Dodaj do ulubionych

Co sie dzieje z takimi dziećmi...

08.05.20, 19:08
takimi co są w normie intelektualnej, albo nawet powyżej ..a nie sa w stanie jako dzieci funkcjonowac w szkole, otoczeniu, autyzm, asperger, adhd itp; takimi co do ktorch trzeba bylo przejsc na nauczanie indywidualne ze wzgledu na agresje względem siebie, otoczenia....Znacie takie historie, ktore skonczyly sie dobrze? Radza sobie w życiu? Intelekt zapanował nad dysfunkcja?
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 19:14
      ja znam przypadek - nad dziewczyna sie znecali w gimnazjum, w 3 klasie fobia szkolna i generalnie tragedia. Ale to zawsze byla bardzo zdolna pracowita spokojna dziewczyna. dopiero chyba do liceum poszla normalnie, mature zdala. studiuje, ogarnieta.
    • kermicia Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 19:15
      W mojej klasie w podstawówce był chłopiec mocno zaburzony, agresywny. Pamiętam go dobrze, bo ugryzł mnie tak, że prawie mi palca odgryzł. Od szóstej albo siódmej klasy miał już jakiś inny tryb nauczania, nie chodził do szkoły, ale bywał na jakichś apelach (?). Więc nie wyjechał ani nic. Ktoś mi go niedawno zalinkował jako ciekawostkę - koleś jest jakimś mózgiem w Dolinie Krzemowej. No więc chyba sobie poradził bez chodzenia do szkoły. Może nawet nie gryzie kolegów programistów tongue_out
    • amsterdama Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 19:20
      Znam osobę z ZA, która skończyła dobre studia, ma dobrą pracę, kochającą rodzinę. Obiektywnie człowiek sukcesu. Niewiele osób wie, jak bardzo jej w życiu trudno. Ciągle musi walczyć i przeżywać stres w sytuacjach, które dla innych są proste i oczywiste. Mimo to jest szczęśliwa.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 19:26
      Moja sąsiadka, którą czasem zabieram do pracy opowiadała mi jak nad jej synami płakali nauczyciele, że nic z nich nie będzie, że niedobrzy, nie uczą się.
      A teraz chłopaki mają swoje mieszkania/domy, mają rodziny, matkę odwiedzają, pracują, zarabiają dobrze. Pokończyli ledwo zawodówki ale w życiu się odnaleźli.
      A ileż to ludzi bardzo inteligentnych którzy mogliby zawojować świat a pracują jako trybiki na niskich stanowiskach i nie tylko w Polsce ale tak po prostu jest.
      Mój syn ma kolegę, ma nauczyciela wspomagającego, nie lubią go wszyscy ale sporo dzieci bardzo, mimo że ten chłopak jest opóźniony jakimś stopniu, to nie w szkole (bo dzieci w klasie widza, że jest inny) ale poza nią, gdzie nie liczy się, żecsłabo czytasz i nie musisz być oceniany z posiadanej wiedzy ogólnej radzi sobie bardzo dobrze.
      Czy widziałaś świadectwa i opinie swoich kolegów z pracy? Nie zawsze dyplom na 5 i wzorowe zachowanie oznacza, że będziesz dobrym i cenionym pracownikiem.
      • antonina.n Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 09.05.20, 08:42
        Ja mam taki dyplomsmile i wszystkie świadectwa z paskiem od pierwszej klasy szkoły podstawowej, przez stypendium naukowe i wiele różnorodnych nagród za kujoństwo. No i pracuję sobie zwyczajnie, jestem zadowolona z życia i nie narzekam i dużo umiem. Moi niektórzy koledzy, z różnymi tam dysfunkcjami, ze ledwo z klasy
        do klasy są znani na całym świecie i robią międzynarodowe kariery- w tym gronie jest kolega , który zjadał muchy i praktycznie NIE MÓWIŁ, był totalnie aspołeczny i taki zresztą pozostał. Kwestia talentuwink. Większości z nich (oprócz tego ostatniego) życie rodzinne poukładało się cudownie lub nie (czyli jak wszystkim), ale zawodowo są, w porównaniu do mnie, w innej galaktyce. Ani ich, ani mnie nikt nigdy nie pytał, co mieliśmy na semestr z polskiegowink.
    • nikita1906 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 19:27
      W podstawówce był taki chłopiec, określany jako upośledzony w stopniu lekkim. Na moje ( teraz) oko miał potężne ADHD Trafił w końcu do szkoły specjalnej, potem do zawodówki. Teraz ma piękna żonę, swój biznes( jest mechanikiem) i dwójkę dzieci. Zachowuje się normalnie- no może jest nadmiernie pobudzony/ wesoły/ żywiołowy.
    • princesswhitewolf Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 19:29
      ...Kie? Wymienilas powazne i lzejsze uposledzenia jednym tchem. Ojciec mojego dziecka jest aspergerykiem wysoko funkcjonujacym i zdiagnozowanym. Bardzo dobrze sobie radzil w szkole i z humanistycznych i scislych przedmiotow. Na tle innych dziwacznych Anglikow specjalnie nie odbiegal.

