Dodaj do ulubionych

Moja matka wątek wyżalny

27.02.20, 08:39
Ja z moją mamą nigdy nie żyłyśmy jakoś przesadnie dobrze. Moja po prostu nigdy mnie nie lubiła i już, a ja wiecznie o tę miłość zabiegałam. Byłam bardziej jak zło konieczne które trzeba wypchnąć z domu.
Przyszedł taki czas że matka moja wylądowała w szpitalu na dłuższy okres czasu, może być to do dwóch miesięcy. Mocno zapracowała na to swoim mega niezdrowym trybem życia, ale ja nie o tym...

Otóż jestem jedną z nielicznych osób które mogą ją teraz odwiedzać bo reszta rodzeństwa mieszka daleko. Znajomi i koleżanki z różnych powodów wykruszyli się, zostały dwie- trzy osoby.

I teraz wiem że zabrzmi to niedojrzale i dziecinnie ale ja nie mam na to przesadnej ochoty. Dlaczego?
A dlatego że jak ja sie tułałam po szpitalach
to mnie niemal nikt nie odwiedzał. Jako chorowite dziecko 7 lat byłam na pobycie sanatoryjnym 2 miesiące i matka odwiedziła mnie tam słownie: raz.
Potem jako dorosła kobieta przebywałam nieraz z chorym dzieckiem po kilka dni ale i po trzy tygodnie. Ani razu sie nie pofatygowała a szpital w tym samym mieście. Ale jak jej znajomki i przyjaciółki chorowały to zawsze znalazła czas i chęci aby ich odwiedzać

Z resztą przez ostatne lata coś jej się odwidziało i nawet nie zachodziła do mnie chociaż mieszka kilometr dalej. Ja ją odwiedzałam ale bardziej przez wzgląd na wnuki które bardzo ją lubią.

I teraz z jednej strony coś mi podpowiada że należy ją codziennie odwiedzać "bo to matka" a z drugiej nie mam na to ochoty, bo tak naprawde ona miała mnie całe życie w odwłoku. Chciałabym żeby odczuła na własnej skórze to co ja czułam, jako dziecko i dorosła osoba- jak to jest siedzieć w szpitalu a najbliższa rodzina ma cię w dupie. Prócz tych szpitali to tak naprawde nigdy między nami nie było za rewelacyjnie. Niby nie było otwartego konfliktu, kłótni, ale tolerowałyśmy się i tak jest do dzisiaj.

Teraz w sumie jest tak że zachodze do tego szpitala raz- dwa w tyg, ale nie mam ochoty codziennie kotłować, pomimo że szpital jest 500 m od domu. Przecież nie powiem jej: ja ciebie teraz nie będe odwiedzać bo ty mnie kiedyś nie odwiedzałaś, bo to zabrzmi głupio. Uważam że robie to co konieczne i nie mam zamiaru rzucać wszystkiego i udawać kochającej córki.

Co by zrobiła ematka: byłaby ponad to i kotłowała codziennie do szpitala czy jednak postępowała zgodnie z własnym sumieniem?

--
*Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
Obserwuj wątek
    • panna-wiedzma Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 08:49
      Zdecydowanie z wlasnym sumieniem. Raz, ze nie masz na to ochoty a dwa masz swoja rodzine i swoje sprawy na glowie. A taki wypad, nawet jak blisko, zajmuje troche czasu jednak. Nie masz obowiazku codziennie jej odwiedzac. A opieke przeciez tam ma.

      Zreszta co ludzie maja z tym zyciem szpitalnym? Nie cierpie takiego odwiedzania i zycia towarzyskiego w szpitalu. Ostatnio lezalam tydzien, bylam sama na sali w obcym miescie i bylam szczesliwa jak gwizdek. Cisza, spokoj, ksiazka, muzyka. Wypoczelam jak nigdy.
      • pani_tau Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 16:13
        Do dzisiaj z nostalgią wspominam pięć dni spędzonych na niezbyt uciążliwych badaniach diagnostycznych. Na sali miałam tylko jedną towarzyszkę, która nie odrywała się od laptopa a przy tym była sympatycznie przeźroczysta.
        Boski czas...
    • agnieszka_kak Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 08:56
      Ech, troche cie rozumiem. Jako dziecko (jakies 6 lat) mama zostawila mnie w szpitalu na 2 tygodnie z powodu... wycinania migdalkow. Przekladano operacje i przekladano a ja w szpitalu szalalam. Do tej pory to pamietam i nigdy nie zostawilabym swojego dziecka w szpitalu na noc, poza tym szpitali szczerze nienawidze i jest to dla mnie wiezienie a nie wypoczynek.
      Stad chyba ograniczylabym sie do czestotliwosci odwiedzin matki 2-3 razy w tygodniu.
      • hanusinamama Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 10:20
        Ja nine wiem jak było u ciebie...ale kiedys nie mozna było zostać z dzieckiem w szpitalu. Ja majac 6 lat (30 lat temu) miałam operacje przepukliny. Moja mama pamieta to do tej pory jako traume, bo na noc zostać to nawet nikt nie marzył, były wyznaczone krótkie godziny odwiedzin. Jak mama chciała być przy mnie jak mnie z operacji przywiozą - musiała przekupić 2 pielegniarki. Mowi ze do tej pory jej sie sni jak mnie tam musiała na noc samą zostawić...

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
      • madami Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 11:32
        Też byłam jako małe dziecko w szpitalu przez dwa tygodnie, nie można być wtedy być z dzieckiem, odwiedziny wyłącznie w okreslonych godzinach. Wspominam to jako koszmar. Każdy kto ma poodbne wspomnienia uważa to za traumę
          • joasia33 Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 16:08
            Tak kiedyś było. Miałam wycinane migdałki w wieku 8 lat, czyli był rok 1980. Spędziłam dwa bite tygodnie w szpitalu 70 km od domu, bo miałam już poważne powikłania, a wizyty były krótkie, raz w tygodniu. Na oddziale leżały też młodsze dzieci. Ja od razu się zakolegowałam i nie przeżywałam, ale te małe wyły ciągle. Okropne to były czasy.

            --
            fotoforum.gazeta.pl/5,2,joasia33.html
      • leni6 Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 16:41
        Twoja matka nie miała wyboru, leżałem kilka razy w szpitalu po 2 tygodnie, rodzic mógł przebywać na oddziale tylko w godzinach odwiedzin (chyba 15-18), czasem robili wyjątki ale to dla mniejszych dzieci i były to dłuższe godziny wtedy ale nie zostawanie na noc.
        • znowu.to.samo Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 17:30
          To teraz sobie wypobraźcie że ja jako 7- letnie dziecko siedziałam bite dwa mieś w sanatorium. Matka odwiedziła mnie raz, a to było niespełna 30 km od mojej miejscowości. Niespecjalnie też chyba dzwoniła. Ojciec mnie odwiedzał co tydzień...
          Przypominam sobie że była tam przemiła młoda pielęgniarka. Ja sie do tej kobiety strasznie przykleiłam i wszędzie za nią chodziłam. Siedziałam jej na kolanach albo ją obejmowałam. Wolałam być z nią niż bawić się z innymi dziećmi. Byłam natomiast zazdrosna jak przychodził do niej jej chłopak

          Ech a jak patrze teraz na moją córke 10 lat to sobie kompletnie nie wyobrażam, jak można swoje dziecko, siedmioletnie, odwiedzić raz przez tyle czasu, aż mi sie łza w oku zakręciła

          --
          *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
          • znowu.to.samo Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 20:10
            Tak było, niestety.
            Tam był wyznaczony jako dzień wizyt sobota i do innych dzieci przyjeżdżały całe rodziny tabunami, a do mnie tylko ojciec.

            Nie lubie użalania sie i rozdrapywania zadawnionych urazów ale teraz przy okazji hospitalizacji matki, i napisania tego wątku wszystko mi się przypomniało... no ale cóż. Było, mineło i już nie wróci.

            --
            *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
            • joszka30 Re: Moja matka wątek wyżalny 28.02.20, 08:00
              Że były wyznaczone dni odwiedzin to zgoda. Jednak było kilka sobót w czasie tych 2 mcy.. Więc jednak matka miała wybór. Mogła pojawiać się częściej niż 1 raz na 8 tyg. I tak, masz prawo się skarżyć i zalic. Mogłaś czuć się bardzo opuszczona
              • znowu.to.samo Re: Moja matka wątek wyżalny 29.02.20, 10:53
                W zasadzie to całe dzieciństwo takie było. Chyba byłabym nawet zdziwiona gdyby ona nagle co sobote przyjeżdżała.
                Byłam z jednej strony przyzwyczajona do tego że ta matka taka jest, ale pomimo to prubowałam walczyć, zasłużyć na tą miłość, bo wydawało mi się że ja coś musze zrobić żeby ta matka mnie wreszcie pokochała.
                Pamiętam źe ojciec to widział i miał czasem pretensje że sie tak zachowuje. Czasem nazywał ją "macocha"
                Bo ona była nie jak matka ale macocha właśnie


                --
                *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
      • bi_scotti Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 15:30
        jdylag75 napisała:

        > Ona chce tych odwiedzin?

        Exactly. Tez chcialam o to zapytac. Bo moze mozna wypracowac jakis compromise typu raz-dwa razy w tygodniu …
        Poza tym mysle, ze nad przeszloscia nie mamy juz zadnej kontroli. Natomiast jakas tam mamy nad tym, co czujemy/robimy dzis. Z tego, co piszesz, matka nie byla matka wzorowa, no ale czy byla tak w 100% zlym czlowiekiem? Bo moze nie o to chodzi zeby odwiedzac "matke w szpitalu" ale raczej np. "relatively przyzwoitego (jesli taka jest/byla ta Twoja mama) chorego czlowieka" - w koncu "obca osobe" np. sasiadke czy kolezanke z pracy sie czasem wlasnie odwiedza w takich okolicznosciach. Jesli pomyslisz o swojej matce w tym kontekscie, moze bedzie Ci latwiej offer her te godzine-dwie na tydzien. Sama sie z tym pewnie tez lepiej poczujesz smile Cheers.


        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
    • alina_z_komina Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 09:01
      Myślę, że w takiej sytuacji raz tygodniu to i tak wspaniałomyślnie. Wpadnij z dziećmi skoro się lubią (o ile można). Gdyby robiła Ci jakieś wyrzuty to wspomniałabym o przeszłości, nie na zasadzie zemsty "ja ciebie teraz nie będę odwiedzać bo ty mnie kiedyś nie odwiedzałaś" ale że czasem bywasz bardzo zajęta, nie zawsze dobrze się czujesz "no przecież mamo sama pamiętasz jak było, też mnie nie odwiedzałaś częściej, takie jest życie, no wiesz, niestety".
    • fitfood1664 Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 09:10
      Znam to z relacji drugiej strony. Z opowieści osoby która po szpitalach się wyleżała, a którą odwiedzała osoba, którą ledwie tolerowała, a która to zabiegała o akceptację chorej. I wiesz co, ta chora ciągle nadawała po co ta druga przychodzi, po co tak łazi i łazi bo chora by chciała żeby przyszła ta albo tamta osoba a tu ciągle ta tolerowana przyłazi. Więc ta chora udaje zmęczoną, albo że śpi, albo że ma zaraz jakiś zabieg.

      Rób jak uważasz za stosowne, matka ma opiekę, a twoje towarzystwo może wcale jej nie jest potrzebne, nawet w szpitalu. Ale to już ty wiesz lepiej.
      • znowu.to.samo Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 10:51
        Ciężko powiedzieć ale może być jak mówisz. Ona w ogóle unika tematu choroby i zmienia od razu temat a ja też nie drąże. Raz tylko napomknełam że teraz musi pomyśleć o zmianie trybu życia. Chyba to wynika z tego nigdy nie było między nami "chemii"
        Nigdy nie było tak jak być powinno między matką a córką. Z czego to wynikało trudno powiedzieć. Toteż robie to co konieczne w tej sytuacji i nie zamierzam sie spuszczać

        Mój ojciec przychodzi codziennie ale on jest strasznie nieogarnięty...i część spraw ja musze załatwiać....

        --
        *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
      • black_magic_women Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 09:20
        To jest często takie niedookreślone bo "wypada", bo takie jest oczekiwanie społeczne. Podobnie z zaproszeniem np. na ślub. Babcia mówiła do mojego kuzyna "musisz zaprosić ojca", choć ten sądził się z synem żeby nie płacić mu 300zł alimentów. Musisz, bo tak, to twój ojciec, matka, brat etc.
    • mgla_jedwabna Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 09:15
      Codzienne odwiedziny to przesada nawet w kochających rodzinach. Raz na tydzień wystarczy.

      Mit konieczności przylażenia codziennie wziął się z czasów, gdy jedzenie w szpitalu było jeszcze gorsze niż teraz i nie było alternatywy. Było więc noszenie wałósy przez rodzinę. Obecnie są w szpitalach sklepiki, bufety itd. a i samo szpitalne jedzenie bywa lepsze.
    • prawda_we_mgle Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 09:19
      W Życiu! Po co codziennie? Raz-dwa w tygodniu wystarczą... trzeba uświadomić sobie, ze żadna krzywda jej się tam nie dzieje, musi tam pobyć a ty musisz ogarniać swoje życie... nie sil się na coś, co i tak nie zostanie docenione.
    • lilia.z.doliny Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 09:32
      alez powiedz
      nie wprost, jesli cie to mierzi, ale inaczej
      ja bym rzucila od niechcenia: to co, wpadne za dwa tygodnie, ok? Pamiwtam z dziecinstwa, ze to idealna częstotliwość odwiedzin w szpitalu.

      I zamknelabym temat

      --
      Umiejętności uczenia się na błędach innych ludzi należy uczyć się od saperów, którzy przeszli na emeryturę w regulaminowym wieku
    • daniela34 Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 09:33
      Rób jak czujesz. Akurat teraz moja mama jest w szpitalu. Jeżdżę codziennie 160 km (licząc w 2 strony), ale po pierwsze- to jest tak, że praktycznie codziennie okazuje się, że coś nowego jest potrzebne, po drugie- posiłki są straszne, (o kolacji z przedwczoraj chciałabym zapomnieć), więc dowożę jedzenie, wodę (mama nie jest mobilna) itd. Po trzecie-ja po prostu chcę z nią być, bo ona była ze mną całe swoje życie. Natomiast nikomu bym nie powiedziała, że musi, że wypada, że powinien. Jeśli mama niczego nie potrzebuje, to odwiedzaj ją lub nie w zależności od tego, co czujesz.
    • bei Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 09:35
      To pierwszy od długich lat pobyt mamy w szpitalu, prawda? Po takim doświadczeniu mama będzie miała inne spojrzenie na odwiedzanie chorej rodziny w szpitalu. Mój tata tak miał, dopiero jak był hospitalizowany w podeszłym wieku to dotarło do niego, jak te odwiedziny mogą być oczekiwane. Wcześniej gdy był młodszy miał dwa dłuższe pobyty, był odwiedzany dzień w dzień, mimo, ze szpital oddalony o 50 km. Gdy zachorował dużo później i był hospitalizowany- to było wyraźnie widać, ze czeka na odwiedziny, ze sprawiają mu dużą radość. Później sam rewanżował się odwiedzaniem rodziny w szpitalu. Może u Was będzie tak samo? Postępuj tak, aby później sumienie nie gryzło 😉, No i pokażesz dzieciom, ze o rodzica trzeba dbać. Są pewnie jeszcze zbyt małe by mogły zrozumieć dlaczego nie chcesz opiekować się babcią. Nie musisz biegać do szpitala dzień w dzień. Odwiedzaj rzadziej- tak by odwiedziny nie męczyły.
    • pola84 Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 09:37
      Ja trochę z innej strony do tego podejdę, bo sądzę, że powinnaś przede wszystkim relację z mamą przepracować terapeutycznie. Bo sytuacji konieczności jakiejś opieki nad nią (konieczności społecznej) zaczną się pewnie pojawiać coraz częściej, a widać, że ten żal opuszczonego nielubianego dziecka jest ciągle w Tobie. Bardzo dojrzale zauważasz, że powiedzenie tego mamie niczego nie zmieni. Ale myślę, że właśnie dlatego powinnaś jakoś inaczej spróbować to jednak wyrzucić z siebie.
      • aguar Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 10:12
        "Bardzo dojrzale zauważasz, że powiedzenie tego mamie niczego nie zmieni."
        Dlaczego nie zmieni. Matka będzie wiedziała, że od tego dziecka pomocy nie otrzyma i musi sobie ją zorganizować w inny sposób, poprosić inne osoby, z resztą, to już jej sprawa.

        • pola84 Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 12:10
          Bo znowu.to.samo chce by matka uznała jej krzywdę ("teraz z jednej strony coś mi podpowiada że należy ją codziennie odwiedzać "bo to matka" a z drugiej nie mam na to ochoty, bo tak naprawde ona miała mnie całe życie w odwłoku. Chciałabym żeby odczuła na własnej skórze to co ja czułam, jako dziecko i dorosła osoba- jak to jest siedzieć w szpitalu a najbliższa rodzina ma cię w dupie"). A to może się najzwyczajniej w świecie nie stać. Więc rana będzie krwawiła nadal.
          • znowu.to.samo Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 17:42
            Bardzo możliwe że tak jest. Dletego też chyba nie ma sensu poruszać tego tematu. No chyba że ktoś zgłosi pretensje to wtedy tak

            Będe robić to co konieczne, ale jak już pisałam nie zamierzam odgrywać kochającej córki

            --
            *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
    • mikams75 Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 09:39
      ja tam bym powiedziala, co mi na sercu lezy i od lat uwiera.
      I nie jestem pewna, czy bylabym zdolna do takiego odwetu na wlasnej matce.
      Co bym doradzila - nie lataj codziennie. Powiedz, ze jak bedzie czegos potrzebowac, to niech zadzwoni, podrzucisz jej. O ile wiesz, ze nie bedzie wydzwaniac trzy razy dziennie i czwarty tuz po twoim wyjsciu, bo o czyms waznym zapomniala.
      • aguar Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 10:06
        "czy bylabym zdolna do takiego odwetu na wlasnej matce. "
        Ale czy to jest odwet? Przecież to nie jest jakaś czynna zemsta, której planowanie zajmuje myśli, czas, ponosi się w związku z nią koszta. To jest tylko życie własnym życiem i nieinteresowanie kimś, kto się nami nie interesuje, nie pomaganie komuś, kto nigdy nam nie pomaga w potrzebie. Gdzie w tym odwet?
          • aguar Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 11:28
            No ale po co w ogóle interesować się osobami, które są w potrzebie, a które o nas nie dbają, nie interesują się nami, nie są naszymi przyjaciółmi, zawiodły nas? No nie mówię, że nie można, jak komuś się nudzi czy jest altruistą pomagającym w ogóle wszystkim potrzebującym. Ale większość normalnych ludzi, którzy nie mają za dużo czasu, raczej ograniczają się z pomocą do osób, z którymi są w bliskich relacjach, do tych za które są odpowiedzialne, jak dzieci, do tych, na których też mogą liczyć, jak przyjaciele i przecież nie ma nic w tym złego...








            • bi_scotti Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 15:36
              aguar napisała:

              > No ale po co w ogóle interesować się osobami, które są w potrzebie, a które o
              > nas nie dbają, nie interesują się nami, nie są naszymi przyjaciółmi, zawiodły n
              > as?

              Bo gdy nie wiadomo jak sie zachowac, na wszelki wypadek nalezy zachowac sie przyzwoicie. I the key word "w potrzebie" powinno rozwiazac wszystkie watpliwosci. Regardless jaka byla przeszlosc. Dzis jest dzis, i dzis ta osoba jest w potrzebie. Niemniej dla mnie waznym pytaniem wciaz byloby ile i jakich odwiedzin ta mama potrzebuje (!)/oczekuje? Bo to jest zasadnicza sprawa w tych okolicznosciach. Life.


              --
              "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
              Leonard Cohen
              • aguar Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 16:30
                "I the key word "w potrzebie" powinno rozwiazac wszystkie watpliwosci."
                Ale świat jest pełen ludzi w potrzebie. Każdy ich znajdzie w otoczeniu, wśród osób, z którymi ma dobre relacje, albo przynajmniej neutralne, takich, którzy nas nie skrzywdzili. I może im pomagać do wyczerpania od rana do wieczora, dając dobry przykład dzieciom. A z kolei matka niech szuka szczęścia wśród osób, których nie skrzywdziła. Dlaczego bliskie pokrewieństwo miałoby determinować, że ofiara ma pomagać katu?
    • aguar Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 09:49
      "I teraz wiem że zabrzmi to niedojrzale i dziecinnie ale ja nie mam na to przesadnej ochoty. Dlaczego?
      A dlatego..."
      Nie brzmi to nie dojrzale, ani dziecinnie.
      "Przecież nie powiem jej: ja ciebie teraz nie będe odwiedzać bo ty mnie kiedyś nie odwiedzałaś, bo to zabrzmi głupio."
      Nie zabrzmi to głupio, po prostu wyjaśnisz jej dlaczego nie będziesz jej odwiedzać.
    • bo_ob Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 10:15
      Odwet, zemsta to nie jest dobra metoda. Co było to było i się nie wróci, nie ma sensu tego rozpamiętywać, bo rozpamiętywanie nic nie da.

      Nie musisz mamy odwiedzać codziennie, jeśli jest to dla ciebie trudne i nie musisz nikomu się z tego tłumaczyć. Jeśli uznasz, że odwiedziny raz w tygodniu są ok, odwiedzaj ją raz w tygodniu. Bez żadnego poczucia winy.
        • triss_merigold6 Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 13:24
          Zależy ile czasu pacjent ma spędzić w szpitalu i w jakim jest stanie, bo czym innym jest IMO pobyt na rehabilitacyjnym, a czym innym stan ciężki czy terminalny.
          Zależy też od innych zobowiązań tj. głównie dziecięcych i odległości.
            • pade Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 15:58
              Wiesz, trochę czasu w szpitalach spędziłam, głównie z dziećmi. I bardzo chciałam, żeby mnie odwiedzano, bo czułam się tam jak w więzieniu. A te chwile, w których mogłam pojechać do domu, zrobić coś koło siebie itd. to naprawdę były przepustki (tak się zresztą nazywały).
              Nie wyobrażam sobie, żeby mąż miał mnie odwiedzać 1-2 w tygodniu...


              --
              "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
                • pade Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 18:58
                  No pewnie, że nie.
                  Ale Triss pisała o bliskich, a mnie bliski jest mąż.
                  Co do sanatoriów, szpitali w dzieciństwie itd. tak, zaliczyłam, nawet szpital zakaźny nad morzem zaliczyłam, na oddziale dla dorosłych. Mama odwiedzała mnie z bratem przez tydzień, a potem skończyły jej się noclegi i ...pojechała do domu. Świadomość, że nie mam nikogo bliskiego w pobliżu, że mama jest kilkaset kilometrów ode mnie, była straszna... Całe szczęście, że panie z którymi leżałam w sali bardzo się moim losem przejęły i troszczyły jak o własne dziecko.

                  --
                  "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
    • fraudes Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 10:21
      Chodziłabym, jak dotychczas - raz, max dwa w tygodniu. I pozbywała się wyrzutów sumienia, choc to trudne. Przecież jej nie zostawiasz samej. A gdyby pojawił się wyrzut, że dlaczego tak rzadko, to bym wprost odparła - bo tak mnie nauczyłaś, bo myślałam, że tak się robi, bo Ty tak robiłaś. Bo Ty mnie nie odwiedzałaś, więc domyśliłam się, że nie lubisz częstych odwiedzin, a to działa w obie strony.
    • bo_gna Re: Moja matka wątek wyżalny 27.02.20, 10:22
      Kierowałabym się własnym sumieniem. Odwiedzałabym tyle ile muszę, kiedy mi się chce i pasuje, kierując się tym, że dzieciom trzeba dać przykład. Masz rację, to że jej powiesz nic nie da jeśli ma Cię w pompie, szkoda Twoich nerwów na taką nieprzyjemną dyskusję. Natomiast wydaje mi się, że ta samotność w szpitalu pozwoli jej na chwilę refleksji, nie odwiedzaj jej za często, może coś zrozumie i wyjdzie wam na dobre.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka