Dodaj do ulubionych

Miękka pipa jestem 😔

07.03.20, 19:09
Rozkminy uskuteczniam, bo miękkie serduszko się uruchomiło. Otóż mam pracownika, matka 3 latki. Mąż 2 tygodnie w miesiącu na wyjeździe, czasami dłużej, więc jest sama. Do 17 musi odebrać dziecko z przedszkola. Prace zaczyna od 9, od 8 zaczynać nie będzie, bo w firmie to jest bez sensu i ta godzina by była odsiedzona bezproduktywnie. Umowilam się z nią, że w marcu może wychodzić godzinę wcześniej przez te 2 tygodnie kiedy męża nie ma, a od kwietnia ma się zorganizować w kwestii dziecka. Urlop jej jeszcze nie przysługuje, bo inaczej bym te godziny traktowała jako urlop i już. I wczoraj dziewcze mnie informuje, że w poniedziałek pojawi się jakoś po 12, bo mama przyjeżdża i ją będzie odprowadzać na dworzec. Nie zgodziłam się, uważam, że i tak jej bardzo na rękę poszłam. A teraz mam rozkminy sama ze sobą, głupia ja 🤦‍♀️ No głupia, miękka pipa 🤦‍♀️
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 19:14
      Masz racje taki typ ze reke zje z ramieniem. Do 27 musi odebrac? Co to za przedszkole? Wszystkie co znam do 17:30

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • jeziorowa Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 19:16
      Niestety, tak to jest😞. Znasz powiedzenie „dasz palec to zjedzą ci rękę”? Radzę pożegnać się z panią, bo będzie coraz gorzej. Ja już dość dawno oduczyłam się zatrudniania ludzi, którzy oczekują, że firma z godzinami działalności nagnie się do nich. Co innego sporadyczne sytuacje, a co innego połowa każdego miesiąca.
        • 3-mamuska Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:08
          hrabina_niczyja napisała:

          > Na razie się nie żegnam. Nie zgodziłam się i już, ale taka już jestem, że ja by
          > m ludziom sporo dała. Tylko wiem też, że ludzie niekoniecznie dadzą mi 😉

          A dlaczego nie może przyjść czy odrobić brakujące godziny np. Jak mąż jest w mieście?
          Nie płać jej za te godziny i już.
          Niech pracuje 7 godzin. Za tyle płac i spokój. Bez nerwów


          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:20
            Ale ja nie chcę kogoś na 7 godzin. Ta godzina robi mi duża różnice. Finansowo żaden zysk biorąc pod uwagę, że wtedy muszę ja, a ja i tak już dużo muszę. Inna sprawa, że biuro mam otwarte od 9 do 17 i jednak chciałabym, żeby w tych godzinach otwarte było. Jeżeli ona będzie do 16 to od 16 ja już muszę mieć spięcie, że muszę być ja albo zamknąć, a zamykać nie chce. Jeżeli ona odprowadza mamę to ja musze zasuwac na 9 rano, a wcale mi się nie chce itd. Dlatego 7 godzin nie wchodzi w grę. Nerwów nie mam, bo jednak twarda byłam. Tak tylko sobie gdybam, bo mi to zawsze innym dać, a sobie od ryja odjąć.
    • leni6 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 19:21
      A pracę między 17 a 18 ma sens ? Generalnie najlepiej byłoby jakby brakujące godziny odrabiala, ale nie wiem czy specyfika pracy na to pozwala. Oczywiście nie powinna informować o nieobecności tylko pytać czy może, proponując jednocześnie kiedy odrobi brakujące godziny.
      • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 19:28
        No ba, mi to by nawet pasowało czasami gdyby ktoś przyszedł później, a pracował bardziej wieczorem. Ale niestety, rozumiem, że nie zawsze tak się da i ludzie lubią wiedzieć w jakich godzinach pracują i pod nie też układają sobie życie prywatne. Wieczory od czasu do czasu biorę na siebie, bo i wyjścia nie mam.
        Problem w tym, że ona nie ma kiedy odpracować, bo i kiedy? Przedszkole do 17, a potem sama z dzieckiem. Poszłam na rękę w marcu, bo widać, że się stara, jest dokładna, pracowita, bardzo samodzielna. Niech się zorganizuje z opieka do dziecka. Pal licho te 14 godzin. Ale w życiu nie pomyślałam, że można jeszcze chcieć więcej, żeby mamę na dworzec odprowadzić. No i tu już byłam stanowczo na nie. A teraz mam takie tam głupie pikające serduszko 😀
          • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 19:45
            Nie, tam to by jej płacili kasę za pełny etat, a chodziłaby na pół i nikt by krzywo nie patrzył 🤣 Godziny pracy znane były już na 1 spotkaniu. U mnie od 8 nikt zaczynać nie będzie, dopuszczam bardziej 9-10, wtedy proszę bardzo.
            • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 19:50
              To zrozumiałe, u mnie też nie ma sensu pracować od 8.00 czy od 7.00. Piszesz, że godziny pracy były znane. A ciekawa jestem, czy pani od pierwszego spotkania poinformowała cię, że 2 tygodnie w miesiącu będzie musiała wychodzić wcześniej?
              • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 19:59
                Niestety. Pani na pytanie jak planuje zorganizować opiekę nad dzieckiem odpowiedziała, że dziecko idzie do przedszkola, w lutym w domu jest jej mąż, więc problemu nie było, a ma jeszcze teściowa jak będzie trzeba. Mąż wyjechał, ja zobaczyłam, że dziewczyna się stara, więc poszłam na rękę, mi nie ubędzie, a ona się zorganizuje z opieka i znajdzie kogoś do odbierania dziecka i problem się rozwiąże.
                • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 20:21
                  mi nie ubędzie, a ona się
                  > zorganizuje z opieka i znajdzie kogoś do odbierania dziecka i problem się rozwi
                  > ąże.

                  No i fajnie, życzę żeby się zorganizowała. Ale niech Ci serce nie pika, że w poniedziałek pani nie jest niezbędna, bo za chwilę będzie mam e odprowadzać co tydzień. Pani nie ma wyczucia kompletnie, skoro po tym, jak jej poszłaś na rękę wyskoczyła z tym poniedziałkiem. Rozumiałabym wizytę u lekarza, a nie mamę na dworzec.
                  • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 20:26
                    Oj, ja to wszystko wiem, ale charakteru nie przeskoczysz 😀 Młoda bardzo jeszcze, doświadczenia w pracy też raczej nie ma i tak jakoś się opiekować zaczęłam, ale szczęściem do czasu. Ale rozkminy mialam, bo już żeście mnie z nich trochę ocuciły 😀
            • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 20:04
              Nie, 7/8 nijak mnie nie urządza i czasami ta godzina jest u mnie kluczowa. Taka branża, że często jesteśmy w terenie. Godziny pracy biura też określone 9-17, więc nie chce żeby było zamknięte skoro jest napisane, że powinno być otwarte. W tej kwestii akurat nie ustąpię, bo rozmowa była o całym etacie i tyle. W marcu się zgodziłam, żeby się zorganizowała i tyle mojego dobrego. Po prostu w ten poniedziałek ona mi niezbędna nie jest, więc mi się pipka włączyła 😉
              • 3-mamuska Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:12
                Skoro to twoja firma Zmień godziny.
                Masz jakiś problem ze sobą skoro to biuro niech odbita telefony w domu czy tez robi co tam trzeba zabiera czas pracy ze sobą.
                Dziwnie ze od 8 nie da się pracować za to wieczory w burze są ok.


                Powiedz jej ze się dalej nie zgadasz i niech szuka opoki do dziecka. Albo się pożegnacie.
                Bo tylko nie da się nie da się.

                --
                -----------------
                Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:20
                  3-mamuska napisała:

                  > Skoro to twoja firma Zmień godziny.
                  > Masz jakiś problem ze sobą skoro to biuro niech odbita telefony w domu czy tez
                  > robi co tam trzeba zabiera czas pracy ze sobą.
                  > Dziwnie ze od 8 nie da się pracować za to wieczory w burze są ok.

                  No, u mnie też tak jest. O 8.00 nie przychodzi pies z kulawą nogą, bo ludzie są w pracy. Czasem ktoś dzwoni, ale też niespecjalnie. Natomiast ruch zaczyna się po 14.00 i najchętniej klienci przychodziliby do 20.00. Nie jest mi potrzebny pracownik pracujący z domu, tylko taki, który przyjmie klientów, odbierze lub wyda dokumenty, odbierze pocztę i wszystko to w godzinach pracy biura. Wybacz, ale zmienianie godzin pracy biura pod pracownika to jakiś absurd. Skoro zarabiam na klientach to godziny pracy są (W granicach rozsądku oczywiście) dostosowane do nich.
                    • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 16:19
                      tairo napisała:

                      > I jeszcze nie wymyśliłaś, żeby zatrudnić kogoś, kto będzie pracował w godzinach
                      > 12-20?

                      A skąd koncepcja, że nie wymyśliłam? Ja z pracownikami i ich godzinami pracy nie mam problemu. Odpowiadałam tylko 3-mamuśce, która miała koncepcję, że należy godziny pracy biura dostosowywać do pracownika. Otóż nie, dostosowujemy je do potrzeb klientów.
                    • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 16:24
                      tairo napisała:

                      > I jeszcze nie wymyśliłaś, żeby zatrudnić kogoś, kto będzie pracował w godzinach
                      > 12-20?

                      Cd.bo za szybko wysłałam- u mnie to są godziny od 10.00 do 18.00, bo w tych godzinach pracownik zdąży odebrać pocztę (około 10.00), załatwić sprawy w sądach/urzędach (pracujących do 15.00/16.00) i potem jest do dyspozycji klientów. Jeśli ktoś chce przyjść później to przyjmuję go ja, jeśli z jakiegoś powodu nie mogę, płacę za nadgodziny.
                • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:24
                  Mam zmieniać godziny, bo pracownik musi dziecko odebrać? 🤣🤣🤣 Godziny są ustalone pode mnie i pod specyfikę pracy i to nie ja mam zmieniać godziny, a pracownik się do nich dostosować. A skoro nie może to zmienię pracownika, ale nie godziny pracy firmy. A biuro to nie tylko telefony, ktoś z ulicy też do nas wpada i otwarte ma byc. Naprawdę teraz to żeś wymyśliła 🤣
                    • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 23:36
                      Wiesz co, no ale to już by było takie wymyślanie na siłę, a mi nie o to chodzi. Ja nie chcę wymyślać, ja mam zasadę jak jest luźniej to napimy się kawy, zjedzmy ciastko, pogadajmy, ale jak jest duposcisk to spinamy poślady i nie ma zmiłuj. I mi jest ktoś potrzebny od tej 16 do 17 bardziej. A teraz niby by mogła chodzić od tej 8 i być te 8 godzin dziennie, ale ten dzieciak musialby godzinę wcześniej do przedszkola się budzić i mi tego dziecka zwyczajnie żal, żeby dla jakiejś mojej głupiej zasady i wymyślania zadań na siłę, żeby matka dupogodzin zrobiła dziecko się męczyło. Odpada. Sprzątać biura jej nie każe, sprzątamy sami, bo na stanowisku sprzątaczki jej nie zatrudniłam. Sama widzisz jaka pipa jestem 🤣 Ja mopa wezmę, ale pracownikowi nie dam, bo ona biurowa, a nie sprzątaczka 🤣🤣🤣
                      • mikams75 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 01:13
                        generalnie to Ciebie jako pracodawce nie musi obchodzic czyjes dziecko; nie mozecie se dogadac co do godzin pracy, to szukaj innego pracownika. I ja tam nie widze problemu, zeby ta dziewczyna sprzatala, tylko zakres obowiazkow nalezaloby okreslic zanim sie zdecydowala na prace. W malych biurach tak to juz jest, ze jeden pracownik jest od wszystkiego.
                        • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 11:43
                          Owszem jest, bo multum małych firm zatrudnia kogoś od wszystkiego. Sama tak kiedyś miałam w pierwszej pracy. W zakres obowiązków sprzątania mi nie wpisali, ale raz w tygodniu biuro ogarnąć musiałam. Moja nie musi, co nie oznacza, że nie pójdę za radą ematki i nie będę właśnie wymagać wyrzucenia śmieci chociażby.
                    • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 23:37
                      Jezu, ale Hrabina potrzebuje mieć pracownika o 16.00. I to, że na siłę będzie wymyślać pracownikowi zadania od 8.00 nie rozwiąże problemu braku pracownika w biurze o 16.00.
                      Przykład: potrzebuje, żeby pracownik odbierał od klientów dokumenty oraz im je wydawał. Klienci przychodzą do mnie po pracy. To, że moja pracownica przyjdzie o 8.00 i posprząta (Nie potrzebuję, żeby sprzatała) nie rozwiąże problemu, że o tej 16.00 klientowi nie będzie miał kto wydać dokumentów.
                      I odwrotnie-listonosz przychodzi o 10.00. W związku z tym nie rozwiązuje mojego problemu to, że pracownik będzie przychodził na 12.00 i siedział do 20.00. Stąd ustalamy godziny pracy 9.00-17.00 albo 10.00 do 18.00 i poza tymi godzinami praca pracownika nie jest dla mnie przydatna. Oczywiście, raz na jakiś czas mogę iść na rękę i dama odebrać pocztę albo wydać dokumenty. Ale nie stale. Bo po co mi pracownik w takiej sytuacji. Podejrzewam, że działalność Hrabiny może funkcjonować na podobnych zasadach.
                      • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 00:02
                        A no i właśnie, dokładnie tak funkcjonuje. Przy czym bywa i tak, że o 19 się do domu nie wraca, bo ludzie pracują i ja się do nich muszę dostosować. Taka branża i tyle. Ja nawet osobiście w firmie mogę być o tej 8 i też nie będę miała co robić. Ale od 11 robi się u mnie ruch. I bardzo często też nie ma mnie wtedy w biurze, a jak jestem to jestem po coś co wymaga mojej obecności i niekoniecznie chcę jeszcze zajmować się sprawami pracownika, bo on ma swoje fanaberie. Nie można patrzeć tylko z perspektywy pracownika. Ja też muszę kiedyś odpocząć, wyspać się. Nie będę zastępować pracownika w poniedziałek i lecieć do biura na 9, bo ja już wiem, że mam kluczowe i bardzo ważne spotkanie o 12 i na tym spotkaniu muszę też wyglądać lepiej niż na codzień. Dlatego nie będę wstawać o 6, chociaż bym mogła i otwierać biura, a wstanę przed 9, zjem spokojnie śniadanie, ogarnę siebie i poukładam sobie plan rozmowy, bo dla mnie to nie jest pitupitu, a ważny klient, za którym idzie pieniądz i ja też się stresuje tym spotkaniem. Może być również zamknięte, oczywiście, ale też nie muszę odbierać telefonu od kogoś kto wpadł przy okazji niezapowiedziany po coś, bo przecież powinno być otwarte i się zastanawiać jak teraz z nim temat ogarnąć. Takie niby szczegóły, a robią różnice. Wiecie co jeszcze robi różnicę? Jak się spędza kilka godzin w samochodzie i wraca do biura, a za 15 minut ma się umówionych ludzi w tym biurze i można komuś powiedzieć zrób mi kawę proszę. I to nierobienie samemu kawy też jest wtedy ulgą. Pracownik nie martwi się z czego ja mu zapłacę pensje. Ale pracodawca nie musi się martwić, że pracownik musi mamę odprowadzić.
                      • mikams75 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 01:07
                        jezu, nie wiem co sie tak obruszasz, hrabina zalozyla watek, to kazdy proponuje rozne wyjscia z sytuacji np. oszczednosc na sprzataczce, wowczas mozna na 1-2 godziny zatrudnic studentke/emerytke. Hrabina dopiero teraz napisala, ze sama sprzata.
                        • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 01:11
                          mikams75 napisała:

                          > jezu, nie wiem co sie tak obruszasz, hrabina zalozyla watek, to kazdy proponuje
                          > rozne wyjscia z sytuacji np. oszczednosc na sorzataczce

                          No ale ona od początku pisze, że pracownik jest jej potrzebny w tych godzinach. Podała godziny przy rozmowie kwalifikacyjnej. Skoro dorosły człowiek zgadza się na określone godziny pracy to raczej wie, co robi. I faktycznie z lekka mnie irytuje oczekiwanie od pracodawcy, który zatrudnił pracownika od 9 00 do 17 00 że byłam zmieniać te godziny pracy, rano wymyślać zadania a potem kombinować z emerytką
                          • mikams75 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 01:18
                            od poczatku to ona napisala, ze sie dogadaly do konca marca, a od kwietnia dziewczyna ma sie zorganizowac z dzieckiem.
                            Sa wiec dwa proste rozwiazania: albo od kwietnia ktos dziewczynie ogarnia dziecko, albo sie rozstaja. Ale jesli powstal ten watek i sie zastanawia, to znaczy, ze szuka jakiegos pomyslu.
                            • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 01:24
                              mikams75 napisała:

                              > od poczatku to ona napisala, ze sie dogadaly do konca marca, a od kwietnia dzie
                              > wczyna ma sie zorganizowac z dzieckiem.
                              > Sa wiec dwa proste rozwiazania: albo od kwietnia ktos dziewczynie ogarnia dziec
                              > ko, albo sie rozstaja. Ale jesli powstal ten watek i sie zastanawia, to znaczy,
                              > ze szuka jakiegos pomyslu.

                              No, jednak nie. W pierwszym poście napisała, że praca nie może się zaczynać od 8.00 bo to jest bez sensu. W związku z tym nie widzę powodu, żeby przekonywać ją, że jednak ma. A wątek powstał, bo odmówiła wolnego w poniedziałek do 12.00 i teraz ma wątpliwości, czy jednak nie powinna się nagiąć ten jeden raz.

                              Natomiast racja, jak dziewczyna nie ogarnie dziecka, to się rozstaną.
                      • kocynder Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 12:01
                        Dokładnie tak to zrozumiałam. Że Hrabina nie potrzebuje pani do odwalenia "dupogodzin", ale pracownika w siedzibie firmy w określonych, z góry znanych godzinach. Kropka. Nie pod telefonem a właśnie na miejscu.
                        Miałam kiedyś taką pracę, gdzie nie zależnie od pracy liczyły się godziny odsiedziane - Boże, ale to było wykańczające! Mały punkt, praca biurowa, ale tak na prawdę "ostro" było tyko przez dwa tygodnie w miesiącu - w pozostałe dni laba. Dostawałam obłędu, sama z siebie jechałam na mopie i szmacie, żeby czymś zabić te upiorne godziny, wlokące się jak markietanka za wojskiem! Uczyłam się, czytałam... W końcu odeszłam, a jednym z głównych powodów była właśnie "durność" wysiadywania w lokalu (w dni "poza ruchem" swobodnie wystarczyłaby obsługa telefoniczna, ale nie, szefowa się upierała (jej prawo!), że skoro płaci za osiem godzin, to mam te osiem godzin siedzieć!). Obecnie pracuję w innej firmie, innej branży. I mamy tak, że wiadomo, iż nawał jest ZAWSZE w poniedziałki i piątki. W te dwa dni - nie ma opcji "wyrobienia się" w etatowych godzinach, bo nie i już. Za to od wtorku do czwartku - pracodawcę nie interesuje czy wychodzę o 17:00 czy o 15:00, jeśli swoje zrobię - to nie ma powodów, żebym kwitła i gapiła się w ścianę. smile

                        --
                        Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                        • bistian Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 12:13
                          kocynder napisała:

                          > Miałam kiedyś taką pracę, gdzie nie zależnie od pracy liczyły się godziny odsie
                          > dziane - Boże, ale to było wykańczające! Mały punkt, praca biurowa, ale tak na
                          > prawdę "ostro" było tyko przez dwa tygodnie w miesiącu - w pozostałe dni laba.
                          > Dostawałam obłędu, sama z siebie jechałam na mopie i szmacie, żeby czymś zabić
                          > te upiorne godziny, wlokące się jak markietanka za wojskiem!

                          Ja mam tak samo, gadam z kierownikiem, że skończyłem i żeby mi dał coś do roboty, bo nie wyrobię. Po pięciu minutach bezczynności big_grin
                          Jeśli nie ma kierownika, zaczynam inną pracę sam, wiem, co jest ważne i jaki jest harmonogram, więc nie ma kuch. Wraca kierownik, wtedy informuję, że zacząłem i w jakiej fazie jestem. Więcej, niż tydzień z dupogodzinami, nie dałbym rady, poszedłbym gdzie indziej
                          • kocynder Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 12:36
                            To była taka praca, że po prostu NIE DAŁO SIĘ nic więcej zrobić. Pracowało się na "sprawie konkretnego klienta", a rzeczone sprawy - to była kwestia dwóch tygodni w miesiącu (wynikało to z kwestii, ujmijmy to "prawno - przepisowych). I kicha - nie ma klienta = nie ma nic do roboty. A klient jest (z robotą) od 28 jednego miesiąca do 15 miesiąca następnego. Bo w pozostałym terminie - ani nie może ani nie ma potrzeby nic w tej kwestii załatwiać. Kropka. Inna skala, ale jak z rozliczaniem PITów. No, nie da się robić tego przez cały rok, bo są raz do roku i koniec. Podkreślę, nie mówię o doradztwie podatkowym itp, a wyłącznie o PITach. No, nic nie wymyślisz, nie możesz nic przygotować sobie na później, nie ma żadnych celów... Nie wyrobiłam. Te dwa tygodnie kiedy się działo - było ok, w sumie od wejścia do zamknięcia było co robić. Ale jak "Kladderadatsch" milkł - to z nudów dostawałam obłędu.
                            Z tym, że nie sądzę, by Hrabinie chodziło (jak mojej eksszefowej) o to, że pracownica ma odsiedzieć godziny, czy żeby "wymyślać" dla niej jakieś zajęcie na czas poranka. Hrabina określiła w czasie rozmowy kwalifikacyjnej wyraźnie, że potrzebuje pracownika od 9:00 do 17:00. Kropka. Są branże, w których te właśnie godziny są najsensowniejsze. I debilizmem są rady (które tu w wątku padały), że Hrabina powinna paniusi zmienić godziny pracy na mniej dogodne dla firmy i jej klientów, bo pańcia ma dziecko i nie zdąży do przedszkola. Tak na prawdę dziecko i przedszkole to nie jest sprawa Hrabiny, pańcia wiedziała od początku jakie są godziny pracy i albo się dostosuje, albo "adiu, Fruziu". I tak Hrabina jej gigantycznie poszła na rękę, godząc się na godzinne wyjścia wcześniej przez dwa tygodnie, bez żadnych ubytków na pensji czy konieczności odrobienia...

                            --
                            Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                            • bistian Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 13:22
                              kocynder napisała:

                              > To była taka praca, że po prostu NIE DAŁO SIĘ nic więcej zrobić. Pracowało się
                              > No, nic nie wymyślisz, nie możesz nic przygotować sobie na później, nie
                              > ma żadnych celów... Nie wyrobiłam.

                              Od tego jest szef, jak d... od s.., żeby coś wymyślić. Ja mam konkretne oczekiwania, ja mam wykonywać robotę w standardzie, chronić szefa przed jego głupimi pomysłami, a on ma dbać o rozliczenia i szukać sensownej pracy, więc nie każdej. Jeżeli to nie działa, zmieniam pracę

                              > Z tym, że nie sądzę, by Hrabinie chodziło (jak mojej eksszefowej) o to, że prac
                              > ownica ma odsiedzieć godziny, czy żeby "wymyślać" dla niej jakieś zajęcie na cz
                              > as poranka. Hrabina określiła w czasie rozmowy kwalifikacyjnej wyraźnie, że pot
                              > rzebuje pracownika od 9:00 do 17:00. Kropka. Są branże, w których te właśnie go
                              > dziny są najsensowniejsze. I debilizmem są rady (które tu w wątku padały), że H
                              > rabina powinna paniusi zmienić godziny pracy na mniej dogodne dla firmy i jej k
                              > lientów, bo pańcia ma dziecko i nie zdąży do przedszkola. Tak na prawdę dziecko
                              > i przedszkole to nie jest sprawa Hrabiny, pańcia wiedziała od początku jakie s
                              > ą godziny pracy i albo się dostosuje, albo "adiu, Fruziu".

                              Powiem nieładnie, pleciesz. Znalezienie sensownego pracownika nie jest proste. Jeśli go już mamy, negocjujemy, organizujemy, ale nie dajemy sobie wejść na głowę. Pani myślała, że da radę, ale sytuacja jest dynamiczna. Nie bierze zwolnień, pracę wykonuje dobrze, więc ma duży plus i nadaje się do negocjacji. Ja bym pomyślał o studentce jako pracowniku na przyszłość i o możliwości odrobienia tych godzin wtedy, gdy mąż jest na miejscu. Podstawą jest określenie wprost swoich oczekiwań, np. że firma ma wolne moce i opłacałoby się otworzyć biuro do 18 czy 19, że 16 nas nie zadowala. W końcu, z tej działalności wszyscy żyjemy. Wtedy oczekiwać również pomysłów z drugiej strony. Ja mam taką ekipę, że jeśli trzeba, możemy nieoczekiwanie pracować ciężko i po 24 godziny bez przerwy, potem sobie to odbijemy, ale szef musi to powiedzieć jawnym tekstem, zapewnia prowiant i pomoc w domowych obowiązkach. Raz na jakiś czas da się, bo wszyscy z tego żyjemy, a jeśli firma popłynie, stracimy wszyscy. Ludzie są elastyczni, trzeba rozmawiać, ale wtedy wszyscy muszą być elastyczni.
                              • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 16:57
                                Pani na zwolnienie nie idzie, bo pracuje dopiero 3 tydzień. A dwa, to moja firma nie musi się dostosowywać godzinowo do grafiku pracy cudzego męża. To tamten mąż ma dziecko i niech on się martwi razem z matka jak rozwiązać opiekę nad dzieckiem. Jakoś pracodawca męża na głowie nie staje, a pan mąż potulnie się pakuje i wyjeżdża. Wychodzi na to, że ludzie mają dziecko, przedszkole do 17, w tym jedno ma pracę wyjazdową, drugie się zdecydowało pracować do 17, nic w swoim życiu nie zmieniają, a od pracodawcy się wymaga, żeby im teraz w życiu pomógł. I teraz ten pracodawca ma im pomóc, bo oni nadal muszą żyć jak żyją i mają dynamiczna sytuację. Wolne żarty 🤣🤣🤣
                • kocynder Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 11:44
                  A ja WIEM, że (choć tobie się to łepetynie nie mieści) są branże, w których z różnych przyczyn wcześniejsze przybycie pracownika do biura nie da kompletnie nic. Jeśli np praca pani jest zależna od towaru/dokumentacji/obecności innych pracowników itp dostępnej w granicach dziewiątej rano - to choćby pani przyszła o szóstej, to będzie siedzieć jak pipa i gapić się w ścianę - a nie o to przecież chodzi!
                  Nie zawsze się da "zabrać pracę do domu" - nawet i biurową. Np rejestracja medyczna. Jasne, niby można wgrać system w laptopa, podać nr telefonu pani komórki i pani może pracować w domu. Ale... RODO! Wszak przetwarza dane osobowe pacjentów! Zabezpieczenia itd, kto ma za to zapłacić? Pracodawca, który WOLAŁBY (i dla którego jednak korzystniej byłoby) żeby paniusia siedziała na tyłku w recepcji czy sama pańcia, która pieniążków na to nie ma bo bardzo jest uboga i ma dziecko? Albo recepcja hotelowa. Widzisz możliwość obsługi "zdalnej"? Czy jednak nie bardzo?
                  Skoro pracodawca ustalił godziny na 9:00 - 17:00, pani mamunia WIEDZĄC o tym się zgodziła - to teraz mając oczekiwania z zadka wzięte pokazuje, że jest d... a nie pracownik. I to nie pracodawca powinien zmienić godziny, żeby się paniusi dostosować do przedszkola, odprowadzania mamusi na dworzec, wyjazdu do męża na szybki seks i co tam jeszcze pańcia wymyśli!

                  --
                  Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
        • megwhite25 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 19:49
          Miałaś rację. Nie rozumiem wyrzutów sumienia. Masz po prostu dobre serce ale umiesz się też postawić. I dobrze.
          Bardziej zastanawialabym się jakby to była poranna wizyta u lekarza. A odprowadzenie mamy na dworzec? To już chyba trochę tupet trzeba mieć.
          Jak mąż wyjeżdża na delegacje też będzie go odprowadzala i zegnala do poludnia?.
          Dobrze zrobiłaś. Zaraz mógłby się zacząć koncert życzeń aucielas to w odpowiednim momencie.
          • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 00:07
            Ale ja się nie upieram przy marcu. Zgodziłam się przez 2 tygodnie na 7 godzin pracy i tak zostanie. Oczywiście, gdybym potrzebowała po tych 2 tygodniach jej dłużej to bym poinformowała, że jutro pracujemy dłużej, a ona ma godziny do odpracowania i tyle. To nie o to chodzi. Ona musi się zorganizować, bo moja firma i ja nie będziemy żyć według grafiku delegacji jej męża, że od 15 do 30 pracuje do 16, a od 1 do 15 do 18. Ja mam potrzebę pracowania 9 - 17 codziennie i tyle.
        • quelquechose Re: Miękka pipa jestem 😔 09.03.20, 11:54
          No nie masz glupiego serduszka, bo jednak nie dalas wolnego. Teraz jednak masz jakieś poczucie winy, więc albo jesteś ok z postwianiem granicy tam, gdzie czułaś, albo daj dziewczynie mamę odprowadzić. Cały dramat jest ci zupełnie niepotrzebny wink

          --
          http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
      • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 20:22
        Nie tylko recepcja i sprzedawca są rozliczani z dupogodzin. W momencie kiedy jej nie ma, a być powinna mogłabym na przykład ją wysłać o 15:30- 16 na spotkanie. A tak to spotkanie o 15:30 muszę już wziąść sama, a i tak od 16 kiedy powinnam mieć otwarte biuro już jest zamknięte. Albo wrócić samej od klienta o tej 16 i zlecić zrobienie oferty. Albo mieć gości w biurze i poprosić o zrobienie kawy/herbaty itd.
        Niestety, ale będę rozliczać z dupogodzin.
        • mid.week Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 20:37
          A "moglabym np" = w dniu, ktorym chce przyjść na 12:00 jest takie spotkanie ktore powinna ogarnąć czy nic sie nie dzieje ale czujesz sie wykorzystana? Nie ma nic takiego co moglaby brac do zrobienia w domu? Sory, ale uwazam ze jesli, poza potrzebą czasu dla rodziny, jest dobrym pracownikiem to z odrobiną dobrych checi w wiekszosci stanowisk da się zaplanowac robotę w elastycznym wymiarze czasu pracy.
          • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 20:46
            Nie, w dniu w którym mogłaby przyjść na 12 nie dzieje się nic. Wykorzystana się nie czuję, bo przyjdzie nie na 12, a na 9, po czym wyjdzie godzinę wcześniej niż powinna. I nie, nie zawsze da się zaplanować robotę w elastycznym czasie, bo elastyczny czas oznacza, że pracownik wychodzi godzine wcześniej, ale jak trzeba zostaje godzinę dłużej albo przychodzi w sobotę, więc w poniedziałek sobie mamę odprowadza. A tak to pracownik w samym marcu ma już 14 godzin gratisu, za które ja jej zapłacę. Prawie zawsze pracowałam w zadaniowym czasie pracy, ale nie oznaczało to, że mogłam wyrobić połowę normy godzinowej. Elastyczny nie oznacza bierzesz kasę za cały etat, a pracujesz 3/4.
          • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 20:49
            Wszystko super, ale "odprowadzam mamę na dworzec" to nie jest powód usprawiedliwiający nieobecność w pracy. Jestem za tym, żeby pracownikowi iść na rękę, ale na Posejdona- w ważnych sprawach. Przecież to niepoważne. Jeśli mama jest w stanie poradzić sobie z podróżą, to poradzi sobie też z dotarciem na dworzec.
            • mid.week Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 20:54
              Nie odpowiedzialas czy to spotkanie jest zaplanowane, rozumiem ze nie.

              Dla niej to wazny powod, na tyle by prosic o to pracodawcę. Byla szczera, następnym razem wymysli wizyte u endokrynologa, zeby cie usatysfakcjonować...
              • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:14
                A jakie ma znaczenie czy spotkanie jest zaplanowane czy nie jest? Ja wiem, że płace za pracę od 9 do 17 i w tych godzinach mam pracownika do dyspozycji. Uważasz, że w kwietniu też może sobie wychodzić godzinę wcześniej i chodzić jak sobie chce, bo dla niej mama to ważny powód? Nie moja droga. Ważny powód to było odbieranie dziecka i znalezienie kogoś do tego odbierania. I ten powód ja zrozumiałam. Natomiast innych ważnych powodów pracownika w godzinach pracy rozumieć nie muszę. Usatysfakcjonowana być nie muszę w żaden sposób. Może sobie wymyślać wizyty i u 8 specjalistów, tylko wtedy bierze się urlop.
                  • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:41
                    Multum, jak nie większość firm jakoś sztywne zasady ma, a ludzie też pracuja. Także albo ktoś chce pracować i się organizuje albo niech się realizuje rodzinnie. Zamykałabyś sklep, kawiarnie czy biuro podróży o 15, bo twoja pracownica ma dziecko? Właśnie.
                    • cruella_demon Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:56
                      Raczej powiedziałabym, że zdecydowana większość nie ma.
                      Niektóre tak się okopały w ematkowym grajdołku, gdzie wunskie specjalistki programistki, czy tłumaczki mogą pracować z domu, że zapomniały o istnieniu zwykłego świata i szarych zjadaczy chleba, którzy muszą codziennie iść w sztywno określonych godzinach do roboty.
                      Trudno żeby taka sprzedawczyni, pielęgniarka, czy kelnerka pracowały z domu.

                      Normalnie ludzie takie sprawy, a nawet o zgrozo pójście do lekarza w godzinach przedpołudniowych, załatwiają wykorzystując własny urlop.
                      Serio, serio.

                      --
                      Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
                      (35wcieniu)
        • 3-mamuska Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:14
          hrabina_niczyja napisała:

          > Nie tylko recepcja i sprzedawca są rozliczani z dupogodzin. W momencie kiedy je
          > j nie ma, a być powinna mogłabym na przykład ją wysłać o 15:30- 16 na spotkani
          > e. A tak to spotkanie o 15:30 muszę już wziąść sama, a i tak od 16 kiedy powinn
          > am mieć otwarte biuro już jest zamknięte. Albo wrócić samej od klienta o tej 16
          > i zlecić zrobienie oferty. Albo mieć gości w biurze i poprosić o zrobienie kaw
          > y/herbaty itd.
          > Niestety, ale będę rozliczać z dupogodzin.


          A to spotkania z nie da się umówić na inne godziny?


          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:32
            Mamuśka, bo ty chyba nie rozumiesz. Ja nie po to ponoszę dość spory koszt zatrudnienia pracownika i stworzenia mu stanowiska pracy, żeby się jeszcze martwić jej kalendarzem. Kalendarz u mnie jest prosty. Pracujesz 9-17 albo 10-18 jak sobie wybierasz i w tych godzinach ja się nie będę martwić czy ty masz dziecko, matkę czy seks z mężem. W tych godzinach ja mogę zadzwonić z miasta, kawiarni, od klienta czy z łóżka i poprosić, żeby tenże pracownik pojechał na spotkanie swoje czy w zastepstwie mnie, odebrał kuriera, poszedł na pocztę czy wydał Pani Helence dokument albo napisał ofertę czy maila. Po to sie ma pracownika. No już bez jaj.
          • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:56
            3-mamuska napisała:

            > A to spotkania z nie da się umówić na inne godziny?


            No czasem się nie da. Bo klient chce się spotkać o 16.00. Albo spotkanie zostało umówione po długich bojach, żeby pogodzić kalendarze 4 osób. Albo, jak czasem bywa w moim przypadku, od 9.00 do 15.00 byłam na rozprawie w mieście Y, a spotkanie jest w moim biurze w mieście X. Generalnie spotkania umawiam po 16.00 bo do 15.30 bywam w sądzie. Pracownik, który nie może pracować po 16.00 po prostu nie nadaje się do pracy u mnie.
            • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 22:30
              No i właśnie. Bardzo często ja umawiam sama siebie na spotkanie o 17,18, a bywało że i o 19 czy 20, bo inaczej się nie dało. I ja się do tych spotkań o 19 czy 20 dostosowuje, bo one mi dają pieniądze. Ja się dostosowuje nawet do spotkań sobotnich czy niedzielnych. Dlatego jednocześnie nie będę o 9 rano leciała biura otwierać, czy też przed 16 zasuwała w pocie, żeby pracownika zastąpić. Przykro mi, ale ja też muszę posprzątać, zrobić paznokcie, uprasować żakiet i się wyspać. A dziewczyna u mnie za darmo nie siedzi. Ma za to płacone i nie będę się tłumaczyć dlaczego nie można pod nią tego czy tamtego. Nie można, bo jest w pracy w określonych godzinach i nie powinno ją interesować, że o 9 otwiera biuro, a ja dopiero wstaje.
    • saszanasza Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 20:25
      Sorry, nie zgodziłabym się, na pewno przysługuje jej opieka na dziecko, więc niech wypisze na część dnia. Mój mąż tak robi, rozpisuje opiekę na godziny, jak jest taka konieczność a pracodawca woli, żeby jednak w pracy był.

      --
      Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari
      • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 20:34
        Niby tak. Ale jednak to są 2 dni w roku tylko i może naprawdę ich potrzebować. Dlatego podeszłam do niej z miękkim sercem, bo naprawdę do jej pracy nie mogę się przyczepić, stara się i rzeczywiście pracuje. A ja patrzę przez pryzmat siebie, że czasami lepiej pracownikowi pójść na rękę, a na pewno się nie straci i będzie się miało spoko człowieka. O ile tego oczywiście nie nadużywa. Nic to, nie zgodziłam się i to najważniejsze. Zobaczymy do końca marca jak to pójdzie, mam nadzieję, że zrozumie granice 😊
    • alpepe Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 20:40
      To przestań mieć te rozkminy. A jeśli młoda zacznie nawalać, to ją zwolnij.

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
    • samawsnach Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:19
      Twoje racje jako pracodawcy rozumiem, ale czytając ten wątek przede wszystkim bardzo mi żal tych kobiet, które mając małe dziecko muszą podejmować pracę w takich godzinach, które- w moim poczuciu -uniemożliwiają normalne życie rodzinne i skazują dziecko na spedzanie calego dnia w placówce.
        • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:36
          No i otóż. Nikt nie tworzy godzin, w których pieniądze do firmy nie płyną i nie zamyka kiedy zarobić może, bo ludzie mają problem w przedszkolu. Jakoś się w tym przedszkolu nie buntują, a 1000 miesięcznie płacą. To może by tak w przedszkolu trochę zażądać.
      • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:34
        No to albo idą do innej pracy albo mają kogoś kto dziecko wcześniej odbiera. Inna sprawa, że przedszkola powinny być otwarte do 18, wtedy matka by zaprowadzała dziecko później i później odbierała. Niestety, ale gdybym ja miała dziecko też bym musiała kombinować, a niby jestem u siebie.
        • nenia1 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 22:29
          Hmmm, no cóż, jedna pracownica. Wystarczy, że zachoruje, ona, dziecko, albo pójdzie na urlop, sama widzisz jaki jest problem bo chce parę godzin wolnego.
          Sama rozwiązałam ten problem zatrudniając dwie pracownice na 3/4 etatu, wychodzi nieco drożej, ale dzięki temu ja mam spokój i one mają spokój, nie gonią się z językiem do pasa. Też przez jakiś czas zgodziłam się na skrócony czas pracy, bo u mojej pracownicy dziecko jeszcze mniejsze, a dziewczyna miała swoje problemy rodzinne, ale nie było stresu bo była druga w zastępstwie, a ta która pracowała krócej przychodził odrobić swoje godziny w sobotę, sama tak zaproponowała bo w soboty z dzieckiem jej zostawali dziadkowie, w tygodniu miała problem.
          Jeśli firma ci się rozwija to rozważ chociażby stażystkę na pół roku z urzędu pracy, po tym czasie może okazać się, że firma ma większe przychody, więc dasz jej zatrudnienie, a dwie osoby to moim zdaniem minimum żeby spokojnie pracować i coś sobie planować.
          Ludziom zawsze coś wyskakuje więc ktoś na zastępstwo jest niezbędny, albo spadnie to na ciebie.

          • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 22:37
            Ależ ja wiem, że może być urlop, l4. Ale wtedy ja ustawiam wszystko tak, że jej nie ma i już. No ale nie tak, że ja jej idę na rękę w jednej kwestii, a ona chce jeszcze więcej na pierdoły. Rozumiem, że pracownik nie niewolnik i nie chodzi tu o to kto ja zastąpi, bo zrobię to ja, ale na pewno nie w kwestii mame na dworzec odprowadzę czy na paznokcie pójdę. Byłyby dwie, a nawet trzy i też bym jej w ten poniedziałek nie dała wolnego. Na stażystę czekam, w marcu może wreszcie będzie, ale ten stażysta też 8 godzin podobno ma chodzić 😀
            • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 22:38
              Aha i to nie jest problem, że ona pójdzie na te 3-4 godziny w poniedziałek. Właśnie żaden. Ale nie puściłam dla zasady. Skoro ja daje 14 godzin w gratisie i pozwalam spokojnie odbierać dziecko i organizować opiekę nad nim od kwietnia to info o mamie wydało mi się przegięciem.
              • nenia1 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 22:53
                hrabina_niczyja napisała:

                > Aha i to nie jest problem, że ona pójdzie na te 3-4 godziny w poniedziałek. Wła
                > śnie żaden. Ale nie puściłam dla zasady. Skoro ja daje 14 godzin w gratisie i p
                > ozwalam spokojnie odbierać dziecko i organizować opiekę nad nim od kwietnia to
                > info o mamie wydało mi się przegięciem.

                Bo dajesz w gratisie i to jest twój problem. To jak ze słynnym "poświęcaniem się".
                Kobiety się lubią poświęcać bo pielęgnują swój obraz siebie jako tej miłej, dobrej i potrzebnej
                a frustracja powoli się zbiera. I potem wypominanie.
                I ty tak samo, dajesz w gratisie bo chcesz myśleć jakie to masz miękkie serduszko. A to błąd.
                Prawidłowy układ to układ wzajemnie zrównoważony. Ja daję tobie, ty dajesz mnie.
                Nikt się wtedy nie czuje pokrzywdzony, a jeden drugiemu idzie na rękę.
                Błąd polega na tym, że dajesz coś komuś, ale gdzieś w środku to cię uwiera i oczekujesz przynajmniej "docenienia". A tu kobieta chce coś jeszcze, więc dla zasady jej tego nie dasz, bo już ci się od tego dobrego serduszka nazbierało nieco frustracji.
                Po co takie przepychanki? Jak chce wolne to jej nie płacisz, albo niech odrobi w dogodnym dla niej terminie.
                Zorganizuj sobie drugą osobę do tego biura, wprowadź zasady oparte na wzajemności i nie będziesz musiała zakładać takich wątków na forum.

                • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 23:19
                  Ale to nie jest problem w gratisie. Jakbym się uparła to bym wpisała NUN i nie płaciła. Tylko to nie o to chodzi. Ja nie chcę komuś kto się stara i generalnie pracuje, nie obija się, od wstępu, po 3 tygodniach pracy lecieć po wypłacie, opiece nad dzieckiem itd. To nie o to chodzi. Takim sposobem nikt nie będzie miał dobrego pracownika. Ja wyznaje zasadę ja tobie coś dam jak masz ważny powód, ale też nie naduzywaj tego, a jak ja będę w potrzebie to ty mi dasz coś i zostaniesz dłużej albo wpadniesz w sobotę na 2 godziny np. Zamordyzm jeszcze nikomu na zdrowie nie wyszedł. Sama wiem po sobie, że jedna pochwała robi więcej niż zjebka i 200 zł premii dla mnie zwróci się firmie podwójnie. Tylko ten ktoś powinien znać granice swoich próśb, a ja tej dziewczyny jeszcze nie znam, to nie jest osoba zatrudniona od lat. Poznajemy się. I właśnie poznałam, że jakbym na wszystko mówiła tak, ok, nie ma sprawy to obawiam się, że w poniedziałek by mamę odprowadzała, we wtorek może koleżankę, a później męża witała. To nie tak. Po kasie jej nie polecę, niech potraktuje ten gratis jako premie motywacyjna na przyszłość i tyle.
                  • nenia1 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 00:01
                    hrabina_niczyja napisała:

                    > Ale to nie jest problem w gratisie. Jakbym się uparła to bym wpisała NUN i nie
                    > płaciła. Tylko to nie o to chodzi. Ja nie chcę komuś kto się stara i generalnie
                    > pracuje, nie obija się, od wstępu, po 3 tygodniach pracy lecieć po wypłacie, o
                    > piece nad dzieckiem itd. To nie o to chodzi. Takim sposobem nikt nie będzie mia
                    > ł dobrego pracownika. Ja wyznaje zasadę ja tobie coś dam jak masz ważny powód,
                    > ale też nie naduzywaj tego, a jak ja będę w potrzebie to ty mi dasz coś i zosta
                    > niesz dłużej albo wpadniesz w sobotę na 2 godziny np. Zamordyzm jeszcze nikomu
                    > na zdrowie nie wyszedł.

                    Wiesz, wydaje mi się, że ja nie pisałam o żadnych zjebkach i zamordyźmie.

                    Sama narzekasz ma miękkie serduszko a teraz opisujesz przemyślaną
                    strategię, na dodatek jak kobieta chciała coś więcej powiedziałaś "nie".
                    Gdzie tu widzisz miękkie serduszko w takim razie?
                    Po prostu spodziewałaś się, że kobieta doceni twój gest i odpowie tym samym, a ona poprosiła o więcej.
                    Tu nie ma problemu "dobrego serduszka", tylko braku równowagi, co cię najwyraźniej zezłościło
                    i powiedziałaś na dalsze prośby "nie", więc tytuł wątku zdecydowanie na wyrost.
                    • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 00:14
                      A kto tu mówi, że ja się złoszczę. Wyraźnie napisałam, że zgodziłam się na jedno, a na drugie powiedziałam nie, bo to już było właśnie dla mnie za dużo. A powód był też śmieszny. Miękkie serduszko to mi sje w domu uruchomiło, że a kurde ona taka sama, mama chce się nacieszyć i może trzeba było ją puścić. Ale nie oznacza to, że napisałam jej smsa słuchaj weź jednak mamę odprowadź. Miękkie serduszko wewnętrznie mam i owszem, ale jednocześnie jak to napisałaś mam też przemyślana strategie. Słuszna zresztą, tylko niekoniecznie moje strategie muszą pasować do każdego. Ludzie są różni. Jeżeli zobaczyłam, że moja strategia nie wypaliła to powiedziałam nie i zmieniłam strategie. Normalka w sumie.
                      • nenia1 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 00:25
                        No i o tym piszę, myśleć sobie można różne rzeczy, ważne co się ostatecznie robi. Powiedziałaś "nie" więc nie widzę ani miękkiego serduszka ani miękkiej pipy. Nie bardzo wiem w czym tak w sumie widzisz zatem problem, ale najwyraźniej w czymś widzisz, skoro zakładasz wątek.
                • nenia1 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 23:18
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > Jeju, wiadomo że nie ustawiam l4, ale jak dostanę info rano to psychicznie i or
                  > ganizacyjnie już się ustawiam, że minimum tydzień kogoś nie będzie.

                  No skoro sama pracujesz a mimo to jesteś dodatkowo w stanie zastąpić brakującego pracownika
                  zatrudnionego na 8 godzin przez tydzień to gratuluję wydajności.
                  • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 23:26
                    Mam jeszcze wspólnika, ale jego akurat nie biorę pod uwagę przez najbliższe miesiące, o ile nie będzie godziny W. Ogarnia nam bardzo kluczowego klienta, a za tym idzie spora kasa, więc podział musiał być zrobiony i jemu akurat dokładać nie chce. Między innymi zatrudniliśmy sobie pomoc i czekamy też na stażystę. Akurat marzec jest w miarę luźny, więc mogłam się na pewne ustępstwa zgodzić, ale też w marcu muszę mieć ludzi już poukładanych na później. Stąd też ten stażysta. Na razie starczy, a jak się rozwinie to jasne, że kogoś dobiorę, ale w tym momencie koszty liczyć muszę i niestety sami tyramy po 12 godzin. Życie.
    • cruella_demon Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 21:38
      Ma laska tupet, nie powiem.

      --
      Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
      (35wcieniu)
    • brenya78 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 22:17
      Jak czytam takie wątki to od razu Bogu dziękuję, że pracuje w normalnej firmie, która rozumie że czasem człowiek ma sprawę do załatwienia i czasem musi przyjść później/wyjść wcześniej i nikt afery nie robi.
      • beataj1 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 22:31
        Ja też. Niedawno zmieniałam pracę i juz na rozmowie kwalifikacyjnej zapowiedziałam że w środy mam wcześniejsze zobowiązanie i będę przychodzić po 12 (pracujemy od 8) - przez około pół roku . I że generalniie nie jestem fanką zostawania po godzinach. I dało się.
        Nic nie musiałam oddawać i nie było problemu. Za to teraz musiałam kilka razy robic w weekend po kilka godzin i nie marudzilam. Oni mi poszli na rękę to i ja mogę im iść na rękę.

        --
        Szkoda, że nazwiska zasłonięte.
        Uważam, że dane kretynów, podobnie jak pedofilów, należy ujawniać, dla dobra ogółu. by cauliflowerpl
        • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 22:42
          Aliści nie w każdej pracy tak się da, żeby pracownik co środę nie przychodził do 12.00, a po drugie Ty o tym wspominałaś od razu. Pani o tym przedszkolu jakby przy rekrutacji zapomniała. I o ile Hrabina poszła na rękę przez dwa tygodnie i pewnie w innej sytuacji poszłaby na rękę w ten poniedziałek, to kumulacja dwóch pójść na rękę to już dla niej za dużo, bo generalnie nie po to się ma pracownika, żeby mieć więcej obowiązków, tylko po to, żeby mieć mniej. I nie widzę w tym nic złego.
        • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 22:51
          Ale Beata jest różnica. Jeżeli ja na rozmowie bym miała informacje, że w środę przez pół roku będę o 12 to ja bym siadła i się zastanowiła czy te środy mi odpowiadają. Jeżeli tak, to bym przeliczyła te środy godzinowo i albo bym zmniejszyła etat albo stwierdziła, że mnie stać na ten gratis. Tu jest jakby inaczej. Ja już poszłam jej bardzo na rękę. Ma dwa tygodnie krótszej pracy, żeby spokojnie odbierać dziecko i się nie martwić i kolejne dwa, żeby jakoś to od kwietnia zorganizować. Ma miesiąc na poukładanie sytuacji z dzieckiem. Ja jej nie powiedziałam co mnie to interesuje. Nie uważasz, że to już bardzo dużo? A tak szczerze, to pracodawca jej męża jakoś się nie martwi, że on ma rodzinę i przedszkole tylko faceta w podróż wysyła i facet jedzie, a ja powinnam? I ten poniedziałek to nie jest dziecko ma jelitowke, a spacer z mamą na dworzec. Wybacz, ale ja też mam mamę i jej na dworzec nie prowadzałam tylko szłam do pracy albo brałam urlop. Tak, ta informacja o poniedziałku wydała mi się przesadą i roszczeniowością.
      • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 22:43
        Aha czasem. I rozumiem, że to czasem trwa 2 tygodnie codziennie kiedy wychodzisz wcześniej. I rozumiem, że jak matka do ciebie przyjeżdża to też idziesz wcześniej, a do fryzjera urywasz się w godzinach? I też w tej swojej firmie pracujesz dopiero od niecałych 3 tygodni, a nadgodziny nie miałaś jeszcze ani jednej? To daj namiar, zatrudnię się i ja i czasem będę ogarniać jeszcze u siebie, w końcu to normalna firma, która rozumie, że człowiek ma sprawy
        • brenya78 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 22:53
          Owszem, urywam się z pracy do fryzjera, mój szef tez. Urywam się jak lecę na wakacje jak muszę zdążyć na samolot, podobnie jak moi koledzy. Urywam się bo mam wizytę u lekarza, albo odbieram mamę z lotniska. Biore wolne, albo przychodzę później do pracy jak mi się samolot opozni i muszę odespać. Itp. itd.

          Ba. Nie przewróć się teraz, ale ja to nawet studia DZIENNE zrobiłam jednocześnie pracując, bywało że nie było mnie i tydzień, dwa w pracy, albo przychodziłam na dwa dni albo codziennie po pół dnia. A czasem pracowałam non stop (jak była przerwa na uczelni). Zmniejszylam trochę etat (80%). I wyobraź sobie dało się. Więc przykład że ktoś matkę odprowadza na dworzec nie robi na mnie żadnego wrażenia...
          • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 23:06
            majenkir napisała:

            > Nie, panowie nie maja skrupółow, zeby wywalic z roboty matke dzieciom czy ojca
            > pięciorga. A kobieta sie zlituje i traci.
            >
            A to akurat prawda. Też się na tym złapałam. Młoda, dziecko małe na stanie, mąż pracujący wyjazdowo. No rozumiem, no co ona ma zrobić. A potem sobie pomyślałam, no qwa Hrabina, ale matka to się chyba sama zawiezie na PKS. A potem w domu, no ale ta mama, ona się pewnie cieszy, bo teraz sama będzie te 2 tygodnie itd. I tak przeplatane no szkoda mi, ale qwa Hrabina ty nawet chłopa nie masz 🤣
          • nenia1 Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 23:11
            majenkir napisała:

            > Nie, panowie nie maja skrupółow, zeby wywalic z roboty matke dzieciom czy ojca
            > pięciorga. A kobieta sie zlituje i traci.
            >
            Mylisz się, brak skrupułów to nie jest dobra strategia w biznesie. Sprawdza się czasem, ale na krótką metę.
            Szczególnie jeśli pojawia się zjawisko "rynku pracownika". Ludzie są coraz bardziej świadomi,
            i nie liczą się zawsze wyłącznie pieniądze. Dla ludzi liczy się również atmosfera w pracy, szacunek, poczucie, że nie traktuje ich się jak łatwo wymienialnej anonimowej siły roboczej.
            Według mnie kobiety częściej mają więcej empatii i umiejętności pracy w zespole, a to w dzisiejszych czasach ważniejsze niż bezrefleksyjne wyrzucanie z pracy pracownika, zamiast stworzenia mu dobrych warunków.

            To o czym piszesz może się przydać w warunkach kryzysu, albo radykalnego cięcia kosztów, ale nie normalnie.

            Natomiast ważne jest to o czym pisałam wcześniej, nie można dać sobie na głowę wejść, trzeba stawiać granice i pilnować wzajemności, równowagi, a nie pielęgnować w sobie przekonania, że muszę być "dobra i miła" więc nie ustalę jasnych zasad.
            • yuka12 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 13:16
              E tam. Faceci generalnie lepiej sobie radzą, robią kariry, bo kobiety - miękkie c..y chowają dzieci, opiekują się starszymi rodzicami, pomagają sąsiadom itp., kiedy ich mężowie/ partnerzy studiują, pracują i zarabiają. A jeżeli juź panie pomimo dzieci, rodziny i pracy rozwijają się, często robią to kosztem wypoczynku i psychiki czy uczuć, a otoczenie wyzywa od karierowiczek i suk. Nawet w tym wątku to widać, między słowami oczywiście.
              Równowaga w stosunkach jest świetna, ale tylko wtedy gdy obie strony do tego dążą i się wzajemnie szanują.


              --
              "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
        • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 23:01
          Płaszczy? Już naprawdę nie przesadzajcie. Akurat ta matka to się nie plaszczy. Ta matka przychodzi i mnie informuje. INFORMUJE, nie prosi, nie ustala, INFORMUJE. O ile na 1 informacje, Hrabina mój mąż wyjeżdża na 2 tygodnie i będę wychodziła o 16, bo przedszkole do 17 zareagowałam rozmowa w stylu dobrze, ale jak to dalej widzisz, co od kwietnia itd. bo wydało mi się to ważne i wiem, że wyżej dupy nie podskoczy. O tyle na 2 informacje zareagowałam krótkim przykro mi, ale nie i proszę, abyś była w pracy od 9. Ja nie wymagam, aby się przede mną ktoś płaszczył, ale żeby znał granice oczekiwań.
      • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 22:56
        E tam, facetem byłam jak nie zgodziłam się na wolne w poniedziałek. A potem wróciłam do swojej kobiecości 🤣 Ale to fakt, facetom jest lepiej, bo facet pracy nie zmieni. Z jednej strony nie dziwne, zarabia bardzo dobrze. Ale z drugiej matka musi się sama organizować.
        • majenkir Re: Miękka pipa jestem 😔 07.03.20, 23:07
          hrabina_niczyja napisała:
          > E tam, facetem byłam jak nie zgodziłam się na wolne w poniedziałek.


          Wtedy nie bylas facetem, tylko "suka" wink, trzeba bylo w lazience podsluchac tongue_out. Cokolwiek nie zrobisz, zawsze bedzie zle.


          --
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
          Abby&Prada
      • beverlyja90210 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 00:44
        Jesu serio? To jest ze ktoś dla Ciebie popłynął?

        Ja pierdziele,moja brat prowadzi firmę gdzie zatrudnia pracowników tzw.fizycznych i to comon z nimi przechodzi to można powiedzieć ze popłynęli.Po każdej wypłacie pracownicy przychodzą albo na.ebani albo nie przychodzą wcale.Dodam ze mogą sobie zrobić krzywdę i wtedy brat ma kryminał.

        Potrafią sobie wyjść w ciągu dnia bo tak,nie przyjść i nie odebrać telefonu itp itd i cała produkcja stoi

        Może ich zwolnić ale na ich miejsce przychodzą tacy sami,pracownicy fizyczni maja po prostu wy.ebane a zarabiają ok 5 tys.na łapkę w zależności czy im się chce pracowac czy nie

        Dlatego uważam ze nazywanie zachowania tej dziewczyny popłynięciem jest nadużyciem

        Nikt kto nie pracował z pracownikami niskowyksztalconymi tzw.fizycznymi nie ma pojęcia jak wyglada tyrka z pracownikiem

        • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 02:31
          To powiedz bratu, że pracownika fizycznego też można zdyscyplinować i nie trzeba go zwalniać, a najlepiej na takich działają pieniądze. Niska podstawa, premia za frekwencję plus druga za dokładną robotę i problem się rozwiązuje. Przyszedł pijany, odsyłasz do domu, wpisujesz NN i za ten dzień nie płacisz. Wyszedł sobie sam z siebie, resztę godzin wpisujesz NN i nie płacisz. Sama widzisz, że jedna NN i po premii za frekwencję. Się szybko ogarną.
          • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 02:37
            Aha i takich fizycznych traktuje się w specyficzny sposób. Wypłaty ustala się do 10tego, wysyła się w piątek przed 10tym, żeby mogli chlać w sobotę. I czasami trzeba rzucić soczysta qwa, a czasami dla własnej wygody sie dogadać. Chłopaki ja jutro proszę żebyście się nie zachlali i pracować ile fabryka dała, a stawiam flaszkę. Dla flaszki zrobią dużo 🤣
          • beverlyja90210 Re: Miękka pipa jestem 😔 09.03.20, 05:26
            Ubawiłam się smile))) Jak nie zapłacisz na drugi dzień będzie w innej firmie. Widać nie znasz kompletnie realiów, na rynku fizycznych to jest ten właśnie rynek pracownika,nie ma ludzi domokrążcy i każdy czeka na nich jak na zbawienie.Ty wyrzucis,nie zapłacisz jutro znajdzie prace w innym miejscu smile))
        • bistian Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 09:21
          beverlyja90210 napisała:

          > Nikt kto nie pracował z pracownikami niskowyksztalconymi tzw.fizycznymi nie ma
          > pojęcia jak wyglada tyrka z pracownikiem

          Fizyczny nie musi być słabo wykształcony, są też goście po politechnikach i innych sensownych uczelniach. Jak ja znam ten rynek, w normalnym zakładzie, większość jest ogarnięta, a mocnych jest z 30% co najmniej. Pijący się zdarzają, do 5% załogi i to są ci, co przychodzą po wczorajszej imprezie, większość pracuje na trzeźwo.
          Brat zatrudnia żuli, to ma żuli, ale to jest jego wybór i jego głupi sposób rekrutacji. Nie chce mu się zatrudnić kogoś sensownego do znalezienia ludzi, to ma, jak ma.
          Ciekawe, za ile ta piątka i pewnie brutto? Są zakłady, gdzie wymaga się, żeby pracownik nie miał życia osobistego, tylko pracował po 12-14 godzin dziennie łącznie z sobotami.
    • smillla Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 07:59
      Twoje postępowanie z umozliwieniem wcześniejszego odbierania dziecka było sensowne i przyjazne
      Nie jesteś żadna, mięczaczką, tylko rozumiejacym pracodawcą. 90% pracowników uszanowaloby twoj gest. Trafiłaś jednak na glupią osobę, która nie umie docenić życzliwości i wysuwa kolejne roszczenia. To ona ma coś nie po kolei z taką postawą Ty byłaś pozytywnie normalna.
    • smillla Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 08:38
      Hrabino, powazam Cię wielce za twoją przyjazną postawę i chciałabym wymyślić coś, co mogłoby pomóc twojej firmie. Nie Wiem, co to za branża, w jak dużym mieście, więc moje pomysły mogą być od czapy. Ale płyną z życzliwości.
      Ja bym zorganizowała popołudniowy niepełny etat dedykowany dla wczesnej emerytki lub studentki. 1/4 etatu w rozłożeniu na 3 dni. Wydluzylabym pracę biura do 18 -19, skoro wtedy są zainteresowani klienci. Godziny tej osoby to by było: pon. 15-19, wt, czw. 15-18.
      Dlaczego myślę, że znalazłaś chętne sensowne osoby? Bo wczesne emerytki chcą pracować, dzieci dorosłe i wolne wieczory, ale też nie po to mają emeryturę, żeby nie mieć w tygodniu wolnych dni. Taka praca to dla nich ideał. Tak samo student. Chcę pracować, ale musi.miec też czas na naukę. Dla niego też ideał.
      Dla Ciebie też ideał bo masz szansę na więcej klientów i koniec bólu głowy o te popołudnia.
      Pani z dzieckiem, skoro jest dobra i pozyteczna w firmie, zmniejszylabym etat tak, , by wychodzila o 16, ale w środy musiałaby być do 17. Dwa razy w miesiącu gdy nie ma męża, musiałaby podrzucić przedszkolance kawę, czekoladki, perfumy, itp. Za odrobinę dłuższe pilnowanie dziecka. Przeszłoby.
      • hrabina_niczyja Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 10:42
        Dzięki, ale to nie jest proste. Ja nie chcę żadnej emerytki ani studenta. To generuje raz, że wyższe koszty dla mnie. Dwa, kolejna osoba w firmie, która trzeba przypilnować, ogarnąć i nauczyć. Trzy, nie chce wtajemniczać w sprawy firmy wielu osób, bo nie o to chodzi. Ona wiedziała jak pracujemy i szczerze mówiąc już od marca powinna być zorganizowana. Ale skoro wyszło, że nie jest, to oczywiście ja dobre serduszko wzięłam to na siebie i ona wychodzi wcześniej. W marcu problemem to nie jest, przeżyjemy. Natomiast uważam, że kolejne mówienie o wolnym, w dodatku na pierdoły to w jej sytuacji to już brak jakichkolwiek granic i zwyczajnie przesadziła. A rozkmine miałam w domu, że a może przesadziłam. Ale jak widać na forum nie przesadziłam. Od kwietnia ona będzie musiała już być 8 godzin i nie będzie mnie interesowało jej życie rodzinne. Inaczej się pożegnamy. Zapytam za tydzień co w tym zakresie robi i czy ma już plan i tyle. Pewnie, że mi szkoda, że matki się muszą tak gimnastykować, ale też nie prowadze przedszkola. Opcji dla matek też jest sporo, zawsze może zostawiać dziecko w przedszkolu pod firmą i wychodzić 10 minut wcześniej, a nie godzinę.
        • smillla Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 12:03
          Bylam przekonana, ze waszą firmą daleko od jakiegokolwiek przedszkola. Jeśli macie blisko jakieś przedszkole, to niech kobieta tam uderza i będzie dokładnie tak, jak piszesz, kwestia 10 minut.
      • daniela34 Re: Miękka pipa jestem 😔 08.03.20, 10:43
        smillla napisała:

        > Dwa razy w miesiącu
        > gdy nie ma męża, musiałaby podrzucić przedszkolance kawę, czekoladki, perfumy
        > , itp. Za odrobinę dłuższe pilnowanie dziecka. Przeszłoby.

        Serio? Dla przedszkolanek teraz kawa czy czekoladki to taka atrakcja?