Dodaj do ulubionych

Zderzenie z rzeczywistością, czyli powrót do pracy

29.04.20, 09:23
Ostatnie już dni chodzę do swojej biurowej pracy, bo koronawirus pozbawił mnie mojego zatrudnienia. Firma wdrożyła redukcję, padło na nieprzydatną z powodu wykorzystywania opieki matkę trzylatki. Pozostałe osoby z biura trzęsą portkami, bo wdrożono solidne redukcje pensji i już wiadomo, że jeśli sytuacja się nie poprawi polecą kolejne dwie osoby.
Pracownicy "terenowi" wylądowali jeszcze gorzej, bo macierzysta działalność firmy stoi i wszyscy są na urlopach bezpłatnych a jak z nich wrócą, to już na cząstkę etatu za cząstkę wynagrodzenia.
Generalnie wokół samo dno i zapaść.

I tak idę sobie wczoraj przez nasz budynek firmowy, gdzie zamknięte na cztery spusty gabinety lekarskie, usługi kosmetyczne, sklepy, biura, gastronomia. Zerkam w stronę zatowarowywanego właśnie i przygotowywanego do otwarcia sklepu odzieżowego. A tam panie pracownice w poruszeniu toczą dysputę o tym, jak to one muszą w środku pandemii wracać do pracy i jaki to skandal oraz dramat. Na co jedna, zerkając w stronę kręcących się po klatce schodowej pracowników biurowych mówi "patrzcie, a wiecie, że oni tu PRZEZ TEN CAŁY CZAS byli?"

I fakt, byliśmy cały czas. W nieco mniejszym wymiarze, ale byliśmy, bo wielu rzeczy z domu się nie da, bo nie wszyscy mamy w domu warunki. Byli też kucharze, piekarze, sprzedawcy, dostawcy, kurierzy. Generalnie większość chyba jednak była. Mam wrażenie, że ludzie, którzy mieli możliwość zamknąć się na chacie na cztery spusty uznali, że cały świat nagle przestał funkcjonować i że jak teraz coś się otworzy i odmrozi to nastąpi apokalipsa zombie. Wyszli po dwóch miesiącach z domu i boją się przejść chodnikiem obok drugiego człowieka.
Do tego mają pretensje o to, że ktoś ich ZMUSZA do pracy.

A przecież przymusu pracy w Polsce nie ma. Już tysiące ludzi czeka w kolejce na ten wakat.

Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka