Dodaj do ulubionych

Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to co?

21.04.20, 22:11
W jednych wątkach pretensje, że pracownicy "uciekają" na opiekę. W innych, że chcą posłać dzieci do przedszkoli, czy szkół.
To napiszcie konkretnie, co mają zrobić rodzice małych dzieci, którzy muszą pracować?
Nie każdy ma babcię pod ręką, a niań obecnie nie ma ( normalnych niań, nie Karyn z przypadku, które teraz wykorzystują okazję i się ogłaszają, a wyglądają jak przyrodnie siostry Trynkiewicza).
Ja na szczęście nie muszę korzystać, bo mamy możliwości dopasowania czasu pracy i się z mężem przy dzieciach wymieniamy, a że branża bezpieczna, to możemy tak ciągnąć do usłanej śmierci, ale jest to na dłuższą metę uciążliwe, jeżeli pojawi się możliwość korzystania z placówki, to skorzystam, a i dziecko bardzo tęskni za kontaktem z rówieśnikami.
Ale że obracam się w kręgach osób mających dzieci w podobnym wieku, to widzę w jak bardzo czarnej doopie niektórzy są.
Oczywiście, przysługuje opieka, tylko że część osób po korzystaniu ciągle z tej opieki, nie będzie już miała do czego wracać.
31.03 poszła fala zwolnień, prywatne firmy zaczynają coraz bardziej redukować etaty, ludzie się boją, zwłaszcza że obecnie większość ma kredyty. A kto pierwszy pójdzie do wylotu? Nowi i ten co drugi miesiąc siedzi na opiece.
Moja bardzo dobra koleżanka siedzi na opiece od samego początku, ma 5 latka, w domu go samego nie zostawi, babci brak, mąż nie mógł brać, bo pracuje u prywaciarza i dostałby wypowiedzenie pierwszego dnia po powrocie, a zarabia więcej. Mają kredyt na dom. I do tej pory cierpliwy pracodawca, zaczyna robić koleżance aluzje, że ta jej długa nieobecność jest niemile widziana i niech się ogarnie, bo znajdą zastępstwo. Koleżanka jest przerażona, bo z jednej pensji nie dadzą rady.
Naprawdę, wąskich specjalistek mogących pracować zdalnie jest promil, większość nie ma tego luksusu.
Tak więc jakie rozwiązanie widzicie, jak nie otwarcie placówek choćby w wersji tylko opiekuńczej.
Aha i znam sporo osób przymuszanych teraz do wykorzystywania urlopu, w okresie wakacyjnym już na pewno nie dostaną. To tak akonto wątków o przedszkolach w wakacje.
Obserwuj wątek
    • little_fish Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 21.04.20, 22:20
      O funkcji opiekuńczej placówek piszę niemal od początku. Tylko niech ktoś na górze wyda wreszcie jakieś konkretne zarządzenia które pozwolą tę opiekę sensownie zorganizować i zapewnić wszystkim potrzebującym. Bo jak tak będzie to za chwilę się okaże, że owszem, placówki zorganizują opiekę na ogłoszonych naprędce warunkach i wystarczy jej dla połowy potrzebujących.
        • eliszka25 Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 21.04.20, 23:35
          Przecież dzieci będące w placówce nie miałyby normalnych lekcji, bo byłyby to zajęcia opiekuńcze, a nie lekcje, więc nie rozumiem, w czym problem. Szwajcarskie szkoły od początku oferują zajęcia opiekuńcze i nie przeszkadza im to w przygotowywaniu materiału dla starszych klas.
            • eliszka25 Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 13:19
              No a co stoi na przeszkodzie, żeby dzieci podczas takich zajęć w szkole zrobiły też swoje lekcje? U nas dzieci dostają zawsze plan zadań na cały tydzień i same z pomocą rodziców planują, co kiedy zrobić, żeby wyrobić się w czasie. Co stoi na przeszkodzie, żeby zabrać do szkoły wszystko, co jest potrzebne, żeby wykonać zadania z danego dnia? Wystarczy, że zajęcia opiekuńcze będą podzielone na bloki, podczas których na zmianę będzie czas na zabawę i czas na naukę/czytanie/cichą zabawę. U nas szkoły oferowały opiekę od pierwszego dnia zamknięcia i jakoś dają radę. Nikt nie zabrania dzieciom podczas tych zajęć się uczyć czy odrabiać lekcje. To taka świetlica, tylko całodniowa. Na świetlicy przecież też dzieci mogą odrabiać lekcje prawda?
              • ela.dzi Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 13:42
                eliszka25 napisała:

                > No a co stoi na przeszkodzie, żeby dzieci podczas takich zajęć w szkole zrobiły
                > też swoje lekcje?

                To stoi na przeszkodzie, że prawdopodobnie do szkół będą mogły wrócić tylko dzieci rodziców na opiece. Reszta zostanie w domu. Jak sobie wyobrażasz lekcje klasyczne dla jednych i online dla reszty?
                • eliszka25 Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 13:46
                  A możesz wskazać, gdzie ja piszę o jakichkolwiek klasycznych lekcjach? U nas od początku zamknięcia szkół odbywają się zajęcia opiekuńcze i jakimś cudem szkoły dają radę, ale oczywiście w Polsce „nie da się”. Przecież nauczyciele wysyłają takie same materiały dla wszystkich dzieci, czy nie? Co za różnica, czy dziecko pouczy się przy własnym biurku w domu czy przy szkolnej ławce podczas zajęć opiekuńczych?
                    • eliszka25 Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 15:58
                      A to w szkole nie ma ani jednego komputera? Nie ma żadnej sali informatycznej? Od razu uprzedzam, że naprawdę nie musi być jeden komputer na jedno dziecko. Spokojnie dwoje czy nawet troje da radę skorzystać z jednego, nawet przy zachowaniu 2-metrowego odstępu. No i raczej wątpię, że ludzie będą tłumnie wysyłali na takie zajęcia nastolatki, które mają lekcje on-line przez cały dzień. W klasach 1-3 jest to zwykle jedna, dwie godziny dziennie, więc nie zapedzałabym się z tymi lekcjami przez cały dzień. W wątku o lekcjach on-line można sobie poczytać, ile tych lekcji faktycznie jest.
                    • eliszka25 Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 15:51
                      No jest to bardzo proste - na zajęcia opiekuńcze nie przychodzi cała klasa, tylko kilkoro dzieci, których rodzice nie maja jak im zapewnić opieki. Poza tym u nas 12-13-latek może dorabiać sobie już jako babysitter, więc nikt takiego dziecka nie wysyła na opiekę do szkoły. W związku z tym, zamiast klas 1-6 w szkole są tylko pojedyncze dzieci z klas 1-3, może 4. Zamiast kilkuset uczniów, jest kilkudziesięciu, nie widzisz różnicy? No i jak w takim razie wyobrazasz sobie funkcjonowanie na dłuższa metę rodzin, gdzie oboje rodzice pracują? Świat nie składa się z wąskich specjalistek siedzących na ho. Ja przez cały czas chodzę do pracy, podobnie jak całe rzesze innych ludzi.
                      • lauren6 Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 16:35
                        Kilka lat temu moje dziecko miało w szkole obowiązkowy basen i oczywiście wychowawczyni oczekiwała, że rodzice będą chodzić jako opieka. Argument? Bo w każdej klasie jest kilka niepracujących mam, które mogą pójść. No i się okazało, że w naszej klasie nie ma niepracujących rodziców, z wyłączeniem mam na macierzyńskim, które z oczywistych względów nie mogą chodzić jako opieka.

                        Tym samym mogę założyć, że jeśli zajęcia opiekuńcze ruszą to nie mówimy o pojedyńczych uczniach, ale o całych klasach. Przecież to będzie koronaparty.
                      • grrruu Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 17:33
                        Jak kilkudziesięciu to co innego, tylko zawsze mnie zadziwiają te recepty z innych państw o innych realiach, które nijak się mają do Polski. W Polsce nikt nie zatrudni 12-latka - do żadnej pracy (z wyjątkiem artystycznej), więc co porównujesz?
                        I nie ja mam sobie wyobrażać funkcjonowanie, ja się do rządzenia nie pchałam i nie ja muszę rozwiązywać te problemy.
                        • little_fish Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 17:41
                          Warunki szkół też trudno porównywać. Polskie są generalnie ciasne i przeładowane. A może się okazać, że z tej opieki będą chciały skorzystać dzieci, które na co dzień ze świetlicy nie korzystają. Naprawdę trudno przewidzieć ile tych dzieci będzie chciało przychodzić do szkoły
                            • eliszka25 Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 19:22
                              Nie pisałam nigdzie, że łatwiutkie, jednak od 5 tygodni nauczyciele dają radę i szkoły nie stały się nagle ogniskami zapalnymi w rozprzestrzenianiu wirusa. Sytuacja wyglądała tak, że w piątek o 16 parlament przegłosował zamknięcie szkół, w sobotę rano dostaliśmy maila ze szkoły m.in. z informacją, że od poniedziałku dzieci nie idą do szkoły, ale jeśli ktoś nie ma innej możliwości zapewnienia opieki, to będzie ona zapewniona przez szkołę i link, pod którym można zgłosić takie zapotrzebowanie. Od poniedziałku ruszyła opieka, od wtorku nauczanie zdalne, więc nauczyciele nie mieli tygodni czy miesięcy na przygotowania, tylko dokładnie jeden weekend. Tutaj też nikt nie jest jasnowidzem i w piątek nauczyciele nie wiedzieli, ile dzieci będzie potrzebowało opieki w poniedziałek. Poproszono tylko rodziców, żeby najpierw starali się zorganizować opiekę we własnym zakresie, a opiekę w szkole traktowali jako ostateczność.

                              Co do zatrudniania 12-latków, to nikt tu nie zatrudnia dzieci w tym wieku na umowę o pracę. 12-latek może zrobić kurs na babysitter i po tym kursie może np. od czasu do czasu popilnować dzieci sąsiadów za drobną opłatą. Nikt go nigdzie nie zatrudnia. Po prostu wychodzi się z założenia, że 12-latek jest na tyle samodzielny, że poradzi sobie sam, a po odpowiednim przygotowaniu jest w stanie zająć się też młodszym dzieckiem przez krótki czas. Polskie 12-łatki, to chyba też nie żadne ułomki? Patrząc na dzieci w rodzinie nie zauważyłam specjalnych różnic.
                      • ela.dzi Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 21:57
                        eliszka25 napisała:

                        > No jest to bardzo proste - na zajęcia opiekuńcze nie przychodzi cała klasa, tyl
                        > ko kilkoro dzieci, których rodzice nie maja jak im zapewnić opieki.

                        Nierealne w moim otoczeniu. Zdecydowana większość dzieciaków ma oboje pracujących rodziców. Ja bym chętnie została dłużej na zdalnej pracy, ale już mam zapowiedzieli powroty od maja, choć nie ma takiej potrzeby (IT). Mój mąż pewnie jeszcze trochę popracuje z domu, ale w obecnej sytuacji nie odchodzi od komputera i nie ogarnie dwójki przedszkolaków inaczej niż telewizorem. Mam nadzieję, że uda nam się jeszcze maj jakoś ogarnąć, a potem nie będzie wyjścia.
          • araceli Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 21.04.20, 23:02
            triss_merigold6 napisała:
            > OK, rozumiem - znasz tylko instytucje te z okienkiem dla petentów z podaniem w
            > r

            Tak tak - rżnij głupa. Wzrusza twoja fałszywa troska o urzędników obsługujących petentów żeby wrócili do pracy i tak zupełnie przy okazji, żebyś ty mogła pozbyć się dzieci z domu i sama z niego wyjść. Masz prawdziwego mistrza!
            • triss_merigold6 Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 21.04.20, 23:09
              Skup się.
              W ogólne nie odnosiłam się do obsługujących petentów.
              Moja instytucja (czytaj: dyrektor generalny) rozważa kiedy i w jaki sposób poszczególne wydziały zaczną wracać do gmachu. Do gmachu = fizycznie do biura.
              Żebyśmy tj. moja instytucja i inne urzędy centralne mogli wrócić z pracy zdalnej do biurek, muszą być uruchomione placówki dla dzieci.
              Czy teraz rozumiesz?
                    • biala_ladecka Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 08:34
                      Abstrahując od wątku triss, z pracą zdalną to jest tak, że jak na dłoni widać, czy coś robisz, czy nie. Ciężko markować pracę i w wielu przypadkach może się okazazać, że jeden z drugim właściwie nic nie ma do roboty, albo ma roboty na góra 2h dziennie, a zatrudniony jest na cały etat.
                      • iwoniaw Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 11:10
                        biala_ladecka napisała:

                        > Abstrahując od wątku triss, z pracą zdalną to jest tak, że jak na dłoni widać,
                        > czy coś robisz, czy nie. Ciężko markować pracę i w wielu przypadkach może się o
                        > kazazać, że jeden z drugim właściwie nic nie ma do roboty, albo ma roboty na gó
                        > ra 2h dziennie, a zatrudniony jest na cały etat.
                        >

                        A w wielu przypadkach (co zapewne tridno pojąć tym, którzy sądzą, że praca biurowa polega na piciu kawy i przeglądaniu neta rozrywkowo) praca zdalna na 2h wynika z tego, że pewnych rzeczy (np. dokumentów z danymi) z budynku fizycznie wynieść nie wolno i co się dało zrobić zdalnie, to ludzie robią, a reszta pracy leży i kwiczy, czekając na powrót do pracy normalnej (oczywiście tam gdzie terminy są sztywne, jednostki i teraz siedzą w pracy na zmianę, co nie zmienia faktu, że tak, powrót do pracy biurowej w biurze jest w dłuższej perspektywie konieczny niezależnie od faktu, czy Triss wkurza praca z domu czy nie i co forumowe hejterki na to).
    • nunia01 Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 21.04.20, 22:32
      Ja tam mam wrażenie, że rządzącym w to graj. Baby do dzieci i garów. Problem bezrobocia się rozwiąże pracować będą tylko faceci. I tak powoli, powoli wrócimy do wymarzonego przez niektórych modelu życia rodzinnego. Co się będą baby po pracach snuły. Od tego im tylko wymagania w stosunku do chłopów rosną. A to szanownych konserwatystów boli.
    • leni6 Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 21.04.20, 22:43
      Dlaczego nie ma niań? Ja znam taka która straciła pracę z dnia na dzień, bo rodzice przeszli na pracę zdalną. Nie mam obrazu całego rynku, ale nie rozumiem czemu miałoby nie być niań, zwłaszcza jak uwzględnimy nianie które opiekują się swoim dzieckiem jednocześnie.

      Ja też siedzę od początku na opiece, mam 2 latka i 5 latka, z samym 5-latkiem pracowalabym zdalnie, ale z dwójką uważam, że praca na cały etat nie jest możliwa. Jak mi pracodawca zacznie grozić zwolnieniem to pewnie przestane opłacać przedszkole i zatrudnię opiekunkę. Mam nadzieję że chociaż od lipca przedszkole ruszy. Urlop zamierzam wykorzystać na ponowną adaptację młodszego do placówki.
          • mava Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 06:43
            >Ja za prywatne przedszkole place 350 zl, bo reszte doplaca miasto

            nie "miasto" tylko podatnicy. Warto to sobie wreszcie uprzytomnic - że państwo, miasto, nie ma żadnych pieniędzy a jedynie nasze pieniadze.
            Nie dosć, że robimy zrzute na pińcetki, to jeszcze na prywatne przedszkola.
            Ale za to wrzask sie podnosi, jak emeryci dostaną RAZ NA ROK 800 zł - że te staruchy to juz zdechnąć powinny a nie brac kase i pałętać sie po sklepach, kiedy mamuski zakupy robia.
            • triss_merigold6 Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 07:23
              Na prywatne przedszkola ponieważ samorządowe były zamykane na początku lat 90-tych, jak ówczesnej władzy marzył się amerykański film o żonach w domach.
              Samorząd zawiera umowy z niepublicznymi placówkami, żeby zapewnić miejsca wszystkim dzieciom.
              A praca zawodowa kobiet czy szerzej, rodziców małych dzieci opłaca się bardziej niż 800 zł jednorazowo emerytom.
              • mava Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 16:16
                >A praca zawodowa kobiet czy szerzej, rodziców małych dzieci opłaca się bardziej niż 800 zł jednorazowo emerytom.


                tiaaa...szczególnie emadkom, ktore siedza w biurach i, pomiedzy jedna a druga kawą, nudza sie niemilosiernie na forach...wystarczy popatrzeć na ruch na tym forum w dni robocze. Choc raczej to bylo sprzed covida...teraz to wiekszosc trzęsie sie o swoją prace...choc tak niesmialo raczej i nie przyznajac się...
                No przepraszam ale...oplaca to sie praca kobiet, ktore rzeczywiscie pracują - wylacznie u prywatnego pracodawcy. Na pewno nie w budzetówce.
                I nie jest prawda, że w latach 90-tych byly zamykane przedszkola samorzadowe. Akurat wtedy to moje osobiste dzieci poslałam do przedszkola, nie było problemu. Znaczy, formalnego bo dzieci zabralam po poł roku, z powodu chorob.
                I tak, faktycznie kawka emadki jest bardziej opłacalna niz podatki emeryckie (bo emeryci cały czas placa podatki), z których finansuja pińcetki zdrowym roztytym kwokom , ktore do roboty sie nie garna "bo maja pińcetkę wiec po cholerę".
                  • mava Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 19:31
                    grrruu , akurat w prywatnej firmie to jestem (prywatnie) ubezpieczona.
                    I sama przez lata pracowałam w budżetówce więc DOSKONALE wiem, jak to sie odbywa. Zatrudnienie spokojnie można obciąć o 2/3 bo pracuje 1/3 a reszta obija (brutalnie ujmując) gruchę. Za to pensje płacimy wszystkim.
                    W tym zatrudnianie byłych pracownikow, emerytów, ktorym "nudzi sie w domu" albo "chcą dorobić" to norma, niestety...a to wszystko koszty, które ponoszą WSZYSCY, ty takze
                    • grrruu Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 19:34
                      Ja mam podobne doświadczenia z prywatnej firmy i co z tego? A w ramach tego pryeanfwog ubezpieczenia to co masz? Prywatna straż pożarna też, czy w razie pożaru jednak nieroby z budżetówki będą Ci potrzebne? I rozumiem że jak Ty pracowałaś w budżetówce to brałaś pensje i wtedy na w było to nic złego, że wszyscy na Ciebie płaciliśmy w podatkach?
                      • mava Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 19:58
                        to nie wiem Z JAKIEJ PRYWATNEJ FIRMY bo akurat mąż pracuje w prywatnej (kolejnej) firmie i tam NIKT nie pozwala sobie na zatrudnianie "obijajacych gruche".
                        A w budzetówce to ja akurat nalezalam do tej 1/3 bo tak byłam wychowana, ze jak sie pracuje to sie pracuje a nie pie_rdoli o doopie maryni, przy kawce, w pokoju socjalnym.
                        Juz nie wspomnę, ze akurat ja pracowałam w budżetówce ale na honorarium. Czyli, kase dostajesz za wykonana prace (jak nie pracujesz - kasy ni ma!).
                        W przeciwieństwie do pracujących obok, na godziny, biurew, ktore spokojnie mozna było zmniejszyc o 2/3 bo ciagle w bufetach siedzialy albo na stołówce żarły.
                        Albo bywszych pracownikow a obecnych emerytów, którzy kasiore biora na umowe o dzielo, grzejac (bezproduktywnie) tyłek na fotelu.
                        ps. zagwarantowana straz pozarną (nigdy nie korzystałam) to mam, uwaga!!!, ze swoich podatków!!! czyli haraczu, który kurdupel sciaga z moich dochodow. Ale juz lekarza czy inne nieprzewidziane zdarzenia (zalanie polowy bloku) to mam z prywatnego ubezpieczenia.
                        Ogarnij sie, kobito!
                        • grrruu Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 20:07
                          A no oczywiście, akurat TY słusznie brałaś pieniądze podatników, tylko innym się nie należą smile Ogarnij się kobieto, bo to nawet śmieszne nie jest. No popatrz, Ty masz ze SWOICH podatków straż (tak z ciekawości, jak to w rozliczeniu opisujesz?), ja mam ze SWOICH podatków usługi dla dzieci, więc w czym problem? Ten lekarz to rozumiem że wykształcony na prywatnej uczelni, żaden podatnik grosza nie dał, żeby teraz miał Cię kto leczyć? Czy to też wszystko akurat z z Twoich podatków? big_grin
                          • mava Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 20:28
                            >A no oczywiście, akurat TY słusznie brałaś pieniądze podatników,

                            ale KTÓRE PINIĘDZE ja bralam????
                            bo jakoś, wydawało mi się, że napisałam cos przciwpołożnego...
                            jaka straż"??? straz jest tylko potencjalnie, w przeciwieństwie do twoich comiesiecznych pincetek
                            Ty normalna jestes??? bo zaczynam mieć wątpliwosci
                            Jak krowie na rowie napisze - mam prywatne ubezpieczenie medyczne.
                            W panstwowej przychodni byłam ostatni raz z dziecieciem, na obowiazkowym szczepieniu, pewnie ze 20 lat temu.
                            Nie korzystalam z żadnych "piniędzy" podatnikow.
                            Moje dzieci niczego nie dostały od tego jeb...go państwa - poza 1 (słownie jedną) pielucha jednorazowa, po wyjsciu ze szpitala, po moim porodzie.
                            Zatrudnialam prywatnie opiekunke do dzieci.
                            Za książki do szkół placilam sama.
                            Nie wiem, gdzie kształcil się lekarz, z usług ktorego, raz na ruski rok, korzystam. Byc moze, że kształcił sie na uczelni, z moich podatków!!! a być może z własnej kieszeni (rok studiow medycznych = 20 tys. zł, i też mozna). A moze ksztalcil sie na studiach zagranicznych? no wybacz, nie pytalam...
                            Moje, maloletnie wowczas dzieci, zawsze mialy prywatna opieke medyczna, za którą (prywatne wizyty) bulilam jak za zboże.
                            Tak ze odstosunkuj sie kobito, wreszcie
                            • grrruu Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 20:41
                              To Ty się przystosunkowujesz do ludzi i obrażasz kraj, w którym mieszkają. Straż jest potencjalnie? Ty jesteś normalna? A kto odbierał budynki, w których mieszkasz, robisz zakupy i w których PRYWATNIE się leczysz? Krasnoludki? Policja też tylko potencjalnie, w sumie mogłoby jej nie być prawda? Ja wiem, kanalizacja też Ci niepotrzebna, Ty masz prywatny kanał odpływowy, Twoje wielkopańskie fekalia nie płyną normalnymi ściekami z odchodami plebsu.
                              Podsumowując: miałaś fanaberię korzystać z prywatnej służby zdrowia i niani i przez o uważasz się za lepszą od tych, którzy posyłają dzieci do przedszkola i korzystają ze świadczeń na NFZ. Wiele zabawnych postaci bywało na tym forum, ale walczysz o podium.
                              • mava Re: Szkoła nie, przedszkole nie, opieka nie, to c 22.04.20, 23:00
                                >A kto odbierał budynki, w których mieszkasz

                                kretynko!!! bo słów mi brakuje...
                                Otoz...budynek w których mieszkam był odbierany z MOJEJ WLASNEJ KIESZENI! albowiem moje obecne mieszkanie było W CAŁOŚCI finansowane z moich osobistych "piniedzy"! a prezes SMB nawet bąka nie puscil jesli mu za to nie zaplacilam!
                                A wszelkie inne służby (policja, straż czy pogotowie) dzialaja na całkowicie innych zasadach i, uwaga, TEŻ Z MOICH podatków! albowiem ma chronić nie tylko moja osobista doope ale takze twoja doopę - jesli mieszkasz gdzieś obok (mam nadzieje, że NIE!)
                                naprawdę...myslałam, że jadnak takie tłuki to relikt PRL...ale nie...mrrruuu istnieje! ze swoim IQ ponizej zera