      Jest naukowcem wysokiej klasy w optyce buduje spektroscopy, pracoholikiem, ma dziecko i jest bardzo dobrym ojcem ( szkoda ze moj nie spedzal ze mna tyle czasu). Ma rodzine
    • arwena_11 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 19:57
      Jak mój syn się urodził, to w bloku moich rodziców mieszkała dziewczyna z 8-9 letnim synem. On miał problemy w szkole, przypuszczam że jakieś ADHD. Niesamowicie inteligentny dzieciak, ale rzeczywiście na tyłku 5 minut nie usiedział. Nosiło go.
      Miał nauczanie indywidualne. Rano najczęściej siedział w domu, potem miał lekcje. Jak wychodziłam na spacer z synem w wózku i szłam do rodziców po psa, to widział mnie z okna i jak zjeżdżałam windą, to już czekał na parterze i się pytał "czy może iść z nami i pobawić się z psem". Za pierwszym razem kazałam mu zadzwonić do mamy, żebym mogła z nią porozmawiać. Ustaliłyśmy, że będzie z nami chodził - ale nie odpowiadam za niego. W sensie oczywiście pilnowałam, ale jakby nagle stwierdził że wraca do domu - to już nie moja sprawa. Dzieciak życiowo był ogarnięty.
      Ale z całą pewnością, do szkoły się nie nadawał. On potrafił 1,5-2h ganiać z moim psem po parku. Nie usiadł na minutę. Już pies miał dosyć a tego nosiło. Nie wiem jak wytrzymywał w domu na lekcjach. Marzył o psie, ale matka się nie zgadzała, bo jednak to obowiązek dla niej. Potem się wyprowadzili i nie wiem co dalej było z nim. Dzisiaj to facet ok 30.
    • lily_evans11 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 20:08
      Uczeń mojej matki, ZA plus fobia szkolna, wiec nauczanie indywidualne, dobry raczej uczeń, namowiony przez moją matkę na studia w systemie elearningu. Niestety i temu nie sprostal, teraz ma ponad 30 lat, siedzi na utrzymaniu rodziców, nie lubi wychodzić z domu, nie ma z nikim głębszych relacji.

      Przypomina mi się tez moja była uczennica, postrzelona i baaardzo emocjonalna, inteligentna a leniwa, zdała na studia i tam miała pierwszy epizod CHAD. Pobyt w psychiatryku zrujnował jej życie i nie kumam, jak rodzice w ogóle mogli ją tam zapakować. Dzisiaj kobieta 30+, sama z malym dzieckiem, utrzymywana przez rodziców, mieszka z nimi, dorywczo pracuje "na waciki".
      Oj nie jest lekko wpasowac się w życie niedopasowanym sad.
      • antonina.n Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 21:09
        A gdzie mieli ją rodzice zapakować, jeśli miała chad? Chyba raczej nie mieli wyjścia.....


        A w temacie: moi znajomi z podstawówki, liceum i studiów: pewnie niewiele mniej niż połowa miała coś ze spektrumwink wszyscy zostali znakomitymi muzykamismile

        • antonina.n Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 21:12
          Tylko trzeba pamiętać, ze w szkołach muzycznych mało kto jest, powiedzmy, typowy, wiec osoby ze spektrum traktuje się normalnie- jako fajnych kolegów. Chyba raczej nie czują się inniwink. Pamietam, jak musieliśmy pociągiem jechać z kolegą na konkurs. Trzeba było za nim wszędzie chodzić, bo próbował ciagle odkręcać wszystko co się cało odkręcić- śrubkę, klamkę...
                • antonina.n Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 11.05.20, 14:56
                  No dobra, niech będzie, odpiszę .
                  Kiedy ponad 30 lat temu chodziłam do szkoły podstawowej to nie pisałam pracy badawczej na temat dysfunkcji kolegów, toteż wybacz, ale nie mam solidnych danych statystycznych i nie prześlę ci ksero orzeczeń (których, nb. 30 lat temu niemal nikt nie miał).

                  Z większością kolegów z podstawówki chodZilam potem do liceum i studiowałam. Wiem raczej dobrze, z jakimi borykali się problemami, i z jakimi problemami musieliśmy się borykać my, jako koledzy. Niemniej panowała atmosfera tolerancji i wzajemnej pomocy.

                  Ale jeśli pragniesz danych statystycznych: więcej niż 1/3 moich uczniów na słuch absolutny. Niemal wszyscy oni mają zdiagnozowanego aspergera, jeden ma inne problemy, o których nie będę pisać na publicznym forum, . Myśle, ze bardzo podobnie statystyka kształtowała się 30 lat temu.

                  A teraz ty. Dlaczego uważasz, ze moja opinia to wymysły. Jakie badania wskazują na to, że się mylę. Może masz rację, chętnie posłucham.
                  • potworia116 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 11.05.20, 18:17
                    A podobno wszyscy w twojej szkole jednej - drugiej - trzeciej już na wejściu machali orzeczeniem. Zwłaszcza ci studenci AM (już nawet nie większość ale każdy) mnie ubawili.
                    Teraz już nie każdy, ale jedna trzecia, już nie orzeczenia, ale specyficzne problemy, bo orzeczenia miał mało kto...
                    Wymyśl jakąś spójną wersję swojej fantazji.
                    A moje pytanie dotyczył tego, czy masz jakieś badania potwierdzające swoje śmiałe twierdzenia i tu dziękuję za odpowiedź, choć domyślałem że nie masz.
          • antonina.n Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 22:37
            A co robić z psobą w manii pomiędzy „do psychiatry” a „leki dobrać”?!?
            Zwłaszcza jeśli chory do psychiatry się nie wybiera, bo się czuje znakomicie, ale za to chętnie weźmie kredyt na 200 000 albo zamierza sprzedać mieszkanie, żeby kasę oddać biednym? A nawet jeśli, to proces dobierania leków trwa miesiącami? Albo, jeśli chory na Chad jest w depresji i wyglada na to, ze zamierza sobie odebrać życie, bo właśnie w manii nabrał długów i narobił głupot?

            Chad chaosowi nierówny. ProwadIalm kiedyś zajęcia w szpitalu psychiatrycznym. Uwierz, ze często rodzina po prostu NIE MOŻE postąpić inaczej .
        • lily_evans11 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 09.05.20, 08:37
          Antonina, jest coś takiego jak psychiatrzy na telefon, rzecz miała się w latach, kiedy lekarzy w Polsce jeszcze nie brakowało. Nie jwst prawda, że każda osoba, której coś odwala, musi być zamknięta, to było pójście po linii najmniejszego oporu. A dziewczyna została zgwałcona w psychiatryku. Jako że dorosła, miała sama wnieść oskarżenie przeciw sprawcy i nie sprostała temu. Teraz uwazaj, to był pracownik szpitala.
          • antonina.n Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 09.05.20, 08:58
            Ja nie mówię, ze szpitale psychiatryczne w Polsce to cud- miód, bo tak nie jest. Mówię, ze czasami nie ma innego wyjścia. Nie wiem przecież jak było w tym przypadku i oczywiście możesz mieć rację. Ale Jeśli chodzi o osoby z chad to postrzeganie ich zachowania przez osoby z zewnątrz zwykle diametralnie się różni od tego, co widzi rodzina. Bo i zachowanie osób z Chad w stosunku do osób z zewnątrz jest diametralnie rożne od zachowania w stosunku do bliskich. Ty uważasz, ze jej zachowanie było po prostu dziwne. Dla rodziny jej zachowanie ro mógł był totalny koszmar, który trudno sobie nawet wyobrazić.

            I w dużej części przypadków Chad, psychiatra na telefon brzmi jak żart. Bo i najlepsi psychiatrzy na żywo mają spory problem, zwłaszcza ze chorzy nie chcą się leczyć.

            Ale oczywiście nie jest prawdą, ze każdy chory musi był hospitalizowany. Ale prawdę mówiąc, z moich obserwacji wynika, ze aby dostać skierowania do szpitala to trzeba naprawdę nieźle nawywijać , bo w innym przypadku potrzeba ZGODY CHOREGO na hospitalizację, chyba że dziewczyna była niepełnoletnia.

            Tak więc ja nie uważam, ze na pewno nie masz racji. I tym bardziej nie podważam strasznych przeżyć, jakie dziewczyna miała w szpitalu. Mówię tylko, że możesz nie znać pełnego obrazu zachowania tej dziewczyny, bo osoby z chad zwykle przepięknie udają zdrowych przed obcymi. A w domu produkują bliskim prawdziwe piekło. Kiedy zaczynałam zajęcia w szpitalu tez mi się wydawało, ze większość chadowcow to błyskotliwi, zdrowi ludzie....
      • makurokurosek Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 22:17
        Wydaje mi się, że największe trudności i najgrubsze kłody pod nogi osób z tego typu zaburzeniami rzucają rodzice, którzy nie chcą zaakceptować inności dziecka i na siłę wciskają go do szkół ogólnych, tym samym narażając je na szykany, odrzucenie i wzmocnienie trudnych zachowań.
        • asia_i_p Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 09.05.20, 09:14
          Wiesz co, to trzeba mieć czelność, żeby takie rzeczy pisać w kraju, w którym kobieta córce z Zespołem Downa w dolnej granicy normy intelektualnej musiała znaleźć na siłę niedosłuch, żeby ją wcisnąć do szkoły specjalnej.
          Tak - siedzi taki rodzic "innego" dziecka nad grubym katalogiem dopasowanych do różnych zaburzeń szkół specjalnych - a potem odkłada katalog i stwierdza - a jednak wcisnę do ogólnej, co tak będzie odstawał.
        • fitfood1664 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 10.05.20, 07:58
          Przestań wygłaszać te swoje mundrości, bo widać po tobie całkowitą nieznajmomość tematu. Tak jakby na każdym rogu była najlepsza szkoła specjalna, która tylko czeka, by przyjąć takie dziecko i wykształcić na człowieka. Tak, największe kłody pod nogi to się rzuca rodzicom takiego dziecka, poczynając od tego, że taka bania jak ty pierwsze o co pyta, to dlaczego nie wyskrobali.
      • waleria_s Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 22:38
        Nie było pewnie innego wyjścia niż psychiatryk. To nie pobyt tam zrujnował jej życie, a choroba sama w sobie, tak myślę. CHAD lubi się ogólnie polazać u młodych dorosłych, właśnie początek studiów, inne środowisko, inny tryb życia, daleko od domu, to może być pewien zapalnik.
          • fitfood1664 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 10.05.20, 08:01
            Bo "normalsi" wogóle małowiedzą o tym, ż czym boryka się rodzic "innego" dziecka. Znajomej synek, czterolatek, całkiem rozgarnięty autystyk, spędził jakiś czas w ośrodku psychiatrycznym. Matka go stamtąd zabrała, bo to co opowiadał przyprawiało o ból głowy i jednoznacznie wskazywało na molestowanie.
    • ninanos Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 20:55
      Mój kuzyn z ZA.
      W szkole wyśmiewany, szykanowany, nigdy do domu w podstawówce nie przyprowadził żadnego kolegi. Poszedł tylko dlatego do technikum, bo inny kuzyn nasz wspólny szedł do tej szkoły i ciotki ustaliły że temu z ZA będzie łatwiej jak w obwodzie będzie mieć przebojowego, lubianego przez wszytskich kuzyna, który jest życzliwie nastawiony na niego. I faktycznie tak było, że ten lubiany znacznie temu z ZA ułatwił szkolne życie.
      Potem na studiach już sobie sam radził. Ożenił się, ma dzieci, ale na runku pracy się nie odnalazł, wrócił na uczelnie, robi kolejne szczeble naukowe i jest szczęśliwy chyba, przynajmniej na to wygląda.
    • nunia01 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 21:13
      Ja pamiętam chłopca ze swojej podstawówki. Myślę, że miał coś ze spektrum autyzmu. Bardzo spokojny i inteligentny. Zerowe umiejętności społeczne + brak umiejętności wypowiedzi. W szkole nie miał lekko chociaż nikt z klasy się nad nim nie znęcał, ale zawsze był maksymalnie z boku. Nauczyciele traktowali go jakby był jakimś głupkiem i jechał na trójach. Później straciliśmy kontakt, więc nie wiem jak sobie radził. W mediach społecznościowych mignęło mi kiedyś jego zdjęcie z żoną i synkiem, więc chyba sobie poradziłsmile
    • mysiulek08 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 22:07
      moj kuzyn, podstawowka skonczona z trudem, po pierwszej klasie technikum ciotka przeniosla go do prywatnego liceum, gdzie odzyl,

      potem dwa fakultety, teraz crème de la crème w jednym z jezykow programowania, pensja przyprawia o zawrot glowy tongue_out

      ale 'dziwny' zostal smile
    • mokka39 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 22:19
      ja sobie radzę średnio. Niby skończyłam studia, dwa kierunki nawet, pracuję, ale mam wrażenie, że funkcjonuję znacznie poniżej możliwości. Choćbym nie wiem jak się starała, to nie jestem w stanie osiągnąć zawodowych sukcesów. Przez ADD jestem postrzegana jako niezbyt rozgarnięta, chaotyczna, niezorganizowana, mimo, że staję na głowie, żeby jakoś to wszystko pozbierać do kupy. No i jeszcze cechy ZA (zdiagnozowano mi w poradni) sprawiają, że kontakty interpersonalne, zwłaszcza w pracy, z osobami, z którymi nie spędzam czasu z wyboru, to wyzwanie. Ogólnie strasznie mnie to wszystko męczy, cały czas muszę funkcjonować na najwyższych obrotach, myśleć co powinno się powiedzieć w danej sytuacji, jak nie pozwolić myślom odpłynąć, skupić się na zadaniu, nie pomieszać czegoś. Efekty są mizerne, z zewnątrz wygląda to jakbym się w ogóle nie starała i tak sobie byle jak funkcjonowała z wyboru. Nic dziwnego w sumie, że towarzyszy mi dodatkowo depresja od dobrych kilkunastu lat.
      • waleria_s Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 08.05.20, 22:34
        Przykre, ale to bardzo cenny głos tu w dyskusji.
        Nie mam doświadczeń, jak chodzi o osoby dorosłe z diagnozą. Podejrzewam ZA u jednej z koleżanek z liceum, ale ona funkcjonowała dobrze, w swoim świecie, nie umiała odczytywać emocji innych ludzi, ale znalazła grupę, która ją akceptowała, dostała się na medycynę.
        Podzielam też zdanie, że rodzice krzywdzą dzieci z autyzmem, jeśli z uporem maniaka trzymają je w 'normalnych' szkołach. Znam przypadek chłopca, który notorycznie gryzie, ma ataki furii. Dzieci się go zwyczajnie boją, nie ma kolegów, dla nauczycieli to jest też wyzwanie, jak prowadzić lekcje. Jest nauczyciel wspomagający, ale radzę sobie wyobrazić walkę z silnym 12-latkiem w furii, gryzącym, by go wyprowadzić z klasy. Swoje to zajmie, a lekcja już rozwalona. Nie wiem, po co tu aż tak cisnąć na szkoły, ja bym chyba maksymalnie skupiła się na tym, żeby to dziecko jako tako funkcjonowało społecznie i mogło pójść do prostej pracy.
        • fitfood1664 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 09.05.20, 22:44
          Po co cisnąć na szkoły? Bo specjaliści robią sieczkę z mózgu rodzicom twierdząc, że za przykładem zdrowych, twoje dziecko też znormalnieje. Że to jest najlepsza opcja. A to jest męka, dla dziecka, dla rodziców, i, co interesuje mnie o wiele mniej, dla całej klasy. Bo mało jest terapeutów naprawdę ogarniających temat, takich, którzy powiedzieliby ci jak pracować z dzieckiem, żeby go z tego wyciągnąć. Albo może to kwestia szczęścia, trafić na takiego.
      • lily_evans11 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 09.05.20, 08:47
        Zaakceptuj siebie.
        Nie każda musi być korpobitchem wink. Mimo ograniczeń radzisz sobie w życiu, utrzymujesz się sama, a praca to nie wszystko, nie całe nasze życie.
        Mnie średnio zależy na prestiżu czy skakaniu nad pracą - totalnie z wyboru, ZA nie mam, po prostu uważam wiele rzeczy za niewarte aż takiego wysiłku, nie widzę potrzeby dawania z siebie wszystkiego w jakiejkolwiek sferze życia.
        Może w pracy nie będziesz perfekcyjna, ale chociaż siebie polubisz?
        Ja już Cię lubię; ))).
      • ichi51e Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 09.05.20, 09:58
        najgorzej maja dzieci ktore nie mialy oparcie w rodzinie. Wielu zaburzonych na starcie mialo szczescie urodzic sie w rodzinie wsperajacej i pelnej zrozumienia - takie osoby naturalnie maja wieksze oparcie i mimo trudnosci daja rade. Sama wiedza ze masz zaburzenie X to jest malo.
        • fitfood1664 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 09.05.20, 10:32
          Często "dzieciaki, których nikt nie zdiagnozował" i "dzieci ktore nie mialy oparcia w rodzinie" to te same osoby, niestety. Kiedy rodzice są skupieni na czymś innym, niż ich podstawowa misja, dzieci cierpią, a cierpią jeszcze bardziej te, które potrzebują pomocy.
    • lauren6 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 09.05.20, 19:53
      W wieku szkolnym znałam kilku chłopców z ADHD. Jednym z nich był mój kuzyn. Wyrośli na zwyczajnych ludzi: praca, żona, dzieci. Odnoszę wrażenie, że lepiej poradzili sobie w życiu niż nie jedno dziecko w normie. Może dlatego, że od dzieciństwa mieli trudniej niż rówieśnicy, musieli nad sobą bardziej pracować?
    • bazia8 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 09.05.20, 22:54
      Znana mi osoba z ADHD zostala w okolicach 6 klasy przeniesiona ze szkoly publicznej do prywatnej, ktora specjalizowala się w nauczaniu osob z dysfunkcjami. To byl strzał w dziesiątkę. Ta osoba ukonczyla studia i świetnie sobie radzi.
      Haczyk? To nie działo sie w Polsce.
        • lily_evans11 Re: Co sie dzieje z takimi dziećmi... 10.05.20, 07:42
          Moja koleżanka z LO, bardzo "dziwna" i zbuntowana, przeniosła się na własną prośbę do podobnego przybytku we Wrocławiu i wróciła z rykiem po miesiącu. Powiedziała nam, że w życiu nie widziała tylu narkomanów i osób rozpierd. .. najciekawsza lekcję w 1 pomieszczeniu naraz. I stwierdziła, że woli nasze "prestiżowe" LO, po czym wzięła się do nauki i odnawiania relacji z klasą wink.
          A "dziwność" niestety przekłada się na życie zawodowe, kolezanka jest nadal bardzo wrażliwa i zanadto szczera, dużo okazji zawodowych przez to zmarnowała, a wykształcenie ma fajne plus doktorat za granicą (i tam z tym doktoratem pracowala niby w zawodzie, ale nigdy nie umiała się wkręcić tam, gdzie były konfitury, w Polsce już nawet nie próbowała, ileś lat nauki w konkretnym kierunku poszło się je...)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka