Dodaj do ulubionych

Jak nie drzwiami to oknem

28.03.20, 11:00
Z jednej strony ogromne oburzenie jak pracodawca nie szanuje czasu pracy pracownika (co rozumiem) z drugiej strony, jako osoba prowadząca działalność, zauważam, że ludzie kompletnie nie szanują prawa do czasu wolnego takich osób.
Telefon wyłączam bo nie było soboty/niedzieli, żeby ktoś nie dzwonił, jest nagrany konkretny komunikat "dzień dobry (ple, ple, ple) pracujemy od poniedziałku do piątku w godzinach od - do" pomimo godzin pracy podanych wyraźnie na stronie internetowej i tak stale mam jakiś ludzi, którzy koniecznie ale to koniecznie muszą się ze mną skontaktować i najczęściej, " przepraszam, ale..."
Szczytem ostatnio była pani, która zadzwoniła w zeszłą niedzielę na telefon partnera przez naszą znajomą, z którą widzieliśmy się chyba z 6 lat temu podczas pobytu w Norwegii, (jezu, przepraszam, ale to pilna sprawa)
dzisiaj na massengerze rano i już wiadomość (wiem, że sobota, ale...)
Aha, nie jestem lekarzem, czy weterynarzem, tym to dopiero współczuję...
Obserwuj wątek
    • gulcia77 Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 11:06
      Jak ja Ciebie rozumiem... I zawsze każdy uważa, że jest jeden jedyny, niepowtarzalny i wyjątkowy. A tak naprawdę jest tylko upie...wą męczybułą, wiecznie niezadowoloną...

      --
      "Emancipate yourselves from mental slavery
      None but ourselves can free our minds"
    • maslova Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 11:15
      Moja znajoma prowadzi działalność prywatną w zakresie edukacji, narzekała dokładnie na to samo. Rodzice dzwonili do niej w niedziele i święta, zdarzały jej się telefony nawet o północy... Koszmar.
    • sumire Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 11:29
      U moich rodziców to był standard. Telefony o 22 w dzień powszedni lub w niedzielę rano i foch, że nie pracują.
      Branża nieruchomości, naprawdę pilne rzeczy zdarzają się raz na parę lat.
      Oboje są od dwóch lat na emeryturze, firma zamknięta. Ludzie dzwonią dalej
    • heca7 Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 11:29
      My akurat odbieramy zawsze nawet w nocy w niedzielę. Ale taka praca. Jak ludziom goowno nagle wybija i leje się z wanny na przedpokój to wiadomo, że dzwonią pod pierwszy numer jaki sobie przypomną. Czyli do administratora. Albo jak jeden drugiemu balkon podpali niedopałkiem papierosa. I to są faktyczne problemy. Potrafią jednak dzwonić też w sprawach wziętych z dudy. Typu- 7.00 rano. Proszę pana dzwonię z osiedla X, za ogrodzeniem naszego osiedla przemieszcza się locha z młodymi. Co zamierza pan z tym zrobić?! (za ogrodzeniem las państwowy).

      --
      Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
      • kokosowy15 Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 11:59
        Hasło "klient nasz pan" jest znakomite, gdy MY idziemy do sklepu, fryzjera, Urzędu. Hydraulik powinien być na nasze usługi zawsze, u lekarza nie lubimy czekać, ekspedientka ma się zwijać a mechanik naprawiać samochód o każdej porze dnia i nocy. Tylko od nas należy się od chrzanić, bo to nasz, prywatny biznes.
        • gulcia77 Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 12:25
          Uważam, że hasło "klient nasz pan" jest zwyczajnie głupie. "Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany" sprawdza się lepiej. O dziwo, po 43 latach życia nie mam złych doświadczeń z urzędnikami, sprzedawcami, hydraulikami... Może dlatego, że jestem uprzejma i nie strzelam fochów 🤔

          --
          "Emancipate yourselves from mental slavery
          None but ourselves can free our minds"
          • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 12:32
            Ja czasem miewam z urzędnikami, rzadko ale zdarza się, pewnie dlatego, że ogólnie mam z nimi sporo do czynienia.
            Raz mi pani przy pewnym rozbudowanych wniosku ciężko wzdychała przy każdym pytaniu wywracając przy tym oczy do góry, zapytałam grzecznie "przepraszam, czy ja jestem w urzędzie czy na zajęciach kółka teatralnego?" i o dziwo od razu podziałało.
            • znowu.to.samo Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 16:00
              😂
              Nenia przypomniało mi się jak poszliśmy z rodziną do urzędu miasta (osób cztery) wymienić dowody.
              Oprócz nas innych intetesantów nie było.
              Pani w okienku na nasz widok wzniosła oczy do nieba i westchnęła jakby musiała wspinać się na Mount everest.


              --
              *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
          • kokosowy15 Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 14:54
            Ileż na tym forum było wypowiedzi typu place i wymagam, więcej do tego sklepu, fryzjera, mechanika itp nie pójdę, kazali mi czekać. Chyba, że te fochy tylko na forum, w celu odreagowania, a w realu telefony się odbiera, usługi świadczy, klienta szanuje. Całe zawodowe życie miewałem telefony z pracy o dowolnej porze dnia i nocy, że świętami włącznie. Taka pracę i taka firmę wybrałem.
      • eliszka25 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:36
        Też zdarza mi się pisać maile np. w niedzielę czy o 23. Jednak nie piszę wtedy w sposób dający do zrozumienia, że oczekuję reakcji już i natychmiast, bo zakładam, że adresat odbierze moją wiadomość w godzinach swojej pracy.
    • thea19 Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 16:54
      jestem ogrodnikiem i miewam telefony w sobotę o 22, w święta wielkanocne i prawie w każdą niedzielę wiosną. Bynajmniej nie z powodu awarii tylko najczęściej się komuś przypomniało lub stał a właściwie stała bo to kobiety głównie, stała, stała pół dnia i dumała i w końcu wydumała i zadzwoniła skonsultować przemyślenia.
      • heca7 Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 17:40
        big_grin Ja się wcale nie dziwię, że chcą się skonsultować. Tylko czemu o takiej godzinie?! Mój mąż wyliczył, że na żywopłot potrzebujemy 72 sadzonki pęcherznicy. Połowa bordowa, druga żółta. Nie wtrącałam się, byłam przygnębiona zepsutym odkurzaczem. Kupił. A właściwie kupiliśmy bo trzeba było po to dwoma samochodami pojechać. Już wtedy miałam wrażenie, że jakoś tego za dużo jest... Pół godziny temu skończyliśmy sadzić ... zmieściło się 42 big_grin Szkoda, że nikogo się nie poradził.

        --
        Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
        • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 17:44
          heca7 napisała:

          > big_grin Ja się wcale nie dziwię, że chcą się skonsultować. Tylko czemu o takiej godz
          > inie?!

          Otóż to, niech się konsultują w godzinach pracy. Przedsiębiorca też człowiek.
    • solejrolia Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 17:19
      Tak. Mamy to samo.

      Ale dziś to telefon dosłownie się urywa, na zmianę, jak nie mój, to męża.
      Przed chwilką miałam ostatni telefon. Zaraz wyciszę, bo potrzebuję tego bardzo.
      / Mąż też ma ustawione automatycznie wyciszenie, od godziny 18.00./
      I nie chodzi mi o jakieś sobotnie odpoczywanie, czy święty spokój- tylko co siadam do kompa, i co zacznę , to ktoś mi przerywa. I znów wybita z rytmu, cała wena i koncentracja idzie się stosunkować wink

      --
      Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
        • solejrolia Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 23:15
          Tak, ładna pogoda zawsze generuje telefony.
          I nawet sobota była pracująca, jak to w marcu- kwietniu, w terenie byliśmy do godziny 15.00, potem próbowałam popracować nad projektami (bo mam dwa pilne, na już natychmiast)
          u nas godziną graniczna jest 18.00, potem, sorry, ale chcę mieć ciszę i możliwość popracowania bez przerywania mi co trochę.



          --
          Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
    • mia_mia Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 17:34
      Jeśli ktoś z kim się długo współpracuje raz na ruski rok lub rzadziej chce czegoś poza godzinami pracy, nie uważam tego za nadużycie, różne są w życiu sytuacje. Jeśli pilna i wyjątkowa sprawa jest co miesiąc, to co innego.

      • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 17:42
        mia_mia napisał(a):

        > Jeśli ktoś z kim się długo współpracuje raz na ruski rok lub rzadziej chce czeg
        > oś poza godzinami pracy, nie uważam tego za nadużycie, różne są w życiu sytuacj
        > e. Jeśli pilna i wyjątkowa sprawa jest co miesiąc, to co innego.
        >
        Aha, a jeśli masz 100 i więcej klientów, i każdy z nich tylko 2 razy w roku będzie miał pilną sprawę
        w niedzielę, to każdą niedzielę w roku masz spieprzoną co najmniej dwukrotnie.
        • conena Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 00:18
          O ile dobrze pamietam masz jedna albo dwie pracowniczki. 100 klientów, powiadasz? Jestem baaardzo ciekawa jakości obsługi, serio.

          --
          A taki znacie? Idą Nilfgaardczyk, elf i krasnolud. Patrzą: leci mysza...
          • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:12
            Mam 2,5 pracownicy, na jakość nikt nie narzeka, w tym roku od stycznia miała wręcz wysyp kolejnych klientów z poleceń, gdyby nie koronawirus właśnie przyjmowałabym kolejną osobę do pracy.
        • mia_mia Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 06:54
          Uważam, że jeżeli ktoś nie jest upierdliwy i nagle dzwoni o dziwnej godzinie czy w dziwny dzień to raczej ma powód. Jeśli takich osób jest za dużo to albo się nie odbiera albo, co uważam za lepsze rozwiązanie, klientom nie podaje się prywatnego telefonu. Mój mąż jest zaangażowany w pewną działalność, podaje swój prywatny numer, więc telefon o 5 rano w niedzielę nie jest u nas niczym niezwykłym, już się przezwyczaiłam😉
          • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:21
            mia_mia napisał(a):

            > Uważam, że jeżeli ktoś nie jest upierdliwy i nagle dzwoni o dziwnej godzinie cz
            > y w dziwny dzień to raczej ma powód. Jeśli takich osób jest za dużo to albo się
            > nie odbiera albo, co uważam za lepsze rozwiązanie, klientom nie podaje się pry
            > watnego telefonu.

            Możesz sobie uważać oczywiście wszystko, jednak to ja mam doświadczenie a ty wyobrażenie,
            więc wierz mi, dzwonią z totalnymi pierdołami, które spokojnie mogą poczekać do poniedziałku,
            dzwonią też ze sprawami, które zawodowo zupełnie mnie nie dotyczą, typu: jak zgłosić reklamację w sklepie
            bo się piecyk gazowy w łazience zepsuł, albo że jest problem bo nie można się zalogować do banku.

            Oczywiście, że telefonów nie odbieram, telefon wyłączam, tylko potem widzę, ilu ludzi próbowało się dodzwonić, ale wątek jest też o tym, że ludzie i tak szukają obejść, i pomysłowo je znajdują, o czym pisałam w pierwszym poście.
            • heca7 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:29
              A nie masz wrażenia, że mia pisze o swojej branży i swojej pracy, tylko swoich klientach? Nie widzę żeby przenosiła to na inne zawody. Nie sugeruje w żadnym miejscu swojego wpisu, że powinnaś to samo robić u siebie wink

              --
              Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
            • kura17 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:39
              > Oczywiście, że telefonów nie odbieram, telefon wyłączam, tylko potem widzę, ilu
              > ludzi próbowało się dodzwonić,

              skoro nie odbierasz, to skad wiesz, ze dzwonia z pierdolami lub sprawami Ciebie nie dotyczacymi? z ciekawosci pytam.



              --
              "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
              • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:53
                Bo dzwonią w poniedziałek w moich godzinach pracy i mówią o co chodziło. Albo, ja oddzwaniam i czasem słyszę "dzwoniłem??? a tak faktycznie, pewnie pierdoła, już nie pamiętam o co chodziło (śmiech)...
                Zresztą nie wiem co w mojej branży może być tak pilnego, że trzeba o tym rozmawiać o 22 albo w niedzielę czy święta. Po prostu zwyczajnie komuś się coś akurat przypomina, i łapią za telefon.
                • kura17 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 13:11
                  o matko, ale buraki ...

                  Nenia, nie wiem, w jakiej jestes branzy, wiec trudno mi zdecydowac, co jest pilne, a co nie wink
                  ja nie mam firmy, ale jestem w takiej "branzy", ze o dowolnej porze moge dostac "pilna" wiadomosc, tylko u nas sie to wszystko odbywa mailem ... czasem jak nie zareaguje miedzy 5 a 9 rano, to pytania "co sie dzieje??" sa normalne, bo ZAWSZE ludzie gdzies nie spia i pracuja i czekaja na odpowiedz - a moja branza wybitnie miedzynarodowa wink


                  --
                  "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
                  • kocynder Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 15:50
                    Kuro, weźmy np stolarza. Czy serio szafa wnękowa to coś tak ultrapilnego, że trzeba zawracać głowę w sobotni wieczór? Albo kosmetyczkę. Czy odrost hybrydy nie może zaczekać do poniedziałkowego poranka? Dajmy na to ogrodnictwo, księgowość, architektura... Jaka może być sprawa "życia i śmierci", która MUSI być koniecznie załatwiona JUŻ? Jest wiele branż, w których, owszem, nie ma dnia ani godziny, ale jednak większość firm ma konkretnie podane godziny pracy - i serio, jeśli stolarz podaje swój numer komórkowy obok informacji, że firma czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 10:00 - 18:00 to trzeba być chamem, prostakiem i tępym burakiem (jak Demodee), żeby dzwonić w sobotę o 19:00, bop jaśnie pani tak akurat pasuje...

                    --
                    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
            • mia_mia Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 17:07
              Ludzie mają różne podejście do rozdzielenia pracy od czasu wolnego. Nie wszyscy zostawiają pracę za drzwiami domu. W firmach też zdarzają się telefony służbowe w czasie wolnym, są różne sytuacje.
              Wielu moich znajomych prowadzi firmy, ja i mąż też mamy takie doświadczenia.
              Dla nas telefony nie były i nie są dużym problemem. Można nie odebrać, można wysłać wiadomość z prośbą o kontakt w innym czasie, a najlepiej mieć dwa numery, jeśli wyjątkowo źle znosi się zakłócanie spokoju.
              Co więcej stolarz z tego wątku też może zadzwonić w niedzielę wieczorem, bo akurat wtedy pracuje nad zamówieniem i dopytać się o szczegóły.
              Sama unikam dzwonienia w nietypowych porach, natomiast telefony do mnie to nie taki problem problem, żebym się tym emocjonowała.
              • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 19:26
                mia_mia napisał(a):

                > Ludzie mają różne podejście do rozdzielenia pracy od czasu wolnego. Nie wszyscy
                > zostawiają pracę za drzwiami domu.

                Ale to ich wolna wolna, a nie sytuacja wymuszona zachowaniami niektórych klientów.
                Odróżnij sytuację gdy ktoś czegoś chce, od sytuacji gdy jest wyraźna informacja o godzinach pracy
                a ktoś inny tego nie szanuje. Pomyśl o efekcie skali w przypadku większej ilości klientów, nie da rady pracować
                24 godziny na dobę i dlatego powinno się szanować podany przez firmę czas pracy a nie dzwonić z ułańską fantazją, bo "akurat mam czas" albo "właśnie mi się przypomniało" jeśli coś może spokojnie poczekać.

                • mia_mia Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 20:59
                  Nadal nie rozumiem dlaczego, jeśli jesteś wyczulona na tym punkcie, nie masz dwóch numerów. Ludzie są różni, nic tego nie zmieni, zamiast się złościć wyciągnij stary telefon, kup tani abonament i rozwiąż wszystkie swoje problemy albo konsekwentnie odrzucaj połączenia klientów w czasie, kiedy nie pracujesz, ustaw smsa „proszę o kontakt w godzinach pracy firmy”.
                  • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 21:13
                    Nie muszę mieć dwóch numerów, bo po prostu wyłączam telefon, komunikat jest nagrany od dwóch lat, rodzina, pracownicy i znajomi jak coś potrzebują dzwonią na telefon partnera. Jakbyś przeczytała pierwszy post, do czego zresztą nawiązuje tytuł wątku, to byś odkryła, że i to ludzie potrafią obejść w różny sposób, np. wyszukując na facebooku moich znajomych, którzy okazują się być również ich znajomymi wyprosić, prywatny numer mojego partnera i zadzwonić. Podobnie była wykorzystywana moja córka.

                    Tak oczywiście, mogę nie być na facebooku, partner może zmienić numer i nikomu nie podawać, możemy też zamknąć firmę i iść na etat a na wszelki wypadek zrezygnować zupełnie z telefonów, być może jednak pisanie o pewnych sytuacjach uświadomi niektórym ludziom, żeby zwrotu "klient nasz pan" nie traktować dosłownie, nauczyć się odrobiny kultury i po prostu zacząć szanować innych ludzi.
                    • mia_mia Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 22:17
                      Nie musisz, ale ile nerwów by ci to oszczędziłowink
                      Łatwiej ustawić swoje kontakty z klientami, zamiast narzucać swój sposób funkcjonowania innym, bo ludzie są bardzo różni, tak klienci jak i usługodawcy.
                      • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 22:35
                        mia_mia napisał(a):

                        > Nie musisz, ale ile nerwów by ci to oszczędziłowink
                        > Łatwiej ustawić swoje kontakty z klientami, zamiast narzucać swój sposób funkcj
                        > onowania innym, bo ludzie są bardzo różni, tak klienci jak i usługodawcy.


                        Cudownie, czemu więc sama nie wyjedziesz z tego kraju, zamiast stale narzekać na forum jak tu źle?
    • agata_abbott Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 22:11
      Dlatego tez najczęściej pisze maile - zakładam, ze odbiorca odpisze na nie w dogodnym dla siebie momencie.
      Co z tego, jak najczęściej zapomina i muszę się przypominać (a robię to po minimum 2-3 dniach roboczych). Bo skoro mi się nie pali, to jestem spychana na koniec ciagle wydłużającej się kolejki...uncertain

      --
      teoriachaosu.blog/
      • solejrolia Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 23:17
        O widzisz, coś w tym jest- z tymi mailami.
        Ja po prostu informuję, ze najlepiej dzwonić w tygodniu (do 18.00), albo SMS. ( Maile mi uciekają, bo nie siedzę non stop przy komputerze. )

        --
        Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
        • agata_abbott Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 23:27
          No tak, ale ja tez mam prace. Wpadam w młyn, i najczęściej różne sprawy prywatne zaczynam ogarniać w czasie wolnym, bo dopiero wtedy mam czas i przestrzeń w głowie, żeby o tym pomyśleć. Dlatego wysyłam maila, i to najczęściej w przepraszającym tonie, zaznaczając, ze proszę o odpowiedz jak to będzie mozliwe. Smsy wysyłam w drugiej kolejności, najwcześniej wtedy, jak wcześniej sama dostanę z danego numeru smsa. I albo dostaje odpowiedz od razu (i mam wyrzuty sumienia, ze ktoś mi odpowiada), albo tez te smsy są zapominane.
          Inna sprawa, ze od wielu lat upewniam się w przeświadczeniu, ze takie osoby jak ja (szanujące granice, wręcz przepraszające za to, ze śmiały zawracać głowę, dosadniej - du*owate) z reguły są spychane na koniec kolejki. Jak ktoś się agresywnie czegoś domaga, to może przez druga stronę nie jest to dobrze odbierane, ale skuteczność jest zazwyczaj większa.

          --
          teoriachaosu.blog/
      • turzyca Re: Jak nie drzwiami to oknem 28.03.20, 23:28
        >Co z tego, jak najczęściej zapomina i muszę się przypominać (a robię to po minimum 2-3 dniach roboczych).

        Dlatego ja sobie zainstalowałam wtyczkę i ustawiam maila z opóźnionym wysyłaniem. Na poniedziałek koło 10, akurat się człowiek przez poranną pocztę przekopał.

        --
        "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
        • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:24
          turzyca napisała:

          > Dlatego ja sobie zainstalowałam wtyczkę i ustawiam maila z opóźnionym wysyłanie
          > m. Na poniedziałek koło 10, akurat się człowiek przez poranną pocztę przekopał.
          >
          Dokładnie, są różne sposoby, ja sobie wrzucam do szkiców, a w poniedziałek po prostu mam odruch zaglądania do szkicu (czy inaczej wersji roboczej) i po prostu wysyłam przygotowaną pocztę w poniedziałek rano.
    • kk345 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 06:37
      Klienci mnie nauczyli wyciszania telefonu na noc. Biznes nie wiążący się z ratowaniem zycia czy ochroną planety przed meteorytem, a potrafili dzwonić w niedzielę o 7.35 by omówić cenę usług lub poprosić o dodanie czegoś do pakietu.
      • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 10:20
        To ja pokażę może, jak sprawa wygląda od strony klientki.

        Uważam, ze przedsiębiorca sam sobie wyznacza godziny pracy i wybiera klientów. Na przykład mam do wykonania zabudowę wnęki w przedpokoju. Więc w niedzielę rano siadam do internetu i spisuję numery stolarzy i wydzwaniam do nich z informacją, ze wnęka ma takie wymiary, dzielnica taka i taka. Nagrywam się na pocztę głosową, podaję swój numer telefonu i czekam, aż oddzwonią.

        Mam nadzieje, że oddzwonią w ciągu paru godzin - w niedziele mam czas na rozmowy telefoniczne ze stolarzami, bo w dzień powszedni pracuję.
          • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 10:55
            Ja jestem zatrudniona na umowę o pracę. Pracuję w godzinach wymienionych w umowie o pracę. Przełożony nie dzwoni do mnie w niedzielę, bo mu nie podałam prywatnego numeru do domu.

            Przedsiębiorca klientów może sobie wybierać, podobnie jak godziny pracy. Na przykład obsługuje tylko tych, którzy dzwonią do niego w dni powszednie. Jego wola, jego zysk/strata.
              • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:01
                Dzwonię do fachowca wtedy, gdy mam wolne, nie wtedy, gdy jestem zajęta, to chyba logiczne?

                Fachowiec może odebrać/oddzwonić lub nie. Jeśli odbierze/oddzwoni, to może się dogadamy co do roboty i zarobi, jeśli nie odbierze ani nie oddzwoni, to się nie dogadamy i nie zarobi, to chyba logiczne?
                  • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:41
                    > Oooch, cóż za uroczo wielkopańskie podejście

                    Dlaczego wielkopańskie? Normalne raczej. Usługę zamawiam u tego stolarza, który chce ją wykonać. Jeśli nie odpowiadają mu godziny kontaktu ze mną (klientką) albo wynagrodzenie albo coś innego, to zamówię usługę u takiego, któremu warunki będą odpowiadać.

                    > A z ciekawości, skoro twój przełożony nie ma do ciebie numeru telefonu, to jak da ci znać, że firma się spaliła?

                    Ale po co ma mnie o tym informować w niedzielę? Przyjdę w poniedziałek rano do pracy i sama to zauważę...
                    • sumire Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:55
                      No wielkopańskie, bo normalny człowiek w wolny dzień nie siedzi i nie czeka, aż mu zapracowana pańcia zadzwoni ze sprawą.

                      "Ale po co ma mnie o tym informować w niedzielę? Przyjdę w poniedziałek rano do pracy i sama to zauważę..."

                      Padłam big_grin Rozumiem, że gdy umawiał się z tobą na rozmowę kwalifikacyjną, to też nie telefonem, tylko listownie. Choć pewnie adresu twojego też nie zna.
                    • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:00
                      demodee napisała:


                      > Dlaczego wielkopańskie? Normalne raczej. Usługę zamawiam u tego stolarza, który
                      > chce ją wykonać. Jeśli nie odpowiadają mu godziny kontaktu ze mną (klientką) a
                      > lbo wynagrodzenie albo coś innego, to zamówię usługę u takiego, któremu warunki
                      > będą odpowiadać.
                      >
                      Zdradzę ci tajemnicę, zawsze znajdziesz kogoś kto coś ci zrobi na psich warunkach. Tylko widzisz, firma, która
                      jest jakiś czas na rynku, ma renomę, ma dobrą jakość nie musi padać na kolana przed klientem, bo po prostu klientów ma i to takich, którzy mu dobrze zapłacą więc nie musi się godzić na gówniane warunki. Ty oczywiście możesz sobie szukać takiego, który będzie i o 3 w nocy odbierał twoje i innych telefony, prowadził godzinne konwersacje, a potem pracował w dzień, żeby ci szybciutko i tanio meble zrobić, tylko szczerze...co to będą za meble?
                      • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:12
                        > Zdradzę ci tajemnicę, zawsze znajdziesz kogoś kto coś ci zrobi na psich warunkach.

                        Dlaczego na psich warunkach? Warunki są negocjowane przez obie strony, jeśli stolarz przyjmuje zamówienie, to znaczy, że mu warunki odpowiadają, przecież jest przedsiębiorcą a nie niewolnikiem ani etatowcem, że ktoś mu coś każe, a on musi to zrobić!

                        > tylko szczerze...co to będą za meble?
                        No nie wiem, chyba jeśli komuś zależy na kliencie i rekomendacjach, to dobrze wykonuje usługę?
                        • nenia1 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:15
                          demodee napisała:


                          > Dlaczego na psich warunkach?

                          oczekiwanie, że ktoś odbierze telefon w niedzielę to stawianie psich warunków.

                          Przedsiębiorca to taki sam człowiek jak ty. Też ma swoją wydolność fizyczną i psychiczną.
                          Działanie "po trupach do celu" jest bardzo krótkowzroczne, bo zmęczony przedsiębiorca pracuje
                          gorzej, jak każdy.
                          • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:24
                            > oczekiwanie, że ktoś odbierze telefon w niedzielę to stawianie psich warunków.

                            Nie musi odbierać. Nie musi ze mną gadać. W ogóle nic nie musi.

                            To jest w sumie zabawne, bo tak samo aktorzy mogliby narzekać, że ci widzowie, którzy przychodzą do teatru wieczorem to prostaki są straszne. Czy oni nie rozumieją, że artysta to się musi wyspać, a spektakl się późno kończy! I za psie pieniądze tak pracują, wieczorami, w niedzielę, sobotę, a czasem to nawet i poranki grają! A niektórzy mają rodziny i dzieci i kiedy to oni mają te dzieci widywać, jak wieczorem przychodzą do teatru, bo jakaś gawiedź kupuje bilety i przyłazi, żeby przedstawienie obejrzeć albo opery posłuchać! A gdzie zrozumienie dla potrzeb matczynych i ojcowskich?
                            • sumire Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:35
                              Aktorzy mają w ogromnej większości wolne poniedziałki, a w dni, gdy grają wieczorem, nierzadko wolne w środku dnia. Poza tym teatr funkcjonuje w sposób, w jaki funkcjonuje od początków swojego istnienia i rzadko zdarza się, żeby jakiś widz mógł strzelać fochy, że jak mu nie zrobio przedstawienia wtedy, kiedy on chce, to on nie skorzysta. No chyba że ty tak robisz, co nikogo by szczególnie nie zdziwiło smile Tak czy inaczej, porównanie z doopy.
                              • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 13:02
                                > Poza tym teatr funkcjonuje w sposób, w jaki funkcjonuje od początków swojego istnienia

                                No właśnie. Showbiznes już od czasów antycznych wie, że usługi świadczy się wtedy, gdy klient ma na to czas, a nie wtedy, gdy jest zajęty wojną lub zbiorem oliwek.
                                • sumire Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 13:23
                                  Showbiznes, misiu patysiu, ma całkiem sztywne reguły funkcjonowania i widz TEŻ musi się do nich dostosować. No chyba że myślisz, że możesz pójść sobie do teatru o każdej godzinie, która ci pasuje, a aktory mają tam na ciebie czekać, jak ten stolarz w niedziele big_grin Byłoby wielkie zdziwienie...
                                  • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 13:47
                                    Teatr porównałabym do fabryki mebli. Fabryka ma swój cykl produkcyjny i owszem, jest dość sztywny.

                                    W tym wątku nie piszą dyrektorzy fabryk, tylko przedsiębiorczynie, którym przeszkadzają klienci, którzy nawiązują kontakt. Że ten kontakt nie w porę i nie w tej formie, jakby przedsiębiorczyni chciała.

                                    Porównując do branży rozrywkowej - to tak, jakby zespół weselny się oburzał, że klienci proponują im występy wieczorem i w nocy, bo jak to panie, w nocy to przyzwoici ludzie śpią...
                • jeziorowa Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:44
                  demodee napisała:

                  >
                  > Fachowiec może odebrać/oddzwonić lub nie. Jeśli odbierze/oddzwoni, to może się
                  > dogadamy co do roboty i zarobi, jeśli nie odbierze ani nie oddzwoni, to się nie
                  > dogadamy i nie zarobi, to chyba logiczne?
                  Z normalnym fachowcem się nie dogadasz w niedzielę rano w sprawie szafy, bo normalni ludzie nie chcą zadawać się z chamami, to chyba logiczne? Z tupeciarzem dogadasz się jak równy z równym, to chyba logiczne? Takie bezczelne osoby jak ty nadal pozwalają sobie na chamstwo tylko dlatego, że inni ludzie są zbyt delikatni. Gdyby ci stolarze zrobili dokładnie to samo co ty, czyli np. 15 osób oddzwoniłoby o 2.00 w nocy albo 5.00 rano to może cokolwiek oleju Skapnęłoby do pustej głowy, to chyba logiczne? Ludzie jednak wolą prostaka ominąć niż go nauczyć.
        • alicia033 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:30
          demodee napisała:

          > bo w dzień powszedni pracuję.

          to zupełnie jak stolarze.

          noale nie ma co się spodziewać, żeby suwerenka na to wpadła sama.




          --
          z wątku "Kto z was emigruje gdy pis wygra?"
          volta2: "mam nadzieję , że mój mąż. Dlatego z całą premedytacją będę głosowała na pis, i nawet wszystkich dookoła namawiam, bo strasznie potrzebuję wybyć na paroletni kontrakt jako osoba towarzysząca".
        • eliszka25 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:53
          Też często tak robię w kwestiach tego typu. Weekend, to jedyny czas, kiedy możemy z mężem usiąść wspólnie na parę godzin do jednego komputera i wyszukać w necie to, o co nam chodzi. W związku z tym dość często np. pisze maile właśnie w niedzielę, ale jednak od razu zakładam, że zostaną one przeczytane dopiero w poniedziałek. Z resztą „pozwalam” sobie tylko na maile w weekend czy o dziwnych porach. Nie przyszło mi do głowy dzwonić do jakiejkolwiek firmy w niedzielę i jeszcze do tego oczekiwać natychmiastowej odpowiedzi 🤦🏼‍♀️
          • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:59
            > Nie przyszło mi do głowy dzwonić do jakiejkolwiek firmy w niedzielę i jeszcze do tego oczekiwać natychmiastowej odpowiedzi

            Dzwoniąc do "firmy" w niedzielę liczę się z tym, że nagram się na pocztę głosową. Jeśli odbierze żywy człowiek i od razu mogę z nim pogadać o warunkach ewentualnej współpracy - tym lepiej. Może się dogadam z tym pierwszym stolarzem i już do innych nie będę dzwonić?

            Na ogół jednak fachowcy oddzwaniają po pewnym czasie. Jeśli oddzwaniają w poniedziałek w godzinach, kiedy pracuję lub dojeżdżam do pracy lub robię zakupy, to sorry, nici z biznesu. Jakoś przeżyję bez tej szafy wnękowej w przedpokoju...
                • thea19 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:24
                  a jak zamawiasz tę szafę? przecież do stolarza trzeba pojechać, wybrać materiał, ustalić szczegóły. W niedzielę każesz mu zakład otwierać bo inaczej nici z biznesu? stolarz też musi przyjechać zrobić pomiar. Nie znam ani jednego fachowca z jakiejkolwiek dziedziny, który jeździ w niedziele na pomiary czegokolwiek.
                  • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:57
                    To nie tak.

                    Dzwonię po stolarzach w niedzielę. Nagrywam wiadomość, że szafa. Część nie oddzwania, bo szafa ich nie interesuje, część z innych powodów (np. dlatego, że nie będą od "paniusi" obierać telefonów w niedzielę. Ale jeśli ktoś oddzwoni, to mówię, że we wrześniu mam urlop, wtedy tę szafę można robić. Podaję wymiary wnęki. Stolarz odpowiada, że wrzesień jest ok, na oko robota potrwa x dni, ocenia, że będzie kosztować ileś tam.

                    Jeśli chce od ręki przyjechać i pomierzyć, to cudownie, bo ja mam w niedzielę czas. Jeśli nie, to umawiamy się na inny termin.
                  • solejrolia Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 15:02
                    Wybiera makaron, rozmawia ze stolarzem, i jeszcze oddycha- no cóż, za dużo czynności życiowych na raz, z czegoś musi zrezygnować...

                    --
                    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
            • kocynder Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:40
              Jakiś czas prowadziłam działalność. IO takie tępe hrabiny, które mi w niedzielny poranek dzwoniły cokolwiek "negocjować" od ręki spuszczałam na szczaw i mirabelki! "Numer ma pani ze strony? W takim razie proszę przeczytać informacje na tejże stronie uważnie. Godziny pracy firmy to od... do.... Mamy czas poza tymi godzinami. Cennik pełny również jest podany na stronie i nie podlega negocjacjom, co także jest zaznaczone. To po kij mi klientka - analfabetka? Mało mam problemów w życiu?"...

              --
              Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
              • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:50
                > takie tępe hrabiny, które mi w niedzielny poranek dzwoniły cokolwiek "negocjować" od ręki spuszczałam na szczaw i mirabelki! "

                Nie rozumiem tylko, po co odbierałaś, skoro nie zamierzałaś mieć w tym czasie kontaktu z klientami? Żeby wyrabiać sobie złą opinię?
                • jeziorowa Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 13:16
                  demodee napisała:

                  >
                  > Nie rozumiem tylko, po co odbierałaś, skoro nie zamierzałaś mieć w tym czasie k
                  > ontaktu z klientami? Żeby wyrabiać sobie złą opinię?
                  Uwaga! To będzie coś niewiarygodnego! Usiądź wygodnie! Otóż:
                  Drobni przedsiębiorcy (np stolarz, kosmetyczka, krawcowa itd) nie mają dwóch czy więcej telefonów komórkowych tylko jeden. Do spraw służbowych podają telefon stacjonarny, a prywatny jest tym dodatkowym tylko w wyjątkowych przypadkach (np zepsuty telefon stacjonarny lub w godzinach pracy nie odbierają stacjonarnego, bo są u klienta). Ci ludzie (tak - ludzie a nie maszyny, boty itd) odbierają telefon komórkowy w nocy/ niedzielę itd nie dlatego, że za wszelką cenę potrzebują nowego klienta. Oni tak jak każdy inny, kto nie wyłącza czekają na prawdopodobny ważny telefon (od żony w delegacji, starego ojca mieszkającego samotnie, córki na imprezie, ze szpitala w sprawie bliskiej osoby itd). Jeżeli budzi ich nieznany numer lub odbierają taki np w święto to najpierw umierają ze strachu, że coś złego u bliskich, a potem przychodzi złość, że to tylko cham bez grama empatii. U normalnych fachowców po czymś takim jesteś spalona jako klient.
                  • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 13:55
                    > Drobni przedsiębiorcy (np stolarz, kosmetyczka, krawcowa itd) nie mają dwóch czy więcej telefonów komórkowych tylko jeden. Do spraw służbowych podają telefon stacjonarny, a prywatny jest tym dodatkowym tylko w wyjątkowych przypadkach (np zepsuty telefon stacjonarny lub w godzinach pracy nie odbierają stacjonarnego, bo są u klienta)

                    To ile w końcu telefonów ma ten stolarz?

                    Bo ja na miejscu stolarza miałabym dwa: jeden dla celów służbowych, a drugi prywatnych (którego klienci nie znają). Wtedy - jeśli ktoś dzwoni w niedzielę na prywatny, to odbieram, bo to pewnie ciocia z Australii. Jeśli telefon służbowy dzwoni w niedzielę, to albo odbieram, albo nie, w zależności od sytuacji ekonomicznej mojej firmy.
                    • jeziorowa Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 14:02
                      Tak- najczęściej mają dwa: stacjonarny do celów służbowych i mobilny prywatny, który udostępniają do celów służbowych w godzinach pracy firmy (tylko w tych godzinach - to jasne dla wszystkich nie buraków). Bardzo rzadko mają trzy, czyli stacjonarny i mobilny służbowy oraz mobilny prywatny.
                      • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 14:11
                        > który udostępniają do celów służbowych w godzinach pracy firmy (tylko w tych godzinach - to jasne dla wszystkich nie buraków).

                        Mnie tam nic do tego, jak kto prowadzi firmę, ale jeśli stolarz robi szafę u mnie, to nie podobałoby mi się, gdyby odrywał się od roboty i przez telefon omawiał szczegóły prac u innych klientów. Wolałabym, żeby z innymi klientami rozmawiał wtedy, gdy nie pracuje u mnie.
                        • jeziorowa Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 14:29
                          Ponieważ źle traktujesz ludzi to nie masz do czynienia z dobrymi fachowcami i normalnymi ludźmi. Napiszę ci jak to wygląda na przykładzie jednego z fachowców, z którego usług regularnie korzystam już kilkanaście lat - specjalisty od kotłów grzewczych. Pan pracuje w godzinach 10.00-15.00 od wtorku do soboty. W tym czasie albo jest w aucie przemieszczając się między klientami albo u klienta. Oczywiście odbiera telefony jednocześnie pracując (nie znam ludzi, którzy tego nie potrafią). Klientów ma mnóstwo. Jest świetny. W innych godzinach niż jego godziny pracy można zadzwonić tylko w przypadku superawarii (np wybuch kotła). W takiej sytuacji jest u ciebie w 15-30 minut (nawet jeśli musi przerwać inna pracę) bez względu na to czy to noc czy Wigilia czy cokolwiek. Jeśli po godzinach pracy zadzwonisz z tym, co może poczekać (np przegląd kotła, za niska temperatura wody itd) to natychmiast bezpowrotnie wypadasz z grona klientów.
                            • jeziorowa Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 15:33
                              Jeżeli ktoś ma dużo więcej zgłoszeń niż jest w stanie (nie naruszając swojego dobrostanu) zrealizować to oczywiste, że wybiera te najlepsze. Jeżeli ktoś od pierwszej chwili pokazuje, że będą z nim kłopoty to może liczyć na zostanie klientem tylko tych osób, które „mają nóż na gardle”, bo mają malutko zlecań.
                              „Wypadanie z grona klientów” to norma u fachowców, którzy są oblegani - nie wiem co w tym zabawnego.
        • kocynder Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:32
          Jeśli stolarz na stronie podaje wyraźnie, że pracuje w dni powszednie w godzinach od 10:00 do 18:00, a ty, wielkopańsko z łaski, zadzwonisz w niedzielę o 19:00 bo tak masz akurat czas - to TY prezentujesz chamstwo level master. Stolarz tez człowiek i ma konkretne, podane godziny pracy. Tak jak ty nie masz ani chęci ani zamiaru pracować w weekend - tak i on ma ustalone godziny pracy. I ma je ustalone nie po to, żeby półanalfabetka (skoro godziny pracy są podane, a ktoś dzwoni w weekend to raczej nie jest intelektualistą?) zawracała mu cztery litery bo jej tak pasuje.

          --
          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
          • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:48
            Jesli stolarz ma na stronie napisane, że pracuje od 10 do 18, to oczywiście, ze zadzwonię do niego o 19. Bo wiesz - jeden jest zarobiony i nie odbierze, a drugi odbierze. I oboje będziemy zadowoleni, bo on zarobi, a ja będę miała wreszcie porządek w przedpokoju.
              • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 13:04
                > Ale on o 19 może być na zakupach i mieć cię tam, gdzie ty masz jego prywatny czas

                No cóż, jesli jest o 19 na zakupach i nie odbiera mojego telefonu, to widać nie potrzebuje moich pieniędzy.
                    • sumire Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 13:52
                      Wprost przeciwnie. Jestem.
                      Dlatego kuriozalne jest dla mnie to, że pracodawca może nie mieć jak skontaktować się z pracownikiem w sytuacjach awaryjnych. Rozumiem, iż powinien wysłać list na poste restante, bo adresu też zapewne nie może znać smile
                      • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 14:00
                        > Dlatego kuriozalne jest dla mnie to, że pracodawca może nie mieć jak skontaktować się z pracownikiem w sytuacjach awaryjnych

                        Dla mnie to jest zupełnie normalne. W przypadku wcześniej wspominanego przez Ciebie pożaru firmy, niech zadzwoni do straży pożarnej, nie do mnie. W przypadku pęknięcia rury - hydraulika itd.

                        Naprawdę, nie wiem, co za sytuacja skłoniłaby moje szefostwo do dzwonienia do mnie w niedzielę. (Przypominam, że jestem zatrudniona na umowę o pracę).
                        • sumire Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 16:04
                          Tak, dla ciebie to jest zupełnie normalne, że twój szef nie ma jak się skontaktować z pracownikami, by na przykład powiedzieć im, żeby nie przychodzili do pracy big_grin Musisz pracować w fajnym miejscu.
    • princy-mincy Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:07
      Mój mąż miewa ale nie odbiera.
      A bywa, że ludzie wydzwaniają w niedziele czy święta, wieczorami, mają absurdalne zadania. Raz ktoś wydzwaniał o 23 w sylwestra bo on potrzebuje fakturę (mąż nie odbierał więc dostawał SMS) jeszcze w starym roku.
    • prezent_urodzinowy Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 11:08
      Problem z telefonami i wiadomościami w dni wolne doskonale rozumiem. Widzę jednak zasadnicza różnicę między nieszanowaniem czasu wolnego pracownika i przedsiębiorcy: przedsiębiorca może telefony i maile zignorować, pracownik najczęściej nie, bo albo dostaje polecenie służbowe przyjścia do pracy, albo przynajmniej wie, że w razie czego będzie pierwszy do zwolnienia. Więc to jednak nie jest to samo...
    • tryggia Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 12:03
      Znam ten ból. Telefon wyłączam i w poniedzialek zapchana skrzynka.
      Pytania na messangerze o 1 w nocy i zaraz jeszcze 'halo, czemu nikt nie odpowiada?'.
      Ci ludzie traktują innych jak apki lub boty.

      --
      Hope
      • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 13:17
        To jest bardzo pouczający wątek.

        W czasach, gdy rząd wymyśla tarczę antykryzysową, która polega na przekazywaniu państwowych pieniędzy właścicielom małych firm.

        Zapiszę go sobie w notatniczku i ekshumuję za trzy miesiące. Ciekawe czy odezwą się te same nicki i co będą miały do powiedzenia na temat niewychowanych klientów, którzy ośmielają się dzwonić do firmy poza wyznaczonymi w internecie godzinami...
        • sumire Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 13:57
          Dzidzia, ale ty oczekujesz, że przedsiębiorca będzie w piątek, świątek i niedzielę czekał na twój telefon, bo dzidzia tak chce, a jednocześnie sama twierdzisz, że tobie nikt nie ma prawa przeszkadzać. Jak już chcesz trollować, to z głową troszkę.
          • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 14:06
            Za dzidzię dziękuję, potraktowałam jako komplement dotyczący wyglądu w stosunku do PESELa.

            Widzisz, na tym właśnie polega praca na etacie, że pensja wpływa co miesiąc, a nikt poza godzinami pracy głowy nie zawraca. Prowadzenie firmy to niestety stałe łapanie klientów i zleceń, bycie elastycznym i ciągły ból głowy. Jedni są pracowici i mają zyski, a inni traktują klientów jak natrętów.
            • jeziorowa Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 14:11
              Nie masz własnej firmy - prawda? Ja mam od wielu lat, więc zdradzę ci tajemnicę: prowadzenie firmy to współpraca z klientem, zdobywanie nowych i odtrącanie nierokujących dobrej współpracy buców. To także dostosowywanie pracy do swojego życia prywatnego (w granicach możliwości) a nie odwrotnie. No chyba, że ktoś jest konowałem w swoim fachu - wtedy faktycznie aby nie paść dostosowuje się do każdego buraka.
              • demodee Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 14:28
                > Nie masz własnej firmy - prawda?

                Nie, pracuję na etacie. Ale korzystam z usług różnych firm w różnych sprawach, bo sama nie wszystko potrafię zrobić (np. szafy wnękowej nie wykonam ani sukienki nie uszyję, ani eleganckiego tortu nie upiekę).

                > prowadzenie firmy to współpraca z klientem, zdobywanie nowych i odtrącanie nierokujących dobrej współpracy buców.
                Nie piszesz tu nic dla mnie odkrywczego, poza tym, że klientów, z którymi w chwili obecnej nie nawiązujesz współpracy traktujesz jako nierokujących buców. Bo myślałam, że drobny przedsiębiorca każdego powinien traktować jako potencjalnego klienta, na zasadzie, dziś nie dogadaliśmy się w sprawie szafy, ale może poleci mnie komuś albo będzie chciał zrobić szafki kuchenne.

                > To także dostosowywanie pracy do swojego życia prywatnego (w granicach możliwości)
                Mnie, jako klientkę, życie prywatne przedsiębiorcy w ogóle nie interesuje.

                > No chyba, że ktoś jest konowałem w swoim fachu - wtedy faktycznie aby nie paść dostosowuje się do każdego buraka.

                Słów mi brak.
                • jeziorowa Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 14:37
                  demodee napisała:


                  > Nie piszesz tu nic dla mnie odkrywczego, poza tym, że klientów, z którymi w chw
                  > ili obecnej nie nawiązujesz współpracy traktujesz jako nierokujących buców. Bo
                  > myślałam, że drobny przedsiębiorca każdego powinien traktować jako potencjalneg
                  > o klienta, na zasadzie, dziś nie dogadaliśmy się w sprawie szafy, ale może pole
                  > ci mnie komuś albo będzie chciał zrobić szafki kuchenne.
                  >
                  Jeżeli ktoś dzwoni w niedzielę w sprawie szafy to jest nierokującym bucem. Klientem ani w sprawie szafy ani w żadnej innej nie będzie, bo nikt normalny nie nawiąże współpracy z chamem, który będzie dzwonił w święta i/lub w nocy w sprawie koloru półek. Zleceń dla dobrych fachowców jest tak dużo, że wybierają klientów, więc biorą tych normalnych. Buraki zostają dla partaczy, którzy są tak kiepscy, że muszą brać cokolwiek lub dla nowicjuszy w zawodzie.
                  > > To także dostosowywanie pracy do swojego życia prywatnego (w granicach mo
                  > żliwości)
                  > Mnie, jako klientkę, życie prywatne przedsiębiorcy w ogóle nie interesuje.
                  >
                  > > To oczywiste. Dokładnie tak samo jak przedsiębiorcy nie interesuje twoje życie.
                • gulcia77 Re: Jak nie drzwiami to oknem 03.04.20, 07:50
                  Uwierz mi, tacy "klienci" jak ty, to nawet taksówki mogą nie dostać. Każdy program komputerowy do obsługi zleceń ma taką zakładkę do blokowania niechcianych numerów.

                  --
                  "Emancipate yourselves from mental slavery
                  None but ourselves can free our minds"
                • evolventa Re: Jak nie drzwiami to oknem 03.04.20, 10:22
                  Ale dziewczyny mają rację, a Ty z uporem maniaka lansujesz swoją, dodajmy chamską wizję kontaktu z przedsiębiorcami. Sama nie mam firmy, to ja zlecam usługi, ale rozumiem, że jak ktoś ma napisane, że pracuje w godzinach od-do, to bezczelnością level master byłoby dzwonienie do niego po godzinach w sprawach służbowych. No sorry, to są podstawy kultury, to się z domu wynosi..... jeżeli tego nie widzisz, no to cóż.......potrafię tylko współczuć........
            • thea19 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 14:24
              stałe łapanie klientów to zadanie dla firmy, która powstała miesiąc wcześniej a właściciel ma max 25 lat albo nagle postanowił zmienić zawód. Normalnie to klienci sami się zgłaszają z polecenia i jest ich więcej niż możliwości przerobowe. Żaden fachowiec z doświadczeniem nie odbiera telefonów w niedzielę i nie ma szans by w ogóle to miało miejsce a już na pewno w niedzielę nie przyjadą, w sobotę większość też nie pracuje bo maja pracowników na etacie, którzy pracują pon-pt. Fachowcy mają też rodziny, wyjeżdżają na wakacje i chcą mieć święty spokój nawet kosztem utraty jakiegoś zlecenia.
              • inka754 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 14:41
                Dam ci radę. Kup sobie drugi telefon. Jeden, ten firmowy wyłącz kiedy kończysz pracę i włącz kiedy zaczynasz. Załóż sobie również drugi adres mailowy. Mam nadzieję, że nie skorzystacie z tarczy, czyli z kasy m.in. Tych którzy tak was drażnią.
                • thea19 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 15:19
                  a po co mi drugi telefon? miałam, zrezygnowałam. Mi wystarczy nie odbierać w niedzielę telefonów związanych z pracą. Maila mogą sobie pisać kiedy chcą, nie ma obowiązku odpisywać na te wysłane w środku nocy natychmiast po dostarczeniu do skrzynki odbiorczej. Z tarczy korzystać nie muszę w mojej branży, natomiast staram się pomagać innym i kupować towary od lokalnych dostawców, którzy teraz nie mogą handlować na dotychczasowych zasadach.
                  Zamiast bronić bezmyślności demodee postaw się w skórze osób, które pracują na dg dla niekoniecznie przyjemności i nie są pogotowiem czy policją i nie mają dyżurów 24h bo komuś w niedzielę się o szafie przypomniało. Powtarzam po raz kolejny: KULTURA, EMPATIA, DOBRE WYCHOWANIE.
      • solejrolia Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 15:14
        tryggia napisała:

        > Aha! I przecież najważniejsze!
        > "Czy w związku z koronawirusem mogę liczyć na darmową usługę?"
        > Kocham.
        >
        >


        surprised

        No żart?


        --
        Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
        • jeziorowa Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 15:19
          Z pewnością nie. Pseudoklienci dzielą się z grubsza na dwa rodzaje: „daj za darmo„ (mistrzowie: „jeszcze dopłać, że biorę”) oraz „jestem twoim panem, więc rób co i kiedy chcę i czekaj jak pies na mój sygnał”. Oczywiście jedni i drudzy sądzą, że bez nich wszystkie firmy upadną i się nie pozbierają oraz że są taaacy wyjątkowi i ważni. 🤣🤣🤣🤪
          • kokosowy15 Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 15:43
            Są firmy z różnych branż. Z jednej strony takie, które przebierają w zleceniach i mogą niezależnie od wszystkich kataklizmów utrzymać się na rynku, i organizatorzy wydarzeń (eventow), którzy teraz i jeszcze długo wplywow mieć nie będą, i fryzjerzy, właściciele kawiarni, biur podróży. Mam nadzieję, że żadna uczestniczka tego forum z państwowych zasiłków nie będzie musiała korzystać. Nigdy nie wiadomo, w jaka branże uderzy kryzys i jak bardzo trzeba będzie dbać o potencjalnego klienta. A zaklocanie czasu wolnego swoimi sprawami świadczy o złym wychowaniu dzwoniącego.
    • chicarica Re: Jak nie drzwiami to oknem 29.03.20, 15:59
      Szczytem wszystkiego było kiedyś jak pracowałam w firmie świadczącej usługi IT, we wsparciu. Obsługa klientów w języku portugalskim była od poniedziałku do piątku, wsparcie nie takie bardzo masowe zwłaszcza w tak (stosunkowo) rzadkim języku, więc klienci znali nas po nazwisku i kontakt był dość zindywidualizowany (w sensie, że to nie call center gdzie nie wiadomo kto obsługuje). Piątek, godzina 23.00, dostaję zaproszenie do kontaktów na fejsie od jakiejś baby z Brazylii, do tego wiadomości na messengerze. Tak, wiem że Brazylia ma inną strefę czasową, ale mimo wszystko... Oczywiście nie odpowiedziałam ani nie zaakceptowałam zaproszenia, oczywiście w poniedziałek czekało na mnie istne bombardowanie mailami od tejże baby. Dodam jeszcze, że wsparcie po angielsku było 24/7, więc nie było tak że znikąd pomocy nie miała, no ale do tego trzeba by jeszcze znać język...

      --
      ---
      Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"