Dodaj do ulubionych

Życie z dupofonem.

31.03.20, 22:29
Taka historia. Dziewczyna lat 25, dziecko w wieku 21 lat, wpadka, potem ślub. Facet lat 38. Obecnie bez pracy i już wiadomo, że w jego branży powrót będzie pod koniec roku zapewne. Ona zarabia u mojej koleżanki grosze, najniższa krajowa i pół etatu. Ile będzie jeszcze zarabiać nie wiadomo, koleżanka też już ledwo przędzie. W tej sytuacji oboje z dzieckiem zostaną bez dochodu, jakiegokolwiek, w wynajętym mieszkaniu i bez rodziny. No i co robi pan? Szuka pracy, ale przecież jest kryzys i tej pracy nie ma. No tu się zgadzam, nie ma, rekrutacje zawieszone. Ale... Ale pracy w sklepach, na magazynach itd nie brakuje, ale to nie dla niego, on szuka zatrudnienia z perspektywami. Zaoferowałam pomoc, mój znajomy szuka dostawcy. Ale pan nie ma prawa jazdy. A nie ma, bo dwa razy nie zdał egzaminu i on tak ma, że się zniechęcił i już mieć nie będzie. Szczerze to zaczęłam się śmiać. 38 letni chłop nie ma nawet prawka, a w sytuacji, że za chwilę nie będzie co do gara włożyć siedzi na dupie i przegląda pracuj pl i ćwiczy pajace z synem, bo przedszkole kazało. To jest tak abstrakcyjne, zwłaszcza teraz, że aż śmieszne.
Obserwuj wątek
    • cruella_demon Re: Życie z dupofonem. 31.03.20, 22:56
      Nie dorabiajmy doopie uszu.
      Taki typ i w dobie przed koroną nadawał się co najwyżej na ciecia, albo ten bardziej przedsiębiorczy na magazyniera. Prawda jest taka, że nikt poważny nawet wcześniej i tak by go nie zatrudnił. Teraz po prostu pasożyt z urodzenia ma wymówkę, żeby się obierdalać.
      Widziałam ci ja takich "dla których kwalifikacji brak jest ofert" na pęczki.

      --
      Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
      (35wcieniu)
      • hrabina_niczyja Re: Życie z dupofonem. 31.03.20, 23:00
        Wcześniej pracował, ale fakt, że wygodnie dla siebie, bo rodzinę nadal miał na ostatnim miejscu w tyłku. Jak słyszę takie historie to już wiem czemu się rozwiodłam. Bym chyba takiego dupka po ryju natrzaskała wobec wizji braku kasy na chleb dla dzieciaka. Kłótliwa byłam to i mnie zostawił 🤣
        • laruara Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 06:28
          hrabina_niczyja napisała

          Jak słyszę takie historie to już wiem czemu się rozwi
          > odłam.


          Mam to samo. Mój ex też zasiadł na dupie, chociaż prawko ma i mógłby żarcie teraz rozwozić. Ponoć kurierów też szukają. Ale nie, bo...nie.

          --
          Jestem bohaterką we własnym domu.
    • agonyaunt Re: Życie z dupofonem. 31.03.20, 23:22
      A dziewczyna królewna, że facet jej musi kasę do domu przynosić? Jak bardziej ogarnięta to niech sama szuka, tatuś niech siedzi w domu z dzieckiem. Pani prawko ma? To może podsuń jej, żeby sama się zgłosiła do kolegi, w końcu kobieta też może być dostawcą. A jak nie ma, to niech zrobi, bo kobieta bez prawa jazdy, zwłaszcza dzieciata, to taka abstrakcja, że aż śmieszne smile
              • umi Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 05:55
                No nie. Bedzie symetryczna jak facet urodzi dziecko i bedzie jego matka. Sorry, ale to slabe zeby matka dziecka ok 4 letniego (jesli dobrze policzylam) zasuwala na meza trutnia i zaniedbywala takiego malucha. Jak komus zle ze swoja plcia, to moze zmieniac nie trzeba od razu, ale nie wlazi sie w uklady, w ktorych jednak plec role gra dosc istotna.
                • m_incubo Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 07:02
                  A co, karmi 4 latka piersią?

                  Pomijając faceta lesera, bo on i przed tą sytuacją był beznadziejny, serio płeć i fakt urodzenia "osobiście" ma znaczenie, kto opiekuje się przedszkolnym dzieckiem?
                  Nie rozśmieszaj mnie 😄
                • agonyaunt Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 13:02
                  Rety, nie mówimy o półroczniaku w pieluchach i na piersi, tylko o przedszkolaku. No sorry, ale twierdzenie, że jak matka czterolatka pójdzie do pracy to z automatu będzie oznaczać zaniedbanie dziecka jest policzkiem dla wszystkich pracujących matek czterolatków.

                  • umi Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 16:48
                    Tjaa... Najpierw urodzic dziecko, potem zap.przac do pracy zeby utrzymac faceta ktoremu nie po drodze do pracy.
                    4 latka to jeszcze male dziecko i jak najbardziej potrzebuje matki. Mezczyzna jest wytrzymalszy fizycznie. Plus karmic doroslego faceta to nie to samo co kobiete (co wie kazdy kto chociaz czasem gotuje obiady, ale nawet po diecie pudelkowej mozna sie domyslic suspicious). Plus kobiety zarabiaja mniej. Po calym dniu pracy na leniwego byczka to ta matka jedyne co moze zrobic, to pasc na nos. Kontakt z dzieckiem - zero. Nie wspominajac juz o emeryturze dla pana. Ematka waska specjalistka moze lozyc na emeryture trutnia. Ale z pensji tej babki to nie wiem, czy panu kiedys starczy chociaz na suchy chleb suspicious

                    A kochajacy tata to odpowiedzialny tata, nie truten uczacy dziecko ze normalne zachowanie doroslego mezczyzny to bycie drugim dzieckiem pod opieka matki.
                    • kamin Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 17:41
                      Urodzenie dziecka to wydarzenie wprawdzie dość czasochłonne, ale nie zwalnia dożywotnio z pracowania na siebie i na to dziecko. Czterolatek owszem, potrzebuje mamy, ale nie w sposób uniemożliwiający jej pracę zawodową, zwłaszcza gdy na podorędziu jest tata mający dużo czasu. Siła fizyczna nie jest niezbędna do utrzumania rodziny, pani może się zaangażować w większym sopniu w pracę zawodową.
                      Dla jasności: nie twierdzę że to jest jedyne dobre rozwiązanie. Sugeruję jedynie wyjście mentalne poza schemat: pan haruje na rodzinę, pani zarabia na waciki i niańczy bombelka aż do osiemnastki.
                      • umi Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 18:13
                        Tu nie masz sytuacji pana harujacego na rodzine i pani z nastolatkiem pracujacej na waciki. Masz 4-latka ktory nadal ma prawo miec bliski kontakt z matka, to nei nastolatek wyrywajacy sie z domu, tylko male dziecko. I pana ktory wpisal sie mentalnei w role drugiego dziecka.

                        Wiecej nie bede rozpisywac, bo przeczyta jakis normalny chlop i ktoas bedzie miala problem, zeby jej facet nie przywokl korony jak nie musi.

                        Ludziom zdarza sie pracowac i nie pracowac, w roznych konfiguracjach. Normalny wybieraja to, co lepsze dla calej rodziny. Truten wybiera to, co wygodne i szkodzi wszystkim dookola. Taka roznica.
                    • riki_i Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 19:00
                      umi napisała:

                      > Tjaa... Najpierw urodzic dziecko, potem zap.przac do pracy zeby utrzymac faceta
                      > ktoremu nie po drodze do pracy.
                      > 4 latka to jeszcze male dziecko i jak najbardziej potrzebuje matki. Mezczyzna
                      > jest wytrzymalszy fizycznie.

                      Yhm. Dlatego umiera circa 10 lat wcześniej niż jego baba.

                      > Plus kobiety zarabiaja mniej. /... / Nie wspominajac juz o emeryturze dla pana. Ematka waska
                      > specjalistka moze lozyc na emeryture trutnia.

                      Z choinki się urwałaś? To mężczyźni łożą na emerytury kobiet. Sprawdź sobie statystyki.
                      • umi Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 18:04
                        Yhm. Dlatego umiera circa 10 lat wcześniej niż jego baba - Malzenstwo skraca czas zycia kobietom, nie mezczyznom. Mezczyznom wydluza. Jak takiego zona pilnuje, to nie ma szans zyc jak singiel i nie umiera tak szybko suspicious Wiec nietrafione, jak ktos zle na tym wyjdzie, to raczej ona.

                        Z choinki się urwałaś? To mężczyźni łożą na emerytury kobiet. Sprawdź sobie statystyki. - No a co ja pisze? Przecietna kobieta nie waska specjalistka ma mniejsze mozliwosci zarobkowe. Zwlaszcza jak pracuje na pol etatu, zeby przez drugie pol ogarniac dziecko i pana ktory nie pacuje wcale. Facet sobei zyje beztrosko jak mlodziutka matka przy mezu. Tylko plec nie ta i jak tak dalej pozyje, to oboje skoncza z reka w nocniku (o ile sytuacja tak wyglada jak przestawila to hrabina i on ma takie podjescie. Bo do tego nie wliczaja sie normalni faceci w normalnych rodzinach ktorym zdarzy sie teraz stracic prace, to sa sytuacje llosowe i przejsiowe. A dla tego typa ze startera wyglada na to, ze kazda praca ponizej kwalifikacji i generalnei nic mu sie nie chce).

                        BTW, twoj wpis (o ile dobrze odczytuje intencje) to tez taki troche bulwers, ze jak to - kobieta ma utrzymywac. Normalny facet nie da sie traktowac jak dziecko przy matce, taka prawda suspicious I raczej jest z nimi problem w druga strone, zwlaszcza teraz. Pchaja sie do pracy nawet jak nie musza i wlasnie powinni troche odpuscic dla bezpieczenstwa calej rodziny. Ten typ (o ile jest jak w starterze) to typ Kiepskiego.
                • majenkir Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 16:59
                  Tak. I nie wyobrazam sobie, zeby bylo odwrotnie. Co wiecej, mam syna i corke i tez bardzo bym sobie zyczyla, zeby moj syn zarabial tyle, zeby jego przyszla zona nie musiala (jesli nie bedzie chciala) pracowac. Dzieki bogu jeszcze niektorzy widza roznice miedzy kobieta a mezczyzna.

                  --
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                  Abby&Prada
                  • agonyaunt Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 18:04
                    Przez takie podejście kobiety wciąż zarabiają mniej, są drugie do awansu i mają na głowach guzy od notorycznego przywalania w szklany sufit. Dzięki, możesz być z siebie dumna!
                    • hrabina_niczyja Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 21:50
                      agonyaunt napisała:

                      > Przez takie podejście kobiety wciąż zarabiają mniej, są drugie do awansu i mają
                      > na głowach guzy od notorycznego przywalania w szklany sufit. Dzięki, możesz by
                      > ć z siebie dumna!

                      Nie, przez podejście ojców kobiety tak mają. Przykład? Mój pracownik. Pełen etat, musi wychodzić godzinę wcześniej, bo przedszkole do 17, a praca też do 17. Do lekarza z dzieckiem--matka bierze wolne, chore- L4. A Pan ojciec co? Ano, w turystyce pracował, wiec 2 tygodnie w Hiszpanii, 3 tygodnie w Grecji, tydzień w domu i ponownie na wyjazdach. A matka sama z 2latka i pracą. Niania? Jaka niania, on potrzeby nie widzi. No to jego żona teraz ma jak ma tylko kto jest temu winien, bo na pewno nie ja.
                      • agonyaunt Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 00:27
                        On może nie widzieć, ale ona nie bezwolna krowa, żeby musieć go słuchać. Gdyby faktycznie potrzebowała niani, to by ją zatrudniła, ale widocznie woli zwalać na męża. A Ty łykasz...
                        • hrabina_niczyja Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 00:35
                          Ja nic nie łykam, bo mnie relacje rodzinne pracowników i ich decyzje w rodzinach nie interesują. Podobnie jak nie interesuje mnie godzenie opieki nad dzieckiem z pracą, godziny pracy przedszkola i cała reszta. Natomiast nie muszę czuć się odpowiedzialna za obecny status bezrobotnego u tej pani jaki ma od dziś.
                          • agonyaunt Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 01:07
                            Jak na osobę niezainteresowaną relacjami rodzinnymi pracowników bardzo dużo o tych relacjach wiesz smile
                            A z ciekawości: zwolniłaś bo kryzys czy za te akcje z obcinaniem godzin i mamą na dworcu?
                            • hrabina_niczyja Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 02:01
                              No wiem, bo skoro mnie proszono o pomoc to dziwne, żeby własna koleżanka mi nie powiedziała dlaczego ta pomoc. Ludzie się jeszcze komunikują między sobą wiesz? I plotkują również 😉
                              A kryzys jedynie przyspieszył decyzję i w zasadzie to zwolniłam ją w jednej chwili bez zbędnych namysłów pod wpływem emocji i wielkiego wqienia. A zwolniłam za wcześniejsze akcje, ale też kupę innych kwiatków. Za wywyższanie się, za duża pewność siebie, za pogardliwe wypowiedzi o ludziach, za rasizm, za brak szacunku do mnie jako szefa, za wieczne dyskusje z tym co następuje, za charakter ją zwolniłam. Ot, zwyczajnie któregoś dnia już nie wytrzymałam, napisałam wypowiedzenie i podziękowałam, bo nie będę się wqiać na własnym terytorium. Pracownikiem była dobrym, ale charakter miała parszywy. I wszyscy odetchnęli 🤣
                  • nenia1 Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 19:15
                    majenkir napisała:

                    > Tak. I nie wyobrazam sobie, zeby bylo odwrotnie. Co wiecej, mam syna i corke i
                    > tez bardzo bym sobie zyczyla, zeby moj syn zarabial tyle, zeby jego przyszla zo
                    > na nie musiala (jesli nie bedzie chciala) pracowac.

                    A córka? Też byś chciała, żeby nie pracowała, tylko była na utrzymaniu męża?
                        • majenkir Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 19:25
                          Po co od razu te zlosliwosci? Jednak najbardziej to kobieta kobiecie wilkiem uncertain
                          Przeciez ja Wam nie bronie wiazac sie z dupofonami i robic na nich. Ja chce, zeby kobieta miala WYBÓR, a Wy sila chcecie wsadzac baby na traktory. Czemu tak Was w oczy kole, ze ktos chce inaczej?

                          --
                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                          Abby&Prada
                          • nenia1 Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 19:28
                            majenkir napisała:

                            > Po co od razu te zlosliwosci? Jednak najbardziej to kobieta kobiecie wilkiem uncertain
                            > Przeciez ja Wam nie bronie wiazac sie z dupofonami i robic na nich. Ja chce, ze
                            > by kobieta miala WYBÓR, a Wy sila chcecie wsadzac baby na traktory. Czemu tak W
                            > as w oczy kole, ze ktos chce inaczej?
                            >
                            Ale ten wybór w twoim wykonaniu jest z góry określony. W konfiguracji "ich dwoje" - zarabiać ma on, nie ona.
                            Nie jestem żadnym wilkiem, to raczej twoje poglądy skazują kobiety na "pożarcie".
      • hrabina_niczyja Re: Życie z dupofonem. 31.03.20, 23:36
        Tak, jasne, dziewczyna pracowała i pracuje na ile jej czas pozwala, więc na pół etatu i zajmuje się domem i dzieckiem. Dostawca nie zostanie, bo sorry jakbyśmy o feminizmie nie mówiły to wyżej tyłka nie podskoczy i skrzyń z zakupami nie wniesie. I wybacz, ale 38letni facet, który sie obraził, bo 2 razy egzaminu nie zdał i dlatego już prawa jazdy nie zrobi to jednak abstrakcja.
    • 35wcieniu Re: Życie z dupofonem. 31.03.20, 23:27
      Ich historia dotyczy Cię jakoś bezpośrednio czy tak sobie paplasz o obcych ludziach w poczuciu niczym nieuzasadnionej (w kontekście Twoich poprzednich wątków) wyższości?

      --
      "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
    • agrypina6 Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 08:01
      Kolejny wątek hrabiny o tym, że jest szczęśliwa sama. Bo gdyby miała takiego beznadziejnego partnera to i tak by z nim nie była. Forum już w te zaklinanie rzeczywistości nie wierzy.
    • 45rtg Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 10:10
      hrabina_niczyja napisała:

      > y szuka dostawcy. Ale pan nie ma prawa jazdy. A nie ma, bo dwa razy nie zdał eg
      > zaminu i on tak ma, że się zniechęcił i już mieć nie będzie. Szczerze to zaczęł

      To się akurat chwali. Jak się nie nadaje na kierowcę, to niech nie jeździ.

      > am się śmiać. 38 letni chłop nie ma nawet prawka, a w sytuacji, że za chwilę ni

      Co to znaczy "nawet"? Prawo jazdy, wbrew powszechnemu mniemaniu, to jest poważny dokument dopuszczający człowieka do podejmowania decyzji mogących zaważyć na życiu innych ludzi.

      Co nie znaczy, że pan tak w ogólności nie jest d*pa.
    • nangaparbat3 Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 13:15
      A ja myślałam, że to taka nowa nazwa komóry, bo tyle się tego teraz ciągle używa, że naprawdę można mieć dosyć.

      --
      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
    • manahmanah77 Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 13:43
      No dobra, muszę się przyznać, jestem dupofonem
      W wieku zbliżonym, samochodem nie jeżdżę, zajmuję się domem i pracuję jako freelancer 2-3 godziny dziennie, zarabiając koło minimalnej (co jak na ilość pracy mnie satysfakcjonuje i nie chcę pracować więcej).
      Stanu ten trwa przeszło 10 lat. Tak się z żoną umówiliśmy, nikt nikogo nie zmuszał.
      Mam też długoletni szczęśliwy związek, dwóch fajnych synów, z którymi mam świetny kontakt (nic dziwnego, bo jestem ciągle w domu) dom z ogródkiem, zagraniczne wakacje, mnóstwo satysfakcji z tego co robię i dużo miłości w życiu.
      Dalej, Hrabino, Twoja kolej, pochwal się, w czym jesteś lepsza od dupofonasmile
        • manahmanah77 Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 17:17
          A czemu miałaby harować okołodomowo, skoro ja w nim jestem?
          Pierzesmile Bo ja nie biorę odpowiedzialności za zniszczenia w jej ciuchachsmile Poza tym, wszystko robię ja. No, ale to żadna harówa, to nie XIX wiek. Zanim przeszliśmy na ten tryb, oboje pracowaliśmy (ja więcej, bo do tego mojego freelancerskiego niespełna półetatu miałem jeszcze 3/4 normalnego etatu) i dzieliliśmy się obowiązkami. Jak to w życiu.
          Obowiązki mamy bez podziału na damskie/męskie. Mi nie zanikają włosy na klacie od mycia podłogi, ona się nie robi mniej blond od jeżdżenia ze swoimi samochodami na przegląd.
            • manahmanah77 Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 19:24
              Nie znamy bohaterów opisanych przez Hrabinę.
              Ona napisała, że gość stracił pracę i teraz nie może dostać nowej, bo niedojda jeden nie jest kierowcą - a jakby był, to by miał i mógłby jak porządny facet utrzymać rodzinę pomykając z paczkami.
              Może faktycznie nasz bohater ma dwie lewe ręce, ale tego do końca nie wiemy, wiemy, że został zakwalifikowany jako pasożyt, bo w dobie, w której spory procent społeczeństwa traci pracę on też ją stracił, a nie może dostać nowej od ręki bo nie ma prawa jazdy (pośmiejmy się!). Hrabina dowartościowuje się tym, że innej rodzinie noga się ewidentnie powinęła - brzydko. Ja jej potrafię na swoim przykładzie pokazać, że bycie żoną czterdziestoletniego faceta bez prawa jazdy, który "siedzi w domu z dziećmi" to nie musi być dno i pięć metrów mułu. Ludzie mają różnie. Może za pół roku ta para, o której mowa odbije się i będzie w lepszej sytuacji. A Hrabina?
              • hrabina_niczyja Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 21:41
                Tak tak wiesz. Włosy sobie z głowy wyrywam, bo nie muszę utrzymywać chłopa, który w obliczu, że za chwilę nie będzie co jeść siedzi w domu i robi nic. Faktycznie się dowartościowuje. Zdrowy i młody facet mający rodzinę mógłby się chociażby zatrudnić w żabce, w kilku już wiszą ogłoszenia. Osobiście bym mu taką robotę załatwiła, ale przecież on szuka perspektyw. Za pół roku to ta rodzina będzie w dupie, a nie w odbiciu. A pracę miał owszem, dzieci animował w salach zabaw. A teraz swojego nawet nie potrafi.
                • manahmanah77 Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 22:23
                  Pajacyki z nim robi, to nie animuje? W zasadzie, w sensie dosłownym. No mają przerąbane. Ty masz lepiej. Dziewczyna źle trafiła z ojcem dziecka, Ty byś sobie na to nie pozwoliła. Ale w życiu różnie bywa i koniec końców, ona może wyjść lepiej na tej wpadce niż Ty na swojej ostrożności. Wciąż uważam, że oceniać bliźnich, projektować na nich swoje lęki i pogardę, nie warto.
                  • hrabina_niczyja Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 00:28
                    Otóż mylisz się i to bardzo. Na wiele błędów sobie w życiu pozwoliłam, za które zapłaciłam słono. Nikt nie jest nieomylny. Wpadki nie oceniam, dziecko już jest i nie będę gdybać czy powinna wpaść czy nie powinna i dlaczego wpadła i czy to było rozsądne. Urodziła, jest matką, dba o nie i z faktami się nie dyskutuje. Tak, dziewczyna źle trafiła i bardzo mi jej szkoda. I to nie jest projekcja własnych lęków, a pogarda i owszem dla leniwego chłopa w słusznym wieku, który rodzinę w tej sytuacji ma w odwłoku.
      • hrabina_niczyja Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 21:53
        A twoja żona też pracuje na pół etatu za połowę najniższej krajowej? I za chwilę zostanie nawet bez tej połówki etatu? I przestaniecie płacić rachunki i czynsz najmu za mieszkanie? Jak tak to jesteś, jak nie to mi nic do tego kto jak sobie życie poukładał. Osobiście w życiu bym się z tobą nie związała, nie dlatego, że facet musiałby mnie utrzymać, a dlatego, że uwierają mnie faceci bez ambicji, tacy co to starczy 1500 i mogę się opier.. ć.
        • manahmanah77 Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 22:17
          Nie opierdalam się Hrabino. Pół (no dobra, wychodzi tak 1/3) etatu plus dom plus dwójka dzieci na mojej głowie, to nie jest tyrka od rana do nocy, ale też żadne opierdalanie. Taka krajowa norma. Mogę pracować dwa razy tyle i zarobić dwie minimalne, ale wtedy moja żona, nie miałaby komfortu, że nic nie musi i może spokojnie pracować - a ona zarabia X razy więcej niż ja (bo jest lepsza ode mnie i od wieeelu mężczyzn - za to nie ma cierpliwości do dzieci, a ja tak). Właśnie, nie masz nic do tego, jak kto sobie życie poukładał, ale do oceniania jesteś pierwsza. Jak już pisałem, różnie ludzie mają i ani ja, ani rodzina z postu założycielskiego Twoich oczekiwań spełniać nie musimy. Jeśli cię to pocieszy, ty też nie musisz moich. W zasadzie, niczyich.
          • astomi25 Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 22:48
            Manahmanah, fajnie piszesz. "Wygladasz" na spoko faceta.
            W bliskiej rodzinie tez mam podobna pare. On spokojny, z morzem cierpliwosci do dzieci. Zapalony biolog, kocha nature. Z wykszalcenia lesnik, na panstwowej posadzie. Nie zarabia duzo i mu to nie przeszkadza. Ani jego zonie. Zona jest grafikiem, zarabia x razy wiecej niz on. Ciagle gdzies lata, w przenosni i doslownie. A on ma czas dla dzieci po szkole wloczy sie z nimi po lesie, maja czas dla swoich zwierzat i tych dzikich tez.
            To jest jedno z najszczesliwszych malzenstw jakie znam.
            Fajnie moc sie tak uzupelniac.
            A Ty hrabino jestes jeszcze mloda. Ale za 10.lat bedziesz zgorzkniala stara baba zyjaca TYLKO zyciem innych.
            Jakbym byla mezczyzna, nie chcialabym miec za zone/ partnerke. Never

            --
            Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
            smile
          • hrabina_niczyja Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 00:14
            Chyba nie rozumiesz. Gdzie ja pisze jak ludzie mają żyć? Ich życie ich porno. O ile wam to odpowiada to spoko, żyjcie tak dalej. Moich oczekiwań spełniać nikt nie musi. Natomiast wątek jest o czymś innym jakbyś nie zauważył, masa tu takich wątków, więc proszę mi personalnych wycieczek nie robić. A teraz odpowiedz sobie na pytanie, nam nie musisz. Twoja żona zostaje bez pracy, oszczędności okrągłe zero, ty masz swoje 1/3 etatu, które za chwilę możesz stracić. Co robicie? Pajacyki z przedszkolakiem czy może jakiś ruch, żeby jednak zarabiać? Dla mnie oczywistym jest, że w takiej sytuacji czy byłabym to ja czy mój partner oboje bierzemy co dają i czekamy lepszych czasów. Na forum jest mnóstwo samotnych matek. Jedna w sytuacji bez alimentów, bo pan ojciec stracił pracę i też szuka tej z perspektywami. Powtórzę jeszcze raz, możesz sobie nawet muchy łapać o ile wam to odpowiada, ale lapalbys nadal jakby twoja rodzina miała zostać bez mieszkania i żarcia? Nie wyglądasz na takiego.
            • waleria_s Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 02:30
              Nie lubię leniwych i niezaradnych facetów, fakt. Tylko Ty w moim odczuciu oceniasz za szybko, może na razie jeszcze żyją z oszczędności, a facet zwyczajnie nie chce iść do sklepu/magazynu/zostać kurierem w obliczu wirusa. Widzę na grupie mojego miasta, jak ludzie piszą, że podejmą się teraz KAŻDEJ pracy, ale to są młode osoby, na pewno mniej niż 38 lat. Mnie nie dziwi, że dzieciaty facet w tym wieku nie rwie się do żabki itd. Raz- ryzyko wirusa, dwa- pewnie wcześniej nie pracował fizycznie.
              • hrabina_niczyja Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 12:23
                No oczywiście, że facet nie chce i ja to nawet rozumiem, ale nie w tej sytuacji. Natomiast jego żona chyba bez potrzeby nie panikuje i stan tych oszczędności zna. Dziewczyna od połowy marca siedzi w domu, koleżanka zamknęła firmę na 4 spusty i do końca kwietnia na pewno nie otworzy. W dodatku jej facet miał mały punkt garmazeryjny, więc też nie pracuje. Za kwiecień już raczej dziewczynie nie zapłaci. Szkoda nam tej dziewczyny, bo jak widać jako jedyna w tej rodzinie się martwi.
                • waleria_s Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 14:26
                  Hrabino, ale Ty ich oszczędności nie znasz. Ludzie dużo gadają, panikują, stan faktyczny może być inny. Trudno mi uwierzyć w rażącą nieodpowiedzialność prawie 40-latka, który siedziałby na tyłku, gdy nie ma co do gara włożyć.
            • manahmanah77 Re: Życie z dupofonem. 02.04.20, 15:56
              Przeczytaj swój post startowy. Naśmiewasz się w nim z gościa, który będąc kopniętym przez kryzys, nie jest w stanie szybko się przebranżowić, bo zaniedbał posiadanie prawa jazdy. Cała reszta (że nierób, że ma rodzinę w nosie, że nawet dzieckiem nie potrafi się zająć) to późniejsze dopowiedzenia.
              Pokazujesz go jako ostatnią ofermę, a on jednak siedzi i to dziecko bawi, jak przedszkole każe - zamiast pić piwko przed tv, siedzieć 24/7 w słuchawkach przy xboksie albo po prostu powiedzieć "sayonara skarbie, pisz na Berdyczów, jak znajdę pracę to będą alimenty" i wrócić do mamusi. To byłoby sk*syństwo i brak elementarnej przyzwoitości, ale nie takiego go opisujesz - nabijasz się, że nie ma prawka.
              Zwykle takie wątki w ogóle omijam, ten miał ciekawy tytuł - a jak już przeczytałem, to wiesz, trochę dotknął mnie osobiście, mnie też można tak opisać, choć rzeczywistość jest zgoła inna. Jak już jakaś mądra osoba napisała, każdemu można jakiś brak wyciągnąć. O Tobie wiedziałem przedtem tyle, że pamiętałem jeszcze starego nicka (hrabina_murzyna, to Ty?) który mnie kiedyś bawił, ale z tego co teraz widzę, masz specyficzny stosunek do związków, czego nie zamierzam już tykać. Mimo wszystko pozdrawiam - i nie oceniaj, by nie zostać ocenionąsmile
    • saszanasza Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 18:11
      Współczuję właścicielowi mieszkania, które wynajmują😬
      Prawo jazdy nie jest niezbędne do życia. Szczerze mówiąc każdego można podciagnąć pod schemat „taki stary” a....
      nie ma wykształcenia, nie zna języka, nie potrafi naprawić kranu etc, etc.


      --
      Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari
    • lily_evans11 Re: Życie z dupofonem. 01.04.20, 23:03
      Hm. Też rozważam pracę w sklepie.
      Ale zdecydowanie nie teraz, kiedy mogę przywlec do domu zarazę, a w dodatku sklepy mają dzikie pomysły typu praca do 24 lub całą dobę.
      Bardziej bałabym się teraz choroby i zakażenia niż np. miesiąca z ostrym zaciskaniem pasa.

      --
      Zginę, jeśli się obejrzę

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka