Dodaj do ulubionych

Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii?

    • bulzemba Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 04.05.20, 11:25
      To zależy czy potrafi uczyć się na błędach. Znam parę dwojga rozwodników którzy potrafią w swoim drugim związku dbać i o swoje interesy jak i o związek oraz partnera. Dla mnie to zdumiewające, bo facet wobec byłej żony zachowuje się tak, że wielu znajomych zerwało z nim kontakty.
          • grrruu Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 04.05.20, 19:24
            A to jest celna uwaga. Do tanga trzeba dwojga i pomijając ewidentnych przemocowców to o wielu przypadkach można powiedzieć, że trafiła kosa na kamień i np. pan, który w domu nic nie umiał zrobić nagle z inną panią zasuwa równo z nią i okazuje się, że go pralka ani zmywarka nie przerasta a i ugotować potrafi.
          • aandzia43 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 04.05.20, 19:55
            chatgris01 napisała:

            > Chyba, że ta druga mu na takie traktowanie siebie nie pozwoli (czasem są i taki
            > e przypadki).

            No zależy o jakie złe traktowanie chodzi, bo jeśli ten facet zachowuje się tak fatalnie wobec byłej że ludzie zrywają z nim kontakty, to jakiś mocno nie teges jest. A jak jest to i dla obecnej będzie prędzej czy później. Bo zmiana frontu z lenia domowego na ogarniającego kwadrat to w sumie lajcik jest i pan pikuś i takie wolty widziałam, ale grubsze sprawy nie zmieniają się.
            • chatgris01 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 04.05.20, 20:14
              Widziałam parę takich przypadków, ale najbardziej uderzający był przypadek pana, który kompletnie nie szanował swojej pierwszej żony, natomiast przy drugiej chodził jak w zegarku i zmiatał jej pyłki sprzed stóp. Ale ona właśnie (ta druga) w życiu nie pozwoliłaby komukolwiek na takie traktowanie.
              Żyli zgodnie przez parędziesiąt lat, aż do jego śmierci (przeżyła go tak jak swoich dwóch poprzednich mężów, dożyła wieku ponad 100 lat).
              • aandzia43 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 04.05.20, 20:32
                Też znałam i z bliska długo obserwowałam faceta, który pierwszej żony nie szanował w sensie traktował ją jak użyteczny sprzęt domowy a nie kobietę. Żadnej przemocy, to w gruncie rzeczy solidny normalny człowiek, zwykłe "matka, daj herbaty" i zero czułości czy komplementu. Jak owdowiał związał się z całkiem inną pod tym względem niż żona i... przystosował się. Chodzi jak w zegarku, kwadrat ogarnia, jak chce jeść to se musi ugotować, skończyły się publiczne teksty zrównujące żonę ze służącą. Zmienił się? Nie, przystosował się trochę bo musiał. Jest dokładnie tym samym dzbanem co wcześniej. Powiem tak: ludzie nie zmieniają się w wieku dorosłym będąc, ciągłe trzymanie gardy jest mocno energochłonne i zawsze kiedyś nastąpi ten moment, że ręka osłabnie, w związku z czym lepiej unikać ludzi ze skłonnościami odstręczającymi zamiast pilnować się i "nie pozwalać sobie" na coś tam.
                • chatgris01 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 04.05.20, 21:12
                  To prawda, ale chodziło mi o to, że drugiej podle nie traktował, mimo iż przy pierwszej był apodyktycznym tyranem, wiecznie z niej niezadowolonym i wiecznie krytykującym, i nie mogła ona nic zrobić (nawet kupić sobie czegoś do ubrania) bez jego uprzedniej zgody.
                  Natomiast druga żona była z gatunku autorytarnych cool
                  Przy tym bardzo ogarnięta, zorganizowana, pedantyczna i elegancka. Uwielbiał ją, i bez szemrania wykonywał polecenia (bo tu to ona wydawała polecenia).
                  Z pierwszą się po prostu nie dobrali charakterami, a jej potulność i ogólne nieogarnięcie i niepozbieranie go niebotycznie wnerwiały (co oczywiście nie usprawiedliwia jego zachowania).
                  Dlatego podtrzymuję, że (z wyjątkiem przemocowców/psychopatów) traktowanie współmałżonka zależy także od tego współmałżonka, czy stawia on granice i wymaga szacunku dla siebie.
                  • aandzia43 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 04.05.20, 21:43
                    > Dlatego podtrzymuję, że (z wyjątkiem przemocowców/psychopatów) traktowanie wspó
                    > łmałżonka zależy także od tego współmałżonka, czy stawia on granice i wymaga sz
                    > acunku dla siebie.


                    Zgadza się. Rzecz w tym że nie doszukiwałabym się tu jakiejś zmiany w człowieku, dojrzałości nagłej czy wyszlachetnienia, raczej trzymania na wodzy swoich prymitywnych instynktów ze strachu że się dostanie wciry albo straci coś na czym człowiekowi zależy z innych względów. Tylko tyle i nic więcej, bo mowa tu była o jakichś zmianach na lesze wink No byłabym niesprawiedliwa gdybym nie przyznała, że czasem jednak, z rzadka, ludzie jednak mają jakieś refleksje i przewartościowania.
                    • sabat3 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 04.05.20, 21:49
                      aandzia43 napisała:
                      > Zgadza się. Rzecz w tym że nie doszukiwałabym się tu jakiejś zmiany w człowieku
                      > , dojrzałości nagłej czy wyszlachetnienia, raczej trzymania na wodzy swoich pry
                      > mitywnych instynktów ze strachu że się dostanie wciry albo straci coś na czym c
                      > złowiekowi zależy z innych względów. Tylko tyle i nic więcej, bo mowa tu była o
                      > jakichś zmianach na lesze wink No byłabym niesprawiedliwa gdybym nie przyznała,
                      > że czasem jednak, z rzadka, ludzie jednak mają jakieś refleksje i przewartości
                      > owania.

                      Aandzia - cynik? Co za czasy smile
    • kebabbathehutt Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 04.05.20, 17:24
      To zalezy ile tych rozwodow bylo. Jak jeden - drugiej kategorii, jak dwa - trzeciej i tak dalej...
      A na powaznie, nie uwazam rozwodu za cos zlego i nie kategoryzuje ludzi w taki sposob. Wiem, ze pokolenie moich rodzicow tak myslalo, zwlaszcza, ze kiedys rozwody nie byly zbyt czeste i byl to bardziej temat tabu. Teraz to podejscie sie zmienilo, albo przynajmniej zmienia.
      Jak juz, to ja akurat mam wiecej szacunku dla osob, ktore zdecydowaly sie na niewatpliwie trudny krok, jakim jest rozwod, niz dla tych, ktorzy trwaja w nieszczesliwych malzenstwach, zamiast sie rozstac, kiedy juz szansy na poprawe sytuacji nie ma.
    • kocynder Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 04.05.20, 19:51
      Wszystko zależy. Nie wchodziłoby w grę,"zacząć związek" gdy pan jest jeszcze w małżeństwie (innym związku) i poczekać na rozwód. Nie i koniec. Wiele zależałoby od stosunku rzeczonego pana do eks i do progenitury: bo pan, który rozwodząc się z żoną rozwiódł się również z dziećmi do uśpienia. Znam kil;ku panów po rozwodach, spokojnie żyjących w drugim małżeństwie i mających się dobrze - absolutnie nie typy "skaczące z kwiatka na kwiatek". Ale znam też i pana, który ma za sobą dwa rozwody, a ponadto trzy poważne związki (ze wspólnym mieszkaniem włącznie)... No i jakoś jego "bo ja wciąż źle trafiam" mnie nie przekonuje! Sorry, można źle trafić, można się głupio zakochać i związać z niewłaściwą/niewłaściwym. Ale jeśli pan pięć razy "źle trafił" - to albo szuka nieosiągalnego ideału i ŻADNA poniżej tegoż nie będzie dość dobra (czyli ma za wysokie wymagania), albo też pan po prostu7 NIE CHCE być w stałej relacji, pasuje mu takie dwa lata razem, a potem nowa, a ściemnia, żeby panie mu gotowały i skarpetki prały... wink
    • kobietazpolnocy Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 04.05.20, 23:11
      Wiesz, te forum jest pełne najróżniejszych deklaracji, a potem człowiek się wylogowuje i ten real już nie do końca się z deklaracjami anonimowych nicków zgadza...

      Moim zdaniem bycie rozwodnikiem nie jest wielką przeszkodą, a od pewnego wieku jest wręcz oczekiwane, że mężczyzna będzie miał jakieś eks, choćby nawet byłe konkubiny.
    • stasi1 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 05.05.20, 09:19
      Kiedyś żony koleżanka(przed 40 lat, panna) oglądała nasze ślubne zdjęcia. I na ślubie był mój kolega z pracy. Podobał się jej tuż po 40. Na pytanie stan cywilny, kawaler. Kawalera to ona nie chce skoro do tej pory nie założył rodziny to nie założy. Gdyby był wdowiec lub rozwodnik to by chciała go poznać. Upłynęło 20 lat on chyba nadal sam mieszka(za to centrum Wawy), ja się rozwiodłem, urodziło mi się dziecko
    • ritual2019 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 05.05.20, 09:40
      sabat3 napisał:

      > W jednym z watkow prxeczytalem sporo niepochlebnych opinii o rozwodnikach. "Tow
      > ar uzywany", "uzywana para gaci". A jaka jest wasza opinia na temat rozwiedzion
      > ych panow? Sa mniej interesujacy? A moze w ogole nie bralybyscie pod uwage part
      > nera po rozwodzie?

