Dodaj do ulubionych

Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa

21.03.20, 12:00
Witam z Wloch (na szczescie ze srodkowej czesci gdzie wirus dopadl w o wiele mniejszym stopniu) i w zwiazku z sytuacja jaka zaszla podczas lekcji online mojej corki naszlo mnie tytulowe pytanie.
Otoz w zeszlym tygodniu nauczycielka wloskiego dala im zadanie polegajace na opisaniu koronawirusa i jego efektow. Podczas odczytywania pracy (lekcje online, ustawienia glosnomowiace, wiec mimowolnie slyszalam prawie wszystko) wlasciwie wszystkie dzieci, wlacznie z moja corka, skupily sie glownie na skutkach spolecznych: nie mozna wychodzic z domu i spotykac sie ze znajomymi, ale nie trzeba chodzic do szkoly, w domu mozna czytac, grac, ogladac tv, ewentualnie wyjsc na ogrod i bawic sie wspolnie z rodzenstwem i zwierzakami (dla kontekstu dodam ze to male miasteczko, przewazaja wolne, rodzinne domy z ogrodami, w zwiazku z czym ludzie nie odczuwaja az tak bardzo tego przymusu pozostania w domu). Wlasciwie z opowiadan uczniow wynikalo, ze to od taki sobie wirusik, ktory spowodowal glownie trudnosci na tle socjalnym i logistycznym, ale dzieki internetowi nie ma tragedii, a nawet sa plusy bo sie siedzi w domu. Aspekt medyczny zostal poruszony ledwo, ledwo.
Nauczycielka po uslyszeniu prac stwierdzila, ze sa zle zrobione i kazala je zrobic ponownie wedlug scislych wytycznych: ile zarazonych, z czego ile na intensywnej terpaii, ile ofiar smiertelnych, ktore regiony najbardziej dotkniete: w sumie prawie czysta statystyka ukazujaca najtragiczniejsze oblicza tego wirusa.
No i zadanie to wywolalo wielkie wzburzenie wsrod rodzicow uczniow. Wlasciwie wszyscy stwierdzili, ze robienie tego typu statystyk jest zbyt obciazajace psychicznie dla 9-10 latka i ze dzieci maja prawo do "optymistycznego widzenia" koronawirusa. Pomijajac juz to, ze to byly ich wlasnorecznie napisane prace i skoro oni tak postrzegaja koronwirusa, to maja do tego prawo. Niektorzy chcieli nawet zglaszac sprawe do dyrekcji.
Moje stanowisko jest nieco po srodku: wedlug mnie nauczycielka przesadzila, ale prawda taka, z z prac wynikalo, jakby dzieci nie mialy zielonego pojecia o tym wirusie, w tym moja corka (jakkolwiek gdy robila ta prace nie wtracalam sie, bo to miala byc jej praca a nie moja).
W zwiazku z cala sytuacja pytam sie was matki glownie dzieci w wieku 7-12 lat (nie jest to sztywny przedzial wiekowy, chodzi mi o dzieci szkolne, ale ktore nie sa jeszcze nastolatkami): jak one postrezgaja koronawirusa, czy i w jaki sposob im tlumaczycie, "sprzedajecie" im wersje bardziej optymistyczna czy raczej realistyczna?
Jezeli opisana przeze mnie sytuacja zdarzylaby sie w szkole waszych pociech, jakbyscie zareagowaly?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 12:06
      Wlasciwie wszyscy stwierdzili, ze robienie tego typu statystyk jest zbyt obciazajace psychicznie dla 9-10 latka i ze dzieci maja prawo do "optymistycznego widzenia" koronawirusa. Pomijajac juz to, ze to byly ich wlasnorecznie napisane prace i skoro oni tak postrzegaja koronwirusa, to maja do tego prawo.

      Słusznie rodzice stwierdzili.

      Mam niespełna 9-latkę, słucha naszych rozmów, wie jak zachowywać higienę i czego jej nie wolno, ale nie jest zainteresowana śledzeniem liczby zgonów czy pacjentów na OIOM-ach. Nie życzyłabym sobie obciążania dziecka w II klasie podstawówki informacjami dla niej zbędnymi i przerażającymi.
      • eliszka25 Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 12:43
        Mam takie samo zdanie. Mój 10-latek nie ma większego pojęcia o liczbie chorych czy statystykach zgonów i nie widzę w tym nic złego. Zanim zamknięto szkoły nauczyciele mocno naciskali na zachowania prewencyjne, higienę, co można i trzeba robić, żeby ograniczyć ryzyko zarażenia. W domu nadal zwracamy na to uwagę i to moim zdaniem wystarczy dziecku w tym wieku. Poza tym sami nauczyciele apelowali do rodziców, żeby zwracali uwagę na to, co dzieci oglądają w internecie, żeby nie szerzyć paniki i niepotrzebnie ich nie obciążać psychicznie. Na stronie internetowej z materiałami do nauki jest też masa dodatkowych, dobrowolnych materiałów, które mają rozweselić dzieciaki i odciągnąć ich myśli od wirusa. Nauczyciele swoje materiały też opracowują w taki sposób, żeby było jak najbardziej pozytywnie, opatrują je swoimi śmiesznymi fotkami czy filmikami.

        W szkole starszego syna, 13-latka, jest już bardziej poważnie, ale uczniowie dostali od wychowawcy list, w którym mają podane linki do wiarygodnych źródeł oraz apel, żeby nie kierować się wiedzą z tick toków, instagramów i innych takich.
      • mum2004 Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 12:46
        Moje lat 6, 12, 15 o wirusie wiedzą praktycznie tyle co. Znają mapy z ilością zarażonych i zgonów, codziennie dostają na smartfonach (poza najmłodszą) info o nowych przypadkach. Oglądali wykłady wirusologa o koronawirusie. Nie bardzo wiem jak w dobie informacyjnej dzieci miałaby o czymś nie wiedzieć.
      • gaskama Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 13:17
        Zgadzam się z Triss. Z wielu powodów. Jeśli miały to być odczucia dzieci, to wykonały zadanie. Nauczycielka źle sformułowała zadanie. Uważam, że dzieci 7, 8, 9 letnie nie powinny być wciagane w zbiorowa histerię.

        --
        "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
    • milva24 Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 12:36
      Mam dwoje dzieci 6 i 9 lat, gdyby ktoś je zaczął bez potrzeby straszyć podpisałabym się pod pismem do dyrekcji. Owszem dzieci pobieżnie mają świadomość tego, że choroba nie jest lekka i może się skończyć szpitalem czy śmiercią jeśli ktoś jest starszy/osłabiony i to wystarczy.
    • ga-ti Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 12:54
      Mam dziecko lat 6 i ono najbardziej odczuwa niechodzenie do przedszkola, niemożność spotkania się z kolegami i zakaz chodzenia do sklepu, ten sklep chyba najbardziej boli, bo jest tak nierealny, do przedszkola się nie chodzi w ferie, wakacje, święta, ale sklepy, a zwłaszcza nasza żabka są otwarte bez przeszkód. Staramy się dziecka nie uświadamiać za bardzo w tym, co się dzieje złego.
      Drugie ma lat 12 i dużo wie, ale samo wypiera, omija wiadomości, nie chce wiedzieć, bo się stresuje, boi i o nas, o dziadków, o siebie i rodzeństwo też. Rozmawiamy, ale w stylu pocieszającym, a nie na zimno pokazującym grozę wirusa.
    • mia_mia Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 12:58
      Na postawie liczb można fantastycznie nauczyć dzieci statystyki i zdroworozsądkowego myślenia.
      Mój siedmiolatek nabrał trochę zdrowych nawyków (to plus), czyta gazety, z drugiej strony odreagowujemy na wesoło. Rozmawiam z nim normalnie nie panikując, ale opierając się na faktach.
    • kaka-llina Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 12:59
      Zdecydowanie rodzice maja rację... Mam dzieci 7 i 10 lat, u nas dopiero wczoraj zamknieto szkoły (UK) ja musiałam dzisiaj zamknać pracę... Na razie cieszą się, że mama bedzie w domu, smutno im, ze za bardzo nie mogą nigdzie iść... Wirus to dla nich własnie utrudnienie społeczne, ja dzieci uspokajam,nie potrzeba mi dwójki przerażonych i znudzonych pobytem w domu dzieciaków.
    • kosmos_pierzasty Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 13:00
      Zdecydowanie wersję łagodną, nie ukrywam faktów, ale ich nie akcentuję, nie wchodzę w drastyczne szczegóły. Tak, dziecko ma prawo, by postrzegać sytuację głównie przez pryzmat swoich kontaktów towarzyskich. Jak było naprawdę, dowie się, gdy będzie starsze. Jak my o stanie wojennym.
    • mikams75 Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 16:32
      tez jestem zdania, ze dzieci wykonaly zadanie dobrze, a statystyk nie musza sledzic. Mozna bylo w pracy ujac kilka negatywnych skutkow typu obciazenie sluzby zdrowia, duze ryzyko dla osob starszych, tyle by wystarczylo.
      Moja 11 latka ma wiedze realistyczna, oglada z nami wiadomosci czy posiedzenia rzadu szwajcarskiego (te nawet ogladali w szkole jak omawiano temat zamkniecia szkol).
      Ale mysle tez, ze duzo zalezy od charakteru dzieci. Jakby moje dziecko spac po nocach nie moglo, to bym dawkowala inaczej wiedze. Ale moje ma (mialo) raczej lekkomyslne podejscie, te mycie rak to czepialstwo matki itd. Jak ma rzeczowe dane, to latwiej akceptuje nakazy i zakazy.
    • daisy Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 17:03
      nie informujemy, nie rozprawiamy o tym, nie straszymy, a dziecko samo nie szuka wiadomości, jak widzę
      ogólnych zasad przestrzega, na spacery wychodzi samo, ręce myje, biologię umie bardzo dobrze (na poziomie olimpiady)
      nie widzę żadnych korzyści z ewentualnego wprowadzania dziecku większej ilości tego tematu w życie

      --
      Fajna książka dla dzieciaka
    • coronawirus Re: Dzieci i ich spostrzeganie koronawirusa 21.03.20, 17:08
      Mój syn (5lat) przyniósł z przedszkola przekaz że to taki wirus że się go łapie i umiera i odmawia wszelkich rozmów na ten temat. Był przerażony tą stroną medyczną właśnie, dla odmiany aspekt społeczny mu w ogóle nie przeszkadza bo lubi być w domu. Wyjątkiem jest brak osobistego kontaktu z babcią, co mu bardzo doskwiera, ale przyjął wszystkie ograniczenia bez szemrania, co jest pewnie skutkiem tego strachu.

      Ja dla odmiany nie jestem zadowolona że małe dzieci są tak daleko uświadomione, jeszcze będzie miał czas żeby poznać ciemną stronę życia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka