Dodaj do ulubionych

Formalizacja jako warunek bycia razem

15.05.20, 15:24
Pisałyście ostatnio o tym, że są pary, które celowo nie biorą ślubu ze względu na dzieci, albo takie, które celowo ten ślub biorą z tego samego powodu.

A co myślicie o oczekiwaniu ślubu, czyli formalizacji związku jako warunku dalszego bycia ze sobą. Kuzynka (zwana w Polsce, nie wiem czemu "siostrą cioteczną") od pięciu lat jest z facetem. Mają dwójkę dzieci w wieku 2 i 3 lata. Facet o sześć lat starszy od początku ślubu żadnego nie chciał, wymigiwał się itp. W międzyczasie ona zaszła w ciążę, po roku kolejne dziecko. Ona stawia mu warunki, że albo się się z nią ożeni, albo to koniec. Na co on konsekwentnie teraz odpowiada: nie, chcesz mnie zostawić, droga wolna... Ona jednak nie decyduje się na odejście.

Żyją w dużym wynajmowanym mieszkaniu, długterminowa umowa jest podpisaną na nią, ale on płaci. On ma z kolei swoje mieszkanie zagranicą, gdzie pracował 10 lat i je wynajmuje. Nie chce sprzedać i kupić w Polsce, bo mówi, że tak bardziej mu się opłaca. Co byście doradziły w takiej sytuacji kobiecie (36 l.)?
Obserwuj wątek
            • potworia116 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 19:45
              No, nie zgodzę się. Człowiekowi w toku życia zmueniają się i poglądy i potrzeby. A już nic nie wpływa na zmianę optyki bardziej niż dzieci i nie dziwię się, że przy dwójce formalizacja stała się pożądana, jako czynnik zwiększający poczucie bezpieczeństwa. Pan ma w rzyci poczucie bezpieczeństwa swojej partnerki i matki swoich dzieci i pławi się w poczuciu moralnej przewagi „bo on się od początku na to nie pisał”. Bardzo to, moim zdaniem, małoduszne i dziwię się, że tyle rozsądnych zdawałoby się kobiet temu przyklaskuje.
              Sama byłam zdecydowaną przeciwniczką legalizacji związków, dopóki mój partner nie zginął, kiedy byłam na początku ciąży. Uporządkowanie bałaganu prawnego trwało ponad 2 lata, o konsekwencjach emocjonalnych nie wspominam.
              • trampki-w-kwiatki Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 21:25

                > Sama byłam zdecydowaną przeciwniczką legalizacji związków, dopóki mój partner n
                > ie zginął, kiedy byłam na początku ciąży. Uporządkowanie bałaganu prawnego trwa
                > ło ponad 2 lata, o konsekwencjach emocjonalnych nie wspominam.

                Przykro mi z powodu twoich doświadczeń.
                Niestety dlatego właśnie uważam, że najpierw ślub, potem dzieci. Powinno się uczyć w szkołach czym jest ślub w sensie prawnym. Bo póki co młodzi nie chcą ślubu, bo nie, a potem są problemy. I najczęściej traci kobieta.
                  • trampki-w-kwiatki Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 00:02

                    > Fajnie, że masz i zawsze miałaś takie słuszne i dojrzałe poglądy, ale ludzie są
                    > różne.

                    Nie zrozum mnie źle, nie krytykuję cię, nie mogłaś przewidzieć tego co się zdarzyło.
                    Chodzi mi o to, że serio powinno się młodych uczyć po co ludzie w ogóle biorą ślub. Że to nie chodzi o imprezę, sukienkę i panboga, że to jest poważna umowa. Gdyby młodzi wiedzieli, czynili by może rozsądniej. Winię brak świadomości.
                    • potworia116 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 00:25
                      Nie wzięłam tego do siebie i nie mówię we własnym imieniu. Miałam na myśli, że do tej „poważnej umowy” różni ludzie dojrzewają w różnym tempie, niejedna para wzięła ślub z dwójką dzieci w charakterze orszaku, ktoś zapragnął wcześniej, ktoś się trochę nagiął, dla jednego to prawne zabezpieczenie, dla innego symboliczny akt. Kluczem do sukcesu jest tu dojrzałość relacji, nie kolejność działań.
                      Czego powinno się uczyć młodych? Kto ma ich uczyć i gdzie? Jeśli chodzi o podstawy prawa jako takiego, to od lat gardłuję, że powinny być w programie nauczania od przynajmniej gimnazjum. Jeśli tego, że „najpierw ślub, potem dzieci” to zakrawa na doktrynerstwo i nie sprawdzi się jako przekaz edukacyjny. Jako plan na życie też nie zawsze i niekoniecznie.
                      • demodee Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 09:46
                        > Czego powinno się uczyć młodych? Kto ma ich uczyć i gdzie?Czego powinno się uczyć młodych? Kto ma ich uczyć i gdzie?

                        Młodych uczą przykłady z życia (koleżanka, która się nie zabezpieczała i zaszła, a chłopak ją zostawił itp.) oraz przykłady z literatury.

                        Gdyby ludzie więcej czytali, to mniej byłoby nieszczęść na świecie.
                      • trampki-w-kwiatki Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 18.05.20, 10:42

                        > Czego powinno się uczyć młodych? Kto ma ich uczyć i gdzie? Jeśli chodzi o podst
                        > awy prawa jako takiego, to od lat gardłuję, że powinny być w programie nauczani
                        > a od przynajmniej gimnazjum. Jeśli tego, że „najpierw ślub, potem dzieci” to z
                        > akrawa na doktrynerstwo i nie sprawdzi się jako przekaz edukacyjny. Jako plan n
                        > a życie też nie zawsze i niekoniecznie.

                        Nie, nie. W praktyce chodzi mi o to, że młodzież powinna mieć podstawy prawa w programie nauczania. Żeby mieć lepszą świadomość jakie prawa i obowiązki nakładają na nich określone umowy, w tym umowa małżeństwa.
                        Po prostu, nie tam żadne doktrynerstwo. Wówczas decyzję o tym, czy godzić się na określone ryzyko podejmowaliby bardziej świadomie. Bo teraz ilekroć słyszę "świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście przysięgam..." to myślę, że ta świadomość jest żadna wśród młodzieży.
              • araceli Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 22:00
                potworia116 napisała:
                > Sama byłam zdecydowaną przeciwniczką legalizacji związków, dopóki mój partner n
                > ie zginął, kiedy byłam na początku ciąży. Uporządkowanie bałaganu prawnego trwa
                > ło ponad 2 lata, o konsekwencjach emocjonalnych nie wspominam.

                Sugerujesz, że jakby był mężem to konsekwencje emocjonalne byłyby mniejsze?

                Bałaganu w kwestiach pranych nie należy mieć niezależnie od stanu cywilnego.
                • potworia116 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 22:14
                  Och, jakież czujne spostrzeżenie. To, że nie dałam ukochanemu człowiekowi tego, na czym mu zależało, jest dodatkowym obciążeniem emocjonalnym. Dobrze się wytłumaczyłam, czy będzie dalsze przesłuchanie?

                  Co do drugiej części Twojej światłej wypowiedzi, to polecam zapoznanie się z niuansami prawa rodzinnego.
                  A za radę oczywiście dziękuję, ematka jak zawsze potrafi empatycznie wesprzeć.
                    • potworia116 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 22:51
                      To się zapoznaj z konkretami. Bałagan prawny powstał na skutej braku legalizacji związku w chwili śmierci, wobec tego Twoja porada jest w danej sytuacji bezwartościowa. Choć ogólniejako złota myśl nie pozbawiona słuszności. Do wyhaftowania na makatce.
                      • araceli Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 22:58
                        potworia116 napisała:
                        > To się zapoznaj z konkretami. Bałagan prawny powstał na skutej braku legalizacj
                        > i związku w chwili śmierci,

                        Po pierwsze - formalizacji. Twój związek nie był nielegalny. Po drugie - bez konkretów ciężko odnieść się czy to była rzeczywista przyczyna bo tak jak pisałam - porządek można mieć i bez ślubu.
                          • araceli Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 17:08
                            maly_fiolek napisała:
                            > Najważniejsze - dziedziczenie po ojcu. Jak konkubent umrze przed uznaniem dziec
                            > ka to naprostowanie sytuacji jest bardzo ciężkie. W przypadku śmierci męża spra
                            > wy dziedziczenia są proste.

                            Oczywiście - dlatego warto uznać dziecko przed urodzeniem.
                            • trillian Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 17.05.20, 11:58
                              araceli napisała:

                              > maly_fiolek napisała:
                              > > Najważniejsze - dziedziczenie po ojcu. Jak konkubent umrze przed uznaniem
                              > dziec
                              > > ka to naprostowanie sytuacji jest bardzo ciężkie. W przypadku śmierci męż
                              > a spra
                              > > wy dziedziczenia są proste.
                              >
                              > Oczywiście - dlatego warto uznać dziecko przed urodzeniem.
                              >
                              >

                              Ona była na początku ciąży, nie każdy po wysikaniu dodatniego testu idzie do USC.
                              W małżeństwie właśnie dlatego jest prościej, bo te wszystkie formalne kwestie są uregulowane z automatu. Nie trzeba myśleć o każdym możliwym scenariuszu zabezpieczenia się.
                              • araceli Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 18.05.20, 16:50
                                trillian napisała:
                                > Ona była na początku ciąży, nie każdy po wysikaniu dodatniego testu idzie do USC.
                                > W małżeństwie właśnie dlatego jest prościej, bo te wszystkie formalne kwestie s
                                > ą uregulowane z automatu. Nie trzeba myśleć o każdym możliwym scenariuszu zabez
                                > pieczenia się.

                                Nie odnoszę się do 'onej' tylko ogólnie do danej kwestii. I jeżeli już się zachodzi w ciążę bez ślubu to akurat łatwiej - nawet następnego dnia po nasikaniu na test - polecieć z uznaniem dziecka do USC niż szybko wziąć ślub, bo na to jest zdaje się nadal minimum miesięczna karencja. Warto wiedzieć.
                • trillian Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 22:57
                  araceli napisała:

                  > potworia116 napisała:
                  > > Sama byłam zdecydowaną przeciwniczką legalizacji związków, dopóki mój par
                  > tner n
                  > > ie zginął, kiedy byłam na początku ciąży. Uporządkowanie bałaganu prawneg
                  > o trwa
                  > > ło ponad 2 lata, o konsekwencjach emocjonalnych nie wspominam.
                  >
                  > Sugerujesz, że jakby był mężem to konsekwencje emocjonalne byłyby mniejsze?
                  >

                  OJP, słoń w składzie porcelany.

                  > Bałaganu w kwestiach pranych nie należy mieć niezależnie od stanu cywilnego.
                  >

                  A przed przewróceniem się należy usiąść.
                  • araceli Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 23:02
                    trillian napisała:
                    > A przed przewróceniem się należy usiąść.

                    A co to ma do rzeczy? Przed wystąpieniem wielu rzeczy w życiu nie można się ustrzec ale można zapobiegać ich skutkom. Wiele, wiele wątków było na jematce o takich sprawach. Całkiem niedawno wałkowany temat śmierci męża i dziecka w wypadku, gdzie po spadek upomnieli się teściowie. Śmierci nie można uniknąć ale w wielu przypadkach bałaganu po niej tak.
              • lumeria Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 16:16
                potworia116 napisała:

                > No, nie zgodzę się. Człowiekowi w toku życia zmueniają się i poglądy i potrzeby

                Oczywiście, ze tak. Często życie weryfikuje poglądy. I wtedy próbujemy zaspokoić potrzeby,, które się ujawniły. W tym problemu nie ma. Problem jest w tym, jak pani to realizuje - pogróżkami.

                Następna sprawa to to, ze ponosimy konsekwencje naszych decyzji podjętych pod wpływem przekonań, które teraz przestały być aktualne.

                Jednocześnie to, ze my przekonania zmieniłyśmy nie oznacza, ze inni również maja obowiazek się dostosować. Maja prawo, by ich przekonania pozostały niezmienne.
                • potworia116 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 16:55
                  Ludzie, którym na sobie zależy, owszem, dostosowują się do swoich przekonań.
                  Facet, oprócz tego, że egoista, robi wrażenie bardziej niezrównoważonego niż kobieta.To, co nazywasz pogróżkami wygląda mi na akt desperacji. Życzę kobiecie, żeby znalazła w sobie siłę, żeby spełnić to, co jak pewnie sama przeczuwa, jest tu jedynym słusznym rozwiązaniem.
                    • lumeria Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 17:08
                      I powiem tak - gdyby mnie facet groził odejściem, to tez powiedziałabym mu, ze jeśli tak chce, to ja go powstrzymać nie jestem w stanie.

                      To raczej wskazuje na rozpad relacji. I niestety po takich ostrych jazdach nie wiem czy czulabym, ze mi ta tym człowieku zalezy, jesli on sobie pozwala na takie skrajne grozby. Raczej sprawdziłabym, czy moje zaplecze finansowe i mieszkaniowe jest zabezpieczone.

                      Oczywiście tutaj obecność dzieci sprawy komplikuje.
                    • potworia116 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 17:08
                      Nie wiem, to pytanie do niej, ewentualnie do założycielki wątku.
                      Ale nie nie widzę tu mechanizmu presja - opór. Raczej kobieta coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że misiu jest nieobliczalny i szuka jakichkolwiek, choćby i iluzorycznych zabezpieczeń, bo nie dojrzała do radykalnych rozwiązań.
                      • lumeria Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 17:19
                        Jesli ktos próbuje wymusic bys zrobila cos, czego bardzo nie chcesz zrobić, to jak reagujesz?

                        Z automatu mowisz "widze, ze bardzo ci zalezy, wiec ok"?

                        A co jesli po glebokich przemyśleniach jednak nie chcesz tego zrobić, a osoba nadal nalega? Tłumaczysz dlaczego nie, a osoba dalej forsuje temat.

                        Zawsze ulegasz?

                        • lumeria Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 17:31
                          Nie bronie pana, tylko zwracam uwagę na to, ze sposób w jaki pani stara sie zaspokoić swoje (prawdopodobnie słuszne) potrzeby daje wręcz odwrotne rezultaty - zaostrza konflikt i zwiększa ryzyko, ze pan ja zostawi bez środków utrzymania.

                          Ciężkie działo grożenia odejściem/rozwodem wytacza się jedynie wtedy, kiedy realizacja tego ultimatum nie poskutkuje tym, ze kobieta z dziećmi wyląduje pod mostem bez grosza przy duszy.
                        • trillian Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 17.05.20, 11:42
                          lumeria napisała:

                          > Jesli ktos próbuje wymusic bys zrobila cos, czego bardzo nie chcesz zrobić, to
                          > jak reagujesz?
                          >
                          > Z automatu mowisz "widze, ze bardzo ci zalezy, wiec ok"?
                          >

                          Dobra, ale myślisz że ona tak pewnego pięknego dnia się obudziła i powiedziała: ślub albo wypad?
                          Raczej to wymuszenie to ostatnia faza desperacji, nie popieram, ale też nie róbmy z kobiety potwora bo chce wziąć ślub z ojcem swoich dzieci!
                          • lumeria Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 17.05.20, 12:25
                            >Dobra, ale myślisz że ona tak pewnego pięknego dnia się obudziła i powiedziała: ślub albo wypad?

                            Mysle, ze jest to kobieta, która ulegle zgodziła sie na warunki, które faktycznie nigdy jej nie odpowiadały bo zależało jej na tym mężczyźnie.

                            Lecz ta sytuacja psychicznie jątrzy i wreszcie ulewa sie jej, wiec zaczyna konkubentowi grozić odejściem.

                            Wtedy facet eskaluje (mówi idź i grozi zniknięciem) i sprowadza ja z powrotem do parteru, gdzie jest uległa i zależna od pana.

                            Puki pani nie ma żadnych zasobów własnych to właściwie nie ma rozwiązania tego szach-matu. Oboje wiedzą, ze ona nie odejdzie.

                            Wiec zamiast stawiać bezsensowne ultimatum lepiej byłoby pracować nad zasobami - znaleźć lepiej płatną prace, dokształcać sie, zajmować sie tym co daje jej jakieś korzyści i zadowolenie.
                      • beataj1 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 17:26
                        Ale przecież cała aferę zaczęła ona. Czyli sobie mniej lub bardziej spokojnie A nagle Pani zapragnela ślubu i zaczęła szantaż. Z miłości postanowiła postraszyc rozstaniem. A on bydle, bo się nie ugiął.

                        Kto tu jest nieprzewidywalny?
                          • beataj1 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 20:17
                            Chcenie jest ok. Każdy ma prawo czegoś chcieć. Nie widzę tylko powodu dlaczego jej chcenie umotywowane szantażem ma byc ważniejsze od jego niechcenia.

                            Wg niej ma byc ślub albo rozstanie. Wg niego brak ślubu albo rozstanie. 50:50
                            Trzeba wziąć pod uwagę inne czynniki. Pamiętając o tym ze kartę rozstania na stół wyjęła Pani.

                            Przecież to są podwójne standarty.
                              • beataj1 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 20:32
                                Ona wyszła z asa A on z jockera. Ja nie twierdzę że ona nie ma racji. Ale szantazowanie kogoś w związku nigdy nie kończy się dobrze. Na co ona liczyła że on się przestraszy rozstania ochajta z nią i zapomni o szantażu? I będą żyli długo i szczęśliwie?
                                Jeżeli do tej pory facet był ok (A nie wiemy o tym czy tak było- natomiast zakładam że tak bo inaczej po co slub) . To jazdy o ślub były podkopywaniem dobrostanu rodziny. Bo to mieszać w czymś co działa.

                                Ja faceta nie tłumaczę ale wiem że jakby mnie mój facet zaczął szantażować że mam zrobić coś na czym mu zależy bo jak nie to się rozstaniemy , to pierwsze co bym zrobiła to przygotowała solidną strategię rozstania. Inną sprawą czy bym ja zrealizowała.
                                Ale plan bym miała- bo widać że temat jest na tapecie.
                                    • trillian Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 17.05.20, 11:55
                                      beataj1 napisała:

                                      > To jak związek jest w fatalnej kondycji to na co komu ten ślub?
                                      >

                                      Jej jest potrzebny do poczucia bezpieczeństwa uczuciowego (bo jak bierze ze mną ślub to znaczy że mamy przed sobą przyszłość) i finansowego (anglistka które przez ostatnie niemal 4 lata była zajęta wydawaniem na świat ich dzieci nie ma raczej takich możliwości zarobkowych jak on).

                                      Jemu nie jest do niczego potrzebny, bo bezpieczeństwo uczuciowe (o ile go w ogóle potrzebuje z tą panią) zapewnia mu obecność małych dzieci które ją do niego przywiązują, a bezpieczeństwo finansowe to on ma w Singapurze.

                                      I stąd cała jazda. Oczywiście że szantaż to nie jest dobre wyjście (a zwłaszcza taki nieskuteczny). Trzeba po prostu odchować dzieci i zadbać o własne finanse. Może jak pani będzie miała faktyczną możliwość odejścia to panu też zacznie bardziej zależeć, ale na razie to ona jest na jego widelcu.
                                  • trampki-w-kwiatki Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 18.05.20, 10:46
                                    potworia116 napisała:

                                    > Nie twierdzę, że szantaż jest dobrą metodą na cokolwiek. Ale myślę, że jest sku
                                    > tkiem, a nie przyczyną fatalnej kondycji tego związku.

                                    Słusznie uważasz. Kobieta uświadomiła sobie swoją fatalną pozycję i jedyne co jej zostało to takie coś.
                                    Jak mysz zapędzona w róg.
                                    • araceli Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 18.05.20, 17:07
                                      trampki-w-kwiatki napisała:
                                      > potworia116 napisała:
                                      > > Nie twierdzę, że szantaż jest dobrą metodą na cokolwiek. Ale myślę, że je
                                      > st sku
                                      > > tkiem, a nie przyczyną fatalnej kondycji tego związku.
                                      >
                                      > Słusznie uważasz. Kobieta uświadomiła sobie swoją fatalną pozycję i jedyne co j
                                      > ej zostało to takie coś.
                                      > Jak mysz zapędzona w róg.


                                      Tyle, że w jej obecnej sytuacji ślub niewiele zmieni.
                            • potworia116 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 21:06
                              Chcę ślubu znaczy: zależy mi na tobie, na nas jako rodzinie, chcę wctym trwać i w to wrastać.

                              Nie chcę ślubu znaczy: jakoś się tu zasiedziałymi i rozmnożyłem, ale prędzej czy później zamierzam ruszyć ku swemu Prawdziwemu Przeznaczeniu i wolę wtedy nie być krępowany formalnościami.

                              Ona: Jeśli tak, to koniec.
                              On: Jak ładnie przeprosisz, to jeszcze z tobą chwilę pobędę.

                              Naprawdę widzisz tu symetrię?
    • beataj1 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 15:29
      Żeby się zastanowila nad tym co jest jej ostatecznym celem.
      - bycie z tym facetem, nawet jeżeli byłoby to bez ślubu, bo to facet jest ważny czy
      - ślub, nawet jeżeli nie z tym facetem, bo to ślub ma znaczenie.

      I jak już zdecyduje będzie wiedziała co robić i poniesie tego ewentualne konsekwencje.
    • amast Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 15:31
      > od pięciu lat jest z facetem. Mają dwójkę dzieci w wieku 2 i 3 lata. Facet o sześć lat starszy od początku ślubu żadnego nie chciał, wymigiwał się itp. W międzyczasie ona zaszła w ciążę, po roku kolejne dziecko. Ona stawia mu warunki, że albo się się z nią ożeni, albo to koniec.

      Od dawna mu te warunki stawia?
      • prostaboszka Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 17:04
        amast napisała:

        > Od dawna mu te warunki stawia?

        Właściwie od początku kiedy są razem. Wcześniej on powiedział, że go raczej nie interesuje, ale może zmieni zdanie. Ona nasiliła te warunki po urodzeniu drugiego dziecka. Rodzina też naciska a raczej naciskała, bo już odpuściła. A z boku wygląda tak, że im bardziej on jest ciśnięty, tym bardziej jest na nie, co już w zasadzie jest przesądzone. Kobieta robi mu raz na kwartał wielką awanturę, on wyjeżdża na 2-3 dni, jej przechodzi, dzwoni do niego, przeprasza, on wraca. To nie jest patologiczna rodzina. On jest architektem, a ona nauczycielką ang.
        • amast Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 21:27
          >> Od dawna mu te warunki stawia?

          > Właściwie od początku kiedy są razem.

          No to chyba coś jej nie wychodzi. I już nie wyjdzie. Jak jej zależało na ślubie to trzeba było to załatwić przed dziećmi. Jak facet od początku mówił, że ślub nie, to trzeba było poszukać innego, chętnego. Teraz te jej pretensje to ani uzasadnione, ani z perspektywami na realizację...

          Aha. I po raz kolejny: to, że inżynier i nauczycielka wcale nie oznacza, że to nie jest patologiczna rodzina. Te awantury, wyjazdy, powroty to owszem, trochę patologicznie wygląda.
        • bulzemba Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 22:20
          prostaboszka napisła:
          >. To nie jest patologiczna rodzina. On jest architektem, a ona nauczycielką ang.

          Chciała byś. Jazdy takie, że ojciec dzieciom raz trzy miesiące się wypina na całą rodzinę a kobieta dzwoni i się płaszczy to definiuje patologię.
        • lumeria Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 16.05.20, 22:14
          > Kobieta robi mu raz na kwartał wielką awanturę, on wyjeżdża na 2-3 dni, jej przechodzi, dzwoni do niego, przeprasza, on wraca.

          Czyli mają taki folklor związkowy i obydwoje wiedzą, ze to raczej nic nie znaczy. Założę się, ze po powrocie maja fajny seks i jest pięknie. Potem znowu robi się nudno i rutynowo, wiec pani znowu podkręca emocje. I tak w kółko.
          • potworia116 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 17.05.20, 11:15
            Dobrze by było, gdyby tak było. Mało prawdopodobne wśród ludzi 35+ z dwójką dzieci na głowie, ale nie całkiem niemożliwe.
            Znałam kilka par funkcjonujących w ten sposób przed trzydziestką. Na ogół identyfikowali dysfunkcję i się rozstawali albo hajtali.
    • z_lasu Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 15:36
      Determinacja zarówno jednej jak i drugiej strony sugerują, że nie jest to ich widzimisię, ale obie strony mają poważne powody by tak stawiać sprawę. Co nie rokuje najlepiej temu związkowi niezależnie jakie decyzje podejmą. Wygląda jakby skrajnie sobie nie ufali.
    • fitfood1664 Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 15:40
      niech urodzi trzecie dziecko, może to go wreszcie zmotywuje big_grin

      na poważnie, niech się zastanowi, co poszło nie tak, że wpędziła się w taką patową sytuację, może to oszczędzi jej podobnych atrakcji na przyszłość

      facet się z nią nie ożeni, gdyby rozpatrywał ją w kategorii kandydatki na żonę, to już by nią była, dzieci to skutek uboczny seksu z nią
      • bi_scotti Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 15:57
        A ona chce slubu, bo …?
        Jesli wszystkie sprawy formalne sa pospisywane by the book (finances, opieka nad dziecmi w razie whatever, opieka w chorobie etc. etc. etc.), to trudno sie facetowi dziwic, ze obstaje przy zdaniu, ktore wyrazil byl gdy zwiazek sie zadzierzgiwal. Jesli zas formalities nie sa do konca obgadane/spisane, to ona raczej winna poswiecic swoja energie & sile przekonywania na dopracowanie owych a nie na naciski na slub. Nalezy sie domyslac, ze skoro bez owego slubu stala sie matka dwojki dzieci, to nie religijne wzgledy jej chodzi, eh wink Gdyby to byla moja "siostra cioteczna" (corka siostry mojej matki wink), to tak wlasnie bym jej poradzila. Cheers.
    • str8.up Re: Formalizacja jako warunek bycia razem 15.05.20, 16:05
      Siostra cioteczna to chyba tylko w niektórych regionach. U mnie jest tylko kuzynostwo, ale w Warszawie często słyszę o braciach i siostrach ciotecznych. Na ślubach się nie znam, na szantażach też nie bardzo, tylko o tych siostrach chciałam napisać.