Dodaj do ulubionych

No dobra, alimenty, znacie jakiegos

12.05.20, 13:45
faceta, ktoremu zostaly zasadzone alimenty na dziecko/dzieci przekraczajace jego realne mozliwosci? Bo chyba jednak norma jest przyklepywanie przez sady jakichs smiesznych kwot typu 700 zl. W realu znam tylko jednego pana, ktoremu zasadzono kwote alimentow w wysokosci ponad 80% dochodow i jego zdaniem realnych mozliwosci zarobkowych; adwokat matki dziecka podobno podniosl argument, ze w dobie UE w ramach swobodnego przemieszczania sie moglby zarabiac o wiele wiecej w innym kraju UE. Pan sie pozniej odwolywal i alimenty na dziecko zostaly zmniejszone. Sprawe znam z opowiesci pana (kolega meza), ale nie do konca chce mi sie wierzyc w jego opowiesci. Czy znacie jakiegos naprawde pokrzywdzonego wysokoscia alimentow ojca?


--
"Dziewczyny są skłonne zrobić znacznie więcej, niż pocerować komuś gatki, żeby tylko móc z dumą uwiesić się na męskim ramieniu."- by andaba
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 13:50
      Tak. Jeden przypadek. Słownie jeden. Sztuk: 1. Dodajmy, że z racji zawodu mam styczność z wieloma osobami płacącymi alimenty. W 1 przypadku rzeczywiście sąd nie wziął pod uwagę sytuacji zdrowotnej a tym samym możliwości zarobkowych ojca.
    • azja001 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 13:52
      Argument że Pan mógłby więcej zarabiać w innym kraju podczas gdy ma pracę w kraju to jakaś kpina i dowód na skrajny egoizm baby.
      A co do meritum to nie słyszałam o takich cudach żeby ktoś miał zasądzone alimenty powyżej zarobków
      • sabat3 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 14:51
        azja001 napisała:
        > A co do meritum to nie słyszałam o takich cudach żeby ktoś miał zasądzone alime
        > nty powyżej zarobków

        Tu wszystko sie rozbija o to, co rozumie sie przez mozliwosci zarobkowe i czy zasadzenie alimentow dokladnie w wysokosci zarobkow / mozliwosci zarobkowych ojca byloby "egzekwowalne". Ostatecznie ten ojciec tez musi gdzies wynajac maly pokoj, zjesc - moze nie chleb z maslem, ale chociaz ugotowanego kartofla, surowa cebule, sledzia pod termin w przecenie. By wol mogl tyrac, musi dostac chociaz troche obierek do korytka...
        • araceli Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 14:53
          sabat3 napisał:
          > Ostatecznie ten ojciec tez musi gdzies wynajac maly po
          > koj, zjesc - moze nie chleb z maslem, ale chociaz ugotowanego kartofla, surowa
          > cebule, sledzia pod termin w przecenie. By wol mogl tyrac, musi dostac chociaz
          > troche obierek do korytka...

          Ojciec musi mieć a matka może sobie od ust odjąć...


          --
          Emigrancka troska o ojczyznę:
          araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
          black_halo: Na zlosc tobie spale.
          • 45rtg Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 15:15
            araceli napisała:

            > sabat3 napisał:
            > > Ostatecznie ten ojciec tez musi gdzies wynajac maly po
            > > koj, zjesc - moze nie chleb z maslem, ale chociaz ugotowanego kartofla, s
            > urowa
            > > cebule, sledzia pod termin w przecenie. By wol mogl tyrac, musi dostac ch
            > ociaz
            > > troche obierek do korytka...
            >
            > Ojciec musi mieć a matka może sobie od ust odjąć...

            A to już Ty tak powiedziałaś.
            • asia_i_p Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 18:15
              No, niekoniecznie.
              Chyba, że coś się zmieniło ostatnio.

              Kiedy tym się ostatnio interesowałam parę lat temu, to nie było robione tak, że wyliczano koszt utrzymania dzieci, a potem uwzględniano możliwości obydwojga rodziców i dzielono tę sumę proporcjonalnie między nich. O możliwości zarobkowe matki rzeczywiście nikt nie pytał. Wtedy jak najbardziej było tak, ze rodzic niemieszkający z dzieckiem płaci, ile może, a mieszkający z dzieckiem musi jakoś ze swoich zarobków i z alimentów dopiąć budżet i nikt nie pyta, jak to zrobi.

              --
              The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
                • asia_i_p Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 18:22
                  Ten przypadek, który sprawił, że się zainteresowałam, to było po 300 zł na każde z trojga dzieci, bo się chyba sąd ulitował, że pan w sumie musi płacić aż 900 zł. A że dziecko z racji posiadania rodzeństwa jakoś nie chce jeść 1/3 ani się ubierać w 1/3, to był problem matki (nauczycielki - a mówimy o czasach sprzed podwyżek).

