Dodaj do ulubionych

A jak spędzałyście czas z rodzicami?

02.03.20, 22:50
W nawiazaniu do wątku. Jak to było u was, tak w codzienności, po szkole, przedszkolu. Jak ten czas w domu wyglądał? Jakieś specjalne animacje, 100% uwagi rodziców? Ja pamiętam powroty do domu i moje trajkotanie cały czas o tym co w przedszkolu czy szkole. Czasami do sklepu się po coś weszło, potem obiad jedzony razem, a czasami razem przygotowywany. Lekcje trzeba było odrobić. Teleekspres o 17 bodajże i moje wołanie mamo teleteletele... Za nic nie mogłam tego wymówić. I potem cały Teleekspres żeśmy sylabowały to trudne słowo. Jakieś zajęcia typu szkoła muzyczna, taniec to wiadomo, matka prowadziła i wracałyśmy na Janosika. Generalnie nie pamiętam, żeby mnie mama szczególnie animowała w tym czasie. Ot, bardziej sobie żyłyśmy tymi obowiązkami tak na kupię, a to mi buraki dała do tarcia, a to chusteczki uprasować, pranie wyjąć i takie tam. Byłam dzieckiem, które nie lubiło siedzieć samo, ale też nikt mnie do tego nie zmuszał. Brałam majdan, książkę, kredki, lalki i siedziałam w 1 pokoju z matką. A przy tym moja matka mogła przejrzeć gazety, napić się kawy, obejrzeć niewolnice Izaure. Zapytałam ją dzisiaj aż o to, czy nie brakowalo jej czasu dla siebie. Brakowało, ale nie w tym sensie, że ja w domu byłam, że tak sobie razem siedziałyśmy, a bardziej dlatego, że była sama i brakowało jej takiego luzu, żeby czasami sama do fryzjera poszła na przykład, a ja bym z ojcem czy babcia została. A na forum się dowiaduje, że dziecko w jednym pokoju rodzicowi przeszkadza. A czym? Tym, że oddycha?
Obserwuj wątek
    • kosmos_pierzasty Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 02.03.20, 23:20
      Też mnie takie podejście zdziwiło. Choć ja akurat byłam dzieckiem, które lubiło w swoim pokoju zajmować się swoimi arcyciekawymi sprawami. Natomiast córka odwrotnie - ona w pokoju tylko śpi. Po szkole cały czas z nami. Teraz to faktycznie tak jak piszesz, a to lekcje odrobi, a to z koleżankami pogada, wieczorem obejrzymy film, czasem gdzieś się pojedzie albo wspólnie pogotuje. Jak była młodsza to były jednak aktywne gry i zabawy smile Od tej 17 po wspólnym rodzinnym obiedzie tak do 21. Może dlatego też nie ogarniam, jak można się opędzać od własnego dziecka, które chce coś pokazać, czy porozmawiać.
    • noemi29 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 02.03.20, 23:37
      Byłam introwertycznym dzieckiem i nigdy nie odczułam tego, że ktoś ma mnie dość. Po rozwodzie rodziców, mieszkałam z mamą w jakiejś ruderze. Jeden pokój, kuchnia, brak łazienki. Siłą rzeczy spedzałysmy czas razem, w jednym pokoju. Mama robiła swoje, ja jej pomagałam o ile mogłam, albo bawiłam się obok. Kiedyś wróciła o 22.00 z pracy, a tu nasz węgiel na ulicy. W czasie jej pracy przywieźli i zrzucili tam, gdzie im było wygodnie.
      Ona nosiła wiaderkami, a ja jej swieciłam latarką. Nigdy nie narzekała, że musi mieć wieczorem relaks, że ja jej przeszkadzam, czy plączę się pod nogami.
      Mimo takiej zażyłości, nie wisiałam na niej non stop. Gdy poznała mojego ojczyma, nie miałam z tym problemu. Im byłam starsza, tym częściej wybywalam z domu.
      Nie rozumiem tego dzisiejszego odganiania się od dziecka. I tak jest mało czasu na bycie razem.
      • hrabina_niczyja Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:20
        Prawda? Moja też sama ze mną. Non stop. Imieniny, urodziny, kawka, wesele z dzieckiem przy tyłku. Siaty z zakupami, fryzjer z dzieckiem. A tu jeszcze na sanki ze mną iść, do kina, w niedzielę do kawiarni na ciacho albo lody. Czasami cyrk przyjechał i też trzeba. Ale w tamtych czasach chyba było inaczej. Przecież na tych imieninach, weselach, kawkach jedynym dzieckiem nie byłam. Była nas spora grupa dzieci. Do nas też przychodzili znajomi zawsze z dziećmi. Do tego kina czy cyrku czasami zabierało się jesczze znajome dzieci. Czasami sąsiad brał swoje na grzyby to zabierał też mnie. Jakieś inne czasy to były.
        • solejrolia Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:30
          Ale ja miałam pełną rodzinę, i jeszcze siostrę, a i tak dzieci były "przy tyłku" rodziców. Rodzice gdzieś jechali, to dzieci z automatu z nimi. Po prostu. Kawki, imieniny, czy fryzjer, i do kolejki po cukier.
          Ba, nawet pogrzeby, normalna sytuacja, pogrzeb jakieś dalekiej ciotki, potem obiad,a potem wybiegliśmy na podwórko- dorośli dalej siedzieli przy stole, a my do wieczora ganialiśmy.
          Bo zawsze były jakieś dzieci do zabawy. Ja byłam otoczona rówieśnikami.

          --
          Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
        • afro.ninja Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 09:51
          Bo i ludzie częściej sie spotykali. Poza tym u mnie bylo tak, ze dzieci nie siadaly przy stole, chyba tylko na jedzenie. A tsk to pokoj dziecinny, podworko. U jrdnej bardzo fajnej cioci nie bylo w sumie go robic, to jak kupila video, oglądaliśmy filmy. Ale zawsze ta granica miedzy doroslymi, a dziećmi byla. A teraz dzieciak do dzieciaka ani be, ani me. Siedzą jak kolki i vo rusz pytaja, kiedy do domu.
    • ga-ti Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 02.03.20, 23:41
      Czas tak szybko leci, że ani się obejrzymy, a nasze dzieci będą się zamykały w pokoju i burczały, byśmy bez pukania nie wchodziły. Więc najmłodsze siedzi praktycznie z nami, mamy w pokoju dziennym cały majdan typu malowanki, wycinanki, naklejanki, plastelina, lalki, klocki, pluszaki...
      A ja zanim weszłam w wiek zamykania się w pokoju to spędzałam czas wspólnie z mamą, w kuchni gotując, jedząc, zmywając itp. w pokoju przed tv, przy gazecie, gadając, prasując, dziergając... mama z nami grała, czytała nam, sprawdzała lekcje, ot zwyczajne popołudnie i wieczór, bardzo podobnie, jak u Ciebie Hrabino. W soboty wspólnie sprzątaliśmy, piekliśmy, gotowaliśmy, pracowaliśmy w ogródku. W niedziele za to razem odwiedzaliśmy babcie, ciotki, chodziliśmy na spacery do lasu itp. Jedyny czas, gdy rodzice przeganiali nas z pokoju to późna godzina i najwyższa pora spać oraz film w tv nieodpowiedni dla dzieci.
    • hanusinamama Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 02.03.20, 23:46
      Moi rodzice sporo czasu z nami spedzali. Mama ze mna robiła duzo plastycznych rzeczy...ale i ja z nią. Pracowała w przedszkolu, robiła bardzo duzo ilustracji do sali, rózne rzeczy dla dzieci...ja siedziałam wycinałam z nią, malowałam. Uwielbiałam to....bardzo duzo ćwiczyłam przy tym rękę.
      Z tatą duzo chodzilismy na sapcery, cały okoliczny las znalismy. Na ryby mnie zabierał, łowić larwy komara dla rybek. Sanki, łyzwy, pływanie w jeziorze. Potem juz lubiłam sie zakykać u siebie w pokoju...wtedy moj brat im gitare zawracał.

      --
      "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
      • solejrolia Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 02.03.20, 23:58
        A na grzyby też chodziłam z tatą. smile

        Ale to nie tak, że to tata zabierał mnie na grzyby. Nie. Tylko to dorośli ustalali (to z sąsiadami, to z innymi znajomymi) że są grzyby, i jechało się gromadnie do lasu. I jak wszyscy to wszyscy, więc ja też. I akurat zawsze szłam za tatą, bo z kimś musiałam.
        I w ogóle często "przyklejałam się " do taty, np. jak jechał po wędlinę po świniobiciu (nielegalne) to pakowałam się z nim do samochodu, i jechałam. Stał w kolejce po Radomskie, stałam w kolejce i ja. Jak jechał do mechanika, to ja również, a co. itd.
        Potem mi przeszło wink z koleżankami było zabawniej, niż u mechanika. tongue_out

        --
        Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
        • hrabina_niczyja Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:08
          A to przyklejanie się to miałam w wakacje do dziadka. Do babci zresztą też. Gdzie nie szli to ja też idę, jadę. Jakież to ciekawe mi się wtedy wydawało 🤣 Leżenie z dziadkiem na łące, stanie pod sklepem, dziadek piwko z kolegami wieczorkiem, a mi kupował cole. Albo ploteczki babci z koleżankami. Dzisiaj nuda, ale wtedy to było jak wycieczka do nowego Jorku 😀
          • solejrolia Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:20
            Dokładnie tak!
            Wyprawa z dziadkiem do wsi na pocztę po listy i gazetę "Gromada Rolnik Polski " samochodem marki Warszawa kombi, to było coś. big_grin

            --
            Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
            • hanusinamama Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:43
              My na wakacje jeżdizlismy starym fiatem combi. We dwie rodziny! w sumie 6 osob w srodku, jak policja jechała to sie obie (ja i druga dziewczyna) chowałysmy. smile W jakiejs dziczy wakacje spedzałam, zawsze woda musiała być bo pływałam od małego, a rodzice tez pływać lubili. Pamietam jak z tatą nocą łowiliśmy węgorze...albo raki.

              --
              "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
        • hanusinamama Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:41
          NO my jezdzilismy z babci zakładu pracy. Pamietam do dziś rozpacz jak zaspaliśmy (pobudka o 4). Pamietam jak płakałam a tata mnie pocieszał ze grzyby sie dopiero zaczeły smile

          --
          "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • konsta-is-me Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 02.03.20, 23:49
      A ja caly czas czulam ze przeszkadzam, szczegolnie ojcu.
      Mama nigy nie byla typem kwoki, raczej porzucala dzieci (mam uzo starszego brata ) komu sie alo, chocby na pare h i znikala.
      Nigdy tez rodzice ze mna nie rozmawiali, oprocz takich koniecznych rozmow"zjesz obiad" czy " mamo, mam na jutro przyniesc kredki o szkoly".
      Wobec czego zaczelam mowic dopiero, jak poszlam do przedszkola.
      Jak byl film w tv to ogladany w ciszy glownie.
      Wlasciwie dopiero teraz to mi sie wydaje dziwne.
    • solejrolia Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 02.03.20, 23:50
      Nie spędzałam jakoś specjalnie czasu z rodzicami.
      tzn. mam jakieś zdjęcie z zoo, na kucyku, pamiętam lunapark z rodzicami, czy wyjazd do super samu (i stanie w kolejkach) ale żadnych animacji nie pamiętam. Ani wspólnych zabaw. Nikt specjalnie nie zajmował się wówczas dziećmi. Dzieci zajmowały się same sobą, a do zabaw miały inne dzieci.

      Jak przychodziłam z zerówki, czy potem ze szkoły, to najczęściej biegłam do koleżanek. Biegałyśmy całe dnie po podwórku, u mnie, u koleżanek, w każdym razie całe dnie na dworze. A moja mama, rodzice dużo pracowali. Fakt, na miejscu, w obejściu, ale byli stale zajęci. Jak podrosłam to systematycznie dawali mi kolejne obowiązki do zrobienia, to sprzątanie, to ugotować obiad, pomóc w obejsciu, i im byłam starsza, tym więcej pracowałam, więc jak byłam w domu to byłam zajęta pracą , albo mnie nie było w domu- byłam wtedy z rówieśnikami. A zwłąszcza w wakacje, od najmłodszych lat na wsi, po to, żeby pomóc, jak swoje zrobiliśmy to była zabawa do nocy (a na kolację mleko od krowy, lub koktajl truskawkowy z odstałą śmietanką, i pajda chleba. )
      Brudne, zmęczone, bo wybiegane i szczęśliwe dzieciaki.

      --
      Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
      • hrabina_niczyja Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:25
        O, koleżanki. To było coś wtedy 😀 Mówiło się tylko idę do Iwony, Ani, Kasi i wycieczka po sąsiadach. Zabawy na klatce schodowej, że 3 piętra żeśmy gratami zajęli. Albo robienie szałasów na balkonie i zabawa w Indian. U kogoś coś się tam zjadło, u jednych placki, u drugiego chleb i nikomu nie przeszkadzało, że dzieci tak chodzą, goszcza się u siebie godzinami.
        • solejrolia Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:33
          No u nas to akurat było na wsi, ale było podobnie. I ganialiśmy od podwórka do podwórka, trochę u tej koleżanki, trochę u tamtej. I rowery, piłki, zabawa w zbijanego (na ulicy ), walki na patyki, a potem sie odprowadzaliśmy, ja Magdę, Magda mnie, więc znów ja Magdę, i tak z 5 razy wink

          --
          Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
      • hanusinamama Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:44
        Tak...ale np przychodził weekend i rodzice robili wycieczkę pociagiem gdzieś tam. Albo sankami na kilka godzin do lasu. Albo na ryby, na grzyby. Mama ze mną cuda plastyczne robiła. Latałam z koleżankami ale z rodzicami tez duzo robiłam.

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
        • daniela34 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:53
          Ja na wiosnę i w lecie też bawiłam się na podwórku, mimo dość introweertycznego usposobienia spędzałam sporo czasu z dziećmi sąsiadów. Ale weekendy to były wyjazdy z rodzicami- w lecie nad wodę, w zimie w góry. Im bylam starsza, tym bardziej na poważnie- z wyznaczoną na mapie trasą, zmierzoną nitką i przeliczoną wg skali odległością. Poza tym były narty, sanki, łyżwy. Z tatą grałam w siatkówkę i badmintona (w sumie zapomnialam jaki ta fajny sport). A jak byłam młodsza to mieliśmy dwa punkty obowiązkowe- spacer na dworzec, żeby oglądać pociągi i wyjazd na zaporę wodną w celu oglądania turbin. Jak nic autystka 😀
    • mikams75 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 02.03.20, 23:55
      mieszkalismy na kupie, wiec intymnosci czy kata dla siebie nie bylo, przez co tez nie bylo dyskusji kto w ktorym pokoju i od ktorej ma spedzac czas. Moja mama miala dla mnie czas, na zabawy, gry, spiewanie durnych piosenek, wieczorne wyglupy, spacery, wspolne rysowanie. Izaure ogladalysmy razem.
      To dzisiaj elektronika, nadmiar filmow i tysiace spraw, ktorych kiedys nie bylo powoduja, ze rodzice maja mniej czasu dla dzieci. Do tego wiecej sie pracuje, doksztalca, chodzi na fintesy itp. wiecej czasu traci na dojazdy, dzieci maja wiecej zajec dodatkowych, sa tez zajete elektronika. A doba z gumy nie jest. I kontakty w rodzinach sa coraz slabsze, co widac wlasnie w tamtym watku. Rodzice zajeci gra na gieldzie, filmami, zakupamy internetowymi, fb itp. i od dziecka sie oganiaja.
      • milamala Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 09:16
        Mam zupelnie inne zdanie w kwestii jak to kiedys rodzice dawali czas dzieciom a teraz sie zmienilo na gorsze. Z moich obserwacji wynika, ze teraz rodzice czesciej animuja swoje dzieci niz kiedys. Kiedys animowalismy sie sami, a teraz moja corka ma do dyspozycji nas rodzicow i kolezanki.
          • triss_merigold6 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 13:36
            Dziś jest o tyle fajniej, że jest o wiele większa oferta miejsc, do których można iść z dziećmi czy nastolatkami - czyste i nowe place zabaw, parki linowe, sezonowe eventy w mieście, aquaparki, interaktywne muzea przystosowane dla dzieci, parki trampolin, setki warsztatów i dni otwartych, koncerty dla dzieci etc.
            • mikams75 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 13:50
              kiedys tez sie nie nudzilo, mimo ze tak wielu atrakcji nie bylo. Inna sprawa to to, ze nie jestem pewna, czy moja rodzine byloby wtedy stac na cotygodniowe wyjscia. Mialam kilka swoich ulubionych miejsc np. muzeum techniki (no nie to co Kopernik teraz, bez porownania, ale tanio bylo) i co tydzien chodzila mama ze mna, jezdzilysmy tramwajami/autobusami po miescie odkrywajac nowe okolice, patrzylysmy na mapie miasta i odkrywalysmy co i raz nowe zakatki do zwiedzania. Fajny to byl czas.
    • daniela34 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:00
      U mnie było i "animowanie"- czas specjalnie dla mnie i takie codzienne bycie razem. W ramach tego ostatniego gotowałam z mamą (to był czas pierwszych, jeszcze bardzo siermiężnych programów kulinarnych, udawałyśmy, że w nich występujemy) uczyłam się prostych robótek ręcznych, sprzątałam, chodziłyśmy na zakupy. Ojciec dużo pracował i często wyjeżdżał, ale był od czytania książeczek, a potem od nauki liter. Okazuje się, że aby w spokoju przeczytać gazetę w towarzystwie kilkulatki należy nauczyć ją liter i układać jej słowa- zanim dzieciak odczyta słowo, to można i pół artykułu z Polityki albo Rzepy przeczytać. W ramach "animowania" był plac zabaw, sanki, bajki wymyślane na poczekaniu przez mamę (stworzyła dla mnie kocie universum, trochę oparte na bajce o Filemonie i Bonifacym, ale o wiele bogatsze i bardziej rozbudowane), typowa zabawa lalkami czy misiami. Ja się dosyć wcześnie przestałam bawić zabawkami, ponieważ jak w wieku 5 lat zaczęłam biegle czytać, to zabawki stopniowo przestały istnieć. Używałam ich do spędzania czasu z innymi dziećmi.
      W wieku córki Agnes już nie potrzebowałam animowania: przychodziłam ze szkoły, opowiadałam, co się działo i to był dla mnie ten moment "oczyszczenia", zrzucalam szkolną skórę, szłam do swojego pokoju, żeby odpocząć, potem lekcje (na początku szkoły mama była gdzieś w pobliżu, w razie gdyby była potrzebna konsultacja). Najfajniejsze wieczory to były takie, w których siedziałyśmy razem w kuchni z mamą, ja z książką, ona z jakąś robótką. Tata wieczorami często coś pisał do pracy. Jeśli nie, to siedzieliśmy w trójkę np.przed TV. Jako, że rodzice chcieli oglądać dziennik, a nikt nie zamierzał mnie wyganiać z pokoju, to szybko zainteresowałam się tym, co się dzieje na świecie: Okrągły Stół, wybory 1989r., expose Mazowieckiego- pamiętam, że to oglądałam z mamą.
      A wracając do tego "czasu z dzieckiem" to rytuał poszkolnych rozmów przetrwał do wyjazdu na studia, najpierw przy obiedzie, potem jak już czekałam z obiadem na tatę, to przy herbacie, jeszcze później przy kawie. Zawsze był tym momentem przejścia ode mnie "szkolnej" do mnie "domowej".
        • daniela34 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:26
          Te rozmowy w moim przypadku, to nawet nie były zawsze takie poważne, "O życiu " i że jest coś nie tak. Miałam po prostu potrzebę podsumowania dnia z mamą. Natomiast owszem, zdarzały się i takie powazniejsze, pamiętam pierwsze złamane serce. Mama cierpliwie przynosiła hektolitry herbaty (do dziś wspominam wielki żółty kubek z fioletowym napisem) i nawet słowem się nie zająknęła, że następnego dnia mam oddać pracę na olimpiadę z polskiego. A jak tata próbował coś wspomnieć, to tylko rzuciła jedno spojrzenie. A potem oglądałam Misia do pierwszej w nocy. Okazuje się, że na złamane serce pomaga 😀
    • rinoa_woman Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:02
      Byłam raczej dzieckiem samowystarczalnym. Sama sobie wymyślałam zabawy albo bawiłam się z koleżanką sąsiadką. Dużo czasu przebywalyśmy na dworze, chodziłyśmy po okolicy, na plac zabaw, na rowery, bawiłyśmy się też z innymi dzieciakami z okolicy, a w domu to często grałyśmy w planszówki albo warcaby. Czasami w gry wideo, a potem na komputerze. Bardzo też lubiłam zabawy plastyczne, malowanie, wycinanie albo tworzenie czegoś z papieru. U tej mojej koleżanki bawiłyśmy się lalkami, bo ja swoich nie miałam. Nie kojarzę aby moi rodzice się ze mną bawili, zajmowali się mną i pomagali w nauce, ale zabawy wymyślałam sama i sama się w nie bawiłam. Tak samo było u mojej koleżanki - jej rodzice byli zajęci swoimi sprawami. Mimo tego nie czułam się pozostawiona sama sobie. Wiedziałam, że są obok i mogę do nich przyjść, zapytać o coś, poprosic o pomoc, albo po prostu sobie z nimi pobyć. Jedyny czas kiedy bawiliśmy się wspólnie to wyjazdy wakacyjne, ale może dlatego że oni sami nie musieli się przejmować pracą i mieli luz psychiczny więc mogli sobie pozwolić na zabawę.
    • mrs.solis Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 00:09
      Moi rodzice ani sie ze mna nie bawili ani nigdzie ze mna nie chodzili jak basen czy plac zabaw. Na podworko chodzilam sama odkad mialam 4 lata. Dopoki bylo nas dwoje dzieci to przynajmniej w niedziele chodzilismy rodzinnie na jakies spacery czy lody, jak urodzilo sie mlodsze rodzenstwo to moim obowiazkiem bylo sie nimi zajmowac na podworku czy w domu jak nie odrabialam lekcji. O 19 tej mielismy byc w swoich pokojach. Nie musielismy spac, ale mialo nas nie byc w duzym pokoju. Nawet jak bylo lato i dzieciaki sie bawily na dworze do 21 szej to my moglismy sobie jedynie na nie popatrzec przez okno. Filmow po dzienniku nie ogladalam dopoki nie skonczylam podstawowki. Czasem w sobote jak bylismy grzeczni i leciala jakas komedia to moglismy z rodzicami obejrzec film. Moje dziecko do pokoju wysylam o 20 tej , ale jak przyjdzie z jakimis pierdolami to nikt nie robi z tego problemu no chyba , ze to lazenie przeciaga sie do 22 giej wtedy robie sie wkurzona, bo wiem, ze rano bedzie nie wyspana. W weekendy czas spedzamy wspolnie i moze z nami siedziec tak dlugo jak chce. W ramach animacji zabieram ja na basen, lyzwy czy plac zabaw, ale sama sie z nia nigdy nie bawilam, bo umiala sie zajac sama soba.

      --
      http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
    • bei Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 06:50
      Moja mama wiecznie miała papierkową robotę przyniesioną z biura, praktycznie drugie biuro w domu, często czytałam sobie siedząc przy niej lub zamykałam do swojego pokoju by nie przeszkadzać. Czasem jeździłyśmy konno, bawiłam się przy niej w ogrodzie, uczyła mnie malować, „pomagałam” w kuchni. Wieczory rodzice wyganiał mnie do swojego pokoju-obgadywali swoje nudne sprawy, palili z wówczas papierosy-wiec dół domu był już wówczas strefą skażoną😉
    • agnstep Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 07:14
      Czytam wasze odpowiedzi i patrząc na mój wątek to widzę, że praktycznie każda z was miała okropnych rodziców - bo bawiłyście się z dziećmi, bo wieczorami często rodzice was już przeganiali do pokoju, bo jakieś zajęcia wspólne były głównie w weekendy. Sorry kochane - z mojego wątku wynika, że matka powinna non stop być gotowa do poświęcania uwagi. Jeśli ma do załatwienia jakieś domowe sprawy, potrzebuje czasu tylko dla siebie to jest to zła matka i niepotrzebnie decydowała się na dzieci - wniosek z tego że praktycznie żadnej z was rodzice nie poświęcali tyle uwagi, ile należy.
          • beverlyja90210 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 13:22
            Czy ty jesteś g##### czy tylko pozbawiona uczuć???

            Są dzieci które wolą siedzieć same a są takie jak Twoja córka łakną kontaktu z rodzicem i są przepędzane jak przysłowiowy pies, choć jak już napisałam w niektórych domach zwierzęta dostają więcej zainteresowania i czułości niż Twoje dziecko

            A ty i Twój mąż jesteście najwidoczniej pozbawieni uczuć on siedzi i udaje biznesmena grajac na wymyślonych giełdach a ty po pracy siedzisz i oglądasz seriale a za ścianą SAMA żywa czująca istota zmuszona do tego, żeby Wam czterech liter nie zawracać, a jak już ma straszna ochotę sie chociaż obrazkiem pochwalić (ile trwa spojrzenie na dzieciecy obrazek i pochwalenie go? minute-dwie?) to ją traktujecie z buta i ma iść do siebie

            Nie jesteście ludzmi stworzonymi do posiadania dzieci i tyle.
            Żal mi Twojego dziecka bo jest to mała nieszczęsliwa dziewczynka


      • indianeczka Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 08:05
        Te zabawy z innymi dziećmi były najlepsze. Wracał człowiek ze szkoły, szybko odrabiał lekcje i leciał na podwórko do dzieci. Był warunek, lekcje musiały być odrobione. Dla rodziców był czas po kolacji. Mój tata uwielbiał dzieci i był bardzo kreatywny jeżeli chodzi o zajęcia z dziećmi. Moja mama mniej. Dzieciństwo wspominam bardzo dobrze, chociaż czasy były niełatwe, lata 70/80.
      • hanusinamama Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 08:47
        Tyś nic nie zrozumiała z tamtego wątku. Za jakiś czas znowu założysz kolejny...i znowu będziesz oburzona, ze ci ktoś napisze ze masz męża buca do naprawy albo do wyrzucenia, a dziecko masz super.

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
      • milamala Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 09:20
        cyt. - wniosek z tego że praktycznie żadnej z was rodzice nie pośw
        > ięcali tyle uwagi, ile należy.

        Chcialas zastosowac ironie (jak sadze) ale przez przypadek wlasciwie ci sie zreasumowalo. Tak wowczas bylo. Nie bylo komputerow a rodzice mieli jeszcze mniej czasu dla dzieci. Nie przesz czas, ale przez to, ze nie potrafili inaczej. Nigdy wczesniej nikt nie poswiecal czasu swoim dzieciom. To nowosc ktora pojawila sie w ostatnim i przedostatnim pokoleniu.
      • escott Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 09:51
        Dokładnie; w tym wątku mityczny czas z rodzicami to głównie „małe mieszkanie było, wiec jak nie byłam u koleżanki i rodzice odpoczywali, to się grzecznie przyglądałam i dawałam im żyć dokładnie jak chcieli.” Takie towarzyszenie dziecka to nikomu i dziś nie przeszkadza, ale dzieci są przyzwyczajone od małego do o wiele wyższego poziomu uwagi.

        --
        Sherlockiana - blog o SH

        Forum Sherlock Holmes
        • daniela34 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 14:05
          escott napisała:

          > Dokładnie; w tym wątku mityczny czas z rodzicami to głównie „małe mieszkanie by
          > ło, wiec jak nie byłam u koleżanki i rodzice odpoczywali, to się grzecznie przy
          > glądałam i dawałam im żyć

          Nic takiego nie wynika z tego wątku.
      • solejrolia Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 13:22
        agnstep napisała:

        > Czytam wasze odpowiedzi i patrząc na mój wątek to widzę, że praktycznie każda z
        > was miała okropnych rodziców - bo bawiłyście się z dziećmi, bo wieczorami częs
        > to rodzice was już przeganiali do pokoju, bo jakieś zajęcia wspólne były główni
        > e w weekendy. Sorry kochane - z mojego wątku wynika, że matka powinna non stop
        > być gotowa do poświęcania uwagi. Jeśli ma do załatwienia jakieś domowe sprawy,
        > potrzebuje czasu tylko dla siebie to jest to zła matka i niepotrzebnie decydowa
        > ła się na dzieci - wniosek z tego że praktycznie żadnej z was rodzice nie pośw
        > ięcali tyle uwagi, ile należy.


        Co za bzdury.

        Nie miałam okropnych rodziców, przeciwnie, ojciec mnie uwielbiał wręcz, to z mamą miałam trudniejszy kontakt, zwłaszcza jako dorosła, jak mężatka. natomiast samo dzieciństwo miałam spoko.
        I dokładnie takie, jak moi rówieśnicy.
        Owszem rodzice moi, czy rodzice moich koleżanek, nie animowali nas, nie bawili się z nami, nie wymyślali wycieczek ( ha, na wakacjach z moimi byłam raz , jako wczesna nastolatka, 7 dni pod namiotem na Helu, i tyle tego było). Za to gonili do pomocy w domu i w obejściu- skoro się kręciłam pod nogami, to równie dobrze mogłam iść zanieść karmę kurom, podlać grządki w ogródku, czy opielić truskawki. Więc starałam się nie kręcić za bardzo tongue_out I to też była norma, absolutna norma: wszystkie moje koleżanki najpierw musiały swoje zrobić, najpierw pomoc rodzicom a dopiero potem był czas na zabawę. I od zabaw byli rówieśnicy , nie dorośli, inne dzieci na placu zabaw, czy na podwórku- wtedy sąsiedzkie bandy liczyły po kilkanaście dzieciaków. Dzieci były wszędzie, pełne podwórka, było głośno i wesoło.
        I jednocześnie dzieci nikomu nie przeszkadzały, nikt dzieci nie wyganiał.
        Nie miałam wrażenia, że komuś przeszkadzam, bo teraz to mamusia ma mieć czas wolny - matka nie poświęcała mi uwagi, w sensie nie zabawiała mnie, podkreślam: od tego były inne dzieci, ale nigdy mnie nie przeganiała.

        ....Czasy się zmieniły...

        --
        Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
          • mikams75 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 13:57
            ja mysle, ze roznica byla pomiedzy miastem i wsia. Ja sie wychowalam w miescie, wiec nie bylo kur do karmienia czy grzadek a po pracy moja mama miala wolne. I mialam atrakcje, wyjscia, animacje, gry itp. Na miare tamtych czasow i bardzo ograniczonych zasobow finansowych, ale teraz podziwiam moja matke, ze potrafila mi fajnie zorganizowac czas mimo braku funduszy na jakies konkretne wycieczki.
          • daniela34 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 14:00
            To pewnie zależy od wielu czynników (np.wychowanie w mieście czy na wsi), ale ja w dzieciństwie objechałam pół Polski (wyjazdy zagraniczne jeszcze nie były tak popularne). Wakacje co roku, czasem też ferie zimowe, Tatry, Bieszczady, Dolny Śląsk, praktycznie całe Pomorze, Warszawa (bo ja z Interioru 😀), Kraków, Malbork, Kórnik, Łańcut i sporo innych atrakcyjnych miejsc. Poza tym w lecie mało który weekend spędzaliśmy w domu. W zimie- zależało to od pogody i potem od obciążenia w szkole. Nie piszę tego na potrzeby tego wątku, jakiś czas temu w innym wątku też oponowałam przeciwko stanowisku, ze dawniej to, panie, rodzice nic z dziećmi nie robili i w ogóle hobby nie mieli. To raczej zależało od innych czynników niż dekada, w której się przyszło na świat - w dużej mierze od możliwości, ale też podejścia do życia tych rodziców.
            • solejrolia Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 20:06
              No nie. Rodzice nie wymyślali wycieczek wekendowych, i nie jeździli z nami.
              Wczasy? ...jakie wczasy....
              I faktycznie ma to związek z mieszkaniem na wsi, oraz tym, czym się zajmowali, a właściwie, jaki tryb życia prowadziliśmy. (A nie finanse, brak chęci, czy... o rany, zaniedbywanie dzieci- serio, nigdy nie czuliśmy się zaniedbywani, a juz na pewno nie z powodu braku wczasów, litości... ).

              Natomiast to wcale nie znaczy, że nigdy i nigdzie nie wyjeżdżałam, bez przesady. big_grin
              Od małego byłam wagabunda, i chętnie jeździłam, tyle, ze możliwości początkowo miałam bardzo mało. Poza wyjazdami typu na wieś do rodziny, jeździłam na kolonie zuchowe- bo tylko to było dla mnie dostępne w owym czasie. Za to wraz z wiekiem, i chyba też czasy powolutku zaczęły zmieniać się, pojawiała się coraz lepsza oferta, no to naprawdę zaczęłam z tego korzystać. Obozy, rajdy, wycieczki z chórem, wycieczki czy kolonie ze szkoły , w ogóle wyjazdy ze szkoły- było tego mnóstwo, zapisywałam się chyba na wszystko wink (jedynie nie brałam pod uwagę wyjazdów z kościoła, takie np pielgrzymki- nie dla mnie) ...ale ogólnie, to co sobie wymyśliłam rodzice na wszystko zgadzali się, i opłacali mi . To jako dziecko.
              No a potem wyjazdy pod namiot- nie miałam 16 lat skończonych jak ruszyłam w Polskę, i jako młoda dziewczyna, potem studentka , autentycznie zjeździłam Polskę. Szczerze? Miałam bardzo dużo swobody, na swoje wyjazdy sama zapracowałam, i jeździłam, dużo, często, ferie, wakacje, wekendy w ciągu roku, i co tam sobie wymyśliłam. (wyskoczyć nocnym pociągiem w piątek do Zakopanego, żeby nocnym pociągiem wrócić do szkoły na wtorek, a co to za problem wink ).
              Nie uważam, ze byłam w jakiś sposób poszkodowana, czy mniej doświadczyłam, bo jako dziecko rodzice mnie nei zabierali na wycieczki. Raczej w drugą stronę, odkąd mogłam, to sama sobie wymyślałam, i organizowałam, i dość szybko okazało się, ze ja mam swobodę i możliwości, a moje koleżanki, no cóż, mogły o tym tylko pomarzyć.


              --
              Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
      • hanusinamama Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 14:08
        Zebyś ty napisała "wieczorem padam na pysk, cały dpom na mojej chłowie, chłop całe dnie i noce gra w kompa, gnije w łózku do 10. Ja nie mam zwyczajnie siły wieczorem na pogaduchy z córką. Co zrobic z takim mężem.". Tak masz racje ...a ty pieszesz ze masz z córką problem.

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
      • hrabina_niczyja Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 18:19
        Jakbyś czytała uważnie to byś szybko zauważyła, że my wszystkie w tych domowych sprawach naszych matek uczestniczyłyśmy.
        Miałam koleżankę, Małgosię. U Małgosi w domu wszystkie drzwi były zawsze pozamykane. Małgosia mieszkala z matka i siostra. Ani matki ani siostry nigdy nie widziałam. Dziś Małgosia żyje gdzieś tam w Polsce, od 20 lat nie ma kontaktu z matka, a w lutym nie przyjechała nawet odwiedzić ją w hospicjum. Na pogrzeb też nie przyjedzie.
      • ylisse Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 19:10
        ja mialam mozliwosc wybierania tego co robilam.
        Mialam obowiazki ( szkola wiadomo) oraz treningi , ale to byl moj wybor.
        NIGDY mnie nikt nie PRZEGANIAL i nie chcial ze mna "nierozmawiac i nieodpowiadac" bo musi miec "czasdlasiebie"
        po prostu towarzyszylam rodzicom w tych czynnosciach, ktore byly dla mnie atrakcynje, a "olewalam" ich kiedy robili cos nieciekawego.
        Rowniez nie pamietam, zeby ktokolwiek ze mna sie bawil lub wymyslal zabawy, "animowal" jak tu ktos pisze.

        Moja mama nazywala wykonywanie normalnych czynnosci zyciowych w moim towarzystwie i okresowe wypytywanie mnie ZAJMOWANIEM sie mna, czego od czasu nastoletniego serdecznie nie znosilam i jak tylko moglam wychodzilam z domu mowiac : odpoczniesz sobie, nie bedziesz musiala sie mna zajmowac.

        moj tata wedlug standardow forum, w ogole nie "poswiecal mi 100% uwagi"
        po prostu pozwalal mi byc obok siebie kiedy to tylko bylo mozliwe i robil swoje w czym moglam mu towarzyszyc. Ale NIGDY mi sie nie narzucal, ani swoja osoba ani wypytywaniem. I zawsze wiedzial o mnie wiecej od mojej mamy.
    • edelstein Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 07:31
      Moja Mama ma nas toeje.Budowala z Nami z lego,ogladala Nasze wystepy,bo my caly czas dawalismy jakies przedstawienia,duzo razem malowalismy,lepilismy.Potem muzykowalismy,kazdy mial swoj Instrument,a mama akompaniowala nam na pianinie.
      Jakos tak mi zostalo,tylko Syn Ma inne zainteresowania,za malowaniem nie przepada,wiec uprawiamy razem Sport,gotujemy i pieczemy,spiewamy.

      --
      "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
    • swiecaca Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 08:06
      w latach 0-3 byłam rodzinnym oczkiem w głowie, pierwsza wnuczka, mnóstwo dorosłych do zabawiania itp. tego nie pamiętam, znam tylko z opowieści.
      potem urodził się mój brat i zaczęłam mamie przeszkadzać. na szczęście szybko nauczyłam się czytać i miała mnie z głowy. żadnych zabaw z rodzicami nie pamiętam. ojciec albo pracował za granicą albo jak był w domu to czytał, mama oglądała tv.
    • cauliflowerpl Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 08:24
      Jakos kolo 6 roku zycia stalam sie dzieckiem nieabsorbujacym, zatopionym w ksiazkach, lamiglowkach, puzzlach i innych zabawach, do ktorych nie potrzebowalam towarzystwa. A jak dostalam do tego walkmana to ho-ho, szalenstwo big_grin godzinami moglam z nikim nie rozmawiac.
      Plus mialam brata i stado dzieciakow na podworku, jesli jednak towarzystwa zapragnelam.
    • princy-mincy Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 08:26
      U mnie bylo tak, ze miedzy mna a siostra jest niecaly rok roznicy, wiec w sumie zazwyczaj bawilam sie z siostra.
      Ale pamietam tez mase zabaw z mama- w biblioteke, w sprzedawce dywanow, w zakupy, rozgrywki planszowek itp.
      Pamietam mase czasu spedzanego wspolnie- na wspolnych zakupach, wyprawach do biblioteki, wyjscia na imprezy organizowane w Poznanskim Zamku (np Pyza Wedrowniczka) itp.
      Nikt mnie nigdy nie przepedzal, choc tez nie bylam animowana 24/7.
      Dzis z moimi dziecmi jest podobnie- maja co prawda swoje pokoje i czesto sie w nich bawia, zajmuja soba, czytaja, starsza odrabia lekcje itp.
      Ale czesto tez przychodza do nas- pomiziac sie, chca pograc w cos, porysowac razem, pobyc obok, razem zrobic cos w kuchni.
      W ciagu tygodnia niestety wstajemy wczesnie, wiec o 20 dzieci maja sie isc myc, by ok 21 najpozniej zasnely.
    • purchawka2017 Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 08:43
      Ojciec się ze mną bawił. UWielbiałam chodzić do przedszkola i w domu dalej się chciałam bawić w przedszkole, więc ojciec jednym okiem oglądał skoki narciarskie a drugim coś tam udawał przedszkolanke i zadawał mi różne zadania. Czytał mi. W weekend chodziliśy na wycieczki typu "bądź turystą we własnym mieście" albo do muzeum oglądac kościtrupa na wystawie archeologicznej. Matka tak średnio, czasami ze mną ćwiczyła - takie ćwiczenia gninastyczne, też mi czytała, coś razem piekłyśmy czy gotowałyśmy. Generalnie dzieci plątały się bezustannie i brały udziął czynnie lub biernie w życiu codziennym.
    • dolcenera Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 09:00
      Do 5 lat byłam z matka w domu, potem bylam dzieckiem kluczowym, oboje rodzice pracowali. Od początku podstawówki wracałam sama do domu. Byłam bardzo samodzielna, dużo czytałam, ćwiczyłam na pianinie, wylazilam na podwórko, ale rodzice zawsze mieli dla mnie czas jak chciałam pogadać, pożalić się, pomiziac.
      O 20 do wyra, czas na czytanie i spać ( po kryjomu czytałam z latarka pod kołdra i tak)

      Matka - literki, cyferki, śpiewanie, badminton, rowery, zabawy kosmetykami.
      Ojciec - lego, lego, lego, teatrzyki, niemiecki i matma.

      Kasa się nie przelewała w domu, ale zawsze coś zakombinował żeby wyjechać na wakacje do Bułgarii czy w góry, żebym nie siedziała latem w mieście.



    • bo_gna Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 09:00
      W weekendy często jakieś wspólne wycieczki, w tygodniu wspólny czas to było moje gadanie do mamy (która w tym czasie robiła swoje), wspólne jedzenie i trochę oglądanie wiadomości. Reszta czasu to łażenie po okolicy z bratem (okolica wiejsko-leśna), zabawa w domu, odrabianie lekcji i chodzenie do znienawidzonej szkoły muzycznej.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 09:05
      Moi rodzice się mną nie zajmowali praktycznie w ogóle. Zajmowała się mną głównie babcia i starsza siostra.

      Co do mnie to tak - opędzam się od mojego dziecka, ponieważ ono się nie zajmuje sobą, tylko czeka aż będę go animowała. Jest non stop przy mnie, non stop próbuje zwrócić na siebie moją uwagę, więc czasami go wyganiam do swojego pokoju, żeby sam się pobawił i nie chce w ogóle jego towarzystwa. Oczywiście zupełnie bezskutecznie, bo po 5 minutach już jest przy mnie. Nawet jak mu pozwalam grać czy oglądać bajki, to nie mam spokoju, bo on musi zdawać relację z gry/bajki, bezustannie wypluwa z siebie potok słów.
    • maly_fiolek Re: A jak spędzałyście czas z rodzicami? 03.03.20, 09:38
      Animowanie było jak dzieci były małe, pamiętam jak rodzice zajmowali się malutką siostrą. Ja k byam starsza to współpracowałam przy robieniu jedzenia, sprzątaniu. Chodziliśmy razem z rodzicami do znajomych/rodziny teraz też staram się tak robić ze swoimi dziećmi. Jako 9-14 lataka zdecydowanie więcej czasu spędzałam z siostrami i koleżankami. Jako nastolatka wstydziłam się wychodzić z rodzicami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka