Dodaj do ulubionych

Skąpstwo czy minimalizm?

23.04.20, 23:39
Jakiś czas temu pojawiał się wątek o pani, która jest wyznawczynią minimalizmu. Zaczęłam czytać bloga z ciekawości bo sama nie potrzebuje wielu rzeczy do szczęścia i idea minimalizmu i oszczędzania jest bliska memu sercu. Jednak ostatni wpis tej pani trochę mnie zaskoczył..

-pani świadomie nie posiada suszarki, żadnej ani elektrycznej ani takiej rozstawianej, mokre ubrania wiesza na meblach w domu do czasu wyschnięcia, mnie by chyba szlag trafił jak bym musiała dwa dni spędzić wśród skarpet, pościeli, gaci czy bluzek w małym mieszkaniu na wszystkich meblach

-nie posiada czajnika, wodę gotuje w garnkach, przecież to straszne niewygodne, woda z garnka jak ja przelewa do kubka wylewa się na boki, czajnik to rzecz niezbędna w moim domu, można się obyć jakiś czas ale tak zawsze w garze gotować wodę?

-pani nie posiada deski do prasowania tylko parownice i uważa, ze deska jest niepotrzebna, pisze ze w większości domów z jej dzieciństwa nie było desek. Ja jestem trochę straszą od tej pani i byłam wychowywana w typowym blokowisku ale w każdym domu była ogromna decha do prasowania, sama nie prasuje większości rzeczy ale są sukienki, koszule, pościel, które trzeba po prostu wyprasować, można bez dechy wytrzymać jakiś czas ale uważać ze nie jest potrzebna?

Dla mnie takie coś to chyba już o chciwość i przesadna oszczędność. A może się mylę i moje postrzeganie idei minimalizmu jest błędne i w waszym otoczeniu tez takie przedmioty są zbędne?
Obserwuj wątek
    • ga-ti Re: Skąpstwo czy minimalizm? 23.04.20, 23:50
      Te trzy są niezbędne. Owszem, można się obejść, nie bez takich rzeczy się człowiek obywał, ale na dłuższą metę to bardzo upierdliwe.
      Mokre ciuchy wiszące na meblach mogą niszczyć meble, ciuchy się deformują, jak korzystać z mebli? Jeśli pani ekologiczna i minimalistyczna to niech sobie nabędzie choć sznurek konopny.
      Woda gotowana w czajniku bardziej paruje (większą powierzchnią), czyli sie marnuje, dłużej sie gotuje, no i trudniej nalewa wink Chyba, że nie, ale tak mi się wydaje i gotowanie wody w garnku tylko na biwakach (kiedy ja na biwaku byłam?).
      Nie mam parownicy, więc nie porównam. Moja mama długo prasowała na stole kuchennym, dla dużych tkanin (prześcieradła,obrusy) to może i praktyczniejsze, ale bardziej skomplikowane, np. koszule to już upierdliwe. Więc można, tylko po co? Można wcale nie prasować ponoć wink
      Myślę, że pani nie jest ani skąpa, ani minimalistyczna, pani chce zaistnieć medialnie.
    • 35wcieniu Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 00:06
      Tobie jest potrzebne, jej nie, co za różnica.
      Czy ona ma jakiś ekstra hajs za wejścia z ematki, czy o co chodzi że od miesięcy się tu tłucze jej wypociny pod różnymi nickami bo "przypadkiem ktoś akurat na nią trafił".
      Przecież to jest aż żenujące, szkoda że dla niej nie.
      • georgia.guidestones Re: Skąpstwo czy minimalizm? 25.04.20, 09:03
        Ona ma akurat tylko dodatkowy dochod jak ktoś coś kupi z linków partnerskich (często są w jej tekstach o ubraniach).
        Unikalne wejścia/unikalni użytkownicy to raczej do statystyk wejść którymi można sobie zaskarbić kolejne "wspulprace" (ikea, zas*ando, muji, itp itd nie wiem co ona jeszcze tam promuje). Ale żeby do napędzania ruchu blogu angażować znajomego padalca hotelowego to już szczyt żenady.
    • al_sahra Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 00:08
      Dla mnie czajnik i bębnowa suszarka (ogromnych rozmiarów) są pośród najważniejszych domowych sprzętów, natomiast nie posiadam deski do prasowania. I myślę, że o wszystko można mnie posądzić, ale nie o skąpstwo. Po prostu nie znoszę prasować. Parownicę mam, ale używam sporadycznie.

      Wniosek z tego taki, że każdy ma swoje potrzeby.
    • leni6 Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 00:12
      Deski do prasowania w moim rodzinnym domu nie było,a moim aktualnie też nie ma ale to sytuacja przejściowa i raczej zwiększająca wydatki (pralnia) niż zmniejszająca.

      Gotowanie wody w garnku przerabiam na prawie każdych wakacjach (na południu Europy typowo nie ma czujników w domach) i uważam że da się tak żyć, oczywiście mając do tego specjalny, wygodny garnek, a nie z takim na zupę.

      Ale wieszania ubrań na meblach sobie nijak nie wyobrażam, poza tym że tobie wygodne, to przecież szkodliwe dla mebli.
    • waleria_s Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 00:14
      Niektórzy po prostu muszą czuć się 'świadomi', 'ponad', tworzyć sobie wydumane ideologie dla zabicia wewnętrznej pustki, nadania sobie niby indywidualizmu. Druga sprawa, że ten bełkot w części przypadków może być pod publiczkę, jako forma zarabiania na fanach-oszołomach. Zdjęcia to wycinek życia, można nie fotografować suszarki itd., za to wciskać kit o suszeniu ubrań na meblach, braku żelazka i innych sprzętów.
      • marta.graca Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 07:25
        Jak ktoś jest prawdziwym minimalistą, to raczej trudno na nim cokolwiek zarobić smile chyba, że chodzi o tę, o której ostatnio pisał Aszdziennik- u której półka zawaliła się pod ciężarem książek o minimalizmie 😉
        • dr.amy.farrah.fowler Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 11:39
          To, co ta pani opisuje, to nie jest żaden minimalizm, tylko dziadowanie i generowanie syfu w domu.

          Skarpetki suszące się na brzegu miski i brudne gary w zlewie (myje od razu każdy kubek i każdą łyżeczkę?) to zwykły bajzel, nie minimalizm. Obwieszanie łazienki mokrymi ciuchami w losowych miejscach - normalnie minimalizm jak babci szyja.

          Trochę nie wyobrażam sobie, żeby pani miała wyłącznie ubrania niewymagające prasowania (ona jest jakąś prawniczką, chyba widuje się z jakimiś ludźmi zawodowo?), a nawet zwykłe dżinsy wyglądają lepiej, jak się je przeprasuje.

          Jak się nie ogląda niczego, to oczywiście telewizor jest zbędny. Jak się ogląda cokolwiek, to porządne kino domowe to podstawa.

          Czajnik elektryczny to najwygodniejszy sposób na gotowanie wody - na herbatę czy do gotowania. Oczywiście można w ogóle nie pijać herbaty, w ogóle nie gotować w domu i mieć dwie pary spodni, jak ten koleś od Silk Road, co miał sklep internetowy warty miliardy, a miał dwie pary gaci i mieszkał w pokoju we współdzielonym mieszkaniu.
          • araceli Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 11:43
            dr.amy.farrah.fowler napisał(a):
            > Trochę nie wyobrażam sobie, żeby pani miała wyłącznie ubrania niewymagające pra
            > sowania (ona jest jakąś prawniczką, chyba widuje się z jakimiś ludźmi zawodowo?
            > ), a nawet zwykłe dżinsy wyglądają lepiej, jak się je przeprasuje.

            Pani ma parownicę. Ja osobiście wolę te "gorzej" wyglądające jeansy niż podporządkowywanie życia żelazku tongue_out


            > Czajnik elektryczny to najwygodniejszy sposób na gotowanie wody - na herbatę cz
            > y do gotowania. Oczywiście można w ogóle nie pijać herbaty,

            Pani wyraźnie napisała, że pija mało.
            • dr.amy.farrah.fowler Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 12:19
              Parownica słabo nadaje się do dżinsów. Raczej do rozprostowywania jakiś jedwabi i innych cienkich. I nadaje się raczej do odświeżenia ciuchów bezpośrednio przez założeniem, a nie wyprasowania przed włożeniem do szafy czy komody. Więc nie, nie zastępuje żelazka.

              Ciuchy przechowywane bez prasowania zajmują więcej miejsca i szybciej się niszczą. Oraz bardzo niechlujnie wyglądają, dla mnie to bylejakość, nie minimalizm.

              Co do gotowania herbaty i niegotowania w domu - jasne, jak tego nie robi, brak czajnika jest nieuzasadniony. Natomiast nie da się pogodzić minimalizmu z jadaniem na mieście/na dowóz / gotowców.
              • araceli Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 12:42
                dr.amy.farrah.fowler napisał(a):
                > Parownica słabo nadaje się do dżinsów.

                Ja (i stawiam że większość ludzi) dżinsów wcale nie prasuje. Ja w ogóle prawie żelazka nie używam - ciuchy wieszak i przechowuję na wieszakach. Naprawdę - inni ludzie mają inaczej. Nie lepiej - nie gorzej. Po prostu inaczej.
          • memphis90 Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 19:05
            >Skarpetki suszące się na brzegu miski i >brudne gary w zlewie to zwykły bajzel, >nie minimalizm
            To jest to miejsce, w którym minimalizm ekonomiczny zderza się z estatycznym.... Chociaż trochę mnie to dziwi, bo dotąd pani prezentowała wyłącznie minimalizm estetyczny, w nieskończoność wymieniając nowe sprzęty na nowsze, kupując, urządzając itd.
            • araceli Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 19:08
              memphis90 napisała:
              > To jest to miejsce, w którym minimalizm ekonomiczny zderza się z estatycznym...

              Można wywiesić wieczorek i zebrać rano. Problem soved.

              > w nieskończoność wymieniając nowe sprzęty na nowsze, kupując, urzą
              > dzając itd.

              No... urządzała cały jeden mini-domek big_grin
    • kafana Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 00:30
      Od dwóch lat zyje jedynie z malutka deska zawieszana na haczyk w szafie ( do rękawów to jest chyba). Jak już muszę coś wyprasować to styka. W każdym razie nie prasuje prawie wcale. Ubrania wyjściowe susze na wieszakach.
      Bez czajnika i suszarki jakiś kosmos żyćsmile
    • pulcino3 Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 00:30
      Skąpstwo.
      Mi się np. ostatnio zepsuła roleta wewnętrzna , spadła, coś tam się połamało i koniec, traf chciał, że w weekend dedykowany dla mojej rolety market był zamknięty. Więc na chama przykleiłam ją taśmą klejąca do okna, a że taśma była ciemnego koloru, a roleta biała, efekt końcowy był jak w kreskówce "Sąsiedzi". Jak tylko otworzyli mi market budowlany, pobiegłam i kupiłam ten dinks, wydałam całe 19.99! A mogłam zaoszczędzić i mieć tak na stałe przyklejoną tą roletę do okna i zachwycać się swoją oszczędnością i minimalizmem.
      Morał jest taki :
      Pani też może w pepco kupić za 19 zł czajnik, niż gotować w garnku, ale pani jest skąpa.
    • turzyca Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 02:10
      Ten wpis o suszarce jest taki durny, choć niby go rozumiem. W czasach gdy mieszkałam sama, to spokojnie mogłam się obejść bez stojącej suszarki na ubrania, jeden człowiek produkuje mało prania.
      Ale narzekanie, że jak się pierze pościel, to nie wiadomo, gdzie ją powiesić, jest skrajnie durne. Dwa haczyki wkręcone w strategicznych miejscach i rozciągany między nimi sznurek. Pętla ze sznurka owinięta wokół patyka, którym się go napręża, żeby pranie nie zjeżdzało, zajmuje mało miejsca w szufladzie.
    • mikams75 Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 02:40
      tylko garnka obronie - dla jednej osoby na jedna herbate maly garnuszek jest idealny, szczegolnie jak sie ma kuchenke gazowa. Nic sie nie rozlewa, bo male garnki maja "dziubki" ulatwiajace nalewanie. Nie gotuje sie wiecej wody niz potrzeba (z szerokiego czajnika jak sie malo naleje, to wiekszosc wyparuje) i latwiej umyc, odkamienic, zajmuje malo miejsca w szafce. Nie gotuje sie w garze tylko w czyms takim malym, max 300 ml.
      • eliszka25 Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 03:47
        Można tez kupić sobie mały, jednoosobowy czajnik. Mam taki i wożę go ze sobą, jak jedziemy na wakacje we Włoszech. W każdym domku jest pińcet kawiarek w różnych rozmiarach, ale czajnika nigdzie nie ma, a ja bez porządnej herbaty na śniadanie nie funkcjonuję. Gotowałam wodę w garnku, ale herbata zalana taką wodą z garnka mi gorzej smakuje. Tłumaczę to sobie tak, że nad czajnikiem nie stoję i zalewam herbatę dopiero, gdy zagwiżdże, a żeby zagwizdał, to woda musi już dobrze wrzeć, więc jest lepiej przegotowana (ma wyższą temperaturę) niż taka z garnka, którą wyłączam gdy zaczyna się gotować. Wiem, teoretycznie można poczekać, żeby się chwilę pogotowała, ale jak stoję nad tym garnkiem i wpatruję się z utęsknieniem, kiedy wreszcie mi się ta woda zagotuje, to już nie mogę się powstrzymać i zalewam herbatę, jak tylko zacznie się gotować 😁
            • mikams75 Re: Skąpstwo czy minimalizm? 24.04.20, 13:03
              to obie tak macie! wink
              moja mama uzywa garnuszka do gotowania wody, zreszta i jak ja mieszkalam z nia, to tez uzywalysmy, a czajnik byl schowany i wyciagany tylko na przyjazd gosci, jak potrzeba bylo wiecej wody na raz.
              Czajnik elektryczny to pozeracz pradu, szczegolnie jak ma sie w domu kuchenke gazowa.
              Czajniki stawiane na kuchence gazowej zazwyczaj maja maly otwor i ciezko je utrzymac w czystosci. I zawsze sie wlewa za duzo wody.
              Jednoosobowy maly turystyczny czajnik elektryczny? Widzialam takie plastikowe, ja pozniej czuje plastik w herbacie. Moze teraz jest wiekszy wybor i sa metalowe. Ale i tak uwazam, ze na wyjazdy to genialny byl kiedys wynalazek - grzalka! Szkoda, ze wyszly z uzycia.