Dodaj do ulubionych

Czy jestem matką-frajerką?

11.05.20, 19:27
Taki uroczy dzionek:
1. Ok. 14 podaję obiad. Córka (6,5 roku) nie je, bo zapchała się orzechami i nie jest głodna. W takim razie deleguję do sprzątania bajzlu u siebie.
2. Córka sprząta ze trzy rzeczy po czym wchodzę do niej, a tam relaks big_grin . Poganiam do sprzątania. Stwierdza, że głodna.
3. Odgrzewam obiad, ta dłubie w obiedzie, ewidentnie zagrała na czas. Widząc to odsyłam z powrotem do sprzątania.
4. Zapowiedziałam, że po pierwszym etapie ogarniania będzie audiobook do towarzystwa.
5. Widzę, że coś tam zaczęła, ale znowu nic nie robi, więc chwalę, że zaczęła i decyduję, że jednak audiobook wcześniej. Włączam.
6. Wchodzę do niej, a tam znowu relaks, tym razem pełen, bo z audiobookiem. Bajzel nieruszony od punktu 5.
7. Zabieram audiobook. Zaczyna się jęczenie. Wspieram. W końcu mówię, że dzisiaj wystarczy już ten pierwszy etap.
8. Drugi raz odgrzewam obiad. Nic nie jest sprzątnięte. Okazuje się, że córka w czasie "sprzątania" zrobiła wielki bałagan w innym miejscu. Wkurzona zarządzam porządek również tam.
9. Córka płacze, trzaska drzwiami, zamyka się w łazience. Wkurzona zaczynam krzyczeć. Ona popada w histerię.
10. Przychodzi się przytulić, ja przepraszam za krzyki, jest zgoda. Jest już późno i korci mnie, żeby odpuścić to sprzątanie, ale nie robię tego.
11. Sprzątnęła ten pierwszy i w końcu jedyny etap. Mnie przyszło do głowy, że w sumie ja ją przeprosiłam za krzyk, a ona mnie za trzaskanie nie. Więc wspominam jej o tym, ona przeprasza.
12. Wg naszych zasad po porządkach powinnyśmy zabrać się za prace przedszkolne (wcześniej nie mogę, bo do 16 pracuję zdalnie), ale odpuszczam już szlaczki, skoro tak się napracowała i tyle ją to kosztowało.
13. Urządzam taniec radości, że wreszcie koniec tej męczarni. Wykończone, po 4 godzinach walki odpalamy netflixa. Z wszystkich super planów na dziś nici.

I teraz tak: ten dzień to był horror. Kompletnie straciłam ogląd sytuacji: czy ja jestem tutaj frajerem uginającym się pod manipulacjami, czy raczej bezdusznym robotem? Wymagam za mało czy za dużo? Ale jak te wymagania egzekwować? Jak reagować, kiedy nie wiem, czy dziecko po prostu się leni, czy jednak zadanie przerosło? Czy e-matka współczuje moim dziecią? Czy raczej mnie moich dzieci? big_grin
Powiedzcie, jak to wygląda z boku, liczę na was, bo korona kompletnie nam zaburzyła porządek dnia i już nie wiem co jest co. A nigdy nie byłam pewna swoich wychowawczych kompetencji.
Obserwuj wątek
    • eowen Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:33
      Nie mnie oceniać, czy ktoś jest frajerem, czy nie. Aczkolwiek mogą pięciolatka sama ogarnia swój bałagan (czasem z fochem, czasem z uśmiechem, szczególnie ostatnio, kiedy sprząta razem z koleżanką), sama też ogarnia w dużej mierze swoje przedszkole on-line. Ha w tym czasie ewakuuje się z roczniakiem, ona na kartki, farbki, kredki, książki z zadaniami (różne książki, panie mówią, która na brać u na jakiej stronie otworzyć). Ogólnie izolacji nam dość, bo męczymy się strasznie, natomiast widzę, że sytuacja wymusiła na niej duże samoogarniecie się. Mąż w tym czasie w pracy.
      • kiddy Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:01
        Mocno powiedziane, ale prawdziwe. Ciągle zmieniasz zasady, miotasz się między obiadem a sprzątaniem. Poza tym wymagasz od dziecka trochę za dużo. Niech nie idzie "sprzątać", tylko włożyć klocki do pudełka/ubrania do szuflady/odłożyć lalki na półkę. Komunikujesz, co na obiad i o której. Jeśli dziecko się objadło orzechów, to przesuwasz obiad o godzinę. O chowasz orzechy. Audiobook po obiedzie/sprzątaniu, bo najwyraźniej ją rozprasza. I wyluzuj, nie wymagaj za dużo, jak coś nie wyjdzie, to trudno, to nie porażka wychowawcza.
    • bez.papryki Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:38
      Czyli tak: odsyłasz, bo nie chce jeść obiadu, ale jak jej się przypomniało, to odgrzewasz. Zapowiadasz nagrodę za wykonanie jakiegoś etapu, po czym wręczasz ją bez związku z jej pracą (i staraniem!). Po czym znowu zabierasz nagrodę, bo tak. Nie wiem, jak Twoja córka, ale ja czułabym się zupełnie zagubiona, i nie wiedziałabym, czego ode mnie oczekujesz.
    • iwoniaw Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:38
      Pytanie nr 1: czy córka kiedykolwiek dostała jasne wytyczne, co to znaczy "posprzątać"? Takie konkretne, typu: brudne ciuchy do prania, zabawki w tym pudle, kartki w tej szufladzie, pusta podłoga, odkurzony dywan? Bo może ona po prostu nie wie, co ma robić?



      --
      "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
      • mava Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 22:27
        >typu: brudne ciuchy do prania, zabawki w tym pudle, kartki w tej szufladzie, pusta podłoga, odkurzony dywan?

        ale doczytalaś, że chodzi o 6,5 latke? czy nie?
        Naprawdę twoje 6,5 letnie dzicko odkurzało dywan? i wrzucało brudne ciuchy (wiedziało, co to znaczy?) do pralki???
        • danaide Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 22:29
          Odkurzacz był ulubioną zabawką syna mojej koleżanki... Miał wtedy z rok? Może dwa?
          Moja córka uwielbiała "mopowanie". Malowałam na podłodze prostokąty i 2-3latka jechała określone odcinki...
          Teraz chyba Ty przesadzasz - 6letnie dziecko nie zna znaczenia słów "pralka" albo "kosz na pranie"? Co na to lekarze?
        • kyrelime Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 22:31
          Mój 6-letni syn uwielbia odkurzac dywany. Gdy się rozbiera segreguje ubrania na tw brudne do kosza na pranie i takie do "dochodzenia". Nie jest żadnym geniuszem, a wręcz dowiedziałam się w jednym z wątków, że wychowuję go na analfabetę😉 akurat opisane czynności są proste dla przeciętnego sześciolatka. Za to na hasło "posprzątaj pokój" zareagowalby podobnie jak córka wątkodawczyni.
        • mikams75 Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 22:52
          odkurzanie - nawet mlodsze dzieci sa zafascynowane odkurzaczem i z checia odkurzaja, problem tylko w tym, zeby ja naklonic wtedy kiedy trzeba, a wrzucania brudnych ubran do kosza na pranie to zadanie dla dwulatkow.
          • kyrelime Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 23:00
            A no fakt, u nas najbardziej gorliwy w praniu jest właśnie dwulatek. Kiedy trzeba sprzątać? Ja jestem przeciwna sztywnym regułom jak np.u autorki wątku zawsze po obiedzie, gdyż sama nie znoszę funkcjonowania pod linijkę. Balabym się, że dziecku ten obiad zacznie sie kojarzyć z przykrym obowiązkiem po. Póki co robimy tak, że planujemy na bieżąco co i kiedy należałoby posprzątać, ale wiadomo, że nie jest kolorowo, bo młodzież ostro negocjuje. Nieodmiennie jednak cieszy się, jak już jest w pokoju czysto i przejrzyście, więc mam nadzieję, że kiedyś zatrybi, że warto sprzątać.
            • conena Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 13:09
              kyrelime napisała:

              > ba sprzątać? Ja jestem przeciwna sztywnym regułom jak np.u autorki wątku zawsze
              > po obiedzie, gdyż sama nie znoszę funkcjonowania pod linijkę. Balabym się, że
              > dziecku ten obiad zacznie sie kojarzyć z przykrym obowiązkiem po.

              przyznam, że to zabawny wniosek, biorąc pod uwagę wszelkie zalecenia zorganizowania dziecku stabilnego planu dnia aby czuło się bezpiecznie.
              w ten sposób nigdy nie można dziecku zaproponować "przykrego obowiązku" sprzątania, ponieważ zawsze poprzedza go jakaś czynność. a znowuż atakować dziecko znienacka radosnym hasłem "sprzątamy?", kiedy dajmy na to ma ochotę pojeździć na rowerku, bo czemu nie, skoro pod linijkę nie funkcjonujemy, to ma być metoda?


              --
              A taki znacie? Idą Nilfgaardczyk, elf i krasnolud. Patrzą: leci mysza...
              • kyrelime Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 19:39
                To chyba zależy od dziecka. Są takie, gdzie rutyna jest bardzo potrzebna. U mojego syna sprawdza się wspólne planowanie np.rano, co będziemy robić. Każdy dzień nie musi wyglądać tak samo, wg ściśle określonego planu dnia. Poczucie bezpieczeństwa to coś więcej niż plan dnia- to poczucie stabilności, jasnych reguł, poczucie oparcia w rodzicu, poczucie dziecka, że ono jest ok i świat jest ok.
              • kyrelime Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 20:06
                conena napisała:
                w ten sposób nigdy nie można dziecku zaproponować "przykrego obowiązku" sprzątania, ponieważ zawsze poprzedza go jakaś czynność. a znowuż atakować dziecko znienacka radosnym hasłem "sprzątamy?"

                Staram się uczyć moje dziecko, że sprzątamy, gdy jest taka potrzeba. Nie jest to żaden przykry obowiązek- raczej czynność, którą wykonujemy, by w domu żyło nam się przyjemniej. To, że nie mam planu dnia nie oznacza, że atakuję dziecko znienacka- raczej rozmawiam z nim co należy zrobić i w miarę możliwości pozwalam zdecydować, kiedy to zrobi. Oczywiście, są czynności planowane, jak wyjścia do przedszkola o określonej godzinie. Nie widzę jednak powodu, by zdrowe, normalnie rozwijające się dziecko musiało funkcjonować wg planu dnia. Takie plany często są konieczne w przypadku dzieci nieneurotypowych. Większości dzieci brak sztywnego planu nie zaburza poczucia bezpieczeństwa, wręcz przeciwnie, imo może dawać okazję do rozwoju kreatywności, nauki podejmowania decyzji i samodzielnego organizowania sobie czasu.
            • dr.amy.farrah.fowler Re: Czy jestem matką-frajerką? 13.05.20, 12:09
              I potem hoduje się takie płatki śniegu, które robią tylko rzeczy, na które mają ochotę.

              Właśnie musimy będziemy zwalniać z pracy taki produkt niewdrażania do przykrych obowiązków, który w sytuacji awaryjnej i zapowiedzeniu, że jest pilna potrzeba, wszystkie ręce na pokład, nie ma prokrastynacji w internecie, wytrzymał bez fejsika 10 minut, a potem tłumaczył, że coś nie ma nastroju.

              --
              – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
              – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
              • ritual2019 Re: Czy jestem matką-frajerką? 13.05.20, 12:14
                dr.amy.farrah.fowler napisał(a):

                > I potem hoduje się takie płatki śniegu, które robią tylko rzeczy, na które mają
                > ochotę.
                >
                Dokladnie. W dodatku niektorzy radze ze skoro rodzicom sie bajzel nie podoba to powinni sie do tego przyzwyczaic, nauczyc a tym zyc, nie wtracac, zaakceptowac. Skoro sie przewrocilo to niech lezy a jesli nie mozna przejsc to noga odepchnac, chwilowo problem rozwiazany.
                • kyrelime Re: Czy jestem matką-frajerką? 13.05.20, 12:29
                  ritual2019 napisał(a):
                  > Dokladnie. W dodatku niektorzy radze ze skoro rodzicom sie bajzel nie podoba to
                  > powinni sie do tego przyzwyczaic, nauczyc a tym zyc, nie wtracac, zaakceptowac

                  No cóż, moje dziecko póki co bez problemu utrzymuje porządek w swoim pokoju, pomaga opróżniać zmywarkę, segregowac pranie, czasem odkurza, obiera warzywa i w możliwym dla 6-latka zakresie pomaga w przygotowywaniu posiłków. Za to w przeciwieństwie do opisywanych tu dzieci, które mają "wprowadzony plan dnia uwzględniający sprzątanie o określonej porze" nie trzaska drzwiami i nie traktuje sprzątania jako przykrego obowiązku.
                    • kyrelime Re: Czy jestem matką-frajerką? 13.05.20, 12:49
                      Dokładnie o tym piszę- są dzieci, które planu potrzebują, ale nie jest tak, że jest on konieczny dla wszystkich. Rodzic ma wymagać, ale rozsądnie, wprowadzanie zasad na siłę, po to by pokazać kto tu rządzi uważam za bezcelowe (bo taka postawa się wyłoniła w tym wątku- plan dnia musi być jak w przedszkolu i np.sprzątamy o określonej godzinie pomimo, że i rodzic i dziecko ma akurat wszysykiego dość i być może 15 minut wspólnie spędzonych na relaksie dałoby im energii na kolejną godzinę porządków). Nie uważam, że należy akceptować to, że dziecko czegoś nie chce. Ja negocjuję tam, gdzie nie uważam sprawy za istotną (czyli np.daje wybór: poukladasz zabawki teraz czy po obiedzie?), są jednak sprawy terminowe, gdy wymaga się czegoś tu i teraz, a za brak wykonania są konsekwencje.
                      • ritual2019 Re: Czy jestem matką-frajerką? 13.05.20, 13:02
                        Rodzic ma wymagać, ale rozsądnie, wprowadzanie zasad na siłę, po to by pokazać kto tu rządzi uważam za bezcelowe (bo taka postawa się wyłoniła w tym wątku- plan dnia musi być jak w przedszkolu i np.sprzątamy o określonej godzinie pomimo, że i rodzic i dziecko ma akurat wszysykiego dość i być może 15 minut wspólnie spędzonych na relaksie dałoby im energii na kolejną godzinę porządków).


                        Byc moze to a byc moze tamto, autorka watku ma konkretny problem z wyegzekwowaniem wykonania polecen u swojego dziecka. Dostala rozne rady, jednak to ona wybierze (albo nie) te ktore sprawdza sie u niej, moze zrobi to na zasadzie probowania to juz jej sprawa. Ja sie odnioslam do tego ze niektore rady sa szkodliwe czyli te o nie wymaganiu i pozwalaniu dziecku robic co chce a jej jako rodzicowi zaakceptowaniu tego. Dla mnie juz sam fakt kilkukrotnego odgrzewania obiadu wydal sie absurdalny, bo dziecko kilkulkrotnie zapchalo sie czyms I jesc nie chcialo. To raczej wskazuje ze brak tam rutyny dnia oraz kontroli rodzica I byc moze wprowadzenie rozwiazaloby problem. Nie mam na mysli drylu wojskowego.
                        • masz_ci_los Re: Czy jestem matką-frajerką? 13.05.20, 13:25
                          Nie no, zapchała się raz, ale skutecznie tymi orzechami. Później stwierdziła, że jest głodna, bo wolała to niż sprzątanie. Że głodna nie była, to nie zjadła. Później dopiero zgłodniała naprawdę.
                          To się wcześniej nie zdarzyło, dlatego ten dzień był kombinacją wielu różnych nieszczęść. Sama czułam się dziwnie trzeci raz podając obiad, ale wybrałam jednak podawać do skutku, niż wyrzucić. Na szczęście to jednorazowa akcja, normalnie nie ma takiego problemu.
                        • kyrelime Re: Czy jestem matką-frajerką? 13.05.20, 13:41
                          Ale ktoś tak autorce radził? Ja odnoszę się do słów dr.amy.farrah.fowler o tym, że brak sztywnego planu dnia skutkuje wychowaniem lenia (w skrócie😉) . Autorce większość osób doradzila plan dnia i większą konsekwencję. W jej sytuacji oczywiście to dobre rady, choć ja przestrzegam przez zbyt dużą sztywnością- dziecko też człowiek, nie ma innej metody niż wychowywanie go w interakcji, instrukcje obsługi na dzieci raczej nie działają (albo działają tak, że dziecko uczy się jak to udawac przed rodzicem, że coś robi)
                  • masz_ci_los Re: Czy jestem matką-frajerką? 13.05.20, 13:11
                    Wiesz no, moja córka też pomaga mi opróżniać zmywarkę, odkurzać, robić pranie, też obiera warzywa, piecze ze mną i gotuje. Bo to jest póki co dla niej atrakcyjne i daje jej poczucie dumy z siebie. A jednocześnie bardzo nie lubi sprzątać codziennego bajzlu po 6 godzinach swoich szalonych zabaw, bo tutaj żadnej glorii nie ma. Plan dnia służył temu, żeby po okresie samotnej zabawy (kiedy ja pracuję) sprzątnęła po sobie do końca mojej pracy. Żeby był to nawyk, jak mycie zębów, którego też nie lubi, ale to robi bez żalu do świata. A po pracy, żebyśmy mogły zająć się wspólnym spędzaniem czasu we względnym porządku, bo błysku to u nas i tak nie ma. W tym, że jest zarysowany plan dnia nie widzę niczego złego, akurat ona lepiej w ten sposób funkcjonuje, niż w zrywach. Raczej moja praca zdalna siłą rzeczy sprawia, że dzień ma swój powtarzalny rytm. Zła była w tamtym dniu realizacja, sztywność w stosowaniu "grafiku" i mój brak pomysłu na to, jak zmotywować dziecko (w konsekwencji: zamotanie się kompletne). No i przekonanie, że 6-latka powinna to zrobić w 100% samodzielnie i najlepiej bez kwęknięcia.
                    • kyrelime Re: Czy jestem matką-frajerką? 13.05.20, 13:36
                      Generalnie sytuacja jest teraz specyficzna, stąd też rozumiem, że i Tobie i dziecku może być ciężko. Tak mi się nasunęło: może jednak to sprzątanie powinno sie odbywać na raty? Ja na Twoim miejscu bardziej starałalabym się położyć nacisk na odkladanie rzeczy na miejsce pomiędzy zabawami, bo jak po 6 godzinach jej sie tego nazbiera dużo to wiadomo, że będzie jej ciężej to ogarnąć. Pisząc o tym, co robi mój syn odniosłam się do postu osoby, która twierdzila, że skoro ja nie wprowadzam planu pod linijkę to mój syn wyrośnie na lenia, który nie potrafi utrzymać się w pracy. Tak więc nie odnos tego do siebie- ja Ciebie podziwiam jeśli ogarniasz pracę zdalną z dzieckiem za ścianą. Ale też rozumiem Twoją córkę, że czasem moze mieć dość. To jeszcze dziecko, w dodatku tak jak większość z nas postawione w zupełnie nowej sytuacji. Reasumując: ja bym spróbowała ją przekonać, żeby odkladala rzeczy na bieżąco(to sie jej opłaci, bo po obiedzie nie bedzie miała tyle roboty). Jesli sytuacja z obiadem była jednorazowa to olalabym to w swoich zmartwieniach, a dziecku powiedziała, że żeby nie bylo takich niefajnych sytuacji to chcesz, żeby jak ma ochotę na przekąskę powiedziała Ci to- zobaczysz ile czasu do obiadu (ja np.pozwolilabym na orzecha, a obiad podala pół godziny później, no ale to Twoja decyzja)
              • kyrelime Re: Czy jestem matką-frajerką? 13.05.20, 12:21
                dr.amy.farrah.fowler napisał(a):

                > I potem hoduje się takie płatki śniegu, które robią tylko rzeczy, na które mają ochotę

                To do mnie? Chyba kompletnie nie zrozumiałes, co mam na myśli. Nie wiem nawet, czy ma sens tłumaczyć. Skrótowo: są obowiązki, które są bardziej i mniej terminowe. Wprowadzanie dziecku wojskowego drylu raczej nie jest warunkiem koniecznym do wychowania człowieka odpowiedzialnego i obowiązkowego. Spłycasz.
            • mikams75 Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 01:55
              Dwulatek macha odkurzaczem na srodku ale 6latek spokojnie da rade, moze nie w kazdym kacie, choc ja odsuwalam i pokazywalam palcem, ale wciagnie scinki, resztki ciastoliny spod stolu i to co sie wysypalo z temperowki. Do pokoju da sie wejsc.
            • ichi51e Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 07:35
              i jest to taki wiek ze moze wpasc na pomysl - ile ludzikow wciagnie odkurzacz - no co przeciez sie wyciagaja!!!

              --
              wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                • danaide Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 14:48
                  A ja po prostu mówię teraz czasem dziecku: wiesz, trzeba odkurzyć twój pokój. Ale ja jestem ślepa, powciągam Ci lego. Może sama odkurz?
                  Czasem działa, czasem nie od razu. Metoda na "wora" nigdy mnie nie przekonywała, właściwie odbieram ją jako toksyczną, bo budzącą lęk, naruszającą prawo własności itd. Najwyżej zamiast odkurzacza przejadę mopem "rynek" (nauczone na ematce), 5 minut, zawsze coś, no i trudniej coś stracić bezpowrotnie.
            • iwoniaw Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 20:13
              kamin napisał(a):

              > Tylko to odkurzanie 2 latka ma zerową skuteczność. Sześciolatka niewiele wyższą
              > .



              Wiesz skąd się biorą jednostki skutecznie odkurzające? Miały okazję to trenować.

              Oczywiście można się dziwować, że ktoś dziecku wczesnoszkolnemu każe ciuchy do prania sortować, a potem dziwować się jeszcze bardziej, że własny 15-latek nie wyhodował sobie samoczynnie żadnych pożytecznych nawyków w tym kierunku...

              --
              "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
        • majenkir Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 03:13
          mava napisała:
          > ale doczytalaś, że chodzi o 6,5 latke? czy nie?
          > Naprawdę twoje 6,5 letnie dzicko odkurzało dywan? i wrzucało brudne ciuchy (wie
          > działo, co to znaczy?) do pralki???

          6,5-latka ematki? Jak najbardziej! A w przelocie jeszcze okna umyje i podłogi wypastuje 🤪


          --
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
          Abby&Prada
        • iwoniaw Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 14:51
          mava napisała:

          > >typu: brudne ciuchy do prania, zabawki w tym pudle, kartki w tej szufladzi
          > e, pusta podłoga, odkurzony dywan?
          >
          > ale doczytalaś, że chodzi o 6,5 latke? czy nie?
          > Naprawdę twoje 6,5 letnie dzicko odkurzało dywan? i wrzucało brudne ciuchy (wie
          > działo, co to znaczy?) do pralki???

          Odkurzało dywan i wrzucało ciuchy do kosza na pranie. Od jakiegoś 3 roku życia potrafiło zdecydować, czy do jasnych czy ciemnych.

          Ale przestaję się dziwić, skąd się biorą dzieci, które idą do szkoły nie ogarniając samodzielnego przebierania się i rozpoznawania, które buty należą do nich 😂


          --
          "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
    • szafireczek Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:39
      To zależy, czy ma wyrobione nawyki? Może po prostu nie umie sprzątać? Żeby się dziecko nauczyło, to trzeba mu początkowo potowarzyszyć i podpowiedzieć, co, gdzie, w jakiej kolejności... I raczej wpoić nawyk odkładania od razu rzeczy na miejsce - wtedy sprzatania jest duuuuuuuuuużo mniejsmile
    • milva24 Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:40
      Moim zdaniem za bardzo przeżywasz. Z tego co widzę u siebie w domu i u znajomych i rodziny też to jest norma, że do sprzątania dzieci ciężko zachęcić. Moja sześciolatka nie ogarnia komunikatu "posprzątaj". Trzeba jej etapami mówić: pozbieraj kredki, teraz odłóż książki na regał, teraz poukładaj rysunki itp.
    • leni6 Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:43
      Moim zdaniem jesteś niekonsekwentna, sama nie wiesz czego chcesz i co chwilę zmieniasz zdanie. Mam trochę młodsze dziecko, ale nie szlag by mnie trafiał jakbym 3 razy dziennie podawała obiad, u nas są stałe pory posiłków, a jak coś się przesuwa to dostosowujemy resztę. Mamy przedszkole w postaci zajęć online i przesyłanych materiałów, nie we wszystkim bierzemy udział ale nie s a to spontaniczne decyzje, wybraliśmy które zajęcia robimy i to traktujemy jako obowiązek. Że sprzątaniem to ja uważam że na tyle małe dziecko może jeszcze nie umieć "posprzątać pokoju" więc dzielę na małe konkretne zadania.
      • bergamotka77 Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 21:07
        7-latek to małe dziecko? To 2 kl sp. Aczkolwiek watkodajka miota się, raz chaos w poleceniach i nadmierne egzekwowanie w innej części. Generalnie to masz zapędy na kaprala to znowu odpuszczasz totalnie.

        --
        bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

        morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
      • hanusinamama Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 23:52
        Prawie 7letnie dziecko nie umie posprzatać? Serio. Mojej prawie 3 latce nie mówię "posprzataj" tylko :zbierz klocki, pochowaj lalki, podnieś papiery i wyrzuć do kosza" ale 7letnie dziecko juz powinno dobrze wiedziec co to znaczy posprzatać pokój.

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
        • 3-mamuska Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 23:58
          hanusinamama napisała:

          > Prawie 7letnie dziecko nie umie posprzatać? Serio. Mojej prawie 3 latce nie mów
          > ię "posprzataj" tylko :zbierz klocki, pochowaj lalki, podnieś papiery i wyrzuć
          > do kosza" ale 7letnie dziecko juz powinno dobrze wiedziec co to znaczy posprzat
          > ać pokój.
          >

          Powinno i wie ale jak słyszy posprzątaj pokój to jest tego tyle na raz.
          Dla dziecka zwłaszcza takiego które ma lewe raczki do sprzątania lepiej brzmi po kolei.


          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • hanusinamama Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 11:56
            Ja mam prawie 8 latke i prawie 3 latkę. I tej 3 latce mowie to włóż tu, ksiązke odłóż na półkę, lalki pochowaj do kosza. Starsza jak miała 6,5 roku wiedziała co to znaczy posprzatać pokoj. Fakt nie sama z siebie. Jak była w tym wieku i miała w pokoju pobojowisko to mowiłam posprzątaj, a ze widziałam ze nie bardzo wie od czego zacząć to mówiłam "sprzatnij klocki, ułóz w domku dla lelek, odłóz kolorowanki i kredki". Kilka razy mowiłam co zrobic, kilka razy z nią robiłam i nauczyła się. Liczenie na to ze dziecko w jakims wieku nagle samo do tego dojdzie jest moeim zdaniem naiwnością.

            --
            "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • agrypina6 Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:44
      Jesteś okropna. Przez głupie porządki dziecko wpada w histerie? Pozwalasz jeść orzechy przed obiadem i dziwisz się, że odgrzewa, ten obiad kilka razy? Może pokaż córce jak sprzątać i wtedy nie będzie problemu? Też byś chętnie sprzątała na czyjś rozkaz?
      • ichi51e Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:46
        Posprzatac. W tym wieku to odpowiednie wymaganie to „Ajmij sie soba cicho nie brudzac i nie przeszkadzajac az skoncze prace.

        --
        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • gliminstory Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:49
      straszny chaos w domu wprowadzasz
      nie widziałaś że córka się obżerała orzechami wcześniej? ktoś jej te orzechy dał przed obiadem?
      córka nie wie o której obiad jecie? nie uprzedziłaś?
      dlaczego włączasz audiobook wcześniej niż wcześniej gadałaś? ze wszystkim tak robisz że co innego ogłaszasz a później zmieniasz sama wersję?
      po jaką choinkę zaganiasz ją do tego sprzątania i wydzierasz się na nią?
      nie lepiej jak widzisz, że jej nie idzie, to zainicjować wspólne sprzątanie w ramach zabawy? co lepsze - szlaczki na przymusie i sprzątanie we wrzaskach matki czy wspólne poukładanie rzeczy przy audiobooku?
      córka też ma prawo mieć słabszy dzień, zapytałaś ją jak się dziś czuje, zauważyłaś z czym ma problem, czy tylko potraktowałaś jak obiekt na którym można się wyładować i nawrzeszczeć bo jest słabsza i zależna.
      Ogarnij własne schematy zachowań to nie będzie trzeba ogarniać dziecka. Ono się uczy przez obserwację i tylko dostosowuje do zasad i do braku zasad.


      • masz_ci_los Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:59
        Dzięki za post. Orzechy wzięła sobie sama, kiedy byłam zajęta pracą. Leżą w dostępnym miejscu, nigdy nie było takich akcji, więc nie reglamentowalam. Z tym wszystkim strasznie się motalam, bo pokutuje we mnie przekonanie, że skoro mamy zasady z że ma byś sprzątnięte, to powinno być. Nie mialam tylko dzisiaj pomysłów na to, jak to wyegzekwować. Próbowałam jakoś wspomóc sie tym audiobookiem, żeby osiągnąć cel, ale nieudolnie. Obawiałam się, że jak usiądę z nią do sprzątania, to raczej będzie z tego wniosek: warto się lenić, ktoś wtedy zrobi część roboty za ciebie. Więc stwierdziłam, że nie usiądę z nią. Audiobook beze mnie zadziałał tak, że w ogóle przestała pracować. Ech
        • turzyca Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:19
          >jak usiądę z nią do sprzątania, to raczej będzie z tego wniosek: warto się lenić, ktoś wtedy zrobi część roboty za ciebie

          Siadasz i pokazujesz palcem:
          - kredki do piórnika,
          - klocki do pojemnika itd

          Pomoc jest koncepcyjna.

          --
          Dzenderowy potfur A.D. 1904
        • ichi51e Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:20
          Rownie dobrze mozna wyciagnac wniosek warto pomagac slabszym. Tym bardziej ze dzieciak przy sprztaniu nienpotrzebuje pomocy a pokazywania palcem i chwalenia

          --
          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
        • agonyaunt Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 21:11
          Pomyśl o tym tak: ona jest teraz sama, mama niby obok, ale zajęta, bo praca. Koleżanek brak, zabawy brak, pani wiszącej nad głową brak. Dorośli nie zawsze potrafią się w takiej sytuacji odnaleźć, a co dopiero dzieci. Do tego Ty nie masz kiedy i gdzie "odparować" po pracy - mieszają się wam w domu różne sfery życia a przez to różne emocje, jak się to pomiesza za bardzo, to w końcu wybuchnie.

          Usiądź z córką i zaplanujcie następny dzień, razem, nie Ty jej, tylko niech ona też ma coś do powiedzenia. Może gdyby miała posprzątać po obiedzie, to zrobiłaby to od razu i dobrze, bo akurat wtedy ma wenę - warto to uwzględnić. Rozpiszcie działania szczegółowo, ze sprzątaniem tak jak dziewczyny radzą, konkrety, nie ogólniki. Jeśli mała chce, żebyś była obok jak sprząta (bo może potrzebuje wskazówek, może pochwał, a może po prostu towarzystwa), to niech sprząta, a Ty sobie obok rozstaw deskę do prasowania albo nie wiem, przemaluj paznokcie, po prostu rób coś swojego, ale takiego, żebyście mogły przy tym rozmawiać. I niech to nie będzie okazja do wykładu o sprzątaniu, tylko zwykłe gadanie o czymkolwiek, najwyżej przeplatane "a teraz ciuchy do brudów", bo im więcej trucia o sprzątaniu, tym bardziej niechętnie człowiek się do niego zabiera.
        • jehanette Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 10:18
          Zasady-srasady. Do czego było Ci potrzebne żeby akurat wtedy kiedy jej nakazałaś, sprzątała SWÓJ pokój? Byłaś zajęta pracą, nie robiłaś nic w tym pokoju. Niechby sobie poleżała z audiobookiem w bałaganie, jej prawo. O ile oczywiście nic się tam nie wylało/nie wysypało, ale wtedy nie mówi się "posprzątaj", tylko "wytrzyj/zmieć" tę konkretną rzecz.
          Dziecko nie robocik ani pracownik, żeby wykonywało rozkazy. To domownik i ma prawo także do lenistwa.

          --
          Error 404
    • berdebul Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:53
      Z boku wygląda na brak planu dnia, kompletny brak zasad, polecenia niedostosowane do wieku (raczej: brudne ubrania do kosza, klocki do pudełka, kredki do szuflady, niż ogóle „sprzątnij pokój”, jeszcze lepiej wyrobić nawyk sprzątania po jednej zabawie np. malowaniu, zanim wyjmie się klocki). Dajesz nagrodę (audiobook) zanim zostało wykonane polecenie, a później odbierasz bo tak. Przedszkole to powinien być stały obowiązek, który ma uczyć systematycznego skupiania, żeby łatwiej wejść w rytm szkolny. Jeżeli odpuszczasz i pokazujesz, że można nic nie zrobić, a mimo to dostać nagrodę, oraz odpuszczą obowiązek, to pomyśl jakie nawyki kształtujesz.
    • agnieszka_kak Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:54
      Serio to nazywasz "horrorem"?? Z dupy problemy. Mam tak na co dzien- o cos prosimy, mala wrzeszczy. Dalej jej to mowimy, dalej wrzeszczy, placze, rzuca sie, odsylamy ja do wyplakania, potem sie przytula i dalej tego nie robi. Nie nagradzamy jej ani nie karamy, bo ma 2 lata. I tak codziennie od dwoch lat, normalny dzien.
        • agnieszka_kak Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:55
          Tak, jest zla od urodzenia, wrzeszczy codziennie. Bylismy juz u dwoch psychologow. Jeden powiedzial, ze musimy jej pokazac kto rzadzi, niestety nie powiedzial jak. Drugi stwierdzil, ze dziecko jest normalne i mu przejdzie.
          Jest zazwyczaj niezadowolona, cos sie jej nie podoba, chce inaczej, chce co innego. Zawsze reaguje na to placzem, histeria, klasycznym padaniem na podloge. Czasem w zlosci sciaga z siebie ubrania albo rzuci sandalem.
          • mona-taran Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 21:18
            Wow, to współczuję. Moja też potrafi rzucić sandałem wink czy czymś innym co akurat ma pod ręką, stara się zawsze przeforsować swoje racje i się wścieka jak nie wyjdzie, miała etap walenia rękami na oślep w złości, ale to już na szczęście mija. Ale nigdy jej nie odsyłałam do wypłakania, może sobie płakać gdzie stoi:p
            Właśnie przed chwilą próbowałam ją położyć spać to się rzucała po łóżku jak wściekła i miała gdzieś moje upomnienia, aż nie przywaliła w ramę... Musi sprawdzić na własnej skórze że jak mówię, że przywali to nie kłamię:p
      • trampki-w-kwiatki Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 07:59
        agnieszka_kak napisała:

        > Serio to nazywasz "horrorem"?? Z dupy problemy. Mam tak na co dzien- o cos pros
        > imy, mala wrzeszczy. Dalej jej to mowimy, dalej wrzeszczy, placze, rzuca sie, o
        > dsylamy ja do wyplakania, potem sie przytula i dalej tego nie robi. Nie nagradz
        > amy jej ani nie karamy, bo ma 2 lata. I tak codziennie od dwoch lat, normalny d
        > zien.

        O, to moje dziecko takie było.
        Piszę "było", bo w końcu chyba udało mi się pokazać, że słowo matki jest święte.
        Po jednej takiej akcji w sklepie postanowiłam, że do żadnych sklepów jej nie biorę. Takie miejsca omijam z daleka. Większość wizyt czy aktywności poza domem kończyło się w wieku dwóch lat tym, że wynosiłam ją wrzeszczącą, trzymając jak wierzgającą kozę, czyli pod pachą.
        Och, ileż z nią miałam roboty wychowawczej i ile nerwów straciłam to tylko ja wiem. I moi biedni sąsiedzi.
        Ale ten, półtora roku później jesteśmy w innym punkcie. Co ciekawe, kwarantanna też mam się przysłużyła wychowawczo. Moje dziecko jest uparte jak dzik, ale uwielbia mieć jasne zasady, takie bez wyjątków. I tego potrzebowała jako dwulatka. Uspokajała się wtedy, gdy ja nie odpuszczałam. Nie zjesz zupy? To nie, nie ma innego jedzenia (mówię o jedzeniu, które jej smakowało, ale nie jadła bo nie, bo wolałaby słodycze). Nie pozwolisz się ubrać? To pójdziesz na dwór w piżamce i będzie Ci zimno. Nie przestaniesz rzucać zabawką? To ją schowam i nie będziesz mogła się ją bawić.
        Teraz sama jest małym sierżantem, który pilnuje mnie : "mama, nie wolno wchodzić w butach na dywan, tam są bakterie!", "mama nie ulożyłaś ładnie butów", "mama, to trzeba posprzątać". Więc muszę pilnować, żebym ja też przestrzegała narzuconych nam zasad.
        Ale, po wojnach i zasiekach ani śladu, codzienne życie jest już spokojne. Czaaasem coś jej odwali i znów bada gdzie są granice mojej wytrzymałości. Ale już rzadko. Dało się 😊
    • kosmos_pierzasty_x Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 19:58
      Mnie najbardziej uderzyło trzykrotne podawania obiadu. Rozumiem, że to nie jest jeszcze duże dziecko, ale bez przesady. I słusznie ktoś zwrócił uwagę - jak to się stało, że najadła się orzechami przed obiadem. Moim zdaniem jesteś za miękka, a jak w końcu przez to Ci dziecko wchodzi na głowę, to się wkurzasz. Zamiast się wkurzać po fakcie, bądź może bardziej zdecydowana wcześniej. Z tym sprzątaniem też najpierw nagradzasz, choć wszystkiego nie zrobiła, chwilę później karzesz w sumie za podobne zachowanie - też nie zrobiła, tylko trochę bardziej nie (może testowała, jak zareagujesz). Czyli znów, najpierw jesteś zbyt łagodna, a potem wkurzasz się na dziecko, że z tego korzysta...
      • stephanie.plum Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:10
        bo co do reszty, to ja na pewno nie będę rzucać kamieniem.

        matka też człowiek.
        mam synka w podobnym wieku. uwielbia "podkradać" jedzenie i żywić się pokątnie przed posiłkami, potem na hasło, że obiad, wrzeszczy: "głupi, paskudny obiad!!!"

        no i masz.

        reaguję nie podręcznikowo, lecz niestety zależnie od nastroju, ale jednej narracji się trzymam:
        "jedzenia jest mało. jedzenie jest drogie. nie chcesz? super, my zjemy" (zasłyszane od dziadka).

        jeśli mały stroi fochy, narracja działa, jeśli naprawdę nie jest głodny, nie zmuszam. na szczęście nie jest niejadkiem.

        porządki?
        maksymalnie ułatwiam. "pozbieraj klocki do tego pudełka, a potem kredki do tej szuflady".
        nie działa?
        to mówię: "kochany, widocznie masz za dużo zabawek. albo zaczniesz sprzątać, i udowodnisz mi, że sobie radzisz, albo przychodzę z worem i to, co ci niepotrzebne (bo zostało w bałaganie), zabieram.

        na razie działa...

        jestem trochę dziką matką.

        --
        idę tam, gdzie idę
        • disco-ball Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 22:46
          Tez robie akcje z „worem”. Albo z odkurzaczem: mówię dzieciakom ze za 10min odkurzam i jak zingsy będą się dalej walały po podłodze to mogę niechcący je wciągnąć.
          Dziele na części sprzatanie i przypominam, co gdzie trafia.
          U mnie największy problem jest z leżącymi wszędzie książkami... przybywają w zastraszajacym tempie, choć mocno się na czytniki przerzucamy. Półek mi nie starcza.
          • danaide Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 22:51
            Zawsze można poukładać książki w poziomie. W wersji hard - nawet nie grzbietami okładki do widza ale krótszymi bokami. Więcej wejdzie na półkę. Ładnie poukładane na podłodze mogą też robić za element wystrojuwink
          • stephanie.plum Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 22:59
            o, odkurzacz to jest postrach, fakt. (dla mnie też, bo sprzątania nie cierpię...)

            książki jakość się mieszczą, ale rysunki...? potrafi dziennie przybyć kilkadziesiąt, i są takie fajne, że połowę co najmniej chcę zatrzymać. leżą wszędzie!

            --
            idę tam, gdzie idę
            • jak_nowa Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 23:35
              Moja matka mi stosowała taką metodę, az w pewnym momencie powiedziałam, że niech sobie wrzuca do wora. Parę było takich jej akcji, że miała wrzucać do wora, albo ostatecznie nie wrzucała i się darła albo wrzucała i też się darła. Ja jak nie miałam ochoty sprzątać tak dalej nie miałam ochoty sprzątać. To była jakaś wczesna podstawówka.
    • danaide Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:08
      Dużo napięcia. Zasady z dudy (sprzątanie przy muzyce/audiobooku/filmie - czemu nie?). Liczenie kto kogo przeprosił... Pewnie zrobi się kolejny wątek, z którego wyniknie, że nie chodzi o sprzątanie i obiad, a o zupełnie inne sprawy. No i nie wiem czy wymagasz za dużo, bo nie wiadomo jak często jest to sprzątanie, co mała robiła do 14stej (czemu nie szlaczki, sama lub po cichutku obok?) i takie tam.

      Tak, nam też korona zburzyła jakieś porządki, ale po co dokładać stresu?
    • daisy Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:12
      faktycznie koszmar, zmęczyło mnie samo czytanie
      po 1 - po akcji z orzechami usunęłabym z pola widzenia wszelką paszę i obiad dała dopiero na żądanie "jestem bardzo głodna"
      po 2 - dopilnowałabym, żeby było sprzątnięte, jak już wydałam taką dyspozycję, i byłabym nieugięta (z tym, że powiedziałabym bardzo dokładnie, co ma być zrobione), łącznie z wyciąganiem konsekwencji

      nie wiem, czy jesteś frajerem, raczej nie umiesz sama siebie ogarnąć i ukryć, że tak naprawdę nie masz serca, przekonania ani koncepcji co do wdrażania córki w wykonywanie obowiązków
      to nie ją zadanie przerosło, ale ciebie

      --
      Fajna książka dla dzieciaka
      • masz_ci_los Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:27
        Serce i przekonanie mam. Koncepcji na pewno zabrakło i o tym ten wpis. Nie do końca wiem, co się kryje pod "dopilnowałabym, żeby było sprzątnięte" właśnie realizacja tego punktu zupełnie mi nie wyszla. I oczywiście, przecież nie kryję, że zadanie mnie przerosło. Szukam pomysłów na to, co mogłam zrobić inaczej
        • danaide Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 21:19
          Kryje się realizacja tego co sobie założyłaś. A sama wiesz co sobie założyłaś? A dziecko wie?

          Wszystko.
          Na przykład w ogóle nie brać się za robotę typu sprzątanie czy lekcje jak córka albo matka jest zmęczona, głodna, wkurzona. Poza tym pisano: posiłki o określonej porze bez przegryzek, sprzątanie połączone z wydawaniem konkretnych komend, nieograniczanie dostępu do audiobooków (to są podstawy kultury - znielubi i co - będziesz płakała, że dziecko lektury nawet wysłuchać nie chce?).

          Wiem co powinnaś: wyluzować.

          Jesteś z nią sama?
          • masz_ci_los Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 21:43
            Tak, jestem z nią sama. Audiobooki trochę ograniczam, bo najchętniej nic innego by nie robiła, tylko ich słuchała.
            Mamy w naszych domowych zasadach, że po obiedzie się sprząta, dlatego tak się uparłam, bo byłaby niezrealizowana zasada – czyt. niekonsekwencja, z którą jak widać mam problem i staram się trzymać tych założeń z planu dnia.
            • ichi51e Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 21:48
              Slusznie nalezy sie konsekwentnie trzymac kazdej zasady! Nawrt takiej ktorej nie udaje sie wyegzekwowac!

              --
              wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                • danaide Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 22:12
                  Dziecko to nie jest robot. Dziecko może mieć gorszy dzień.

                  Ale też - zasada może być męcząca albo bezsensowna (np. z punktu widzenia dziecka). Moja córka kiedy miała 2,5 roku zaczęła robić problemy przy wychodzeniu z domu. Nie było to moją zasadą, ale praktyką, że wychodziłam prawie codziennie. I nagle okazało się, że moje dziecko jest zmęczone tym wychodzeniem, bo chciało więcej posiedzieć w domu i się pobawić. Kiedy zmieniłam częstotliwość na "wychodzimy co dwa dni" zaczęła się szykować do wyjścia bez problemów. Zasady z tego nie ma, samo się unormowało. Czasem się wychodzi, czasem siedzi, a czasem to i Siedzi smile
            • danaide Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 22:08
              To spytam tak - możesz odpowiedzieć sama sobie: kiedy ustaliłaś te zasady, jakie masz ich procentowe wykonanie, czy napotykasz opór ze strony wykonawców i z czego mogłabyś zrezygnować?

              Ja nie jestem konsekwentna. Albo: jestem konsekwentnie niekonsekwentna. Też jestem z dzieckiem sama i mam jedną zasadę: życie jest wystarczająco paskudne, nie ma powodu, by sobie jeszcze dopieprzać w domu. Zresztą dziecko się zmienia, Ty się zmieniasz to i zasady by mogły.

              Moja córka załapała sprzątanie koło 6,5 roku życia. A załapała dlatego, że sprzątałam z nią sporadycznie. Sama najpierw nie umiała, ale zaczął irytować ją własny bałagan i jak załapała to zaczęła odkładać rzeczy na miejsce sama z siebie. Jest lepsza ode mniewink Jako matka spróbuj jej pomóc organizacyjnie: zapewnij jej przestrzeń, pudełka, proponuj przemeblowania, lepsze ułożenie rzeczy. Pozbywajcie się rzeczy zużytych, niepotrzebnych. Segregujcie rzeczy, którymi się już nie bawi. Moja córka załapała, że lepiej mieć gotówkę ze sprzedaży niepotrzebnych rzeczy niż zagracony pokój więc segregacja nie jest żadnym problemem.

              Co do audiobooków. Moja też słucha namiętnie, ale potrafi robić przy tym inne rzeczy. Może po prostu zacznijcie sprzątać przy audiobookach. Jej będzie Wam milej, a córka może załapie, że można robić dwie rzeczy naraz. Dziecko naprawdę zrobi wiele więcej jeśli atmosfera jest mniej napięta.

              Szlaczki. Moja córka nauczyła się, że mama nie jest mentalnie dostępna 24/24. Ale można być obok. Mama dłubie swoje rzeczy, dziecko swoje. A kreatywnych rzeczy na koordynację oko-ręka i niewyjeżdżanie poza linie są tysiące. Może woli łączyć kropki albo kolorować kolorowanki antystresowe dla dorosłych? Zresztą - zamień głupie szlaczki w zabawę z Tobą i mała zrobi to w try miga.

              Podjadanie - wiadomo. Zaplanowałaś obiad, schowaj przekąski.

              Niestety, mam ciągle wrażenie, że jej działania mają związek z Twoim napięciem. Czytałaś "Twoje kompetentne dziecko" Jespera Juula?
              • masz_ci_los Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 22:14
                Dzięki, że tak mi wyłożyłaś kawę na ławę. Mam materiał do refleksji i pomysły, co pozmieniać. Nie czytałam. W pewnym momencie zniechęciłam się do poradników o wychowaniu i poprzestałam na paru, z których nic w sumie nie wyniosłam. A że z własnego domu rodzinnego też nie mogę czerpać dobrej praktyki, to rezultaty są jakie są wink
                Ale "kompetentnym dzieckiem" się zaraz zainteresuję.
                • pade Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 10:40
                  Dainaide ma 100% racji.
                  Poza tym, nie rozumiem tej zasady - sprzątanie PO obiedzie. Ja po obiedzie mam ochotę na kawę, ewentualnie coś słodkiego i chwilę lenistwa, a nie robotę. No ale może Ty po sutym posiłku dostajesz powera, no to ok. Tylko nie wiadomo czy Twoja córka też tak ma.
                  Duużo w Tobie lęku. Że jak córka czegoś nie zrobi, złamie zasadę to? To co się stanie?
                  Nie chodzi mi o zachęcanie Cię do łamania zasad, tylko o refleksję.
                  Polecam też książkę Niezwykły rodzic Tomasza Srebrnickiego i Beaty Pawłowskiej, zaraz obok książki Juula.
                  • masz_ci_los Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 11:30
                    >Duużo w Tobie lęku. Że jak córka czegoś nie zrobi, złamie zasadę to? To co się stanie?
                    Nie chodzi mi o zachęcanie Cię do łamania zasad, tylko o refleksję.

                    Wiesz, może chodzić o to, że zdaję sobie sprawę ze swoich ograniczeń: wiem, że nie mam zdolności przywódczych, jestem niekonsekwentna i łatwa do urobienia. Wychowując córkę, staram się te cechy trzymać w ryzach, ale nie przychodzi mi to naturalnie, dlatego pewnie tak sztywno podchodzę do tematu.
                    • pade Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 11:35
                      Dzieci tę niespójność od razu wyczuwają. Ba, nie tylko dziecismile
                      Może zamiast "tak powinno być" zrób przegląd własnych wartości, tego, na czym najbardziej Ci zależy, czego chciałabyś nauczyć córkę, bo to dla Ciebie ważne? Wtedy łatwiej o spójność, bo jesteś do tego, co robisz, po prostu przekonana.
                      Inna sprawa, że rutyny i struktury dzieci potrzebują. Ale to ma być Twoja i Twojej córki rutyna.
                      No i od każdej zasady są wyjątki/odstępstwa. Człowiek to nie maszyna.
                    • danaide Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 14:42
                      Przeczytaj tego Juula. No i co z tego, że jesteś łatwa do urobienia, niekonsekwentna itd.? Pytanie - jakie są Twoje granice? Wiesz o nich? Masz je? Do czego Ci ten porządek tak bardzo jest potrzebny? Higiena, względy zdrowotne, spokój, estetyka, zagłuszenie obawy przed krytyką? Jeśli masz większą tolerancję nieporządku - Twoja córka jak widać na razie ma - to może sama poluzuj. Wychowanie? Do czego? Do zbierania skarpetek po mężu i synach?

                      W końcu kto decyduje właściwie co jest dobre lub złe w Twoim domu?

                      Mówię Ci - nie chodzi o obiad ani o porządek. Obawiam się, że masz wyobrażenia co do tego jakie powinno być życie rodzinne. Wg mnie, gonionej do porządków w domu, nigdy nie dość porządnej - w życiu rodzinnym chodzi o to, by ludzie dobrze się czuli w domu. Osobiście kilka lat uczyłam się żyć wg zasady: przewróciło się - niech leży. I nie przejmować nawet w razie wizyty. Sprzątam gdy czuję taką potrzebę. A prędzej czy później czuję. Moje biedne wychowanie...
            • jehanette Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 10:25
              To są "wasze zasady" czy raczej Twoje zasady? Bo mnie się wydaje że popełniłaś klasyczny błąd polegający na ogłoszeniu "po obiedzie sprzątamy" i uznałaś że to już "wasza zasada", podczas gdy to Twoje widzimisię. Dlaczego po obiedzie a nie przed kolacją? Dlaczego nie wtedy kiedy jest do jasnej ciasnej taka potrzeba? Żeby nie było, lubię mieć porządek, nie podejrzewałam się o to, ale marzę o dniu kiedy będę mieszkać z samymi dorosłymi osobami i najlepiej bez zwierząt - gdzie jak coś schowam na miejsce, to będzie tam leżeć, a na stoliku kawowym zamiast pluszaków i playmobila będę stawiać kwiaty i świeczki. Odkurzam i myję podłogę częściej niż kilka lat temu o tym myślałam big_grin Ale zasady w sprzątaniu są bez sensu. Sprząta się wtedy, gdy jest potrzeba. A jak jestem sama w domu z dzieckiem i mam pracę, tak jak teraz, to olewam co robi kiedy ja pracuję. To jej czas, ważne jeśli sama się sobą zajmie.

              --
              Error 404
                • jehanette Re: Czy jestem matką-frajerką? 12.05.20, 13:10
                  Autorka napisała że ma zasadę sprzątania po obiedzie, że to jest planie dnia. Poza tym pracowała, zakładam że nie w pokoju córki, więc zamiast fundować sobie nerwówkę związaną z wymaganiem samodzielnego sprzątania od 6,5 latki lepiej by jej zrobiło zająć się pracą, a posprzątać wspólnie z dzieckiem wieczorem, gdy już nie będzie kolejnych zabaw w planach tylko kolacja, mycie i spać.

                  --
                  Error 404
    • agonyaunt Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:26
      Działasz jak matka psychopatka. Po pierwsze, nie dawaj dziecku orzechów przed obiadem, bo wiadomo, że się napcha. Po drugie, nie traktuj audiobuka jako nagrody, to jest czasoumilacz, Ty sama pewnie też sobie coś odpalasz przy swoich obowiązkach od początku, nie w nagrodę od drugiego etapu. Puszczasz oczywiście w słuchawkach, żeby nic nie umknęło, nie z głośnika, który niektóre odgłosy sprzątania mogą zagłuszać. Po trzecie, nie każ jej czekać ze szkołą aż Ty skończysz pracę, po 16 to ona też jest zmęczona, niech robi te szlaczki wcześniej, rzucaj okiem w przerwach swojej pracy, wtedy będziecie mieć popołudnia dla siebie. Po czwarte, nie drzyj się na dziecko za swoje nerwy, w ten sposób do niczego nie dojdziesz. Po piąte, nie terroryzuj dziecka sprzątaniem, czasami się po prostu nie chce i nic złego się nie stanie, jak się trochę pomieszka w bałaganie. Poza tym bajzel matki to często czarodziejski zamek dziecka, tego się nie rozwala, to się zostawia za zamkniętymi drzwiamismile Skoro Ty pracujesz, to niech ona sobie bałagani, dzieci się w ten sposób rozwijają, a Ty jej tego zabraniasz.

      Gdyby ktoś mnie tak próbował ustawić jak Ty próbujesz ustawić córkę, to też bym trzasnęła, i to niekoniecznie drzwiami.
      • agonyaunt Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:33
        A, fajnie, że ją przeprosiłaś za krzyki. Ale ostrożnie z wymaganiem przepraszania za trzaskanie, jeśli to było na zasadzie "rozumiem, że byłaś wkurzona, ale to trzaskanie to słabe było", to OK, ale jeśli raczej "i przeproś mnie za trzaskanie drzwiami", to zdecydowanie odradzam takie podejście, bo to niczego nie uczy, dziecka nie powinno się zmuszać do przeprosin wtedy, kiedy ono nie czuje się winne. To są małe rzeczy, ale skumulowane prowadzą do "przepraszam że żyję", a tego się dziecku nie robi.
    • bistian Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:26
      Coś tam panie sensownego napisały, ale ja napiszę trochę z innej strony.
      Nie masz żadnego systemu i to jest bardzo trudne dla tak małego dziecka.
      Nic się złego nie stanie, jeśli w pokoju przez jakiś czas będzie bałagan, ale dobrze by było, gdyby była pora, kiedy wszyscy sprzątają i za chwilę już jest porządek, kolacja czy czas wolny. Wtedy dziecko uczy się przez przykład a przy okazji dziecko nie ma stresu, że tylko ono sprząta, a w zasadzie nie musiałoby. Sprząta, bo np. o 6 przed kolacją się sprząta i to jest oczywiste, nikt tego nie analizuje, bo tak po prostu jest.
    • ga-ti Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:34
      Ja nie jestem konsekwentna, a mój przedszkolak jest strasznym bałaganiarzem! I zwykle tak nabałagani, tyle wszystkiego nawyjmuje (wszystko potrzebne było bardzo), że się w tym wszystkim nie może połapać. I kończy się tak, że ja każę sprzątać, a dziecko nie wie od czego zacząć i w sumie nie robi nic albo się wkurza/płacze.
      Jak mnie oświeci to idę i pomagam, pokazuję palcem co konkretnie i gdzie ma odłożyć, odkładam razem z dzieckiem, a nawet ja robię więcej, ale pod warunkiem, że dziecko też się stara. Moje lubi dorosłe prace, czyli odkurzy z wielką chęcią, ale już włożenie kredek do pudełka to mordęga wink
      Moje jest wszystkożerne, więc jak nie chce akurat obiadu to nie ma problemu, wiem że nadrobi z nadwyżką.
      No dobra, przyznam się, że jak tak siedzimy razem dzień i noc od dwóch miesięcy to już nie mam siły wymagać, bo bym się musiała zamienić w jakieś kapo. Więc czekam na męża, opowiadam jak to dziecko leniwe jest dziś i nieposłuszne, a on w krótkich żołnierskich słowach powie, co ma być zrobione i zwykle efekt jest natychmiastowy i to bez focha na tatusia wink

      Zapętliłaś się z tymi nagrodami, obiecujesz, dajesz przedwcześnie, odbierasz. Podejrzewam, że albo byłaś zmęczona, albo samej Ci się nie chciało egzekwować od dziecka a uważałaś, że powinnaś, albo wiedziałaś podskórnie, że dziecko sobie nie poradzi i potrzebuje Twojej pomocy, ale nie miałaś na tę pomoc siły (stąd wyrzuty sumienia i nagroda wink ).
      Spoko, jesteś tylko człowiekiem i w dodatku matką, która ma emocje i uczucia.
    • mamtrzykotyidwa Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:50
      Ja jednak współczuję twoim dziecią.
      Po co to wkurzanie się, po co te krzyki?
      Przecież z góry wiadomo, że jak sześciolatka sama ma sprzątać, to nie posprząta.
      Przecież z góry wiadomo, że jak sama będzie w pokoju to zrobi gdzieś jakiś bajzel, bo coś ją zainteresuje i powyciąga. Wyciąga się łatwo, bo to ciekawe, a składa trudno, bo to nudne.
      powinnaś się cieszyć, że ci pracować daje i nie marudzi, że sama się czymś potrafi zająć(choćby i robieniem bałaganu), a nie narzekać, że nie robi porządku.
      Po pracy szybko razem z nią posprzątać i zająć się tym, co trzeba: dzieckiem i jego szlaczkami, zamiast awantury robić i dziecko stresować.
      Takie histerie nie są dla dziecka przyjemne, po co je wywoływać?

    • ur-nammu Re: Czy jestem matką-frajerką? 11.05.20, 20:58
      masz_ci_los: Czy e-matka współczuje moim dziecią?

      Ja bardzo współczuję twoim dziecią, nawet jeśli występujom tylko w jednym egzemplarzu. Ja w ogóle współczuję wielu matką, a najbardziej ematką poświęcającym się swoim dziubdziusią, bo widzę, jak wiele z siebie dajom, żeby było dobrze ich pociechą, mężą, a także starym i chorym rodzicą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka