Dodaj do ulubionych

A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone?

21.04.20, 21:58
... podczas gdy nie przyjmują pacjentów, co najwyżej udzielają porad telefonicznych?
Obserwuj wątek
        • joanna05 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 21.04.20, 22:43
          faustine napisała:

          > 5 dyszek płaci Nfz za teleporade
          Nie wiem - to dobrze, czy źle? Dużo czy mało?
          To jest normalna (na ile się da, oczywiście) wizyta. Miałam, wiem. Zostałam zdiagnozowana, dostałam leki, pomogło, nie ryzykowałam zakażenia siebie i doktora. I jeszcze nie traciłam czasu na dojazd. W sumie - w niektórych przypadkach - mogłyby takie e-wizyty zostać na stałe, obok zwykłych - np. dla alergika, który potrzebuje leków wziewnych, bo pyli. I tak się go nie bada w sumie, jeśli ma potwierdzoną alergię. Mówi, że pyli i rzęzi, dostaje leki. Jedno dobre, co mogłoby zostać na "po epidemii".
      • homohominilupus Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 12:50
        joanna05 napisała:

        > Nie no, nudzą się i dostają jeszcze suuute premie za to... Facet, zazrościsz le
        > karzom podczas pandemii?
        > W sumie - bez komentarza.

        No przeciez wiadomo nie od dziś, ze to smutny frustrat szczujacy do hejtu na kogo się da. Teraz sie przyczepił do lekarzy. Co to za mała menda.
    • arwena_11 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 21.04.20, 22:40
      Nie wiem jak w NFZ, ale w Lux Medzie lekarze udzielają telefonicznych porad w godzinach w jakich normalnie przyjmują. Zapisujesz się normalnie na teleporadę. Lekarz dzwoni do ciebie. Ostatnio tak brałam receptę dla córki na lek, który bierze na stałe na wiosnę.
      Za darmo na pewno lekarz tego nie robi.
    • ga-ti Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 21.04.20, 22:49
      Mieliśmy zaplanowaną dużo wcześniej wizytę (dziecko, leczenie 'stałe'). Dwa dni wcześniej zadzwoniła pani z rejestracji z informacją, że wizyta się odbędzie telefonicznie, doktor zadzwoni mniej więcej w czasie planowanej wizyty. Doktor zadzwonił, wypytał o stan zdrowia, dolegliwości, szczegółowo i ogólnie o samopoczucie. Zaplanował dalsze przyjmowanie leków na najbliższe miesiące. Podał, na kiedy się zapisać na kolejną wizytę, zastrzegł, że może się odbyć telefonicznie. Wysłał kod recepty i rozpisał w smsie co, jak i kiedy brać. Było miło, czas trwania krótszy niż wizyty normalnej (brak badania, tylko pogłębiony wywiad), ale też nie 3 minuty. Czujemy się zaopiekowani smile
      Nie mam pojęcia, jak z wypłatą lekarzy. Podejrzewam, że po za czasem trwania telefonicznej wizyty, doktor wypełniał papierki i kartę 'komputerową'.
      Nie lubię liczyć ludziom ich pieniędzy.
      • dominika9933 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 19:43
        ga-ti napisała:

        > Mieliśmy zaplanowaną dużo wcześniej wizytę (dziecko, leczenie 'stałe'). Dwa dni
        > wcześniej zadzwoniła pani z rejestracji z informacją, że wizyta się odbędzie t
        > elefonicznie, doktor zadzwoni mniej więcej w czasie planowanej wizyty. Doktor z
        > adzwonił, wypytał o stan zdrowia, dolegliwości, szczegółowo i ogólnie o samopoc
        > zucie. Zaplanował dalsze przyjmowanie leków na najbliższe miesiące. Podał, na k
        > iedy się zapisać na kolejną wizytę, zastrzegł, że może się odbyć telefonicznie.
        > Wysłał kod recepty i rozpisał w smsie co, jak i kiedy brać. Było miło, czas tr
        > wania krótszy niż wizyty normalnej (brak badania, tylko pogłębiony wywiad), ale
        > też nie 3 minuty. Czujemy się zaopiekowani smile
        > Nie mam pojęcia, jak z wypłatą lekarzy. Podejrzewam, że po za czasem trwania te
        > lefonicznej wizyty, doktor wypełniał papierki i kartę 'komputerową'.
        > Nie lubię liczyć ludziom ich pieniędzy.
        Bardzo podobnie miała moja Mama u endokrynologa. Dostał wyniki badań, przeprowadził telefonicznie wywiad, zmienił dawkowanie leku, przepisał e-recepte. Gdyby było coś nie tak poprosił o telefon. To w wielu przypadkach się sprawdza. I może powinno zostać po ustaniu epidemii.
    • sarah_black38 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 21.04.20, 23:17
      Ja miałam taką telefoniczną ,,wizytę" w poradni onkologicznej. W przedzień mojej normalnej wizyty pani doktor sama do mnie zadzwoniła, odczytała mi wynik TK ( wynik OK) , zapytała czy mam leki, bo jak nie to wystawi mi e-receptę. Ja zadałam kilka pytań jak na normalnej wizycie. Ustaliłyśmy, że na kroplówkę umówię się jak będzie bezpieczniej ( bo to sparawa profilaktyki, nic pilnego i może trochę poczekać) . W sumie oszczędziło mi to stresu klikugodzinnego czekania w kolejce i uważam, że taka forma mogłaby być, oczywiście jeżeli nic niepokojącego się dzieje. Za dwa tygodnie będę sama dzwonić po e-receptę, bo mi już dawka leku się kończy. I tak, powinni mieć płacone za e-porady. Nie różniło się niczym od normalnej wizyty, bo rozmowa trwała jakieś 10 minut i bez kilkugodzinnego siedzenia pod gabinetem.
      • b.bujak Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 12:21
        pani-nick napisała:

        > Ty bubku zoledny. Oni pracują. Wystawiają codziennie mnóstwo recept, konsultują
        > telefonicznie, co zabiera tyle samo czasu co normalna wizyta.
        >

        no chyba nie wszyscy tak intensywnie pracują:

        www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-polsce,co-miesiac-kilkunastu-pacjentow-pilnie-kierowalem-do-szpitala--gdzie-teraz-sa--umieraja-w-domach---list-do-medonetu-,artykul,17325101.html
    • asia_i_p Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 08:26
      Jak dla mnie e-porady mogłyby zostać dla niektórych przypadków. Np. wirusy żołądkowe - i tak lekarz w gabiecie nie jest w stanie sprawdzić czy wymiotuję i czy mam biegunkę, więc do póki nie mam ostrego bólu brzucha, to spokojnie L4 może wystawić telefonicznie, nie narażając na zarażenie tym syfem siebie i chorych w kolejce, którzy przyszli z bólem gardła albo podwyższonym ciśnieniem.
      • kokosowy15 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 09:51
        To jest normalna porada, może bardziej absorbujaca niż osobista wizyta chorego. Przy chorobach przewlekłych bez wyraźnego pogorszenia, powinna być stosowana zawsze. Nie wyobrażam sobie jednak rozróżnienia zapalenia krtani od anginy, zapalenia oskrzeli od zapalenia płuc, rwy kulszowej od uszkodzenia kręgu. Nawet pomiar ciśnienia krwi nie wszyscy mogą zrobić w domu. Przy cukrzycy wskazana jest wizyta u okulisty z pomiarem ciśnienia wewnatrzgalkowego. Tego obejść się na razie nie da.
    • nowel1 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 14:09
      Jak się zwykle nie udzielam, tak teraz jednak nie zmilczę.
      Otóż tak, jestem lekarzem rodzinnym. Przychodzę do przychodni codziennie w tych samych godzinach, co przed COVID. Dzwonię do pacjentów, którzy proszą o poradę, czasem jest to 20 porad, czasem 40. Jeśli to jest pomocne, proszę o dosłanie zdjęć zmian chorobowych lub dokumentacji. Piszę recepty, kieruję na badania, wystawiam zwolnienia. Badam wtedy, kiedy uznam, że badanie jest konieczne do postawienia diagnozy i poprawnego leczenia, wtedy przebieram się w jednorazowe środki ochrony. Nie ma ich za dużo, ale dajemy radę.
      Zarabiam póki co tyle samo, co przedtem.
      To jak, ile chciałbyś mi zabrać? całość dochodu, połowę? I na co przeznaczysz tę kasę?
    • madami Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 14:35
      Ja miałam dwie teleporady i myślę, że w wielu przypadkach jest to bardzo ale to bardzo dobre rozwiązanie.

      Nie zawsze trzeba pacjenta oglądać. Ja stale przyjmuje hormony i po recepty ganiałam do POZ - u mnie koniecznie wizyta, która trwała 2 minuty - po co pani przyszła? po receptę - proszę dziękuję do widzenia, po co osobiście nie wiem. Teraz lekarz zadzwonił efekt był dokładnie ten sam tylko bez straty mojego czasu.

      I naprawdę wiele jest takich przypadków, im mniej pacjentów w przychodni tym lepiej i dla pacjenta i dla przychodni. Są oczywiście sytuacje gdy trzeba się pokazać ale myślę, że można je skutecznie zredukować.

      Druga moja wizyta była prywatna z konkretnym problemem zakończona sukcesem, odpowiedziałam na milion szczegółowych pytań o dostałam na ich podstawie trafną diagnoz\e
    • troompka Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 16:09
      wiekszosc tutaj zachowuje sie tak jakby to miał byc normalny sposób pracy lekarzy. Macie szczescie, że nie jestescie chorzy, bo gdyby tak było, to juz niekoniecznie byście ich tak tłumaczyli. Nie wyobrażam sobie świadczenia usług (za wyjatkiem wypisania recepty) droga tel. Mam potrzebę iść do lek.specjalisty po diagnozę-jak on ma ją mi postawić, co zobaczy przez tel. Syn ma kontuzję nadgarstka, okładam mu altacetem, smaruje maściami, ale nie wiem czy to wystarczy-normalnie zobaczyłby go lek., zrobił usg itd..., mąż ma od paru dni problemy i tak wlasciwie nie wiadomo, czy sercowe czy gastryczne, normalnie poszedłby do luxmedu chocby na ekg-teraz ew.może na ostry dyżur. I nie rozumiem, dlaczego mam byc wdzieczna, że pomoc lekarska w ogóle jest realizowana-ja jej nie otrzymuje w sposób należyty, a abonament do luxmed płace normalnie, choć z usług nie jestem w stanie skorzystać. Przeciez to ich praca, dlaczego mam byc wdzieczna, że ją wykonują (choc w tak mocno ograniczonym zakresie). Mi też powinni być ludzie wdzieczni, że chodze do pracy ....no, to już przechodzi ludzkie pojęcie (i nie mowimy tu o zakaźnikach i personalu zakaźnych bo to inna sprawa).
      Czyli uważacie, że takie teleporady są całkiem ok? czujecie się należycie obsłużeni? To może taka forma powinna zostać po koronie także. Nie będzie jeżdżenia po kilku przychodniach, będą sobie mogli siedzieć w domu i odp. na wasze pytanie.
      Ja jestem oburzona (i to nie o kwestie finansowe mi chodzi), że nie mam mozliwości iść do dentysty, do ginekologa, zrobić sobie USG czy zwykłe badanie krwi (w luxmed ta usługa w tym momencie tylko dla ciężarnych). Czytałam zresztą niedawno artykuł jak to młody facet zmarł, bo nie obejrzał go lek. tylko udzielił kilku teleporad-facet fiknął na zawał. I ciesze się, że nie mam małych dzieci, gdzie się różne sytuacje zdarzają i myślę, że fatalnie bym zniosła odbijanie się od drzwi pediatrów.....
      • lispokis1 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 16:19
        Nie wszystko da się załatwić poradą on line, ale część tak. Gorzej z tymi chorobami które wymagają szczegółowszej diagnozy. Ja mogłabym film z oglądania mojego gardła lekarzowi przesłać jakbym miała wątpliwości co do diagnozy i potrzebę oglądu, ale obawiam się że starsza osoba już może tego nie ogarnąć. A tym bardziej jeśli coś sie dzieje ale sami nie wiemy gdzie przyczyna i to obejrzenie nas przez lekarza lub badanie dotykowe jest potrzebne.
          • kokosowy15 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 16:39
            Kasjerki w sklepach obsługują klientów, pogotowie gazowe, energetyczne, hydrauliczne usuwa awarie, kierowcy autobusów pracują. Czy wszyscy lekarze za zaangażowani w walkę z koronawirusem? Wiem, mają kontakt z chorymi, zagrożenie jest większe. Ale domaganie się otwarcia szkół że względu na opiekę nad dziećmi, zezwolenia na spotkania koleżeńskie i jednocześnie akceptacja zamknięcia poradni jest nielogiczne. Pamiętam że do ofiar stanu wojennego chętnie wliczano zmarłych z powodu braku telefonicznego kontaktu ze służba zdrowia. Czy teraz do ofiar epidemii będzie się wliczać ofiary złej, telefonicznej diagnozy?
            • a23a23 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 16:43
              kokosowy15 napisał(a):

              > Kasjerki w sklepach obsługują klientów, pogotowie gazowe, energetyczne, hydraul
              > iczne usuwa awarie, kierowcy autobusów pracują. Czy wszyscy lekarze za zaangażo
              > wani w walkę z koronawirusem? Wiem, mają kontakt z chorymi, zagrożenie jest wię
              > ksze.

              Naprawdę nie rozumiesz, czy tylko udajesz? Że to głównie dla swojego własnego dobra pacjenci powinni się trzymać jak najdalej od "fizycznego" kontaktu ze kimkolwiek z OZ? Bo przecież taki lekarz/pielęgniarka z poradni aos/poz widzący dziennie kilkudziecięciu pacjentów to byłby idealny wektor dla wirusa?

              Ale jasne, że tak - odkładaną od roku kontrolną wizytę u ginekologa trzeba akurat teraz odbyć. Podobnie jak trzeba iść do lasu, mimo że nie było się od 10 lat.

      • joanna05 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 16:28
        troompka napisała:

        >
        > Ja jestem oburzona
        No to oburzaj się do woli. Serio nie rozumiesz, dlaczego tak? Myślisz, że to tak na złość? Z wygody?
        Epidemia jest, nikt nie będzie ryzykował życia dla nadgarstka/ niestrawności. Ciężkie przypadki po prostu jadą do szpitali. Wciąż zawałowca/ z wypadku przyjmują. A jakby zaczęli takich jak ty "oburzone" osobiście oglądać, to szybko skończyłyby się i e-porady, bo wszyscy lekarze byliby zakażeni. Przecież oni tak nie z wygody, tylko - bo to jedyna opcja teraz. Głęboki wdech... poczekaj. Minie, zrobisz te zaległe prześwietlenia i badania.
      • swinka-morska Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 16:33
        troompka napisała:

        > wiekszosc tutaj zachowuje sie tak jakby to miał byc normalny sposób pracy lekar
        > zy. Macie szczescie, że nie jestescie chorzy, bo gdyby tak było, to juz niekoni
        > ecznie byście ich tak tłumaczyli. Nie wyobrażam sobie świadczenia usług (za wyj
        > atkiem wypisania recepty) droga tel. Mam potrzebę iść do lek.specjalisty po dia
        > gnozę-jak on ma ją mi postawić, co zobaczy przez tel. Syn ma kontuzję nadgarstk
        > a, okładam mu altacetem, smaruje maściami, ale nie wiem czy to wystarczy-normal
        > nie zobaczyłby go lek., zrobił usg itd..., mąż ma od paru dni problemy i tak wl
        > asciwie nie wiadomo, czy sercowe czy gastryczne, normalnie poszedłby do luxmedu
        > chocby na ekg-teraz ew.może na ostry dyżur.

        A co złego w zrobieniu EKG na ostrym dyżurze?
        Wygląda na to, że nigdzie nie zadzwoniłaś i narzekasz. Akurat Luxmed wyraźnie informuje, że są wizyty stacjonarne po przejściu przez wywiad telefoniczny. Jak lekarz stwierdzi, że potrzebna wizyta - to wizyta będzie. Oba podane przez Ciebie przypadki się do tego kwalifikują. Ale najlepiej nie zadzwonić, nie dopytać i narzekać.

      • nowel1 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 23.04.20, 12:43
        A ja myślę, że Ty po prostu nie rozumiesz podstawowej rzeczy: teleporady w POZ nie są po to, żeby chronić personel.
        Teleporady są po to, żeby ochronić społeczeństwo przed błyskawicznym przybywaniem liczby zachorowań, co znamy z historii Włoch i Hiszpanii.
        Dzień przed wprowadzeniem teleporad w poczekalni zobaczyłam witające się 3 starsze panie - obejmowały się i rozmawiały. Jedna z nich tydzień wcześniej wróciła z USA; były wszystkie zdziwione, kiedy zwróciłam im uwagę, że narażają się na niebezpieczeństwo, a o VOVID w mediach na początku marca było już bardzo głośno.
        NFZ ZALECA teleporady w POZ.
    • pelissa81 Re: A lekarze NFZ w przychodniach maja płacone? 22.04.20, 21:25
      www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-polsce,co-miesiac-kilkunastu-pacjentow-pilnie-kierowalem-do-szpitala--gdzie-teraz-sa--umieraja-w-domach---list-do-medonetu-,artykul,17325101.html
      Każdego miesiąca jako lekarz rodzinny w przychodni na NFZ miałem - praktycznie zawsze, każdego miesiąca - kilka kryz nadciśnieniowych (wysokie ciśnienie tętnicze np. 220/100mmHg) zagrażających życiu, kilka zaostrzeń niewydolności krążenia i objawów choroby niedokrwiennej serca, kilka (częściej kilkanaście) zapaleń płuc, kilka zaostrzeń przewlekłej obturacyjnej choroby płuc, zdarzały się ostre niedokrwienia kończyn, utraty przytomności o niekreślonym podłożu, co miesiąc rozpoznawałem od przynajmniej jednej do nawet kilku cukrzyc typu 2 de novo (czyli pierwsze rozpoznania), z których1-2 przypadki wymagały interwencji szpitalnej ze względu na objawy. Mógłbym tak wymieniać dalej.


      Z całego zbioru zgłoszeń - do mnie, jako lekarza rodzinnego - około 200-250 (w ciągu miesiąca) z nich wymagało interwencji lekarskich, w znaczeniu włączenia leczenia lub modyfikacji obecnego. Z tych 200-250 przypadków około 5-10 wymagało pilnej konsultacji specjalistycznej, najczęściej w szpitalu, 4-5 przypadków wymagało pilnego przyjęcia do szpitala - pilnego, czyli natychmiast.


      List do Państwa piszę właśnie z mojej przychodni, mam na to czas, gdyż nie ma praktycznie żadnych zgłoszeń. Tak jak zwykle przyjmowaliśmy jednego pacjenta na 7-12 min, tak przez cały czas pisania tego listu był dosłownie jeden telefon, o wystawienie recepty na lek, o którym chory zapomniał. Przed świętami wielkanocnymi przez tydzień miałem może jedno zapytanie o zwyżkę ciśnienia tętniczego i jedno o kaszel, głównie od ludzi w średnim wieku.

      A co ze starszymi? Tymi, którzy wcześniej byli głównymi naszymi pacjentami? Zero... ZERO zgłoszeń.

      Przez ostatnie 40 dni nie miałem ani jednego poważnego zgłoszenia, może 4- 5 interwencji telefonicznych, w których modyfikowałem leki - niezbyt poważne - i może dwie (DWIE!) wizyty osobiste chorych, jedno to stłuczenie z podejrzeniem złamania, drugie zmiany w płucach wymagające pilnej diagnostyki - podejrzenie nowotworu płuc.

      ...