Dodaj do ulubionych

Dziecko gotuje i... je :(

24.05.20, 22:22
Moj syn sie pasjonuje gotowaniem.
Moglby smialo do masterchefa junior startowac.
10 lat- od pol roku jakos gotuje obiady, robi fikuśne kolacje braciom, potrafi tak dekorowac ze wszystko jedza, robi nam sniadania w weekendy, no ma chlopak talent. Ostatnio poszedl w ciasta, lody, ciasteczka.

Ale poza gotowaniem sprawia mu przyjemnosc jedzenie i mnie to martwi. Tyje. Powoli ale tyje. Ma tego swiadomosc i potrafi pilnowac wagi, posilkow - ale kurcze to nie czas zeby dzieciak przejmowal sie dieta jak pani po czterdziestce... Pasja w mojej ocenie to jest wynik nadmiernej milosci do jedzenia. Jak mu smutno - chce piec ciasto. Jak sa goscie - chce robic kolacje ale tym samym wszystko to jesc, kosztowac. Przy obiedzie jest wesoly, opisuje smak, delektuje sie, posilki go ciesza, pyta sie czy kazdemu smakuje itd.
Zastanawia sie ile czego kupic, co zje, co ugotuje, planuje posilki. Slodycza ( jakies oreo czy cos) moze jesc w weekend. To sobie je odklada, ma w szafce, czeka az je bedzie mogl zjesc. jak chodzi po sklepie to az mu sie oczy swieca. Mam wrazenie ze pasja jest przykrywką to milosci do jedzenia.
Mam lek przed jakimis zaburzeniami. Nie chce w nim zgasic tej pasji ale ona jest niezdrowa dla jego psychiki, za duzo uwagi poswieca jedzeniu, mysleniu o nim.
Moze mam zle spojrzenie?
Dwojka pozostala to totalne niejadki.
my z mezem traktujemy jedzenie jako zapelnienie zalodka. Jakbym mezowi dala na obiad duze jablko bo nie mialam czasu / zjadlby bez mrugniecia okiem, wazne ze brzuch pelny.
Mnie tez jedzenie wisi. Mam nie byc glodna i tyle, czy mi cos smakuje to drogorzedna kwestia.
Co myslicie? Jak mu pomoc? Jak do tego tozsadnie podejsc? Teraz mam na niego wplyw. Boje sie za 5 lat bede miec dziecko poza kontrola ktore bedzie zajadac emocje i stres i zacznie robic cos niebezpiecznego dla zdrowia...
Obserwuj wątek
    • szarsz Re: Dziecko gotuje i... je :( 24.05.20, 22:28
      Ja tak miałam przy silnej insulinooporności. Bardzo lubię gotować do dziś, ale jedzenie straciło mocno na znaczeniu po wyregulowaniu trzustki.
      Czytałam kiedyś o badaniach nad głodem, niestety dawno i nie podrzucę Ci linka, część badanych ochotników po długotrwałej głodówce właśnie w ten sposób zareagowała, zaczynali przerzucać swój głód na pasję do gotowania.

      Nie mówię, że Twój syn tak ma, ale raczej że Twoje niepokoje nie muszą być zupełnie bezpodstawne. Nie wiem, czy i jakie zaburzenia może mieć dziesięciolatek i nie twierdzę, że ma jakieś. Może po prostu to będzie jego życiowe powołanie?
    • 1papryczka.chili Re: Dziecko gotuje i... je :( 24.05.20, 22:31
      Ja w tej sytuacji dbałabym, żeby przygotowywał posiłki zdrowe. Słodycze też mogą być zdrowe, a nawet w ogóle bez cukru. Jak gotowanie to jego pasja to jak się teraz nauczy gotować i piec zdrowo to zazdroszczę jego przyszłej dziewczynie czy żonie. Ewentualnie mam jeszcze taki pomysł ,żeby zapisać go na kurs gotowania , ale właśnie bez cukru i innych niezdrowych rzeczy. Poszukaj, w moim mieście kiedyś znalazłam coś takiego.
    • mus_tang1 Re: Dziecko gotuje i... je :( 24.05.20, 22:32
      Niech gotuje zdrowe posiłki smile
      Pokaż mu na przykładzie Jamiego Olivera, on w pewnym momencie też przybrał na wadze, po czym zaczął gotować w zdrowszy sposób. Więcej warzyw itd Kucharze - smakosze muszą uważać na wagę. Ale nie gaś tego zapału, smile Może właśnie sprezentuj mu na dzień dziecka książkę ze zdrowymi przepisami?
      Dodaj sport i ciesz się utalentowanym dzieckiem smile
      • leann32 Re: Dziecko gotuje i... je :( 24.05.20, 22:41
        No faktycznie. W koncu od warzyw sie nie utuczy, aczkolwiek martwi mnie czy to nie przykrywka jakichs problemow. Ale sprobuje. Tylko nie wiem dlaczego - ostatnio po prostu tyle o tym gada, ze mnie to martwi. Boje sie jakichs zaburzen odzywiania, ze jedzenie zacznie byc remedium na smutki i problemy czy nagrodą.
        • kebabbathehutt Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 13:50
          Moze tak byc, ale nie musi smile Moze lepiej by bylo sie skupić na tym, ze on po prostu ma pasje? I to taka, ktora trzyma go z daleka od roznych kłopotów? Do tego, dobrzy kucharze z reguły szczupli nie sa smile Moze lepiej skoncentrować sie na tym, ze syn jest szczęśliwy, a nie na tym jak wyglada? Wiesz, nie wszyscy musza byc szczupli, ważniejsze jest, ze jest sie zdrowym i zadowolonym z życia 😀
          Jedyne co chyba mozesz w tej sytuacji zrobic, to to co napisaly poprzedniczki - spróbuj moze zachęcić do zdrowszego jedzenia zamiast szukać drugiego dna.
          • triss_merigold6 Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 13:59
            Wiesz, nie wszyscy musza byc szczupli, ważniejsze jest, ze jest sie zdrowym i zadowolonym z życia 😀

            To bardzo ryzykowne założenie w wypadku 10-latka przed okresem dojrzewania. Gruby chłopak ma zdecydowanie gorzej wśród rówieśników, a potem jest mniej atrakcyjny dla dziewczyn. No i dopuszczając do nadwagi, łatwo mu zafundować cukrzycę.
                • daniela34 Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 15:53
                  kebabbathehutt napisał:

                  > Sorry, nie jestem pewna co masz na myśli pisząc 'jak bedzie za każdym razem tak
                  > reagował'?

                  Wyobraź sobie takie monologi dziecka na wycieczce z rówieśnikami: "nie będzie udka, ja chcę zjeść udko, zabraknie udek, będą naleśniki, a te naleśniki będą niedobre". Albo jak się rozpłacze przy kolegach, bo dostał nie ten smak lodów. Będzie problem.
                    • daniela34 Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 16:10
                      pade napisała:

                      > To jest 10-latek, więc raczej już na jakiejś wycieczce byłsmile

                      Oczywiście, ale jak posiłki były wg planu to nie miał okazji zareagować tak a nie inaczej smile Ale może się zdarzyć, że się harmonogram wycieczki posypie. Chodzi mi przede wszystkim o to, że podejrzewam, że jego samego te reakcje męczą i że trzeba coś z tym zrobić ("coś"- czyli znaleźć przyczynę lęku i spróbować ją wyeliminować).
                      • fragile_f Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 18:18
                        Myslę, ze przyczyna lęku jest bardzo prosta: wielokrotnie był w sytuacji, kiedy czuł wściekły głód a rodzina nie, z ich reakcji dowiadywał się, że narusza jakieś tabu (niedopasowanie się do grupy jest bardzo stresujące, zwłaszcza dla dziecka), a jego potrzeba była bagatelizowana. Dlatego chce kontroli tej sytuacji - bo uwaza, że sam musi zaspokajać swoje potrzeby.
                        • aandzia43 Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 19:16
                          fragile_f napisała:

                          > Myslę, ze przyczyna lęku jest bardzo prosta: wielokrotnie był w sytuacji, kiedy
                          > czuł wściekły głód a rodzina nie, z ich reakcji dowiadywał się, że narusza jak
                          > ieś tabu (niedopasowanie się do grupy jest bardzo stresujące, zwłaszcza dla dzi
                          > ecka), a jego potrzeba była bagatelizowana. Dlatego chce kontroli tej sytuacji
                          > - bo uwaza, że sam musi zaspokajać swoje potrzeby.

                          A ja niekoniecznie sądzę choć znałam dzieci tak traktowane przez mamuśki leniwe/nie lubiące gotować i dorabiające ideologie do tego nielubienia/narcystyczne gotujące z rzadka za to długo z namaszczeniem i każące się potem podziwiać i po rękach całować. To nie jest moim zdaniem żaden z tych przypadków.
                          • fragile_f Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 19:28
                            Ok, to chyba źle to sformułowałam smile W psychologii jest takie zjawisko jak chęć dostosowania się do grupy - nawet jesli oznacza to dyskomfort czy niezaspokajanie własnej potrzeby (bo i tak jest to mniej stresujące dla mozgu, niż wyłamanie się z grupy). Jesli 3 najwazniejsze osoby na swiecie twierdzą, że są najedzone a jesli czujesz głód, to jest cos z Tobą nie tak, to zaczynasz swoją potrzebę przekształcać w coś innego (np. w gotowanie albo obsesyjne mysli) a frustracja gdzies musi się wylać.
            • kebabbathehutt Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 15:44
              Dlatego tez dodałam 'zdrowy'.
              A jesli chodzi o 'bedzie mial gorzej wśród rowiesnikow, (...) bedzie mniej atrakcyjny dla dziewczyn', to chyba jest rola rodzica, zeby nauczyć dziecko jak sobie radzić w innych sytuacjach i wychować dziecko, które bedzie czerpalo pewność siebie z samego siebie, a nie z opinii innych. Jeslu chodzi o dziewczyny, to wiesz, moze sie tak zdarzyć, ze on bedzie mial to gdzieś czy im sie podoba czy nie. Z róznych względów...
              • m_incubo Re: Dziecko gotuje i... je :( 27.05.20, 08:58
                Chłopak zaczyna tyć, o czym autorka pisała, a "pasja jak każda inna" sprawia, że dostaje histerii nad lodami lub rozwala wycieczkę całej rodzinie, bo musi zdążyć koniecznie, wyłącznie, nieodwołalnie na udko.
                Dla mnie dziwny jest ktoś, kto niby pisze na forum, a nie potrafi czytać.
                • mary_lu Re: Dziecko gotuje i... je :( 27.05.20, 10:34
                  Łatwiej pozbyć się kilogramów tłuszczu niż problemów psychologicznych.

                  Tutaj i dziecko i matka mają problem z jedzeniem i nadbudowują na tym piętrowe historie.

                  Dzieciak je w sekrecie, czuje, że musi gotować dla całej rodziny i znajomych, płacze, wymusza. Matka uważa, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

                  Ten dzieciak właśnie rozkręca na całego zaburzenia odżywiania, to one powodują, że ktoś w dorosłości będzie normalny czy gruby. Nie mityczne opowieści o odżywianiu w okresie płodowym, niemowlęcym tłuszczyku, dziecięcym tłuszczyku, wyrastaniu z grubości. Otyli/szczupli dorośli to nie ci co wyrośli/nie wyrośli, tylko ci, co mają zaburzenia odżywiania lub nie mają.
        • ortolann Re: Dziecko gotuje i... je :( 28.05.20, 18:08
          No dobrze, obawiasz się zaburzeń/ problemów maskowanych pasją do gotowania. Ale jesteś świadoma, że te problemy są realne? Wiesz, że coś może być na rzeczy? Bo może jednocześnie warto iść tym tropem: zidentyfikować potencjalny problem i spróbować go rozbroić
    • bialeem Re: Dziecko gotuje i... je :( 24.05.20, 22:39
      Masz otoczenie jakie masz. Takie, które miłości do jedzenia i gotowania nie rozumie więc fascynacja jedzeniem czy gotowaniem jest dla ciebie odstępstwem od normy. Dzieć ma 10 lat. Zaraz mu się tłuszcz przekształci w długość i szerokość nastoletnią.
      Być może jest to jakaś reakcja na ambiwalentny stosunek do jedzenia w twoim domu.
      • leann32 Re: Dziecko gotuje i... je :( 24.05.20, 22:52
        No wlasnie dlatego pytam czy to nie ja mam jakis niezdrowy stosunek albo raczej nietypowy. Bo na przyklad jak widze programy kulinarne czy jakies przepisy to dla mnie to jest kosmos w sensie tak samo fascynujacy bylby dla mnie montaż pompy paliwowej w ciezarowce.
        Jem regularnie, zdrowo, normalnie. Jem i zapominam. Nie ma dla mnie jedzenie wiekszego znaczenia w życiu. Nie pamietam co jadlam tydzien temu, czy cos mi super smakuje, nie jezdzilabym przez miasto w poszukiwaniu wybitnie dobrej szynki. Nie dotrzegam w kuchni jakiejs pasji. Ale to nie chodzi o to ze przez to nie chce u syna takiej pasji - wrecz przeciwnie, podoba mi sie ze w takiej niekulinarnej rodzinie mamy taką perle. Matwie sie o jego psychikę i zdrowie.
        • hanusinamama Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 00:00
          MOze jego stsunek do jedzenia wynika z twojego. MOja znajoma ma mega kobiecą matkę, ta matka zawsze starała sie byc kobieca, szpilki, stroje, makijaż...miała na tym punkcie fioła. W efekcie jej córka ma antyfioła. Sama mowi ze przez matkę lubi styl niekobiecy...ma teraz córkę która leci odwrotnie (jak babcia) smile
          • leann32 Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 00:20
            Nie. Ja go wspieram i nigdy glosno nie powiedziaam ze mam inny stosunek do jedzenia niz on.
            Poza tym moje pozostale dwa niejadki nic nie chca jesc wiec pilnuje zeby jedli i mysle ze sprawiam wrazenie normalnej matki - oczywiscie Bez przesady ale i pilnujacej zeby dzieciarnia byla najedzona jak nalezy wink
            Takze nie:
            A jak jestesmy w sklepie Dobieram z nim np odpowiednie maslo, sprawdzam ile % tluszczu, szukam masla irlandzkiego bo najlepsze i takie sobie wymyslil do przepisy / i tylko w duchu mysle sobie: matkoboska maslo to maslo, jest 82% to jest i jeden czort czy to z lidla czy z mlekowity czy spoldzielni z limanowej!
            Ale szukam cierpliwie, nie trywializuje.
              • kebabbathehutt Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 15:49
                Nie dosc, ze nie musi, to napewno to z tego nie wynika. Dzieci najlepiej ucza sie przez obserwacje. Jeśli słyszą jedno a widza drugie, to naucza sie drugiego. To troche tak jak na dziecko sie krzyczy: "przestań krzyczeć". Dziecko sie nauczy, ze krzyczeć jest ok, ale bedzie mialo mętlik w głowie, bo widzi i słyszy zupelnie przeciwne wiadomości.
            • anika772 Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 09:21
              Z masłem jest tak, że jeśli ma mniej niż 82% tłuszczu mlecznego, to nie ma prawa nazywać się "masło", tylko miksełko na przykład.
              Więc jak widzisz na opakowaniu MASŁO, to już nie trzeba się wczytywać w skład. Chciałabym, żeby podobne przepisy dotyczyły czekolady, bo jakie dziadostwa sprzedaje się pod nazwą "czekolada", to się w głowie nie mieści.

              Co do Twojego syna: po pierwszym poście pomyślałam, że przesadzasz, ale góry i udko...Rany boskiesad
              Spróbowałabym go popychać w stronę zdrowego, nie tak strasznie kalorycznego, tłustego i słodkiego gotowania; motywując rosnącą wagą i zdrowiem.
            • mus_tang1 Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 17:50
              Przepisy musisz razem z nim dopasować, tzn masz większą wiedzę i praktykę, więc tlumaczysz:śmietanę 18% lepiej zastąpić 12%bo..
              Masło to masło.. Zamiast białego makaronu kupimy pełnoziarnisty, bo zdrowszy. Do tego zrobimy surowkę, bo ma witaminy, a ty rośniesz.. Spróbuj mu trochę tłumaczyć, to jeszcze dziecko, że każdy przepis można modyfikować... Na początek bym ustaliła z nim, że gotuje np 2 razy w tygodniu. No i sport... Chodzi gdzieś? Nic nie piszesz. To bardzo ważne. Jedną fiksakcję można wyprzec drugą. Powinien mieć conajmniej 3godz sportu tygodniowo.
              Z nadwagą jest w miarę łatwo, bo faza wzrostu przed nim, ale z otyłością to już problem.
              • danaide Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 18:29
                A dlaczego może gotować tylko dwa razy w tygodniu? Serio pytam? Całkiem niedawno był wątek o sprzątaniu i tam matka dawkowała dziecku audiobooki, tu ma dawkować kuchnię...

                Tak, zdaję sobie sprawę, że młody gotuje kompulsywnie, że może to być związane z lękami, więc nie doradzę, bo to niesłychanie delikatna materia - ale w sumie lubi to i wychodzi mu, a samo w sobie szkodliwe społecznie nie jest. Po co wylewać dziecko z kąpielą?

                Fakt, można zadziałać kontrolując nieco składniki (jak wyżej napisała mustang, choć słabo to widzę jak słyszę, że leann grzecznie potakuje, że irlandzkie masło najlepsze - serio, wyczujecie w ciastkach maślanych czy masło było irlandzkie, łaciate czy dorwane w promocji? No i kto płaci?), ilości ("Z tego przepisu na 6 osób podzielmy składniki i zróbmy na 3, bo nie przejemy, skoro jeszcze ma być tamten przepis!") albo samo menu ("Ach, dawno nie było ryby, jaką proponujesz na jutrzejszy obiad, bo jadę do sklepu?"). To też forma zaangażowania.

                A i tak najciekawsze jest to czego się nie dowiemy - skąd mu się wziął ten lęk?
                • daniela34 Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 18:40
                  danaide napisała:

                  > A dlaczego może gotować tylko dwa razy w tygodniu? Serio pytam? Całkiem niedawn
                  > o był wątek o sprzątaniu i tam matka dawkowała dziecku audiobooki, tu ma dawkow
                  > ać kuchnię...
                  >
                  > Tak, zdaję sobie sprawę, że młody gotuje kompulsywnie, że może to być związane
                  > z lękami, więc nie doradzę, bo to niesłychanie delikatna materia - ale w sumie
                  > lubi to i wychodzi mu, a samo w sobie szkodliwe społecznie nie jest. Po co wyle
                  > wać dziecko z kąpielą?
                  >
                  > Fakt, można zadziałać kontrolując nieco składniki (jak wyżej napisała mustang,
                  > choć słabo to widzę jak słyszę, że leann grzecznie potakuje, że irlandzkie masł
                  > o najlepsze - serio, wyczujecie w ciastkach maślanych czy masło było irlandzkie
                  > , łaciate czy dorwane w promocji? No i kto płaci?)

                  Ni cholery nie wyczuję, natomiast mam podejrzenia, skąd mu się to wzięło: kojarzę, że Masterchef albo Masterchef Junior lansowały masło Kerrygold. Ale masz rację, że zamiast tylko przytakiwać trzeba dziecku pokazać, kiedy jakość składnika ma znaczenie i co o tej jakości decyduje.
                  • danaide Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 19:01
                    Dokładnie. W ramach prezentu dla dziecka: lupa, żeby skład każdego zakupionego produktu mógł bez trudu dojrzeć. I niech jeszcze te nieznane składniki rozszyfruje w sieci. A w ramach pogadanki - zrobiłam taką z dzieckiem - można sobie studiować tabelki na opakowaniach, myśmy raz przejrzały wszystkie produkty dostępne w domu pod kątem zawartości węglowodanów i cukrów w pokarmie. Przyznam, że ilości podane na płatkach typu koncernowego są podejrzanie niskie jak na to jak mi gębę wykrzywia. No i definitywnie zrezygnowałam z francuskich dżemów. 50 gr cukru zamiast ok. 30 gr jak w polskich. Wystarczy aż nadto!
                  • danaide Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 19:08
                    A tak jeszcze a propos "reklama dźwignią handlu". Kupuję coś kiedyś w Empiku i przy kasie sprzedawca poleca mi czekoladę słowami: "Nie ma oleju palmowego w składzie". Robię okrągłe oczy i mówię: "Ale czekolady póki co nie miewają oleju palmowego w składzie". A sprzedawca na to, że tak kazali im mówić... uncertain
                      • danaide Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 19:25
                        Nie, pewnie dlatego, że nie kupuję kisielu, a w i reklamie nie siedzę, choć jestem świadoma jakiegoś promila stosowanych praktyk.
                        Za to pamiętam, że kiedy zaczynałam kupować jedzenie pod kątem dziecka i starałam się podejść bardziej świadomie do tematu dział eco w moim kerfie miał raptem dwa regaływink
                        • daniela34 Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 19:33
                          danaide napisała:

                          > Nie, pewnie dlatego, że nie kupuję kisielu, a w i reklamie nie siedzę, choć jes
                          > tem świadoma jakiegoś promila stosowanych praktyk.

                          Ja rzadko kupuję gotowy kisiel, ale pamiętam jak się zawiesiłam w sklepie zastanawiając się: "Ok. Teraz jest bezglutenowy a był kiedykolwiek inny?" Ale to był taki czas, że wszystko co mogło było bezglutenowe 😀 teraz chyba trochę odpuścili.
                        • quilte Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 09:33
                          Napisałaś: "Ale czekolady póki co nie miewają oleju palmowego w składzie" - sprostowałam, bo moim zdaniem Twoja wypowiedź może być myląca dla przeciętnej osoby, zwłaszcza że użyłaś liczby mnogiej. Na poziomie definicji czekolady Twoja wypowiedź jest prawdziwa smile Na poziomie "jak słowo 'czekolada' rozumie przeciętna osoba" - niekoniecznie.
                    • antonina.n Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 23:26
                      danaide napisała:

                      > A tak jeszcze a propos "reklama dźwignią handlu". Kupuję coś kiedyś w Empiku i
                      > przy kasie sprzedawca poleca mi czekoladę słowami: "Nie ma oleju palmowego w sk
                      > ładzie". Robię okrągłe oczy i mówię: "Ale czekolady póki co nie miewają oleju p
                      > almowego w składzie". A sprzedawca na to, że tak kazali im mówić... uncertain

                      Niestety, myliła się.
                      Bardzo wiele czekolad posiada w składzie olej palmowy.
                          • danaide Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 11:14
                            Riiter Sport - czekolada gorzka z serii cocoa selection. Only 3 ingredients: 74%, Peru. 61%, Nikaragua. Mają też 4-składnikową, 55%, mleczną z dodatkiem chyba mleka w proszku. Bywają dostępne nawet w Waszym ukochanym Lidlu. Ceny przyjazne. Tu na opcja na wypasie, 4-składnikowe, a 4. składnik to wanilia (usuń spację przed ostatnimi dwoma cyframi):
                            www.skladyczekolady.pl/pl/p/Czekolada-gorzka-100g-premium-Favarger-Manufacture/ 44
                            www.skladyczekolady.pl/pl/p/Czekolada-gorzka-100g-premium-Favarger-Heritage/ 51

                            Dobrze, może z czekoladami jest jak z masłem, kombinowanie się już zaczęło. Ale to dalej jeden z niewielu słodyczy, gdzie odsetek produktów, które nie mają w składzie oleju palmowego oraz syropu gf jest jeszcze relatywnie wysoki. Oczywiście mówimy o czekoladzie, a nie produktach z wykorzystaniem czekolady: czekoladach nadziewanych, czekoladkach, pralinkach, ptasich mleczkach itp.
                            • danaide Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 11:21
                              Przypomina mi się wątek z dyskusją o karagenie w śmietanie Piątnicy. Kupuję Piątnicę, 12%, karagenu brak. Marka to jedno, ale skład trzeba sprawdzać na każdym produkcie. Tak, wiem, Captain Obvious rządzi na ematce.
                              • danaide Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 11:24
                                Sorry leann za rozwalanie wątku. Powodzenia z młodym. Jedno jeszcze dodam. Też mam wrażliwe i otwarte ze mną dziecko. I też staram się być uważna. I wiem, że przyjdzie z problemami. Ale czasem coś takiego wyjdzie, że nie wpadłabym, że ją trapi, że gdzieś tam w niej siedzi, że w tę stronę skręcił jej umysł. Człowiek to delikatna i skomplikowana materia.
                                • danaide Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 17:21
                                  A teraz kolejny myk - masz produkt, kupujesz, nagle dostajesz go jednego dnia z delikatnie zmienioną etykietą - ot, taka jakby jaśniejsza/ciemniejsza czy cuś... No i czytasz. A tu zmiany w składziewink Tak zmieniły się x lat temu pewne powidła śliwkowe (zamiast cukru syrof gf), a ostatnio pewno pesto, które moje dziecko zaakceptowało po śp. pesto M&S.

                                  Zgadzam się, o jedzeniu z dziećmi trzeba rozmawiać, zwłaszcza że mamy rynek kapitalistyczny, zatem i produkty książkopodobne, ubraniopodobne i jedzeniopodobne i stawiać granice, wyjaśniając czemu. Jest coś bardzo zgubnego, ale i kojącego w mieszance tłuszczów i cukrów więc tym bardziej trzeba na nie mieć okowink
                • mus_tang1 Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 12:02
                  Danaide, może ja mam inne spojrzenie, bo walczylam z nadwagą dziecka.. Z sukcesem. Ale te zalecenia tkwią we mnie, i jak widzę nadwagę u dziecka, które lubi gotować i jeść i ma lekką obsesję na punkcie jedzenia, to włącza mi się alarm. Lean zna swoje dziecko i na pewno chce jak najlepiej, i wybierze sobie rady, które przypadną jej do gustu. Ja opieram się swoich doświadczeniach. Jedno z moich dzieci też gotuje, i chce robić wszystko idealnie wg przepisu. Ja czasem tylko spojrzę i wiem, że przepis do bani, bo mam praktykę..
                  P odpowiadam, że dany składnik, drogi np można pominąć, bo nie ma wpływu na całokształt, albo zastąpić czymś innym.. W kuchni zawsze się ścieramy, bo dzieć chce cuda niewidy a ja sprowadzam go na ziemię. Kocham ciasta, ale piekę rzadko, bo po co kusić łakomczucha.. Pasja pasją, ale tu chodzi o zdrowie dziecka, a nie o to by mu odebrać przyjemność.
                  • danaide Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 12:14
                    Nie prześledzę teraz wszystkich Twoich wpisów, ale sądzę, że by się z Tobą zgodziła. Sama też jestem uważna, bo moje dziecko ma mocny skręt na słodkie - zabrać nie zabiorę, ale kontroluję składy i ilości, sama zaczęłam piec - i widzę, że podczas kwarantanny trochę tego pieczenia się dużo zrobiło - a dyspensa na chemię tylko od wielkiego dzwonu. Córka jest drobna, dziękuję za geny ze strony rodziny ojca, ale wygląd to jedno, a zdrowie to drugie. Jej autorski przepis to połączenie czegoś słodkiego z czymś słodkim i dodanie czegoś słodszego big_grin

                    Mam nadzieję, że leann znajdzie drogę złotego środka. Bo jednak żal pasji (nawet takiej ocierającej się o obsesję). Takie czasy, pasje ratują wink
                    A może takie, że kompulsje rządzą?
                    • mus_tang1 Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 14:18
                      Danaide smile problemy z wagą już za nami, ale z tych dwóch lat pozostały nawyki. I się cieszę z tego. Dziecko samo się nie upasło.. Tu ogromna rola rodzica. Ciasta robię okazyjnie i dziś tiramisu :, żółtka, mascarpone, śmietanka 30%. Mogłam wziąć 36%,a napar kawowy posłodzić. Mogłam nie dodać śmietanki smile w sumie. Oczywiście przy koglu moglu też zmniejszyłam ilość cukru. Jest pyszne smile Ale gdybym co tydzień robiła takie desery, to porażka smile Więc we wszystkim trzeba mieć umiar. I jeszcze jedno, co mnie uderzyło..
                      Jeśli dziecku w odpowiedni sposób, mądrze się wytłumaczy, to dziecko potrafi zrozumieć, czasem lepiej niż dorosły. Psycholog w tym pomógł, nie ukrywam, ale to były miłe rozmowy, jak z koleżanką.. Nie rozumiem tego lęku przed szczerą rozmową z dzieckiem czy psychologiem. U mnie z trójki, dwoje bardzo szczupłych :p jedno zje wszystko, drugie nie lubi słodkiego i trzecie, jak twoja, sama słodycz smile
              • konsta-is-me Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 03:27
                Jesli syn zn sie na gotowaniu to doskonale wie ze smietany nie da sie zstapic 12 -procentowa bo wyjzie inna potrawa.
                Gruboziarnisty chleb wcale nie ma mniej kalorii o bialego i rozni sie tylko i wylacznie zawrtoscia blonnika, ktory zdrowej osobie , ktora sie prawidlowo odzywia jest potrzebny jak dziura w moscie (bo wystarczajaca ilosc otrzymuje chocbyw warzywach)
                I to odwieczne przekonanie ze jak ma nadwage to ze boczek przegryjac slonina a warzyw to nie, bo grubasy tak maja ...
                • mus_tang1 Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 12:48
                  Konsta, jasne że nie wszędzie. To uproszczenie było. Np zupy lubię niektóre zabielane i owszem uzywam12%zamiast 18%.
                  Zamiast sosu czosnkowego jogurt z majonezem zrobię surowkę kopenhaską, gdzie do sosu użyję jogurtu i musztardy. Mufinki z malinami z mąki pełnoziarnistej też są pyszne.. To się nazywa kompromis. Tam gdzie zmieni się smak nieodwracalnie, nic nie zmieniam. Proste. I dobrze wiem z jakich powodów dochodzi do otyłości.. Przejdź z dzieckiem kilkuletnim badanie krzywej cukrowej, którego nie mogą przejść dorośli..
                  I tłumacz, że będzie k kłute igłą 4 razy wciągu 2godz. A potem się wypowiedz o słoninie i boczku. Pozdrawiam.
                    • mus_tang1 Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 14:46
                      Proszę smile
                      Mufinki z malinami
                      3/4 szklanki płatków owsianych
                      11/2szkl mąki razowej(pszenna plus 1850)
                      Trochę proszku do pieczenia
                      1/2szkl cukru
                      _______-___________
                      1jajko
                      1szkl mleka
                      1/3szkl jogurtu naturalnego
                      _____________
                      11/2 szkła owoców

                      Suche składniki wymieszać, dodać wymieszane mokre skł.
                      Na końcu owoce
                      25min w piekarniku 180st
                      Przepis od przemiłej pani dietytyczki smile Wykorzystywane w razie potrzeby czegoś słodkiego oraz do szkoły
        • redwineiswhatilike Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 14:34
          leann32 napisał(a):

          > No wlasnie dlatego pytam czy to nie ja mam jakis niezdrowy stosunek albo raczej
          > nietypowy. Bo na przyklad jak widze programy kulinarne czy jakies przepisy to
          > dla mnie to jest kosmos w sensie tak samo fascynujacy bylby dla mnie montaż pom
          > py paliwowej w ciezarowce.
          > Jem regularnie, zdrowo, normalnie. Jem i zapominam. Nie ma dla mnie jedzenie w
          > iekszego znaczenia w życiu. Nie pamietam co jadlam tydzien temu, czy cos mi sup
          > er smakuje, nie jezdzilabym przez miasto w poszukiwaniu wybitnie dobrej szynki.
          > Nie dotrzegam w kuchni jakiejs pasji. Ale to nie chodzi o to ze przez to nie c
          > hce u syna takiej pasji - wrecz przeciwnie, podoba mi sie ze w takiej niekulina
          > rnej rodzinie mamy taką perle. Matwie sie o jego psychikę i zdrowie.


          Mam dokładnie tak samo i rozumiem cię doskonale. Też bym się martwiła o dziecko.
    • turzyca Re: Dziecko gotuje i... je :( 24.05.20, 23:10
      Moje wyczucie mówi: nie wchodź za bardzo w ten temat. Jakoś zawsze w tym temacie następuje sprzężenie zwrotne i nacisk tylko pogarsza sytuację.

      Naucz różnych metod walki ze stresem, technik oddychania, nazywania uczuć.
      No i spróbuj pomóc mu znaleźć drugą pasję. Ja podpowiadam biegi na orientację lub Geocaching, wciąga jak chodzenie po bagnach, ruch się robi przy okazji, a jak pozna ludzi, to się wciągnie w inne formy ruchu, oni w większości są nadaktywni.

      Popatrz też na to od tej strony, że jakby co to na synową masz spore szanse, gotujący faceci mają wzięcie na rynku matrymonialnym.
    • solejrolia Re: Dziecko gotuje i... je :( 24.05.20, 23:21
      Fajny dzieciak!
      Ja go bardzo rozumiem, bo też lubię gotować. Że o pieczeniu, które po prostu relaksuje, nie wspomnę.
      A też gotuję od dziecka, wtedy byłam trochę przymuszana, bo rodzice nie mieli czasu, ale coraz lepiej mi szło, i te efekty mnie cieszyły, że polubiłam gotowanie. I w dorosłym życiu mi nie przeszło. Nawet jak byłam bardzo szczupła i każdy mi wmawiał anoreksję, to gotowanie i jedzenie zajmowało ważną pozycję w moim zyciu.
      Teraz dopiero nieco mniej gotuję, i z braku czasu skupiam sie na szybkich potrawach...chociaż.... np dziś, na godzinę przed wyjściem na proszony obiad machnęłam tiramisu, i wzięliśmy je z sobą (chłodziło sie juz w gościach tongue_out) taką miałam wielką ochotę ukręcić coś pysznego z tej okazji, że wychodzimy, że to było silniejsze ode mnie wink
      Wiec naprawdę bardzo rozumiem twojego synka.


      Może tak:
      Kup mu fajną książke kucharską (ze zdrowymi przepisami). Albo zaprowadź do dietetyka, niech wskaże mu co jest ważne w zdrowym żywieniu, pomoże rozpisać listę obiadów na tydzień do przodu. Idźcie razem do jakieś ekstra knajpki (włoskiej, albo wege na przykład), i niech popróbuje nowe (zdrowe) smaki. Albo zapisz na jakiś kurs, niech się wyżyje kulinarnie.
      Jakoś delikatnie naprowadź go. Zainteresuj się tym, i podsuwaj mu nowe pomysły.
      Szkoda by było zmarnować pasję tylko dlatego, że wy tego nie czujecie.
      • daniela34 Re: Dziecko gotuje i... je :( 24.05.20, 23:38
        Ja też go rozumiem. Kocham piec i gotować. Lubię programy kulinarne, wyszukuję i testuję przepisy. W ograniczonym zakresie pieczenie jako forma relaksu też nie jest złe (upieczenie 1 ciasta, żeby się zrelaksować a nie 3 smile )
      • black.emma Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 05:39
        solejrolia napisała:

        > np dziś, na godzinę przed wyjściem na proszony obiad machn
        > ęłam tiramisu, i wzięliśmy je z sobą (chłodziło sie juz w gościach tongue_out) taką
        > miałam wielką ochotę ukręcić coś pysznego z tej okazji, że wychodzimy, że to by
        > ło silniejsze ode mnie wink
        Przepraszam za offtop ale nie było ci głupio wobec gospodarzy spotkania? Nie mogę zrozumieć ludzi, którzy na proszone obiady przychodzą z własnym jedzeniem, przecież to afront.
        • solejrolia Re: Dziecko gotuje i... je :( 25.05.20, 07:23
          Tak! Masz racje , jestem z twojej frakcji.

          Ale tym razem szliśmy na Dzień Matki, miało być nas tam spore grono, i zapytałam wczesniej czy mama chce, żebym przyniosla ciasto z sobą, bo swiezutko zrobione. To wystarczająco bliska relacja by mama odmówiła mi wprost, gdyby jej to nie odpowiadało że przyniosę je z sobą.
          • black.emma Re: Dziecko gotuje i... je :( 26.05.20, 11:23
            Jak idę do bliskich przyjaciół to pytam i przynoszę albo nie, jak chcą. Mam nawet przyjaciółkę, która zawsze piecze na nasze wspólne imprezy, także ja nawet nie przygotowuję deseru - ale to wspólnie uzgodnione i pożądane z obu stron.
            Mam w swoim otoczeniu panie, które tak są zachwycone swoimi wypiekami, że noszą je wszędzie proszone czy nie. Mnie jest to kompletnie obojętne bo kuchnia nie leży w moim kręgu zainteresowań ani ambicji, ale widziałam, że nieraz gospodyni jest przykro bo chciała się pochwalić i poczęstować swoim a tu taka "gwiazda" kradnie szoł. wink
          • majenkir Re: Dziecko gotuje i... je :( 29.05.20, 16:56
            hrabina_niczyja napisała:
            > Afront? A jak idziesz do przyjaciół bliskich to też? Kolejny raz wyszło, że obracam się w towarzystwie chamow i dziwnych ludzi.


            Haha, ja tez! Powiedzialabym, ze to wrecz glupio isc do kogos z pustymi rekami, wiec zawsze jakis alkohol + danie/deser. Przeciez nie chodzi o to, zeby sie "pokazac", tylko spedzic czas w gronie przyjaciol. A kazda kolejna rzecz to mniej pracy dla gospodarzy smile.