Dodaj do ulubionych

Spojrzenia matek mi bardzo trzeba.

15.05.20, 23:03
Jak widzicie taka sytuację? Ja jestem nieobiektywna, ale też moje spojrzenie na sytuację z racji nieposiadania dzieci może być nietakie. Cała sytuacja dotyczy osoby mi blisko znajomej, której dziś chyba powiedzialam za dużo albo i nie za dużo.
Otóż, matka lat 44, dziecko lat 14. Matka nigdy nie pracowała, teraz kasę daje były mąż, w zasadzie zostawił jej mieszkanie, samochód, spłaca hipotekę o ile to ma jakiekolwiek znaczenie w wątku. W lutym rozwiodła się z ojcem dziecka. W czasie czekania na rozprawę poznała faceta, młodszy, bez zobowiązań, na moje oko chce się pobawić i nic więcej, ale czemu nie skoro i ona chce. Kilka spotkań, jakieś pogaduchy, seks, takie tam, wiadomo. Natomiast jest maj i mi opowiedziała jak ta znajomość wygląda. Ona co piatek/ sobota jest u niego, zamawia taksówkę, jedzie koło 20 i wraca około 4 rano. Dziecko w tym czasie jest samo w domu, nie śpi i czeka na matkę. Czasami wpada też w środku tygodnia. Jak się nie widzą to w dzień, a wieczory do późna to już non stop wiadomosci na telefonie. Dodatkowo ona w zasadzie finansuje ten cały romans, on daje jedynie chatę. Liczac wygląda to tak: taxi w jedną stronę 40 zł- razem 80, do tego jakiś alkohol- liczmy 30-40, czasami bierze jakąś kolacje z knajpy albo przekąski, prezerwatywy, fajki. Czasami koleś coś ugotuje albo zrobi drina i to by było na tyle. W dodatku gość lubi jak baba wygląda, więc ta już wykupiła pół internetu, majty z kokarda, dziurka i bez, jakieś gorsety, pończochy, bodystocking i inne przebieranki. Zasadniczo co tydzień pojawia się w nowym outficie. I teraz do sedna, z dzieckiem są coraz większe problemy, wczoraj była cały dzień awantura, ona płakała, on trzaskał drzwiami, krzyczał, uczyc się nie chce, oceny spadły bardzo. I co ona robi? O 21 zamawia taksówkę i jedzie do kochanka, dziecko zaplakane zostaje samo do 3-4 nad ranem.
Nie wytrzalam i powoedzialam co myślę, że zaniedbuje dziecko, że dziecku brak uwagi, zaangażowania, rozmów i bycia z matka. Że dziecko doskonale wie, że matka stroi się i zapieprza do kochanka i że zostawiła dzieciaka wczoraj samego, zapłakanego czym udowodniła jak ją to dziecko interesuje. No i jak może tyle kasy miesięcznie przepier..ć na randki, jak ma za dużo niech odkłada, niech wyda na fajne wakacje z dzieciakiem. No takie tam, bo aż wszystko we mnie zabuzowało. Miałam rację czy nie?
Obserwuj wątek
            • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 11:24
              A ta twoja 14latka też w lutym przeżyła wasz rozwód, jej ojciec poszedł i pewnie też lata na panny, a ty w każdą sobotę się stroisz i wychodzisz, po czym wracasz nad ranem? Jeżeli tak, to weź też pod uwagę, że jej płacz może wynikać też z innych rzeczy i nie można tego też tak pominąć na zasadzie machnę ręka, co tam, strategia taka. Może być i strategia, a może i nie być. Ja jestem zwolennikiem szerszego patrzenia, bo wielu dorosłych sobie nie radzi, ta matka też, a co dopiero dziecko.
            • jowita771 Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 20:54
              Ja bym nie wykluczała, że to dziecko czuje się opuszczone po prostu. Córka mi pokazywała, co napisał jej kolega do jednej z koleżanek po nieudanej próbie samobójczej. Napisał "musiałem się powiesić, żeby mama ze mną porozmawiała". Ten chłopiec miał depresję, ten od koleżanki hrabiny może nie ma, ale wszystko jedno, nie ma tak ważnej sprawy, żeby zostawić płaczące nieszczęśliwe dziecko i sobie pójść. Dorosłej osoby bym nie zostawiła, nie mówić o dziecku.
              • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 21:22
                Qwa, powiedziałaś głośno to czego ja powiedzieć się bałam. Ale znam taki przypadek z opowieści ciotki. Też życie sielanka, dziecko w czasie rozwodu miało 11 lat, ojciec poszedł, matka też poszła. Ten dzieciak podobnie zostawał sam, a wszyscy mieli go w dupie. Nawet jak byli to takie było to bycie a idź do lekcji, a zajmij się tym, a mniej jakieś zainteresowania itd. Wszystko byle tyłka nie zawracał i problemów nie robił. Nie robił, bo jak robił to jedynie kary i opierdziel dostawał. Kiedy miał 13 lat na ciele zauważyli blizny, dziecko się cięło. Blizny, które miały już ze 2 lata! Tacy byli zainteresowani. Pochodzili do psychologa, ale życie się nie zmieniło. Dorastał, kumple, alkohol, fajki, dopalacze, powtarzanie klasy. W wieku 16 lat próba samobójcza. Wtedy ojciec bardzo mocno wkroczył do akcji, zabrał nawet dzieciaka do siebie. Dziś to już dorosły facet, ogarnął się nawet, skończył studia, ożenił. Z rodzicami kontakty ma zimne i okazjonalne. Matka do dziś nie może sobie darować, jest sama, życia sobie nie ułożyła. Warto było? No właśnie. Za to znam matki, które życie sobie poukładały, tam dzieci były zawsze na pierwszym miejscu. Ja nawet miałam teorie, że im jest łatwiej się poukładać, bo one mają dzieci, ograniczony czas i taki odpad od razu się wyautuje, zostanie tylko ten co chce normalnie sobie życie ułożyć. I coś w tym jednak jest.
    • tanebo001 Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:13
      Kij z dzieciakiem. Przeżyje. Gorzej że ona ma problemy sama ze sobą. Chłop ją rzucił więc szuka potwierdzenia własnej wartości jako kobieta w innych portkach. Byle jakich. Ten facet pobawi się i ją rzuci a ona upadnie jeszcze niżej. Przydałaby się jej terapia.
      • 3-mamuska Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:51
        tanebo001 napisał:

        > Kij z dzieciakiem. Przeżyje. Gorzej że ona ma problemy sama ze sobą. Chłop ją r
        > zucił więc szuka potwierdzenia własnej wartości jako kobieta w innych portkach.
        > Byle jakich. Ten facet pobawi się i ją rzuci a ona upadnie jeszcze niżej. Przy
        > dałaby się jej terapia.



        Może ,masz racje ze szuka.
        A może po prostu po 20 latach małżeństwa chce się wyszaleć i zabawić. Może doszła do wniosku
        ze to ostatni moment ze mąż ja zostawił i ma kochanki to co ona nie może? To ze kupuje bieliznę i alkohol nie świadczy ze kupuje to dla niego. Może jej samej to frajdę sprawia. Ile kobiet kupuje bieliznę tylko dla faceta?
        Czuje się seksi, ma ochotę na drinka to kupuje.
        Ot życie.
      • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:41
        Wiem, ale kilka takich i robi się pokaźna sumka. Na każdy weekend stówka na dojazdy, stówka na stroje i parę dyszek na pierdółki i już masz kwotę zaporowa. Nawet dziś jej obliczyłam, żeby lepiej dotarło jak zobaczy. A niestety na razie po rozwodzie świeżo, mieszkanie zapisane tylko na męża, mieli intercyzę, więc ona nie ma nic. Nic, ani pracy, ani mieszkania. Sądownie nie uregulowane sprawy majątkowe, więc co będzie nie wie nikt. Dlatego powinna oszczędzać na w razie co.
          • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:09
            abecadlowa1 napisała:

            > Ale jeżeli ona nic nie ma, to nic nie traci. Kasę na kochanka też nie swoją wyd
            > aje tylko eksa.

            Oczywiście. Tylko co będzie jak eks zechce zmienić sytuację? Gdzie zamieszka? Za co będzie żyła? A ten eks też nie daje bez dna. Kasa ma swój koniec i na jednym ucina wydatki, a ładuje w inne. A że się tak skończy to ja już wiem, epidemia go może jeszcze trzymała, bo i tak by guzik załatwił. Generalnie to małżeństwo dawało jej finansowo bardzo dużo, poziom życia full wypas, ale też poczucie wartości wyniosła zerowe.
            • abecadlowa1 Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:25
              Dorosły człowiek dokonując życiowych wyborów raczej liczy się z konsekwencjami, które przyjdzie mu ponieść. Nikt o zdrowych zmysłach nie decyduje się świadomie na działania, których skutków nie będzie w stanie udźwignąć. Więc Twoja koleżanka albo nie rozumie , co robi albo działa w przekonaniu, że robi to dla własnego dobra, zaspokaja potrzeby, których być może nie rozumiesz. Każda inwestycja wymaga kosztów. Tak czy inaczej zostaw ją w spokoju. To jej życie, jej wybory, jej koszty i jej konsekwencje. Jeżeli jej nie akceptujesz i nie jesteś w stanie znieść tego co robi, to zakończ tę znajomość. Jeżeli chcesz utrzymać relację z koleżanką to przestaj ją oceniać.
              • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:37
                Ty czytasz o czym ja pisze? Skoro moja bardzo bliska koleżanka, z którą byłyśmy razem od lat i w radości i w problemach sama się do mnie zwraca z czymkolwiek to ja jej się na siłę w jej sprawy nie wtrącam. Ale jeżeli jej się we łbie popier... ło i otwarcie mnie pyta co się dzieje to sorry, ale kończyć takiej znajomości nie będę, a właśnie powiem, bo może coś jej to pomoże. Jakby każdy kończył znajomość od razu, bo komuś odklepało w kryzysie to by nikt z nikim nie gadał. A właśnie takie osoby jak ty, nie oceniaj, przytakuj pożegnałam w swoim życiu, bo kiwanie główką to była żadna pomoc dla mnie swego czasu. Te które umiały i umieją powiedzieć wprost swoją opinię jak się chce poradzić cenie sobie bardzo. I tą osobę z wątku również, bo to fajna babka, ale aktualnie cholernie pogubiona.
          • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 11:56
            Wiesz, to że finansuje to fakt. Ją też utrzymuje, bo wiadomo, że bez pracy od razu na nogi nie stanie. Ten gość to też nie jakiś patol. Naprawdę zawsze dbał o rodzinę, o ich potrzeby, grosza im nie szczędził. Były fajne wyjazdy, była kasa i to duża na waciki dla niej, na ciuch, kosmetyczki, fryzjerow, były knajpy, ekstra mieszkanie. Życie na full wypasie, mi do niej to huuu daleko, nawet teraz. Natomiast na razie tam wszystko jest na gębę i podejrzewam, że jak się dowie co ona robi to będzie szybki ruch i kasa przestanie płynąć. I też się bym nie dziwiła, bo kochanek byłej żony to jedno, ale finansowanie go to już drugie. Kurde, ciężki temat.
              • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 16:14
                A myślisz, że ja wiem? Kurcze nic na to nie wskazywało, nic. Jeszcze na wakacjach byli, jeszcze Boże Narodzenie razem spędzili. Fakt, że ona jakieś panienki przeczuwała, ale nigdy go nie złapała, że rzeczywiście są, ale też nikt nie zaprzecza, że nie było. To też był koleś, który zrobił ogromne pieniądze, ostatni rok otwierał nowe punkty po Polsce, więc wyjeżdżał sporo. Ich życie to była trochę jak Dynastia, zawsze odpicowani, fajne ciuchy, zajebiste mieszkanie, auta. Super jedzenie, jak knajpa to na wypasie, wakacje, narty. No zazdro. I raptem on się wyprowadził, a potem ona mowi, że złożyła pozew. Pytałam, ale czemu? Bo mam już dość, więc też nie drążyłam co i jak, widocznie te panienki były. Ale też w tym małżeństwie była trochę stłamszona, on wielki biznesmen, a ona taka sobie była przy nim. Poczucie wartości jej siadło, ale nic z nim nie zrobiła, w sensie iść do pracy, coś swojego otworzyć. Nawet była propozycja, żeby objęła jakieś stanowisko biurowe w firmie, ale nie chciała. Nie wiem co nie zagrało, ale nie zagrało. Teraz też widzę, że pewność siebie zerowa, pomysłu na siebie nie ma, co dalej nie wie, ale to uderzy kiedyś ze zdwojoną siłą. Na razie ona to wypiera, żyje w bajce i wydaje jej się, że tak zostanie. Ale nie zostanie i chyba już zaczyna to docierać skoro wczoraj tyle z siebie wypluła.
    • ga-ti Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:20
      Gadasz ze znajomą o sexi bieliźnie, którą ona kupuje by zabłysnąć przed kochankiem? Może ja nie mam mocno rozbudowanego życia towarzyskiego, ale Twojego pojąć nie mogę.

      Uważam, że dzieciak lat 14 to nie 4 latek, spokojnie może sam w domu zostać. Moje by się cieszyły, net bez ograniczeń do rana wink
      Nie w tym problem, raczej w niepogodzeniu się przez młodego, że mama ma faceta i uprawia z nim sex (nie no starzy tego nie robią, bleee). Może głębsze relacje z ojcem by się przydały?
      A babeczka niech się dobrym seksem nacieszy, po 15 latach rutyny coś jej się od życia należy smile
    • 35wcieniu Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:23
      "A ja przynajmniej jestem szczesliwa chociaz nie mam partnera, a pisze o cudzym zyciu z podziwu godną regularnością żeby się upewnić, drogie ematki, czy myslicie tak jak ja. Podkreslam że ja w odroznieniu od innych jestem bardzo szczesliwa, chociaz nie mam partnera, omija mnie sporo problemów. Nie pamiętam czy wspominałam jak szczeliwa jestem".

      Za 3.. 2...1....