo ciuchów.

                                    Tak jest. Ale wtedy wkracza mama i tłumaczy dziecku, że bluzka za 5 złotych to jest szwindel. Bo ile zarabiają ludzie, którzy zbierają na nią bawełnę, którzy ją przędą, tkają, ile szwaczki? Ile transport, marża, koszty itp?
                                    Uczy też dziecko, że zawsze warto jest mieć mniej dobrego, niż więcej byle czego - dotyczy to ubrań, jedzenia, znajomych.

                                    Od tego jest matka.
                        • mikams75 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 19:10
                          ta z bogatszej rodziny to nie podlega dyskusji, ale ta z biedniejszej rodziny tez nie ma zamiaru donaszac tylko poczeka na wyprzedaze w sieciowkach jak w normalnej cenie bylo za drogo. I ja nie mam nic przeciwko donaszaniu po najblizszej rodzinie czy kupowaniu w lumpeksie, ale nie ma szans na skompletowanie nastolatkowej garderoby bazujac wylacznie na tych porzadnych uzywanych rzeczach. O kwestiach higienicznych nie wspominajac, szczegolnie w przypadku bielizny.
                          Uzywane kupowalam jak corka byla mala, z nastolatka sie juz tak nie da. To tyle w kwestii, czego dziecko bylo nauczone, jak to ktos wyzej wypomina.
                      • panna.nasturcja Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 19:06
                        Mikams, nie wiem do kogo piszesz, bo drzewko się wyrównało, ale jeśli do mnie to ja nie pisałam o noszeniu po kimś. Córka Lily ma ubrania, swoje, kupione dla niej, ale w nich nie chodzi, bo są niemodne, kupuje nowe. Tak, to konsumpcjonizm i tego Lily córkę nauczyła.
                        • mikams75 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 19:19
                          akurat do 35wcieniu, ale wlasnie widze, ze drzewko zglupialo.

                          Nie wiem co nosi corka Lily, ale jej corka jest w podobnym wieku co moja i wiem w jakim tempie rosna dziewczynki w tym wieku. U mnie nie ma opcji, ze wywalamy cos, bo jest niemodne, bo wyrosnie zanim z mody ciuch wyjdzie. Nie wywalam, co lepsze sprzedaje, reszte oddaje, niewele wyrzucam (np. mocno sprane majtki czy przetarte skarpety), nawet zniszczone buty odnosze do sklepu, jakos to podono recykluja.
                          Tak czy inaczej jestem zmuszona do dokupywania ubran dla dziecka i nie widze sensu kupowania jakis ponadczasowych ubran, drozej, jak i tak wyrosnie. Koszulki, pizamy, skarpety - glownie to sie kupuje w sklepach typu sinsay i nie ma sensu, zeby przeplacac. Nam sie ubrania nie rozpadaja po trzech praniach, sa wykorzystywane az sie zrobia za male. Sa pewne rzeczy, ktore kupuje drozej np. zimowe, bo mi zalezy na konkretnych parametrach i moge za nie wiecej zaplacic, ale zwykle codzienne caloroczne ubrania kupuje w sieciowkach, na wyprzedazach.
                          • panna.nasturcja Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 19:22
                            Ale to, co piszesz jest normalne. Lily pisała, że córka nie założy, bo niemodne a wciąż dobre. O to mi chodziło.
                            Wiadomo, że dziecko nie ponosi ubrań kilka lat, bo wyrośnie więc inaczej się kupuje niż dla dorosłego, który w zimowym płaszczu pochodzi kilka lat.
                            • mikams75 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 19:28
                              w tym watku wyszlo, ze nie bardzo - lepiej kupic drozsze porzadniejsze niz dziadostwo z sinsay. A ja uwazam, ze w przypadku nastolatki to nie ma sensu. Mozna kupic tanie i modne (nastolatki raczej ponadczasowej klasyki nie doceniaja).
                              Nie dopatrzylam sie co Lily pisala i skad jej corka ma te niemodne ciuchy. Bo jak kupione pol roku temu wg jej zyczenia, to bym migusiem ukrocila takie zapedy malolaty. A jak to jakis ciuch odziedziczony po mnie czy kupiony przeze mnie uzywany, niby ok, ale niemodny, no to trudno.
                              • panna.nasturcja Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 19:32
                                Niemodne ciuchy to te, które Lily jej kupiła jakiś czas temu. Nastolatka sama wybrała.
                                I dlatego piszę, że to jest złe wychowanie, że w tych ciuchach już do szkoły nie pójdzie i trzeba kupić nowe, bo to nie są stare ubrania skoro dziecko rośnie, tylko nie najnowsza kolekcja.
                                • mikams75 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 19:42
                                  w takiej sytuacji trzeba przyjac jakas strategie i pamietac, ze my tez miewamy ciuchy zalegajace w szafie, czesciowo juz niemodne albo zle sie w nich czujemy.
                                  Mojemu dziecku moda sie az tak czesto nie zmienia wink ale jakby tak bylo, ze ciuchy az tak skspresowo traca na aktualnosci, to bym zaczela dociekac przyczyny. Towarzystwo? Akceptacja innych? Samoakceptacja? I bym ustalila, ze kupuje po 1-2 ciuchu, beda w kolko prane a za pol roku moge kupic cos z nowszej kolekcji. Nie byloby zapelniania szafy aktualna kolekcja.
                                  • lily_evans11 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 21:56
                                    Mika, mimo wszystko wydaje mi się, że np. rok czy ponad rok z tymi samymi spodniami czy koszulkami to NIE JEST TAK EKSPRESOWO. I że panie, które tutaj próbują głupkowato się czepiać, same sobie o wiele częściej kupują rzeczy.
                                    Moja córka już nie urośnie wzwyż. Wszerz sama stara się nie rosnąć wink. Ale to nie znaczy, że ma chodzić 3-5 lat w tych samych rzeczach między ludzi, bo tak.

                                    --
                                    Zginę, jeśli się obejrzę
                                      • lily_evans11 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 23:29
                                        Jessu, ależ nikt Ci nie broni, skoro się czujesz z tym dobrze i tak Ci odpowiada. To indywidualna sprawa. Niemniej wyobraź sobie, że nastoletnie dziewczęta mają przeważnie inaczej.
                                        A moje dziecko, jako że nie mam milionów monet na pierdylion podobnych bluzeczek czy rzeczy typowo na 1 raz, ma przemyślaną i pasującą do siebie garderobę, tyle że uzupełnianą i odświeżaną co jakiś sensowny dla takich młodziaków czas. Nie zamierzam jej karać za to, że już nie rośnie i kazać nosić spodni z VI klasy do końca liceum - bo niespodziewanie okazały się naprawdę trwałe i się nie rozpadły.

                                        --
                                        Zginę, jeśli się obejrzę
                                      • mikams75 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 23:46
                                        berdebul, ale tak logistycznie to jak to wyglada? Odhaczasz co 5 lat, ze teraz jest rok na zakupy ubraniowe? Ja tez mam niektore wiekowe rzeczy, niektore sprzed 15 lat donasza wlasnie moja corka ale jednak co roku sobie cos tam dokupuje. Czasem bo musze, a czasem, bo mi sie podoba. Lubie miec ten komfort, ze mam rozne rzeczy i nie musze nagle szukac, bo ostatnie buty na dany sezon juz sie rozpadaja. Szczegolnie w przypadku butow - ciezko mi kupic pasujace buty, wiec jak juz mi cos pasuje i jest w atrakcyjnej cenie to kupuje nawet jesli mam buty.
                                        • berdebul Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 21.02.20, 08:10
                                          Nie kupuję niepotrzebnych rzeczy, jak są potrzebne to idę i kupuję. Buty wytrzymują około 5 lat, niektóre dłużej (zimowe, zwłaszcza ostatnio). Średni czas życia ciuchów, które nadają się do założenia do pracy to 5-7 lat, później przechodzą w kategorię ogród/weekendy. Nie trzeba zaznaczać w kalendarzu, wystarczy mieć porządek w szafie. Fanaberie pt nie będę tego nosić do szkoły, bo już mam to długo to fanaberie i zaspokajanie jakiś potrzeb psychiki, a nie realna potrzeba.
                                          • kosmos_pierzasty Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 21.02.20, 09:34
                                            berdebul napisała:

                                            > Nie kupuję niepotrzebnych rzeczy, jak są potrzebne to idę i kupuję.
                                            Nie chcesz oszczędzać, twoja decyzja.
                                            Ja już się nasłuchałam swego czasu takich mądrych rad... Na przecenie kupisz więcej, bla, bla... Nawet próbowałam wcielić w życie. Wyszło, że działając na zasadzie 'kupuję, kiedy konieczne', bez przewidywania, co będę potrzebowała w najbliższej przyszłości i korzystania z rabatów a) nigdy nie mogłam znaleźć tego co akurat chcę, takiego jak chcę b) płaciłam kilkakrotnie więcej, nie nie jakiś procent, a kilkakrotnie. W efekcie wydawałam znacznie więcej na rzeczy, z których potem byłam mniej zadowolona. To ja dziękuję.

                                            I faktycznie, jak napisano już, organizacje zajmujące się sprawiedliwym handlem odradzają bojkot konsumencki, zaś warunki pracy w Polsce niestety nie zawsze są tak dobre, jak nam się wydaje. Dodatkowo cena już od dawna nie jest wyznacznikiem jakości, a elementem strategii marketingowej. Czyli zakupy stały się bardziej skomplikowane i nie wystarczy uznać, że bluzka z sieciówki jest be, a z januszexu cacy, bo kosztuje 10xtyle.
                                          • mikams75 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 21.02.20, 10:53
                                            moje niektore buty tez wytrzymuja 5 lat i dluzej - jak piszesz wlasnie zimowe czy jakies eleganckie na okazje. Ale codzienne buty to max 5 lat, jak mam jeszcze inne na zmiane. Jak nosze ktores niemal non stop to max 3 lata. Jednak ja nie potrafie ot tak isc i kupic - to mordega dla mnie, bo nic nie pasuje. Przyklad z ostatnich miesiecy - malam buty sportowe , lat ok. 8, zniszczenia zaczely byc widoczne, w srodku poprzecierane, podarte. W sklepach albo niewygodne albo za drogie. Od pol roku cwiczylam w podartych niewygodnych butach. I sobie w brode plulam, ze nie zainteresowalam sie na poprzednich wyprzedzach. I serio - jak znajduje buty, ktore mi pasuja to biore. Nawet na zapas, bedzie spokoj na dluzej. Duzo chodze, buty zuzywam.

                                    • panna.nasturcja Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 22:13
                                      No i właśnie udowodniłaś, że mam sto procent racji co do Ciebie.
                                      Rok z tym samy ciuchem to jest już dużo?
                                      Trzy lata w danej garderobie nie da się pochodzić?
                                      To jest właśnie konsumpcja w czystek postaci.
                                      I nie, nie kupuję sobie ciuchów częściej niż Ty, o wiele, wiele rzadziej.
                                    • mikams75 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 23:26
                                      lily, rok to nie jest duzo, choc zalezy w sumie od ilosci ubran - jak ubran jest malo, to sie szybciej zuzywaja szczegolnie rzeczy caloroczne. Ale np. letnie szorty czy kurtki zimowe po jednym sezonie nie powinny ladowac w smieciach. 2-3 lata wiekszosc rzeczy spokojnie da sie nosic bez bycia niemodnym, nawet moje rosnace dziecko tyle nosi(lo) letnie ubrania, bielizne, pizamy. Ostatni rok to byl bardzo intensywny wzrost, najblizszy rok pewnie tez, a pozniej zobacze jak to wyjdzie z zakupami. Ale obecnie corka ma doslownie pare ulubionych rzeczy, ktore nosi non stop i nie upomina sie o wiecej. Jej szafa bardzo opustoszala jak powyrastala ze wszystkiego a nowe zakupy sa skromne.
                                      A dorosli maja to do siebie, ze te pelne szafy gromadza latami.
                                      • lily_evans11 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 23:47
                                        A nie, kurtki to akurat 2 sezony, fakt - kupuję zazwyczaj porządne.
                                        To są już droższe jednak rzeczy i szkoda by wywalać/oddawać nawet mając pieniądze.
                                        Te spodenki, letnie podkoszulki też zazwyczaj zostają na następne lato, choć są też uzupełniane. No i właśnie po drugim lecie, w którym wykorzystywana była większość podkoszulków z taniego sinsay, młoda stwierdziła, że jednak nie chce ich nosić trzeci rok między ludzi wink. I ja to rozumiem. Siedzi sobie w tych koszulkach teraz w domu, pewnie w końcu kiedyś się zniszczą...
                                        No i co najważniejsze, jest w takim wieku, że styl i gust się zmienia, podejście do wszystkiego się zmienia, to już nie dziecko, ale i nie młoda kobieta, więc to wszystko ewoluuje w różnych kierunkach i trudno kazać się jej ubierać wciąż tak, jak wtedy, kiedy miała np. lat 11-12.

                                        --
                                        Zginę, jeśli się obejrzę
                                        • mikams75 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 21.02.20, 00:05
                                          takie koszulki moja donasza obecnie jako podkoszulki, takich bieliznianych nie chce nosic (obciach wink) wiec letnie nosi caly rok, niektore juz mocno kuse, ale nie przeszkadza to w niczym.
                                          Nie przecze, zmienia sie, trzeba wypracowac z mlodzieza jakis sensowny system zakupow. Mojej corki szafa jeszcze nigdy nie byla taka pusta jak teraz wink A miala kiedys np. 30 koszulek (ale w sumie w wielu rozmiarach zgromadzone przez pare lat, jakos nie wyrastala z rzeczy bez rekawkow a sukienki staly sie tunikami)
                                          Zobacze, czy da sie ten stan utrzymac dluzej. Dostala od chrzestnej na swieta kase z przeznaczeniem na ciuchy, jak byla mlodsza to albo jej ciotka sama cos kupowala albo ja zabierala na zakupy. Teraz dala pieniadze ale corka jeszcze nic z tego nie wydala, bo jak twierdzi, nie potrzebuje niczego.
                            • lily_evans11 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 19:29
                              Toteż kupuję odpowiednio taniej. A że rzeczy z byle jakiej sieciowki młodzieżowej okazały się zadziwiająco trwałe, to i dla mnie jest zaskoczenie. W każdym razie są wykorzystywane, tyle że w domu, do ćwiczeń itp. Rzeczy zniszczone z kolei to super szmatki do wycierania.

                              --
                              Zginę, jeśli się obejrzę
                            • memphis90 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 21.02.20, 08:17
                              Nie chce mi się przekopywać drzewka, ale czy Lili nie pisała, że jej córka 3-letnie tshirty nosi na rehabilitację czy inny trening, a nowsze do szkoły...?

                              --
                              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
                              • lily_evans11 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 21.02.20, 10:06
                                Dokładnie. No, ponad 2letnie, ale cholery wyglądają jak nowe. Stały się koszulkami do ćwiczeń i siedzenia w domu.
                                Nastolatce koszulki mają chyba prawo po 2 latach się znudzić do szkoły, do znajomych, na ulicę...
                                Zresztą obecnie nastolatka nie chce w ogóle na zewnątrz, do ludzi zakładać podkoszulków. Chyba jej wolno mieć swój gust.


                                --
                                Zginę, jeśli się obejrzę
                • waleria_s Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 17:46
                  Dokładnie. Taki pożytek z sinsaya, że zaraz i tak to się wyrzuci. Znam sklep, bo kiedyś też miałam zapędy, żeby nakupić jak najtaniej badziewia, które wykorzystam do chodzenia po domu, do spania. Nastolatkę wg. mnie też lepiej uczyć, że do niczego nie potrzebuje 100 ubrań z wyprzedaży, które i tak walnie w kąt, lepiej chodzić na zakupy rzadziej, gdy się faktycznie potrzebuje, ale kupić lepszej jakości, droższe.
    • heca7 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 17:35
      Przez chwilę Sinsay się córce podobał. Ale po pierwsze odkryła szybko, że wolniej z nich wyrasta niż one się szmacą a po drugie wiekowo przestał jej odpowiadać. Niestety te ubrania szybko się spierają, mechacą i tracą fason.

      --
      Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
    • bazia8 Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 18:03
      Raz tata kupił mlodej 2 koszulki, po dwoch praniach byly dziury.
      To bez sensu. Szkoda nawet tych kilku zlotych.
      Mamy fajny lumpeks w okolicy i wolę kupic używane ciuchy dla rosnacej mlodziezy. Na szczescie rosnie coraz wolniej.

      --
      www.fundacjaavalon.pl/
    • hanusinamama Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 18:11
      Ale cię kwoki obsiadły...a dziewczyna chciała tylko powiedzieć ze są przeceny w sklepie. Nie ma to jak sie dowartościować robiąc gwnoburzę w wątku o wyprzy w sklepie. E-matka nie zawodzi.

      --
      "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
      • pitupitt Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 21.02.20, 12:08
        A co cię tak oburza? Prawda, że sinsay oferuje straszne szmaty, które rozpadają się po dwóch praniach? Jak kogoś stać i sumienie mu pozwala na kupowanie śmieci, to śmiało, nikt nie broni.

        --
        Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
    • solejrolia Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 20.02.20, 18:22
      Ostatnio przejrzałam (pod nieobecność córki tongue_out ) jej szafę...aaaa....ile ona ma szmat... sad
      Chodzi w 5 na krzyż, bo reszta w koszu na pranie.
      Ale jak wszystko wyprane i włożone do szafy- wiszące wisi, a poskładane w kostkę leży na półkach- to palca nie wciśniesz, i drzwi się nie zamykają.
      Także póki co promocjom i wyprzedażom mówię stanowcze NIE !
      tongue_out

      --
      Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
    • tojamarusia Re: Sinsay, jak ktoś ma nastolatkę... 21.02.20, 07:46
      Dzięki za info. Moja 12- latka ma 168 cm i nadal rośnie, garderobę wymieniamy co 3-4 miesiące, zwłaszcza spodnie. Takie ceny to ideał. W coś ją muszę ubrać a niby dlaczego ma odstawać modowo od koleżanek?
      Moje pokolenie dorastało w latach 80-tych i też wszyscy chcieli wyglądać modnie, choć możliwości były zdecydowanie mniejsze. Nie jest to wymysł tylko obecnych czasów.

      --
      http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif