triss_merigold6
05.03.20, 19:16
Dedykowane pikającym serduszkom, które zalecają nade wszystko pracę w biorodzinie dzieci, bo zabranie od patolskich rodziców będzie skutkowało jeszcze większą traumą.
Jeszcze większą od czego?
Za www.facebook.com/anna.krawczak.7/posts/2646492288753333
www.facebook.com/anna.krawczak.7/posts/2642369345832294
(...)Mikołaj był gwałcony już jako kilkulatek. Wtedy jeszcze ośrodek pomocy społecznej "pracował z rodziną". Pracował z nią latami. W 2014 roku, gdy Mikołaj miał 6 lat, OPS skierował do sądu pismo o zabezpieczenie dziecka poza rodziną. Sąd jednak uznał, że tym, co dolega dziecku jest "złe wychowanie", a nie przemoc, więc zalecił dalszą pracę z rodziną. Dziecko zostało w domu i nadal było gwałcone przez ojca i jego kolegów.(...)
(...) Mikołaj ma dziś 13 lat. Trafił do rodzinnego pogotowia prowadzonego przez pp. Matusiaków, którzy uratowali mu życie, ale nie byli w stanie uratować integralności i zdrowia psychicznego niszczonego latami przez rodziców i pasywność systemu "pomagającego rodzinie".
Mikołaj przebywa obecnie w specjalistycznym ośrodku terapeutycznym i otrzymuje pomoc psychiatryczną.
Nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie w stanie samodzielnie żyć w społeczeństwie.(...)
historia chłopca (latami pracowano z rodziną.matka chlała) plus.gloswielkopolski.pl/ojciec-pedofil-zabijal-w-nim-dziecko-dla-sadu-i-prokuratury-bylo-to-zle-wychowanie/ar/c1-13385804
(...) A teraz odsłonię kulisy dokumentacji różnych dzieci, które zdarzyło mi się poznać, a które jednak doczekały się zabezpieczenia poza rodziną i obecnie z trudem terapeutyzują się w rodzinach zastępczych, MOSach, regionalnych placówkach opiekuńczo terapeutycznych:
- dzieci 1 i 2, zabrane z rodziny w roku 2016. "Praca z rodziną" trwała od roku 1992. Zostali nią objęci jeszcze rodzice tego dziecka, kiedy sami byli dziećmi, ale nigdy ich z tej rodziny nie zabrano, po prostu dalej 'pomagano rodzinie i pracowano z nią'. Efekty znakomite, jak widzimy;
- dzieci 3, 4, 5 i 6. Zabrane w 2020 roku, "praca z rodziną" trwała 16 lat, to jest od narodzin najstarszego. Skończyła się, kiedy to dziecko powiedziało w szkole, że "jeśli wreszcie nam nie pomożecie to się zabiję";
- dzieci 7, 8 i 9. Zabrane w 2019 roku. "Praca z rodziną" trwała 9 lat, w tym czasie dziecko nr 10 zdążyło się uzależnić od heroiny i dokonać rozboju, przez co systemowi było już trudno udawać, że pracując z rodziną osiąga doskonałe rezultaty;
- dzieci 11, 12, 13 i 14. Zabrane z rodziny w 2017 roku po siedmiu latach "pracy z rodziną", wszystkie poza najmłodszym były ofiarami brutalnej przemocy seksualnej dziejącej się przez cały ten czas.
Jak rozumiem, panie współczujące "matkom, którym sąd chce odebrać dzieci zamiast przyjrzeć się uważnie sytuacji i udzielić pomocy, wsparcia, opieki" uważają, że prawo dziecka do bezpieczeństwa, zdrowia, rozwoju, nauki etc. jest mniej ważne od prawa patolki do łzawych wzruszeń przed kamerami.
W Izdebkach tvn24.pl/polska/dzialania-sluzb-w-sprawie-rodziny-ze-wsi-izdebki-ra948595-2612467 też pracowano z rodziną, kurator, asystenci, NK, kasa dla patoli i - co było do przewidzenia i jest absolutnie typowe w takich klimatach - połowa dzieci upośledzona umysłowo, ojciec alkoholik wykorzystywał seksualnie co było pod ręką czyli kilkulatki, matka która zemdlała widowiskowo jak w końcu pozabierano dzieci do szpitali i rodzin zastępczych.