Dodaj do ulubionych

Dzwonili do mnie z przedszkola

04.05.20, 12:55
Zapytać się czy ewentualnie kiedy mam zamiar puścić dziecko do przedszkola.
Powiedziałam, że dopóki mam pozwolenie na pracę zdalną to się wstrzymam.
Rozmowa mało przyjemna, odniosłam wrażenie, że oddanie dziecka do przedszkola to kłopot. Pani wyliczyła całą litanie obostrzeń, zakazów i że ona sobie nie wyobraża jak można w takiej sytuacji posłać dzieci. Że w razie zakażenia dziecko będzie miało kwarantanne w przedszkolu.
I tak sobie myślę, jesteśmy wszyscy w czarnej dudzie ale niektórym to się bardzo podoba i mogliby tak w nieskończoność siedzieć na dupie za 80% pensji. A nauczycielki to już do września z chęcią posiedzialyby za całą pensję.
Współczuję rodzinom które są zmuszone oddać dziecko do placówki. Ostracyzm ze strony kadry jest straszny.
Obserwuj wątek
      • cruella_demon Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 15:29
        Ha ha, jutro odprowadzam dziecko do przedszkola i po wyjściu za drzwi dzwonię do sanepidu, ze miało kontakt z zakażonym big_grinbig_grinbig_grin

        --
        Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
        (35wcieniu)
        • anorektycznazdzira Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 18:37
          Taki niefart, akurat dwutygodniowe loty w tropiki są niedostępne sad

          --
          Dzisiaj samochody same wiedzą, gdzie ich pas ruchu, kiedy ze zbyt dużą prędkością zbliża się przeszkoda, potrafią odczytywać znaki drogowe. Słowem, przeciętne niemieckie auto jest inteligentniejsze od przeciętnego polskiego kierowcy.
    • norra.a Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:00
      U mnie w przedszkolu na odwrót, gdy potwierdziłam powrót dzieci od przyszłego tygodnia, usłyszałam "dziękujemy, za zaufanie", chyba właściciele się cieszą, że dzieci wracają i nie będą musieli zwijać biznesu.
        • kornelia_sowa Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 18:15
          Też mam dziecko w prywatnym.

          Zbieraja listę chętnych
          Nasza pani nauczycielka na każdym kroku daje do zrozumienia, ze nie chce by dzieci wracały bo się boi o swoją córkę
          Codziennie aluzje, ze kto kocha zostawi w domu
          Jeszcze pare dni dzieli mnie od wygarnięcia jej, ze
          - jak sie dostaje kasę 100 % za prace na 20 % to sie nie dziwię, że jej się nie chce wracac
          -że jak się tak boi o córkę, to niech się zwolni i nie pracuje w pkolu

          Dziś też wypaliła cała zadowolona, ze przetrzymamy jeszcze te pare miesięcy.
          I tu już nie wytrzymałam i jej powiedziałam, zę jak ludzie będą na zasiłku 5 miesięcy, to we wrześniu nie będa mieć gdzie wracac i że pkole prywatne będzie ostatnią rzeczą n o jakiej bezrobotny rodzic pomyśli

          Moja koleżanka pracuje w zespole 8 osobowym-same kobiety. W tej chwili 4 na zasiłku, a pozostałę 4 ciągną robotę za nie. Mają już dośc pracy na podówjny etat. I nawet dodatkowa kasa nie osładza im tego tyrania

          No, ale jak to mówi triss: przecież panie przedszkolanki sa w gtowości do pracy i im się pensja 100& należy

          Oklaski
          • hanusinamama Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 23:46
            Dziwię się ze dzwoni nauczycielka a nie dyrektor/właściciel...myśle ze inaczej by rozmawiał. Ja rozumiem ze ludzie się boją choroby ale ja bym sie chyba bardziej bała, ze strace prace za chwilę. Przedszkole padnie a rynek pracy teraz cienki...

            --
            "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
            • kornelia_sowa Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 05.05.20, 11:38
              Nie, nauczycielka nie dzwoni. Swoje aluzje przekazuje podczas zajęć online z dziećmi- pół godz dziennie.

              No, dokładnie.
              Nie rozumie , ze jak ludzie dalej będą na zasiłkach to nie będa mieć gdzie wracać.
              Potem się dziwią, zę ludzie wątpią w inteligencje nauczycieli
              • izabelka55 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 16:29
                No to dlatego piszę, że zależy od kadry... Prywatne potrafią wiele ukrywać, żeby tylko rodzice byli zadowoleni. Byłam świadkiem jak nauczycielka straciła pracę, bo powiedziała mamie, że może warto z dzieckiem pójść do pp. Matka się wściekła, że dziecko cudowne i tak pani wyleciała. Później już nikt nie zwracał uwagi na deficyty dzieci, wszystkie były mega zdolne, tylko w szkole jakoś problemy się pojawiały... No a w publicznych jak się trafi na kadrę, której nie zależy, to wiadomo, że ciekawie też nie jest.
                • kornelia_sowa Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 18:19
                  Nie ma reguły, jak sama piszesz.
                  Ja poslałam do prywatnego i rzeczywiście: słysząłm, że panie ida na dywanik gdy powiedza rodzicom coś niepochlebnego o dziecku (deficyty, zachowanie)

                  Ale tak wybrałam , bo w państwowym pkolu w mojej gminie nie wiem kto się dostaje- o 14.00 dzieci już nie ma- odebrane zawsze. I najlepiej żeby ze 3 dni przed wigilią , dzień przed i po święcie dzieci nie było, bo inaczej panie maja miny jakby im g..o ktoś pod nos podsatwił, ze musza być w pracy

                  • szmytka1 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 18:29
                    ja do prywatnego integracyjnego, z logopedą, salą dośwaidczania świata dla dzieci z problemami z SI itd, są autyści, była kiedyś dziewczynka z porażeniem. Starszy tam chodził, a teraz zapisałam młodszego i niby miał iść od września, ale te cyrki sprawiają, ze wcale nie jestem już taka pewna tego miejsca, może zostanie opcja 12 dzieci?
                  • trampki-w-kwiatki Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 06.05.20, 08:22

                    > Ale tak wybrałam , bo w państwowym pkolu w mojej gminie nie wiem kto się dostaj
                    > e- o 14.00 dzieci już nie ma- odebrane zawsze. I najlepiej żeby ze 3 dni przed
                    > wigilią , dzień przed i po święcie dzieci nie było,

                    A to swoją drogą. Moja córka jest w publicznym, sześć osób na jedno miejsce w rekrutacji, a potem okazuje się że po 15 to już nikogo w grupie nie ma. I żeby nie było, młodą przyprowadzam na 8.30 i jest jedną z pierwszych.
                    Wszystko spoko, dla mnie oznacza to, że rodzice są dobrze zorganizowani z pracą oraz logistyką okołodzieciową. Ale spróbuj przyprowadzić dziecko w sylwestra...
          • alessa28 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 06.05.20, 08:44
            gaskama napisała:

            > W prywatnych przedszkolach dziecko nigdy nie jest złem koniecznym.

            Hahaha. Przywiazywanie dzieci do łóżeczka żeby się nie ruszyły i karmienie siłą na granicy dławienia miały miejsce właśnie w prywatnym przedszkolu.
            Co za głupawy stereotyp
            >
    • anika772 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:02
      "A nauczycielki to już do września z chęcią posiedzialyby za całą pensję"

      Chyba cię pogięło. Z trudem znoszę całą tę zdalną naukę i popędziłabym sprintem do szkoły choćby jutro.
      Jeśli to by miało trwać dalej od września, to skończy się u mnie załamaniem nerwowym.


      Pani dyrektor nie jest od "wyobrażania sobie", tylko od realizowania powierzonych jej zadań. Dokładnie to bym jej powiedziała, gdyby była bardzo nieprzyjemna.

    • trampki-w-kwiatki Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:07
      Dziwna sprawa. U mnie wszyscy czekają na powrót, nauczycielki są z nami w kontakcie i ciągle zapewniają, że są w gotowości wrócić choćby jutro.

      Ale pamiętam jak kiedyś w żłobku pewna opiekunka słusznej daty, która swoje dzieci miała już mocno dorosłe powiedziała do mnie tak: "ja bym swoich dzieci NIGDY do żłobka nie oddała". To było w kontekście tego, że moja córka ciężko znosiła adaptację. Więc no, są ludzie i taborety.
      • alessa28 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:10
        trampki-w-kwiatki napisała:

        >
        > Ale pamiętam jak kiedyś w żłobku pewna opiekunka słusznej daty, która swoje dzi
        > eci miała już mocno dorosłe powiedziała do mnie tak: "ja bym swoich dzieci NIGD
        > Y do żłobka nie oddała". To było w kontekście tego, że moja córka ciężko znosił
        > a adaptację. Więc no, są ludzie i taborety.

        Miała święta rację. Natomiast do taboretow to nie dociera. Rozumiem przymus oddania dzieciaka jak się zapysr#dala na etacie ale dorabianie doopie uszu jest żenujące..
          • hanusinamama Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:18
            Chodziło bardziej o to ze złobek to miejsce opieki nad dzieckiem, bo rodzice pracują. Ale zeby nei dorabiać ideologii jaki to złobek jest rozwijaący dla rocznego dziecka. Tu sie zgodzę.

            --
            "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
            • trampki-w-kwiatki Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:36
              To nie było roczne dziecko. Mogłam sobie pozwolić na luksus bycia z nią w domu przez dwa lata. Nie umiałabym jej wcześniej oddać do placówki
              Potem musiałam zacząć pracować w większym wymiarze i już nie zdalnie.
              Inna sprawa, że womemcie gdy młoda była wieku 2,5 roku doceniłam żłobek ogromnie. Wtedy naprawdę zaczęła się w nim rozwijać. Może gdyby w domu miała dużą rodzinę, dzieci, wielki ogród, to bym to samo osiągnęła bez żłobka. Ale dla mojej jedynaczki żłobek, a teraz przedszkole, to super ważna sprawa. Ale dzieci są różne. Moja jest cholernie towarzyska, nie znosi gdy jesteśmy same. Kocha towarzystwo, rozmawia z każdym po drodze, nie dałaby rady wychowywać się w domu.
              • hanusinamama Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 14:05
                Ja nie piszę o twojej sytuacji. Tylko o tym jak to często przypisuje sie dzieciom złbobkowym (takim 8-15mcy) ze sie niesamowicie rozwijają w żlobku i zostawienie ich w domu wręćz hamuje ich rozwój smile Nie tłumacz sie. Mało kto ma wioske do opieki, wiekszość pracuje na etacie. I ja rozumiem, ze żłobek potrzebny jest. 2,5 letnie dziecko to juz jak przedszkolak. Wiele dzieci w tym wieku idzie do przedszkola włąsnie.

                --
                "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
          • trampki-w-kwiatki Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:40
            grrruu napisała:

            > Nie no jak wiadomo państwowe żłobki są pełne dzieci rentierow

            I bezrobotnych. Alessa uważa, że ludzie oddają dzieci do placówki, żeby pić kawę nad błyszczącą tonią jeziora w towarzystwie trzepotu motylich skrzydeł. A nie przypadkiem dlatego, że mają robotę do zrobienia.
            • hanusinamama Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 14:56
              Nie potrzebowała więc pewnie nie wie, ze żłobków zwyczajnie brakuje. Tych Panstwowych. Bo znam dziewczyne ktora oddała dziecko na 6 godzin a nie pracuje. Ale to złobek prywatny.

              --
              "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
            • alessa28 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 06.05.20, 09:49
              trampki-w-kwiatki napisała:

              >
              > I bezrobotnych. Alessa uważa, że ludzie oddają dzieci do placówki, żeby pić kaw
              > ę nad błyszczącą tonią jeziora w towarzystwie trzepotu motylich skrzydeł. A nie
              > przypadkiem dlatego, że mają robotę do zrobienia.

              Alez cię to boli.tzn myślenie cię boli.
              Alessa współczuję ludziom którzy nie mają wyjścia i miast pić latte z mlekiem sojowym nad błyszcząca tonia jeziora, w towarzystwie trzepotu motylich skrzydel(Btw jesteś straszna grafomanka), muszą w trudzie i znoju zapieprzac.
              Alessa pietnuje zaś bezrobotnych i rentierow, którzy oddają dzieci do placówek, bo tak.

