Dodaj do ulubionych

Kto policzył?

13.03.20, 22:17
A tak z ciekawości, kto policzył, ile i jakich zapasów trzeba standardowej rodzinie na przeżycie dwutygodniowej kwarantanny bez liczenia na to, że ktoś coś w trakcie dowiezie?
Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: Kto policzył? 13.03.20, 22:28
      Krążą takie artykuły, ale wszystkie są dość śmieszne i obejmują np. kuchenkę spirytusową.

      --
      "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
    • little_fish Re: Kto policzył? 13.03.20, 22:41
      Niemcy policzyli
      ”Według danych przygotowanych przez Niemiecki Urząd Ochrony Ludności i Pomocy na Wypadek Katastrof, 10-dniowe zapasy dla jednej osoby powinny uwzględniać:

      20 l wody,
      3,5 kg zbóż, produktów zbożowych, chleba, ziemniaków, makaronu i ryżu,
      2,5 kg owoców w puszkach lub słoikach i orzechów,
      4 kg suchych roślin strączkowych i warzyw w puszkach lub słoikach,
      2,6 kg mleka i produktów mlecznych,
      1,5 kg mięsa, ryb i jajek, ewentualnie jajek w proszku (świeże jajka mają trwałość kilka dni, proszek kilka lat),
      0,4 kg tłuszczu i olejów
      Taka ilość jedzenia zapewni około 2200 kalorii dziennie. Poza tymi produktami warto zaopatrzyć się także w suche przekąski, które można długo przechowywać. To na przykład kabanosy, paluszki, orzechy, batoniki proteinowe, czekolady i kawy (bo komfort psychiczny jest równie ważny)."
      • 45rtg Re: Kto policzył? 13.03.20, 22:48
        little_fish napisała:

        > Niemcy policzyli
        > ”Według danych przygotowanych przez Niemiecki Urząd Ochrony Ludności i Pomocy n
        > a Wypadek Katastrof, 10-dniowe zapasy dla jednej osoby powinny uwzględniać:
        >
        > 20 l wody,
        > 3,5 kg zbóż, produktów zbożowych, chleba, ziemniaków, makaronu i ryżu,
        > 2,5 kg owoców w puszkach lub słoikach i orzechów,
        > 4 kg suchych roślin strączkowych i warzyw w puszkach lub słoikach,
        > 2,6 kg mleka i produktów mlecznych,
        > 1,5 kg mięsa, ryb i jajek, ewentualnie jajek w proszku (świeże jajka mają trwał
        > ość kilka dni, proszek kilka lat),
        > 0,4 kg tłuszczu i olejów
        > Taka ilość jedzenia zapewni około 2200 kalorii dziennie. Poza tymi produktami w
        > arto zaopatrzyć się także w suche przekąski, które można długo przechowywać. To
        > na przykład kabanosy, paluszki, orzechy, batoniki proteinowe, czekolady i kawy
        > (bo komfort psychiczny jest równie ważny)."

        No więc właśnie, jak pomyślałem, że człowiek zjada, powiedzmy, kilogram żywności dziennie, to po przemnożeniu wyszły trochę walące w łeb liczby, no ale co zrobić, matematyka. Ta niemiecka rozpiska widzi mi się już taka trochę luksusowa, ale ponad 50 kilo zapasów dla czterech osób na dwa tygodnie to jednak wychodzi. Plus proszek do prania, podpaski, krem do golenia, kostki do zmywarki, mydło, szampon, lekarstwa, jak ktoś czegoś na stałe potrzebuje...
        • little_fish Re: Kto policzył? 13.03.20, 23:11
          Ja wiem, czy taka luksusowa? Jak spojrzałam na cyfry to też mi się dużo wydawało, ale jak podzieliłam wszystko przez 10 i rozdzieliłam na 4 posiłki to już tak dużo nie było....
          • aandzia43 Re: Kto policzył? 13.03.20, 23:29
            No może nie luksusowa, ale obfita. I zależy jak liczyć niektóre produkty. Ja zjadam w ciągu 10 dni 1,2 kg makaronów, kasz i ryżu i 1,5 kg pieczywa. Razem 2,7 kg. A zjeść lubię. A tu piszą, że 4,5 kg. Ale jak ktoś je ziemniaki to one ważą więcej niż makaron, a równie kaloryczne i pożywne są. No więc zależy czy ktoś te ziemniaki wpierdziela często - wtedy 4,5 kg paszy jest w sam raz i nie przeje się, czy zjada 4,5 kg suchej masy kasz, ryżów i makaronów - wtedy chyba mu makaron uszami wychodzi.

            --
            "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
              • fragile_f Re: Kto policzył? 14.03.20, 00:40
                350 gramow suchego ryzu to 700 gramow ugotowanego. To jest porcja dla 4-osobowej rodziny, a nie dla jednej osoby. Ja na dwie osoby gotuję połowę szklanki i jest akurat do sosu. Jak jestesmy super glodni, to biore cała szklankę i zawsze nam zostaje, a w szklance miesci sie ok. 170 gramow.

                --
                Fragile
                • little_fish Re: Kto policzył? 14.03.20, 08:47
                  Oczywiście. Ale jedna kromka chleba to około 30 -35 gramów (tak twierdzą internety). Dwie na śniadanie, dwie na kolację i już mamy 150 g. No 200g ryżu też bym nie zjadła, ale zdaję sobie sprawę że są ludzie jedzący więcej niż ja.
                • mava Re: Kto policzył? 14.03.20, 13:33
                  > a w szklance miesci sie ok. 170 gramow.

                  może na dwie dorosłe osoby to (skromnie) wystarczy ale młody człowiek, ciągle rosnący/pracujący/aktywny fizycznie to spokojnie zje 100 g na raz.
                  Oczywiscie zależy od sosu...ale np. do takiego chili to ja gotuje dla syna tyle co ty na dwie osoby. Bo rozumiem, że druga osoba to mąż/osoba dorosła a nie dziecko 7-letnie? to naprawdę jest baaaardzo mało.
      • mika_p Re: Kto policzył? 14.03.20, 00:00
        Jajka maja trwałość kilka tygodni, nie kilka dni -dziś kupiłam takie z terminem do 9 kwietnia.
        I, o ile nie mówimy o żelaznych racjach kupowanych na zapas na wszelki wypadek, które mają leżeć miesiącami w spiżarni, tylko o przygotowaniu zapasów z dnia na dzień, to brakuje świeżych i mrożonych warzyw i owoców..
        Szczegolnie mrożonych, działanie lodówki jest przewidywane, bo na liscie jest mleko i mięso.


        --
        Jeśli estry są pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
      • fragile_f Re: Kto policzył? 14.03.20, 00:36
        Dzizas. Z tej listy wynika, ze powinnam zjadać dziennie 260 gramów sera, do tego 400 gramow suchej ciecierzycy (czyli 800 ugotowanej!!) i tak dalej. A do tego poprawic jeszcze kotletem i zagryzc bochenkiem chleba.

        Kiedys liczyłam - chleb zrobiony z 600 gramow mąki (bo reszta to woda) jemy przez rowno 4 dni w dwie osoby. Z polowy szklanki suchej soczewicy i kilku marchewek/batatow robię 3-4 porcje dhaalu. A wazy te pol szklanki rowno 50-70 gramow.

        --
        Fragile
        • mika_p Re: Kto policzył? 14.03.20, 01:26
          > Z tej listy wynika, ze powinnam zjadać dziennie 260 gramów sera, do tego 400 gramow suchej ciecierzycy (czyli 800 ugotowanej!!) i tak dalej.

          Nie.

          260 ml mleka to jest duży kubek, a jak ktoś pije bardzo białą kawę, to akurat na dwie mu starczy.
          Klinek białego sera waży 250 g, jak do tego dodasz śmietany, a do nalesników mleka, to masz składkę dwóch osób jednego dnia

          > do tego 400 gramow suchej ciecierzycy (czyli 800 ugotowanej!!) i tak dalej.

          Też nie. Tam jest napisane " 4 kg suchych roślin strączkowych i warzyw w puszkach lub słoikach,"
          400 g warzyw, w tym strączkowych, na dobę, to nie jest bardzo dużo.

          --
          Dla starożytnych Rzymian algebra była niesamowicie prosta, ponieważ X zawsze było 10.
          • fragile_f Re: Kto policzył? 14.03.20, 03:19
            Ok, kumam, ja po prostu kompletnie inaczej komponuje swoje posiłki. Dla mnie śniadanie to 4 łyżki suchych płatków owsianych i pół szklanki mleka albo wody. Nawet nie zdziwiły mnie te mleczne/warzywne, ale raczej ilość policzonego makaronu, ryzu, ziemniaków i chleba.

            --
            Fragile
      • mgla_jedwabna Re: Kto policzył? 14.03.20, 05:03
        Ta lista jest trochę nieścisła. Np. owoce w puszkach i orzechy. Jednak kilogram migdałów ma inną wartość odżywczą od kilograma brzoskwiń w syropie. Podobnie z suchymi roślinami strączkowymi w jednej grupie z puszkowymi. Podobnie z chlebem i ryzem - na ile posiłków starczy kg chleba, a na ile kg suchego ryżu? Te 20 litrów wody dziennie to rozumiem, że do picia. A co z wodą np. do gotowania kaszy lub ziemniaków? Nie widzę też w tym zestawieniu rzeczy nader istotnej - soli.
        • little_fish Re: Kto policzył? 14.03.20, 08:52
          Ale masz świadomość, że nie da się ułożyć listy, która odpowie na zapotrzebowania i preferencje każdej z osób? To po prostu jakieś tam wskazówki. Ja np strączkowych jem bardzo mało, bo nie przepadam, ale jakby mnie kataklizm odciął od świata na 10 dni, to bym jadła ciecierzycę i ryż, nie narzekając, że mi się proporcje warzyw nie zgadzają. 😉
            • little_fish Re: Kto policzył? 14.03.20, 09:47
              No ja też tyle nie jem. Ale znam jedzących więcej ode mnie. Być może autorzy tej listy wyszli z założenia, że lepiej, żeby niektórym zostało niż innym zabrakło.
              Oczywiście wcale się nie upieram, że tak powinny wyglądać zapasy każdego człowieka. Moje tak nie wyglądają. 😉
    • mia_mia Re: Kto policzył? 13.03.20, 22:58
      Ja głodu się nie boję, bo raczej nie będzie, zastanawiam się raczej jak zaplanować posiłki i zapasy, żeby w sklepie bywać jak najrzadziej w najbliższym miesiącu, bo jestem przyzwyczajona, że jak czegoś zabraknie to wyskoczę.
      Dziś objechałam wiele sklepów, ale bez listy pomysłów co chcę kupić. Efekt taki, że jutro muszę znowu.
      Ale teraz się przyłożę i jutro zrobię zakupy z głową. Chcę jak najmniej sytuacji typu, wracając kup mi czosnek i avocado, bo mam wizję.
      Warzywniak na szczęście mam blisko, taki wolnostojący, wybór niewielki, bo nie ma cytrusów, bananów, ale da radę.
    • nangaparbat3 Re: Kto policzył? 13.03.20, 23:11
      Zależy gdzie mieszkasz.
      Tu masz rodziny z 24 krajów z jedzeniem na tydzień. Wybierz kraj i pomnóż przez dwa.

      www.atchuup.com/a-week-of-groceries-around-the-world/


      --
      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
    • morekac Re: Kto policzył? 14.03.20, 06:37
      Przy założeniu, że będzie woda i prąd/gaz myślę, że przeżylibyśmy sporo. Dla psa mam żarcia na prawie 2 tygodnie (je mięso, zawekowałam mu słoiki) plus mięso dla niego na ponad tydzień w zamrażarce - więc przejdziemy na jego utrzymanie. Albo kotów. Mają dość przyzwoite puszki. Martwi mnie, co będzie z dalszym zaopatrzeniem przy zamkniętych granicach - obawiam się bowiem, że większość rzeczy jest przywożone tirami (czyli jest kierowca podlegający kwarantannie) lub pociągami.

      --
      -------------------------------------------------------------
      "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
      • saszanasza Re: Kto policzył? 14.03.20, 08:55
        morekac napisała:

        > Przy założeniu, że będzie woda i prąd/gaz myślę, że przeżylibyśmy sporo. Dla ps
        > a mam żarcia na prawie 2 tygodnie (je mięso, zawekowałam mu słoiki) plus mięso
        > dla niego na ponad tydzień w zamrażarce - więc przejdziemy na jego utrzymanie.
        > Albo kotów. Mają dość przyzwoite puszki. Martwi mnie, co będzie z dalszym zaop
        > atrzeniem przy zamkniętych granicach - obawiam się bowiem, że większość rzeczy
        > jest przywożone tirami (czyli jest kierowca podlegający kwarantannie) lub pocią
        > gami.
        >

        Mnie sie wydaje, że te probukty powinny byc przepakowywane na granicy w polskie tiry i dowożone., no ale jak to rząd rozwiąze tonie wiem




        --
        Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari
        • morekac Re: Kto policzył? 14.03.20, 13:40
          Doczytałam, że kierowcy towarowi są zwolnieni z kwarantanny.

          --
          -------------------------------------------------------------
          "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
        • mika_p Re: Kto policzył? 14.03.20, 14:08
          > Mnie sie wydaje, że te probukty powinny byc przepakowywane na granicy w polskie tiry i dowożone., no ale jak to rząd rozwiąze to nie wiem

          Źle ci się wydaje.

          1. Logistyka.

          Aby przeładować towar z tira na tira (33 standardowe palety) potrzebna jest co najmniej zadaszona rampa i wózek widłowy. Skąd wziąć takie rampy na granicach tam, gdzie ich nie ma? Skąd wziać wózkowych z uprawnieniami?

          2. Zagrożenie epidemiologiczne.

          Zakładając, że mamy budynek z rampami i wózkowych (plus jakiegoś ciecia/obsługę budynku), zwiększamy zagrożenie, powodoując więcej kontaktów międzyludzkich - kierowca zagraniczny musi co najmniej skontaktować się z wózkowym (jak nie z jakąś obsługą biurową), a wózkowy z kierowcą krajowym. Możliwe, ze da się to zrobić bez przekazywania dokumentów z ręki do ręki, elektronicznie albo kładąc papiery na stoliku pod lampą UV, ale nie ma żadnej gwarancji, że się uda odizolowac od siebie nawzajem wszytskie osoby pojawiające się w tym budynku. Im więcej kontaktów, tym większe zagrożenie.
          Dziennie przez taki punkt przewijać się będą setki osób z różnych środowisk, niech u jednej po kilku dniach wystąpi koronawirus, przesledzenie kontaktów będzie o wiele trudniejsze, żeby znaleźć osoby potencjalnie zainfekowane.

          Jeden kierowca, który jedzie z daleka do Polski, jest porównywalnym zagrożeniem do kierowcy, którzy jedzie z Rzeszowa do Szczecina. Jeden i drugi może mieć konktakt z zarażoną osobą na stacji benzynowej, w toalecie.

          Istnieje magiczna metoda pozwalająca nie wpuszczać obcych kierowców na teren Polski, tj., przepięcie naczepy do innego ciągnika, ale, po pierwsze, to dotyczy tylko transportu tirami, a nie solówkami czy wręcz busami,a po drugie, prowadzi do trzeciej warstwy problemu:

          3. Odpowiedzialność za ładunek.

          Ładunek wyjeżdża z jakimiś dokumentami o zawartości oraz, często, skrzynia ładunkowa jest zaplombowana (oprócz zabezpieczeń fizycznych) - nienaruszona plomba nadawcy jest informacją dla odbiorcy, że nikt po drodze nie manipulował ładunkiem (i za wszelkie niezgodności, braki, odpowiada nadawca). Plomba to najczęsciej nie jest jakaś specjalna technologia, tylko trytytka zakończona etykietką z numerkiem, numerek jest wpisany w dokumenty przewozowe.
          I teraz sobie wyobraź, na granicy plomba jest zrywana, skrzynia otwierana, towar przeładowany do drugiej cieżarówki i ponownie zaplombowany. Kto odpowiada za ewentualne niezgodności? Jaka gwarancja, że coś nie "spadnie z tira"?
          W przypadku przepinania naczepy, to mogłoby się udać tylko w przypadku jednego przedsiębiorstwa mającego naczepy po obu stronach granicy. W innych wypadkach, kto bedzie za nią odpowiadał? Na jakich zasadach? Jak ją odzyskać? Jak ustawić ruch wahadłowy, żeby wróciła w odpowiednim momencie na granicę? Naczepa kosztuje. Ładunek też. Na jakich zasadach powierzac jedno i drugie innemu kierowcy?


          --
          Po człowieku, który lubi salceson, można się wszystkiego spodziewać. Alutka Kossoń
          • morekac Re: Kto policzył? 14.03.20, 16:11
            Przepinanie przyczep do ciągników czy zmiany kierowców zdarzają się i bez epidemii - ale w ramach jednego przedsiębiorstwa/grupy.

            --
            -------------------------------------------------------------
            "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
        • chatgris01 Re: Kto policzył? 14.03.20, 10:39
          Przypomniała mi się historia z kociego forum, jak mąż wziął sobie do kanapki odłożoną do lodówki napoczętą puszkę kociego miamora i dopytywał potem, co to za taki pyszny pasztet był, bo bardzo mu smakował, choć trochę za mało słony big_grin

          --
          http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
    • saszanasza Re: Kto policzył? 14.03.20, 08:54
      Ja mam tak plan (zapasów jako takich nie robiłam, jedynie kupiłam mniej więcej o 30% więcej tego, czego złużywam i kupuję stosunkowo dużo). A więc mam taki plan, żeby żarcia nie marnować i pozżerać to co mam, nawet gdyby zaszła koniecznoś wymyślania jakiś dań, czy poskładania ze sobą takich produktów, których normalnie bym nie zostawiła. Tu już nie chodzi o smak czy robienie jakis cudownych obiadków, a o zbilansowanie jedzenia tak, żeby zględnie sie najeść, a nie obżerać. Jak mi sie to wszystko skończy to pójdę do sklepu i znów zrobię zakupy....kupię co będzie i będę kombinować....

      --
      Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari
      • saszanasza Re: Kto policzył? 14.03.20, 09:01
        saszanasza napisała:

        > Ja mam tak plan (zapasów jako takich nie robiłam, jedynie kupiłam mniej więcej
        > o 30% więcej tego, czego złużywam i kupuję stosunkowo dużo). A więc mam taki pl
        > an, żeby żarcia nie marnować i pozżerać to co mam, nawet gdyby zaszła konieczno
        > ś wymyślania jakiś dań, czy poskładania ze sobą takich produktów, których norma
        > lnie bym nie zostawiła. Tu już nie chodzi o smak czy robienie jakis cudownych o
        > biadków, a o zbilansowanie jedzenia tak, żeby zględnie sie najeść, a nie obżera
        > ć. Jak mi sie to wszystko skończy to pójdę do sklepu i znów zrobię zakupy....ku
        > pię co będzie i będę kombinować....
        >

        Mam wrażenie że nasz problem jest taki, że nam się w dupie trochę od przybytku poprzekręcało, oczekujemy życia (i związanej z tym konsumpcji) na takim samym poziomie do jakiego przywykliśmy a to nie o to chodzi.
        Ja aktualnie zjem cokolwiek bedzie w sklepach by zminimalizować czas tam spędzony, bo bardziej cenię bezpieczeństwo, niż komfort jedzenia tego, na co mam ochotę i szukania tego po różnych sklepach.

        To nie czas ani nie miejsce walczyć o konkretne żarcie...jedzenie jest, trzeba tylko wziąć poprawkę na to, że może to być jedzenie do ktorego nie przywykliśmy, trudno.


        --
        Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari
    • przepio Re: Kto policzył? 14.03.20, 09:26
      Ja mam całą zamrazalkę jedzenia, to akurat jej u mnie stałe, a nie związane z wirusem... Kupiłam 2 kg ryżu, kaszy, a makarony mam. No dodatkową i karmę dla psa. Psu chyba wczoraj udzieliła się panika, bo chodził i podszczekiwal, więc doszłam do wniosku, że w razie czego jego też można zjeść
    • mama-ola Re: Kto policzył? 14.03.20, 09:56
      Policzyłam dziś rano co innego sad Jeśli zarazi się w Polsce ok. 2/3 osób, a 3,5% z tego umrze, to ofiar będzie ponad 900 tysięcy. Jestem porażona tymi liczbami i malującym się obrazem pokotu.
      • anorektycznazdzira Re: Kto policzył? 14.03.20, 10:16
        Twoje genialne wyliczenie nie uwzględnia tego, że ogromna część infekcji jest w ogóle bezobjawowa
        co potwierdzono i o czym się trąbi do bólu a ludzie i tak nie rozumieją
        3,5% dotyczy tych, którzy mają jakiekolwiek (nawet słabe) objawy, i których te objawy skłoniły do poddania się testom na koronawirusa i stąd wiedzą, że go w ogóle mają. Przemyśl sobie, jaki % młodych ludzi z katarkiem podda się testom (pomogę: nikt), a jaki % pacjentów jest objętych testami na oddziałach intensywnej terapii i hospitalizowanych (obecnie każdy). Stąd te % przecież.

        --
        'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
        • mama-ola Re: Kto policzył? 14.03.20, 10:26
          Nie musisz odpisywać w tak obraźliwy sposób, chociaż pewnie Ci sie wydaje, że to należy do obowiązków internauty.
          2/3 osob ma się zarazić - czy będą o tym wiedzieć, czy nie.
          • droch Re: Kto policzył? 14.03.20, 16:20
            Ale śmiertelność jest wyznaczana na podstawie osób z pozytywnym wynikiem testu na zakażenie wirusem.
            Jeśli będzie 10000 testów da wynik pozytywny i wśród tych osób umrze 350, to jest właśnie 3,5%. Ale w tym czasie zakażonych bez potwierdzenia testem może być 10x tyle osób.
    • mava Re: Kto policzył? 14.03.20, 13:43
      ja nie liczyłam ale zrobiłam menu do końca marca i juz dawno (na początku epidemii w Europie, czyli gdzieś na początku miesiaca) kupiłam wszystko, co jest potrzebne. Bez kolejek i szarpania. I bez pieczywa, warzyw i owoców, oczywiscie, bo tych nie da się przechować przez miesiąc w warunkach domowych.
      Byłam dziś w sklepie, po warzywa i owoce właśnie.
      Brak tłumów. Zero rodzin z bombelkami (wreszcie...). Brak kolejek do kas. Towar trochę przetrzepany ale spokojnie...kupiłam wszystko, czego potrzebowałam. W sklepie wszędzie wywieszone jednorazowe rękawiczki i komunikaty, żeby z nich korzystać. Skorzystałam.
      Na jezdniach też luz, jak w święta.
      Chyba polubię wirusa...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka