Dodaj do ulubionych

Dlaczego ludzie nie umieją dziś się bawić?

14.05.20, 21:42
Na kanwie wątku o nielubieniu wesel.

Większość dyskutantek :
- nie lubi hucznych spędów i zbiorowych zabaw
- nie lubi rodziny ani nieznajomych
- nie lubi tańczyć ani nie lubi typowej muzyki do tańca
- nie lubi długich imprez, najlepiej by było wpaść na 2-3 godzinki i spadać do domu
- (deklaruje, że) nie lubi pić wódki
- generalnie nie lubi międzyludzkiej integracji, przyśpiewek, "długiej nocnej Polaków rozmowy", ba sama myśl o czymś takim napawa je wstrętem

No więc ja pamiętam czasy, gdy imprezowało się nieustannie. W liceum w latach 80-tych gdy robiło się imprezę w domu, to na zaproszonych 20 osób przychodziło 50, w tym część widzianych pierwszy raz na oczy. W hoojowym czasie po stanie wojennym mój ojciec uczestniczył w pewnych działaniach artystycznych (zespół ponad 50-cio osobowy) i brał mnie często ze sobą, również na obozy szkoleniowe i wyjazdy zagraniczne. To była jedna wielka nieustanna impreza. Potem studiowałem od końca lat 80-tych i też załapałem się jeszcze na końcówkę tradycyjnego "życia studenckiego", gdzie prawie codziennie jechało się jakiegoś akademika z flachą (czasem w ciemno!) albo do knajpy i balangowało do rana.

Jeśli czegoś mi brakuje w dzisiejszych czasach., to właśnie tego. Żyjemy w kieracie praca-dom, ludzie odwiedzają się niechętnie, a o hucznych baletach można zapomnieć (kiedyś wszak bywało, że odbywały się one nawet w pracy i to w godzinach pracy! ). A jak pojawia się jakaś zakonserwowana żywa skamielina tego typu zabawy, pod postacią tradycyjnego wesela, no to włącza się zbiorowy lament, że jak to, a po co i w ogóle na co to komu. Po przeczytaniu tamtego wątku odnoszę wrażenie, że udział w takim balecie to dla większości Pań jest czymś za karę. A przynajmniej cierpiętniczym poświęceniem.
Obserwuj wątek