Dodaj do ulubionych

Zdesperowana prawie była zona?

08.05.20, 16:15
Słuchajcie, jestem w trakcie rozwodu z żoną. W zasadzie nie było żadnej konkretnej przyczyny- ja się wypaliłem, czułem się zamęczony jej miłością i zazdrością. Dzieci nie mieliśmy, pełna rozdzielność majątkowa. Zachowaliśmy poprawne stosunki, gdyby nie fakt, ze żona chyba nie jest w stanie pogodzić się z rozejściem. Ciągle pisze o mnie na fb, wspomina wspólne chwile, wczoraj mieliśmy rocznicę ślubu żona wysmażyła obszerny post na ten temat " Dziś powinnam świętować rocznicę ślubu... tylko że od 3 lat jestem sama. I przez tego wirusa nawet się rozwieść normalnie nie można. Więc jakby ktoś chciał mnie dziś podtrzymać na duchu to nie odmówię wink Kwiaty i czekoladki oraz butelki szampana proszę słać na adres korespondencyjny."
Jak to przeczytałem to mnie zatkało i zazenowało. Pod spodem oczywiście komentarze koleżanek- jesteś wspaniała, on popełnił wielki błąd, jeszcze będzie chciał wrócić, a żona jawnie pisze, że bardzo brakuje jej faceta i żeby koleżanki ją wyswatały. Czytałem to wszystko i oczy mi wychodziły na wierzch. Jak dla mnie powrotu nie ma. Ale ona chyba uważa inaczej? Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek