Dodaj do ulubionych

Mój ojciec po koronie

08.04.20, 15:17
Zastanawiam się jaki będzie jego stan zdrowia za miesiąc, jaki jest już teraz. Ojciec siedzi zabarykadowany od 15 marca. Bardzo się boi. Kortyzol więc wysoki. Nie opuścił mieszkania, bardzo mało się rusza. Pozwolił sobie dwa razy podrzucić zakupy, ale je chleb (zamrożony ma) i smażone jajka na ziemniakach.
Akurat mam jego jako przykład, ale pewnie kilku takich partyzantów się znajdzie. Parę tygodni i zejdzie na udar lub inny zator.

--
Hope
Obserwuj wątek
      • ichi51e Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 17:04
        Przeciez nie je suchego chleba tylko chleb ma z zamrazarki a ze jajka na czyms smazy z ziemniakami to mozna spokojnie zalozyc ze maslo w tej zamrazarce rowniez jest

        --
        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
      • cruella_demon Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 20:58
        Jaki suchy chleb? Sama dzisiaj jadłam chleb z zamrażarki, normalny był. Byłam sama z dziećmi i nie mogłam iść po zakupy.

        --
        Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
        (35wcieniu)
    • kamin Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 16:28
      Tak, to prawda. Staramy się chronić życie seniorów, ale też bardzo obniżyliśmy im komfort życia. Dla wielu w stopniu nieakcetowalnym: ciągły lęk, osamotnienie, utrudniony dostęp do lekarzy, kolejki po podstawowe produkty.
    • kosmos_pierzasty Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 16:42
      Moja mama stwierdziła, że ona już nigdy nie wyjdzie z domu. Mam nadzieję, że to tylko takie gadanie, ale a jak nie, to trudno - jej sprawa, nigdy mi się nie udało jej do niczego nakłonić, więc tym razem nawet nie będę próbować i się frustrować.
    • hrabina_niczyja Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 17:09
      Wiesz co, wesprzyjcie go jakoś. Nie wiem, pogadać, jakoś to rozsądnie wytłumaczyć. Moja mama też ma epizody histerii i załamania, lęku. Staram się jak mogę, żeby nie napędzać tego u niej. Czasami opieprzam, mówię nie czytaj, nie słuchaj, weź psa i idź na spacer. Wychodzi, uszyła sobie maseczki, unika ludzi, chodzi po pustych terenach i jakoś to znosi raz lepiej raz gorzej. Podejrzewam, że gdybym jej psa nie zostawiła byłby dramat. Może niech tata wychodzi, nie na zakupy, a na spacer, przecież nie musi spotykać się i rozmawiać z ludźmi. Ja wczoraj wieczorem poszłam na spacer po osiedlu. Pusto. Co do diety ojca, jak jesteś na miejscu podrzucaj zakupy, napisz pod domem jestem, zakupy ci przywiozłam. Nie ważne, że nie chce. Jak nie umie, nie chce gotować przywieź mu gotowe obiady.
        • hrabina_niczyja Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 17:35
          A kto ci to powiedział? Ja wychodzę. I ojciec autorki też powinien. Nie sztuka jest się zamknąć w domu i umrzeć na zawał, zator itd. w dodatku z depresją. Psychika w tym czasie też jest ważna, więc przestańcie nie wolno i nie wolno. Starsi ludzie też nie oszaleją.
          • madami Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 18:17
            www.gov.pl/web/koronawirus/aktualne-zasady-i-ograniczenia

            Przemieszczać się możesz w przypadku:

            dojazdu do i z pracy (dotyczy to także zakupu towarów i usług związanych z zawodową działalnością),
            wolontariatu na rzecz walki z COVID-19 (dotyczy to pomocy osobom przebywającym na kwarantannie lub osobom, które nie powinny wychodzić z domu),
            załatwiania spraw niezbędnych do życia codziennego (do czego zalicza się np., niezbędne zakupy, wykupienie lekarstw, wizyta u lekarza, opieka nad bliskimi),
            wykonywania czynności związanych z realizacją zadań określonych w ustawie – Prawo łowieckie i ustawie o ochronie zdrowia zwierząt i zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt oraz zakupu towarów i usług z nimi związanych.
            Obowiązuje do: do 11 kwietnia 2020 r.

            Ważne! 2 metry – minimalna odległość między pieszymi

            Wprowadzamy obowiązek utrzymania co najmniej 2-metrowej odległości między pieszymi. Dotyczy to także rodzin i bliskich.

            Wyłączeni z tego obowiązku są:

            rodzice z dziećmi wymagającymi opieki (do 13 roku życia),
            a także osoby niepełnosprawne, niemogące się samodzielnie poruszać, osoby z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego i ich opiekunowie.
            • szalona-matematyczka Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 20:48
              Ale tutaj mamy do czynienia z wolontariatem nad osoba nad osoba zagrozona covid-19, ktora nie powinna opuszczac domu (ojciec pewnie starszy? wiec podpada pod to okreslenie) czy z tzw. opieka nad bliskimi. Jak zatrzymaja, to mowisz, iz jedziesz z jedzeniem do starszego samotnego ojca, ktory nie wychodzi z powodu zagrozenia i jedzenie oraz leki mu dowozisz (wez jakies leki, ze ojciec musi je brac). Jak ojciec tak panikuje, to musisz go odwiedzac, lub chociaz na zasadzie, ze zostawisz mu zdrowe jedzenie pod drzwiami i sprawdzisz czy wszystko w porzadku. Takiego czlowieka nie mozna zostawic teraz samego!!!!! Przeciez podobno straz miejska gdzies tam (Lodz?) dowozi jedzenie starszym i samotnym, nawet mozesz zapytac sie policjanta, czy zostawilby starszego rodzica samego w takiej sytuacji? Nie zostawiaj samotnej starszej spanikowanej osoby samej!
    • madami Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 17:28
      Zamknięcie w kawarantannie przyczyni sie do wiekszej śmiertelnosci w najwyższej grupie wiekowej niż sam wirus.
      Po pierwsze rośnie poziom stresu, lęku + osamotnienie, po drugie tym ludziom brakuje dramatycznie ruchu, wcześniej mogli terapeutycznie chadzać na spacery do parku, wygrzewać się w słońcu na ławkach teraz są pozamykani w domach, prawdopoodbnie nie do końca rozumieją co się dzieje, odpalają TV a tam o tym, że ludzie umierają. Jak ich organizmy mają na to zareagować?
      • hrabina_niczyja Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 17:38
        Właśnie. Dlatego wszystko z głową. Ubędzie komuś coś jak staruszka posiedzi na ławce wieczorem? Sama? Bez rozmów z ludźmi, bez towarzystwa sąsiadek? Bez jaj, się skupili na koronie, a nikt nie pomyślał o wsparciu psychiki ludzi. To nie wojna, bomby nie walą, do schronu uciekać nie trzeba. Zrobiła się paranoja, która nakręcają media. Moja mama wychodzi z psem, widzę że jej te spacery bardzo dobrze robią na głowę.
    • nenia1 Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 17:33
      A jak było wcześniej? Był lękowcem, nie gotował sobie? Sądzę, że sporo ludzi się boi, ale chyba wszystko zależy od natężenia lęku. Mój tata dużo rozmawia przez telefon, z nami, z wnuczkami, ze swoimi braćmi, z dalszą rodzina, wieczorami na kanapie gada ze swoim kotem wink, od czasu do czasu jedzie rowerem na działkę, normalnie gotuje, wiem, bo z racji ograniczenia aktywności rozmowy krążą główne wokół tego co sobie ugotował, więc mi opowiada, że zrobił sobie pomidorówkę, do tego ryż, zalał śmietanką, wrzucił pietruszkę itd. itd. Na razie się trzyma, uwiera że nie spotykamy się, i święta też będą oddzielne.
    • srubokretka Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 18:52
      Mam 2 sasiadki, ktore maja jakies leki inie wychodza z domu kilka lat. Z dziecinstwa tez pamietam kobiety zabunkrowane przez lata. Jedna palaca papierosy dzien w dzien. Dalej zyje. Organizmy ludzkie nie przestana mnie nigdy zadziwiac.
      Nie naciskaj, tylko podrzucaj jedzenie i duzo rozmawiajcie przez telefon. Juz blizej niz dalej do konca tej wariacji.
      • 1matka-polka Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 19:00
        "Z dziecinstwa tez pamietam kobiety zabunkrowane przez lata. Jedna palaca papierosy dzien w dzien. Dalej zyje. Organizmy ludzkie nie przestana mnie nigdy zadziwiac."

        Moja babcia nie wychodzi od 10 lat i nadal żyje. A babcia mojego męża ostatnie 5 lat spędziła w lozku...

        --
        "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
        Kurt Vonnegut
    • anorektycznazdzira Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 20:24
      Ja mam wrażenie, że obecnie zatory zaczynają zagrażać nawet 15-latkom, którzy z domu wyjść nie mogą właściwie w żadnym celu, wszystkie zajęcia sportowe odwołane, spacery zakazane, lasy zamknięte, za to komputer obowiązkowy bo teraz szkoła jest w komputerze. Masakra.

      --
      'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
    • cruella_demon Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 21:06
      Ojciec koleżanki też się zabarykadował i przestał wychodzić.
      Ostatnio przyłapała go jak śmiał się z reklam i gadał do psa big_grin
      Po tym incydencie zostały scedowane na niego wszystkie spacery z psem. Bez zmiłowania wink

      --
      Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
      (35wcieniu)
    • umi Re: Mój ojciec po koronie 08.04.20, 23:15
      Boi sie bo pewnie nie wie jak sie zabezpieczyc. Moze przestanie fiksowac jak go uswiadomisz, co moze zrobic zeby byc bezpieczniejszy. Zakupom moze robic kwarantanne, zaslikuj mu jakies normalne potrawy i kup cos, co da rade sobie przygotowac i bedzie zdrowe. Jesli moze czytac, to podrzuc ksiazki, jak nie to moze audiobooki? (jak sie boi, niech je wsadzi na kwarantanne), dostarcz rekawiczki i jakie smaseczki (moga byc domowej roboty).
      Dzwon, rozmawiaj. Ludzie w samotnosci sami sie nakrecaja (nie piszesz, zeby mieszkal z kims, wiec zakladam, ze jest sam).
    • mama-ola Re: Mój ojciec po koronie 09.04.20, 11:36
      Niedobrze crying A przedtem jak sobie radził? Mój teść na przykład ma plan dnia i się nie nudzi. Ma dużo zajęć - ogródek, czytanie książek, oglądanie kanałów sportowych. Może Twojemu tacie potrzeba takiej organizacji? Prawie że rozpisania w godzinach, co robić?
    • jola-kotka Re: Mój ojciec po koronie 09.04.20, 12:01
      A musi pozwalac na te zakupy. Przywozisz stawiasz pod drzwiami, odchodzisz , dzwonisz ze sa. Wszyscy sie boja. Chyba ze ktos jest glupi to nie. Nie sadze zeby tosiedzenie w domu go zabilo . Serio ludzie miesiacamileza w szpitalu , boja sie a potem wracaja do normalnego zycia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka