Dodaj do ulubionych

"niech jeszcze posiedzi, czyli..."

22.02.20, 14:19
slyszalam ostatnio rozmowe mamy, ktora jadac autobusem rozmawiala ze znajoma. Zwierzajac sie znajomej z planow na nadchodzacy dzien i z tego, ze odbierze dziecko najpozniej jak moze z przedszkola skarzyla sie na nauczycielke slowami "co ona tam robi, kawke herbatke pije". Powodem bylo to, ze nauczycielka przyznala, ze dziecko 3letnie rozplakalo sie w przedszkolu. Mama nie mogla zrozumiec, ze jej dziecko sie rozplakalo i analizowala sprawe zarzucalajc zaocznie nauczycielkce, ze dziecka nie zabawia itd. Rownoczesnie chwalila sie, ze corka siedzi w przedszkolu do zamkniecia, bo przeciez przedszkole otwarte..
To ja sie pytam, ile takie dziecko moze wytrzymac jak sie je wpakuje na 8-11godz. Dorosly nie wytrzymuje. A to, ze dziecko czasem si rozplacze to nie jest jakies novum, bo male dzieci placza np.za mama, ze zmeczenia (za duzo bodzcow), po lezakowaniu gdy sie budza i nie ma mamy.
Ludziom przychodzi do glowy latwo osadzac np.nauczycielke, ale nie maja wyobrazni i nie wiedza co to jest 25dzieci na raz pod opieka. Ale "niech jeszcze posiedzi..."
Niech potem sie niektore mamy nie dziwia, ze z wlasnym dzieckiem nie daja rady skoro czesc z nich szuka pretekstu, zeby z tym dzieckiem nie byc i go nic nie nauczyc. A co wy myslicie? Czy ja przesadzam?
Obserwuj wątek
    • mikams75 Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 22.02.20, 14:28
      przesadzasz.
      Choc duzo zalezy od samego dziecka i placowki. Ale latanie z wywieszonym jezorem, zeby dziecko odebrac jak najwczesniej za to pozniej sie od dziecka oganiac, bo trzeba chwile odpoczac czy zrobic cos innego z dzieckiem u nogi to tez nie najlepsza opcja jesli dziecko w tym czasie ma mozliwosc zabawy z rowiesnikami.
    • alpepe Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 22.02.20, 14:29
      Myślę, że jak dziecko ma tak bezmyślną matkę, to może lepiej dla niego, że spędza z nią mało czasu.

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
    • gaskama Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 22.02.20, 14:31
      Ja myślę, że przedszkolanka powinna zarabiać co najmniej 7.000 zł brutto, na start. Bo to ciężka praca, jak sama zauważyłaś.

      --
      "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
    • kosikosilap Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 22.02.20, 16:41
      moje dziecko chodzilo do prywatnego przedszkola ( nie ma to zreszta znaczenia) za ktore placilam sporo ale przez mysl by mi nie przeszło aby zostawiac je tam bo np mam zapłacone od...do...
      Przywozilam go na 8.30 zazwyczaj po sniadania bo jadł w domu a odbierałąm przed 15 czasem 14 ( akurat miałąm ten komfort ze mogłąm)w zaleznosci od dnia.
      Przy moim dziecku i tak czasami było to za długo... wink
    • elka1i2 Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 22.02.20, 17:53
      z racji przedszkolaka do odbioru którego jestem upoważaniona zal mi tych dzieci, ktore w tym kipiszu musza byc caly dzien a rodzic naprawde nie moze ich odebrac. I nie zawsze jest tak, ze dziecko sie bawi z kolegami. Malo dzieci umie sie teraz zajac soba, zabawa a juz na pewno nie na koniec dnia. Swego czasu porzucilam zamiar pracy jako nauczyciel i nawet rozwazalam powrot do zawodu. Dzieci popoludniu sa zwyczajnie zmeczone, duza czesc dzieci nawet jesli sie kontrolowala na poczatku dnia i jako tako funkcjonowala to potem chetniej zajma sie kopaniem klockow, slizganiem na nich czy gonieniem sie po sali (czego przedszkola zabraniaja). Jesli do tego dojdzie to, ze przez 2dni nie mozna wyjsc na dwor, choc teoretycznie mozna, "ale zadna grupa nie wychodzi, to ja nie wyjde z nimi, bo jak sie znow ubrudza to beda pretensje rodzicow" to mamy gotowy kociol.
      Jakis czas temu odswiezylam wiedze, znajomosci z czasow praktyk i nadal uwazam, ze dobrze by bylo, zeby rodzice zobaczyli/uslyszeli (na kamerze, czy nawet nagraniu)co robia dzieci, jak sie zachowuja nasladujac w grupie nawet to slizganie na klockach. Chocby nauczyciel byl czujny non stop to zawsze te pare jednostek zdazy sie poslizgac, kopnac sterte klockow -z usmiechem na twarzy (gdy akurat powinno je sprzatac) itd. itp. Sa dzieci, ktore uwielbiaja popychac innych-wystarczy takich 2 i jedno wrzeszczace z rykiem, co jakis czas, bo mu sie tak zachcialo.
      • kryzys_wieku_sredniego Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 28.02.20, 13:51
        Dokładnie tak jest. Mój syn już szkolny, 2klasa, uwielbia być na świetlicy rano - ale tak na 30 min. max i po południu ale tak z godzinę, po godzinie 14 wolałby być już w domu. Ja go niestety odbieram o 15:40, już zmęczonego, znudzonego. Co innego na wiosnę gdy robi się ciepło, wówczas jest brudny, zmęczony i szczęśliwy.
    • smillla Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 22.02.20, 18:00
      Czy rodzice, którzy nie chcą przebywać że swoimi dziećmi, myślą, że te dzieci tego nie widzą i nie zapamiętają oraz nie wyprowadzają wniosków? To grubo się mylą. Dzieci doskonale widzą, ze ich rodzicom nie chcę się z nimi być. To przykre i bardzo obniża poczucie własnej wartości.
      • elka1i2 Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 22.02.20, 18:15
        dziecko mozna wielu rzeczy nauczyc. Wiadomo, nauczenie tez meczy i meczy zanim sie znajdzie ulubione aktywnosci dziecka (nie ma co sobie wmawiac, ze np. kazdy chlopiec bedzie z zapalem ukladal puzzle od malego). Ale jest tyle stron w necie z zadaniami dla takich malych dzieci. Poza tym wielu rodzicow nie mysli jakich zachowan uczy sie to dziecko. Naprawde jest tak, ze te pozbawione indywidualnej uwagi funkcjonuja inaczej, ale tego sie rodzicom nie powie (po co psuc im humor, skoro teraz i tak kazdy oczekuje jedynie pochwal, a nie konstruktywnej rady (o ktora zreszta nie pyta, bo przypadkiem dowiedzialby sie, ze mozna nad czyms z dzieckiem popracowac)).
      • szmytka1 Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 27.02.20, 20:52
        rodzice czasem mają swoich dzieci dość, lepiej jak te czasem ten dzieciak spędzi w przedszkolu niż jest przez sfrustrowaną matkę popychany, szarpany na spacerze, ignorowany itd. A przypadkow takich nie brak. I jeszcze gorszych tez nie.
    • filga Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 22.02.20, 20:01
      Są mamy, dodam niepracujące, które przyprowadzają dzieci w wigilię, żeby spokojnie szykowac kolację. Są tacy rodzice, którzy mają pretensję do przedszkola, że nie dyżuruje ono w noc sylwestrową. Są tacy, którzy chcą dopłacać nauczycielkom, żeby zostawały dłużej, bo zakupy w galerii, spotkanie z koleżankami itd ...
    • norra.a Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 23.02.20, 07:56
      Ja mam 2/3 miesiąca wolnego, wtedy zawożę dzieci do przedszkola na 9.30, daję się im wyspać, jemy razem śniadanie. Trzylatka odbieram wcześnie, czasem przed drzemką, czyli siedzi w przedszkolu nawet tylko 3 godziny. Córka lubi się bawić, więc zostaje do 15.00, albo do 16.00 jak ma zajęcia dodatkowe, choć przedszkole jest czynne do 17.00. Lubię moje dzieci i lubię spędzać z nimi czas, wiem też, że dla takiego trzylatka przedszkole to duża ilość bodźców, nowości, emocji wolę żeby wchodził w to stopniowo i spokojnie.
    • leni6 Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 23.02.20, 08:54
      A skąd wiesz że córka tej pani nie jest z tych, dzieciaków, które jak tylko rodzic po nie przychodzi to narzeka na to że za wcześnie przyszła? Moje (jak dotad) tak nie mają, ale nie raz taka wymianę zdań w przedszkolnej szatni słyszałam.
      • elka1i2 Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 26.02.20, 10:50
        moze nie ma ciekawszej alternatywy, bo w domu nikt sie nia nie zajmuje. Tak jak wspomnianym przeze mnie dzieckiem, ktore z rykiem przerywa kazde zajecia a rodzice ciesza sie, ze tak sobie dobrze w zyciu radzi. Wlasna matka schodzi dziecku z drogi. O tym sie nie mowi, ale wychowanie zrzuca sie obecnie na placowki, bo rodzice nie chca/nie maja czasu sily wychowywac dzieci.
        • mikams75 Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 26.02.20, 11:07
          bez przesady, moja lubila chodzic do placowki, lubila np. warsztaty malarskie - mieli caly jeden pokoj przeznaczony na nieograniczne wyzywanie sie farbami - sciany i podloga byly wylozone plytami pilsniowymi, to tego doczepiano wielkie kartony i hulaj dusza. Tak samo przy tworzeniu w glinie i i wielu innych rzeczach. W domu nie mialam warunkow na cos takiego.
          Do tego rowiesnicy - dla jedynakow to atrakcja.
          A juz widze jak po powrocie z pracy matki rzucaja sie w wir zabaw z dzieckiem. Przez pierwsza godzine po powrocie do domu zajmuja sie garami itp. Co nie oznacza zaraz zaniedbanego przez rodzicow dziecka.
          • smillla Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 26.02.20, 11:32
            I dzieci wrzucone w wir zorganizowanych zabaw w przedszkolu nie potrafią potem żyć w świecie bez odgornie zorganizowanych zabaw i nie wiedzą, jak sensownie spędzić wolny czas bez animowania przez doroslych, jak pobyć sam na sam ze sobą, samodzielnie wykreować coś interesujacego. Sięgają więc po gry, głupie filmiki w sieci - nie mają treningu mądrego spędzania czasu w domu i organizowania go sobie.
            • mikams75 Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 26.02.20, 13:16
              w kazdej placowce, gdzie bylo moje dziecko, jest czas na dowolna niezorganizowana zabawe. Nie wiem czemu tak demonizujesz przedszkole, to tylko wycinek czasu. I niestety ale to w domach dzieci ucza sie spedzania biernie czasu z ekranem. I same maluchy nie siegaja po elektronike, ktos im to wrecza.
            • iwles Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 26.02.20, 13:28

              ja myslę, że jest dokładnie odwrotnie, przedszkole dostarcza dzieciom pomysłów do samodzielnej kreatywnej zabawy. Sam fakt popularności zabawy w "przedszkole" czy w "szkołę", gdzie zabawki, lalki, miski itp. są przedszkolakami, a dziecko "panią nauczycielką". To w przedszkolu dzieciaki poznają techniki manualne, artystyczne, do zastosowania w domu (rysowanie, malowanie, origami, plasteliny itd. itd), czy też zabawy z klockami.
              To wszystko jak najbardziej dzieciaki przenoszą na swoje domowe podwórko.



              --
              Paweł

              Moje dziecko powiedziałosmile
    • julita165 Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 26.02.20, 11:25
      Ja sie przyznaje ze czasem zwlekalam troszke ( max pol godziny ) z odbiorem syna no ale on nie siedzial w p-kolu po 8 h. Jako trzylatek chodzil mniej wiecej 8.30-13.30, potem majac 4-5 lat do ok 15 ( odbierala go babcia ) i dopiero w zerowce zwykle byl do 16.15.
      Czasem lazdy chce miec pare minut dla siebie, nawet po to zeby posiedziec i pogapic sie w przestrzen. Tym nie mniej trzymanie 3 latka 7-17 bez powodu, bo przedszkole otwarte, uwazam za durny pomysł.
    • princy-mincy Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 26.02.20, 13:47
      Moje dzieci spędzały w przedszkolu ok 8-9 godzin, innej możliwości nie było.
      Natomiast znam dziewczynę z prywatnego żłobka, która opowiadała, że jedno dziecko mieszkało tak blisko żłobka, że widziała często będąc z dziećmi na placu zabaw przed żłobkiem, że przynajmniej jedno z rodziców wracało przed 17, siedziało na tarasie i coś popijało z kubka a po dziecko przychodziło dopiero przed samą 18, bo żłobek był do 18 czynny. To samo dziecko było odstawiane do żłobka o 7 rano.
        • little_fish Re: "niech jeszcze posiedzi, czyli..." 28.02.20, 13:31
          Pewnie to stereotypy, ale.... ile znasz rodzin, w których matka pracuje zawodowo, a ojciec ogarnia dom i dzieci? Których rodzin jest zdecydowanie więcej?
          Moje zdanie jest akurat takie samo na temat obojga rodziców. Ale w poście startowym była matka, więc pewnie dlatego to ona właśnie pojawia się w wypowiedziach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka