Dodaj do ulubionych

podział majątku za życia.

06.05.20, 13:38
W poprzednim wątku uswiadomilyscie mi wiele rzeczy. Chciałabym poznać Waszą opinię również w tym temacie. I tak od niektórych dostałam pocisk, więc jeśli mam dostać więcej to chociaż za jednym zamachem.

Pochodzę z bardzo biednej rodziny, ojciec przemocowy, musieliśmy uciekać podczas jednej z awantur, długa historia ale ostatecznie wszystko dobrze się skończyło, matka pracuje, troje rodzeństwa też, każdy dostał jakieś tam wykształcenie w miarę możliwości i ułożył sobie życie. Ojciec zostawił nas bez pieniędzy, matka zostawiła mu wszystko i nawet nie wiem czy miała prawo do ubiegania się o cokolwiek przy rozwodzie. Od małego wiedzieliśmy, że musimy liczyć tylko na siebie, pracowałam od wczesnych lat, odkładałam pieniądze, wyszłam za mąż, pracowaliśmy ciężko żeby zarobić na wkład własny na mieszkanie i założyć rodzinę. Z domów nie dostaliśmy nawet złotówki i żadne z nas tego nie oczekiwało, nie jesteśmy roszczeniowi i nigdy tak nie było. Mamy mieszkanie w kredycie i jakieś oszczędności, radzimy sobie sami. Piszę to na wypadek gdyby ktoś uważał, że chcę się zaczaić na czyjś majątek, a tak nie jest, z domu nic raczej nie dostanę bo ojciec zaprzepaścił majątek, zostawił długi, mama długo się zbierała po tej traumie, nie zarabia wiele i to raczej ona będzie potrzebowała pomocy. Więc niczego nie oczekuję od nikogo i cieszę się z tego, co mam.

Teściowie podzielili majątek za życia i pominęli w tym kompletnie męża. Obdarowali rodzeństwo męża ziemią rolną i działkami budowlanymi, sobie zostawili dom w którym mieszkają z rodzeństwem męża, rodzeństwo starsze od męża, w okolicy 40. Mężowi jest przykro i ma poczucie niesprawiedliwości, nie wiem jak go wesprzeć. Zapytał rodziców, czy w takim razie dla niego przeznaczyli dom rodzinny lub jakąś część, teściowie ucinają temat bo uważają, że mąż chce położyć ich do grobu za życia, a rodzeństwo jest bardziej potrzebujące.
Każda z trzech prób kończyła się płaczem teściowej i trzaskaniem drzwiami, ja w tych rozmowach oczywiście nie uczestniczyłam.
Teściowie oczekują od nas wsparcia, odwiedzin i "normalności". Ja widzę jak ta sytuacja dręczy męża, który kocha rodziców.
Jak wyglądałyby Wasze stosunki z rodzicami, gdybyście były na jego miejscu? Ja mam czasem zaburzoną ocenę sytuacji, nie mialam prawidłowych wzorców w rodzinie.
Obserwuj wątek
    • pade Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 13:53
      Dla mnie osobiście pominięcie mnie w testamencie byłoby obwieszczeniem, że dla swoich rodziców nie istnieję.
      A skoro nie istnieję, to relacje między nami również. Czyli uznałabym, że nie mam w stosunku do rodziców żadnych zobowiązań. Więzi jeśli były, to najwidoczniej tylko z mojej strony. Usilne ich podtrzymywanie byłoby sypaniem soli na ranę.
      Czyli zerwałabym stosunki.
      Bardzo współczuję Wam obojgu. Twojego męża musi bardzo boleć to odrzucenie. Odrzucenie jego, jako syna i odrzucenie jego rodziny - żony i dzieci.
      Teściowie bardzo wyraźnie Wam powiedzieli "gdzie was mają".
      Przestałabym do nich dzwonić, informować o narodzinach kolejnego wnuka/wnuczki, jeździć. Robić cokolwiek, co podtrzymywałoby relację. Od dzisiaj.
      Twój mąż może mieć przekonanie, odbijające się nie tylko na zachowaniu wobec rodziców, ale i np. w pracy, w stosunku do Ciebie, że jeśli się bardzo postara to...
      Cokolwiek nie zrobi, rodzice się nie zmienią.
      A rodzeństwo też nie lepsze. Brak słów. Nie wyobrażam sobie, żebym miała się zgodzić na to, żeby rodzice tylko mnie wymienili w testamencie.
      • zamyslona_ona02 Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:08
        A co tu mają więzi do rzeczy? Teściowie powiedzieli, że rodzeństwo bardziej potrzebujące, więc dlaczego nie mogą wesprzeć tylko ich? Jeśli miałabyś zdrowe stosunki z rodzicami, spotykalibyscie się, dzwonili, a któregoś dnia usiedli by z Tobą i powiedzieli "słuchaj córcia, mamy to i to, ale uważamy, że powinniśmy to przepisać na Twoją siostrę, bo gorzej sobie radzi, ma problemy finansowe. Kochamy Cię i jesteśmy z Ciebie dumni, że dobrze sobie radzisz i jesteś samodzielna" to odpowiedziała byś, że widzisz, że mają Cię gdzieś i zrywasz kontakty? big_grin
        • pade Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:17
          Ale po co zmyślasz jakąś inną historię, skoro ta jest taka a nie inna?

          Jest jeszcze kolejny aspekt - odmowa pomocy w ważnej sprawie oraz:
          "Odwiedzamy teściów raz na miesiąc, zawsze jesteśmy bardzo zapraszani, kurtuazyjne rozmowy, stwierdzenia jak bardzo nas kochają i swojego wnuka, podczas wizyt nigdy nie poświęcają mu czasu, nie zabiorą na spacer, nie porozmawiają, gdyby nie te odwiedziny to syn by ich nie znał. Pół godziny później zasiadają przed tv i nie wiemy co ze sobą zrobić, zmywamy się do domu. Nas odwiedzili 3 razy w życiu, bo "w bloku im źle". Nigdy nie dzwonią, my dzwonimy, dbamy o życzenia na urodziny, upominek na dzień dziadków itp., w drugą stronę tego nie ma. Drugiej synowej pomagali bez szemrania, mimo, że mają z nimi bardzo napięte stosunki, ciągle kłótnie, wyzwiska.
          Z nami kontakty bardzo dobre ale najlepiej tylko na odległość."

          Jak się to wszystko poskłada, za przeproszeniem, do kupy, to ja tu żadnej więzi nie widzę.
          Dla mnie więź jest wtedy, gdy ZALEŻY MI na kontakcie, dzwonię, interesuję się, wspieram pomagam. Ze wzajemnością.
          W przeciwnym wypadku to jest jakaś dalsza znajomość, nic więcej.
        • fitfood1664 Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 14:55
          Ja bym to potraktowała jako chęć okradzenia moich dzieci z części która im się należy. To że sobie radzę nijak nie powinno wpływać na sprawiedliwość rodziców w traktowaniu dzieci. A pomijanie jednych kosztem drugich to niesprawiedliwość. No i jak można karać kogoś za to, że jest odpowiedzialnyi zaradny?
          Gdybym była bezdzietna to zlałabym tę niesprawiedliwość i odpowiednio się ustosunkowała, ograniczając kontakty. Jako że mam dzieci, ograniczyłabym kontakty, ale bez zlewania, i zawalczyła o ustawową sprawiedliwość.
    • tt-tka Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 13:55
      Na miejswcu meza zapewne czulabym sie kiepsko, ale jak bym reagowala, to nie wiem. On kocha rodzicow, a sam czuje sie niekochany czy kochany slabiej, czy jak ? jakie sa jego/wasze stosunki z rodzenstwem ?

      Natomiast na miejscu synowej - zapytalabym meza, jakiego wsparcie ode mnie on oczekuje. Co do tesciow - odwiedziny tak, "normalnosc" jest tu pojeciem tak nieokreslonym, ze trudno sie odniesc, natomiast od wspierania tesciow, w dowolnej formie, odzegnalabym sie stanowczo - sorry, kochani, jestesmy na dorobku, tyle mamy, ile wypracujemy i musimy sie troszczyc o siebie, sami, niestety.


      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • marsalla Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:01
        Myślę, że właśnie czuje się mniej kochany. Nie rozumie czemu tak się stało, bo zawsze pomagał najwięcej, jest typem spokojnym, brat raczej wręcz przeciwnie. Z siostrą męża mamy dobre i życzliwe relacje, z bratem od czasu tego podziału mąż nie ma żadnych kontaktów. Ja mam neutralne, nie wtrącam się w to.
        • gliminstory Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 22:28
          to bardzo proste, ustawił się w roli tego -co-sobie-radzi wiec oni skupili sie na swojej toksycznej więzi z drugim synem którego mają non stop pod dachem. Są zbyt uwikłani w współuzależnieniowy układ i zmanipulowani albo jakąś narcystyczną grą rodzinną albo nałogiem syna, by kogokolwiek innego spoza małego świata domowego zauważyć. Twój mąż wyszedł z domu i już go nie widzą, uważają, że mu jest dobrze a im jest źle. Bo mają chore myślenie przez domową przemoc emocjonalną jaka tam się generuje.
    • arwena_11 Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 13:57
      Jestem jedynaczką, więc takiego problemu nie mam.
      Teściowe nie mają obowiązku nic dawać dzieciom. Z własnym majątkiem mogą zrobić co chcą. Jedyne co warto sprawdzić - to to jak przekazali majątek pozostalym dzieciom. Jeżeli zwykłumi darowiznami - to w razie ich śmierci mąż może wystąpić o zachowek ( 50% tego co mu się by ustawowo należało ). Ale jak podpisali umowy dożywocia - to niestety nic mąż nie dostanie.
      Ale warto to wiedzieć, bo w umowach dożywocia jest pewnie napisane za jakie "usługi" one są. Opieka, utrzymanie, mieszkanie do końca życie? Wtedy jak teściowie coś będą od was chcieli - wysyłacie ich pod adres rodzeństwa, bo na nich ciąży obowiązek.
    • zamyslona_ona02 Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:01
      Ja nie rozumiem tego ogólnego nastawiania się, że coś się otrzyma. To są dobra rodziców i to ich sprawa co z tym zrobią. Mogą przekazać na schronisko albo utalentowanemu dziecku sąsiadów. To nie moje. Jak będą mieli życzenie mi coś dać to ok, ale nie oczekuję tego. Może mam takie podejście, bo rodzice nigdy nie byli bogaci, więc nie ma niewiadomo czego. To co wartościowe dostanie siostra, ja trochę więcej zarabiam, więc myślę, że to jak najbardziej słuszne. Ale gdyby żadna z nas nie dostała to też bym nie widziała powodu do obrazy. Rodzice wychowują nas, dbają, utrzymują do dorosłości, nie widzę powodu dla którego byłby obowiązek zostawiania czegoś jeszcze.
      • araceli Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:10
        zamyslona_ona02 napisał(a):
        > Ja nie rozumiem tego ogólnego nastawiania się, że coś się otrzyma. To są dobra
        > rodziców i to ich sprawa co z tym zrobią. Mogą przekazać na schronisko albo uta
        > lentowanemu dziecku sąsiadów.

        No tak - mają prawo robić ze swoim majątkiem co chcą więc i nierówno traktować dzieci. Dzieci mają prawo z tego tytułu czuć się niesprawiedliwie potraktowane. Czego tu nie rozumieć?




        --
        Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
          • karen_ann Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:20
            Czyli karą za to że sobie radzimy jest brak wsparcia? Przeciez jednego dnia sobie radzisz a innego róznie może być..można dostać nie po równo ale powinno się dostać. NAwet prawo przewiduje zachowek po to żeby zapobiec takim zachowaniom rodziców.
            • hanusinamama Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:31
              A ty sobie wyobrazasz ze jedno dziecko dostaje wszystko po rodzicach a potem rodzice oczeują opieki od obojga?? Albo jeszcze lepiej od osoby dziecka pominiętego w spadku...

              --
              "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
              • thea19 Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 15:28
                to jest standard - jedno dziecko jest biedne i poszkodowane przez los, należy mu się wszystko a drugie ma za dobrze i od niego trzeba wymagać a nie pomagać. Mój mąż z takiej rodziny pochodzi tyle, że w ramach równowagi bo teść czuł się źle jak jedno dziecko dostało mieszkanie a drugie kopa w dupę ale po jego śmierci teściowa zażyczyła sobie zwrotu. Mąż oddał. Po drodze były kwasy, teraz teściowa oczekuje wiecznej pomocy i od syna i ode mnie (???!!!) bo jej córka ma taaaaak ciężko w życiu.
      • nisar Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:20
        To nie obowiązek, imo to wyraz miłości. Jest dla mnie oczywiste, że skoro kocham moje dzieci to dorobek życia zostawię im, a nie obcym.
        Po drugie, jeśli rodzice rozdają majątek za życia i dzielą to pomiędzy dwoje z trojga dzieci to dla mnie oczywiste że to trzecie mają za nic. Inaczej ocenilabym tylko sytuację np ciężkiej choroby brata czy siostry albo ich dziecka, wymagającej ogromnych nakładów finansowych. Albo nie wiem, utraty dobytku w wyniku pożaru. Ale w normalnej sytuacji, bez takich tragedii oczekiwalabym w miarę równego traktowania. Nie co do złotówki ale nie tak, że inni wszystko A ja nic.

        --
        Jeśli idziesz na szczyt, nie dziw się że jest pod górę.
        • eliksir_czarodziejski Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:44
          nisar napisała:

          > To nie obowiązek, imo to wyraz miłości. Jest dla mnie oczywiste, że skoro kocha
          > m moje dzieci to dorobek życia zostawię im, a nie obcym.
          > Po drugie, jeśli rodzice rozdają majątek za życia i dzielą to pomiędzy dwoje z
          > trojga dzieci to dla mnie oczywiste że to trzecie mają za nic. Inaczej ocenila
          > bym tylko sytuację np ciężkiej choroby brata czy siostry albo ich dziecka, wym
          > agającej ogromnych nakładów finansowych. Albo nie wiem, utraty dobytku w wynik
          > u pożaru. Ale w normalnej sytuacji, bez takich tragedii oczekiwalabym w miarę
          > równego traktowania. Nie co do złotówki ale nie tak, że inni wszystko A ja nic
          > .
          >
          Dokładnie, zgadzam się w całej rozciągłości.
          • aqua48 Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:42
            zamyslona_ona02 napisał(a):

            > Nie brat, a siostra i dokładnie dlatego, że bardziej p
            > otrzebuje. Ja ją kocham i nie widzę powodu, dla którego miałabym się obrażać.

            Ty nie widzisz powodu i ok, a mąż autorki wątki widzi i czuje się zlekceważony, pominięty i niekochany. Co innego gdy takie sprawy majątkowe omawia się z wszystkimi zainteresowanymi jasno, a co innego gdy darowizny robi się po stołem na propozycję rozmów wybucha płaczem i zarzutami a potrzeby rodziny syna i własne wnuki lekceważy.
            • hanusinamama Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:51
              Dokąłdnie tak. Ja mam taką samą sytuacje, zupełnym przypadkiem dowiedziałam sie ze tata przepisuje wszystko na mojego brata. PO cichu. Nie ma jaj zeby powiedzieć wprost "słuchaj dajemu mu bo uwazamy ze on ta zasługuje albo zwyczajnie dajemu mu cały nasz dobytek". A juz teksty "wiesz tata dał mu kase na wykonczenie domu bo oni ledwo wiąza koniec z końcem" - kiedy moj brat kupuje do domu wszystko z najwyzszej półki Top of the top) i aktualnie cierpi bo mu transport w jakims granitem z Włoch wstrzymali to już jest żenada. Ja ich kasy nie chce..ale trudno zebym ich kochała miłością ślepą.

              --
              "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
          • nisar Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:46
            Uważaj, z tego co napisałaś wynika, że nie masz zaplecza w postaci np kilku nieruchomości, tylko lepiej zarabiasz. A to się akurat bardzo szybko może zmienić. I co wtedy?

            --
            Jeśli idziesz na szczyt, nie dziw się że jest pod górę.
            • zamyslona_ona02 Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 16:57
              Ale skąd to przekonanie, że rodzice mają dać zaplecze w postaci kilku nieruchomości? big_grin Jednak biedni mają w pewnym sensie łatwiej. Nikt w mojej rodzinie nie ma takiego zabezpieczenia. Każdy się cieszy jak już ma swoje mieszkanie i pracę. Rzeczywiście pewnie sprawa wyglądałaby inaczej gdyby do podziału były 2 domy, 4 samochody, działki i firma. Bieda scala rodzinę big_grin
              • tt-tka Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 17:37
                zamyslona_ona02 napisał(a):

                > Ale skąd to przekonanie, że rodzice mają dać zaplecze w postaci kilku nieruchom
                > ości? big_grin

                Ale skad twoje uporczywe przekonanie, ze o to chodzi, gdy autorce wyraznie chodzi o to, ze jej maz zostal pominiety w obdarowywaniu ? Gdyby chodzilo nie o nieruchomosci, tylko o pamiatki rodzinne czy zbior ksiazek, nawet niewielkiej wartosci, mialby prawo czuc sie dokladnie tak samo - wykluczony z grona tych dzieci, ktorym rodzice chcieli zrobic prezent. Jemu nie chcieli.




                --
                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                  • nisar Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 07:20
                    Ale żle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że napisałaś, że siostra dostanie od rodziców wszystko A Ty nie i to jest dla Ciebie ok, bo ty lepiej zarabiasz. A jak przestaniesz zarabiać, podupadniesz na zdrowiu, a rodzice nie będą mogli pomóc, bo już nie będą mieli czym? Bo już wszystko dali siostrze?

                    --
                    Jeśli idziesz na szczyt, nie dziw się że jest pod górę.
                      • tt-tka Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 10:31
                        Siostra pomoze, jesli bedzie mogla. Jesli bedzie chciala. Jesli jej domowo-rodzinne sprawy, np. dzieci, nie okaza sie wazniejsze niz ty. I tak dalej.

                        --
                        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                      • karen_ann Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 10:58
                        Myślę że siostra pomoże to mocno optymistyczny wariant. Ktoś kto jest przyzwyczajony, że on jest ten słabszy do opieki to już mocno wejdzie w rolę. Twoja obecność w tym wątku świadczy o tym że masz wątki i sama się próbujesz przekonać.
                        Jesteś w roli bohaterki i uwierzyłaś że zawsze dasz radę. Pewnie się mylę to tylko przypuszczenie. Czemu rodzice daki siostrze? Czemu ustawiają cię w pozycji dasz sobie radę a ją uczą że sama nie osiągnie tego. Może to ustawianie dzieci w pozycji, z której naprawdę cięzko wyjść. Nie chciałabyś teraz poczuć się słaba żeby ci pomogli albo sprawdz czy jak zachorujesz siostra pospieszy z rosołkiem
              • hanusinamama Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 10:37
                Możliwe ze scala, moze pewne rzeczy wycisza. Jak moi rodzice klepali biedę - brat był faworyzowany w delikatny sposób. Teraz maja sporo kasy i przeszli na wyższy level smile U męża niby tesciowie traktują równo ale jednak syn młodszy, to ten ktoremu trzeba pomagać bo starszy sobie radzi (obaj po 30...). Przy czym młodszy leser, nigdy mu sie nei chciało ani uczyc ani pracować. Starszy sobie radzi więc niech sobie radzi sam. smile

                --
                "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
          • fitfood1664 Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 15:06
            Ile masz lat? Ciekawe. Może kiedyś przejrzysz na oczy i zdasz sobie sprawę że pomoc odbywa się twoim kosztem. Ciekawe czy jak ty będziesz w potrzebie to też dostaniesz pomoc. W życiu różnie bywa, a bajka pryska jak pojawią się poważniejsze problemy.
      • lumeria Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 14:32
        >To są dobra rodziców i to ich sprawa co z tym zrobią.
        >Może mam takie podejście, bo rodzice nigdy nie byli bogaci, więc nie ma niewiadomo czego.

        Wydaje mi sie, ze wiedza, ze nie odziedziczysz jest uspakajajaca. Z pustego nikt nie naleje. I to jest uspakajajace.

        Ja tez czuje spokój, ze nic nie odziedziczę. Rodzeństwo dostaje wszystko, takze odpowiedzialnosc zajmowania sie rodzicem. Ja czuje sie zwolniona z tego obowiazku.

        Najgorsze psychicznie jest szarpanie sie z emocjami - poczuciem krzywdy, niesprawiedliwości, etc.

        Trzeba to wyrównać by uzyskać spokój. Jeśli ja jestem wykluczana, no to sie wycofuje. Bo jednostronna relacja to jest torturą. Relacja z ludźmi, którzy traktują nas niesprawiedliwie i bez szacunku również.
    • asfiksja Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:12
      Mamy bardzo podobną sytuację, z tym że mąż bez żalu (mój mąż jest ogólnie osobą zadowoloną z życiasmile. W skrócie - sporadyczne odwiedziny i "normalność" - jak najbardziej, dla komfortu własnej rodziny. Wsparcie - proporcjonalnie do stopnia obdarowania.
    • agrypina6 Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 14:15
      Zerwała bym zupełnie kontakt z rodzicami, którzy by tak że mną postąpili. I jak napisała arwena trzeba sprawdzić dokładnie jak majątek został przekazany rodzeństwu. W razie roszczeń rodziców wobec mbie, gdyby była potrzebna im jakakolwiek pomoc bez skrupułów kazałabym udać się do rodzeństwa.
      • marsalla Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 15:03
        kozica111 napisała:

        > Sprawa od początku sugerowała drugie dno.Oni źli, rodzeni dobrzy, albo częściow
        > o dobrzy.Osobiście olałabym i nie chciałabym ani grosza.Moje co wypracowałam.

        Jacy źli? To chyba Ty mi powiedziałaś w tamtym wątku, że nie lubię teściowej, co nie jest prawdą. Teściowie są ogólnie dobrymi ludźmi w mojej ocenie, teść jest cichy, teściowa nie ale nie uważam, że to źli ludzie. Owszem, nie rozumiem ich niektórych decyzji ale akceptuję, jak oceniam to te decyzje a nie ich samych. Nawet w tej sytuacji nie chcę podejrzewać ich o złośliwość, raczej brak świadomości jakie są konsekwencje tego pominięcia męża. Ty wciąż atakujesz. Mam gdzieś ich majątek, opisuję jak wygląda sytuacja. Decyzje mojej matki też staram się oceniać podobnie i wcale nie uważam, że zawsze jest tą dobrą.
    • jana111 Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 15:07
      Wiem, że twoim problemem nie są zawiłości prawne, ale stosunek rodziców do męża. Nie dziwię mu się, niefajna sytuacja.
      Niemniej jednak w "porady" dotyczące zachowku i darowizn w ogóle się nie zagłębiaj, każdej z radzących może i coś dzwoni, ale ogólnie głupoty wypisują, nie po raz pierwszy zresztą.

    • nessy Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 15:07
      Wiecie, ilu rodziców czy teściów z takim podejściem, zostaje na stare lata oddanych do domów opieki?
      Cały czas piszecie rodzice i teściowie, to nic nie muszą. Nie muszą dawać, nie muszą interesować się wnukami a nawet swoimi dziećmi itd...
      W życiu każdy z nas dostaje to, co daje, dlatego też często tacy ludzie kończą samotnie, albo w domach opieki (w najlepszym razie).
      Ty autorko to nawet powinnaś się cieszyć, bo nikt niczego w przyszłości, nie będzie ci wypominał i nie będziesz musiała wysłuchiwać, czego to od nich nie dostałaś a co oni wam nie dali.
      Oni nic nie muszą, to wy też. Cieszcie się, że macie gdzie mieszkać i nie jesteście od nikogo zależni. oni niech robią, co chcą.
      • fitfood1664 Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 15:16
        To tak nie działa. To że teściowie nic nie dali nie znaczy że nie będą się upominac o pomoc. Nie wiem czy ustawodawca przewidział w obowiązku alimentacyjnym różnicę między dziećmi obdarowanymi i nieobdarowanymi a tylko patrzy na tych, którzy są bardziej ściągalni, czyli lepiej sobie radzą. Jak to jest, ktoś wie?
    • aerra Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 15:35
      Z jednej strony - rodzice mają prawo swoim majątkiem dysponować jak im się żywnie podoba. Tylko z drugiej - pominięte w ten sposób dziecko (nawet jeśli dorosłe wink ) ma prawo do swoich odczuć i reakcji. I tą reakcją może być też znaczne ochłodzenie kontaktów i nie byłoby to nic dziwnego.
      W takiej sytuacji nie byłam (chociaż wszystko przede mną jeszcze, bo moja matka zawsze inaczej traktowała moich braci niż mnie), ale rodzice męża dość mocno wspierają najmłodszą córkę. Przy czym z tego co wiem (w rozmowie nie uczestniczyłam) rozmawiali o sytuacji i pytali czy synowie nie mają nic przeciwko (obaj dobrze zarabiają, córka niespecjalnie, no i jest między nimi a nią większa różnica wieku).

      --
      super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    • gliminstory Re: podział majątku za życia. 06.05.20, 22:15
      u mnie był też nierówny mocno podział majątku, dzielony był dawno i wtedy mi to nie przeszkadzało, ale z perspektywy czasu widzę ze to mocno zepsuło relacje w rodzinie, uważam że warto dzielić mniej więcej po równo i niech dzieci robią ze swoją częścią co chcą. A już wykluczenie jednej osoby z rodziny to świństwo nad świństwami.
      W sąsiednim wątku piszesz , że się przymilacie ciągle do teściów by was chcieli. Głupio robisz że się dostosowujesz do ich oczekiwań (albo sama je wymyślasz), źle że czujecie przymus naciskania na kontakty które nic nie dają prócz rozczarowania, w czasie gdy oni traktują was jak powietrze ty jeszcze ustawiasz się w roli tych co im chcą pomagać-czy pomagacie realnie i finansowo, czy tylko to w głowie macie obciążenie świadomością niepisanego przymusu.
      Wszelkie swoje zapędy do pomagania "bo oni chcą wiec my musimy" i ty i mąż powinniście ucinać u siebie w emocjach ostrą brzytwą. Od-uzależnić się.
      Zacznijcie się szanować, bo inaczej was nie będzie nikt szanował, uszanujcie siebie samych.
      Mąż niech co jakiś czas rzuca na łonie rodziny temat "kiedy robicie dla mnie zapis, pominięcie mnie a rozdanie innym to zwykłe chamstwo, nie kochacie mnie wcale czy co?" - by nie spoczęli na laurach, że to nic takiego że go pominęli. Nawet jak nic nie dostanie to niech nie myślą, że oni są fair. Już nie chodzi o sam majątek ale o to odstawienie jak zbędnej rzeczy.
      Świat ponoć dzieli się na dawców i biorców, jak utkwisz to pozamiatane.
      A ty nie baw się w przejmowanie emocjonalności męża i przeżywanie odrzucenia za niego.
      Oboje jesteście obciążeni więc uważaj na wszelkie współuzależnieniowe i chwiejne emocjonalnie klimaty.
      Nie bawcie sie w przyciąganie-odpychanie, na zasadzie im oni bardziej was nie chcą tym wy bardziej nadgorliwie się do nich przysysacie i dacie im wszystko za to by was zechcieli chcieć. -to destrukcyjny schemat relacji dla was samych. Zastanów się czemu go odtwarzacie już dość długo chyba?
      • hanusinamama Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 10:45
        Ale oni wcale nie musza myśleć ze robią źle. Pewnie to sobie jakoś racjonalnie (ich zdaniem) wytłuamczyli. Moj tata np zapytany (przez ciotkę nie przeze mnie) powiedział, ze majatek i firmę dziedziczy syn, córka ma wyjść dobrze za mąż (jakbyśmy w XVIII wieku żyli). Ciotka mało z krzesła spadła, spojrzała na mnie przerażona. Powiedziałam, ze w sumie dobrze ze tata sie taki zrobił teraz (poszłam na polibude, zrobiłam dr i sama sobie męża wybrałam) smile

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
      • marsalla Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 10:49
        Może to nie jest tak, że się przymilamy, ja to robię bardziej dla męża i syna. Mąż raz w miesiącu sugeruje, że powinniśmy pojechać i skoro ma taką potrzebę, to jedziemy, bo to jego rodzina i nie chcę, żeby wyszło, że ja go od tej rodziny odciągam. Syn też chętnie jeździ, w tej chwili pewnie ważniejsze od braku spędzonego czasu indywidualnie z dziadkami jest to, że jest tam pies, kury, ogród itp. On chyba jeszcze nie ma potrzeby tego spaceru z dziadkiem, nie wie też przecież, że dziadkowie z innymi wnukami chodzą na lody czy do lasu.
        Widzę teraz, że problemem jest moje nastawienie.
        Widzisz, ja nie mam sumienia zostawić np. teściową obierająca ziemniaki na niedzielny obiad, podczas gdy jej córka i synowa piją kawę, zabieram się do pomocy gdy słyszę jak teściowa wzdycha. Nie odmawiam jej zakupu jakiejś tam rzeczy kiedy mówi, że nie ma na kogo liczyć,. Jak teściowie mieli okrągłą rocznicę ślubu to też ja zasugerowałam żeby sprawić im jakąś niespodziankę, jej dzieci nie pomyślały o tym. Do mnie dzwoniła też kiedy syn na nią nakrzyczał, płakała, próbowałam ją jakoś wesprzeć. Teraz widzę, że nie powinnam się wikłać w ich wewnętrzne sprawy, mimo, że miałam dobre intencje. Nie oczekiwałam za to nigdy podziękowań, dla mnie było normalne, że w rodzinie się każdy wspiera. Ale kiedy ja potrzebowałam tego wsparcia, to teściowa się wypięła. I wielokrotnie słyszeliśmy, że z tamtymi (drugim synem i synową) nie da się dogadać, na nich wolą machać ręką, a z nas to tacy dobrzy ludzie, bo mimo, że drugi syn jest na miejscu to dzwoniła, żeby mąż pomógł przy różnych drobiazgach. To nie była dla nas uciążliwa pomoc, zwykle drobiazgi, jak te zakupy, pomoc przy obiedzie, wsparcie rozmową, finansowo zdarzyło się może dwa razy, że teściowie potrzebowali i mąż dokładał, bo reszta rodzeństwa nie miała pieniędzy, ale nie były to duże kwoty. I pewnie dlatego mąż został pominięty, bo z niego to taki dobry człowiek i jemu nie trzeba. Wygląda na to, że teraz też powinnam siedzieć z dziewczynami i pić tą kawę i mieć gdzieś, że teściowa sama obiera te ziemniaki, na rocznicę złożyć życzenia i się nie angażować w organizację niespodzianek, jak będzie próbowała rozmawiać o problemach z synową i synem- ucinać temat i zalecić rozmowę z nimi. I tak teraz zamierzam robić i zająć się swoją rodziną.
    • lumeria Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 14:52
      Ja mocno, jeśli nie całkowicie wycofałabym sie z relacji, mówiąc otwarcie, ze potrzebuje jasnego wytłumaczenia sytuacji, zanim będę w stanie odnowić kontakt.

      Jesli rodzice zechcieliby sprawę wyjaśnić, miałabym odpowiedz. Brak gestu, ochoty wyjaśnienia, tez bylby odpowiedzią.
    • trampki-w-kwiatki Re: podział majątku za życia. 07.05.20, 17:46
      A dajże spokój z taką rodziną.
      To jest wyrokowanie.
      Zostaliście ukarani za to, że sobie dobrze radzicie. Nie cierpię takiej "sprawiedliwości". Moja babcia tak postąpiła, wszystkim dzieciom dała jakąś kasę na wkład własny albo ziemię. Ale ojcu nie dała, bo ojciec skończył studia, zaczął dobrą pracę i bogato się ożenił. To bogactwo to była kasa na wkład własny, bo na swoje mieszkanie brali obydwoje kredyt.
      A gdy babcia zaniemogła kto jej pomagał, płacił za opiekę i robił zakupy? A jakże, ojciec mój.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka