Dodaj do ulubionych

Młodzi i koszty mieszkań.

07.03.20, 14:56
Zastanawia mnie jak przeciętni młodzi ludzie, którzy zarabiają 3000 na rękę będzie stać na zakup mieszkania za 10 tys za metr. Rzeczywistość jest jeszcze straszniejsza bo większość z nich zarabia najniższą krajową. Owszem można jeszcze kupić tańsze mieszkania co nie zmienia sytuacji. Moja kuzynka przed 30tką Zarabia na rękę 2200. Nie stać ją na własne mieszkanie, a nawet na wynajem więc mieszka u rodziców i nie zanosi się na zmianę.
Obserwuj wątek
      • laaisa Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 15:18
        Zastanawiałam się i na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie kupić dzieciom choćby jednego mieszkania. Może 1, 3 mamy. Na połowę musielibyśmy wziąć kredyt a młodsi nie będziemy. Także średnio.
      • heca7 Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 15:22
        I dobrze, że doszliśmy do momentu kiedy mamy co i po kim odziedziczyc. Poprzednie pokolenia nie miały co. Nie było, było w ruinie, stracili na wojnie, państwo zabrało.

        --
        Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
            • olena.s Re: Młodzi i koszty mieszkań. 09.03.20, 09:40
              Cóż, precyzyjny efekt życia i wychowania w PRL- taki był właśnie koszt "dawania" mieszkań, "przydzielania" samochodów etc. Jeżeli nie decyduje wolny rynek, to takie postawy mnożą się jak insekty, bo są amoralną, ale racjonalną reakcją na nieracjonalne otoczenie.
              Rety, jak ja nie znosiłam tego ustroju.
                • olena.s Re: Młodzi i koszty mieszkań. 09.03.20, 12:46
                  Optymalizacja jest zgodna z prawem. Może niemoralna, ale legalna, więc to odłóż na bok.
                  Co do reszty - oczywiście, że tak.
                  Poprzedni ustrój wykształcił wszystkich, i przyszłych pracodawców i pracobiorców i bezrobotnych z własnej woli i bezrobotnych z pecha. Włożył nam do społecznego kotła - obawiam się, bardzo trwale - pogląd, że się"załatwia", się "kombinuje" i że to jest społeczna norma.
                  Nie mam złudzeń, że bez tych 45 lat demoralizacji, czy dodatkowo bez wojny byłby tu raj - nie byłby. Ale PRL stworzył wprost laboratoryjne warunki do efektywnego hodowania szwindlarzy.
                  Ja czytam w jeszcze ciepłej książce o Walentynowicz że coś tam, coś tam szyła z filcu "przyniesionego z pracy". Czyli - ukradzionego, tyle że nikt tak tego nie nazywa, nawet dzisiejsza młoda autorka w ogóle tego nie widzi.... Kradzież była absolutnie powszechna. A ogromna część ludzi kradła i załatwiała, bo nie było innej możliwości: zadbał o to PRL.
                • riki_i Re: Młodzi i koszty mieszkań. 09.03.20, 13:58
                  kokosowy15 napisał(a):

                  > Optymalizacja podatkowa, oszustwa VAT, płacenie "pod stołem" to też efekt minio
                  > nego ustroju? I wiele głosów na forach, że państwo pobierając podatki oszukuje,
                  > to ja też będę.

                  Moja żona przez 20 lat prezentowała mi taką optykę jak Ty, kokosowy15. Na myśl o tym, że przejedzie jeden przystanek autobusowy bez skasowanego biletu trzęsła się jak galareta. O kombinacjach na podatku to nawet bała się myśleć.

                  A potem wpadła na pomysł otwarcia działalności gospodarczej (handel). Parę wizyt w hurtowniach, rozmów z ludźmi z branży, pogawędek w bankach, biurze rachunkowym, tudzież teksty rzucane przez klientów sprawiły, że po JEDNYM MIESIĄCU miałem nagle do czynienia zupełnie z innym człowiekiem. Gdy zdumiony zapytałem co się z nią dzieje, odparła mi, że "w tym kraju nie da się inaczej". Gdy ja przez lata wypowiadałem ten tekst, to byłem przez nią wyzywany od oszustów i kombinatorów.
                  • kokosowy15 Re: Młodzi i koszty mieszkań. 09.03.20, 14:41
                    Jeżeli jakieś działanie jest powszechne, to staje się automatycznie uczciwe, mimo że niezgodne z prawem? Ja też urodziłem się w socjalizmie, ale nigdy nie jechałem bez biletu, zawsze i do tej pory place za abonament RTV, oddaje pieniądze jeżeli kasjer w sklepie się pomyli. Niektórzy tak mają, inni nie. Nie nadawałem się widocznie na przedsiębiorcę..
                    • dyzurny_troll_forum Re: Młodzi i koszty mieszkań. 09.03.20, 15:11
                      kokosowy15 napisał(a):

                      > Jeżeli jakieś działanie jest powszechne, to staje się automatycznie uczciwe, mi
                      > mo że niezgodne z prawem?

                      Nie, ale warto by się zastanowić nad odpowiednią adaptacją prawa, aby to co nielegalne stało się legalne.

                      Ja też urodziłem się w socjalizmie, ale nigdy nie jec
                      > hałem bez biletu, zawsze i do tej pory place za abonament RTV,

                      Nie zadrży Ci ręka gdy płacisz z własnej woli na Kurskiego?

                      I nie masz wrażenia na podstawie wydarzeń ostatnich dni, że państwo wypłaci Kurskiemu należne środki niezależnie czy ty wpłacisz te swoje grosiki czy nie?

                      > oddaje pieniądze
                      > jeżeli kasjer w sklepie się pomyli. Niektórzy tak mają, inni nie. Nie nadawałe
                      > m się widocznie na przedsiębiorcę..

                      Nie nadajesz się do życia w Polsce. To nie jest kraj dla uczciwych ludzi.



                      --
                      Nic nie zostało wybaczone!
                      • kokosowy15 Re: Młodzi i koszty mieszkań. 09.03.20, 15:36
                        Ręka mi drży, ale wczoraj Kurski, jutro może jakiś normalny. Do życia w Polsce może się nie nadaje, ale mam wrażenie że i reszta świata dąży w kierunku miespecjalnie mi odpowiadającym. Pochodzę z takiego miejsca w Europie, gdzie uczciwość i honor były naturalne.
                    • riki_i Re: Młodzi i koszty mieszkań. 09.03.20, 17:56
                      kokosowy15 napisał(a):

                      > Jeżeli jakieś działanie jest powszechne, to staje się automatycznie uczciwe, mi
                      > mo że niezgodne z prawem?

                      Nic takiego nie napisałem. Natomiast władza zwykle odstępuje w takim przypadku od ścigania, albo łapie na zasadzie "na kogo wypadnie, na tego bęc" (jak z kierowcami przekraczającymi 50 km/h w mieście).

                      >Ja też urodziłem się w socjalizmie, ale nigdy nie jec
                      > hałem bez biletu, zawsze i do tej pory place za abonament RTV, oddaje pieniądze
                      > jeżeli kasjer w sklepie się pomyli. Niektórzy tak mają, inni nie.

                      W tym akurat moja żona chyba przyzwyczajeń nie zmieniła

                      > Nie nadawałem się widocznie na przedsiębiorcę..

                      A to niby dlaczego? Życie samo uczy... Jak idziesz kupić towar do hurtowni i dostajesz fakturę luźno związaną z cenami i towarem, że które faktycznie zapłaciłeś (bo sprzedawca pokombinował tak, żebyś miał tanio i dużo, VAT naliczył po swojemu, a generalnie zrobił tak, żebyś po prostu miał papier na wypadek kontroli ( zakupiony towar musisz dalej odsprzedać i musi on być legalny), to co zrobisz? Jeśli każesz mu napisać dokładnie tak, jak faktycznie kupiłeś i on jeszcze dopisze VAT, to nic nie zarobisz. Towar będzie drogi i nikt go dalej od Ciebie nie kupi, ewentualnie marżę będziesz miał taką, że nie zarobisz nawet na waciki. Wypada się dostosować i tyle. Podobnie jeśli stały klient, którego znasz od lat, chce coś kupić bez faktury, a Ty masz możliwość skombinowania takiego towaru. To co, też mu nie sprzedasz w imię zasad?
                • dyzurny_troll_forum Re: Młodzi i koszty mieszkań. 09.03.20, 15:02
                  kokosowy15 napisał(a):

                  > Optymalizacja podatkowa, oszustwa VAT, płacenie "pod stołem" to też efekt minio
                  > nego ustroju? I wiele głosów na forach, że państwo pobierając podatki oszukuje,
                  > to ja też będę.

                  Jeżeli państwo wypełni wszelkie swoje zobowiązania i obietnice to ja z przyjemnością będę płacił państwu podatki.

                  Ale jeżeli na zabieg mam czekać długie 5 lat to ja sobie ten zabieg po prostu muszę kupić. A żeby kupić to muszę na niego mieć pieniądze. A żeby mieć pieniądze to nie mogę ich marnować na prawo i lewo na jakieś durnowate podatki.


                  --
                  Nic nie zostało wybaczone!
      • dyzurny_troll_forum Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 16:48
        frequenter.light napisał:

        > Masz racje mieszkania są absurdalnie drogie.

        Mieszkania zachowują swoją realną wartość...

        to ludzie nie są w stanie wypracować żadnej realnej wartości, dlatego nie mogą sobie na mieszkanie pozwolić....

        --
        Nic nie zostało wybaczone!
        • bigzaganiacz Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 20:05

          Mieszkania zachowują swoją realną wartość...


          Nie ,podstawowa funkcja mieszkania czyli mieszkanie w nim zmienilo sie w inwestycje
          A to dlatego ze po swiecie lata juz tyle pieniadza ze niewiadomo co z nim zrobic




          to ludzie nie są w stanie wypracować żadnej realnej wartości, dlatego nie mogą sobie na mieszkanie pozwolić....



          To by byli prawdziwe gdyby 10% ogolu nie moglo wypracowac zadnej realnej wartosci
          Ake jesli dotyczy wiekszosci to cos tu sie nie zgadza
          • dyzurny_troll_forum Re: Młodzi i koszty mieszkań. 08.03.20, 10:45
            bigzaganiacz napisał(a):

            >
            > Mieszkania zachowują swoją realną wartość...
            >
            >
            > Nie ,podstawowa funkcja mieszkania czyli mieszkanie w nim zmienilo sie w inwest
            > ycje

            Ile znasz mieszkań - w Polsce - które są czysto inwestycyjne? Czyli stoją puste i tylko wzrasta ich wartość?! No właśnie...

            W ogromnej większości mieszkań jednak ktoś mieszka czyli podstawowa funkcja jest spełniona, prawda?

            > A to dlatego ze po swiecie lata juz tyle pieniadza ze niewiadomo co z nim zrobi
            > c

            Właśnie, masa pieniądza, ale bez wartości...

            > to ludzie nie są w stanie wypracować żadnej realnej wartości, dlatego nie mogą
            > sobie na mieszkanie pozwolić....
            >
            >
            >
            > To by byli prawdziwe gdyby 10% ogolu nie moglo wypracowac zadnej realnej wartos
            > ci

            Jakieś 25%...

            > Ake jesli dotyczy wiekszosci to cos tu sie nie zgadza

            Większość nie ma gdzie mieszkać!?

            --
            Nic nie zostało wybaczone!
            • bigzaganiacz Re: Młodzi i koszty mieszkań. 09.03.20, 11:10
              www.bbc.com/news/business-45776289

              tu cos do poczytania o sytuacji

              The Institute for Fiscal Studies said house prices in England have risen by 173% over two decades.

              But average pay for 25-34 year-olds has grown by just 19% over the same period.


              ceny rosna koszty wynajmu rosna
              ludziska placa tyle za wynajem ze za bardzo nie starcza na odlozenie na depozyt
              jaka to szczegolnie wielka wartosc dodana wytwarzali ludzi 20 lat temu ktorej nie wytwarzaja teraz
            • laaisa Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 17:08
              Znaczy to, że ludzie rezygnują z dobrej jakościowo żywności i kupują tanią w dyskontach bo muszą opłacić mieszkanie. Nie chodzą do fryzjera tylko same farbują włosy. Nie kupują butów skórzanych tylko plastikowe w ccc.
              • dyzurny_troll_forum Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 17:11
                laaisa napisała:

                > Znaczy to, że ludzie rezygnują z dobrej jakościowo żywności i kupują tanią w d
                > yskontach bo muszą opłacić mieszkanie. Nie chodzą do fryzjera tylko same farbuj
                > ą włosy. Nie kupują butów skórzanych tylko plastikowe w ccc.

                Ale to co!? Fryzjer prawem a nie towarem?
                ...bo nie bardzo rozumiem tę wypowiedź....

                --
                Nic nie zostało wybaczone!
              • alpepe Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 19:41
                Nie chodzę do fryzjera w ogóle.Kupowałabym w dyskoncie, gdybym miała go bliżej niż kaufland. Buty skórzane kupuję w różnych cenach, ale wolę kupić za 35 euro skórzane na wyprzedaży niż plastikowe za taką samą cenę. Owszem, liczba moich mieszkań nie oszałamia, ale problemu moje córki mieć nie będą.

                --
                "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 15:27
      Nigdy nie było stać ludzi z minimalna na zakup mieszkania gdzie 1m2 kosztował x3 ich zarobki.
      Moja koleżanka ponad dekadę temu kupiła malutką kawalerkę w miasteczku obok dużego miasta, bo na to mieszkanie było ją stać.
      Nawet średniaków nie stać na mieszkanie po 10 tyś metr kwadratowy.
        • te_de_ka Re: Młodzi i koszty mieszkań. 08.03.20, 12:06
          Ale co właściwie postulujesz? To, że każda dorosła osoba powinna móc kupić sobie mieszkanie? Jako młoda, zdrowa i ciekawa życia singielka wcale nie pragnęłam własnego mieszkania. Najpierw mieszkałam u rodziców - byłam szczęśliwa, wyjechałam do innego miasta na studia, mieszkałam w akademiku, za który płaciłam samodzielnie, bo pracowałam - byłam szczęśliwa. Skończyłam studia, wynajęłam stancję - trochę nudno mi było samej u starszej pani, więc przeniosłam się do lokalu wynajmowanego przez pracujących singli - byłam szczęśliwa. Ciekawość świata i ludzi spowodowała, że znalazłam pracę z mieszkaniem służbowym w pakiecie - byłam szczęśliwa. W wieku ok 30 lat w planach miałam zwiedzanie świata, zmianę pracy co 2 - 3 lata, a do momentu, gdy mąż powiedział mi, że chce mieć w przyszłości dzieci, coś takiego jak kupno własnego mieszkania w ogóle nie zaprzątało mojej uwagi. Kupiłam mieszkanie, bo potrzebowałam lokalu na ok. 30 lat potrzebnych na wychowanie dzieci. W tym czasie moja podstawówkowa kumpela cały czas mieszka w pokoju przy rodzicach w naszym rodzinnym mieście. Studia skończyła zaocznie dojeżdżając na uczelnie w weekendy, jej mąż sprowadził się do jej 12 metrowego pokoju, tam spłodzili dziecko, którym opiekowali się dziadkowie, gdy ona i mąż pracowali. Żyje jeszcze babcia, ale przepisala już mieszkanie na córkę i zięcia w zamian za dożywotnią opiekę. Moja kumpela twierdzi, że jest szczęśliwa. Mam nadzieję, że nasze dzieci będą potrafiły sensownie ułożyć sobie życie bez jojczenia, że mieszkania drogie.
    • hungaria Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 15:50
      Ale 10 lat temu było to samo - ceny mieszkań po długiej zniżce dopiero niedawno ponownie osiągnęły poziom tych z 2008 roku. A zarobki były wtedy niższe.
      Ostatnio w jakiejs audycji publicystycznej mówili, że niemal 30 proc. wynajmujących ma problem z terminowym regulowaniem płatności - i to jest masakra.
    • chicarica Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 15:56
      Muszą zmienić pracę i wziąć kredyt.
      A tak na poważnie: mają przekichane. Każde kolejne pokolenie obecnie ma coraz bardziej przekichane, czasy dobrobytu się skończyły, raczej czeka nas wszystkich powrót do warunków jak w XIX wieku, gdzie prawa pracownicze i niegłodowe pensje dla ludu pracującego to była raczej mrzonka.

      --
      ---
      Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
        • sasanka4321 Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 16:14
          >Żartujesz. W innym wątku Iwona (chyba) napisała że jest lepiej, coraz lepiej, a będzie jeszcze lepie

          A nie jest? Jak zyli Twoi rodzice, kokosowy? Mieli samodzielne mieszkanie? Od ktorego roku zycia? Ile m2 przypadalo na osobe? Gdzie spedzali urlopy? I jak czesto? Jakie warzywa kupowali w srodku zimy?
          A Twoi dziadkowie? Jak to u nich wygladalo?
        • iwoniaw Re: Młodzi i koszty mieszkań. 09.03.20, 15:31
          kokosowy15 napisał(a):

          > Żartujesz. W innym wątku Iwona (chyba) napisała że jest lepiej, coraz lepiej, a
          > będzie jeszcze lepiej, statystyki trzeba umieć czytać,

          Bo tak właśnie jest.

          biednych brak, głodnych
          > też.

          Coraz mniejszy odsetek, szczęśliwie. A i sama bieda wygląda inaczej niż 100 czy 200 lat temu.


          Oczywiście, zawsze możesz podać przykład kraju, w którym powszechnie młodzi ludzie w pierwszej pracy z marszu wprowadzają się do kupionej za gotówkę rezydencji.


          --
          "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
          • kokosowy15 Re: Młodzi i koszty mieszkań. 09.03.20, 16:35
            Wiem, statystyka jest przedmiotem interpretacji ale procent obywateli Polski poniżej granicy ubóstwa rośnie a nie maleje. Nie przeszkadza mi to że drobny procent najbogatszych posiada większość majątku kraju, ale fakt istnienia w bogacącym się społeczeństwie osób żyjących poniżej minimum egzystencji.
        • chicarica Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 18:17
          To raczej nie będzie za naszego życia, józuś. Szukaj lepiej chłopaka, nie ma co czekać.

          --
          ---
          Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
          • i_m.norwood.3 Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 20:53
            Skończ już z tym chłopakiem, nie mam nastroju na żarty. Kotpnawirusa osobiście się nie boję, ale już załamania gospodarczego które może spowodować już tak. Robię w spodnie z tego powodu. Jakby mi bank mi zabrał mieszkanie i zostawił z długiem do spłacenia na lata, to bym pewnie był nędzarzem do końca życia.
            • olena.s Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 21:01
              Załamanie jest bardzo prawdopodobne. Ale stóp procentowych szybko nie podniosą, raczej na razie przytną. Jak robisz w spodnie, to ścibol, przeproś się ze szparagami i składaj, żebyś mógł w razie czego mieć poduszkę finansową. Alternatywnie rozwiń jakieś umiejętności dodatkowe. Ponieważ w Polsce wbrew twoim poglądom jest mało ludzi do pracy, to masz szansę uniknąć bezrobocia.
              • i_m.norwood.3 Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 21:12
                Moim celem nie jest jeździć na szparagi i zagryzać zęby, tylko utrzymać wygodną pracę biurową, bez tyrania w weekendy i po nocach. Dlatego tak boję się załamania gospodarczego. Bo jakbym miał w sobotni wieczór teraz jakieś paczki na magazynie przeładowywać, to takie życie to dla mnie nie życie. Na dodatek z takiej pracy po spłacie kredytu i opłat niewiele bym już miał na życie.
                • i_m.norwood.3 Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 21:14
                  Osobom, które mają partnera jest po prostu łatwiej. Nie mam o to do świata pretensji, państwo ma być przyjazne w pierwszej kolejności dla rodzin. Rodzina, polska rodzina, jest na pierwszym miejscu. Życie nauczyło mnie pokory.
                • olena.s Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 21:18
                  No to jednak mam rację uważając cię za durnia.
                  Nie będę pytać i twoje finanse, ale jeżeli masz mniej więcej na styk, BOISZ się, że jak się coś sypnie to strzelisz zadkiem o beton, WIESZ że masz jeszcze trochę czasu (przynajmniej do podniesienia stóp) i NIC, ale to NIC z tym nie robisz, to po prostu nie mam słów.
                  W efekcie przyszłość wygląda tak: masz kolejny rok nicnierobiącego jojczenia na ematce, zero poprawy bezpieczeństwa plus stres i lęki, które i tak psują ci jakość życia.
                  Alternatywnie gdybyś zaś zaczął robić COKOLWIEK, to bałbyś się mniej, zobaczyłybyś coś więcej, może w efekcie wzrósłby zakres dostępnych ci wyborów życiowo-zawodowych i zdobyłbyś poduszkę pozwalającą ci na spokojniejsze reakcje w razie kryzysu.
                    • olena.s Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 21:31
                      Wiesz co? Modlitwy niewiele dają. Zapewniam cię, że przegrywająca na wojnie strona modliła się nie mniej gorąco, niż wygrywająca. Pan Bóg pomaga tym, którzy pomagają sobie, jak mawiał Noe.
                      Ale skoro nie chcesz zrobić niczego, żeby się lepiej chronić - cóż, twoja brocha. Ja tam jestem liberał, zmuszać nie będę.
                  • i_m.norwood.3 Re: Młodzi i koszty mieszkań. 08.03.20, 00:24
                    Potrafię się solidadyzować z innymi. Jednak gdybym miał robić za 2500 zł na trzy zmiany to dla mnie to nie byłoby życie, zwłaszcza że wracałbym do pustego mieszkania i nie miał w nikim oparcia. Wyć w poduchę by mi się chciało lub upijać w samotności.
              • dyzurny_troll_forum Re: Młodzi i koszty mieszkań. 08.03.20, 10:59
                olena.s napisała:

                > Załamanie jest bardzo prawdopodobne. Ale stóp procentowych szybko nie podniosą,
                > raczej na razie przytną.

                Przycięcie stóp w obecnej sytuacji to samobójstwo.
                Już od dawna powinny być podnoszone.... ta ze 2 x o 0.25% w 2019

                --
                Nic nie zostało wybaczone!
    • wuthering.heights Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 16:24
      Jest to niestety mocno przygnębiające.
      Jeżeli ktoś otrzymuje mieszkanie od rodziców - jest to wymarzona sytuacja.
      Jeżeli rodzice nie są w stanie kupić mieszkania, ale przynajmniej dołożą kilkadziesiąt tysięcy, to nadal jest to sytuacja komfortowa, bo wpływa to zarówno na w ogóle możliwość otrzymania kredytu, jak i wysokość raty.
      Jeżeli w perspektywie jest możliwość odziedziczenia mieszkania "kiedyś tam" - to nadal jest to komfortowa sytuacja, bo przynajmniej jest perspektywa zabezpieczenia dachu nad głową na starość.
      W przypadku wspomnianej kuzynki - pozostaje ustawić się w kolejce do mieszkania komunalnego (czy doczeka, to inna sprawa, ale zawsze lepiej próbować niż nie), odkładać ile się da z pensji i liczyć, że spotka drugą połówkę - we dwójkę łatwiej.
      Taka smutna prawda o państwie z tektury, które nie dba o państwową przeciwwagę dla wolnorynkowych cen sprzedaży i najmu.
      • olena.s Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 18:34
        No właśnie.
        W dodatku zanim po ten przydział można było ustawić się w ogonku, należało uzbierać mniej więcej 10% niemałej wartości mieszkania. I dopiero wydłużająca się kolejka (pod koniec PRL w Warszawie dobrze przekraczała 20 lat. No, a potem do czynszu doliczano dodatkową kwotę na spłatę mieszkania spółdzielczego.
        Plus poza jakimiś wyjątkami można było dostać mieszkanie w ściśle ograniczonej wielkości - my na przykład mogliśmy się rozkosznie panoszyć w 4 pokojach (spokojnie, wielkość mieszkania poniżej 70 metrów) w ZALEDWIE 6 osób, tylko dlatego, że ojcu przysługiwał nadmetraż z powodu pracy na uczelni.
          • olena.s Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 21:49
            Była całkiem spora. Ale ponieważ immanentną cechą gospodarki nieustannego niedoboru była inflacja, to po 10-20 latach istotnie stawała się niewielka. No, ale też rezultatem ogólnym były te 20 letnie kolejki, haniebne wykonanie i ogólnie rozwalenie rynku.
              • olena.s Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 22:20
                Wiesz, to trochę bez sensu rozmowa, bo różnie bywało w różnych okresach. Biedacy w zamrażarce, na przykład, kredytowali cudze budowy za friko przez kilka - kilkadziesiąt lat. Czynsze i 'spłata' kosztów były mniej lub bardziej dotkliwe w różnych okresach, zależało to od inflacji głównie. Generalnie mieszkania formalnie niższe koszty bo zdaje się w ogóle nie wliczano gruntu (był państwowy).
                Ale ta gospodarka po prostu stała na głowie, nic w niej nie miało sensu, był to absolutny raj dla kombinatorów i wyłudzaczy, a inflacja i hiperinflacja dokonały reszty.
                  • olena.s Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 23:34
                    Że co było niższe? Koszty mieszkań? Na pewno. Zresztą jest taka historia o Gomułce, który pomijając ogólnie znane wady i winy był materialnie uczciwy, bardzo skromny i już zdurniał do tego stopnia, że wierzył we własną propagandę. No i on sobie wyliczył, że oszczędności starczy mu na niewielki domek w Warszawie. Podobno pół departamentu zjednoczenia budowlanego pociło się nad tym, jak towarzyszowi wybudować tę chałupkę, tak, żeby szanowny pierwszy sekretarz nie zorientował się, że formalne cenniki to pic na wodę i fotomontaż....

                    Ceny mieszkań? A, to już trudniejsza sprawa. Spójrz na to tak: normalny człowiek nie kombinator, nie wyłudzacz uzyskiwał mieszkanie (i to jeszcze z wciąż spłacanymi kosztami budowy) dopiero po kilkudziesięciu latach. Najpierw lata książeczki mieszkaniowej (a czasem i dodatkowo status kandydata do spółdzielni, to miasta narzucały samoistnie), potem zamrażarka od kilku - a zaraz potem od kilkunastu do 25 lat. Czyli mieszkanie było twoje po 3, 4 dekadach, które musiałaś mieszkać GDZIEŚ. U rodziców, teściów, w o wiele mniejszej puli mieszkań na wynajem.

                    Osobiście zdecydowanie wolę normalną gospodarkę, niż PRLowskie idiotyzmy. I obecną drogę do ewentualnego posiadania mieszkania, niż tamte gierki.
                    • riki_i Re: Młodzi i koszty mieszkań. 07.03.20, 23:58
                      Olena, już nie przesadzaj z tymi 3-4 dekadami, bo cały PRL trwał raptem 44 lata, a spółdzielnie mieszkaniowe w ogóle przywrócił przecież dopiero Gomułka po 1956 roku.

                      Cały ten barejowski system zapisywania się do spółdzielni molocha i czekania na przydział mieszkania trwał tylko nieco ponad 30 lat, osiągając swoje apogeum w 1978 roku (oddano wtedy 284 tysiące lokali), a potem powoli sobie zdychał aż do końca komuny.

                      Ludzie kombinowali też na potęgę różnymi sposobami, nikt w mojej rodzinie nie czekał latami na mieszkanie (metod opisywał nie będę, bo i tak mnie tutaj hejtują różne prawomyślne ciocie Wiesie z Pierdziszewa).

                      Głównym problemem była za to jakość mieszkań. Dopóki budowano z cegły, było ok, desant wielkiej płyty, który nastąpił za Gomułki wprowadził syfiarstwo. Dopiero w latach 80-tych, pomimo ogólnego kryzysu, jakość bloków nieco się poprawiła. Pisałaś też słusznie o zaniżonych normach metrażowych. Jedno co było dobre, to jakie takie odstępy między budynkami i pozostawione tereny zielone (które później rabunkowo zabudowywano , przy czym ten proceder trwa nadal).