                  --
                  The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
              • 45rtg Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 13.05.20, 08:32
                asia_i_p napisała:

                > Kiedy tym się ostatnio interesowałam parę lat temu, to nie było robione tak, że
                > wyliczano koszt utrzymania dzieci, a potem uwzględniano możliwości obydwojga r
                > odziców i dzielono tę sumę proporcjonalnie między nich. O możliwości zarobkowe
                > matki rzeczywiście nikt nie pytał
                . Wtedy jak najbardziej było tak, ze rodzic ni

                No to w końcu jak?
      • pyza-wedrowniczka Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 14:59
        Też mi się wydaje, że to słaby argument. Rozumiem, że można oceniać, że pan mógłby więcej zarobić w swoim mieście bez problemu, ale oczekiwanie wyprowadzki i to do innego kraju (chociaż miasta według mnie też) moim zdaniem nie powinno być w ogóle brane pod uwagę przez sąd.
      • sofia_87 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 15:38
        Mąż trafił kiedyś zawodowo na takiego chłopaka, dziecko było niepełnosprawne, więc on dopóki myślał, że jest jego rzucił studia i poszedł do dodatkowej pracy. Kiedy prawda wyszła na jaw próbował wszystko odkręcić, ale sąd zdecydował o takich alimentach, że on nawet pracując na dwa etaty nie miał szans na normalne życie.
    • ritual2019 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 14:46
      Tak znam i znalam w przeszlosci. Zasadzone alimenty w wysokosci nie pozwalajacej na normalne funkcjonowanie ojca dziecka. Niestety. Wysokosc alimentow powinna byc nadrzednie okreslona procentowo od dochodow np 15% na jedno dziecko, jesli jest dwoje lub wiecej 20% I wiecej nie.
      • aerra Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 14:54
        I dlatego w Polsce kwitnie szara strefa. Bo tego co pod stołem komornik nie zgarnie.
        Facet będzie oficjalnie pracował za minimalną, a pod stołem zgarniał 3 razy tyle. I teraz policz sobie słonko ile to jest 15% od minimalnej - w żaden sposób to nie starczy nawet na połowę utrzymania dziecka.

        --
        józek (we wcieleniu i_m.norwood.3): Śmierci to nikomu nie życzę, ale marzy mi się taki kryzys, który uderzy tylko w bogatych. A jeśli jakaś władza sprawi, że bogatym będzie gorzej, ale biedni będą mieli lepiej, kosztem bogatych, to będzie moją władzą.
        • ritual2019 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 15:07
          Slonko a teraz starcza? Wiekszosc ojcow sie miga jak moze, ukrywa, zaniza dochody ale sa tez uczciwi ale nie zarabiajacy kokosow I jak im sad dowali wg swojego widzimisie czyli uzna ze ta polowa kosztow utrzymania dziecka to wszystko z najwyzszej polki cenowej bo tak, to facetom nie wystarcza na normalne funkcjonowanie. Zaden system nie jest idealny ale polski jest patologiczny.
          Zamiast wyplacac 500 plusy wszystkim jak leci lepiej dolozyc pieniadze samotnym rodzicom ale biorac pod uwage takze dochody ich nowych partnerow z ktorymi prowadza wspolne gospodarstwo. Od ojcow brac procentowo od dochodow.
          • grrruu Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 15:11
            A przepraszam z jakiej paki moje dochody mają pani mamusi sponsorować wygodne życie i wpływać na to ile się dokłada do własnych dzieci? Ja nie mam obowiązku finansowania dzieci partnera. Nie po to pracuję, żeby ona więcej na wódę miała
            • ritual2019 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 15:21
              Wiesz gruuu, tu gdzie mieszkam jest tak ze rodzic dziecka jest zobowiazany placic na nie procentowo w zaleznosci od ilosci dzieci (zdaje sie 15% na jedno, 20% na dwoje i wiecej) oraz od tego w jakim stopniu zajmuje sie dzieckiem czyli ile czasu dziecko mieszka u niego.
              Jesli wiec np dziecko mieszka na stale z matka to ta moze ubiegac sie o zasilek od panstwa ktory zalezy od jej dochodow i wydatkow jakie ponosi. Jesli po skalkukowaniu okaze sie ze na dwie osoby (matka i dziecko) dochody sa za niskie to dostanie zasilek. Jesli pani wejdzie w zwiazek I zamieszka z partnerem to jego dochody beda brane pod uwage do zasilku ktory utrzymuje co jest oczywiste bo nie jest single parent przeciez. Mam nadzieje ze ci sie wyjasnilo.
              • grrruu Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 15:37
                Dzieci są z nami i chodzi o to, że jak sąd uzna że ja dużo zarabiam i to ma oznaczać niższe alimenty dla matki to ja jej mam swoimi zarobkami fundować tę wódę. Z jakiej racji? Nie po to pracuję, żeby ex mojego partnera sobie wygodnie żyła na mój koszt.
                  • grrruu Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 13.05.20, 08:23
                    To jest wątek poboczny wink - odniosłam się do absurdalnego moim zdaniem postulatu, żeby dochody nowych partnerów rodziców liczyły się przy ustalaniu wysokości alimentów na dzieci. Bo jestem zdania, że to nie ma żadnego znaczenia. Jeżeli dzieci są z matką, to ojciec ma wobec nich dokładnie takie same obowiązki alimentacyjne, bez względu na to, czy ona jest sama, czy ma biednego partnera czy bogatego. Nie ma też znaczenia, czy rzeczony ojciec ma biedną czy bogatą partnerkę, bo utrzymanie dzieci należy do rodziców a nie ich nowych partnerów.
            • grrruu Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 15:28
              W Polsce samotne rodzicielstwo nie kończy się z wejściem w konkubinat. Musi być wspólne dziecko lub ślub. I nadal nie wiem dlaczego moje zarobki mają zwalniać mamusię z łożenia na własne dzieci. Jasne, przy wspólnym gospodarstwie liczy się czynsz proporcjonalnej czy media, ale wara jej od moich pieniędzy. I na szczęście w Polsce sąd nie bierze tego co zarabiam pod uwagę. Mój partner nie jest samotnym ojcem bo mamy dwoje wspólnych dzieci ale to nijak nie zobowiązuje mnie do finansowania dzieci jego i jego ex
              • ritual2019 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 15:40
                grrruu napisała:

                > W Polsce samotne rodzicielstwo nie kończy się z wejściem w konkubinat.

                Co jest nielogiczne. Tak jak napisalam zaden system nie jest idealny ale polski jest patologiczny.

                I nadal nie wiem dlaczego moje zarobki mają zwalniać mamusię z łożenia na własne dzieci.

                A ktos tak napisal. Podalam ci przyklad jak jest u mnie czyli tzw alimenty rodzic placi w okreslonym z gory procencie od dochodow a drugi rodzic jesli ma za niski dochod otrzymuje zasilek I jesli wejdzie w zwiazek to dochod partnera bierze sie pod uwage ale rodzic nadal placi te 15 czy 20% alimentow.

                I na szcz> ęście w Polsce sąd nie bierze tego co zarabiam pod uwagę. Mój partner nie jest
                > samotnym ojcem bo mamy dwoje wspólnych dzieci ale to nijak nie zobowiązuje mnie
                > do finansowania dzieci jego i jego ex

                I to jest patologia, bo sad traktuje twojego partnera jako samotnego ojca ktorym nie jest bo do waszego budzetu wchodza tez twoje dochody.
                • grrruu Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 15:50
                  Nie wchodzą bo ja nie mam żadnego obowiązku dzielenia się moimi zarobkami ani z nim ani z jego dziećmi,to jest wyłącznie kwestia mojej osobistej decyzji, więc sąd nie może tego brać pod uwagę, tak samo jak nie bierze pod uwagę prezentów od bogatej cioci.
                  • ritual2019 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 16:01
                    grrruu napisała:

                    > Nie wchodzą bo ja nie mam żadnego obowiązku dzielenia się moimi zarobkami ani z
                    > nim ani z jego dziećmi,to jest wyłącznie kwestia mojej osobistej decyzji, więc
                    > sąd nie może tego brać pod uwagę, tak samo jak nie bierze pod uwagę prezentów
                    > od bogatej cioci.


                    Alez zyjac wspolnie prowadzicie gospodarstwo domowe wspolnie wiec owszem twoje dochody do tego.wchodza tak samo jak jego I tak powinno byc dla sadu jak i wszelkich urzedow dajacyh zasilki (nie w tym rzecz czy korzystacie to przyklad) a to co wy sobie ustalicie miedzy soba to wasza sprawa.
                    • grrruu Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 16:21
                      Nie chodzi o nasze ustalenia ale o prawo. Nie mam obowiązku dokładania się np. do wakacji jego dzieci, więc nie ma znaczenia ile zarabiam - one mają być sfinansowane przez rodziców bo to ich obowiązek. Partner nie może przecież w żadne sposób wyegzekwować ode mnie np. kupienia dzieciom ubrań. Nie muszę dawać na to kasy
                      • ritual2019 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 16:28
                        grrruu napisała:

                        > Nie chodzi o nasze ustalenia ale o prawo. Nie mam obowiązku dokładania się np.
                        > do wakacji jego dzieci, więc nie ma znaczenia ile zarabiam - one mają być sfina
                        > nsowane przez rodziców bo to ich obowiązek. Partner nie może przecież w żadne s
                        > posób wyegzekwować ode mnie np. kupienia dzieciom ubrań. Nie muszę dawać na to
                        > kasy


                        Jesli prowadzicie wspolne gospodarstwo domowe to budzet tez macie wspolny, nawet jesli ty nie dokladasz sie do kupienia ubran dziecku partnera to dokladasz sie do rachunkow wiec jego wydatki automatycznie sa nizsze. Zasada jest taka ze zyjac razem wasze dochody sie sumuje bez wchodzenia w szczegoly czy ty kupujesz szampon czy pare gaci.
                • ritual2019 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 15:43
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Nienienie. Wciąż jest samotny. Przestaje być samotny jeśli weźmie ślub, a pani
                  > która bez ślubu żyje z nowym facetem jest samotną matką.

                  To jest wlasnie patologia polskiego systemu, tak wlasnie 'samotni' rodzice wyludzaja zasilki albo miejsca w placowkach.
                  • triss_merigold6 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 15:47
                    Ależ miejsca w placówkach nie wyłudzają ponieważ gminy pojęcie "samotna matka" interpretują w wersji: ojciec dziecka nie żyje, przebywa w zakładzie karnym lub nie istnieje w papierach i matka nie otrzymuje alimentów, powyższe należy udokumentować.
                    Jaki zasiłek z tytułu samotnego wychowywania dziecka przysługuje? Bo ja znam jeden, w wysokości 170 zł - przysługuje jeśli ojciec dziecka nie żyje, jest w więzieniu lub nie istnieje w papierach.
                    • abecadlowa1 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 16:14
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Jaki zasiłek z tytułu samotnego wychowywania dziecka przysługuje? Bo ja znam jeden, w wysokości 170 zł - przysługuje jeśli ojciec dziecka nie żyje, jest w wię
                      > zieniu lub nie istnieje w papierach.

                      Teraz już zawrotne 193 zł. To jest dodatek do zasiłku rodzinnego z tytułu samotnego wychowywania dziecka. Prawo do niego zależy od kryterium dochodowego, które wynosi 674 zł na osobę. Nie przysługuje, gdy ojciec jest w wiezieniu, a tylko gdy nie żyje, nie ustalono ojcostwa lub sąd oddali pozew o alimenty.

                      I tak jak Triss pisze to jest jedyny w Polsce zasiłek dla samotnych rodziców. Zastanawiam się ile osób go w ogóle otrzymuje, bo kryteria są wyśrubowane.
                      • rosapulchra-0 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 13.05.20, 11:45
                        najma, jak zwykle pitoli trzy po trzy. Osobiście znam dwie "samotne" matki, które pobierają w UK benefity na dzieci, dofinansowanie do opłat za dom, który oczywiście dostały od miasta, i jeszcze tam jakieś inne zasiłki. Obie panie są zdrowe, atrakcyjne i obie mają partnerów, z którymi normalnie żyją.

                        --
                        A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
                    • ritual2019 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 12.05.20, 16:04
                      grrruu napisała:

                      > Jest samotnym rodzicem odnosi się do roli rodzica a nie do tego czy się z kimś
                      > regularnie sypia smile

                      Nie jest samotnym rodzicem skoro prowadzi z toba wspolne gospodarstwo domowe, jest z toba w zwiazku, to czy ze soba sypiacie I jak czesto jest bez znaczenia.
                      Ja tez nie jestem samotna matka, bo mieszkam z partnerem a to ze nie jest ojcem bilogicznym ani adopcyjnym moich dzieci czy ze nie mamy slubu jest bez znaczenia.
                  • rosapulchra-0 Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 13.05.20, 11:37
                    ritual2019 napisał(a):

                    >
                    > To jest wlasnie patologia polskiego systemu, tak wlasnie 'samotni' rodzice wylu
                    > dzaja zasilki albo miejsca w placowkach.

                    Przecież dokładnie to samo robią "samotne" angielskie matki.

                    --
                    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
                    • grrruu Re: No dobra, alimenty, znacie jakiegos 13.05.20, 11:41
                      Przede wszystkim o wyłudzeniu to jest mowa jak ktoś udaje samotnego rodzica czyli mieszka z drugim rodzicem bez ślubu i wspólnie wychowują, a podaje że jest samotny. Mieszkanie z partnerem/partnerka z którą nie ma się dzieci w myśl polskiwgo prawa nie oznacza końca samotnego rodzicielstwa więc o żadnym wyłudzeniu nie ma mowy