Dodaj do ulubionych

Rodzinne niesnaski. Pomożesz ?

07.05.20, 22:24
Problem dotyczy mojej siostry. Jest sobie rodzina. Mieszkaja razem. Tesciowie na dole , siostra z rodzina na górze. Siostra ma male dziecko , nie pracuje. Każdy ma swój ogródek. Siostra ma w sumie dwa , dość spore , Tesciowie tak samo. Mieszkaja z corka i synem.
Cala rodzina , wspólnie z siostra i szwagrem ma tez jedno pole na którym wspólnie uprawiają buraczki , ogórki i cukinie. Siostra dba o swoje dwa ogródki , ale ma tez zamiar korzystać z warzyw ze wspólnego ogrodu. Problemem jest jednak jego utrzymanie. Maz ciągle jej dogryza , ze powinna zająć sie wszystkimi ogródkami , bo z tamtego tez chce miec korzyści. Ona narzeka , bo jej zdaniem to za dużo. Jej Tesciowie nasadzili sobie mnóstwo warzyw ,które moga im sie nie przydać. Maja dwójkę dzieci , lecz tylko teściowa plewi , i chodzi przy tym. Siostra ciągle jest pod presja męża , który ma pretensje , ze ta za mało robi. Ma dość i zastanawia sie czy nie zrezygnować z tego wszystkiego. Ma po dziurki w nosie wspólnoty z teściowa. Jak wy to widzicie ?
Obserwuj wątek
    • trillian Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 22:32
      Bardzo, bardzo mętnie to widzę. O co ten mąż ma pretensje?
      Jak mąż chce mieć z czegoś korzyści to niech sam się weźmie do pracy. No i dogryzający mąż to jak zwykle nie jest problem z teściową, ani żadna niesnaska rodzinna,tylko problem małżeński.


      --
      ex coronawirus
      • eliza2016 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 22:38
        Szwagier ma pretensje o to , ze siostra zasuwa na swoich ogródkach , a będzie brała pd teściowej buraczki. I powinna robić nawet na tym wspólnym. Siostra sie zgadza , ale ma pretensje , ze inni domownicy nie pomogą. Szwagierka caly dzień siedzi , po drugie jej Tesciowie maja tam również bardzo wymyślne warzywa , i wszystkie trzeba plewic. Zasadzili sobie różne odmiany rzodkiwi , Pasternak , i inne. Dziecko ma bardzo energiczne , i jak idzie z nim na te pole to on zaraz wyrywa te warzywa.
        Siostra wolałaby miec pole z chwastami , sle być wolna , a tu ciągła presja , ze trzeba robić....
        • ga-ti Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 22:45
          A po cholerę jej buraczki od teściowej? Skoro ma swoje 2 ogródki, dość duże, uprawia je, to niech sobie tych buraczków nasieje. Ile trzy osoby potrzebują buraczków? Moja mama sieje jeden zagonek i przy dobrym roku obdziela jaszcze nas.
          Usamodzielnić się, nie brać od teściów, przy ewentualnych brakach dokupić co trzeba w biedronce i tyle.
          A to, że teściowa nie goni do pomocy córki i syna (niezamężnych i na utrzymaniu teściowej, jak zrozumiałam) to już jej problem. To, że ich żywi z własnej pracy to także jej wybór.
          Siostra i jej mąż tworzą oddzielną rodzinę, więc albo się dokładają (dając własną pracę) albo niech nie biorą.
          A co do relacji małżeńskich - temat na osobny wątek.
            • trillian Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 11:48
              Niżej autorka pisze, że siostra nie może posiać u siebie buraczków bo będą jej suszyć głowę że po co jak jest wspólne pole.

              Mieszkanie pod jednym dachem (tak, to jest mieszkanie na kupie, niezależnie ile tam jest osobnych wejść) wychodzi tylko jak się jest asertywnym i mówi od razu co komu przeszkadza. Siostra u siebie nie może posiać tego co chce bo nią manipulują, teściowa nie powie że chce pomocy tylko pewnie ciężko wzdycha. Tylko jeden mąż mówi co chce: chce rękami żony (bo na rodzeństwo nie ma wpływu) odciążyć matkę. Akurat on jeden mógłby siedzieć cicho i wpieprzać te buraczki które mu matka z żoną wyhodowały.

              --
              ex coronawirus
          • hanusinamama Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 09:22
            Ale to zapene nie są jej warzywa. Ogórki 2 są męża, jakie jej. Założenie w takich rodzinach jest takie ze konbieta ma urodzić, wychować, sprzatać, gotować i robić na włościach teściów. Tam wątpie aby cokolwiek było jej.