              Dotarło do was, dwa głuptaski czy mogę się tak ścierac do jutra?
              • ichi51e Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 07.05.20, 07:36
                zglaszam sie. nie pracowalam dziecko chodzilo. Bo przedszkole ma duzo innych plusow niz funkcja opiekuncza a rodzic tez czlowiek.

                --
                wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                • ichi51e Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 07.05.20, 07:38
                  a dobra o zlobkach jest. No dobra moje najwczesniej trafilo jak mialo 2 lata wiec raczej zlodek to nie byl. za to bylo tam dziecko roczne i ono bardzo lubilo towarzystwo starszakow - choc gros czasu spedzalo u pani na rekach

                  --
                  wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
        • trillian Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 14:00
          alessa28 napisała:

          > Miała święta rację. Natomiast do taboretow to nie dociera. Rozumiem przymus odd
          > ania dzieciaka jak się zapysr#dala na etacie ale dorabianie doopie uszu jest że
          > nujące..


          A jak myślisz,po co ludzie oddają dzieci do żłobka? Tak, żeby pracować. Zapytaj męża żeby ci wyjaśnił co oznacza ten czasownik.

          --
          ex coronawirus
          • alessa28 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 21:02
            trillian napisała:


            >
            >
            > A jak myślisz,po co ludzie oddają dzieci do żłobka? Tak, żeby pracować. Zapytaj
            > męża żeby ci wyjaśnił co oznacza ten czasownik.

            Ciebie niech twój przeszkoli z czytania ze zrozumieniem

            . Czego nie rozumiesz w zdaniu "rozumiem jeśli ktoś zapieprza na etacie"?

            Czyż nie kryje się w tym zrozumienie dla kogoś kto musi oddac bo pracuje?

            Po co więc dorabiac doopie uszy i twierdzić że to mega rozwojowe i w ogóle cacy? Żadne cacy, po prostu szara rzeczywistość. Wystarczy poczytać forum żłobki, tam takich kwiatków na pęczki
            >
              • alessa28 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 05.05.20, 22:10
                trillian napisała:

                > Ile znasz niepracujących rodziców posyłających dziecko do żłobka?

                Chyba żartujesz. Polecam forum żłobki, tam takie rzeczy były na porządku dziennym, wystarczy umieć czytać. Pozatym retoryka forumowych dziuń, kwilących o dobrodziejstwach placówek od pierwszych dni życia nieomal. Please..
                >
                  • alessa28 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 06.05.20, 08:51
                    trillian napisała:

                    > Czyli nie znasz. No właśnie.

                    Przeczytaj wypowiedź hanusinejmamy. W tym wątku. Pisze o dziewczynie która nie pracuje i oddaje dziecko do żłobka. Oczywiście że znam, podałam ci litosciwie przykłady wymagające myślenia.
                    Żyjesz w jakiejś kolorowej bańce, istnieją ludzie którzy oddają dzieci do placówek choć nie pracują i w dodatku potrafią odbierać je jako ostatnie.
                    Zdaje się Imho że ty należysz do grona piewców placówek opiekuńczych a więc wiem o co chodzi.. 😆
                    >
                      • alessa28 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 06.05.20, 09:02
                        trillian napisała:

                        > Tak, należę do piewców przedszkoli. Rozumiesz na czym polega różnica pomiędzy d
                        > zieckiem rocznym a 5 letnim, czy mam to rozrysować?

                        Nie jesteś na tyle interesująca postacią na forum a już z pewnością nie mądra, żebym śledzila z wypiekami na twarzy twoje wypowiedzi.
                        Wycofujesz się głupawo z dyskusji bo nie masz w sumie nic do powiedzenia, norma.
                        A w ogóle pojelas o czym mówię, czy Ci to rozrysowac?
                        >
                        • trillian Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 06.05.20, 09:33
                          Najwyraźniej śledzisz, ale przedwcześnie podnieciłaś się, że mnie przyłapałaś na niekonsekwencji,to ci wyjaśniam jak krowie na rowie.
                          Otóż dziecko roczne to nie to samo co przedszkolak. W przypadku dziecka żłobkowego nie widzę żadnej korzyści z posyłania dziecka do placówki, z wyjątkiem oczywiście tego że dziecko musi mieć opiekę jak rodzice są w pracy. Żłobek ma funkcję opiekuńczą. Posyłanie tam dziecka kiedy w domu jest opiekun uważam za nieporozumienie i szczerze nie znam takich ludzi, nawet pośrednio.

                          Przedszkole już traktuję inaczej, bo dziecko od tych ok. 3 lat czerpie korzyści z przebywania w grupie z rówieśnikami, więc rozumiem a nawet popieram rodziców którzy posyłają do (dobrego!) przedszkola mimo że dziecko mogłoby zostać w domu. Dodatkowo dzieci są z różnych środowisk, przedszkole to też okazja do wyrównania szans dla wielu dzieci, bo w domu nikt ich nie nauczy liczyć na przykład.

                          Mam nadzieję że to wystarczy, w przyszłości śledź moje wpisy trochę uważniej. Jak już musisz..

                          --
                          ex coronawirus
                          • alessa28 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 06.05.20, 10:00
                            trillian napisała:

                            > Najwyraźniej śledzisz, ale przedwcześnie podnieciłaś się, że mnie przyłapałaś n
                            > a niekonsekwencji,to ci wyjaśniam jak krowie na rowie.

                            Zabolało że słabo kojarzysz więc próbujesz odwrócić kota ogonem. Nie, nie śledzę, jesteś po prostu zabawnie glupkowata.


                            > Otóż dziecko roczne to nie to samo co przedszkolak. W przypadku dziecka żłobkow
                            > ego nie widzę żadnej korzyści z posyłania dziecka do placówki, z wyjątkiem oczy
                            > wiście tego że dziecko musi mieć opiekę jak rodzice są w pracy. Żłobek ma funkc
                            > ję opiekuńczą. Posyłanie tam dziecka kiedy w domu jest opiekun uważam za niepor
                            > ozumienie i szczerze nie znam takich ludzi, nawet pośrednio.

                            Oj jaki esej. I to że TRILLIAN, pępek wszechświata, takich ludzi nie zna, oznacza z automatu że nie istnieją. Przypominam skromnie, że o to toczy się dysputa bo chyba ci się temat rozjechal.
                            >
                            > Przedszkole już traktuję inaczej, bo dziecko od tych ok. 3 lat czerpie korzyści
                            > z przebywania w grupie z rówieśnikami, więc rozumiem a nawet popieram rodziców
                            > którzy posyłają do (dobrego!) przedszkola mimo że dziecko mogłoby zostać w dom
                            > u. Dodatkowo dzieci są z różnych środowisk, przedszkole to też okazja do wyrówn
                            > ania szans dla wielu dzieci, bo w domu nikt ich nie nauczy liczyć na przykład.

                            Komunaly przepisane z Wikipedii. Można długo dyskutować na ten temat, bo w żaden sposób nie jest to oczywiste. Znam dzieci, chodzące do placówek od tego mitycznego 3 roku życia i są mega słabo zsocjalizowane.
                            >
                            > Mam nadzieję że to wystarczy, w przyszłości śledź moje wpisy trochę uważniej. J
                            > ak już musisz..

                            Hahaha. Biedula.jak będziesz dalej tak słodko udowadniać że w ogóle umiesz myśleć to możesz liczyć, że wpadnę i się posmieje
                            >
                  • alessa28 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 06.05.20, 08:52
                    trillian napisała:

                    > Czyli nie znasz. No właśnie.


                    >
                    hanusinamama Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 14:56
                    Nie potrzebowała więc pewnie nie wie, ze żłobków zwyczajnie brakuje. Tych Panstwowych. Bo znam dziewczyne ktora oddała dziecko na 6 godzin a nie pracuje. Ale to złobek prywatny.
                      • alessa28 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 06.05.20, 09:55
                        trillian napisała:

                        > Tyle ich znasz? Jedną znajomą obcego nicka na anonimowym forum? No faktycznie,
                        > jest na czym budować stereotyp.

                        To jest właśnie problem jednostek słabo kojarzacych. Przed chwilą plułaś się, że tacy ludzie w ogóle nie istnieją 😆😆

                        Nie sądzę aby hanusinamama była wirtualnym bytem a nie zwykła osoba ale rozumiem, że nie pasuje Ci do tezy xd

                        Nie buduje stereotypów wtf w ogóle kobieto?
                        To ty nie chcesz przyjąć do wiadomości ze ISTNIEJĄ ludzie niepracujacy, którzy oddają dzieci do placówek. Nie twierdzę natomiast ze tylko tacy.
                        Powiedz mężowi że słabo cię uczy tego czytania ze zrozumieniem..


                        >
              • alessa28 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 06.05.20, 08:59
                grrruu napisała:

                > Jakich kwiatków? Rentierów, którzy posyłają dziecko do żłobka?

                Ojp. Kwiatków czyli ludzi, którzy są w stanie wykopać kilkumiesięczniaka , siedząc na doopie w domu. Tacy uwielbiają dorabiac do tego ideolo, jak to dziecku, które nie mówi, nie chodzi albo dopiero się uczy, potrzeba natychmiast socjalizacji, w dużej grupie innych dzieci. I jak to "ciocie" uwielbiają się takimi 20 zajmować. W istocie te dzieci są straumatyzowane, płaczą za matka, kisza się w smrodach cały dzień i tyle tego. A te które z uśmiechem (rzekomym) pędzą do żłobka, to raczej te które na siłę się przystosowaly bo nie miały wyjścia. Tyle w temacie
                • trampki-w-kwiatki Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 07.05.20, 08:40
                  A te które z uśmiechem (rzekomym) pędzą do żło
                  > bka, to raczej te które na siłę się przystosowaly bo nie miały wyjścia. Tyle w
                  > temacie

                  Zdecyduj się, trolu, bo nieprzerwanie mnie szykanujesz za to, że pracując zawodowo śmiem oddawać dziecko do przedszkola.
                  Śmiejesz się głupkowato z matek, które mają pracę, nie są utrzymankami swoich zagranicznych kochasiów, ba, są jedynymi żywicielami swojej rodziny.

    • eowen Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:18
      Ja chciałam oddać swoje, ale po ankiecie wśród rodziców, przedszkole się wstrzymało z otwarciem. 80% rodziców nie puściłoby jeszcze dziecka. Ciekawe, czy są wśród nich te dzieci, które co jakiś czas na zajęciach online płaczą, że chcą wrócić i zobaczyć się z kolegami, koleżankami. Mamy codziennie zajęcia online. Przedszkole prywatne.
      • danaide Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:37
        To ile tych dzieciaków wypada na 20%? Z tego co rozumiem, przedszkola miały być otwarte właśnie dla tych 20%, których nie stać na dłuższe siedzenie w domu lub dalsze siedzenie w domu może okazać się zgubne dla samego dziecka?
        • eowen Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:59
          Minimum to 12 dzieci, u nas to połowa grupy. Nie wiem, jak dokładnie rozdzieliły się głosy, mamy w przedszkolu 4 grupy, każda po 25 dzieci. Czyli na 100 dzieci, zadeklarowało powrót jakieś 20. Reszta chce mieć dalej tylko zajęcia online, przy obniżonym czesnym. Ci, którzy wróciliby do przedszkola, mieliby już pełne opłaty.

          Natomiast w tym momencie koszty im wzrosną, mamy w przedszkolu kuchnię, panie sprzątające, które miałyby więcej pracy, bo przecież trzeba wszystko tysiąc razy dezynfekować.
    • heca7 Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:18
      Cóż możliwe, że będziesz musiała znosić nieobecność nauczycieli do września wink Jak na razie to nie wiadomo kto i na jakich zasadach wróci do szkoły 25 maja. Możliwe, że tylko klasy 1-3 żeby zapewnić dzieciom opiekę w placówce. A pozostali spędzą resztę nauki w domu.

      --
      Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
    • aerra Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:20
      Przecież to kłamstwo, że w razie czego dziecko będzie mieć kwarantannę w przedszkolu. Nie ma takiej opcji.

      --
      super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    • mary_lu Re: Dzwonili do mnie z przedszkola 04.05.20, 13:33
      Zgłoś te rozmowę do kuratorium. Babie w dudzie się poprzewracało.

      Nie ma żadnej kwarantanny w przedszkolu.

      Transmisja wirusa przez dzieci jest jak na razie w niezauważalnym zakresie, jak pani dyrektor z koleżankami nie będą łazić po centrach handlowych (o DPS ani szpitala nikt ich nie wpuści), to nic nie będzie.