Dodaj do ulubionych

Punkt 16 "założeń pracy z rodziną"

05.03.20, 19:16
Dedykowane pikającym serduszkom, które zalecają nade wszystko pracę w biorodzinie dzieci, bo zabranie od patolskich rodziców będzie skutkowało jeszcze większą traumą.
Jeszcze większą od czego?

Za www.facebook.com/anna.krawczak.7/posts/2646492288753333
www.facebook.com/anna.krawczak.7/posts/2642369345832294
(...)Mikołaj był gwałcony już jako kilkulatek. Wtedy jeszcze ośrodek pomocy społecznej "pracował z rodziną". Pracował z nią latami. W 2014 roku, gdy Mikołaj miał 6 lat, OPS skierował do sądu pismo o zabezpieczenie dziecka poza rodziną. Sąd jednak uznał, że tym, co dolega dziecku jest "złe wychowanie", a nie przemoc, więc zalecił dalszą pracę z rodziną. Dziecko zostało w domu i nadal było gwałcone przez ojca i jego kolegów.(...)
(...) Mikołaj ma dziś 13 lat. Trafił do rodzinnego pogotowia prowadzonego przez pp. Matusiaków, którzy uratowali mu życie, ale nie byli w stanie uratować integralności i zdrowia psychicznego niszczonego latami przez rodziców i pasywność systemu "pomagającego rodzinie".
Mikołaj przebywa obecnie w specjalistycznym ośrodku terapeutycznym i otrzymuje pomoc psychiatryczną.
Nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie w stanie samodzielnie żyć w społeczeństwie.(...)

historia chłopca (latami pracowano z rodziną.matka chlała) plus.gloswielkopolski.pl/ojciec-pedofil-zabijal-w-nim-dziecko-dla-sadu-i-prokuratury-bylo-to-zle-wychowanie/ar/c1-13385804


(...) A teraz odsłonię kulisy dokumentacji różnych dzieci, które zdarzyło mi się poznać, a które jednak doczekały się zabezpieczenia poza rodziną i obecnie z trudem terapeutyzują się w rodzinach zastępczych, MOSach, regionalnych placówkach opiekuńczo terapeutycznych:

- dzieci 1 i 2, zabrane z rodziny w roku 2016. "Praca z rodziną" trwała od roku 1992. Zostali nią objęci jeszcze rodzice tego dziecka, kiedy sami byli dziećmi, ale nigdy ich z tej rodziny nie zabrano, po prostu dalej 'pomagano rodzinie i pracowano z nią'. Efekty znakomite, jak widzimy;

- dzieci 3, 4, 5 i 6. Zabrane w 2020 roku, "praca z rodziną" trwała 16 lat, to jest od narodzin najstarszego. Skończyła się, kiedy to dziecko powiedziało w szkole, że "jeśli wreszcie nam nie pomożecie to się zabiję";

- dzieci 7, 8 i 9. Zabrane w 2019 roku. "Praca z rodziną" trwała 9 lat, w tym czasie dziecko nr 10 zdążyło się uzależnić od heroiny i dokonać rozboju, przez co systemowi było już trudno udawać, że pracując z rodziną osiąga doskonałe rezultaty;

- dzieci 11, 12, 13 i 14. Zabrane z rodziny w 2017 roku po siedmiu latach "pracy z rodziną", wszystkie poza najmłodszym były ofiarami brutalnej przemocy seksualnej dziejącej się przez cały ten czas.

Jak rozumiem, panie współczujące "matkom, którym sąd chce odebrać dzieci zamiast przyjrzeć się uważnie sytuacji i udzielić pomocy, wsparcia, opieki" uważają, że prawo dziecka do bezpieczeństwa, zdrowia, rozwoju, nauki etc. jest mniej ważne od prawa patolki do łzawych wzruszeń przed kamerami.

W Izdebkach tvn24.pl/polska/dzialania-sluzb-w-sprawie-rodziny-ze-wsi-izdebki-ra948595-2612467 też pracowano z rodziną, kurator, asystenci, NK, kasa dla patoli i - co było do przewidzenia i jest absolutnie typowe w takich klimatach - połowa dzieci upośledzona umysłowo, ojciec alkoholik wykorzystywał seksualnie co było pod ręką czyli kilkulatki, matka która zemdlała widowiskowo jak w końcu pozabierano dzieci do szpitali i rodzin zastępczych.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 19:27
      Nie przemówisz, niektóre z pikających serduszek na tym forum pięknie się obnażają na Życiu rodzinnym. Cóż.

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
      • triss_merigold6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 19:45
        Mam swoje zdanie na temat Norwegii, tam akurat obszar opieki społecznej stał się zbyt dobrym biznesem i nadużyć jest bardzo dużo, zresztą to kraj z silnymi tradycjami eugeniki, podobnie jak Szwecja.

        Natomiast priorytetem powinno być fizyczne bezpieczeństwo dziecka, a nie rzekoma więź.
        • aguha Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 08:10
          Czy ja wiem, czy Norwedzy przesadzają? Nie mam pojęcia, czy to stał się dla nich biznes - za mało znam ich system opieki nad dziećmi, żeby się wypowiadać. Zazwyczaj jednak problemy mają ci rodzice, dla których klaps to nie bicie, itd.

    • beneficia Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 19:39
      I dlatego uważam, że na rozmnażanie się powinno się dostawać pozwolenie.
      Jak w jakimś s-f, wszyscy są bezpłodni, a dopiero po jakichś badaniach środowiskowych i psychiatrycznych płodność się im odblokowuje.
      Wali mnie, że to bliskie eugeniki, wolałabym to, niż dzieci w beczkach.
      Choć one i tak miały lepiej niż te opisane przez Triss.
    • daniela34 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 19:43
      Z bieeedy, pani, dzieci zabierajo, z bieeedy...

      Ja jestem miękka faja i generalnie pikające serduszko w wielu sprawach, ale akurat doskonale wiem, jak dużo patologiczni rodzice muszą narozrabiać, żeby im odebrano dzieci, więc w tym wypadku jestem zimną suką.
      • triss_merigold6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 19:50
        Dokładnie. O ile system szybciej odbiera dzieci i umieszcza w pieczy zastępczej/rodzinnym domu dziecka tam, gdzie jest 1 dziecko lub najwyżej dwoje- troje rodzeństwa, o tyle w wypadku multidzietnych (które nie mają szans na zbiorową adopcję, a niewiele rodzin zastępczych weźmie ósemkę czy dziesiątkę na raz) musi być naprawę hard core, żeby sąd orzekł zabranie z domu. Ten hard core to w polskich realiach nie bałaganik i brudne podwórko czy wagary, tylko gwałty na dzieciach i znęcanie się takie, że w końcu któryś bachor wyląduje ciężko poturbowany w szpitalu.
    • cosmetic.wipes Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 20:01
      Pikajacym serduszko wystarczy zadać tylko pytanie nr 3:

      "3. czy powierzył[a]byś tej matce swoje własne dzieci uznając - nawet przy różnicy kapitałów kulturowych - że będą wystarczająco bezpieczne? Przy założeniu, ze zostanie przeniesiona do pałacu i otoczona pomocą?"

      --
      Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
    • smillla Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 20:11
      Uczciwie przyznam, że w zasadzie najbardziej przejmuję się sobą i tymi których kocham, i mało co mnie skłania do ruszenia pupy w sprawie innych ludzi, ale to, co wyprawiają polskie instytucje, dopuszczając do krzywdzenia dzieci i przyzwalajac na przestępstwa wobec nich, sprawia, że zapytam: Gd,ie można szukać pomocy, jeśli widzi się coś takiego i chce się uratować dzieci?
    • manon.lescaut4 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 20:29
      To nie tylko polska specyfika. Oglądał ktoś nowość na Netflixie „Trials of Gabriel Fernandez”? Nawet nie chce mi się o tym gadać, tak mną trzęsie, ale kto i dlaczego dał to 8(może wtedy 7)-letnie dziecko pod opiekę matce biologicznej, która nigdy go nie chciała i nigdy się nim nie zajmowała, za to miała spora i raczej chętna do opieki rodzine? I która po tych 8 latach się zorientowała, ze za swojego syna przytuli ładna kasę od rzadu?
    • mama303 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 20:42
      nasz rząd szczyci się przecież tym, że spadł odsetek dzieci odbieranych rodzicom biologicznym. Nie wiem czy to jest powód do szczycenia się.W takiej np. "strasznej" Norwegii dzieci nie umieraja z powodu przemocy w rodzinie.

      --
      nie kradnę, nie zabijam, nie wierzę...
    • lauren6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 20:44
      Od siebie dodam taki wstrząsający cytat:

      "(...) Przemoc w rodzinie. W zeszłym roku jej ofiarami padło 12 161 dzieci. Z rodzin zabezpieczono (umieszczając dzieci w rodzinach zastępczych, u dalszych krewnych, w ostateczności w placówkach) zaledwie 309 dzieci.
      Przełożę to na procenty: 2.5% dzieci, wobec których odnotowano przemoc, zostało odizolowanych od sprawców.
      Chciałabym, abyście to zapamiętali.

      Teraz wróćmy do tych 309 dzieci: są to dzieci, które już się doczekały reakcji w postaci postanowienia sądu o zabezpieczeniu poza rodziną.
      Czyli, wydawać by się mogło, sprawa bardzo klarowna i dopięta: w 2.5% przypadków podjęto interwencję. Jeszcze więcej: sąd zadziałał. Brawo dla sądu.
      I teraz opowiem Wam kilka takich historii, w które nie uwierzycie:

      - postanowienie sądu z początku stycznia o zabezpieczeniu dzieci poza rodziną, dzieci regularnie tłuczone przez rodzica, do dziś postanowienie nie zostało zrealizowane i dzieci nie zostały zabrane z rodziny;

      - postanowienie sądu z lutego, przemoc wobec dzieci, postanowienie ostatecznie zrealizowane w... czerwcu;

      - postanowienie z końca grudnia o zabezpieczeniu dzieci poza rodziną, na cito, przemoc. Dzieci nadal w rodzinie, ponieważ służby nie mogą ustalić, kto ma zabrać dzieci (sąd powinien przydzielić kuratora do zabrania dzieci z mieszkania, ale jeszcze go nie wyznaczył. Serio. Naprawdę.).

      Takich historii jest więcej, dzieją się aktualnie. W jednym z przypadków kurator nie chciał sporządzać notatek z posiniaczenia dzieci (a były posiniaczone cały czas), ponieważ zorientował się, że nieco niepokojąco to wyglądało w świetle obsuwy w realizacji postanowienia.

      I teraz fun fact: to jest ten sam kraj, w którym w minionym roku dziewięciomiesięczna Blanka z Olecka została zgwałcona i zakatowana przez partnera matki. Trzymiesięczny chłopczyk z Elbląga został skatowany przez ojca, również rok 2019. Trzylatek z Włocławka skatowany przez ojczyma, nie przeżył.
      Nie wymieniam wszystkich medialnych przypadków maltretowania dzieci (również ze skutkiem śmiertelnym) z minionego roku, ale było tego sporo.
      (...)

      Oczywiście kiedy dowiedziałam się o tym cyrku z niewykonywaniem postanowień miałam jedną myśl w głowie: napiszę o tym tekst w jakimś publicystycznym medium. Albo nadam temat znajomym dziennikarkom/rzom. Może coś się rozkręci.
      Nie, moi drodzy, nic z tego. Bo skąd wiem o sprawach? Oczywiście od rodzin zastępczych, które na te dzieci czekają/czekały, są postanowienia z imiennym wskazaniem, ale sprawy stoją w miejscu. Ci ludzie nigdy w życiu nie podłożą publicznie swoich personaliów, ponieważ jeśli raz to zrobią to kolejnych dzieci już nie uratują - po prostu. Powiat nie będzie z nimi kontynuować współpracy.
      Z kuratorami sprawa wygląda jeszcze gorzej, bo nie doniosą na sąd, który ich zatrudnia.

      Krzywdzie dzieci z zasady towarzyszy milczenie: są często zbyt małe by mówić, a jeśli są starsze to są niewiarygodne, zmyślają, mówią ciszej niż ich rodzice, tkwią w konflikcie lojalności i nie mają nikogo, kto by miał obowiązek ich wysłuchać, bo choć mamy w Polsce asystenta rodziny to nie mamy asystenta dziecka. Ani pracownika socjalnego dla dziecka. Ani adwokata dziecka.
      Dlatego w Polsce dobrze się krzywdzi dzieci. Bez większych konsekwencji, bo te wyciąga się rzadko.
      W 2019 roku ponad 140 gmin w Polsce nie przyjęło programów przeciwdziałania przemocy w rodzinie, w tym Zakopane odrzuciło uchwałę po raz dziesiąty.
      W 2017 roku prezydent Duda wprost zachęcał do niestosowania konwencji przeciw przemocy w rodzinie.

      Jeden z tych przypadków, o którym wspomniałam, doczekał się już finału dzięki walce kilku osób. Dzieci trafiły do rodziny zastępczej, są bezpieczne.
      Ich rodzice wprawdzie na odchodnym poinformowali swoje córki, że odtąd będą w rodzinie zastępczej jeść robaki, bo tak się właśnie kończy zdrada rodziców i mówienie ludziom, co dzieje się w domu.
      Ale te dzieci na swój pierwszy obiad w nowej rodzinie zjadły naleśniki.
      I to były bardzo dobre naleśniki."

      Teraz wyobraźmy sobie, że pomimo tylu przeciwności losu w końcu sąd podjął decyzję o odebraniu krzywdzonych dzieci pato rodzicom. Co się dzieje? Przyjeżdża tefałpe, za nimi tefałen - przecież nie mogą być gorsi. Z biedy, tak z tej biedy dzieci odbierają.

      Zupełnie dla mnie jest niezrozumiałe, że pikające serduszka za obowiązującą wykładnię uznają retorykę skrajnie prawacką (rodzina jest święta, dzieci są własnością rodziców itd), a w nosie mają faktyczny interes dzieci.
      • lauren6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 22:57
        Przez takich (pozwolę sobie użyć tego sformułowania) pożytecznych idiotów mamy w Polsce taki system jaki mamy. Głosy osób takich jak kobieta cytowana przeze mnie i triss giną, zaszczekiwane przez tzw obrońców rodziny.

        Jak wygląda wątek 500-postowy obok? Co ileś postów wpada do dyskusji pikające serduszko "nie czytałam poprzednich postów, ale jestem przeciw odbieraniu dzieci z biedy". I tak w kółko te same argumenty:
        - powinno się pomóc rodzinie finansowo, a nie zabierać dzieci z biedy (rodzina dostaje 8000 zł zasiłków miesięcznie)
        - ojca pijaka należy odseparować od rodziny (pani tego nie chce)
        - rodzina powinna dostać większe mieszkanie od gminy (gmina proponowała im lokal o wyższym standardzie, ale pani nie opuści domu rodzinnego)
        - skoro ojciec pije to nie powinno się zabierać dzieci matce (obydwoje rodziców od 5 lat mają ograniczone prawa rodzicielskie - nie ograniczyli tej pani praw za niewinność)
        - z rodziną najpierw powinno się pracować, a nie od razu zabierają dzieci (minimum 5 lat przechodzenia asystenta rodziny, kuratora sądowego to mało?)
        - dzieci są takie szczęśliwe w tej rodzinie (które? starsze ćpające z tego szczęścia czy młodsze żyjące w pijackiej melinie w budzie i zimnie?)

        Ile jeszcze małych Blanek ma być zatłuczonych przez zaćpane matki, ilu małych Wojtków ma być gwałconych przez ojca i jego kumpli od kieliszka zanim do Polaków dotrze, że polski system pomocy społecznej wspiera patologię zamiast ratować przed nią dzieci?
        • stephanie.plum Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 23:20
          to do mnie?

          czy do kogo konkretnie?

          i czy naprawdę dzieci są krzywdzone, bite i gwałcone przez "takich pożytecznych idiotów" (czyli kogo? na kogo się tu wrzeszczy?), czy też przez sprawców tych czynów?

          wiem, że system prawny kuleje. wiem, że od lat - nieźle znam te klimaty, przyjaźnię się z pewną byłą policjantką, obecnie zawodową zastępczą matką.

          ona pracuje z krzywdzonymi dziećmi 24/7.

          i nigdy w przestrzeń nie rzuca oskarżeń, takich, jak tu można przeczytać.

          pewnie dlatego, że nie ma na to czasu - poświęca go dzieciom, a nie biciu piany.

          zbulwersowanym proponuję zakasać rękawy, a nie wymachiwać palcami, wskazując "winnych".

          --
          idę tam, gdzie idę
          • daniela34 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 23:41
            Cóż, a jak zakasałam rękawy, to już mogę się bulwersować? Jeśli pracuję (chociaż fakt, nie 24h) z krzywdzonymi dziećmi to już mogę się bulwersować? Jeśli uczestniczę w przesłuchaniu molestowanej w takiej rodzinie 6-latki i jej 3-letniego brata (tak, reprezentując ich interesy, tak- za darmo) to mogę się bulwersować? Czy mi nie wolno? A wiesz, kiedy się zaczęłam bulwersować? Kiedy miałam 15 lat i okazało się, że moja rówieśniczka, dziewczynka, która przychodziła do mojego domu i którą na jakiś czas po interwencji szkoły, mojej mamy i pracowników Caritasu zabrano wraz z najmłodszą siostrą z patologicznej wielodzietnej rodziny, została zgwałcona w melinie zwanej rodzinnym domem przez kumpla najstarszego brata. Bo rodzina "ze wsparciem" w końcu zamontowała w mieszkaniu kibel, tatuś się zaszył i wszystko miało być cacy, więc dzieci wróciły do domu. I ja nawet nie mam pretensji do tego najstarszego brata, bo rodzina tak mu pokiereszowała dzieciństwo, że to się nie mogło inaczej skończyć.
          • turzyca Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 05:40
            >i czy naprawdę dzieci są krzywdzone, bite i gwałcone przez "takich pożytecznych idiotów" (czyli kogo? na kogo się tu wrzeszczy?), czy też przez sprawców tych czynów?

            "Do triumfu zła wystarczy tylko, by dobrzy ludzie nic nie robili"

            --
            "Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach, dlatego myją te naczynia w krowim moczu."
          • turzyca Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 05:40
            >i czy naprawdę dzieci są krzywdzone, bite i gwałcone przez "takich pożytecznych idiotów" (czyli kogo? na kogo się tu wrzeszczy?), czy też przez sprawców tych czynów?

            "Do triumfu zła wystarczy tylko, by dobrzy ludzie nic nie robili"

            --
            "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
          • dr.amy.farrah.fowler Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 11:10
            Mam nadzieję, że do Ciebie, bo lauren i tak była łaskawa. Nie, nie jesteś nawet pożyteczna, jesteś bezużyteczna jak hasztag na fejsie.

            Wpadasz ze swoimi mądro-głupimi komentarzami z du*y i to jest cały Twój (ujemny) wkład w dobrostan ludzkości.

            --
            – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
            – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
          • azalee Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 11:27
            W tym konkretnym przypadku to tak, te dzieci zostaly skrzywdzone przez takich pozytecznych idiotow. Sad nakazal izolacje dzieci od krzywdzacych ich rodzicow ale podniosl sie taki histeryczny medialny wrzask ze decyzja zostala cofnieta i dzieci zostana w tej patologicznej melinie. Mam nadzieje ze wszyscy ktorzy oburzali sie "obwinianiem matki" i "odbieraniem dzieci z powodu biedy" zdaja sobie sprawe do jakiej krzywdy sie przyczynili.
          • azalee Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 11:30
            I jeszcze jedno : tutaj ktos zakasal rekawy, wykonal ciezka prace i doprowadzil do wyciagniecia tych dzieci z patologicznego srodowiska i dania im szansy na normalne zycie, ale cala ta praca zostala zmarnowana przez gromade bezuzytecznych idiotow
          • anorektycznazdzira Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 17:23
            Dzizas... nie widzisz związku?!
            Między sytuacją a poziomem wzmożenia "ratujmy rodziny i nienienienie zabierajmy dzieci bo to bandyckie metody jugendamtu, który Polakowi się doskonale miesza z hitlerjugend.
            NAPRAWDĘ nie widzisz czy udajesz wariata bo już tak zaczęłaś dyskusję? suspicious

            --
            'A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Zresztą uzasadnione.' by król Julian
          • triss_merigold6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 05:53
            W którym miejscu widzisz obwinianie matki?
            Jeszcze raz, powoli. Decyzja sądu o zabraniu dzieci od rodziców i umieszczeniu w ośrodku opiekuńczym czy w rodzinie zastępczej nie jest wymierzona przeciwko rodzicom, nie jest karą dla matki etc. Jest działaniem, które ma na celu zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa.
            Nie rozumiem dlaczego patole wszystko odbierają tak osobiście.
          • araceli Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 09:09
            konsta-is-me napisała:
            > O ile pamietam, chyba byla zgodnosc ze pana nalezy odizolowac.
            > Tylko dlaczego za to wszystko wini sie matke?

            A to nie przypadkiem tamta kobieta 'nie wyobraża sobie' odizolowania chlejącego męża?


            --
            Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
            • jowita771 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 09:28
              Dzieci powinny być w takich wypadkach odizolowane od rodzica-pijaka. Z drugim rodzicem lub bez.

              --
              w ukladzie wolna kobieta-niewolny facet co sie maja ku sobie:
              czlowiek z wagina to scierka i szmata
              czlowiek z penisem to odpowiedzialny i przetestowany ojciec i maz /by k1k2/
              • lispokis1 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 10:06
                Znam historię, gdzie matka wolała zostać z agresywnym pijakiem podejrzanym o molestowanie 12letniej córki(!), niż sie z nim rozstać i być z dzieckiem. Patologiczni rodzice zostali w domu, dostając zasiłki na życie, pełne utrzymanie od państwa - a dziecko wyeksmitowane do bidula..

                Matki współuzależnione robia jeszcze gorszą robotę dzieciom, niż ten pijaczyna. Bo matki same nie biją i odgrywaja w rodzinie "te dobre", ale swoją decyzją trzymania się patola skazują dzieci na bycie ofiarami patola. Coś jak sutenerstwo czy bycie "kapo". Do tego podlane płaczliwym "to on zły a ja jestem ofiara i tak bardzo się dla dzieci staram by miały wszystko taka dobra matka jestem"...
                Współuzalezniona matka to zło. Po prostu. Robi dzieciom totalną wodę z mózgu.
                Ojciec ten zły, a ona ta dobra-ale musicie dzieciątka stać za nią murem i absolutnie z rodziny gdzie jesteście krzywdzone nie odchodzić, a nie raz robić za jej tarczę przed agresją męża..
          • lauren6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 11:34
            Konsta może się zapytasz ematek w tym wątku, które z nich zarabiają 8 tysięcy złotych miesięcznie?

            Może chciałabyś wiedzieć ile trzeba harować, często po godzinach, by w Polsce przynieść takie pieniądze do domu? Jeśli mówimy o matce to te nadgodziny są zawsze kosztem jej czasu, który ma dla własnych dzieci.

            Widzisz ta pani dotąd dostawała 8000 zł z naszych podatków za nic. Czy się stoi, czy się leży 8 kafli się należy. Jedyne do czego była zobowiązana to stworzenie tym dzieciom normalnego domu, bez patologii.

            Tymczasem jej mężuś chleje.
            Za czyje chleje skoro jest bezrobotnym patusem?
            Dlaczego chleje w tym samym domu, gdzie są dzieci?
            Dlaczego matka nie zabrała dzieci z pijackiego meliny, skoro przyznano jej mieszkanie zastępcze o wyższym standardzie niż melina?

            Serio ty nie widzisz winy tej matki i dziwisz się, że sąd chce odizolować od niej dzieci? Matka jest w tym przypadku taką samą patuską jak ojciec.

            Widzę jednak, że mit Matki Polki trzyma się dobrze w społeczeństwie i niektórym nigdy klapki z oczu nie spadną.
            • triss_merigold6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 11:45
              To nie jest kwestia winy i kary. Zabranie dzieci - mimo histerycznych wzmożeń pań wzruszonych - nie jest karą dla matki wymierzana przez sąd tylko zabezpieczeniem dzieci. To, że pani patologiczna postrzega orzeczenie jako karę, wynika z jej całościowej, w tym intelektualnej, niewydolności.
        • 3-mamuska Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 01:06
          lauren6 napisała:

          > Przez takich (pozwolę sobie użyć tego sformułowania) pożytecznych idiotów mamy
          > w Polsce taki system jaki mamy. Głosy osób takich jak kobieta cytowana przeze m
          > nie i triss giną, zaszczekiwane przez tzw obrońców rodziny.
          >
          > Jak wygląda wątek 500-postowy obok? Co ileś postów wpada do dyskusji pikające s
          > erduszko "nie czytałam poprzednich postów, ale jestem przeciw odbieraniu dzieci
          > z biedy". I tak w kółko te same argumenty:
          > - powinno się pomóc rodzinie finansowo, a nie zabierać dzieci z biedy (rodzina
          > dostaje 8000 zł zasiłków miesięcznie)

          Przy takiej liczbie dzieci to 8tys to śmiech na sali.
          Tak wiem wiem nie trzeba było tyle dzieci robić.

          > - ojca pijaka należy odseparować od rodziny (pani tego nie chce)
          Tu jest błąd systemu, wyprowadzają pana i ma zakaz dopóki nie odbędzie leczenia/wszywka itp.

          > - rodzina powinna dostać większe mieszkanie od gminy (gmina proponowała im loka
          > l o wyższym standardzie, ale pani nie opuści domu rodzinnego)

          ZNAM TAKICH CO DOSTALI LOKUM SOCJALNE I CO I GUCIO TYLE KASY ZA NIE TZREB BYŁO PŁACIĆ ZE HEJ. A warunki nie dużo lepsze tyle ze odmalowane.


          > - skoro ojciec pije to nie powinno się zabierać dzieci matce (obydwoje rodziców
          > od 5 lat mają ograniczone prawa rodzicielskie - nie ograniczyli tej pani praw
          > za niewinność)

          Ograniczyli bo nie ma innej drogi systemowej, nie chce odejść od męża, i wynosić się z domu dlatego odebrano jej prawa. Myśli ze się przestraszy.
          Prawda jest taka ze odebranie dzieci to wcale nie jest dobre rozwiązane, bo jest duża rozbierzesz lat i trafia do kilku placówek.
          Macie coś z głowa ze wam się wydaje ze te placówki to cud i mód. Trafiają tam dzieci z różnych domów z różnych środowisk opiekunów ilu an ile dzieci? Do rodziny zastępczej domowego domu dziecka nikt nie przydzieli tyle dzieci na raz.

          > - z rodziną najpierw powinno się pracować, a nie od razu zabierają dzieci (mini
          > mum 5 lat przechodzenia asystenta rodziny, kuratora sądowego to mało?)

          Mało zabierając dzieci dalej będą pod opieka takich sposób. Poza tym asystenci maja za małe przebicie ze między przechodzeniem a zabraniem dzieci mało mogą zrobić. Mogą składać wnioski do sądu a tak nie są w stanie nic zrobić.


          > - dzieci są takie szczęśliwe w tej rodzinie (które? starsze ćpające z tego szcz
          > ęścia czy młodsze żyjące w pijackiej melinie w budzie i zimnie?)


          Nie są ale ośrodki takie gdzie trafiają zaburzenie dzieci z różnych środowisk to naprawdę nie jest wyjście. Ile się zdarza ze w DD znęcają się nawzajem starsze gnębią młodsze. O gwałtach w domach dziecka nie słyszały?

          > Ile jeszcze małych Blanek ma być zatłuczonych przez zaćpane matki, ilu małych W
          > ojtków ma być gwałconych przez ojca i jego kumpli od kieliszka zanim do Polaków
          > dotrze, że polski system pomocy społecznej wspiera patologię zamiast ratować p
          > rzed nią dzieci?

          Jest nie wystarczający.
          Ja uważam ze w takich rodzinach sądownie powinno się po 2-4 dziecku robić cesarkę i zrobić co trzeba żeby więcej nie rodziła.
          Zabiorą te za rok pojawi się noworodek.
          Brak jest systemów prawnych.
          Rozwiązań.

          Poza tym ile dzieci umiera w tak zwanych dobrych rodzin?
          Weźmy Madzię, zwykły dom.
          Wiele takich domów jest. Jak tam gdzie tatuś, były partner matki , odebrał z przedszkola i zabija.
          Ten tatuś co zabrał syna spod domu zabił i jego i siebie.
          Wiec dla mnie wielodzietność nawet choroba alkoholowa jednego z rodziców nie składnia do tego ze będą mordować dzieci.

          Wrzucanie wszystkich do jednego worka.





          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • nangaparbat3 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 20:52
      Powiem tak: w przeciwieństwie do większości jarających się własną złością osobiście piszę do sądów o wgląd w sytuację rodziny, do gminy o objęcie leczeniem odwykowym (skrót myślowy, ale to istota rzeczy), do policji o założenie niebieskiej karty. Zdarzało mi się pomagać w pozbawieniu praw rodzicielskich i rozpoczęciu samodzielnego życia, w tym wystąpieniu o alimenty od własnych rodziców. Wreszcie przez szereg lat pracowałam w świetlicy integracyjnej, z dziećmi "z marginesu".
      I owszem, uważam że odbieranie dzieci czy zamykanie rodziców to ostateczność, a więzi rodzinne, jeśli pozytywne, są nie do przecenienia. Niestety nasz system pomocy społecznej jest dramatycznie niewydolny i bezradny, a postawa wobec osób, którym się usiłuje pomóc, torpeduje wszystko inne. Nigdy i nigdzie nie sprzeciwiałam się odbieraniu rodzicom dzieci krzywdzonych fizycznie, o odbieraniu krzywdzonych psychicznie nie słyszałam, a nierzadko bym poparła.
      Swego czasu z pracownikami pewnej fundacji rozważaliśmy stworzenie bursy dla nastolatków, które nie powinny mieszkać z rodzicami - pomysł był mój i wciąż uważam, że takie bursy są bardzo potrzebne.

      Stek bzdur jaki się na mnie wylewa, nie mający nic wspólnego z tym co robię, piszę, myślę, poziom agresji, jaki się ujawnia, są zdumiewające.



      --
      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
      • triss_merigold6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 21:14
        Nigdy i nigdzie nie sprzeciwiałam się odbieraniu rodzicom dzieci krzywdzonych fizycznie

        Owszem, w przypadku tej sprawy jedenaściorga dzieci, pana menela i matki, która poleciała do mediów jak ogarnęła swoim kurzym móżdżkiem, że wraz z dziećmi zniknie kasa byłaś przeciwko zabraniu dzieci, a za "pracą z rodziną".
        Tak samo jak jesteś przeciwna karaniu Cyganów za nieposyłanie do szkoły dziewczynek jak tylko zaczynają miesiączkować i za robienie dzieci 14-latkom przez ich "mężów", bezrobotnych cygańskich analfabetów.
      • aandzia43 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 21:42
        "I owszem, uważam że odbieranie dzieci czy zamykanie rodziców to ostateczność, a więzi rodzinne, jeśli pozytywne, są nie do przecenienia."

        Nikt z tu obecnych nie uważa inaczej - więzi z bliskim ludźmi budują młodego człowieka, pozytywne buduja pozytywne jednostki, a nie pozytywne sa przyczyna cierpienia. Może tylko gdzie indziej przebiega dla nas granica ostateczności. Albo inaczej kojarzą nam się i zbierają do kupy fakty i wyciągają wnioski.


        "Niestety nasz system pomocy społecznej jest dramatycznie niewydolny i bezradny, a postawa wobec osób, którym się usiłuje pomóc, torpeduje wszystko inne."

        To znaczy jaka postawa wobec państwa z czternastką dzieci torpedowała pomoc dla nich i ich dzieci?


        --
        "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
          • 71tosia Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 00:01
            pomoc dla rodzin dysfunkcyjnych jest czesto bardzo nieskuteczna nie tylko ze względów prawnych, organizacyjnych, finansowych etc . Nie da sie skutecznie pomagac gdy bieda, uposledzenie czy niezaradnosc zyciowa budza skrajnie negatywne uczucia. Ten tekst ktory zalinkowalas bardzo dobrze do ujmuje. Jakos trudno sobie wyobrazic Tris pochylajace sie nad problemami ludzi, ktorymi po prostu gardzi i ktorych z taką lekkością nazywa 'patolami'.
            • edelstein Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 07:40
              Na serio dyskutowanie z Triss ,ktora czuje sie moralnie lepsza nie ma najmniejszego sensu.Co najsmieszniejsze jej zyciowe wybory wcale nie sa dalekie od patologicznych.Wybranie na ojca dziecka alkoholika np

              --
              "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
            • lily_evans11 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 07:43
              Tosia, niejedni "biedni"rodzice mają już na starcie bardzo ograniczone zdolności intelektualne, brak rozumienia relacji miedzy przyczyna i skutkiem, nieumiejetnosc hamowania impulsów i nałóg we krwi, z takim samym "potencjałem" rodzą się ich liczne dzieci. Pomóc im skutecznie oznaczałoby przeszczepic im mózg od kogoś po urodzeniu.

              --
              Zginę, jeśli się obejrzę
            • araceli Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 09:06
              71tosia napisała:
              > Nie da sie skutecznie pomag
              > ac gdy bieda, uposledzenie czy niezaradnosc zyciowa budza skrajnie negatywne uc
              > zucia. Ten tekst ktory zalinkowalas bardzo dobrze do ujmuje. Jakos trudno sobi
              > e wyobrazic Tris pochylajace sie nad problemami ludzi, ktorymi po prostu gardz
              > i i ktorych z taką lekkością nazywa 'patolami'.

              No nieee... Perzcież upośledzenie i 'niezaradność' to żaden problem dla skutecznej pomocy tylko te UPRZEDZENIA, i to uprzedzenia osób, które z pomocą nie mają nic wspólnego...


              Największym problemem w kwestii pomocy jest romantyczne wyobrażenie o biedzie osób takich jak ty.




              --
              Emigrancka troska o ojczyznę:
              araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
              black_halo: Na zlosc tobie spale.
              • cruella_demon Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 12:14
                Upośledzenie i niezaradność plus zaawansowany alkoholizm, niech tosia łaskawie nie manipuluje.

                --
                Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
                (35wcieniu)
                  • triss_merigold6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 14:23
                    Przeczytałam. Jest o koniecznosci poszanowania godności patolstwa i spojrzenia z perspektywy osoby odbierającej wsparcie/pomoc/kasę, od której system (w postaci urzędników, kuratorów, sądu etc.) czegoś chce w zamian. Czyli górnolotne pierdy, luksus duszyszczypatielności, nie ma tam nic o prawie dzieci do bezpieczeństwa, zdrowia, rozwoju i życia bez agresywnych meneli pod jednym dachem.
                    • aandzia43 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 14:37
                      Bo tekst traktowany jako przyczynek do tego jak rozwiązać problem dzieci państwa z reportażu jest kompletnie nieprzydatny i z dudy wzięty. Jak rozwiązać problem bezpieczeństwa dzieci, ich prawa do normalnego rozwoju też nic nie wnosi. Jako filozoficzna wskazówka dla wszelakich pomagających jest bardzo ok.

                      --
                      "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
                      • triss_merigold6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 14:45
                        Nanga linkowała.
                        Bardzo szlachetnie tylko kompletnie z d...y jak zwykle. Bo w tych konkretnych rodzinach dzieci są maltretowane teraz, nie mają kawałka czystego ciucha teraz i teraz patrzą jak agresywny menel - bioojciec czy menelica - biomatka kotłują się pijani w wyrze i awanturują.
                        Przypominam, że żeby doszło do zabrania wielodzietnej ekipy, nadużycia rodziców muszą być bardzo grube, a w praktyce chodzi o to, że tatuś czy kolejny amant matki dobiera się do dzieci. Tylko ani urzędnik, ani sąd nie powie o tym głośno, natomiast patolka nue ma oporów, żeby spazmować przed kamerami.
                        • aandzia43 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 16:21
                          No nie całkiem nawet zdejmuje odpowiedzialność z tego komu się pomaga bo spójrzmy:

                          "Pomagam komuś i w czymś. Pomagam komuś tylko wtedy gdy robię to co on chce. Nie jestem gotów pomagać we wszystkim. Tylko w tym co uważam za autentyczne, za realne, za skuteczne oraz co nie narusza moich fundamentalnych wartości. Pomagam w czymś tylko wtedy gdy wspieram coś co ktoś już robi. Choćby nieudolnie. Jeżeli robię to co ktoś chce ale sam tego nie robi, to mu nie pomagam. To go wyręczam, czyli demoralizuję. Moja pomoc to podążanie za kimś i selektywne wspieranie jego dążeń. Do tego co wydaje mi się szczere i konstruktywne dokładam swoje zaangażowanie i umiejętności. To co wydaje mi się nieszczere i destrukcyjne pomijam. Mogę to ocenić o tyle o ile potrafię zrozumieć tego komu pomagam od jego strony, o ile potrafię spojrzeć na świat jego oczami. A to jest najtrudniejsze i nie zawsze się udaje. Kiedy selektywnie wspieram czyjeś działania starając się zrozumieć jego perspektywę wtedy nie naruszam jego suwerenności. To on sam decyduje o swoim życiu a ja mu tylko służę w sprawach z którymi sobie sam nie radzi. Kiedy ten komu pomagam czuje, że go dobrze rozumiem i jestem po jego stronie, z reguły chętnie korzysta z mojej pomocy. Jeżeli nie, stawia tylko opór i zwykle nic z tej pomocy nie wychodzi. Pomagając staram się nie tylko podążać za kimś ale też pomagać najmniej ile trzeba, aby tylko sobie poradził. Tylko wtedy unikam wyręczania, a więc osłabiania go i ułatwiam mu odbudowę wiary w siebie. Może czasem trzeba ograniczać czyjąś suwerenność (np. w obronie kogoś innego) ale to chyba wtedy nie jest pomoc.

                          --
                          "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
                        • nangaparbat3 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 21:17
                          1. Jak jest przemoc, dzieci trzeba zabrać, nie ma dyskusji.
                          2. W tamtym wątku pisałam, że rodziną trzeba się było porządnie zająć kilkanaście lat temu. Sytuacja, w której po kilkunastu latach pomagania zabiera się młodsze dzieci, a zostawia tatę pijaczka i trzech starszych zdemoralizowanych, jest zupełnie absurdalna. POza tym odmawiam wypowiadania się w tej konkretnej sprawie tej konkretnej rodziny, bo jej sytuacji nie znam, a z tego co wiem, nic się nie skłąda do kupy. Ani nie będę krzyczeć "odebrać, odebrać", ani kłaść się jak Rejtan, by nie zabierali. To jest sprawa do rozstrzygnięcia przez fachowców, którzy znają fakty.
                          3. Pomaganie czasem się udaje, czasem nie. Chyba dla wszystkich lepiej, jeśli się uda. Można pomóc nie dając kasy, można dając kasę zaszkodzić.
                          4. Pomaganie można rozpatrywać jako rodzaj komunikatu. Za zrozumienie komunikatu odpowiada nadawca.
                          5. Będę powtarzać, ze bieda nie jest równoznaczna z przemocą, natomiast zamożność i wykształcenie chronią sprawców . To jest zresztą oczywista oczywistość.

                          --
                          "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                  • aandzia43 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 14:32
                    71tosia napisała:

                    > Zadalas sobie trud by przeczytac ten tekst Marka Licińskiego, czy tak sobie tyl
                    > ko piszesz nie wiedzac nawet do czego sie odnoszac?

                    No ja zajrzałam, przeczytałam. Piękny tekst, mądry i mówiący o postawie jaka powinna towarzyszyć wszystkim pomagającym, trudno się nie zgodzić. Tylko ni cholery nie wiem jaki to jest argument w tej konkretnej dyskusji dotyczącej tej konkretnej sytuacji, TERAZ, W TEJ CZASOPRZESTRZENI ISTNIEJĄCEJ. Specjalnie wykapslokowałam żeby dotarło.
                    Nie wiemy już co się przyczyniło do tego, ze pan jest alkoholikiem, pani jest współuzależniona, że mają aż 14 dzieci, że są niewykształceni, niezaradni, może lekko upośledzeni, nie są w stanie zadbać o dzieci, bytują gdzieś na cywilizacyjnych obrzeżach społeczeństwa. Może w innej rzeczywistości jakiś idealny system pomocy społecznej mógłby sprawić, że inaczej potoczyłyby się ich losy, a może żaden nie byłby w stanie. Jest tu i teraz i są priorytety. Dla każdego jak widać inne.
                    Dla mnie priorytetem jest ratowanie tego co być może jeszcze się da uratować czyli młodszych dzieci. Nie dlatego że nie mam serca i nie rozumiem tekstu linkowanego przez Nangę i nie zgadzam się z nim, tylko dlatego że nie jestem zawieszonym we mgle wyobraźni pikającym serduszkiem. Dlatego że chodzę po ziemi.


                    --
                    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
                    • triismegistos Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 16:37
                      Ależ wiemy, co się przyczyniło do tego, że pan został agresywnym alkoholikiem a pani bierną wspoluzależnioną. Wzorce wyniesione z domu.
                      Skoro zatem chcemy pochylić się nad patusami to może warto zrobić to kiedy jeszcze jest czas?

                      --
                      spotted madka to taki krzyk pustych macic.
                      by mrozkagrazka
                    • nangaparbat3 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 21:29
                      I Ty musisz o tych "pikających serduszkach"? Taki frazes, który służy wyłącznie okazaniu pogardy? Przykro.

                      Co do konkretnej historii konkretnej rodziny - jaki sens ma dyskusja osób, które tak naprawdę nic o niej nie wiedzą? Wszystko jest sferą domysłów, składaniem okruchów faktów. Takie bezpardonowe wypowiedzi, jakie padły w obu wątkach na temat konkretnych osób, wyzwiska, fantazje, przypisywanie zbrodni popełnionych w innej rodzinie, tylko dlatego, że mają pewne cechy wspólne - jaki w tym sens? I po co tyle emocji? Oba te wątki są pod hasłem "kto nie z nami, ten przeciw nam". Co ma z tego wynikać?


                      --
                      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
      • panna.nasturcja Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 23:51
        W patologicznej rodzinie nie ma pozytywnych więzi rodzinnych.
        Właśnie takie myślenie jak twoje sprawia, że te dzieci latami pozostają w patologii, latami krzywdzone.
        Tu chodzi o dobro dziecka, nie rodziny!
        A to, że dzieci nie chcą być odbierane to klasyka, one się boją, innego świata nie znają, są poważnie zstarszane - to nie są zdrowe więzi.
        • tt-tka Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 01:26
          panna.nasturcja napisał(a):

          > W patologicznej rodzinie nie ma pozytywnych więzi rodzinnych.
          > Właśnie takie myślenie jak twoje sprawia, że te dzieci latami pozostają w patol
          > ogii, latami krzywdzone.
          > Tu chodzi o dobro dziecka, nie rodziny!
          >


          I w tym rzecz. Bo to sie co poniektorym myli albo utozsamia. Prawodawcom, czynnikom urzedowym, dzialaczom...

          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • triss_merigold6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 22:05
        Dorzucam z oko.press
        oko.press/rodzina-swieta-nawet-bije-rzad-chce-karami-zmusic-gminy-do-szybkiego-zwracania-dzieci-biologicznym-rodzicom/
        kluczowy wniosek
        Co istotniejsze, żadne badania nad rodzinami rozdzielonymi nie potwierdziły, że zachodzi zależność pomiędzy subiektywnym odczuwaniem przez rodzica miłości wobec dziecka, a gwarancją bezpieczeństwa dziecka.

        To, że pani mdleje widowiskowo, pan rzuca się z pięściami łkając, że nie odda dzieci i że to ich perełki, złotka oczka w głowie etc. nie oznacza, że ci rodzice mają trwały zamiar i są w stanie zaspokajać choćby minimum potrzeb dzieci.
    • hanusinamama Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 22:23
      Z tą rodzina sie pracowało 17 lat. Serio o dobre 15 za dużo. Tak prowacować ale dawać granice. jezeli za rok nie bedzie realnej poprawy- żegnam Panstwa, a dzieci zabieramy. A w razie krzywdzenia dziecka lub tez gdy dziecko jest świadkiem przemocy - działanie bez zwłoki.


      --
      "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
      • bi_scotti Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 23:24
        Problem nie w odebraniu dzieci. To najczescie idzie "jak po masle" uncertain Problem w tym komu to dziecko/dzieci dac na chwile/na dluzej/forever … na jakich zasadach/jak kontrolowac/jak pomagac/jak liczyc koszty etc. etc. Nie wiem jak w PL ale w wielu miejscach, np. cytowana horrendalnie tragiczna story Gabriel Fernandez, social workers po prostu nie maja co zrobic z odebranym dzieckiem, bo odpowiednich foster homes brak albo sa over-crowded, albo nie przyjmuja dzieci w takim wieku/rodzenstwa/z okreslonymi problemami zdrowotnymi czy socjalnymi … Zabrac dziecko to prosta sprawa tylko co potem. A poniewaz wielokrotnie nie ma zadnych (zadnych!!!) ruchow na owo "potem", social workers probuja rozmawiac, przychodza z policja, prosba i grozba probuja wplynac na rodzicow zeby jeszcze w ten jeden wieczor dziecka nie skrzywdzili. Of course, to jest postawa nie do obrony, skrajnie pathetic. Ale w wielu miejscach (developed countries, moze w PL tez …) such is reality. Triss, bedziesz foster parent? Wezmiesz pod opieke bite dzieci od sasiada? Easy to judge, eh … Life.

        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
        • aandzia43 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 23:31
          Masz rację, miejsc w dobrych rodzinach zastępczych pewnie wszędzie jest za mało. Ale są. Znana mi rodzina zastępcza niejednokrotnie sama walczyła o interes dziecka, wyciągała z syfu i pilnowała żeby dobrze trafiło (do nich albo do innych zastępczych), więc to nie tak, ze stada dzieci stoją im pod drzwiami i czekają na swoją kolej - ostatnimi czasy dzieje się naprawdę coś paskudnego z wymiarem sprawiedliwości i z różnymi procedurami w tej kwestii.

          --
          "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
          • bi_scotti Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 23:59
            Nie musza byc "stada" - wystarczy, ze nie ma co zrobic z jednym dzieckiem i to temu jednemu dzieje sie krzywda uncertain One child at a time, eh … Tez znam fantastic foster parents, ktorzy zawsze bez mrugniecia okiem przyjma kazde dziecko/dzieci i zrobia wszystko, co mozliwe zeby pomoc. Ale tez takich rodzin nie mozna naduzywac/wykorzystywac, bo nikt nie jest niezniszczalny a o burn out latwo gdy sie latami bierze na siebie wszystkie nieszczescia swiata.
            I jeszcze raz, ja nie wiem jaka jest sytuacja w PL. Moze faktycznie jest jakas comfortable ilosc foster homes i tylko systemowa niechec do odbierania dzieci niewydolnym/okrutnym rodzicom powoduje, ze te dzieci nie trafiaja on time do bezpiecznych domow. W moim reality tak nie jest, szczegolnie w remote areas, w ktore lata z konsultacjami girlfriend mojego Sredniego - to nie jest tak easy-breezy znalezc dobry dom dla (czesto bardzo niechcianych przez nikogo!) dzieci z tzw. problematycznych rodzin. Life.

            --
            "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
            Leonard Cohen
            • aerra Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 09:42
              To przyjmij do wiadomości, że w Polsce jest bardzo duży nacisk, na "świętość" biologicznych rodziców.
              I to nie tylko powszechne gadanie, ale przede wszystkim jest nacisk na to, żeby prawo taką postawę wspierało. Stąd takie protesty przeciwko ustawie antyprzemocowej, stąd takie akcje jak opisywane, stąd również moja sygnaturka - bo pewna część społeczeństwa tak właśnie uważa i takich rządzących wybrała.

              --
              super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
              <*>
        • panna.nasturcja Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 23:48
          Bi, w Polsce masa przeszkolonych rodzin zastępczych czeka na dzieci.
          Nie dostaje ich, bo powiaty nie chcą likwidować domów dziecka (miejsca pracy!) oraz jest problem żeby rodzina wyszkolona w jednym powiecie dostała dzieci z innego powiatu.
          Więc Triss nie musi zostawać rodzina zastępczą, takie rodziny są.
          • bi_scotti Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 00:09
            panna.nasturcja napisał(a):

            > Bi, w Polsce masa przeszkolonych rodzin zastępczych czeka na dzieci.

            Niby prawda, To znalazlam na potwierdzenie tego, co piszesz. Ale zawsze jest jakies "ale", np. ten fragment:
            Opiekę zastępczą w Polsce pełni 36 tys. rodzin. Najczęściej to osoby w wieku 51–70 lat. Niektórzy za kilka lat sami będą potrzebować opieki. Nowych chętnych nie przybywa. Od lat nie mieliśmy finansowanej przez rząd kampanii społecznej, która promowałaby rodzinną pieczę zastępczą.
            Wiec az tak rozowo nie jest uncertain
            To jest na pewno problem systemowy, ze gdzies sa chetni dzieci wziac a jednoczesnie te dzieci do nich nie trafiaja choc z tekstu wynika, ze raczej trafiaja do domu dziecka a nie, ze nie sa odbierane od tych, ktorzy je krzywdza.
            Nie wierze nikomu kto skomplikowane problem jest w stanie rozwiazac trzasku-prasku jednym wpisem na forum emama. No nie wierze, sorry smile Cheers.




            --
            "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
            Leonard Cohen
            • panna.nasturcja Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 00:37
              Bi, ja w tym siedziałam latami. Młodych się odstrasza, nie robi szkoleń czyli latami leżą ich papiery i nic z tego nie wynika, bo nikt ich nie szkoli, bez szkolenia nie mają kwalifikacji i nie mogą podjąć pracy jako rodzina zastępcza.
              Tym, którzy już są przeszkoleni nie daje się dzieci.
              W Polsce jest ogromny problem z opieką zastępczą nad dziećmi, ale źródłem tego problemu nie jest brak chętnych, choć może tak być gdzieś lokalnie (a w tym czasie w innym powiecie rodziny czekają na dzieci).

              A że tego nie da się rozwiązać "trzasku- prasku" to jest jasne.
              To jest skostniały system, do tego takie a nie inne rozumienie roli rodziny jakie jest w Polsce, i jeszcze gorsze praw dziecka i masz gotową receptę na problemy.
              Niestety.
              • edelstein Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 10:07
                Napisze z punktu widzenia Jugendamtu w Niemczech,jesli jest mozliwosc walki o calosc rodziny to sie o nia walczy.Odebranie dzieci jest ostatecznoscia gdy wszystkie dostepne mozliwosci zostana wyczerpane.Tylko system niemiecki choc nie bez wad jest duzo bardziej rozbudowany,by rodziny z problemami wspierac.Tez wievej ludzi jest zatrudnionsch i jeden pracownik nie ma 80rodzin do oblecenia

                --
                "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
    • 71tosia Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 23:41
      Tris skoncz z ta prymitywna demagogia, i ja i wiele osob pisalo ze jezeli dziecko jest krzywdzone przez rodzicow nalezy je od tych rodzicow odizolowac. Problem jest to ze w polskim systemie bardzo malo sie robi by w dysfunkcyjnej rodzinie do krzywdzenia nie dochodzilo. Izadebki sa tego swietnym przykladem, przeciez wg ciebie tam tak pomagano i wszyscy tak bardzo sie starali i nikt nie ma sobie do zazucenia tylko ze dzieci krzywdzono....skoro cytujesz ten artykul o Izdebkach to moze przeczytaj jeszcze co wynika z raportu zleconego przez wojewodę, pewnie sam raport tez znajdziesz.
      • hanusinamama Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 05.03.20, 23:57
        Tej rodzinie pomga sie od 17 lat!!! 17 lat. Zrozum ze matka ma tak zorany beret ze nie zrozumie, co ma robic inaczej i czemu. Ojciec nie przestanie pic...a dzieci rosną sobie i na to patrzą. Sa ludzie ktorym sie pomóc nie da. Za chwile te dzieci dorosną i bedą jak mamusia i tatuś- i też będzie za późno na pomoc. Pomóc mozna tym młodszym. One zyjąc w normalnej rodiznie mają jeszcze szanse wyrosnąc na ludzi umiejących życ inaczej...jak ich tam zostawisz to bedzie to samo w kolejnym pokoleniu. Sorry ale pierdzielisz jak potłuczona.

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
        • 71tosia Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 00:07
          nie tej rodzinie sie USILUJE pomagac, a to duza roznica. Moze zajrzyj do linku ktory podala Nanga jezeli masz problem z uchwyceniam roznicy.
          ps tak z ciekawosci 'pierdzielisz jak potłuczona' to styl ktory uzywasz w dyskusji tylko na forum korzystajac z tego ze czujesz sie anonimowa czy takze w realu np rozmawiajac ze znajomymi a moze tez z Hanusia?
          • yennefer.00 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 14:48
            Nie da się komuś pomóc na siłę, bez jego udziału i tyle. Osoba, której się oferuje pomoc musi przejąć jakąś część odpowiedzialności za dokonywane zmiany. Pomoc danej rodzinie na miejscu jak najbardziej, tylko są pewne granice. I też mnie wkurzają osoby o przesadnie idealistycznym podejściu do rzeczywistości. Wbrew pozorom to czasami bardziej szkodzi, niż pomaga.
      • aandzia43 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 00:52
        71tosia napisała:

        > Tris skoncz z ta prymitywna demagogia, i ja i wiele osob pisalo ze jezeli dziec
        > ko jest krzywdzone przez rodzicow nalezy je od tych rodzicow odizolowac.

        Więc wszystko jasne, pozostaje tylko ustalić gdzie zaczyna się to krzywdzenie.


        Proble
        > m jest to ze w polskim systemie bardzo malo sie robi by w dysfunkcyjnej rodzini
        > e do krzywdzenia nie dochodzilo.

        Hmmm, wiesz, jest taki stopień dysfunkcji przy którym ZAWSZE dochodzi do poważnego krzywdzenia dzieci. Właściwie dysfunkcja układu sama w sobie wiąże się z krzywdą najsłabszych ogniw tego układu. Jak wyobrażasz sobie PILNOWANIE przez "system" dysfunkcyjnego pijaka żeby nie ru..ał dzieci? Jak zmusisz typa ze zrytym beretem do poprawnego (w sensie ludzkiego) zachowania jeśli nie masz w ręku motywatora? Bo jemu wisi, zwyczajnie wisi.



        --
        "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
    • srebrnarybka Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 07:04
      Dobrze byłoby tylko, by dzieci odebrane rodzinom naturalnym nie były w rodzinach zastępczych gwałcone, jak zdarzyło się pewnej 16latce gdzieś na Śląsku opolskim, przekazanej do rodziny zastępczej tworzonej przez byłego policjanta oskarżonego o przemoc we własnej rodzinie, albo mordowane, jak w Pucku.
      Przypomnę też sprawę małej Róży, odebranej niewydolnej wychowawczo matce i 62 letniemu ojcu tuż po urodzeniu i histerię m. in. Gazety Wyborczej i całego "postępowego" świata, w wyniku czego dziewczynka wróciła do rodziny. Co się w tej rodzinie dzieje dalej, nie wiemy. Ale jeśli matce odebrano w szpitalu noworodka, to żadnych więzi nie naruszano i dziewczynka miała szanse na adopcję i normalną rodzinę. Ale wtedy była, jak widać, inna "mądrość etapu".
      Przypomnę starą zasadę lekarską "primum non nocere".
              • triss_merigold6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 06.03.20, 07:42
                Czy nieprawidłowości zdarzające się w doborze i weryfikacji rodzin zastępczych uzasadniają trzymanie dzieci w rodzinie biologicznej nawet jeśli ta w skrajny sposób zagraża bezpieczeństwu dzieci?
                Mieszasz różne porządki walutowe, bezdzietna katoliczko.
                To nie problemy, jakie sporadycznie występują z rodzicami zastępczymi są powodem realizowania punktu 16. z wytycznych, czyli dawania na papierze setnej szansy patolom, którzy dzieci głodza, biją, wykorzystują seksualnie.
                    • srebrnarybka Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 09:51
                      Nie prezentuję "zawsze". W wypadku małej Róży, odebranej tuż po urodzeniu, uważam, że należało ją oddać do adopcji, bo nie naruszało to żadnych więzi psychicznych z rodzicami, których nie zdążyła nawiązać, i miała szanse na szczęśliwe dzieciństwo. No, ale wtedy cały postępowy świat z Gazetą Wyborczą na czele narobił histerii. W wypadku dzieci starszych, które zdołały już nawiązać jakieś więzi z rodzicami i rodzeństwem, powinna to być decyzja podejmowana w ostateczności. A rodziny zastępcze powinny być bardziej sprawdzane, bo zalinkowanych przeze mnie wypadków jest dziubelek za dużo. Wg Ciebie sporadycznie: cóż, biorąc pod uwagę liczbę rodzin biologicznych, też można byłoby uznać, że wypadki takie są sporadyczne. Owszem, są sytuacje, kiedy dziecko należy rodzicom odebrać. Co więcej - uważam, że powinno się znacznie przyspieszyć procedury adopcyjne, bo dzieci siedzące latami w bidulu, które matka odwiedza raz na rok, jak chwilowo wytrzeźwieje, więc nie można jej pozbawić, bo podobno ma więź, to skandal i straszna krzywda. Podobnie uważam, że nie ma powodu uporczywych poszukiwań matek, które zostawiły dzieci w oknach życia. Nawet, jeśli dziecko zostawiła np. babcia, by pozbyć się "wstydu" nieletniej córki. Trudno, jeśli matka nie umie uchronić dziecka przed zostawieniem przez kogoś innego w oknie życia, to dla dziecka lepiej, by znalazło nową rodzinę. Ale odbieranie dzieci, bo wagarują (któż nie wagarował? Co to niby za przestępstwo?) to jakiś absurd.
                      • triismegistos Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 10:03
                        Przypominam, że rozmawiamy w kontekście szesnastoosobowej rodziny gnieżdzącej się w dwiuzbowej lepiance z agresywnym alkoholikiem urządzającym libacje. Jeśli to dla ciebie norma jakakolwiek i miejsce do wychowywania dzieci to ja nie mam pytań.

                        --
                        Jeśli siedzisz gdzieś na ławeczce, a nagle jakiś nieznajomy siada obok ciebie, po prostu spójrz na niego i spytaj:
                        - Przyniosłeś pieniądze?
                      • daniela34 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 10:24
                        srebrnarybka napisała:

                        > Ale odbieranie dzieci, bo wagarują (któż nie wagaro
                        > wał? Co to niby za przestępstwo?) to jakiś absurd.

                        Kolejny mit. Dzieci nie są odbierane "bo wagarujà. A któż nie wagarował?"- te dzieci nie chodzą do szkoły tygodniami i miesiącami. I to nie jest tak, że sąd od razu odbiera dziecko. Za brak realizacji obowiązku szkolnego odbiera się dzieci w najbardziej skrajnych przypadkach, kiedy rodzice zupełnie nie współpracują albo nie są w stanie z dzieckiem nic zrobić, w żaden sposób dopilnować, żeby trafiło do szkoły.
                        • srebrnarybka Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 11:38
                          Mieliśmy kilkanaście lat temu wątek jednej z forumowiczek, osoby wykształconej, pracującej, niepatolki z pewnością, której groziło odebranie praw za to, że nastoletnia córka wagarowała. Forum orzekło, że słusznie, bo na wagarach nastolatkę mogą zgwałcić. To, że trafiłaby do bidula, gdzie zgwałcono by ją na pewno, nikogo nie obchodziło. Szczęśliwie córki nie odebrano.
                          • triss_merigold6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 12:26
                            Dziewczynie groził MOW czyli młodzieżowy ośrodek wychowawczy, a matce nie odebranie tylko ograniczenie praw. I nie za jedne czy drugie wagary tylko za systematyczne i długotrwałe opuszczanie lekcji. Nastoletnia panienka, o ile nie wagaruje w domu, gdzieś się włóczy, u kogoś siedzi i nie są to jej rówieśnicy, którzy w tym czasie są w szkole, co oznacza zagrożenie demoralizacją. MOW - y są ośrodkami monopłciowymi więc nikt by jej nie zgwałcił.
                            • daniela34 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 13:57
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Dziewczynie groził MOW czyli młodzieżowy ośrodek wychowawczy, a matce nie odebr
                              > anie tylko ograniczenie praw. I nie za jedne czy drugie wagary tylko za systema
                              > tyczne i długotrwałe

                              Otóż to. I oczywiście "odebranie" jest potocznym pojęciem, bo nikt władzy rodzicielskiej nie pozbawia, tylko ją ogranicza poprzez umieszczenie w MOW. I nie za to,,że ktoś od czasu do czasu zrobi sobie wagary, tylko za to, że dziecko praktycznie wcale nie chodzi do szkoły. I Srebrnarybka sama pisze, że dzieci A ostatecznie nie skierowano do MOW, zaoewmue dlatego, że rodzice zaczęli przejmować się tematem. Czyli jednak- odebranie dziecka to ostateczność.
                          • tt-tka Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 13:26
                            srebrnarybka napisała:

                            >Szczęśliwie córki nie odebrano.

                            I co, przestala wagarowac, zadnych niepozadanych znajomosci nie nawiazala oraz wszystko dobrze sie skonczylo ?




                            --
                            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                              • daniela34 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 17:08
                                srebrnarybka napisała:

                                > Tak, skończyła szkołę, bodaj na studia poszła. Jak dziesiątki innych osób z moj
                                > ego pokolenia, które wagarowały. Wagarowanie było rzeczą powszechną i niczego p
                                > atologicznego w nim nie widzę.

                                Nic patologicznego nie widzisz w sytuacji, w której dzieciak ma ponad 50% nieobecności (i nie wynika to z choroby)? To w takich i tym podobnych przypadkach dzieci trafiają do MOW. Dodajmy jeszcze, że jeszcze przy tym rodzice albo olewają, albo sami mówią, że dziecko powinno trafić do placówki, bo oni nie dają rady. Córka forumki nie trafiła, bo jak sądzę forumka opanowała sytuację
                              • lauren6 Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 17:15
                                Nie wiem z jakiego środowiska się wywodzisz, ale w moim szkolnym otoczeniu regularne wagary nie były żadną normą i kolega z klasy, który miał bardzo dużo nieusprawiedliwionych obecności, jak najbardziej miał na karku służby społeczne.

                                Jeśli dziecko nie chce chodzić do szkoły to jest to bardzo poważna sprawa, bo świadczy albo o demoralizacji, albo o poważnych zaburzeniach psychicznych. Jeżeli rodzice sobie nie radzą to system powinien jak najbardziej mocno reagować,by m.in. ochronić dziecko przed samobójstwem.
                                • srebrnarybka Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 20:43
                                  Mój Ojciec był profesorem uniwersytetu. Chodziłam do LO, sama zresztą mam habilitację. Ja na wagarach byłam 2 razy z całą klasą. Ale np. córka przyjaciół moich Rodziców, małżeństwo profesora medycyny i bibliotekarki, wagarowała regularnie, bo nie radziła sobie w szkole. Chciała po podstawówce pójść do liceum pielęgniarskiego, bo wiedziała, że sobie nie poradzi. Rodzice się nie zgodzili, więc poszła do ogólniaka. Ponieważ sobie nie radziła, to regularnie wagarowała. Rodzice usiłowali temu na różne sposoby przeciwdziałać, rozważali pomoc psychologiczną, fundowali korki. Zalała klasę, potem oblała maturę, zdała rok później. Ostatecznie skończyła pewne niezbyt ambitne studia, pracowała w zawodzie i okazała się świetnym pracownikiem, założyła rodzinę, wychowała dwójkę własnych dzieci i krewną, córkę kogoś tragicznie zmarłego z rodziny. Była świetnym przyjacielem wielu osób, ważną postacią w środowisku wielu znajomych. Niesłychanie ciepła i opiekuńcza, gotowa do pomocy każdemu. Znakomity człowiek. I co - należało ją odebrać rodzicom i przekazać do bidula? Moi koledzy licealni, z różnych środowisk pochodzący, wagarowali. Jedni mniej, drudzy więcej. Matury nie zdała tylko jedna koleżanka i to nie ze względu na wagary, tylko dlatego, że była bardzo mało zdolna, ale przeciągano ją za uszy z klasy do klasy, bo gdyby ją zostawić na drugi rok, to w klasie zostałoby za mało uczniów i nie można byłoby podzielić na grupy na fizyce i językach. Gdy zdawała maturę, nie było już powodu jej przeciągać. Reszta kolegów mimo wagarów maturę zdała. Mniej więcej połowa skończyła pełne studia, część - tzw. szkoły pomaturalne półwyższe. Niektórzy podostawali się na tak oblegane kierunki, jak handel zagraniczny, niektóre wydziały politechniki, architektura, prawo, medycyna. Kolega, który skończył medycynę, jest wybitnym kardiochirurgiem dziecięcym i ma doktorat. Wagarów nie unikał. Nikt na jakieś psy nie zszedł. Stworzyłyście sobie jakiegoś chochoła z wagarów.
                              • tt-tka Re: Punkt 16 "założeń pracy z rodziną" 07.03.20, 18:06
                                srebrnarybka napisała:

                                > Tak, skończyła szkołę, bodaj na studia poszła. Jak dziesiątki innych osób z moj
                                > ego pokolenia, które wagarowały. Wagarowanie było rzeczą powszechną i niczego p
                                > atologicznego w nim nie widzę.

                                To bardzo zle o tobie swiadczy. Taka frekwencja, jaka miala corka forumki, to sygnal alarmowy i dowod b. powaznych problemow, to nie byly sporadyczne wagary. Nie zareagowalabys, gdyby twoje dziecko z pieciu szkolnych dni bylo spedzalo w szkole dwa - kazdego tygodnia ! - i gdybys nie wiedziala, gdzie wtedy jest i co robi ?

                                PS moge prosic o linka do tej info o skonczeniu szkoly ?




                                --
                                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)