            --
            "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • waleria_s Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 22:42
      Być wreszcie dorosłym i na swoim, skończyć wspólnotę z teściami. Czemu ona pracuje? Teściowie pewnie już na emeryturze i traktują ogródki jako hobby, ja bym na miejscu siostry myślała o pracy, jak już dziecko podrośnie (nie pracuje, bo opiekuje się małym dzieckiem, tak się domyślam). Będzie miała na głowie etat, a jeszcze trzeba doliczyć czas na wyszykowanie się, dojazd, to nikt jej nie będzie truł tyłka, że ma pomagać przy ogródku warzywnym.
      Generalnie jestem wielką przeciwniczką takich układów. Nie wiem, czy siostra ma w tym momencie swoje pieniądze. Jeśli to jest tak, że siedzi z dziećmi u teściów, a nic nie dokłada w sensie pieniędzy, to przestaje mnie dziwić, że pojawia się chociaż oczekiwanie, że zadba o dom, przy domu.
        • waleria_s Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 22:49
          Piszę o tym samym. Jeśli ona dokłada do domu, ok, to układ podobny jakby wynajmowała. Jeśli to jest jednak- siedzę bez grosza przy doopie u teściów, nie dokładam się, to cóż, oczekiwania, że chociaż w domu i ogrodzie pomoże są zasadne.
      • eliza2016 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 22:47
        Oni maja osobne mieszkania , nie żyją na kupię. Działki tez maja osobne , ale jedno największe pole maja wspólne. I tam wlasnke sa te warzywa. Siostra chce w przyszłym roku rzucić to , i albo miec swoje ( nawet te niewyplewione ) albo kupować.
        Nie ma tu problemu finansowego . Jej maz uważa , ze ma na równi z teściowa plewic gen wspólny. A siostra sie pyta czemu teściowa nie wezmie córki , która nie ma żadnego ogródka , bo nie pracuje. Chodzi do Liceum.
        • azja001 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 22:51
          No właśnie widać jak nie żyją na kupie. Chodzi mi o takie wojenki rodzinno emocjonalne. Jak się żyje zbyt blisko z teściami to zawsze coś się pojawi na tapecie. Jak siostra nie chce tego robić to niech to zakomunikuje i tyle
        • waleria_s Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 22:53
          Pisałaś, że mieszkają na górze, teściowie na dole, oni na górze.
          Licealistka do grządek? Dobre sobie, ona jest uczennicą, ma obowiązki szkolne, swoje sprawy. Tu akurat bardziej logiczne jest dla mnie, żeby pomagała i tak bez pracy siostra niż uczeń.
          • nessy Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 08:18
            A dlaczego nie?Znam dzieciaki ze wsi i każde z nich, ma w domu swoje obowiązki. Co z tego, że się uczą? Zawsze tak było. Dzieci mieszkające na wsiach, nie leżą, chyba że mieszkają w blokach a ich rodzice nie mają kawałka ziemi. Wtedy ok.
            • heniek.8 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 08:27
              to jest podejście z XIX-XX wieku
              dlaczego dziecko miejskie może sobie grać w gry i spotykać się ze znajomymi, a wiejskie ma obowiązki w polu?
              jeszcze rozumiem gdyby licealistka dostała propozycję - zrób to i to, możesz za to zarobić tyle i tyle,
              albo - tu masz kawałek pola, możesz sobie zrobić własny ogródek
              ale traktować ją jako darmową pomoc w pracy zawodowej rodziców?
              to tak jakby górnik brał córkę na kopalnię żeby kilka wiaderek węgla za niego wyferdrowała
            • ira_08 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 08:50
              Na pewno znasz big_grin Współczesne dzieci wiejskie żyją tak, jak miejskie. Może nie mogą się szwędać po galeriach, ale nikt ich do pracy wołami nie ciągnie.

              >Dzieci mieszkające na wsiach, nie leżą

              W miastach leżą, leżą całymi dniami, a na wsi się nimi orze pole big_grin Tak, tak.
              • nessy Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 10:15
                Znam, bo takie dzieci uczą się w szkole z moimi i moje wiedzą, że dzieciaki po szkole, mają swoje obowiązki. Ja też znam te dzieciaki i ich rodziców. To nie miasto, że się albo leży, albo siedzi całe dnie przy kompie.
        • memphis90 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 09:48
          Pole teściowej, córka teściowej, warzywa teściowej, więc niech się tak siostra nie wyrywa do ustalania zakresu obowiązków cudzemu dziecku uncertain Wszakże może swoje własne na pole pogonić, czyż nie...?

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
        • rena.k Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 09:52
          Mąż ma rację. Są 2 rodziny. Teściowa z teściem i dzieci, oraz siostra z mężem i dzieci. Wspólne pole powinni uprawiać wspólnie, jeśli będą wspólnie z tego korzystać. Oczywiście dzieci mieszkające z teściową powinny pomóc matce, ale to nie znaczy, że mają wyręczać brata i szwagierkę. Powinien być jasny podział kto co robi, jeśli nie potrafią się dogadać. Mąż powinien swojej żonie, a Twojej siostrze pomagać uprawianiu, jeśli ona nie daje rady, a nie ucząca się szwagierka.
          • redwineiswhatilike Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 10:05
            rena.k napisała:

            > Mąż ma rację. Są 2 rodziny. Teściowa z teściem i dzieci, oraz siostra z mężem i
            > dzieci. Wspólne pole powinni uprawiać wspólnie, jeśli będą wspólnie z tego kor
            > zystać. Oczywiście dzieci mieszkające z teściową powinny pomóc matce, ale to ni
            > e znaczy, że mają wyręczać brata i szwagierkę. Powinien być jasny podział kto c
            > o robi, jeśli nie potrafią się dogadać. Mąż powinien swojej żonie, a Twojej si
            > ostrze pomagać uprawianiu, jeśli ona nie daje rady, a nie ucząca się szwagierk
            > a.


            Zgadzam się z tym, że powinni wszystko ustalić dokładnie kto co robi.
            Ale na wsi to nie są 2 rodziny. Na wsi to siostra weszła do rodziny. Ona chce coś dzielić, mieć swoje ogródki, które tak naprawdę są własnością teściów, tak formalnie. Na wsi oni są po prostu 1 dużą rodziną. Ok, mają swoją część w domu, swoją łazienkę i sypialnię ale gospodarstwo jest jedno. Pracuje się razem. To jest układ, którego siostra widocznie nie zrozumiała.
      • eliza2016 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:03
        Nie mam pojęcia. Czy pryska sie wtedy ,ale raczej plewia. Siostra narzeka , bo niby lubi swoje warzywa, ale ma dosc swoich dwóch ogródków , a tu jeszcze pomagać na trzecim. Gdyby to był jej , to by była wolnosc Tomku w swoim domku , a tu teściowa wymagająca bardzo. Lubi miec schludnie...
        Obiad ugotuje i leci plewic.
      • daisy Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:16
        nie myślcie w kategoriach podmiejskich domków, na litość
        to wiejskie gospodarstwo, mentalność jest taka, że mieszkają razem na gospodarce i wszyscy powinni pracować przy uprawach
        i jest w tym jakaś mądrość na pewno

        --
        Fajna książka dla dzieciaka
        • eliszka25 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 10:04
          Jaka znów wiejska mentalność? Zwyczajnie umówili się, że ogród jest wspólny, więc teraz trzeba go wspólnie obrobić, logiczne. Jasne, ze wygodniej by było po prostu zrywać sobie gotowe warzywka, a ktoś inny niech się martwi, ale tak się nie da.

          Inna kwestia, ze takie wspólnoty, to zawsze jest temat zapalny. Najpierw jest problem, kto więcej przy ogródku chodzi i dogląda, a później, kto ma ile czego wziąć dla siebie. Nawet z własnymi rodzicami bym na taki układ nie poszła. Na szczęście nie mieli takich pomysłów i przez lata, gdy siostra mieszkała w pobliżu po prostu pytali, czy chce mieć u nich na polu ogród, uzgadniali wspólnie, gdzie i ile ziemi potrzebuje, a później nikt się do nikogo nie wtrącał. Mama miała swój osobny ogród, siostra swój i każda siała/sadziła co i kiedy chciała, doglądała tylko swoje i zbierała, gdy uznała, ze już czas.
          • ginger.ale Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 12:11
            eliszka25 napisała:

            > Jaka znów wiejska mentalność? Zwyczajnie umówili się, że ogród jest wspólny, wi
            > ęc teraz trzeba go wspólnie obrobić, logiczne. Jasne, ze wygodniej by było po p
            > rostu zrywać sobie gotowe warzywka, a ktoś inny niech się martwi, ale tak się n
            > ie da.


            Zgadzam się z eliszką. Nie można tylko czerpać pożytków. Dach nad głową ma zapewniony (dzięki teściom), mąż utrzymuje rodzinę, ona też może coś od siebie wnieść do wspólnego gospodarstwa.

            Problem ma z mężem, nie z teściami, dla których naturalne jest pewnie, że wszyscy najpierw robią, potem "korzystają". Dla nich robienie w polu na niepracująca synową, którą utrzymują z synem, może być ciężkie do zrozumienia.

            Ogólnie niestety - nie podoba się, do roboty, na swoje, a po warzywa do Lidla..

            --
            come to the dark side, we have cookies!
                • redwineiswhatilike Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 09.05.20, 20:06
                  Ja też jem dużo. Nie jem mięsa a zamiast tego jem warzywa. Nie wiem czy ta rodzina je tyle, bo tam jest mowa ciągle o warzywach do zupy. To całe pielenie zajmuje tylko czasu, że akurat w moim przypadku wolę zarobić na nie w pracy a nie spędzać po 2 godziny dziennie w ogródku. Więcej zarobię. Oczywiście w tej rodzinie może być inaczej.
                  Nadal moim zdaniem lepiej kupić te warzywa na zupę zamiast pielić ten warzywniak z niemowlakiem na ręku. Oni tych warzyw mają tak dużo, że rozdają rodzinie i jeszcze zostaje. Po co?
      • solejrolia Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:27
        agnieszka_kak napisała:

        > Tak sie zastanawiam, jak sie warzywa uprawia w duzej skali, to tez sie je plewi
        > ?

        Wtedy nie robi się tego ręcznie big_grin
        tylko mechanicznie, najczęściej łącząc z innymi zabiegami, typu spulchnianie gleby, czy obsypywanie warzyw (tych które tego wymagają).
        Lub chemicznie.
        No i zawsze podstawą jest odpowiednie przygotowanie stanowiska pod warzywa.



        --
        W 1672 wściekły tłum Holendrów rozerwał na strzępy i zjadł premiera swego rządu. Nie namawiam. Po prostu pokazuję możliwości.
        • solejrolia Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:33
          Wpisać w google, i wyskakują RÓŻNE pielniki, dostosowane pod różne uprawy /różne warzywa.

          www.google.com/search?q=pielniki+do+warzyw&safe=off&client=opera&hs=bhW&sxsrf=ALeKk00GyifDjT9RQm7-oEeLhlSjkEjukQ:1588886639479&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=2ahUKEwjk1u_916LpAhXSMJoKHdurAYoQ_AUoAXoECAwQAw&biw=1496&bih=723#imgrc=qQC3tZXa7ZVn-M
          --
          W 1672 wściekły tłum Holendrów rozerwał na strzępy i zjadł premiera swego rządu. Nie namawiam. Po prostu pokazuję możliwości.
    • kaskaz1 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:05
      Kobieta nie pracuje , zajmuje się domem i dzieckiem i mąż ( zapewne za jego pośrednictwem teściowa) oczekuje , że będzie uprawiać wspólny ogródek.
      Swoją drogą , jak siostra wraz z mężem mają odwagę korzystać z ogródka teściowej, do którego nie dokładają własnej pracy?
      Te ogródki , które siostra uprawia są warzywne , czy tylko ozdobne, z kwiatkami?
      Niech sobe w swoich posadzi buraczki czy co tam chce a nie korzayta z pracy teściowej.
      Poza tym teściowa zapewne prowadzi wspólne gospodarstwo z licealistką i dlatego nie oczekuje dodatkowej pracy od córki a od syna/synowej owszem
      • eliza2016 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:12
        Jasne , ze warzywne. Ma ponad 80 por i selerow , różne cebulę , czosnki. Na buraczki i ogórki nie byko miejsca , a sa to warzywa ,które rosną na szeroka skale , i w tam tym roku duzo rozdawali , w tym mi , wiec nie ma sensu by każdy miał osobno.
        • tt-tka Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:31
          eliza2016 napisał(a):

          > Jasne , ze warzywne. Ma ponad 80 por i selerow , różne cebulę , czosnki. Na bur
          > aczki i ogórki nie byko miejsca , a sa to warzywa ,które rosną na szeroka skale
          > , i w tam tym roku duzo rozdawali , w tym mi , wiec nie ma sensu by każdy miał
          > osobno.

          Znaczy te dwa ogrodki siostry to nie za duzo sa... I po czorta sadzila cebule i czosnek w takiej ilosci, ze juz na buraczki i ogorki nie starczylo miejsca ? I co oni rozdawali, buraczki tesciow ?

          Szpraszam, ale nic nie rozumiem, napisz jakos z sensem, jak to jest - jak duze sa ogrodki siostry, co ona tam ma i czemu nie ma tego, co potrzebne czy tez co jej rodzina lubi jadac ?
          W kazdym razie, jesli korzysta z plonow ze wspolnego duzego ogrodu, wypadaloby dac robocizne. Albo przestac korzystac.

          Calkiem, na marginesie, co to sa te "wynalazki" ? Bo jesli tesciowie maja, przykladowo, wezymorda albo topinambur, to sama jestem gotowa troche popielic smile


          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • aqua48 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 11:12
          eliza2016 napisał(a):

          > nie ma sensu by każdy miał osobno.

          Jak widać sens jest - unikanie zatargów i przymusu. Siostra niech oficjalnie i przy wszystkich zrezygnuje ze wspólnego pola i tyle. I nie bierze warzyw stamtąd. Buraczki można kupić w sklepie nie są drogie, a poza tym ile to je się tych buraków?
          • szmytka1 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 11:20
            ale tu nie chodzi o te buraczki. A o styl życia. Oni, czyli mąż i jego rodzina, chcą by ona pracowała na tym gospodarstwie rolnym. Czyli wedle nich nieskomplikowaną i niezbyt uciążliwą pracę, w sam raz dla kobiety wykonywała, plewienie, które można robić kiedy jej pasuje, pomiędzy gotowaniem itd. Ona nie chce tam pracować, chce swoje ogródeczki obrobić i mieć święty spokoj, życ z pensji męza. Teściowa jest pracowita, tak nauczona, synowa wydziwia, że warzywa nie takie wink Nie chcesz, powiedz mężowi, nie chcę nic tu robić,ogarnę nasze mieszkanie, ale nie mieszaj mnie do rpac w gospodarstwie. Tylko wtedy jasne, że już z tych warzyw nie korzysta, a teściowie i mąż zapewne za nieroba ją będą mieli. Poki tam mieszka, a nie pracuje zawowodow, jasne jest, że będą oczekiwali pracy w gospodarstwie. Taka prawda.
            • trillian Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 12:05
              > Tylko wtedy jasne, że już z tych warzyw nie korzysta, a teściowie i mąż zapewne za nieroba ją będą
              > mieli. Poki tam mieszka, a nie pracuje zawowodow, jasne jest, że będą oczekiwali pracy w
              > gospodarstwie. Taka prawda.

              Mogą sobie oczekiwać że ona prowadząc dom (przypomnę że na stanie jest maleńkie dziecko) ogarnie jeszcze ich ogródek, ale to od niej zależy czy chce te warzywa i czy będzie w związku z tym je uprawiać. To nie są czasy niewolnictwa.

              --
              ex coronawirus
                      • tt-tka Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 13:28
                        trillian napisała:

                        > Tak, czyli jak, jest według ciebie nierobem?
                        >


                        A co za roznica, czy wedlug nas jest, czy nie jest ? Nie z nami mieszka.
                        Wedlug meza i jego rodziny - owszem, jest. A to istotne o tyle, ze to maz przynosi pieniadze, a jego rodzina pochodzenia dostarcza furazu.

                        --
                        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                      • szmytka1 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 14:13
                        Muszę to przemyśleć, choć średnio mnie to nie obchodzi czy ona jest czy nie jest nierobem... Moich buraków nie będzie obrabiać big_grin Mnie obrobi mąż tongue_out mój osobisty. Mnie się wydaje, że dla swojej własnej rodziny w postaci tesciow i męża jest nierobem tongue_out Wskazuje na to podkreślanie jak wysokie standardy ma teściowa i że pole wspolne, jeśc by się chciało, ale uprawiać już nie... Wiesz jak mnie się nie chce czegoś pielić, to po prostu to mówię mężowi, zasiałeś, to obrabiaj, no ale ba, ja nie mam z nikim wspolnego pola co bym z niego jesc chciała ale pielic nie, bo za wysokie standardy. Wolno mi mieć takie zdanie, czy nie?
                          • trillian Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 14:32
                            Przecież od początku napisałaś że nie chodzi o buraki i nawet jakby ich nie brała to i tak będzie nierobem dla teściów i ja to właśnie komentuję. Dla jasności: gdybamy teraz co by było gdyby nie brała tych przeklętych buraków, więc bardzo proszę nie pisz mi po raz kolejny że bierze buraki, bo się zapętlamy już chyba trzeci raz.

                            Moim zdaniem nie można nazwać nierobem kogoś kto nie chce pomóc w cudzych obowiązkach. Tak jakbym nazwać nierobem teściową, bo ta nie chce prasować ciuchów synowej. Owszem, byłoby miło jakby mogła i chciała pomóc, ale to nie jest jej obowiązek. Ona ma "swoje" poletko i na nim powinna robić co chce i tylko z niego korzystać, olewając narzekania teściowej że tamto niewypielone, a potem olewać narzekania że tyle tych buraków a nikt nie chce jeść tylko w Lidlu kupują (bo tak się skończy podziękowanie za te "wspólne" warzywa)


                            --
                            ex coronawirus
                            • tt-tka Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 14:52
                              trillian napisała:


                              >
                              > Moim zdaniem nie można nazwać nierobem kogoś kto nie chce pomóc w cudzych obowi
                              > ązkach.

                              To nie sa cudze obowiazki. napisano od razu w starterze, ze pole z burakami i reszta jest wspolne i ta siostra tez tak uwaza. Wspolne, nie tylko tesciow.

                              >Tak jakbym nazwać nierobem teściową, bo ta nie chce prasować ciuchów sy
                              > nowej.

                              Jednakowoz jest roznica miedzy czyjas wlasnoscia osobista (jak ciuchy) a wlasnoscia wspolna.

                              Owszem, byłoby miło jakby mogła i chciała pomóc, ale to nie jest jej obo
                              > wiązek.

                              Jezeli poczuwa sie do wspolnoty na buraczanym polu, to jest to jej obowiazek. Na wspolnym daje sie wspolny wklad.

                              >Ona ma "swoje" poletko i na nim powinna robić co chce i tylko z niego k
                              > orzystać, olewając narzekania teściowej

                              Narzeka nie tylko tesciowa, ale takze maz. Olac go ? Czy jednak zastanowic sie, ze mieszka w domu tesciow lub meza, bo zdaje sie wspolwlascicielka nie jest w sensie prawnym, jest tylko uzytkowniczka, a uzytkowniczce mozna postawic warunki dotyczace uzytkowania ? ALBO zmienic sytuacje (dopisanie do wspolwlasnosci, wyprowadzka, wklad wlasny poswiadczony notarialnie) i wtedy negocjowac zakres praw i obowiazkow. Poki co dziewczyna weszla w zastany, utrwalony uklad nie ustalajac niczego zawczasu.
                              A jesli maz uzna, ze on te "jej" ogrodki chce miec zadbane, a nie zachwaszczone ? I np wynajmie pracownikow, ale skasuje czesc jej wydatkow ?






                              --
                              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                              • trillian Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 15:21
                                Szkoda że pominęłaś w cytowaniach "Dla jasności: gdybamy teraz co by było gdyby nie brała tych przeklętych buraków, więc bardzo proszę nie pisz mi po raz kolejny że bierze buraki, bo się zapętlamy już chyba trzeci raz."


                                --
                                ex coronawirus
                                • tt-tka Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 15:59
                                  trillian napisała:

                                  > Szkoda że pominęłaś w cytowaniach "Dla jasności: gdybamy teraz co by było gdyby
                                  > nie brała tych przeklętych buraków, więc bardzo proszę nie pisz mi po raz kole
                                  > jny że bierze buraki, bo się zapętlamy już chyba trzeci raz."
                                  >
                                  >

                                  Nie pominelam - niezaleznie od tego, ze bierze (a nawet rozdaje) i czy bierze, uwaza to za wspolne, czyli takze swoje i meza.


                                  --
                                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                  • trillian Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 16:37
                                    tt-tka napisała:


                                    > Nie pominelam - niezaleznie od tego, ze bierze (a nawet rozdaje) i czy bierze,
                                    > uwaza to za wspolne, czyli takze swoje i meza.
                                    >

                                    Nie. Jak przestanie pomagać i korzystać (i uprzedzi o tym wcześniej) to nie będzie wspólne pole. I nikt jej wtedy nie powinien powiedzieć że jestem nierobem, bo zajmuje się tylko swoimi warzywami.


                                    --
                                    ex coronawirus
                                    • tt-tka Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 17:21
                                      trillian napisała:


                                      >
                                      > Nie. Jak przestanie pomagać i korzystać (i uprzedzi o tym wcześniej) to nie będ
                                      > zie wspólne pole. I nikt jej wtedy nie powinien powiedzieć że jestem nierobem,
                                      > bo zajmuje się tylko swoimi warzywami.

                                      Nie. Kwestia nie w tym, czy uprawia i czy korzysta, tylko w tym, ze traktuje to jak wspolne, czyli takze meza i jej. Tylko ona uwaza, ze jak czesciowo jej, to moze robic, co chce, np nie uprawiac, a pozostali uwazaja, ze jak czesciowo jej, to ma wlozyc swoja czesc pracy.
                                      Nie chce sie klocic, probuje wytlumaczyc - to rzykladowo jak we wspolnocie mieszkaniowej w bloku. Albo wszyscy skladaja sie na sprzatacza i pielegnacje trawnika. albo robia to sami, w ustalonej kolejnosci. A jak sie ktos wylamuje, uznawany jest za pasozyta.
                                      >
                                      >




                                      --
                                      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                      • ritual2019 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 18:45
                                        Nie, ona nie musi uwazac tego za wspolne, bo ma swoje i to dwa ogrody. Uznala za wspolne, chce korzystac z plonow ale nie chce pielic bo:
                                        1. Ma wystarczajaco duzo pracy w dwoch swoich ogrodach
                                        2. Male dziecko ktorym musi sie zajac a ktore niekoniecznie chce spedzac czas na polu z warzywami.
                                        3. Czuje sie wykorzystana bo pozastale dwoje dzieci (nie sa maluchami) nie sa zaganiani do pracy w polu a przeciez tez jedza te warzywa.
                                        Tak wiec, albo ona zdecyduje nie pracuje na wspolnym polu, nie uwazam go za wspolne i nie korzystam z plonow a maz ja w tym wesprze i hoduja warzywa w dwoch swoich ogrodach na swoj uzytek albo beda problemy jak wyzej.
                            • memphis90 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 17:09
                              >Moim zdaniem nie można nazwać >nierobem kogoś kto nie chce pomóc >w cudzych obowiązkach
                              Jakich "cudzych"? To jest ponoć wspólne pole, wszyscy obrabiają, wszyscy korzystają.

                              --
                              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
                              • trillian Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 17:14
                                jestem cierpliwa i będę to pisała każdemu kto wejdzie w tę rozmowę bez czytania wcześniejszych wpisów w drzewku smile

                                "Przecież od początku napisałaś że nie chodzi o buraki i nawet jakby ich nie brała to i tak będzie nierobem dla teściów i ja to właśnie komentuję. Dla jasności: gdybamy teraz co by było gdyby nie brała tych przeklętych buraków, więc bardzo proszę nie pisz mi po raz kolejny że bierze buraki, bo się zapętlamy już chyba trzeci raz."

                                --
                                ex coronawirus
                                • szmytka1 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 18:57
                                  czego ty nie rozumiesz? Jest sobie wspolne podwórko, na nim ogródek. Teściowa, pewnie 50+ tylko ugotuje obiad i ryje w tym ogródku. A tymczasem synowa swoje poletka obrobi i już nie ryje. Dla syna i moze tych teściow jest w tym kontekście nierobem, czy bierze te buraki, czy nie. Dorosli ludzie nie powinni jednak mieszkać na kupie. Dla nich weszła jakoś do tej wspolnoty i oczekują od niej wkładu pracy w utrzymaniu otoczenia. Co jeszcze ci przetłumaczyć?
                                  • trillian Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 20:53

                                    To ty nie rozumiesz, że nie ma podstaw do nazywania jej nierobem, jeśli nie będzie pomagać na polu teściów jednocześnie nie korzystając z ich warzyw.

                                    A czy mimo wszystko będą ją nazywać tego nie wiem. Mogą ją nazywać też wywłoką bo na przykład nie była dziewicą na ślubie. Albo wygodnicką flądrą bo nie chce jej się rodzić dzieci co roku. Różni są ludzie.
                                    Z jednym się zgodzę, kiepsko trafiła i to nie tylko z tym mieszkaniem u teściów, ale i z mężem który jej dogryza bo za mało mamusi pomaga.

                                    --
                                    ex coronawirus
                                    • daisy Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 22:57
                                      boże, ale jakie to ma znaczenie, czy ona korzysta czy nie
                                      jest gospodarka, trzeba ją obrabiać - i mają to robić wszyscy dorośli członkowie wspólnoty, dzieci zwykle również, stosownie do wieku
                                      gdyby uprawiali koniczynę dla krów, to też by oczekiwali, że będzie w polu pracowała, chociaż koniczyny przecież by nie jadła

                                      --
                                      Fajna książka dla dzieciaka
                                        • tt-tka Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 23:27
                                          A dlaczego rodzina mialaby ? W tym niewielkim (skoro na ogorki i buraczki miejsca nie starczylo) warzywniku rosna pory i chwasty na jej wylaczny uzytek.
                                          Czekam na odpowiedz, kto oporzadza przestrzen wspolna, podworze, wejscie, podjazd...

                                          Gospodarstwo warzywne to tez gospodarka, nawiasem mowiac. Wspolna , co wielokrotnie zostalo powiedziane i od tej wspolnoty pani sie bynajmniej nie uchyla. Tylko od pracy na wspolnym.

                                          --
                                          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                        • daisy Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 09.05.20, 00:10
                                          chodzi o to, że wspólnota i wspólna część są w takich układach najważniejsze, bo one są podstawą przetrwania
                                          możesz sobie mieć własny ogródeczek i coś tam ściubić jak zostanie ci czasu i sił po obrobieniu gospodarki, nikt ci się nie będzie wtrącał ani pomagał
                                          mam wrażenie, że to jest zderzenie mentalności, nie brak "dogadania się"

                                          --
                                          Fajna książka dla dzieciaka
                                          • tt-tka Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 09.05.20, 10:02
                                            daisy napisała:

                                            > chodzi o to, że wspólnota i wspólna część są w takich układach najważniejsze, b
                                            > o one są podstawą przetrwania
                                            > możesz sobie mieć własny ogródeczek i coś tam ściubić jak zostanie ci czasu
                                            > i sił po obrobieniu gospodarki
                                            , nikt ci się nie będzie wtrącał ani pomagał
                                            > mam wrażenie, że to jest zderzenie mentalności, nie brak "dogadania się"
                                            >

                                            No otoz. W tym domu i tej rodzinie (a zapewne w calym ich srodowisku) tak jest i tak bylo. Dziewczyna przyszla do nich, zamieszkala z nimi, przyjela, co jej dawano, wiec w ich pojeciu zaakceptowala reguly.


                                            --
                                            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                            • trillian Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 09.05.20, 10:11
                                              Opisujecie ją jakby to była scenografia "Chłopów", a tu jest mowa tylko o wspólnym warzywniku. Można i należy się z niego wypisać, skoro ją te buraki tyle nerwów kosztują. Narzędzia sobie kupić własne (tzn drugi komplet kupić), na swojej grządce posiać co się chce a wszelkie zapędy feudalne męża ucinać w zarodku.


                                              --
                                              ex coronawirus
                                              • tt-tka Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 09.05.20, 10:36
                                                trillian napisała:

                                                > Opisujecie ją jakby to była scenografia "Chłopów", a tu jest mowa tylko o wspól
                                                > nym warzywniku. Można i należy się z niego wypisać, skoro ją te buraki tyle ner
                                                > wów kosztują. Narzędzia sobie kupić własne (tzn drugi komplet kupić), na swojej
                                                > grządce posiać co się chce a wszelkie zapędy feudalne męża ucinać w zarodku.
                                                >
                                                >

                                                Kupic, jak bedzie za co - ona nie ma wlasnych pieniedzy, a maz moze uznac, ze nie da na drugi komplet, skoro w domu narzedzia sa. Grzadka tez jej, poki nikt nie zaprotestuje, a gdy bedzie zapuszczona (pani chwasty nie przeszkadzaja), pierwszy maz moze zaprotestowac.
                                                Nie chodzi o probe sil czy okreslenia terenu, tylko o to, ze pani weszla w dom i rodzine, zasady zaakceptowala, a teraz zmienila zdanie, bo tesciowa pieli schludniej, niz jej by sie to chcialo robic.
                                                Niech ucina te zapedy. bardzo szybko sie okaze, ze by miec cos do powiedzenia, musi dac cos od siebie. A co ona moze i jest sklonna dac ?



                                                --
                                                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                                • trillian Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 09.05.20, 11:01
                                                  tt-tka napisała:

                                                  > trillian napisała:
                                                  >
                                                  > > Opisujecie ją jakby to była scenografia "Chłopów", a tu jest mowa tylko o
                                                  > wspól
                                                  > > nym warzywniku. Można i należy się z niego wypisać, skoro ją te buraki ty
                                                  > le ner
                                                  > > wów kosztują. Narzędzia sobie kupić własne (tzn drugi komplet kupić), na
                                                  > swojej
                                                  > > grządce posiać co się chce a wszelkie zapędy feudalne męża ucinać w zaro
                                                  > dku.
                                                  > >
                                                  > >
                                                  >
                                                  > Kupic, jak bedzie za co - ona nie ma wlasnych pieniedzy, a maz moze uznac, ze n
                                                  > ie da na drugi komplet, skoro w domu narzedzia sa. Grzadka tez jej, poki nikt n
                                                  > ie zaprotestuje, a gdy bedzie zapuszczona (pani chwasty nie przeszkadzaja), pie
                                                  > rwszy maz moze zaprotestowac.

                                                  A to już, jak pisałam od początku, jest problem z mężem a nie z teściami. Pieniądze są wspólne, a jeśli mężowi chwasty przeszkadzają to przecież może je wyrwać zamiast tylko "protestować".

                                                  > Nie chodzi o probe sil czy okreslenia terenu, tylko o to, ze pani weszla w dom
                                                  > i rodzine, zasady zaakceptowala, a teraz zmienila zdanie, bo tesciowa pieli sch
                                                  > ludniej, niz jej by sie to chcialo robic.
                                                  > Niech ucina te zapedy. bardzo szybko sie okaze, ze by miec cos do powiedzenia,
                                                  > musi dac cos od siebie. A co ona moze i jest sklonna dac ?
                                                  >

                                                  jeśli już trzymamy się konwencji chłopów, to jak myślisz co by się musiało stać żeby ona miała tam coś do powiedzenia? na razie nie może swojej grządki obsiać tym czym chce.

                                                  --
                                                  ex coronawirus
                                                • memphis90 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 09.05.20, 11:47
                                                  No nie no, ona prowadzi mężowi dom i zajmuje się dzieckiem. Pozostaje sporna kwestia buraczków, które pani chciałaby mieć, ale nie angazowac się w ich uprawę.

                                                  --
                                                  "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
                                • memphis90 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 09.05.20, 11:44
                                  Ale ja pisałam, że jest nierobem...? Ja się odnoszę do Twojego wpisu, że nie będzie robić na cudzych.

                                  --
                                  "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
    • heca7 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:09
      Rozwiązanie jest proste. Mąż będący też przecież dzieckiem teściów , mieszkający w ich domu i jedzący ich warzywa niech weźmie się za obrabianie trzeciego ogródka. Ostatecznie żona obrabia już dwa tongue_out Czasy parobków, których dodatkowo można było wy.ruchać dawno minęły.

      --
      Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
      • waleria_s Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:25
        Może też mentalność męża jest taka, że ok, niech żona będzie bezrobotna, ale robi wszystko z prac okołodomowych, okołodzieciowych itd. Odpuści jej ogródek wspólny (jak przestaną korzystać z plonów) i wynajdzie jej coś innego, być może podburzany przez teściową, że skoro ma niepracującą żonę, to ma się brać do roboty. Wiałabym z takiego układu, a do pracy to już w pierwszej kolejności. Póki nie będzie miała własnych pieniędzy, to czuję, że cały czas będzie traktowana jak parobek.
    • solejrolia Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:21
      Ja widzę to tak:


      Jak siostra ma 2 ogródki, to w jednym z nich przygotować grządkę 3 x 2metry, lub 3 x 3metry, skopać, wygrabić i wysiać torebkę buraczków, z 6-8 ogórków, i ze 2 cukinie. Na 3 osobową rodzinę wystarczy w zupełności.
      I przestać korzystać z buraczków, ogórków i cukinii teściowej.
      Wtedy będzie obrabiała wyłącznie swoje buraczki, ogórki, cukinię, i mężowi może powiedzieć: chcesz pomóc matce, to pomagaj, a mnie daj spokój.


      --
      W 1672 wściekły tłum Holendrów rozerwał na strzępy i zjadł premiera swego rządu. Nie namawiam. Po prostu pokazuję możliwości.
        • solejrolia Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:44
          No jasne, że ciężko! Dlatego warto się usamodzielnić. Wtedy w domu wielorodzinnym i wielopokoleniowym ilość generowanych konfliktów wyraźnie spada. wink
          (i piszę to z własnego doświadczenia)

          --
          W 1672 wściekły tłum Holendrów rozerwał na strzępy i zjadł premiera swego rządu. Nie namawiam. Po prostu pokazuję możliwości.
    • waleria30 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:32
      Taa, zona pozyteczne zwierze domowe big_grin

      Jesli mezowi tak zal swojej matki, to czemu sam jej nie pomoze, tylko wyrecza sie zona? Szlachetnosc cudzymi rekam. Z drugiej strony tez nie bardzo widze, jak korzystac z cudzej pracy, nie wnoszac nic (tak to zrozumialam z Twojego postu). Tzn dobrze, jak tesciowie dadza, milo z ich strony, ale oczekiwac raczej trudno. Zrozumiale, ze siostra by chciala tez miec buraczki i pasternaczki, no ale cos za cos... Albo robic, i podpierac sie nosem, albo isc do Biedry i kupic. Albo zasiac u siebie.
      • eliza2016 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 07.05.20, 23:40
        Ona by chciała zasiać u siebie , ale Tesciowie powiedza , a po co , nie trzeba. Nam zostanie ,kto to zje. No i teraz musi plewic i swoje , i hurtowa produkcje teściów. Przecież kto jej wyliczy ile grzadek ma wyplewic u nich ?
        • waleria30 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 00:02
          No dobra, a tesciowie raczki jej zwiaza sznurkiem, ze wtedy juz nie bedzie mogla robic tak jak chce? Przeciez nawet by sie nie musiala klocic, mozna potakiwac i robic swoje. A musiec teraz nic nie musi, bo z batem chyba nikt nie stoi nad nia?
          Rozumiem, ze nie jest latwo wyjsc z takiego ukladu, jesli sie w nim bylo x lat, ale w pewnym momencie on wiecej kosztuje niz smakuje...
        • tt-tka Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 00:07
          eliza2016 napisał(a):

          > Ona by chciała zasiać u siebie , ale Tesciowie powiedza , a po co , nie trzeba.

          Ona by chciala, ale nie zasiala jak dotad ?
          Skad wiadomo, co tesciowie powiedza, skoro nawet nie probowala ?
          Mozliwe zreszta, ze powiedza "po co to" i wtedy sie wyjasnia z usmiechem, ze po to, by miec mniej do pielenia. proste jak konstrukcja cepa.





          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • memphis90 Re: Rodzinne niesnaski. Pomożesz ? 08.05.20, 09:58
        >Jesli mezowi tak zal swojej matki, to czemu sam jej nie pomoze, tylko wyrecza sie zona?
        Bo mąż pracuje na pozostałych polach czy tam wychodzi codziennie do roboty i żonie pieniądze przynosi. Czemu żona sama nie zarobi, tylko się meżem wyręcza, hę?

        >Szlachetnosc cudzymi rekam
        Nie szlachetność, tylko obrabianie buraczków, które się potem zjada.

        --
        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"