      Moj partner jest rozwiedziony, nie widze w tym nic szczegolnego. Gdyby nie byl w zwiazku malzenskim a partnerskim I sie rozstali to roznica bylaby taka ze nie byloby formalnego rozwodu. Nie rozumiem tekstwo typu towar uzywany itp? To jakas zasciankowa mentalnosc czy co? Ludzie zazwyczaj nie wchodza w zwiazku w wieku lat 13 i sa sobie wierni az do smierci bo tak. W zyciu jest sie zazwyczaj w kilku zwiazkach, rozwody sa wiec koniecznosci jesli byl slub a zwiazek sie konczy. To nie jest stigma jak to kiedys sie uwazalo.
      Co do bycia interesujacym to juz jest indywidualna kwestia, kazdy lubi co innego.
      Co do partnera rozwiedzionego to nie problem, natomiast problemem dla mnie bylyby jego dzieci. Nie bralabym pod uwage kandydata ktory ma dzieci potrzebujace wychowania czyli nie dorosle. Takze takiego ktory jest z dziecmi w zbyt bliskich, silnych relacjach czyli 'moje dzieci sa calym moim swiatem', 'spedzam z nimi kazda wolna chwile' itp - skoro tak to w jakim celu szukasz partnerki? Nie, nie chodzi o to ze ma nie widywac dzieci i nie spedzac z nimi czasu ale zachowac wlasciwy balans.
      Obawialabym sie tez wszelkich dziwakow ktorzy w zwiazku nie byli albo tylko bardzo krotkich a wiec ok roku.
        • ritual2019 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 05.05.20, 14:07
          Jesli nie ma opieki 50/50 to nie ma balansu czyli jest widywanie sie i spedzanie czasu, czasem jakies niewielkie obowiazki. Dzieci zazwyczaj spedzaja z rodzicem co drugi weekend I czesc wakacji. Takie sa realia. Jesli rodzice sie angazuja to robia to w takim samym stopniu czyli dzieci mieszkaja w obu domach po rowno, maja tam swoje rzeczy, sypialnie itd, sa u siebie. Na tym forum wiekszosc jest przeciwna takim ukladom wiec zostaje widywanie.
          I tak jak napisalam, nie bralabym pod uwage mezczyzny ktory ma na wychowaniu dzieci a te mieszkaja z nim part time, spedza z nimi kazda wolna chwile itp. Uwazam ze to bardzo dobrze ze wychowuje dzieci I sie angazuje ale to nie dla mnie.
            • ritual2019 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 05.05.20, 15:14
              grrruu napisała:

              > To czy jest to dla kogoś czy nie to odrębna sprawa. Po prostu jestem przeciwna
              > nazywaniu balansem tego że się sprowadza rodzicielstwo do widywania bo to jest
              > żaden balans tylko wypisanie się z wychowania.

              Ale taki balans jest ogolnie akceptowany. Jak widzisz 50/50 jest bardzo krytykowane wiec czego oczekujesz? Co drugi weekend I czesc wakacji to jest balans, takie sa realia czy jestes temu przeciwna czy nie.
                • ritual2019 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 05.05.20, 15:53
                  grrruu napisała:

                  > To jest akceptowany układ, ale on nie jest balansem. Nazwanie krowy koniem nie
                  > sprawi, że zacznie galopować.

                  Fakty sa takie ze to jest balans akceptowany, natomiast opieka 50/50 czy naprzemienna to zachwianie balansu, w zwiazku z tym ze prawda objawiona jest (a Pl wciaz tak jest) ze dzieci po rozstaniu powinny byc przy matce a ojciec widujacy je co drugi weekend I placacy w miare dobre alimenty to idealny balans.
                  • trampki-w-kwiatki Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 05.05.20, 16:07
                    ze dzieci po rozstaniu powinny byc przy matce a ojciec widujacy j
                    > e co drugi weekend I placacy w miare dobre alimenty to idealny balans.

                    Nie zgodzę się. Mam żadne alimenty, ale ojciec mojej córki zamieszkał tuż obok mojej pracy, dzięki czemu widuje córkę codziennie, młoda śpi i niego teraz co drugą noc. Wolę ten ich wspólny czas niż pieniądze.

                    Gdyby mój facet miał dzieci to nie wyobrażam sobie, że spotykałby się z nimi raz na dwa tygodnie. To straszne w mojej opinii. Chciałabym, żeby z nami mieszkały lub pomieszkiwały. I czuły się jak w domu.

                    Moja córka ma dwa domy i dobrze jej z tym. Więcej czasu spędza u mnie, ale i ojca też czuje się jak w domu.
                    • ritual2019 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 05.05.20, 16:23
                      trampki-w-kwiatki napisała:

                      >Wolę ten ich wspólny czas niż pieniądze.

                      Ty wolisz i ja tez ale fakty sa takie ze wiele kobiet tego nie chce, uwaza to wrecz za szkodliwe dla dziecka/i.


                      > Gdyby mój facet miał dzieci to nie wyobrażam sobie, że spotykałby się z nimi ra
                      > z na dwa tygodnie. To straszne w mojej opinii. Chciałabym, żeby z nami mieszkał
                      > y lub pomieszkiwały. I czuły się jak w domu.

                      Super, no ja bym nie chciala takiego ukladu, ale to ja.

              • stasi1 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 07.05.20, 08:06
                Niektórzy wolą takich, szczególnie jak swoich własnych dzieci nie chcą mieć. Ale ludzie są różni i skoro innych nie krzywdzą trzeba im pozwolić żyć. Przynajmniej według mnie, a nie wszyscy są tacy. A gdy miałaś 20 lat reflektowałaś na rozwodnika bez dziecka?
                • ritual2019 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 07.05.20, 09:05
                  A ja nikomu nie zabraniam zyc 🤣 dla kazdego co innego, obecnie nie dla mnie faceci z dziecmi na wychowaniu, bo dzieci juz dorosle mi nie przeszkadzaja. Gdy mialam 20 lat to nie reflektowalam na rozwodnikow bo to musielliby byc sporo starsi meczyzni a duza roznica wieku mnie nie interesowala, randkowalam z mezczyznami w swojej grupie wiekowej czyli 2 lata mlodsi lub max 4-6 lat starsi. To wiec nie byli ludzie ktorzy mieli za soba dlugie zwiazki.
                  Kiedy zaczelam szukac nowego partnera troche ponad rok temu to mialam konkretne oczekiwania czyli nadal wiek max 6 lat starszy, bez dzieci na wychowaniu, z dobra praca czyli dobrymi zarobkami, zdrowy, dobrze wygladajacy czyli nie grubas z brzuchem, ubrany byle jak, golodupiec itp. Oczywiscie cechy charakteru ktore mi odpowiadaja, przeciez nie zwiazalabym sie z kims z kim mi nie po drodze pod wzgledem pogladow, sposobu spedzania wolnego czasu itp. ani z kims kto posiada cechy ktorych ja absolutnie nie toleruje np balaganiarstwo.
                  Znalazlam takiego i jest super.
                    • ritual2019 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 07.05.20, 10:10
                      Tak, mam, dwoje, corka 17 (pod koniec roku 18) i syn 13. Wiec corka juz wychowana ale syn jeszcze nie. I tak, dla mojego partnera moje dzieci to nie problem ale zdaje sobie sprawe ze dla kogos innego moglby byc wiec nie bylabym brana pod uwage. Moj partner ma dzieci 31 i 33 lata, maja wlasne rodziny, to nie sa jego biologiczne dzieci ale wychowal ich. Dla mnie to plus bo ma doswiadczenie w wychowywaniu dzieci jednoczesnie oni maja swoje zycie. Spotykamy sie z nimi (lub tylko on) bardzo okazjonalnie (1-3 razy w roku) i wystarczy.
                      Nie kazdy chce wchodzic w zwiazki z osobami ktore maja dzieci na wychowaniu, szczegolnie tworzac takie rodziny. Ja nie chce, moje dzieci sa najwazniejsze, w tym ukladzie jest idealnie bo dla partnera tez, on z nimi buduje relacje bez dodatkowych utrudnien w postaci jego dzieci.
                      • sabat3 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 07.05.20, 10:15
                        Pytalem, bo wydawalo mi sie nieco nie fair, ze oczekujesz bezdzietnosci / braku relacji zyciowej z dziecmi od partnera, sama bedac matka. To troche nierowne traktowanie. No ale decydujesz i masz prawo.
                        Podobnie jak nikt nie zabroni incelowi o aparycji karaczana szukac partnerki charakteryzujacej sie uroda modelki. Jesli tylko taka znajdzie, to gra muzyka.
                        Tobie sie udalo.
                        • triss_merigold6 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 07.05.20, 10:32
                          To troche nierowne traktowanie.

                          Nikt nie obiecywał, że będzie sprawiedliwie. Nie interesowali mnie panowie z dziećmi, zarówno gdy byłam dwudziestolatką, jak i kiedy miałam 30+ i dziecko. Mój egoizm jest najmojszy.
                          Jednocześnie w pełni rozumiem, że dla pana cudzy bombelek może być czynnikiem zniechęcającym do rozwijania znajomości. To nic osobistego, ludzie mają prawo do własnych kryteriów, byle nie jęczeli, że im coś nie wyszło.
                        • ritual2019 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 07.05.20, 10:38
                          Dokladnie. Z tym ze ja nie widze tego jako nierowne traktowanie, bo nie oczekuje ani nie domagam sie braku relacji partnera z swoimi dziecmi a nie szukalam takiego ktory te relacje bedzie musial miec bo ma dzieci na wychowaniu. Moj partner relacje ma ale to sa dorosli mezczyzni z wlasnym zyciem, rodzinami, jeden ma dziecko...wiec te relacje sa zupelnie inne niz relacje z dziecmi ktore sie wciaz wychowuje. Jako matka to widze. Moj partner moze poswiecic swoja energie, czas, zasoby mnie i moim dzieciom i to robi, oczywiscie z wlasnej woli bo zanim mielismy pierwsza randke wiedzial ze mam dzieci i w jakim wieku. To byl jego wybor. Za kilka lat sytuacja tez bedzie inna, bo mlodsze dziecko bedzie wychowane (juz blisko) I tez bedzie mialo swoje zycie.
                        • stasi1 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 09:08
                          Nie fair było by gdyby ten jej partner spytał sie co sądzisz o moich nieletnich dzieciach. Ona na to są cudowne i chciałabym im swoje życie poświęcić. A po nawiązaniu bliższej znajomości stwierdza że on musi sie pozbyć bo jej w życiu przeszkadzają. Skoro stwierdza na samym początku znajomości(a nawet wcześniej) że nie ma zdrowia do wychowywania cudzych dzieci to albo w chodzimy ten związek albo nie. Chyba że liczymy na to że zdanie zmieni
                            • grrruu Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 09:36
                              A Ty możesz te wymagania mieć w nosie. Za to facet, który nie chce mieć dzieci może być tym zainteresowany. I odwrotnie - facet ma już dzieci i uczciwie mówi, że więcej nie chce to idealna sprawa dla kobiety, która nie chce być matką. A jak kobieta chce mieć swoje dzieci to w taki związek nie wchodzi. Wystarczy elementarna uczciwość i otwartość na starcie. U nas od początku było jasne: on ma dzieci i musiałam się zdecydować czy chce w to wchodzić. Ale też jasno zadeklarował, że nie musi mieć kolejnych ale może jeśli w przyszłości ja będę chciała. No i mamy jeszcze dwoje wspólnych. Wystarczy ze sobą rozmawiać.
                                  • sabat3 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 09:51
                                    grrruu napisała:
                                    > Niekoniecznie. Są też kobiety którym zupełnie nie przeszkadza że facet ma dziec
                                    > i a swoich nie chcą

                                    Ja to widze tak:
                                    - jesli pan chce realnego zwiazku, to powinien od samego poczatku mowic szczerze i do bolu czego oczekuje, a wszystkie panie, ktore nie pasuja do jego oczekiwan odrzucac na samym wstepie. Wtedy zwykle zostanie sam.
                                    - jesli chce tylko niezobowiazujacego flirtu, to moze mowic to co baba chce uslyszec, ale wtedy bedzie klamca, manipulatorem i moze sie liczyc z ewentualna zemsta poszkodowanej. Wtedy bedzie meska, szowinistyczna, klamliwa i niemoralna swinia.
                                    - moze olac kontakty z kobietami i zostac incelem, a wszystkie baby wokol beda sie pukac w czolo, krecic z niego beke i pytac czy jest gejem, lub to wprost sugerowac.
                                    • grrruu Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 10:09
                                      Nie tylko. Po prostu bycie macochą/ ojczymem to coś innego niż by IE rodzicem. Można chcieć obu, można chcieć tylko jednego. Ja wchodząc w obecny związek jeszcze nie wiedziałam czy chcę być matką i tak postawa otwartości, że mogę ale nie muszę była dla mnie bardzo fajna
                                        • grrruu Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 10:23
                                          Dla każdego na czymś innym. Ja Ci mogę powiedzieć czym się bycie macochą różni od bycia matką, możesz sobie odnieść do ojczymów. Matka musi, a macocha może. To jest super swoboda, mozna sobie tę relację bardzo dowolnie kształtować. Obowiązki i odpowiedzialność należą do rodziców, więc jest mniejszy ciężar mentalny. Można być zawsze dobrym policjantem smile no i często odpada etap pieluch, przedszkola & nie każdy to lubi.
                                        • trampki-w-kwiatki Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 13:24
                                          tanebo001 napisał:

                                          > Dlaczego facet chcący być ojczymem nie chciałby być ojcem? Na czym polega różni
                                          > ca?


                                          Grrru świetnie to ujęła.
                                          Mój facet nie musi brać opieki na dziecko, martwić się, że zawala pracę, bo zamknięte przedszkole, nie musi płacić za jej edukację, nie musi chodzić z nią na terapię, a gdy pojawia się problem działa wychowawczo pod moje dyktando, więc te decyzyjne, finansowe i odpowiedzialnościowe kwestie mu odpadają. Za to lubi nasze rodzinne pikniki, wspólne spacery, zabawy, jest troskliwy, zajmuje się fajnie małą i jest mu bardzo miło, że ona odwdzięcza się byciem słodką nibycórką.
                                          Poza tym ma zdrową, "gotową" dziewuszkę, odpada mu stres czy dziecko urodzi się zdrowe i jak sobie z tym poradzić (mamy znajomych z ogromnymi problemami). To ryzyko urodzenia się chorego dziecka jest dla niego istotnym argumentem przeciw, dla mnie również, więc ja też jestem na nie jeśli chodzi o dalszą prokreację. Jeden raz to ryzyko na klatę wzięłam, drugi raz absolutnie nie.
                                          Innymi słowy, ma życie rodzinne, którego mu przed czterdziechą zaczęło jednak brakować, ale nie ma poczucia, że coś musi. Bo nie musi, furtka zawsze jest.

                                          • trampki-w-kwiatki Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 13:26
                                            Poza tym jak chodził na randki z pannami w swoim typie, to czuł presję, że trzeba się szybko uwijać z tą znajomością, żeby najdalej za dwa lata mieć już dziecko w domu. Nasza znajomość akurat miała być z założenia czysto rozrywkowa, tylko tak się poukładało inaczej ostatecznie.
                                              • trampki-w-kwiatki Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 15:23
                                                jolie napisała:

                                                > Z tego, co piszesz, to bardzo wygodny i niezbyt dojrzały gość. "Czuł presję ze
                                                > znajomością", ludzie....

                                                No nie wiem. Jedna z dziewcząt już na pierwszej randce chciała ustalić imiona przyszłych dzieci, druga naciskała, żeby w miarę szybko ogarnął się z rozwojem sytuacji, bo to już jesień, dobrze by było niebawem już coś rezerwować, jeśli chciałby mieć wesele latem.

                                                Wierzę w te rewelacje, gdyż albowiem moja osobista kuzynka chodziła na randki z roszczeniem, aby najdalej za trzy miesiące były zaręczyny. I faktycznie, ślub był pół roku od pierwszego kliknięcia na portalu randkowym. I to nie jest jedyna panna z takim podejściem jaką znam. Inna kumpela od pierwszej randki informowała facetów, że "pragnie mieć dziecko", więc seks z zabezpieczeniem nie wchodzi w grę. No i zaciążyła po dwóch miesiącach znajomości. Bywa, że się ludziom spieszy. I bywa, że niektórzy odczuwają to jako presję.
                                                • sabat3 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 15:30
                                                  trampki-w-kwiatki napisała:

                                                  > Inna kumpela od pierwszej randki informow
                                                  > ała facetów, że "pragnie mieć dziecko", więc seks z zabezpieczeniem nie wchodzi
                                                  > w grę.

                                                  ... a mogla trafic na kozaka po wazektomii.

                                                  > No i zaciążyła po dwóch miesiącach znajomości.

                                                  Sa jeszcze ze soba?
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 16:14
                                                    jolie napisała:

                                                    > Tak, na pewno spotykał same wariatki. Błagam....

                                                    Nie wiem kogo spotykał, za wiele to ja tam nie wiem i średnio mnie to obchodzi. Te historie zapamiętałam, bo zabawne, tyle.
                                                    O swoich dłuższych relacjach opowiada ciepło, z wieloletnią byłą ma życzliwy kontakt. Ba, radzi się jej czasem w kwestiach okołodzieciowych, bo ona jakby już bardziej doświadczona jest, do tego pracuje z dziećmi zawodowo.

                                                    Jakbym była bezdzietną panną, która chce ostatnim rzutem na taśmę zostać matką, to też bym go nie brała, bo szukałabym kogoś, kto chce ekspresowo realizować plany matrymonialno-rozrodcze, a to zdecydowanie nie ten typ. Ale jako matka z w miarę ogarniętym życiem i do tego absolutnie nie planująca żadnego powiększania stada, w dodatku mocno sceptycznie podchodząca do kwestii dozgonnej miłości , zadowalam się po prostu życzliwym towarzystwem przy codziennych czynnościach. Zaprawdę nie mam większych wymagań i dobrze mi z tym smile
                                                  • jolie Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 16:34
                                                    Każdemu wg potrzeb. Nie rozumiem tylko dlaczego spieszenie się z seksem i rozrywkowy układ jest ok z definicji, a jasne deklarowane, że chce się dłuższej relacji i szkoda czasu na gościa, który nie chce być ojcem jest takie zabawne i należy z tego kpić. Instynkt macierzyński może być tak samo silny jak popęd seksualny. I nie znam ogarniętej i inteligentnej kobiety, która na pierwszym spotkaniu gada obcemu gościowi o ich wspólnych dzieciach. Toż to słoń w składzie porcelany przynajmniej. Jego byłej współczuję, ale mniejsza o to.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 17:02
                                                    Nie rozumiem tylko dlaczego spieszenie się z seksem i rozry
                                                    > wkowy układ jest ok z definicji, a jasne deklarowane, że chce się dłuższej rela
                                                    > cji i szkoda czasu na gościa, który nie chce być ojcem jest takie zabawne i nal
                                                    > eży z tego kpić

                                                    Ależ ja nie kpię! Dalibóg! Przeciwnie, uważam, że bardzo dobrze gdy się takie rzeczy szczerze mówi, żeby nie było kwasów. Już przywołałam tutaj opowieść o koleżance, która szukała przed 30 urodzinami ojca dzieciom i kategorycznie odmawiała antykoncepcji. W ciągu roku mieli już dziecko w domu, są póki co szczęśliwą rodziną, więc ta strategia też bywa skuteczna i spoko.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 19:14

                                                    > Z tonu opisu wynikało, że to desperatka i chodziło właściwie o zapłodnienie. Ch
                                                    > łop jako dawca spermy. Dla mnie to dziwaczne. I jeszcze brak zabezpieczenia prz
                                                    > y nieznanym gościu- w dobie HIV?

                                                    No wiesz, to był jakiś rodzaj desperacji.
                                                    Pytałyśmy ją o to, co zrobi, jeśli im nie wyjdzie. Brała to na klatę. Gościowi otwarcie powiedziała, że chce zajść w ciążę. Na pierwszym spotkaniu w klubie. Nie odmówił. Zaszli w pierwszym cyklu.
                                                    Wcześniej miała faceta 9 lat, ale takiego, co to wiecznie "nie był gotowy na dziecko". Nawet nie chciał z nią zamieszkać.
                                                    To nie tak, że szukała byle dawcy. Ale uznała, że nie ma już czasu na szukanie "tego jedynego". Podeszła do sprawy praktycznie : Zakładała, że "może im się uda". Póki co od kilku lat są razem, więc i tak duży sukces.

                                                    HIV też bym się bała. Ale ileż osób decyduje się na bezgumowy seks bez badań...
                                • trampki-w-kwiatki Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 10:49
                                  tanebo001 napisał:

                                  > Jeśli facet nie chce dzieci to również dzieci cudzych.

                                  Eee, no nie jest to takie proste. Mój facet nie ma swoich dzieci, gdybym się uparła, to by się zgodził na wspólnego dzidziusia, ale ja to absolutnie wykluczam a jemu nie zależy. Uważa, że relacja z moją córką, która i tak niemal codziennie widzi się ze swoim ojcem mu najzupełniej wystarcza.
                                  Jego 10cio letni związek rozpadł się, bo ona chciała mieć co najmniej dwoje dzieci, a on jakoś nie specjalnie się do tego zabierał, więc się wkurzyła i szybko ogarnęła sobie takiego, co jej te dzieci ekspresowo zrobił.
                                  Więc no, w życiu różnie bywa.
                            • trampki-w-kwiatki Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 14:29
                              tanebo001 napisał:

                              > No nie do końca. Kobieta wymaga żebym zrezygnował z posiadania własnych dzieci.
                              > I inwestowania w dzieci jej i innego mężczyzny. A za 10 lat usłyszę "spierdala
                              > j nie jesteś moim ojcem!"?

                              Jak ktoś postrzega zajmowanie się dzieckiem swojej partnerki jako "inwestowanie", to zdecydowanie nie nadaje się na ojczyma. Ani nawet zwykłego wujka.

                              Jak zajmuję się dziećmi brata, to niczego nie inwestuję. To mi się bowiem nigdy nie "zwróci". Ba, nawet opieka nad własną córką mi się nigdy nie "zwróci". Moi rodzice wydali na mnie już tyle kasy i tyle czasu mi poświęcili, że w życiu tyle nie zarobię nie mówiąc o tym, że miałabym im to "zwrócić".

                              Dziećmi się człowiek zajmuje dlatego, że to lubi, że sprawia mu to przyjemność, że ma taką potrzebę. Jak go boli wewnętrznie, że kupił "cudzemu" dziecku lody i nic z tego nie będzie miał, to sorry, nie powinien się z dziećmi zadawać. Obawiam się, że to może być typ człowieka, który nawet swoim biologicznym potomkom niczego nie da sam z siebie, że po latach każdy ten grosz, tę "inwestycję" wyliczy im oczekując zadośćuczynienia.
                              Na Braciach Samcach ten argument o inwestowaniu pojawia się niebywale często i nieodmiennie mnie mierzi. Bo to są ci sami goście, którzy nawet na alimenty dla własnych dzieci żałują, więc to nie jest kwestia genetyki, więzów krwi, a zwykłego sknerstwa.

                              I jeszcze jedno. Biologiczny rodzic też nierzadko słyszy slawetne "nienawidzę cię" czy "nie jestem twoim dzieckiem", więc za bardzo bym się nie przejmowała tym, co tam nastolatek może komu wykrzyczeć.



                                • trampki-w-kwiatki Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 14:58
                                  tanebo001 napisał:

                                  > Sorry ale słowo "inwestowanie" użyły ematki

                                  Kobiety też bywają skręcone w tą stronę, nie przeczę.
                                  Genernie jak słyszę, że ktoś "nie chce inwestować w cudze dzieci", to mam przed oczyma człowieka, który przy okazji kupuje na firmową fakturę prywatne meble do sypialni, kombinuje na podatkach, płaci pod stołem pracownikom albo zatrudnia się na czarno, żeby nie dało się z niego ściągnąć alimentów. To jest po prostu pewien typ człowieka, który nie cierpi się dzielić. Ale jak znajdzie się w potrzebie, to łapę wyciągnie.

                                  Taki typ nie tylko nie kupi mojemu dziecku waty cukrowej, ale też zzielenieje do imentu, jak do obiadu, na który mnie zaprasza, zamówię jeszcze deser i alkohol. A potem nie zapłaci napiwku. Taki typ nie wykupi porządnej polisy ubezpieczeniowej na czas podróży , a potem będziemy się bujać w obcym kraju szukając taniego lekarza. Taki typ przyjdzie na proszone przyjęcie do rodziny, nażre się jak świnia i weźmie jeszcze na wynos, ale kwiatów dla gospodyni nie przyniesie, bo szkoda kasy na kwiaty.

                                  Tak to widzę.
                                  Dlatego ci wszyscy BS to takie przegrywy.
                                • tanebo001 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 14:51
                                  ritual2019
                                  Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii?
                                  07.05.20, 10:38
                                  Dokladnie. Z tym ze ja nie widze tego jako nierowne traktowanie, bo nie oczekuje ani nie domagam sie braku relacji partnera z swoimi dziecmi a nie szukalam takiego ktory te relacje bedzie musial miec bo ma dzieci na wychowaniu. Moj partner relacje ma ale to sa dorosli mezczyzni z wlasnym zyciem, rodzinami, jeden ma dziecko...wiec te relacje sa zupelnie inne niz relacje z dziecmi ktore sie wciaz wychowuje. Jako matka to widze. Moj partner moze poswiecic swoja energie, czas, zasoby mnie i moim dzieciom i to robi, oczywiscie z wlasnej woli bo zanim mielismy pierwsza randke wiedzial ze mam dzieci i w jakim wieku. To byl jego wybor. Za kilka lat sytuacja tez bedzie inna, bo mlodsze dziecko bedzie wychowane (juz blisko) I tez bedzie mialo swoje zycie

                                  odniosłem się do tego postu. to słowa ematki: "poświęcić zasoby". Zresztą nie mało było walk na ematce o to co nexia lub była zdziera od mojego misia
                                  • trampki-w-kwiatki Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 08.05.20, 15:15

                                    >
                                    > odniosłem się do tego postu. to słowa ematki: "poświęcić zasoby". Zresztą nie
                                    > mało było walk na ematce o to co nexia lub była zdziera od mojego misia

                                    Na tym się nie znam, nigdy nie doświadczyłam problemów tego typu. Na szczęście mój ex zawsze był człowiekiem honorowym jeśli chodzi o pieniądze i bynajmniej nie z powodu swojej zamożności. Zarabiamy równie "tak sobie i dupy nie urywa" , a i tak wiem, że oddałby mi ostatni grosz, gdybyśmy z córką tego potrzebowały, bo to zwyczajnie odpowiedzialny gość, przynajmniej w tym zakresie. Na codzień cenniejszym zasobem jest dla mnie jego czas niż pieniądze, a akurat czasowo bardzo fajnie się wywiązuje. Nic mi nie wiadomo o tym, żeby jakaś Nexia zgłaszała zastrzeżenia. Może zgłaszała, ale on akurat z tych, którzy otwarcie mówią "córka jest dla mnie najważniejsza".

                                    Mam nieśmiałe przeświadczenie, że gdyby mężczyźni odpowiedzialnie traktowali zobowiązania wobec swoich dzieci, nie byłoby tych walk eksów z neksiami. Jeśli facet sam nowej kobiecie narzeka, jak to "ta straszna harpia, była żona, z niego zdziera", nic dziwnego, że nowa partnerka ma taką wizję i jej się trzyma. Zresztą swój do swego, odpowiedzialny za dzieci gość nie związałby się z dziunią, która namawia ojca dzieciom do unikania alimentów. Dla mnie gość, który nie chce dzieciom swoim nieba przychylić, byłby skreślony. A alimenciarz - kombinator to w ogóle jakiś podczłowiek.
                  • stasi1 Re: Rozwodnik - mezczyzna drugiej kategorii? 09.05.20, 08:04
                    ,,To wiec nie byli ludzie ktorzy mieli za soba dlugie zwiazki. "
                    W wieku 30 lat można byc po długim związku bez rozwodu czy być rozwodnikiem o krótkim stażu w związku. W tym wieku jednak kobiety wolą tych pierwszych bo formalnie byli wolni. Wiem z doświadczenia własnego

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka