Dodaj do ulubionych

Spojrzenia matek mi bardzo trzeba.

15.05.20, 23:03
Jak widzicie taka sytuację? Ja jestem nieobiektywna, ale też moje spojrzenie na sytuację z racji nieposiadania dzieci może być nietakie. Cała sytuacja dotyczy osoby mi blisko znajomej, której dziś chyba powiedzialam za dużo albo i nie za dużo.
Otóż, matka lat 44, dziecko lat 14. Matka nigdy nie pracowała, teraz kasę daje były mąż, w zasadzie zostawił jej mieszkanie, samochód, spłaca hipotekę o ile to ma jakiekolwiek znaczenie w wątku. W lutym rozwiodła się z ojcem dziecka. W czasie czekania na rozprawę poznała faceta, młodszy, bez zobowiązań, na moje oko chce się pobawić i nic więcej, ale czemu nie skoro i ona chce. Kilka spotkań, jakieś pogaduchy, seks, takie tam, wiadomo. Natomiast jest maj i mi opowiedziała jak ta znajomość wygląda. Ona co piatek/ sobota jest u niego, zamawia taksówkę, jedzie koło 20 i wraca około 4 rano. Dziecko w tym czasie jest samo w domu, nie śpi i czeka na matkę. Czasami wpada też w środku tygodnia. Jak się nie widzą to w dzień, a wieczory do późna to już non stop wiadomosci na telefonie. Dodatkowo ona w zasadzie finansuje ten cały romans, on daje jedynie chatę. Liczac wygląda to tak: taxi w jedną stronę 40 zł- razem 80, do tego jakiś alkohol- liczmy 30-40, czasami bierze jakąś kolacje z knajpy albo przekąski, prezerwatywy, fajki. Czasami koleś coś ugotuje albo zrobi drina i to by było na tyle. W dodatku gość lubi jak baba wygląda, więc ta już wykupiła pół internetu, majty z kokarda, dziurka i bez, jakieś gorsety, pończochy, bodystocking i inne przebieranki. Zasadniczo co tydzień pojawia się w nowym outficie. I teraz do sedna, z dzieckiem są coraz większe problemy, wczoraj była cały dzień awantura, ona płakała, on trzaskał drzwiami, krzyczał, uczyc się nie chce, oceny spadły bardzo. I co ona robi? O 21 zamawia taksówkę i jedzie do kochanka, dziecko zaplakane zostaje samo do 3-4 nad ranem.
Nie wytrzalam i powoedzialam co myślę, że zaniedbuje dziecko, że dziecku brak uwagi, zaangażowania, rozmów i bycia z matka. Że dziecko doskonale wie, że matka stroi się i zapieprza do kochanka i że zostawiła dzieciaka wczoraj samego, zapłakanego czym udowodniła jak ją to dziecko interesuje. No i jak może tyle kasy miesięcznie przepier..ć na randki, jak ma za dużo niech odkłada, niech wyda na fajne wakacje z dzieciakiem. No takie tam, bo aż wszystko we mnie zabuzowało. Miałam rację czy nie?
Obserwuj wątek
            • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 11:24
              A ta twoja 14latka też w lutym przeżyła wasz rozwód, jej ojciec poszedł i pewnie też lata na panny, a ty w każdą sobotę się stroisz i wychodzisz, po czym wracasz nad ranem? Jeżeli tak, to weź też pod uwagę, że jej płacz może wynikać też z innych rzeczy i nie można tego też tak pominąć na zasadzie machnę ręka, co tam, strategia taka. Może być i strategia, a może i nie być. Ja jestem zwolennikiem szerszego patrzenia, bo wielu dorosłych sobie nie radzi, ta matka też, a co dopiero dziecko.
            • jowita771 Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 20:54
              Ja bym nie wykluczała, że to dziecko czuje się opuszczone po prostu. Córka mi pokazywała, co napisał jej kolega do jednej z koleżanek po nieudanej próbie samobójczej. Napisał "musiałem się powiesić, żeby mama ze mną porozmawiała". Ten chłopiec miał depresję, ten od koleżanki hrabiny może nie ma, ale wszystko jedno, nie ma tak ważnej sprawy, żeby zostawić płaczące nieszczęśliwe dziecko i sobie pójść. Dorosłej osoby bym nie zostawiła, nie mówić o dziecku.
              • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 21:22
                Qwa, powiedziałaś głośno to czego ja powiedzieć się bałam. Ale znam taki przypadek z opowieści ciotki. Też życie sielanka, dziecko w czasie rozwodu miało 11 lat, ojciec poszedł, matka też poszła. Ten dzieciak podobnie zostawał sam, a wszyscy mieli go w dupie. Nawet jak byli to takie było to bycie a idź do lekcji, a zajmij się tym, a mniej jakieś zainteresowania itd. Wszystko byle tyłka nie zawracał i problemów nie robił. Nie robił, bo jak robił to jedynie kary i opierdziel dostawał. Kiedy miał 13 lat na ciele zauważyli blizny, dziecko się cięło. Blizny, które miały już ze 2 lata! Tacy byli zainteresowani. Pochodzili do psychologa, ale życie się nie zmieniło. Dorastał, kumple, alkohol, fajki, dopalacze, powtarzanie klasy. W wieku 16 lat próba samobójcza. Wtedy ojciec bardzo mocno wkroczył do akcji, zabrał nawet dzieciaka do siebie. Dziś to już dorosły facet, ogarnął się nawet, skończył studia, ożenił. Z rodzicami kontakty ma zimne i okazjonalne. Matka do dziś nie może sobie darować, jest sama, życia sobie nie ułożyła. Warto było? No właśnie. Za to znam matki, które życie sobie poukładały, tam dzieci były zawsze na pierwszym miejscu. Ja nawet miałam teorie, że im jest łatwiej się poukładać, bo one mają dzieci, ograniczony czas i taki odpad od razu się wyautuje, zostanie tylko ten co chce normalnie sobie życie ułożyć. I coś w tym jednak jest.
    • tanebo001 Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:13
      Kij z dzieciakiem. Przeżyje. Gorzej że ona ma problemy sama ze sobą. Chłop ją rzucił więc szuka potwierdzenia własnej wartości jako kobieta w innych portkach. Byle jakich. Ten facet pobawi się i ją rzuci a ona upadnie jeszcze niżej. Przydałaby się jej terapia.
      • 3-mamuska Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:51
        tanebo001 napisał:

        > Kij z dzieciakiem. Przeżyje. Gorzej że ona ma problemy sama ze sobą. Chłop ją r
        > zucił więc szuka potwierdzenia własnej wartości jako kobieta w innych portkach.
        > Byle jakich. Ten facet pobawi się i ją rzuci a ona upadnie jeszcze niżej. Przy
        > dałaby się jej terapia.



        Może ,masz racje ze szuka.
        A może po prostu po 20 latach małżeństwa chce się wyszaleć i zabawić. Może doszła do wniosku
        ze to ostatni moment ze mąż ja zostawił i ma kochanki to co ona nie może? To ze kupuje bieliznę i alkohol nie świadczy ze kupuje to dla niego. Może jej samej to frajdę sprawia. Ile kobiet kupuje bieliznę tylko dla faceta?
        Czuje się seksi, ma ochotę na drinka to kupuje.
        Ot życie.
      • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:41
        Wiem, ale kilka takich i robi się pokaźna sumka. Na każdy weekend stówka na dojazdy, stówka na stroje i parę dyszek na pierdółki i już masz kwotę zaporowa. Nawet dziś jej obliczyłam, żeby lepiej dotarło jak zobaczy. A niestety na razie po rozwodzie świeżo, mieszkanie zapisane tylko na męża, mieli intercyzę, więc ona nie ma nic. Nic, ani pracy, ani mieszkania. Sądownie nie uregulowane sprawy majątkowe, więc co będzie nie wie nikt. Dlatego powinna oszczędzać na w razie co.
          • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:09
            abecadlowa1 napisała:

            > Ale jeżeli ona nic nie ma, to nic nie traci. Kasę na kochanka też nie swoją wyd
            > aje tylko eksa.

