Dodaj do ulubionych

nieznajomość prawa szkodzi...

05.05.20, 16:34
Nieustająco zadziwiają mnie teksty z wątków dookoła rozwodowych i ogólna wiara, że mają jakąkolwiek podstawę prawną:
- "mąż/żona nie da rozwodu"
- "powiedział, że nie będzie płacił alimentów, bo dziecko nie chce go widzieć"
- "powiedział, że odbierze mi dzieci"
- "puszczę go w skarpetkach, bo mnie zdradził"

I ludzie (kobiety) łykają to jak kaczka chleb....
Obserwuj wątek
    • ida_marcowa1 Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 16:43
      No nie wiem....akurat w tym pierwszym przypadku, to jedna ze stron może się na rozwód niż zgodzić. Znam taki przypadek, skończyło się apelacjami w sądzie wojewódzkim...bez skutku. Mąż rozwodu nie dostał, bo się żona nie zgodziła i już.
            • ritual2019 Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 18:20
              A ja nie daje, bo specjalne okolicznosci dla ktorych trwanie malzenstwa byloby uzsadnione nie wystepuja. Ponadto to maz moze sie wyprowadzic i wniesc o separacje, nikt go nie zmusi do mieszkania z zona. W tym watku corka napisala ze ojciec stosuje wobec matki przemoc wiec lepiej gdyby ona jednak o ten rozwod wystapila.
                • ritual2019 Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 18:47
                  daniela34 napisała:

                  > Nie musi być żadnych okoliczności specjalnych tylko bram winy i brak zgody po j
                  > ednej i tej samej stronie. To druga strona musi wykazać, że ważne względy przem
                  > awiają za tym, żeby jednak rozwód orzec.


                  No nie. Jesli jedna strona chce rozwodu a druga nie chce to zasada jest taka ze sad daje rozwod. To slyszalam kiedys pracujac w sadzie.
                  Rozwodu sad maze nie udzielic w bardzo nielicznych i specjalnych okolicznosciach i to zdarza sie bardzo rzadko. Zreszta jak juz wspomnialam, osoba chcaca rozwodu moze sie wyprowadzic i np wniesc o separacje, zadne prawo nie zmusi ludzi do zycia razem.
                  • tt-tka Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 18:55
                    Sepaeracja nie jest rownoznaczna z rozwodem. Wyklucza np zawarcie kolejnego zwiazku i nie pozbawia zadnego z malzonkow prawa do renty po drugim malzonku.
                    Zadne prawo nie zmusi ludzi do zycia razem ( z wyjatkiem prawa karnego, ktore moze cie zmusic do zycia w jednym pomieszczeniu ze wspolnym kiblem z osoba, z ktora nie chcialabys nawet wspolnego plotu), ale tez nie ma rozwodow na zyczenie. Strona niechetna rozwodowi z dowolnych powodow moze dlugo i skutecznie stosowac obstrukcje i szybciej stac sie osoba stanu wolnego z racji wdowienstwa niz rozwodu.

                    --
                    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                  • daniela34 Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 19:01
                    ritual2019 napisał(a):

                    > No nie. Jesli jedna strona chce rozwodu a druga nie chce to zasada jest taka ze
                    > sad daje rozwod. To slyszalam kiedys pracujac w sadzie.

                    Coś niedokładnie słyszałaś. Jeśli strona wyłącznie winna chce rozwodu, a druga odmawia zgody na rozwód to sąd nie może rozwiązać małżeństwa, chyba że odmowa zgody jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Czyli to nie strona niewinna szuka nadzwyczajnych okoliczności tylko strona winna musi wykazać, że jakieś okoliczności przemawiają za tym, żeby rozwód jednak był. Art. 56 par.3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
      • kryzys_wieku_sredniego Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 18:22
        Tylko, że nikt cię nie zmusi do utrzymywania jakichkolwiek relacji. Koleżanki mama wyprowadziła się od ojca gdzieś z 20 lat temu a w zeszłym roku wniosła o rozwód. Prawdziwego męża nie widziała od 10 lat, za to poznała innego faceta tak z rok po wyprowadzce i razem zamieszkali. Dzieci dorosłe mające swoje życie.
        No mi by rozwód do zaczęcia nowego życia nie byłby potrzebny, rozdzielność wystarczy, drugi raz na ślubnym kobiercu stawać nie zamierzam.
        W rodzinie mam też przykład kuzyna, któremu " nie żona" suszyła głowę, że mógłby się w końcu rozwieść, bo mieszkają razem od 15 lat a ich syn ma już 13 lat a on wciąż ma papier, że jego żoną jest ta pierwsza ;P

        • volta2 Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 19:58
          i pani z wątku nie miałaby nic przeciwko, żeby pan nie rozwodząc się dał jej spokój.
          bez rozwodu a w separacji miałby raczej obowiązek zabezpieczać potrzeby rodziny, pani wciąż ma połowę majątku, na rozdzielność i kredyty musi się zgadzać, pan jest zablokowany i w czarnej upie.

          żeby się wyplątać - musi mieć dla pani dobrą ofertę

          specjalne warunki do nieorzekania rozwodu właśnie w tym przypadku jak mało kiedy byłyby uzasadnione. nikt tego by nie podważył. jedynie oczekiwanie nowego dzidziusia by sprawę mogło popchnąć, ale jakoś nie wierzę, że znajdzie się amatorka do rozrodu z panem bez uregulowanej sytucji, z niepewnym wynikiem finansów po rozwodzie. to chyba zwykły robol z niemiec nie żaden sztrasburger.
    • daniela34 Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 16:53
      Pierwsze zdanie ma jakąś podstawę- sąd nie uwzględni powództwa o rozwód, jeśli żąda go strona wyłącznie winna, a druga się temu sprzeciwia. To nie jest wcale taki relikt przeszłości. Jest dość świeże orzeczenie SA w Krakowie na ten temat.
    • abecadlowa1 Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 16:57
      Bzdurne a rozpowszechnione przekonania dotyczą wszystkich sfer życia, nie tylko prawa. Szczególnie to widać w wątkach zdrowotnych, urodowych, dietetycznych, wychowawczych, inwestycyjno-pieniężnych. Człowiek nie jest w stanie posiąść całej wiedzy i stąd wiele uproszczeń i fałszywych przekonań. Większość ludzi zdaje sobie z tego sprawę i pyta jeśli nie wie lub rewiduje swoje przekonania. W filozofiii i teorii poznania ten problem opisuje się za pomocą pojęć episteme i doxa. Jeśli jesteś ciekawa, to doczytaj.
      Natomiast faktycznie zaskakujące jest, gdy ludzie nie posiadający żadnej wiedzy na dany temat opowiadają bzdury tonem eksperta.
    • bi_scotti Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 17:54
      swinka-morska napisała:

      > Nieustająco zadziwiają mnie teksty z wątków dookoła rozwodowych i ogólna wiara,
      > że mają jakąkolwiek podstawę prawną:
      > - "mąż/żona nie da rozwodu"
      > - "powiedział, że nie będzie płacił alimentów, bo dziecko nie chce go widzieć"
      > - "powiedział, że odbierze mi dzieci"
      > - "puszczę go w skarpetkach, bo mnie zdradził"

      Well, z kazdymi przepisami prawnymi jest tak, ze nie tylko ich application zalezy od konkretnych okolicznosci ale przede wszystkim od tych przepisow interpretacji.
      1. "danie rozwodu" moze byc procesem dlugim, bolesnym, kosztownym - gdy jest wyrazna niechec do rozwiazania malzenstwa verbalized przez jedna ze stron, nalezy sie przygotowac na "droge przez meke" czyli … poszukac good lawyer + dobrze policzyc posiadane $$$ - nie kazdy/kazda moze sobie na takie rozwiazanie pozwolic z marszu
      2. ludzi unikajacych placenia zobowiazan jest na swiecie multum; mozliwosci sciagniecia zobowiazan alimentacyjnych w roznych krajach sa rozne; potencjalnie, sooner or later zalegle alimenty mozna odzyskac, ale sa i takie przypadki gdy nie zdarza sie to nigdy
      3. kwestia okolicznosci: gdy strona, z ktora mieszkaja dzieci popada w niesplacalne dlugi, popada w nalog, mozna jej udowodnic dzialania nielegalne badz wrecz kryminalne, druga strona jak najbardziej moze (i czesto powinna) "odebrac dzieci"
      4. jak rzekla kiedys (podobno wink) Ivana Trump "don't take half, take everything!" - wszystko kwestia jak dobrego ma sie lawyer i ile jemu (!!!) jest sie sklonnym zaplacic za service.
      Nie ma sie co dziwic "nieustajaco" - kazdy przypadek inny, kazdy ma swoje story … Life.

      --
      "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
      Leonard Cohen
    • memphis90 Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 17:55
      1.koleżanki wyżej twierdzą, że można nie dać i ja im wierzę
      2. Jak wygląda w Polsce ściągalność zaległych alimentów od misiaczkow, którym odechciało się płacic?
      3. Zależy z której strony - odseparowanie dziecka od ojca wydaje się nie być aż takie trudne
      4. Pogadaj z Rikim, ma na pewno dwie setki anegdot (instrukcji) jak puścić misia w skarpetkach. Coś ostatnio było o pani, która oskubala biednego piłkarza...?

      --
      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
      • hanusinamama Re: nieznajomość prawa szkodzi... 06.05.20, 20:22
        Zgadzam się, Punkt 3 jest czasami używane jako odwet na małżonku. Sama usłyszałam od koleżanki "zachciało mu sie młodej dupy, to zobaczy dzieci jak świnia niebo".

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • grrruu Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 18:29
      Nie chodzi o to czy coś ma podstawę prawną. To, że ktoś się nie będzie zgadzał na rozwód i przedłużał sprawę może istotnie zatruć życie bo rzecz będzie się ciągnęła latami. Ściągalność alimentów jaka jest to chyba wiesz. I nie jest fajnie jak rodzic odmawia płacenia i trzeba się z tym bujać. Z odebraniem dzieci jest tak jak z rozwodem - może być wieloletnia batalia sądowa, pisma, świadkowie, badania psychologiczne, kurator, cyrki... Wszystko zgodnie z prawem. Rozwód z wyłącznej winy może też być kosztowny
    • manahmanah77 Re: nieznajomość prawa szkodzi... 05.05.20, 18:44
      Znam się dobrze (mam żywy kontakt z racji wykonywanej pracy/pracy wykonywanej przez małżonkę) na może dwóch dziedzinach od czasu do czasu poruszanych na forum. I za każdym razem gdy są poruszane, ilość wypisywanych tu bredni i powaga, z jaką są wypisywane sprawiają, że czuję się niekomfortowo. Dlatego na wszelki wypadek nie traktuję jakichkolwiek informacji "zforum" inaczej, niżbym je zasłyszał przypadkiem od dwóch panów gawędzących przy piwku, albo pań plotkujących na bazarku. I innym doradzam to samo. Prawo, medycyna, finanse - w tych kwestiach idźcie ludzie do specjalistów. I trzymajcie kciuki, żeby byli kompetentni. Forum po prostu nie jest - nawet jak ktoś akurat pisze z sensem, to takie głosy giną w zalewie wymądrzania się, półprawd i życzeniowego myślenia.
    • lilia.z.doliny Re: nieznajomość prawa szkodzi... 06.05.20, 20:25
      To mówisz, ze "jak mowi, ze nie bedzie placil", to znaczy ze tylko żartuje...
      aha, aha

      ps. po latach "niesciagalnosci", blakania sie po komornikach i pisaniu odwołań, dotarliśmy do pełnoletności maloletniego
      50 tysiecy na minusie

      --
      Jakie poparcie procentowe ma Kidawa? Mniejsze niz Kwasniewski w wydychanym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka