Dodaj do ulubionych

Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci ....

17.03.20, 20:19

Właśnie odebrałam wiadomość od dyrekcji jak będzie na razie wyglądać. Na stronie szkoły w zakładce zdalne nauczanie każda klasa dostanie instrukcję co ma zrobić z każdej lekcji z planu danego dnia.... w domu. Tadam.

--
Sygnaturka się zgubiła....
Obserwuj wątek
    • alicia033 Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 17.03.20, 20:51
      slonko1335 napisała:

      > każda klasa dostanie instrukcję co ma zrobić z każdej lekcji z planu danego dnia.... w domu. Tadam.

      a gdzie indziej mieliby to robić, skoro mają siedzieć w domu???






      --
      black_halo napisała:
      >Piłsudski to największa tragedia w polskiej historii a pomnik ma w każdej dziurze i się >go prawie na ołtarze wynosi jako symbol patriotyzmu.
    • michalinalis Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 17.03.20, 20:53
      Ale czego się spodziewasz?
      Jak zwykle tego, że nauczyciele zasiądą przed wypasionym lapkiem (szkolnym oczywiście) , wyposażonym w kilka odpowiednich programów, niezbędnych do takiej pracy (oczywiście kupionych i zainstalowanych przez dyrekcję) i tak z biegu zaczną prowadzić lekcje online?
      W znanej mi szkole , średnia wieku nauczycieli to 47. Więc wielu jest przed 60tką. Nie, nie ogarną tego.

      U nas radośnie dyrektor PPP wymyślił nam (psychologom) 24 godzinne dyżury pod telefonem dla przerażonych koronowirusem ludzi big_grin
      Najpierw był na sali pomruk, potem śmiech a potem prośba o służbowe komórki a następnie o umowę z wydziałem edukacji na dodatkową pracę, zwłaszcza w godzinach nocnych big_grin Niektórym to już serio peron odjechał. No ale on to akurat chciał zabłysnąć pomysłem w ratuszu, oczywiście naszym kosztem wink I nasze numery telefonów podawać do publicznej informacji big_grin
      A prawda jest taka, że ani służba zdrowia ani oświata są kompletnie nie przygotowane na taką sytuację i będzie jedna wielka lipa.
        • grey_delphinum Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 17.03.20, 22:59
          Ale co znaczy nie podda się?
          Bo ja np. konkretnie nie życzę sobie zadnych lekcji online (łącze tego nie wytrzyma), a moja sasiadka akurat ma życzenie, by od 8 do 14 jej dziecko caly czas mialo lekcje online.
          Kazdy ma inne oczekiwania co do nauki zdalnej i inaczej rozumie "niepoddawanie się" nauczycieli.
          • kornelia_sowa Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 17.03.20, 23:08
            Już ci ochoczo wyjasnie

            Nauczyciel otrzymuje za te dni kasę- (a tak wtrącejeszcze - zauwazasz prawidłowość, ze jak prosza o podwyżki to tak głośno na ematce o tej marnej płacy za ta cieżką prace, a jka leci kasa za nicnierobienie to tak cichutko jakoś. Hop hop nauczycielki- co na ten temat powiecie?)

            Zatem oczekuję, ze w tym czasie pofatyguje się żeby napisac chociaz JEDNO zdanie na librusie - powtórzcie materiał z rozdziału 3/ nauczcie sie słówek ze strony 72/ wypełnijcie ćwiczenia od do

            Jesli nie mam od nauczyciela ani jednej informacji to znaczy że nie zrobił NIC . Kompletnie NIC.
            I jakbyś nie odwracała kota ogonem, to takie są fakty
      • noemi29 Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 17.03.20, 23:28
        michalinalis napisała:

        > Ale czego się spodziewasz?
        > Jak zwykle tego, że nauczyciele zasiądą przed wypasionym lapkiem (szkolnym oczy
        > wiście) , wyposażonym w kilka odpowiednich programów, niezbędnych do takiej pra
        > cy (oczywiście kupionych i zainstalowanych przez dyrekcję) i tak z biegu zaczną
        > prowadzić lekcje online?
        >

        O matulu. Mam stary laptop. Naprawdę stary. Jakich kilka wypasionych aplikacji? Zwykły teamwiever, zoom, poczciwy Skype.... Za darmo. A smartfonie też mam zainstalowany teamwiever na androida. Łącze się zdalnie i ogarniam co trzeba.
        No ale chęć szuka sposobów a niechęć wymówek.
        • pierwszykot Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 00:15
          Ja problem widze inny: rowny dostep do edukacji gwarantowany przez konstytucję....
          Wyobraźcie sobie rodzinę z 2 dzieci w wieku szkolnym i 2 rodziców pracujących zdalnie. Każde z nich ma o 8.00 zasiąść przed komputerem i odbywać swoją prace/nauka zdalną... I to chyba w osobnych pokojach czyż nie? Potrzeba 4 laptopów i 4 osobnych pomieszczen. A przecież często dzieci mają wspólny pokój A rodzice śpią w salono-kuchni. Mama dziewczynki z klasy corki napisala ze siedza w 6 osob na 45 metrach . Nie bardzo tam widze mozliwosc takiej nauki zdalnej. Myślę że same byście narzekaly w takiej sytuacji.... że nie macie warunków i sprzętu w odpowiedniej ilości.


          noemi29 napisała:
          > O matulu. Mam stary laptop. Naprawdę stary. Jakich kilka wypasionych aplikacji?
          > Zwykły teamwiever, zoom, poczciwy Skype.... Za darmo. A smartfonie też mam
          > zainstalowany teamwiever na androida. Łącze się zdalnie i ogarniam co trzeba.
          > No ale chęć szuka sposobów a niechęć wymówek.
          • aamarzena Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 06:02
            Otóż raczej nikt nie żąda, albo mało kto, żeby przez x godzin dziennie były prowadzone klasyczne lekcje via net.
            Ruszcież głową. Wystarczy, że nauczyciel będzie dostępny na komunikatorze w określonym czasie, żeby dziecko mogła się zwrócić o pomoc. Do tego nie trzeba wypasionych laptpow, wystarczy kilkuletni telefon podłączony do domowego wi-fi. Jeśli zadany temat jest nowy można zrobić krótką prezentację w Power poincie czy nawet czymkolwiek innym (Nic skomplikowanego tylko wypisane nowe wzory, rysunek pantofelka ściągnięty z sieci itp), do tego nagrać krótkie objaśnienie (takie jak w szkole) - to nie ma być profesjonalny film , tylko zwyczajnie to samo co powiedzialabys przy tablicy, albo mozna poszukac filmiku w sieci z objasnienuem tematu i podrzucic linka. To serio takie skomplikowane?
            I tak, po raz kolejny dodam, że u mnie miasto zapewniło oprogramowanie już dawno temu. I nie, nie potrzeba do tego super komputerów. Stary grat wystarczy czy stary telefon. I tak, niektórzy nauczyciele potrafią z tego korzystać, niestety to są wyjątki. Mam nadzieję, że reszta szybko się ogarnie.
            • turzyca Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 07:10
              >nauczyciel będzie dostępny na komunikatorze w określonym czasie, żeby dziecko mogła się zwrócić o pomoc.

              Nauczyciel fizyki, który ma 9 klas czyli coś koło 300 uczniów, ma indywidualnie odpowiadać uczniom na pytania?
              On ma tygodniowo 8 minut na ucznia.
              (A w zasadzie mniej, bo nie chciało mi się liczyć przerw w pracy wynikających z BHP.)

              --
              Entropia i chaos dnia codziennego
            • aerra Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 21:31
              U nas tak właśnie jest. Są dyżury nauczycieli (podane w mailu do rodziców godziny i dane kontaktowe, łącznie ze Skype - większość po parę godzin dziennie) plus do tego wysyłane mailem (miało być przez Librusa, ale się zapchał) zadania/prezentacje/linki do materiałów dla dzieci. Od przyszłego tygodnia mają być lekcje na Skype (8 klasa ma już).

              --
              super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
              <*>
    • makurokurosek Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 17.03.20, 21:24
      Z tego co kojarzę , to masz dzieci w wieku późno podstawówkowym, dodatkowo raczej z tych piątkowych tak więc chyba potrafią przeczytać temat z podręcznika i przynajmniej wypunktować najistotniejsze informacje. Rozumiem gdyby taki post napisała osoba, której dziecko nie radzi sobie w szkole, nie po drodze mu z nauką i ma braki ale na litość Boską piątkowi uczniowie, nie potrafią podręcznika otworzyć i przeczytać tematu ze zrozumieniem, no chyba kpisz.
      • slonko1335 Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 17.03.20, 22:08
        Ale to dotyczy wszystkich dzieci. Nie tylko moich. Mamy wystarczającą ilość kasy żeby ich obstawic korkami. Sami zresztą damy radę ogarnąć większość przedmiotów , dzieciaki zdolne z nauką nie mające problemów pewnje i z taka sobie poradza ale to już przestalo byc szkołą.

        --
        Sygnaturka się zgubiła....
      • zonazolnierza Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 17.03.20, 22:16
        No wlasnie. A co z dziecmi ktore jednak potrzebuja do nauki nauczyciela? Niezaleznie od tego czy gorzej im idzie, maja jakies deficyty, czy po prostu nie potrafia sie same zdyscyplinowac aby byc sobie same nauczycielem i uczniem zarazem? To wtedy taki rodzic dostaje po d.upie bo musi ogarnac nauke dziecka od a do z. A takich dzieci jest multum nawet na forum to bylo widac. A ze dzieci od 8 lat wzwyz nie dostaly opieki pod postacia rodzicow w domu to juz ty sie rodzicu martw jak po 10 godz dziennie wylozyc dziecku 5 przedmiotow dziennie plus dopilnuj zeby zrobilo cwiczenia i pierdylion innych rzeczy na platformach aplikacjach i co tam jeszcze informatycy wymyslili. Im wiecej tym lepiej zeby oficjalnie bylo widac jak to preznie dziala system edukacji
            • grey_delphinum Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 17.03.20, 22:29
              Uwazam, ze glupio bylo to nazwane od samego początku i w polskich realiach nie mialo.prawa się udac.
              Polonistka w rodzinie jest na skraju załamania nerwowego, bo nie może, nawet jakby chciala, sprostać takim oczekiwaniom- nie ma odpowiedniego sprzętu i warunkow w domu do prowadzenia kekcji online. Nie mówiąc juz o tym, ze na 27 osob w klasie, tylko 11 odpalilo dzis librusa...
            • makurokurosek Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 17.03.20, 22:40
              Czy ty w ogóle widzisz coś poza czubkiem własnego nosa, niby masz dzieci zdolne , a tak ułomne że podręcznika w rękę wziąć nie potrafią i przeczytać temat ze zrozumieniem.
              To nie nauczyciele wywołali epidemię, część z nich również choruje, czternastolatek natomiast nie jest dwulatkiem i powinien wiedzieć, że uczy się dla siebie, a jeżeli uczyć mu się nie chce to może najwyższy czas zaakceptować to , że z nauką mu nie po drodze , a nie zwalać winę za jego lenistwo na wszystkich dookoła.
        • makurokurosek Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 17.03.20, 22:36
          Wybacz ale nauczyciele nie mieli wpływu na koronowirusa, natomiast to my rodzice odpowiadamy za swoje dzieci. Jeżeli dziecko ma trudności w nauce to tak czy siak uczy się w domu bo z lekcji niewiele wynosi. Przypomnę, że wątek stworzyła mama nie dziecka z problemami w nauce, ale dzieciaków które z nauką sobie świetnie radzą.
          • zonazolnierza Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 21:19
            Rodzic tez na to wplywu nie mial, ale to nie oznacza ze nauczyciel moze zwalic swoja robote na rodzicow. Nigdy w ciagu roku szkolnego mohe dziecko nie mialo az tyle zadawane. Nigdy. A nauki i tak bylo multum. Wiec chyba jednak to nauczyciele troche poszaleli bo to teraz juz nie od nich zalezy jak dziecko to ogarnie. Moje dziecie na codzien ma prywatnego nauczyciela po lekcjach. Jest potrzebny przy normalnym toku nauczania a teraz kiedy nauczyciele troche za bardzo poszaleli to niestety musze cale dnie lekcje ogarniac z mlodym ja matka. I to nie chodzi o sama sytuacje z wirusem ale o to ze nauczycieli troche ponioslo
            • zonazolnierza Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 21:23
              P.s. moj mlody przed kwarantanna oddal telefon do naprawy, serwisy pozamykali, tel utknal gdzies niewiadomo gdzie. Nie wyobrazam sobie gdyby tak komus stalo sie z komputerem.
              I na tel mlody tez mial sporo szkolnych aplikacji z ktorych korzystali noi niestety d.upa, czesci nie zrobi bo nie ma jak
            • nota_bena Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 22:10
              zonazolnierza napisała:

              >Nigdy w ciagu roku szkolnego mohe dziecko nie mialo a
              > z tyle zadawane. Nigdy.

              I co się dizwisz? Do tej pory dziecko miało zadawaną TYLKO pracę domową, czyli jakieś spady i powtórki z lekcji A teraz ma zadawane to, co na co dzień robiłoby w szkole. Pomogłam?

              Wiec chyba jednak to nauczyc
              > iele troche poszaleli bo to teraz juz nie od nich zalezy jak dziecko to ogarnie

              Poszaleli trochę? Myślisz że robią to ze złośliwości? Z nudów? Czy może takie wymagania nakłada na nich dyrekcja? No zgadnij...

              A nawet w tym wątku, masz jęki że za dużo zadsne, oraz że za mało zadane. Jak myślisz, o czym to świadczy? Bo IMO, że ludziom nie dogodzisz , bo każdy ma inne oczekiwania.
                • zonazolnierza Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 23:29
                  Ale pracujacemu rodzicowi doby nie przybywa cudownym sposobem. Zdalne nauczanie i to takie, ktore poprowadzone jest w madry sposob jest ok dla dziecka bardziej zdolnego. Dziecko ktore wymaga pomocy nie zacznie nagle ogarniac kilku tematow naraz lacznie z licznymi chaotycznymi aplikacjami i niekoniecznie samo zrozumie zadany temat bez wyksztalconego pedagoga. Gdybym chciala.byc nauczycielka to bym nia zostala. To zadanie innych. Wiec jesli nie ma takiej technicznej mozliwosci zeby wytlumaczyc klasie calej nowy temat, to po chorobe sie go zadaje? Z odnosnikami do pierdyliona aplikacji, ktore nic a nic dziecku nie pomoga a ich ogarniecie niestety zuzywa 90% czasu
                  • taki-sobie-nick Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 23:41
                    Wiec jesli nie ma takiej technicznej mozliwosci zeby wytlumaczyc klasie calej nowy temat, to po chorobe sie go zadaje?

                    A czy dziecko zamiast korzystać z miliona apek nie może po prostu wyszukać tematu w sieci? Są strony zajmujące się matematyką, chemią, fizyką... Mam na myśli dziecko średnio- i późnonastoletnie.

                    Wymaganie od nauczyciela, żeby wytłumaczył ONLINE temat każdemu z, powiedzmy, 60 dziubdziusiów oddzielnie, to czysty absurd.
                    • zonazolnierza Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 20.03.20, 18:00
                      A w klasie tlumaczy kazdemu oddzielnie?? Tez absurd. Niech nagra filmik dla calej klasy. Moze byc nawet tylko glos. Tlumaczac najciezsze zagadnienia.
                      Dzieci za jakis czas pewnie ogarna nowa sytuacje a szkola jako instytucja przestanie istniec. Nauczycielki powinny trzasc portkami. Zagadnienia z programu nauczania wszak moze komputer sam rozsylac do dzieci. Przeciez i tak musza sie wszystkiego same nauczyc.
                      Dziekuje sobie sama ze nie zapisalam syna na dodatkowy hiszpanski. Ni w zab nie znam tego jezyka a przy naszym zdalnym nauczaniu niestety akurat z tego lingwistka bym nie umiala byc
                      • taki-sobie-nick Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 21.03.20, 23:26
                        zonazolnierza napisała:

                        > A w klasie tlumaczy kazdemu oddzielnie?? Tez absurd.

                        Ale ty zdaje się wymagasz zdalnego nauczania dostosowanego do Twojego dziecka?


                        Niech nagra filmik dla cal
                        > ej klasy. Moze byc nawet tylko glos. Tlumaczac najciezsze zagadnienia.
                        > Dzieci za jakis czas pewnie ogarna nowa sytuacje a szkola jako instytucja przes
                        > tanie istniec.

                        Szkoła nie przestanie istnieć, a ty jako jedna z pierwszych założysz wątek w rodzaju "Jak dobrze, że nareszcie jest normalna szkoła!"

                        Przecież nic innego nie robisz, tylko piszesz, jak źle jest bez stacjonarnej - by tak to ująć - szkoły.
              • zonazolnierza Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 23:34
                Skoro tak bylo to z jakiej racji rodzic ma teraz to ogarniac za nauczyciela? Jesli technicznie szkoly nie radza sobie z przekazem lekcji i wiedzy to niech nie wymagaja nauki nowych obszernych tematow od rodzica. Skoro nauczycieli i grona pedagogicznego nie interesuje czy kazde dziecko ma w domu dobry sprzęt(a tylko taki zniesie obecne oprogramowanie) szybki internet, dogodny czas w domu na nauke (rodzic moze miec 1sprzet i korzystac przeciez do homeoffice) to mnie tez nie powinno interesowac czym i jak nauczyciel nauczy moje dziecko nowych dzialow z kazdego przedmiotu.
                • slonko1335 Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 23:47
                  Prawda? W szkole moich dzieci super nowoczesna pracownia komputerowa oddana w listopadzie. Klasy tabletowe...W każdej sali komputer., tablica multimedialna lub projektor. Szybki internet . Dzieciaki ogladaja programy ,koncerty , filmy z Youtube w trakcie lekcjii wszystko hula. Moje dzieci dzisiaj musiały drukować, instalować programy, robić zdjęcia zadań i nagrywać filmiki. Wchodzić w różne platformy żeby coś w nich znaleźć...No i jakoś nikt nie zapytał czy aby dziecko ma sprzęt odpowiedni i Internet w domu czy drukarkę u znano to za oczywistosc...Ale dzieci będą samodzielnie przerabiać podstawę bo szkola moich dzieci podobno nie ma innej możliwości.. czemu ja nie mogę uznać za oczywistość że szkola też ma wszystko co potrzebne do pracy zdalnej i co mnie to obchodzi jak to zorganizuje...

                  --
                  Sygnaturka się zgubiła....
                  • zonazolnierza Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 20.03.20, 18:15
                    Ja mam tez pecha takiego ze wiekszosc sprzetow w domu mi niedawno padla. Drukarka odmowila posluszenstwa, laptop w naprawie(w domu pozostal tylko poczciwy stary pecet nieogarniajacy tych platform i aplikacji) tel syna poszedł do naprawy zaraz przed zamknieciem wszelkich punktow serwisowym.
                    Noi d.upa zbita wszystko utknelo gdzies pewnie w magazynach. Nikt z dyrekcji nie zapytal czy aby dziecko ma na czym te smieszna nauke zdalna uwieczniac
                • nota_bena Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 19.03.20, 07:43
                  zonazolnierza napisała:

                  > to mnie tez n
                  > ie powinno interesowac czym i jak nauczyciel nauczy moje dziecko nowych dzialow
                  > z kazdego przedmiotu.

                  Świetnie. Nie ma to jak troskliwi i zainterowani edukacją swoich dzieci rodzice.
                  Efekty Twojej postawy "nie interesuje mnie czym i jak" zbierze TWOJE dziecko było będzie JEGO problem. To ono będzie wychodzić z zaległości w następnym roku, jeśli sytuacja się przedłuży.

                  Jeść też dziecku nie dasz w ciągu dnia, bo stołówka szkolna zamknięta? Powiesz, że cię to nie interesuje o nie twój problem?
                  Rodzice....🤦‍♂️
                  • zonazolnierza Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 20.03.20, 18:09
                    Nie potrafisz czytac ze zrozumieniem niestety. "Nie powinno mnie to interesowac" tak brzmiala wypowiedz. To jest roznica.
                    Bo nie powinno mnie to w ogole obciazac a niestety zdalna nauka wyglada tak ze dziecko i w tym ja siedzimy calutenkie dnie. Nie wam wnikac z jakich przyczyn. Nie zmienia to faktu ze materialu jest za duzo.
                    • nota_bena Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 20.03.20, 23:29
                      zonazolnierza napisała:

                      "Nie powinno mnie to interesowac
                      > " tak brzmiala wypowiedz.

                      Otóż jak najbardziej powinno. Z przyczyn, które właśnie opisałam w poście wyżej i w wielu innych w tym wątku.

                      >To jest roznica.
                      Różnica kosmetyczna. Zupełnie nieistotna. Świadczy o postawie wobec własnego dziecka i podejściu do tematu danego rodzica.
                      Siedzisz z dzieciakiem jak za karę, nie chcesz mu pomagać i w zasadzie "nie powinno cię to interesować" czy on sobie poradzi czy nie? Brawo. Sukcesów nie wróżę.

                        • nota_bena Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 21.03.20, 18:33
                          zonazolnierza napisała:

                          > Sukcesy sa, a jakzesmile

                          Gratuluję zatem- przede wszystkim dziecku.

                          Za kazdym razem gdy niepelnosprawne (ale
                          > za malo niepelnosprawne by otrzymac niezbedna pomoc) zrobi jakis postep swietuj
                          > e to jako sukces. Wiec nie wyrokuj jesli nie znasz dziecka

                          Nie wyrokuję o dziecku. Komentuję Twoja postawę "nie powinno mnie to obchodzić." Niech dziecku idzie jak najlepiej w nauce zdalnej , mimo wszystko.
        • nota_bena Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 07:44
          zonazolnierza napisała:

          > .A co z dziecmi ktore jednak potrzebuja do nauki nauczyciela?
          W tej wyjątkowej sytuacji trzeba, żeby rodzice poświęcili im więcej czasu..

          nie potr
          > afia sie same zdyscyplinowac aby byc sobie same nauczycielem i uczniem zarazem?

          A jak nauczyciel ma zdyscyplinować 120 uczniów na odległość?

          > To wtedy taki rodzic dostaje po d.upie bo musi ogarnac nauke dziecka od a do z

          Dostaje. Życie bywa niesprawiedliwe. Zamiast jęczeć, trzeba z dziećmi wtedy posiedzieć, choćby kosztem swojego odpoczynku. To chyba są dzieci tych rodziców, nie?

          > . A ze dzieci od 8 lat wzwyz nie dostaly opieki

          Ooo. I tu jest clue problemu. Dzieci nie mają przez cały dzień nadzorcy. Nie potrafią przysiąść same i ogarnąć. Jak więc womyobrazssz sobie lekcje online? Myślisz,że dzieciak, który ma w nosie swoją naukę, pofatyguje się w ciągu dnia i odpali Librusa? Wyśle maila do nauczyciela?

          >ty sie rodzicu m
          > artw jak po 10 godz dziennie wylozyc dziecku 5 przedmiotow dziennie plus dopiln
          > uj zeby zrobilo cwiczenia i pierdylion innych rzeczy na platformach aplikacjach

          A kto ma się martwić, jak nie rodzic? Kto jest odpowiedzialny za to konkretne dziecko, które z jakichś powodów nie garnie się samo w ciągu dnia do nauki?
          Czego się rodzice spodziewali? Myśleli, że będzie lekko, łatwo i tak jak zwykle, tylko troszkę inaczej?


        • enigma81 Re: Zdalne nauczanie w szkole moich dzieci .... 18.03.20, 13:09
          zonazolnierza napisała:

          > No wlasnie. A co z dziecmi ktore jednak potrzebuja do nauki nauczyciela?

          Mój syn z ZA m orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego i na co dzień ma w szkole nauczyciela wspomagającego. Ma też dostosowane formy nauczania i sprawdzania wiedzy.
          Tzn miał bo teraz doopa blada, leci z koksem jak wszyscy -na tyle, na ile daje radę. A resztę ogarniam z nim ja, po pracy. Czyli w zasadzie poza jego większym stresem i problemami z ogarnięciem szkoły w takiej formie (o stresie z powodu nagłych zmian i ogólnego bałaganu nie wspominam) niewiele się zmieniło. Ale to taka specyfika dziecka z dysfunkcjami - siedzi się z nim w domu i ogarnia to, czego szkoła nie daje rady/nie może ogarnąć.