            Oczywiście. Tylko co będzie jak eks zechce zmienić sytuację? Gdzie zamieszka? Za co będzie żyła? A ten eks też nie daje bez dna. Kasa ma swój koniec i na jednym ucina wydatki, a ładuje w inne. A że się tak skończy to ja już wiem, epidemia go może jeszcze trzymała, bo i tak by guzik załatwił. Generalnie to małżeństwo dawało jej finansowo bardzo dużo, poziom życia full wypas, ale też poczucie wartości wyniosła zerowe.
            • abecadlowa1 Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:25
              Dorosły człowiek dokonując życiowych wyborów raczej liczy się z konsekwencjami, które przyjdzie mu ponieść. Nikt o zdrowych zmysłach nie decyduje się świadomie na działania, których skutków nie będzie w stanie udźwignąć. Więc Twoja koleżanka albo nie rozumie , co robi albo działa w przekonaniu, że robi to dla własnego dobra, zaspokaja potrzeby, których być może nie rozumiesz. Każda inwestycja wymaga kosztów. Tak czy inaczej zostaw ją w spokoju. To jej życie, jej wybory, jej koszty i jej konsekwencje. Jeżeli jej nie akceptujesz i nie jesteś w stanie znieść tego co robi, to zakończ tę znajomość. Jeżeli chcesz utrzymać relację z koleżanką to przestaj ją oceniać.
              • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:37
                Ty czytasz o czym ja pisze? Skoro moja bardzo bliska koleżanka, z którą byłyśmy razem od lat i w radości i w problemach sama się do mnie zwraca z czymkolwiek to ja jej się na siłę w jej sprawy nie wtrącam. Ale jeżeli jej się we łbie popier... ło i otwarcie mnie pyta co się dzieje to sorry, ale kończyć takiej znajomości nie będę, a właśnie powiem, bo może coś jej to pomoże. Jakby każdy kończył znajomość od razu, bo komuś odklepało w kryzysie to by nikt z nikim nie gadał. A właśnie takie osoby jak ty, nie oceniaj, przytakuj pożegnałam w swoim życiu, bo kiwanie główką to była żadna pomoc dla mnie swego czasu. Te które umiały i umieją powiedzieć wprost swoją opinię jak się chce poradzić cenie sobie bardzo. I tą osobę z wątku również, bo to fajna babka, ale aktualnie cholernie pogubiona.
          • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 11:56
            Wiesz, to że finansuje to fakt. Ją też utrzymuje, bo wiadomo, że bez pracy od razu na nogi nie stanie. Ten gość to też nie jakiś patol. Naprawdę zawsze dbał o rodzinę, o ich potrzeby, grosza im nie szczędził. Były fajne wyjazdy, była kasa i to duża na waciki dla niej, na ciuch, kosmetyczki, fryzjerow, były knajpy, ekstra mieszkanie. Życie na full wypasie, mi do niej to huuu daleko, nawet teraz. Natomiast na razie tam wszystko jest na gębę i podejrzewam, że jak się dowie co ona robi to będzie szybki ruch i kasa przestanie płynąć. I też się bym nie dziwiła, bo kochanek byłej żony to jedno, ale finansowanie go to już drugie. Kurde, ciężki temat.
              • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 16:14
                A myślisz, że ja wiem? Kurcze nic na to nie wskazywało, nic. Jeszcze na wakacjach byli, jeszcze Boże Narodzenie razem spędzili. Fakt, że ona jakieś panienki przeczuwała, ale nigdy go nie złapała, że rzeczywiście są, ale też nikt nie zaprzecza, że nie było. To też był koleś, który zrobił ogromne pieniądze, ostatni rok otwierał nowe punkty po Polsce, więc wyjeżdżał sporo. Ich życie to była trochę jak Dynastia, zawsze odpicowani, fajne ciuchy, zajebiste mieszkanie, auta. Super jedzenie, jak knajpa to na wypasie, wakacje, narty. No zazdro. I raptem on się wyprowadził, a potem ona mowi, że złożyła pozew. Pytałam, ale czemu? Bo mam już dość, więc też nie drążyłam co i jak, widocznie te panienki były. Ale też w tym małżeństwie była trochę stłamszona, on wielki biznesmen, a ona taka sobie była przy nim. Poczucie wartości jej siadło, ale nic z nim nie zrobiła, w sensie iść do pracy, coś swojego otworzyć. Nawet była propozycja, żeby objęła jakieś stanowisko biurowe w firmie, ale nie chciała. Nie wiem co nie zagrało, ale nie zagrało. Teraz też widzę, że pewność siebie zerowa, pomysłu na siebie nie ma, co dalej nie wie, ale to uderzy kiedyś ze zdwojoną siłą. Na razie ona to wypiera, żyje w bajce i wydaje jej się, że tak zostanie. Ale nie zostanie i chyba już zaczyna to docierać skoro wczoraj tyle z siebie wypluła.
    • ga-ti Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:20
      Gadasz ze znajomą o sexi bieliźnie, którą ona kupuje by zabłysnąć przed kochankiem? Może ja nie mam mocno rozbudowanego życia towarzyskiego, ale Twojego pojąć nie mogę.

      Uważam, że dzieciak lat 14 to nie 4 latek, spokojnie może sam w domu zostać. Moje by się cieszyły, net bez ograniczeń do rana wink
      Nie w tym problem, raczej w niepogodzeniu się przez młodego, że mama ma faceta i uprawia z nim sex (nie no starzy tego nie robią, bleee). Może głębsze relacje z ojcem by się przydały?
      A babeczka niech się dobrym seksem nacieszy, po 15 latach rutyny coś jej się od życia należy smile
    • 35wcieniu Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:23
      "A ja przynajmniej jestem szczesliwa chociaz nie mam partnera, a pisze o cudzym zyciu z podziwu godną regularnością żeby się upewnić, drogie ematki, czy myslicie tak jak ja. Podkreslam że ja w odroznieniu od innych jestem bardzo szczesliwa, chociaz nie mam partnera, omija mnie sporo problemów. Nie pamiętam czy wspominałam jak szczeliwa jestem".

      Za 3.. 2...1....
    • milva24 Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:29
      W tej sytuacji dla dziecka byłoby lepiej gdyby czasowo zajął nim się ojciec a matka miała czas dojść ze sobą do ładu. Bo na razie desperacko potrzebuje potwierdzenia, że nadal jest atrakcyjna. Biorąc pod uwagę ustalenia finansowe przy rozwodzie wychodzi mi, że pan chciał się rozwieźć szybko i bez zwłoki. Pewnie albo żona nr 2 na horyzoncie albo nawet nowy dzidziuś w drodze. Za zachowanie nastolatka nie odpowiada tylko matka ale całokształt. Poza tym wiek trudny. Matka, żeby być oparciem dla dziecka sama musi być stabilna emocjonalnie i pewna swojej wartości. Inaczej zamiast otrzymać wsparcie dziecko może skończyć jako poduszka do wypłakania gdy pani przestanie się rozpraszać pierdołami i zdecyduje się przyjąć do wiadomości, że jej dotychczasowe życie się skończyo.
      • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:56
        Bywa, ale co to za bywanie. Czasami kilka godzin, czasami ojciec wpadnie. Nocowało raz, jakoś w święta. Natomiast początkowo nie chciało też tego ojca widzieć. Generalnie od lutego tam jest schiz, 14 letnie dziecko zaczęło się zachowywać jak małolat. Były lęki, były płacze o nic, były pobudki nocne. Jak jeszcze była szkoła jakoś łatwiej dziecku było, teraz dodatkowo zamknięcie, a matka niby w domu jest, ale nieobecna, bo w telefonie. Poszłam do nich ostatnio, dzieciak sam na górze w pokoju, ona na kanapie z telefonem i co chwila brzdęk.
        • conena Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 09:37
          To co ona, z nastolatkiem tak się bzyka?
          Żaden normalny dorosły facet nie pisze smsów całymi dniami z babką od bzykania, to jest najmniej wiarygodny element tej historyjki. Sama u góry pisałaś, że kolo od bzykania ma wywalone na sprawy „koleżanki”.
          • 3-mamuska Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 12:23
            conena napisała:

            > To co ona, z nastolatkiem tak się bzyka?
            > Żaden normalny dorosły facet nie pisze smsów całymi dniami z babką od bzykania,
            > to jest najmniej wiarygodny element tej historyjki. Sama u góry pisałaś, że ko
            > lo od bzykania ma wywalone na sprawy „koleżanki”.
            >

            Myślisz się. Może pisać i to w dzień i w nocy, dopóki ma korzyści.
            Pewnie nie pisze o jej sprawach. Nawija makaron, na uszy żeby ja urobić ,dać poczucie ze go interesuje ,zapiać na emocjonalną smycz, żeby mu tak szybko nie uciekała w końcu o każda następna trzeba się trochę postarać, a nie ma gwarancji sukcesu.
              • 3-mamuska Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 14:33
                hrabina_niczyja napisała:

                > Dokładnie, tym bardziej jest epidemia i o nowa łatwo nie będzie. Sama widzę jak
                > się moi byli rozgadali, ja zresztą też. Rekompensujemy sobie izolacje gadka pr
                > zez komunikatory. A że i czasu więcej mamy, bo życie zwolniło to każdy ciekawy
                > co u kogo.


                Weź pod uwagę ze tu siedzą same mężatki od x lat nie były na randce ,nie mówiąc o tym ze w ich czasach nie było komunikatorów i epidemii.
      • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:16
        Ale to, że odbija to ja wiem. Mi też odbiło, ale są granice odbicia. Doskonale pamiętam tamten czas. Nocami wyłam w poduszkę, rano wstawałam nieprzytomna do pracy, gdzie siedziałam do późna, bo mi się do domu wracać nie chciało. Miałam bzykacza z doskoku i nawet nic więcej od niego nie chciałam. Ale jednak nie miałam dziecka w domu, a finanse oszczędzałam jak się da, bo gacie z koronki to już byłaby ekstrawagancja. Także różnie bywa, głupoty też dozwolone, a i bzykanie pomaga, ale głowę na karku też wypada mieć. Zdaje sobie sprawę, że ten czas jest okropny, bo z jednej strony przytłaczające uczucie, że koniec i rozwód, nieprzeronione emocje, z drugiej ogarnianie rzeczywistości już samemu, a z trzeciej chęć na pobawienie się.
    • al_sahra Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:39
      Ten zapłakany czternastolatek, bo mama wyszła z domu...

      Nie twierdzę, że problemu nie ma, ale nie jest nim kochanek, tylko niezdrowe układy na linii matka-syn. Takie zachowanie, krzyki, trzaskanie drzwiami wydają mi się rozpaczliwą próbą zwrócenia na siebie uwagi. Dzieciak ma jakiś problem, może to wynik traumy po rozwodzie rodziców. Tak czy inaczej, najwyraźniej sobie nie radzi z naturalną okolicznością, że rodzice mają swoje życie i nie muszą być dostępni 24/7 na każde skinienie nastolatka.

      Oczywiście dziecku trzeba pomóc to przepracować, wspólnie z ojcem i to może być argumentem za (chwilowym) zawieszeniem spotkań z panem.

      Nota bene, nie wiem, co mają do tego wszystkiego sprawy finansowe i koszt taksówek majtek.
      • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:02
        Ano finansowe to, że laska nie pracuje, a cały majątek jest Pana męża, a ustalenia na gębę. Czy pan mąż nie zechce tego zmienić nie wiadomo. Te finanse to nawet ważniejsze teraz niż reszta. Inna sprawa, że nie rozpier...a się takiej kasy na bzykanie. Wiesz ile to wychodzi miesięcznie? Obliczyłyśmy dzisiaj. Same taksówki z 600-800 zależy ile spotkań. Mało?
        Ja też nie twierdzę, że matka nie może mieć kochanka, ale może mogłaby sobie tak to zorganizować, żeby dziecko w każdy weekend nie zostawało samo na noc czekając na matkę. I oczywiście, że rodzice nie muszą być na każde skinienie, ale tutaj nie są na żadne i w tym problem. Tak ja to widzę. Nie można w tym posiadaniu kochanka zaniedbać nawet takich rzeczy jak zakupy, bo przecież jak nie ma jogurtów, które lubi niech je żółty ser, bo matka wydała na stroje i nie poszła do sklepu od 5 dni.
          • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:23
            No oczywiście, że jest! Jest cholernie niepoukładana, nie wie czego chce. Jak każdy w tej sytuacji. Natomiast przegina w tym niepoukładaniu. Z tym kolesiem też tak jest, sprawia wrażenie, że jak mu się nie odstroi i nie zainwestuje to koleś ją zostawi. Trzyma się go kurczowo, pan wymyśli, pan ma. A z drugiej czemu ja jestem tylko laską do bzykania, muszę go zmienić. Pytam czemu nie podjedziesz do niego samochodem o ludzkiej porze? Jedź, weź ten seks jak potrzebujesz i wróć do domu i nie patrz na niego jak na przyszłościowego partnera. Ale on tak nie chce, on lubi posiedzieć, napić się jakiegos drinka, a po drinku to ona nie wsiądzie w auto. I pogadać lubi, ale o jej problemach, o dziecku gadać nie chce, więc ona mu nie mówi. Szkoda gadać. Dałam namiar na psychologa, mi babka w takim czasie bardzo pomogła. Jutro zadzwonię i będę drążyć temat terapii jeszcze. To jest jedyna droga na teraz, bo problemy to dopiero się zaczną i będą rosły. Z tym byłym na pewno.
            • 3-mamuska Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 01:05
              No to zmienia postać rzeczy.
              Ze mając auto wydaje sporą kasę na taxi.
              I dziecku zakupów nie zrobiła.

              Próbuj do niej dotrzeć. Stopniowo powoli.
              Ze seksu jej nie bronisz ,ale nie ma kasy domu ,pracy ,a wydaje na coś co ma (auto) nie musi zawsze pic razem z nim, niech sobie facet drinka odpali ona kupować i pic nie musi.
              • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 01:13
                Ależ ja bym nawet z tym dzieciakiem została raz na jakiś czas, żeby sobie gdzieś poszła, pobawiła się, gdyby było trzeba. Pewnie, że jej seksu nie bronię, ale też niech ma w głowie, że to tylko seks i na tym się skończy zabawa. Myślę, że bardzo dużo by jej dało właśnie takie myślenie, że to facet tylko do seksu i koniec. Wtedy byłby czas bzykania i kupa czasu na ogarnięcie rzeczywistości, dziecka, siebie. A teraz to tak olała poprzednie życie i miota się, bo chce zbudować nowe, ale nie z tym kolesiem i nie w takim niepoukładaniu. Będę tłumaczyć, bo telefony od niej mam codziennie. A koleś też qwa wygodny, też ma auto i pierdoli, nawet raz po nią nie przyjechał i nie zabrał na randkę. Wina qwa nie kupi tylko siedzi i cieszy japę, bo naiwna znalazł. Szczerze to niech ten kowid minie to się koleś zawinie, ona trochę popłacze, ale może szybciej się ogarnie.
                • agniesia331 Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 23:10
                  Żeby nie było, moim 3 koleżankom tak też odbiło po 40stce i rozwodzie. Też kupowały facetowi piwo, wino, tylko one wypychały synów do kolegów na nocowanie. Dzieciakom po kotlecie a kochanek po 3. Przy braku kasy na jakiekolwiek ekstrasy w życiu. Przychodzili na 2 dni, nie przynosili nic. 1dna mimo moich ostrzeżeń kila związków takich przeszła i oczywiście była zawsze porzucana 2ga cały czas mi płaczę w mankiet.
        • al_sahra Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 01:02
          hrabina_niczyja napisała:

          > Ja też nie twierdzę, że matka nie może mieć kochanka, ale może mogłaby sobie ta
          > k to zorganizować, żeby dziecko w każdy weekend nie zostawało samo na noc czeka
          > jąc na matkę.

          Już napisałam - to nie jest małe dziecko. Jeśli zamiast być zadowolonym, że ma wolną chatę, pograć na komputerze albo oglądać filmy do północy, a potem pójść spać bez mycia zębów, czternastolatek wypatruje mamusi, to nie jest normalne. I na pewno trzeba się tym zająć, ale niekoniecznie w ten sposób, żeby siedzieć kamieniem w domu i usypiać dziecko.

          A To, że Ty ciągle dodajesz do swojej nowe szczegóły mające pogrążyć tę matkę, utwierdza mnie w przekonaniu, że to opowieść z tezą smile.
          • 3-mamuska Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 01:08
            Problem ze syna jeta taki ze olał go ojciec ,teraz matka.
            Pewnie było by lepiej gdyby widywał ojca czuł się kochany to wyjście matki nie stanowiło by problemu. Syn może się boi ze pewnego dnia i ona go zostawi i będzie sam na świecie.
          • hrabina_niczyja Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 01:19
            A ty rozumiesz, że temu dziecku się 2 miesiące temu rodzina posypała? Ojciec kutas poszedł i olał, została matka, która też wychodzi w każdy weekend i wraca nad ranem. W tygodniu czasami też. Tam nic nie jest normalne, a ty wymagasz normalności od dziecka. Pisz co chcesz, ja znam kobietę kupę lat i wiem, że się teraz pogubiła i to bardzo, ale kiedyś się poukłada i będzie miała cholerne wyrzuty sumienia. Na pogrążeniu jej jako matki mi nie zależy, wręcz przeciwnie, bo wiem jak to dziecko kocha i jak było wcześniej. Życie jej się popieprzyło wiesz?
            • al_sahra Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 02:48
              hrabina_niczyja napisała:

              > A ty rozumiesz, że temu dziecku się 2 miesiące temu rodzina posypała?

              Wiesz, gdybyś napisała, że syn znajomej tak przeżył rozwód rodziców/jakieś inne traumy, że zaczął zachowywać się się histerycznie i nawet próbuje wymusić na matce, żeby nie spotykała się z przyjacielem - to byłaby inna rozmowa. Można byłoby podywagować o psyche nastolatków i ewentualnie jak dzieciakowi pomóc.

              Ale Tobie zdecydowanie nie o to chodzi, tylko o to, żeby rozliczać w sieci jakąś kobietę, ile wydaje na randki i majtki. Po co to robisz, nie mam pojęcia, może chcesz sobie skompensować jakieś swoje kompleksy, a może po prostu lubisz obgadywać ludzi. W każdym razie zrozum, że to jest bardzo przejrzyste i nikt Ci nie uwierzy, że masz na sercu tylko dobro tamtej rodziny.
    • abecadlowa1 Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 15.05.20, 23:43
      14 latek to się raczej cieszy, ze matka wyszła i można spokojnie grać. Nie słyszałam o takim co by płakał bo matka za późno wróciła.

      A tak w ogóle to ciągle widzę w Twoich wątkach te same schematy i powtarzające się motywy:
      1) koleżanki, których postępowania nie akceptujesz (po co Ci takie koleżanki?),
      2) wątek gaciowy,
      3) podróże taksówką do kochanka,
      4) krytyczne i zjadliwe ocenianie czyiś relacji seksualnych.




      • danka88 Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 00:09
        14 latek to duże dziecko . jak bylam w tym wieku rodzice zostawiali mnie na kilka dni samą, ale to dlatego że nie chciałam jechać . najlepsze wspomnienia z wolnej chaty , zawsze spała u mnie jakaś koleżanka , fajnie było . ale wracając do tematu, 14 lat to ciężki wiek , dzieci pyskują itd . dlaczego syn twojej koleżanki był zapłakany ?
        • aniani7 Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 13:04
          W podobnym wieku wybralam sie na wycieczke do Lublina i okolic. Wykorzystalam fakt, ze nie bylo ogolnej dostepnosci telefonow. Mama myslala, ze jestem juz u przybranej babci, przybrana babcia, ze jeszcze nie wyjechalam z domu, a ja dwa dni spedzilam u kolezanek w Lublinie. Nic sie nie wydalo.
          • 3-mamuska Re: Spojrzenia matek mi bardzo trzeba. 16.05.20, 13:35
            aniani7 napisała:

            > W podobnym wieku wybralam sie na wycieczke do Lublina i okolic. Wykorzystalam f
            > akt, ze nie bylo ogolnej dostepnosci telefonow. Mama myslala, ze jestem juz u p
            > rzybranej babci, przybrana babcia, ze jeszcze nie wyjechalam z domu, a ja dwa d
            > ni spedzilam u kolezanek w Lublinie. Nic sie nie wydalo.

            No w tamtych czasach łatwo było teraz są inne czasy.

            Moja siostra wzięła mnie jako 3-4 latkę sama mając 11-12 do zoo 35 km od miejsca zamieszkania.
            Nie chcieli nas samych wpuścić ,wiec podpięła się jakoś pod jakaś rodzinę i weszła. Przyznała się dużo później. Nikt się nie skapnął. Ze zniknęliśmy na cały dzień.