Dodaj do ulubionych

Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:(

15.03.20, 21:11
Może tu mi ktoś pomoże? Jestem jedynaczką, wykształconą po wyższych studiach i podyplomówce. Mam 49 lat, żyję samotnie. Dawno temu się rozwiodłam, nie założyłam ponownie rodziny, nie mam dzieci. Mnie ta samotność jednak nie doskwiera, przyzwyczaiłam się do niej i ją zaakceptowałam. Dzieciństwo- typowe, choć rodzice zaborczy, despotyczni i narzucający swoją wolę. Materialnie- absolutnie zaspokojona pod każdym względem, gorzej uczuciowo- ojca nigdy nie było ( bo pracował i zarabiał), matka pokłocona z całą swoją rodziną- nigdy mi nie powiedziała nic dobrego, nic miłego, wręcz przeciwnie zawsze wynajdywała moje słabe cechy ( głównie fizyczne) w rodzaju " masz krzywe nogi nie noś spódnic" " boże po kim to dziecko ma takie wysokie czoło" - tak jakby sama miała kompleksy i przerzucała je na mnie. Ja byłam dzieckiem spokojnym, grzecznym, świetnie się uczącym. Jak zaczęłam dorastać, matka zwiększyła kontrole, wręcz awanturami narzucała swoją wolę. Czasem ustępowałam, czasem się kłociłam. Po rozwodzie wróciłam do nich, potem rodzice kupili mi mieszkanie i wyprowadziłam się na swoje, zadbali o mnie materialnie, dostałam od nich również samochód. Cały czas pracuję, zarabiam na siebie i żyję spokojnie. Tymczasem lata mijają, a ja słyszę od rodziców, że " jestem dla nich ciężarem" " taka córka to wstyd" " mam zasrane życie" " nie mają wnuków" " jestem nikim " ( pracuję w administracji państwowej). Mnie jest bardzo przykro, czuję, że nie jestem kochana, akceptowana przez najbliższą rodzinę. Każda rozmowa na ten temat kończy się awanturami w rodzaju " My tyle dla Ciebie zrobiliśmy, a ty nas krytykujesz". Jak mam z tym żyć dalej, bo mi jest coraz ciężej?
Obserwuj wątek
    • malia Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 21:19
      Ktoś przed chwilą napisał, że każdy trolwątek jest na wagę złota.
      Ale dam ci radę - sprzedaj mieszkanie i samochód, kasę oddaj rodzicom, dorzuć też coś za działkę " zadbali o mnie materialnie", a potem zacznij żyć po swojemu. A, i jeszcze nie rozpamiętuj dzieciństwa, masz zamiar do śmierci rozpamiętywać uwagę o wysokim czole???
    • meduza321 Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 21:19
      Polecam dobra psychoterapeutkę. Mnie sie wydaje ze jestes we wspanialej sytuacji. Nie doskie=weira Ci samotnosc, lubisz to, potrafisz cieszyc sie z zycia. Wiele kobiet chetnie by bylo na Twoim miejscu i oddalo wrzeszczace dzieciaki. Sama nie wiem czy chce dzieci. Boje sie ze sie urodza niepelnosprawne. Pomysl co wtedy by rodzice wygadywali? ze jestes zla matka, niewystarczajaco sie starsz czy ze przez Ciebie dziecko jest chore. Toksyczni rodzice zawsze wymysla cos aby dziecku "dokopac". Ciesz sie z zycia. Zapisz sie na fitness, podróżuj i odetnij z nimi kontakt. Zyj tu i teraz ciesz sie chwila, ciesz sie, ze jestes zdrowa. Traktuj siebie z szacunkiem, rozpieszczaj sie. Zrob sobie maseczke, gorącą czekoladę poczytaj książkę i delektuj sie tym bo czesto kobiety sa w toskycznych zwiazkachj, maja dzieci z zaburzeniami, bardzo wymagajace, chore i oddalyby wiele by byc na Twoim miejscu. Rodzina jest przereklamowana. Pozdrawiam.
      • sefardis Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 21:30
        Chodziłam na terapię. Problem był taki, ze nie potrafiłam się otworzyć przed żadną terapeutką/terapeutą. Jestem typowym introwertykiem- tu się otworzyłam, bo jestem nieznana nikomu. Face to face nie umiem i zaraz zbierało mi się na płacz.
        Podchodzę do życia własnie tak jak napisała to meduza- cieszę się tym co mam, cieszę się każdą chwilą, dużo czytam, mam swoje pasje. Ale z poczuciem własnej wartości był zawsze problem, a rodzice zamiast je podbudowywać tylko je niszczyli.
      • ciezka_cholera Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 22:25
        >>niestety zasada jest taka, ze jak coś od kogoś bierzesz to jesteleżna
        gdybyś nic nie wziełą łatwiej by Ci było się odciąć <<

        Nie zgadzam się z tym. Zasada wdzięczności jest wykorzystywana z powodzeniem przez wszelkiej maści marketingowców do naciągania ludzi, jak widać czasami też przez rodziców do przysrywania dzieciom przez resztę życia (może nieświadomie). Jeśli ktoś nam dobrowolnie daje prezent, to nie może oczekiwać w zamian działań, które są rażąco niezgodne z naszym interesem. Autorka wątku powinna się radykalnie odciąć od rodziców i w dupie mieć, ze dostała mieszkanie.
    • koronka2012 Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 22:01
      No kurczę, nie jesteś akceptowana. Tyle, że miałaś 49 lat na to, żeby przywyknąć/znaleźć obejście problemu.
      Istnieje możliwość terapii online, skoro masz opory przed spotkaniem z żywym człowiekiem.

      Zacznij się może gdzieś udzielać, wolontariat jakiś? i ogranicz kontakty z rodzicami, po co ci one jeśli tylko ranią? nie wytłumaczysz im tego, nie przekonasz do swoich racji. Szkoda języka.
      Co robisz dla siebie, takiego co ci sprawia przyjemność?
      • sefardis Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 22:14
        koronka2012 napisała:

        > No kurczę, nie jesteś akceptowana. Tyle, że miałaś 49 lat na to, żeby przywykną
        > ć/znaleźć obejście problemu.
        > Istnieje możliwość terapii online, skoro masz opory przed spotkaniem z żywym cz
        > łowiekiem.
        >
        > Zacznij się może gdzieś udzielać, wolontariat jakiś? i ogranicz kontakty z rodz
        > icami, po co ci one jeśli tylko ranią? nie wytłumaczysz im tego, nie przekonasz
        > do swoich racji. Szkoda języka.
        > Co robisz dla siebie, takiego co ci sprawia przyjemność?

        ( pomijając sytuację teraz związaną z koronawirusem)- jestem raczej spokojną domatorką. Lubię swój dom, lubię być w nim sama, w ciszy. Dużo czytam, chętnie po pracy zaglądałam do bibliotek, gdzie kopałam w książkach. Czasem jakiś zabieg u kosmetyczki, fryzjer- no to co każda kobieta.
        Z rodzicami próbowałam ograniczyć kontakty- nie dało rady, zaraz pojawiały się wyrzuty sumienia, ze ich zaniedbuję, bo oni tyle dla mnie zrobili, a ojciec jest stary i schorowany. Rodzice byli zawsze mistrzami w przerzucaniu winy na mnie.
    • waleria_s Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 22:10
      Nie chcę Ci nic wypominać, ale po rozwodzie miałaś już pewnie swoje lata, mogłaś nie brać od nich tego samochodu, dogadać się, że na mieszkanie dają Ci część kwoty. Mając normalnych rodziców taka pomoc jest ok, ale jeśli są zaborczy, krytykujący- pomoc odbije się czkawką. Ja bym honorowo zwróciła samochód, za mieszkanie płaciła (lub je opuściła i coś wynajęła), mocno ochłodziła kontakty i żyła po swojemu. Fochy rodziców są nie na miejscu, ale Ty jako mocno dorosła też powinnaś mieć chęć, żeby być samodzielną, niezależną, a to mi zgrzyta z przyjmowaniem AŻ tak hojnej pomocy po rozwodzie.
      • sefardis Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 22:19
        waleria_s napisał(a):

        > Nie chcę Ci nic wypominać, ale po rozwodzie miałaś już pewnie swoje lata, mogła
        > ś nie brać od nich tego samochodu, dogadać się, że na mieszkanie dają Ci część
        > kwoty. Mając normalnych rodziców taka pomoc jest ok, ale jeśli są zaborczy, kry
        > tykujący- pomoc odbije się czkawką. Ja bym honorowo zwróciła samochód, za miesz
        > kanie płaciła (lub je opuściła i coś wynajęła), mocno ochłodziła kontakty i żył
        > a po swojemu. Fochy rodziców są nie na miejscu, ale Ty jako mocno dorosła też p
        > owinnaś mieć chęć, żeby być samodzielną, niezależną, a to mi zgrzyta z przyjmow
        > aniem AŻ tak hojnej pomocy po rozwodzie.

        Miałam 23 lata, mieszkanie mi kupili, bo w ich środowisku zamożnych ludzi wszyscy pokupowali dzieciom mieszkania na start i samochody. Oni wręcz byli z tego dumni, mówili " No my kupiliśmy naszej Monice 53m2 na start, samochód też dostała. My dorabialiśmy się ode zera, a ona nie musi". Wynajmować nie musze- mam jeszcze drugie mieszkanie ( i zyski z wynajmu), które w spadku odziedziczyłam po babci.
      • sefardis Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 22:16
        ylisse napisała:

        > no, jakby mi corka mieszkala w tym wieku w moim domu tez by mi byla ciezarem.
        > Nie kombinowac, tylko zyc za swoje i na swoim i po swojemu
        > .
        > zamiast narzekac na to co bylo najpierw skoncentrowac sie na samodzielnosci.
        > pozniej mozna krytykowac ile sciany wytrzymaja...

        W jakim ich domu? Mieszkam osobno w innej dzielnicy. Może najpierw przeczytaj dokładnie mój post. Żyję też za swoje, choć bardzo oszczędnie.
          • sefardis Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 22:24
            berdebul napisała:

            > A czyim? Oni zapłacili za mieszkanie i samochód.

            Ale nie jest to wspólny dom, jak sugerowała przedpiśczyni. Ja jestem włascicielką tego domu i samochodu. Wszystkie papiery są na mnie. A to, że kupili to nie znaczy, że mają prawo mnie bezustannie poniżać.
              • sefardis Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 22:33
                berdebul napisała:

                > Masz 50 lat, a najważniejsza jest dla Ciebie opinia rodziców. Tak, też zastanaw
                > iałabym się co poszło nie tak, będąc na miejscu rodziców.

                To fakt. Nie interesują mnie opinie koleżanek, tylko rodziców. Jak np kupię sobie spódnicę to sie zastanawiam czy spodoba się mamie ( na ogół się nie podoba).
                • ylisse Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 22:40
                  tadam!
                  1/
                  przestań się zastanawiać czy KOMUKOLWIEK się podoba tylko popatrz się w lustro.
                  jakby mi 50 letnia córka du...ila nad głowa jak wygląda w tym czy tamtym tez by mnie szlag trafił.
                  2/
                  Skoro mieszkasz osobno, to odszukaj najbliższy park i zobacz kiedy jest w dzień pustawo
                  lub
                  kup bieżnię
                  jak poczujesz przemożna chęć uzyskania akceptacji od rodziców idź pobiegaj 5km w dobrym tempie w parku lub na bieżni
                  sprawdź swój stan i chęć uzyskania akceptacji
                  jeżeli nadal posiadasz je trudne do przezwyciężenia przebiegnij kolejne 5 km, tym razem w szybszym tempie
                  daj znać jak idzie.
                  • sefardis Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 23:06
                    ylisse napisała:

                    > tadam!
                    > 1/
                    > przestań się zastanawiać czy KOMUKOLWIEK się podoba tylko popatrz się w lustro.
                    > jakby mi 50 letnia córka du...ila nad głowa jak wygląda w tym czy tamtym tez by
                    > mnie szlag trafił.

                    Ja się zastanawiam po cichu w sklepie, po czym kupuję, i jak przychodzę do rodziców mama od razu wali " Nowa spódnica? A gdzie kupiłaś, beznadziejna a w ogóle masz 3 takie"

                    > Skoro mieszkasz osobno, to odszukaj najbliższy park i zobacz kiedy jest w dzień
                    > pustawo
                    > lub
                    > kup bieżnię
                    > jak poczujesz przemożna chęć uzyskania akceptacji od rodziców idź pobiegaj 5km
                    > w dobrym tempie w parku lub na bieżni
                    > sprawdź swój stan i chęć uzyskania akceptacji
                    > jeżeli nadal posiadasz je trudne do przezwyciężenia przebiegnij kolejne 5 km, t
                    > ym razem w szybszym tempie
                    > daj znać jak idzie.

                    Próbowałam. Nic mi bieganie nie dawało, poza potwornym zmęczeniem, sapaniem, zadyszką i potem. Żadnej radości. Tak samo siłownia.
                    • ylisse Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 16.03.20, 01:11
                      Ja się zastanawiam po cichu w sklepie, po czym kupuję, i jak przychodzę do rodziców mama od razu wali " Nowa spódnica? A gdzie kupiłaś, beznadziejna a w ogóle masz 3 takie"

                      pytanie : po ch... przychodzisz w ogole do rodzicow?

                      Próbowałam. Nic mi bieganie nie dawało, poza potwornym zmęczeniem, sapaniem, zadyszką i potem. Żadnej radości. Tak samo siłownia.

                      rozumiem... zadnej radosci to przykre.
                      Ale mi nie o radosc chodzilo.
                      ZA MALO zmeczenia, skoro mialas jeszcze sily na odwiedziny u starych i zastanawianie sie ile dostalas akceptacji.
                      Jak bedziesz tak wykonczona, ze przez 24 h nie pomyslisz o zadnej akceptacji tylko, sie bedziesz wylacznie cieszyc, ze zyjesz to bedzie wlasciwy stan.
                      • prezent_urodzinowy Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 16.03.20, 08:50
                        smile
                        Dobrze napisane. Mój maz, były sportowiec, to samo mi powtarza. Ew "zajmij się robotą to Ci przejdzie".
                        Też mam różne rozkminy związane z rodzicami, że za mało serdecznie, za mało uwagi, że egoiści... W pewnym momencie życia musiałam uznac, że tak jest, że mają swoje wady, jak wszyscy. I żyję, mimo że czasem czuję żal. Bywa, świat się od tego nie zawali.
            • aqua48 Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 16.03.20, 09:59
              sefardis napisała:

              >to, że kupili to nie znaczy, że mają prawo mnie bezustannie poniżać.

              Dopóki im na to pozwalasz i jesteś dla nich workiem treningowym i zsypem na śmieci to będą. Jeśli chcesz by inni Cię szanowali musisz zacząć szanować sama siebie. Wróć na terapię. Nie musisz się na niej od razu otwierać, daj sobie czas. I szansę terapeucie. Bo zasada jest jedna podstawowa - gdy coś Cię uwiera, chcesz coś zmienić zmieniaj siebie, a potem, pomalu i inni zaczną zmieniać swoje zachowanie.
            • netlii Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 16.03.20, 10:19
              sefardis napisała:


              >
              > Ale nie jest to wspólny dom, jak sugerowała przedpiśczyni. Ja jestem własciciel
              > ką tego domu i samochodu. Wszystkie papiery są na mnie. A to, że kupili to nie
              > znaczy, że mają prawo mnie bezustannie poniżać.

              Czyli miałaś 23 lata gdy wyposażyli Cię na start w mieszkanie i samochód i ten samochód dalej koło 50 Ci służy? Dalej wypominają Ci już de facto grata? Toksycznie wpędzają Cię w poczucie winy zwłaszcza, że jak zasugerowałaś normą w ich towarzystwie było odpowiednie wyposażenie dziecka, oni traktowali to jako pewnik a sami od ust nie odkładali by Cię wyposażyć.
      • stasi1 Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 16.03.20, 08:58
        Ale oczywiście nie masz córki w tym wieku? Podejrzewam że rodzice córek w tym wieku bardzo by chcieli aby córka mieszkała z nimi. Tu problem że oni nie maja wnuków, bez wnuka(i już bez szansy na niego) to prawie tak jak bez dziecka. Co to za życie jak wszyscy znajomi opowiadają a mój wnuczek to a wnuczka tamto. A ty nie masz nic do powiedzenia. Gdyby miała dziec ko bez problemu rodzice by ją jakoś akceptowali
        • netlii Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 16.03.20, 10:20
          stasi1 napisał:

          > Ale oczywiście nie masz córki w tym wieku? Podejrzewam że rodzice córek w tym w
          > ieku bardzo by chcieli aby córka mieszkała z nimi. Tu problem że oni nie maja
          > wnuków, bez wnuka(i już bez szansy na niego) to prawie tak jak bez dziecka. Co
          > to za życie jak wszyscy znajomi opowiadają a mój wnuczek to a wnuczka tamto. A
          > ty nie masz nic do powiedzenia. Gdyby miała dziec ko bez problemu rodzice by j
          > ą jakoś akceptowali

          Niewykluczone też, że festiwal wypominania też by miał swój kres. A tak to znaleźli sobie w niej worek bokserski niezrealizowanych norm reprodukcyjnych, w których córka wyłącznie ku temu służy.
          • stasi1 Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 17.03.20, 09:04
            Inna sprawa że mogła by wygarnąć rodzicom czemu to jak chcieli mieć wnuka nie postarali się mieć więcej dzieci? Któreś na pewno by coś zrobiło. Znałem facetkę która miała dwoje dzieci a umarła bez wnuków, nawet bez zięcia, synowej. Mojej mamie też można powiedzieć psim swędem trafił się wnuk(chociaż była i wnuczka tylko urodziła się już martwa)
      • sefardis Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 15.03.20, 22:26
        71tosia napisała:

        > 49 lat to najwyzszy czas popatrzec z pewnym poblazaniem na to co mowia 70+ rodz
        > ice i przestac sie tym co mowia przejmowac.

        Racja. Tyle, że ja zawsze byłam nadwrażliwa i z bardzo niskim poczuciem własnej wartości. Te ich słowa wpędzają mnie w jeszcze większe kompleksy.
        • aqua48 Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 16.03.20, 10:05
          sefardis napisała:

          > Tyle, że ja zawsze byłam nadwrażliwa i z bardzo niskim poczuciem własnej
          > wartości. Te ich słowa wpędzają mnie w jeszcze większe kompleksy.

          To są wymówki. Dopóki nie zaczniesz pracować nad SOBĄ nic się nie zmieni. Terapię porzuciłaś, bieganie porzuciłaś, ograniczenie kontaktów z toksykami porzuciłaś. Więcej wytrwałości. Przez jakiś czas jeśli zaczniesz zmieniać swoje życie nic nie będzie widoczne, a wręcz przeciwnie, może być (przejściowo) gorzej, zmiany wymagają konsekwencji, wytrwałości i czasu. A TY wszystko co zaczynasz porzucasz...
    • danaide Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 16.03.20, 00:06
      OJP, tu jest coraz gorzej.
      Jak ematki słyszą, że ktoś coś dostał od rodziców i nie musiał na wszystko sam zarobić zaraz pianę z ust toczą...

      Terapia Ci nie zaszkodzi, chyba że masz inny sposób na postawienie granic rodzicom. Nie, NIE jesteś ich ciężarem. Żyjesz na własny rachunek. A że kiedyś coś dostałaś? Nie każdy kto dostał samochód czy mieszkanie od rodziców wyrwał im go z gardła. Po prostu w pokoleniu, któremu się poszczęściło przy zmianach systemowych są osoby, które dawały, ale też takie, które te pieniądze/domy/auta stosują jako środek kontroli. Kurczę, mam i chcę dawać dziecku to daję - nie chcę to nie daję. Dałam i wymagam? Można i tak...
    • anorektycznazdzira Re: Słyszę, że jestem ciężarem dla rodziców:( 16.03.20, 07:59
      Tera idzie koronawirus, kosi 70+ a tyle oni na bank mają, więc możesz się trollu luzować, już wkrótce miną twa troski i pewnie nawet spadek od zamożnych rodziców wpadnie.

      --
      'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka