Dodaj do ulubionych

Lanie kiedys- rozkminiam.

26.05.20, 16:12
Czesc.

W sumie nie wiem co mnie wzielo, ale od kilku dni mam glowe pelna smutnych mysli. Jestem kobieta 35+, z pelnej, "normalnej" rodziny. Ojciec zolnierz, matka urzednik. Czworka dzieci, ja najmlodsza. W domu czulam sie kochana, doceniana,rodzice wkladali duzo wysilku w wychowanie nas. Bylo zaangazowanie, rozmowy, wspieranie, spedzanie razem czasu, inwestycja w zainteresowania. Ale byly tez kary cielesne. Jak bylam mala to byly klapsy, zawsze za cos, zawsze po wczesniejszym ostrzezeniu. Jak sie bardziej zasluzylo to tata przekladal przez kolano i dawal serie klapsow otwarta dlonia, laczkiem lub drewniana lyzka. Mialam jakies 10 lat, gdy dostalam pierwsze lanie paskiem przelozona przez krzeslo. To byla taka egzekucja na zimno- "zasluzylas na kare. Prosze przelozyc sie przez krzeslo, dostaniesz 10 razy paskiem". Fakt, nie bylam grzecznym dzieckiem. Ale mam do tego dosc dziwny stosunek. Z jednej strony- niby nie mam zalu. Niby zawsze rozumialam, ze to jest kara zarezerwowana na najgorsze przewinienia, wiedzialam za co dostaje. Do tego nie zdarzalo sie to czesto, mysle, ze raz do roku albo i rzadziej. Z drugiej- pamietam, ze sie bardzo balam lania jak juz wiedzialam, ze dostane. Pamietam, ze niejednokrotnie probowalam klamac (jak zostalam zlapana na klamstwie dostalam lanie paskiem nie za to, co zrobilam ale wlasnie za klamstwo). Z jednej strony rozumiem model wychowawczy moich rodzicow. Z drugiej- sama mam dziecko, w tej chwili mlodego nastolatka i nigdy nie dostal ode mnie ani klapsa, ani tym bardziej lania. Juz pomijajac, ze nie umialabym go uderzyc to nigdy nie zrobil nic takiego, gdzie nawet rozwazalam wymierzenie kary fizycznej. Pomimo tego, ze moj syn ma kilka takich wybrykow na koncie za ktore ja dostalam lanie i niby to rozumiem. I jeszcze jednego nie jestem w stanie pojac- jak mozna z zimna krwia i bez skrupulow kazac sie polozyc i bic mocno dziecko? Ja juz kladac sie plakalam. Po kazdym uderzeniu jeszcze bardziej. Nie wyobrazam sobie, ze mozna nic nie czuc wymierzajac taka kare na zimno. Zwatpienia, wspolczucia, czegokolwiek.

Mam metlik w glowie...
Obserwuj wątek
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 16:28
      Boszzzeeee, bo kiedyś tak się dzieci wychowywało.
      Pokolenie wcześniej a byś nie dostawała pasem a byłabyś bita czasem na śmierć.
      A kolejne pokolenie wczesniej i mieszkałabyś na wsi z krewnymi i byłabyś karana przez obcych.
      Tak to było złe, róbmy co możemy żeby nie wróciło.
        • trillian Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 16:41
          A gdzie sprzeczność? W tym że nie czujesz jednoznacznie żalu do w sumie dobrych rodziców, którzy jednak lali cię na zimno?
          To normalne, dzieci ciężkiej patologii (przemoc, alkohol, olewanie) też są przywiazani do rodziców, to biologia.
            • trillian Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 19:57
              Zależy jak zdefiniujesz normę. Chodziło mi o to co sama napisałaś, że zdarza się bardzo często. Generalnie rodzice musieliby być potworami żeby dzieci ich w ogóle nie kochały, a czasem i to nie wystarcza.
            • lumeria Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 11:51
              ferra napisała:

              > To nie jest normalne. Jest to jednak często spotykana reakcja, w sensie mechan
              > izmów psychologicznych, w przypadku traumatyzowania dzieci i ich reakcji obronn
              > ych tegoż..

              Zadne dziecko nie ma opcji powiedziec "Sluchajcie rodzice, zachowujecie sie tragicznie, wynosze sie z domu".

              Dlatego przywiązanie do zaburzonych rodziców niestety jest "normalne" - dziecko nie ma wyboru. Oczywiście samo przywiązanie jest wtedy chorobliwe, ale nadal istnieje.
              • ferra Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 19:22
                Ależ ma - dzieci (mam na myśli starsze ) , uciekają z domów, zgłaszają sprawy w szkołach - dlatego też edukacja dzieci - o ich niezbywalnych prawach jest tak ważna . W najgorszej sytuacji są bezbronne maluchy.
          • panna-wiedzma Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 22:39
            Mam dysonans, bo z jednej strony rozumiem te lania, ktore dostalam, bo "zasluzylam". Z drugiej nawet nie biore pod uwage takich metod w stosunku do syna. Inaczej ocenia te same zachowania w stosunku do siebie i do syna? No i nie umiem pojac jak mozna z zimna krwia bic placzacego dzieciaka. Serce by mi peklo.
            • black_halo Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 29.05.20, 10:00
              Po prostu wiesz, ze mozesz i wlasciwie umiesz inaczej. Rodzice zapewne nie widzieli co moga zrobic inaczej bo sami pewnie tez byli tak wychowywani.

              Jesli zas uwazasz, ze oni mieli ciezko to wyobraz sobie pokolenie, ktore czytalo drukowanego w gazecie Janka Muzykanta. Przypominam, rok. chyba 1890 czy jakos tak. Chlopiec z talentem muzycznym zakrada sie do dworu, zeby pograc na skrzypcach, zostaje oskarzony o kradziez na kare chlosty i w wyniku tej chlosty umiera, jak dobrze pamietam to na oczach matki. Wiec kazde pokolenie wlasciwie uwaza, ze i tak jest lepsze dla swoich dzieci bo jesli wtedy dziecko "tylko przez miesiac nie mogla usiasc na czterech literach" to juz byl sukces wychowawczy rodzicow. Mogli przeciez zabic. Potem Ci ludzie, kiedy sami juz mieli dzieci uwazali, ze takie taknie lanie, ze dziecko tylko przez tydzien nie moze siedziec to jest ich sukces wychowawczy. Nastepne pokolenie dostalo kilka razy pasem i to tez uwazano za postep, dzisiaj nawet klaps jest karalny a moze w kolejnym pokoleniu wreszcie ktos sie zajmie przemoca psychiczna i finansowa.
                • black_halo Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 01.06.20, 09:07
                  No jasne, ze za malo. Z tym, ze to wynika wprost z tego co napisalam wyzej. Pokolenie naszych rodzicow czy dziadkow dostawalo lania, nasz pare klapsow i jak widac juz my potrafimy zdobyc sie na refleksje, ze obrazania, wyzwiska, umniejszanie czy wyliczanie pieniedzy to tez przemoc.
      • hungaria Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 16:42
        Nie wszyscy tak 'wychowywali' - to najprostsza wymówka i usprawiedliwienie. Znam ludzi z mojego pokolenia (40-latków) oraz starszych, którzy nigdy nie zostali uderzeni, rodzice z nimi rozmawiali, tłumaczyli itp. I niekoniecznie byli to rodzice o pochodzeniu inteligenckim.
        • default Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 17:05
          Ja jestem 50+ - i zdarzyło się 2x, ze dostałam, ale nie jako kare wymierzaną na zimno, tylko "w nerwach". Raz, gdy miałam ok 6 lat i zamiast siedzieć na podwórku, poszłam ze starszymi dzieciakami w świat. Po powrocie miałam awanturę i kilka razy smyczą po plecach (mama złapała co miała pod ręką i zdzieliła); drugi raz, gdy miałam lat 16, wróciłam w środku nocy i w stanie wskazującym oraz napyskowałam ojcu, który zgłosił uwagi do mojego zachowania. Uderzył mnie w twarz, z liścia. Długo nie mogłam mu tego zapomnieć, a on tez się tym gryzł okropnie. Ale ja tez byłam wtedy okropna i poniekąd mu się nie dziwie wink Wybaczone, ale sam fakt, ze ciągle to pamiętam o czymś świadczy. Kar wymierzanych na zimno, "egzekucji" - chyba bym nie wybaczyła nigdy.
          • livia.kalina Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 23:31
            Ja mam 10 więcej i ani mama, ani tata nigdy nie podnieśli na mnie ręki. Ale wiem, że wśród dzieci na podwórku i w szkole byłam wyjątkiem. Wszyscy mi zazdrościli, ze u nas się nie bije. Pamiętam też, ze moi rodzice często się tłumaczyli, ze swoich "nietypowych metod wychowawczych", az tak to kłuło otoczenie w oczy, że nie podnosili na mnie ręki. Nigdy też nie uderzyli mnie babcia, czy dziadek. Raz tylko pobił mnie ksiądz na religii, jak miałam osiem lat, za nieskrzyżowane kciuki podczas modlitwy. Opisywałam tę historię na forum.
              • daniela34 Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 14:41
                To u mnie już nie było to takie powszechne, żeby się o tym mówiło z zazdrością. Natomiast odwrotnie- ze współczuciem mówiło się o tym, których rodzice bili. Na przykład za złe oceny. Wiem o 2 takich koleżankach, które były bite, przy czym jedna miała (patrząc z perspektywy czasu) matkę-psychopatkę, która biła za ocenę gorszą niż 5 (chyba, że nikt w klasie nie dostał wyższej oceny niż ona). Natomiast moi dziadkowie ze strony ojca byli zupełnym wyjątkiem w swoim otoczeniu (też o tym pisałam wcześniej)- przedwojenni nauczyciele absolutnie przeciwni karom cielesnym i mimo naprawdę ciężkich wojennych przeżyć udało im nie odreagowywać tych traum na dzieciach.
              • livia.kalina Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 19:04
                Tak bardzo w skrócie: początek lat osiemdziesiątych, trzy drugie klasy, religia w salce przy kościele. Pewnego dnia ksiądz wymyślił, ze "nauczy" nas jak prawidłowo należy trzymać ręce do modlitwy. Kazał wszystkim wstać i je złożyć. Potem chodził bez słowa po klasie i uderzał te dzieci, którego jego zdaniem ręce trzymały źle. Przy czym nie powiedział czego oczekuje, jak jego zdaniem jest prawidłowo. Uderzał tak mocno, ze każde uderzone dziecko się przewracało. Kazał wstać, złożyć ręce znowu i jak znowu jego zdaniem było nie tak to uderzał ponownie, szedł do następnego dziecka, bił wracał znowu i bił powtórnie. To trwało całą godzinę. Na zakończenie katechezy powiedział, ze chodzi o skrzyżowane kciuki. Potem kazał się ustawiać twarzami do ściany i wpuszczał następną klasę tak, żeby dzieci się między sobą o tych skrzyżowanych kciukach nie wymieniały informacjami. Mnie uderzył kilka razy, ja byłam bardzo drobna, filigranowa, to po każdym uderzeniu lądowałam parę metrów dalej na podłodze. Uszkodził mi wtedy nadgarstek. Ten nadgarstek nie jest sprawny do tej pory. W klasie następnej był chłopiec, Tomek B., który był (teraz to wiem) niepełnosprawny - był garbaty i nadwrażliwy. Tak się bał tego bicia, że jak się ksiądz bijąc dzieci do niego zbliżał, to nie wytrzymał nerwowo i wyskoczył przez okno. To było drugie piętro, upadł na chodnik, tam był blisko przystanek, ludzie podbiegli, wezwali pogotowie i milicję. Nie dało się tego zamieść pod dywan. Księdza potrzymali do końca roku a potem już mu nie dali dzieci do katechezy. Pamiętam, że dzieci potem pytały katechetkę, co z księdzem Andrzejem, to katechetka mówiła, ze źli ludzie skrzywdzili księdza i on nie może teraz juz uczyć dzieci.

                Ja swoją siną rękę ukrywałam przez wiele tygodni, nikt się nie zorientował (bałam się, ze moi rodzice zrobią z tego aferę a chciałam tylko tym zapomnieć). Reka do tej pory nie jest w pełni sprawna, tzn coś mi w tym nadgarstku przeskakuje.
      • laura.chiara Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 02:02
        Co to bylo z tym biciem czasem na smierc? Ja dopiero od niedawna, od paru lat, ukladam sobie to i owo w glowie i zaczynam zdawac sobie sprawe, ze to co mi sie przydarzylo nie bylo normalne, nawet wtedy. Mam ok. 40 lat. Juz kiedys pisalam - ojciec mi czasem dal lanie, zawsze wiedzialam za co i ile razy dostane, wiem, ze to bylo zle, ale tez wiem, ze on o tym nie wiedzial i nie mam do niego zalu ani zwiazanej z tym traumy. Matka bila mnie w furii, na oslep, grozila mi smiercia i wlasciwie malo bylo w tym ladu, skladu i konsekwencje, nie dostalam za powazniejsze przewinienia, ktore pamietam, za to wiele razy dostalam za nie patrzenie w oczy, mowienie zbyt cicho, gestykulacje przy mowieniu, "robienie min", ktore nawet nie wiedzialam, ze robie, itp. Wychowalam sie w tzw. dobrym domu, moja matka wrecz przeciwnie, i czasem zastanawiam sie, co sie tam dzialo pokolenie wczesniej. Wiem, ze lanie bylo na porzadku dziennym, nie wiem co jeszcze. Wiem, ze matki do dzisiaj bardzo sie boje, natomiast ojca, ktory bil mnie bardzo rzadko, ale jednak, tak jak tu piszecie "na zimno" wcale.
        • znowu.to.samo Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 10:03
          ja pamiętam że raz ojciec próbował mnie zlać plastikową cienką szablą ale skutecznie uciekłam pod stół. On próbował mnie jakoś wyciągnąć spod tego stołu ale nie dał rady

          Drugie dziwne wydarzenie: miałam za coś dostać, juz ojciec chcial mnie uderzyć, a wtedy pojawił się mój brat i powiedział "zlej mnie"
          I ten mój gł.upi ojciec wział, i jego uderzył.
          Dziś nie mam do niego żalu, bo był religijny i przekonany że robi dobrze. Ale uważam że w życiu jego błąd nr 1 to nie kierowanie się własnym rozumem, tylko opiniami innych
      • m_incubo Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 12:21
        Boszeeee, wcale nie, nie wychowywało się tak kiedyś dzieci, podobnie jak nie wychowuje się tak dzieci teraz, a jednak mnóstwo dzieci jest lanych. Dzieci leje patologia, 50 lat temu i teraz, dla niepoznaki zamiast gumofilców może mieć krawat, to nie ma nic do rzeczy.
    • bei Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 17:01
      Nie byłam bita- moje rodzeństwo tez nie doświadczyło kar cielesnych- zapewnie dlatego, ze moi dziadkowie nie bili ojca, i pewnie dlatego, ze moją mamę biła jej matka.
      Wiem, ze moi rówieśnicy obrywali paskiem, ale tez nie wszyscy.
      Dotkliwą karą był zakaz wyjścia do koleżanek, albo „ szlaban” na film w telewizji, w sezonie za karę miałam do wypielenia rabatkę ( to lubiłam), więc z rozpędu wyrabiałam 500 procent normy.
    • srubokretka Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 17:26
      Psycholkowie wkladaja wam sztuczne problemy do glowy, a wy jak barany z wykreowanej traumy bedziecie idealnymi ich klientami. Rozumiem jakby rodzice latami znecali sie, ale to co opisalas rozwiazuje sie z rodzicami. Jak masz zal, czy problem z tego powodu porozmawiaj z nimi.
      Albo lec do psychologa i daj mu zarobic. Mozesz sobie tez zrobic wycieczke do Stanow i poobserwowac cale tabuny niekaranych fizycznie (tylko psychicznie) dzieci i jeszcze raz przemyslec sobie temat i zastanowic sie dzieki komu masz ten metlik.
      • kafana Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 17:38
        I dlatego zawsze jak słyszę- my pokolenie lat 70-80 bylismy wyjątkowi- nie mieliśmy wiele ale mieliśmy wszytsko. Dzieci bawiły się na podwórku nikt nie potrzebował kasku ani fotelika, rodzice nie kupowali drogich zabawek ale były wartości jak szacunek, współczucie, miłość, tararrarara to RZYGAC MI SIĘ CHCE.
        Ztraumatyzowane społeczeństwo przekazujące kolejne traumy swoim dzieciom.

      • asia_i_p Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 19:12
        Wydaje mi się, że nie ogarniasz, na czym plega jej problem. Ona próbuje zrozumieć, dlaczego rodzic, który był pełen empatii, kiedy np. no nie wiem, bała się ciemności, nagle potrafił tę empatię wyłączyć, kiedy bała się paska w dłoni tego rodzica. Bo to jest całkowicie niespójne. To nie jest wściekły do piany człowiek, który ze złości daje klapsa. Nie jest to też ktoś, kto regularnie znęca się nad dzieckiem i wyraźnie go nie lubi. To jest egzekucja wykonana przez kogoś, kto w innych sytuacjach był wobec dziecka współczujący i otwarty. No jest to dziwne.
          • asia_i_p Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 19:21
            Ja widzę parę możliwości.

            Jednak złość. Ukryta, stłumiona, skanalizowana w tę karę z jakimś głupim poczuciem słuszności.

            Przekonanie, że tak trzeba. Coś jak przytrzymanie dziecka przy szczepieniu albo skomplikowanym opatrunku u lekarza albo pochwycenie dziecka biegnącego na ulicę/ pakującego kończynę do wrzątku - wiesz, że musisz to zrobić, nie czujesz przecież do dziecka złości, ale też działasz wbrew niemu i jakoś specjalnie empatycznie w to nie wchodzisz, że ono tak bardzo chce na tę ulicę czy do tego wrzątku. Chociaż nie do pojęcia jest dla mnie, jakim cudem twoim rodzicom nie zaświtało, że przecież nie muszą.
            • asia_i_p Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 19:48
              Zastanowiłam się i widzę taką możliwość, ale z góry zakładam, że ona może być wydumana.

              Twoi rodzice w dzieciństwie byli bici (albo to z nich, które w twoim dzieciństwie odpowiada za bicie na zimno). Jedyną szansą na uwierzenie, że byli kochani w dzieciństwie, było stworzenie dowodu, że można dziecko kochać i je bić. Potrzeba utrzymania iluzji miłości własnego rodzica u kogoś niedojrzałego mogłaby dać dość energii psychicznej, żeby wyłączyć empatię wobec własnego dziecka. Bo bijąc ciebie walczył o zachowanie wiary w to, że właśni rodzice go kochali.

              Ale to może być całkowita bzdura.
              • panna-wiedzma Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 19:28
                Rodzice byli bici na pewno. Ale moj ojciec ma poglad, ze lanie, jesli jest dotkliwe, ale tez rzadko stosowane jest bardzo skuteczna metoda wychowawcza. Pamietam, jak po tym pierwszym laniu wieczorem ze mna o tym rozmawial. Powiedzialam mu wtedy, ze sie go boje. To stwierdzil, ze to nie jest strach tylko respekt i ze dobrze, ze go odczuwam. A bac mam sie konsekwencji swojego zachowania, a nie jego.
                • katiemorag Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 28.05.20, 11:53
                  A czy Twoi rodzice uważają, ze powinnaś bić własne dzieci? Ja byłam w pewien sposób wychowywana przez moich rodziców, może nie było bicia ale coś co można przemocą psychiczna. Teraz jak wychowuje własne dziecko to bronią je jak skarbu. Rzeczy, które oni robili mi i były norma dla ich wnuka sa nie do przyjęcia...jakby zmieniło im się podejście i co najciekawsze oni widza, ze to nie w porządku a na mnie stosowali te metody.
                • pade Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 29.05.20, 00:40
                  panna-wiedzma napisał(a):

                  > Rodzice byli bici na pewno. Ale moj ojciec ma poglad, ze lanie, jesli jest dotk
                  > liwe, ale tez rzadko stosowane jest bardzo skuteczna metoda wychowawcza. Pamiet
                  > am, jak po tym pierwszym laniu wieczorem ze mna o tym rozmawial. Powiedzialam m
                  > u wtedy, ze sie go boje. To stwierdzil, ze to nie jest strach tylko respekt i z
                  > e dobrze, ze go odczuwam. A bac mam sie konsekwencji swojego zachowania, a nie
                  > jego.

                  OJP...
                  Podtrzymuję z całą stanowczością, nie miałaś dobrego domu.
            • panna-wiedzma Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 22:04
              No wlasnie w duzej mierze to bylo chyba to podejscie, ze "tak trzeba". Moj ojciec do dzis twierdzi, ze od czasu do czasu lanie jest potrzebne i robie blad, ze nie bije syna. I nie uwaza, ze robil zle. Z tego, co mj wiadomo oboje rodzicow dostawalo lanie w domu. Ale szczegolow nie znam.
            • aerra Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 22:15
              Tak, dokładnie - u mnie też było przekonanie, że "tak trzeba" i że to "dla mojego dobra". Bo jak nie dostanę tego lania, to się zapewne całkiem stoczę, więc to słuszne, żeby zapędy powstrzymać w zarodku, nawet za pomocą przemocy.
          • ferra Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 19:59
            Nie zrozumiesz "dlaczego - bo tego sie nawet nie powinno rozumieć (to pochodna racjonalizowania i spłycania zdarzeń "jako mało szkodliwe")". Powód jest bez znaczenia. Istotne jest to, że to czego doświadczyłas będąc słabyszym zależnym dzieckiem - ponieważ to nigdy nie powinno się wydarzyć- było okrutne, upokarzające, naruszające Twoje niezbywalne granice i prawo do nietykalności. nadużycie, - klasyczna przemoc Jako człowiek (mały) tym bardziej zasługiwałaś na całkowitą troskę, miłość, delikatność i nade wszystko szacunek.Taka jest rola rodzica - opieka i troska.




          • asia_i_p Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 19:56
            Pod warunkiem, że sami ją rozumieją/ mają odwagę zrozumieć. Bo ja podejrzewam, że jeśli to to, co myślę, to po wierzchu była przykrywka "muszę zlać, żeby z rozsądniała, nie popełniła głupstwa, wyszła na ludzi", a właściwy strach czy ból, który do tego pchał, tkwił głęboko. Bo jeżeli to byli zaangażowani i empatyczni rodzice, to siła, która wyłączała tę empatię przy karze cielesnej, musiała być spora. Abstrakcyjne lęki o przyszłość dziecka raczej nie wygenerują takiego przerażenia, które stłumi empatię u normalnej osoby. Jakieś głębokie lęki z własnego dzieciństwa, podgryzające od strony podświadomości, mogłyby.
            • danaide Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 28.05.20, 00:22
              To jest bzdura. Moja matka była bita. Ja byłam bita. Moja matka bardziej, więc moje bicie było mniej wartościowe. Co to za bicie! To raz.
              Dwa - bicie bo zasłużyłam. Zasługi są różne. Na przykład rodzic nr 1 zmęczony, a dziecko hałasuje to się bije. Rodzic nr 2 popiera, w końcu zająć czymś dziecko trudno, może też zmęczony, ale nie przyzna.
              Moja matka skończyła z bicie to przyszły krzyki, wyzwiska, krytyka. Hit z dziś - bo bała się, że nie podoła.

              Narracja od sasa do lasa.

              Wiedźma - nigdy się nie zastanawiałaś, że ojciec-żołnierz może mieć wyuczone wyłączanie emocji, bo służba, bo obowiązek, bo wyższe wartości, bo tak trzeba?
          • panna-wiedzma Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 22:06
            Mama juz nie zyje. Ojciec twierdzi, ze lanie to dobra i skuteczna metoda wychowawcza, ale trzeba umiec ja stosowac (wiem, bo kiedys zagrozil klapsem mojemu dziecku to mu wtedy powiedzialam, ze po moim trupie). W sumie nie pociagnelam wtedy tematu. Moze szkoda.
            • yuka12 Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 12:41
              Dobrze że przynajmniej się przyznał. Moja mama zaprzeczała, że w ogóle mnie biła (ale to były klapsy czy pasek, bólu czy odczuć od dawna nie pamiętam tylko sam fakt i mama ma początki demencji), ale jeszcze lepsza jest moja teściowa, która na spółę z teściem lała synów mocno i za wszystko, codziennie, a teraz nie tylko nie pamięta, ale i stawia teścia na postumencie (typu że miał wady ale chciał dobrze i żadnej krzywdy nie zrobił). Teściu był alkoholikiem i przemocowcem (gł. psychicznym ale nie tylko).
        • minniemouse Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 02:14
          asia_i_p napisała:
          Wydaje mi się, że nie ogarniasz, na czym plega jej problem. Ona próbuje zrozumieć, dlaczego rodzic, który był pełen empatii, kiedy np. no nie wiem, bała się c iemności, nagle potrafił tę empatię wyłączyć, kiedy bała się paska w dłoni tegorodzica.

          no bo ona nie rozumie ze ona jest z pokolenia kiedy dostała inne, lepsze wzorce wychowywania dzieci.
          kiedy psychologia via media - - i proszę jeszcze zwrócić uwagę jakie! media (technologia itd)
          • reveiled Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 02:37
            O, a ten post to ciekawa ilustracja tej dyskusji, bo ja nawet nie wiem dokladnie kto to ten Spock, ale wiem ze kiedy urodzilo sie moje dziecko, 8 lat temu, Spock byl na moich lokalnych forach dla mlodych matek symbolem starych i chyba niezbyt humanitarnych method wychowania - ale i tak jak widac byl to duzy postep od czasow naszego dziecinstwa.
            • minniemouse Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 04:37
              reveiled napisał(a): p
              > Spock byl na moich lokalnych forach dla mlodych matek symbolem starych i chyba niezbyt humanitarnych method wychowania -

              od razu widać ze nie masz pojęcia o Spocku, właśnie to Spock zerwał ze starymi i niehumanitarnymi metodami wychowania dziecka.
              co niestety zostało ŹLE zrozumiane u Spocka to ze nie stosuje on dyscypliny ( wprost przeciwnie!) przez co jego metody z czasem nabrały niechlubnego - i błędnego - miana "bezstressowe wychowanie". ale cóż, to już nie wina Spocka ze poszczególni idioci nie pojęli jego idei.

              moze lepiej, zanim sie wypowiesz, nabierz wiedzy w temacie. serdecznie polecam
              co naprawdę dr Spock zalecał

              Minnie
              • asia_i_p Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 07:23
                Tak, ale potem rodzicielstwo bliskości jeździło po Spocku ze względu na jego zalecenia dotyczące snu dziecka, podobnie zresztą jak po Tracy Hogg.
                Mój stryj za to składał Spockowi ironiczne hołdy za zdania, że ojciec powinien codziennie przynajmniej na 10 minut podejść do łóżeczka i pobyć ze swoim dzieckiem - mówił, że to w sam raz rozsądny poziom wymagań wobec ojca.
                • reveiled Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 17:24
                  Tak, Tracy Hogg tez byla symbolem horroru, nigdy nie wnikalam w to, dlaczego. Nie mowie, ze sie zgadzam albo nie, nie wiem nic o niej podobnie jak o Spocku. Wspomnialam to co slyszalam o Spocku nie po to zeby krytykowac jego zwolennikow czy przeciwnikow, tylko zeby pokazac, ze zalecenia sie zmieniaja. Pomimo to w glowie mi sie nie miesci ze cale pokolenia bezkrytycznie akceptowaly fakt ze dzieci sie bije.
              • reveiled Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 17:19
                Minnie, przeciez mowie, ze nie znam Spocka, tyle tylko co przeczytalam w grupach online dla matek niemowlat. I tak, to mialo chyba cos wspolnego z metodami usypiania niemowlat. Pod innymi wzgledami mogl byc calkiem sensowny, a jesli przekonal ludzi do nie bicia dzieci, to chwala mu za to. Z drugiej strony mogl byc bardzo postepowy jak na swoje czasy, a na nasze niekoniecznie. Mowie "moglby", bo nie wiem, kiedys moze sie tym bardziej zainteresuje, a moze nie, nie mam juz niemowlat I raczej juz nie bede miala. To o ojcu przez 10 minut przy lozeczku dziecka raczej nie brzmi dobrze, chociaz pewnie jak na tamte czasy to byl postep. Grupy do ktorych wtedy nalezalam byly wlasnie zwiazane z rodzicielstwem bliskosci, wiec chyba raczej chodzilo bardziej o usypianie niz o bezstresowe wychowanie.
                • minniemouse Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 28.05.20, 00:21
                  Ok dobra.
                  Spock gdy wydal swoja książkę był wtedy rewolucjonista - należy o tym pamiętać i oddać mu zasłużony hold, nawet jeśli w pierwszym wydaniu nie był jeszcze w 100% doskonały,
                  ponieważ to właśnie on po wiekach traktowania dzieci jak przedmioty co nie maja prawa do głosu i trzeba je bić aby nauczyć dyscypliny - zdecydowanie, kategorycznie zrywa z tym, nakazuje dzieci słuchać, rozmawiać z nimi, tłumaczyć, negocjować itp. co było wprost niesłychane, wariactwo po prostu.
                  Spock w ciągu swojego życia poprawiał swoje wydania, nie zapominajcie o tym.
                  oto wypowiedz dr Spocka z 1998r
                  Father as a parent
                  (-niestety trzeba użyć google tłumacza)
                  gadanie wiec ze Spock zaleca "10 minut postać przy łóżeczku" świadczy o co najmniej niedokładnej znajomości Spocka, i tyle.

                  ale mniejsza z tym. mnie chodzi o to, ze trudno komuś kto wychowywał swoje dzieci NA i PO Spocku zrozumieć kogoś, kogo wzorcem były podręczniki i metody zalecające wymuszanie absolutnego posłuszeństwa i bicie jako metody wychowawcze. a tak kiedys bylo, przez pokolenia - Różdżką Duch Święty złe dziatki bić radzi....

                  Minnie
          • trampki-w-kwiatki Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 28.05.20, 09:25
            Podoba mi się, minnie, że naświetlasz cały kontekst społeczny tej sytuacji. Bo mi jest tych rodziców po prustu żal dzisiaj. Najpierw wychowano ich przemocowo, więc nie znali innej rzeczywistości, innego sposobu wychowania, innych metod komunikacji. Potem OCZEKIWANO od nich, że "nie rozpuszczą" dzieci. Przypominam, że to były czasy, gdy obcy człowiek mógł tak sobie podejść do dziecka i rodzica i głośno komentować jego kompetencje rodzicielskie, czyli gadać coś w stylu "tak dziecko źle wychować, phi!"
            Ci rodzice nie mieli wiedzy, doświadczenia, mieli za to presję zewnętrzną. My mamy internety, grupy wsparcia na fb, książki, wreszcie coraz bardziej powszechne wyższe wykształcenie oraz dostęp do wiedzy z zakresu psychologii i pedagogiki. A i ta wielu sobie nie radzi. Ja się co jakiś czas czuję kompletnie zagubiona, a co dopiero ludzie bez tych wszystkich pomocnych narzędzi.
            • ritual2019 Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 28.05.20, 11:05
              Bo te wszystkie pomocne narzedzia, zalew roznych porad, czesto wcale nie sa pomocne, a skutecznie utrudniaja wielu rodzicom naturalne intuicyjne wychowywanie dzieci. Wspoleczesni rodzice sa pod duzo wieksza presja, miotaja sie podczas procesu wychowywania I ciaglej niepewnosci wybranych metod, krytyki, poczucia winy gdy nie odnosza efektu. Tego nie wolno, tamtego nie powinni, teraz sa inne zalecenia itd. co w efekcie daje haos i poczucie niemocy wychowawczej. Z obserwacji zauwazylam tez ze dosc sporo problemow wychowawczych maja rodzice wyksztaceni wlasnie, bazujacy na metodach oferowanych w roznego rodzaju publikacjach odrzucajacych intuicyjne wychowywanie. Rodzice zamiast wychowywac,stosowac jasne zasady, wyznaczac granice, wyciagac konsekwencje analizuja, czytaja porady, dolaczaja do grup wsparcia itp jednak pozostaja bierni w procesie wychowywania co skutkuje brakiem tegoz bo nie potrafia wykreowac wlasnych skutecznych metod. Kazdy z nas jest inny, kazde dziecko jest inne ale kazde potrzebuje zasad i dyscypliny a rodzice nie powinni sie obawiac wychowywac swoje dzieci.
              • trampki-w-kwiatki Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 28.05.20, 11:30
                Zgodzę się z tobą. Niestety, presja jest tak wielka, że nie sposób nie poszukiwać porad i informacji. A przez to trafiać na rozmaite grupy, gdzie fundamentaliści określonych nurtów wpędzają człowieka w jeszcze większe poczucie winy. I popadać przez to w jeszcze gorsze pogubienie.
                • ritual2019 Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 28.05.20, 11:51
                  trampki-w-kwiatki napisała:

                  > Zgodzę się z tobą. Niestety, presja jest tak wielka, że nie sposób nie poszukiw
                  > ać porad i informacji. A przez to trafiać na rozmaite grupy, gdzie fundamentali
                  > ści określonych nurtów wpędzają człowieka w jeszcze większe poczucie winy. I po
                  > padać przez to w jeszcze gorsze pogubienie.

                  Tak, tak jest, dlatego rodzice powinni wrocic do intuicyjnego wychowywania dzieci. Oczywiscie ten proces nie jest latwy, ale to tez nie jest rocket science, wiekszosc rodzicow kocha swoje dzieci wiec nie zrobi im krzywdy. Nikt nie jest doskonaly, dzieci jako dorosle osoby beda nas oceniac jako rodzicow, wytkna nam bledy co jest normalne, naturalne, chyba kazdy z nas to zrobil czy robi, zycie to nie sielanka typu 'cudownych rodzicow mam', to ludzie popelniajacy bledy, niedoskonali ale my ich dzieci tez tacy jestesmy, a nasze dzieci tez takie beda (i sa). Oceniajac nalezy tez wziac pod uwage calosc, takze czasy w jakich sie wychowuje potomstwo, mozliwosci, mentalnosc itp. Wychowanie dzieci zalezy od wielu czynnikow, inaczej to wyglada gdy dziecko jest jedno, gdy jest wiecej, gdy rodzice pracuja, badz jedno zawodowo nie pracuje, w rodzinach pelnych, rodzice samotni, w rodzinach gdzie jedno nie jest biologicznym rodzicem itd.
                  • trampki-w-kwiatki Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 28.05.20, 12:36
                    Z tym intuicyjnym wychowaniem to też nie tak do końca. Niektórzy nie mają kompletnie zdolności przewidywania możliwych skutków swoich rodzicielskich działań. Moja ciocia wychowała skrajną egoistkę, co było do przewidzenia, biorąc pod uwagę, że nigdy niczego od niej nie wymagała, nie stawiała żadnych granic, "chciała tylko jej dobra". Mój brat miał ten sam problem z synem przez pierwsze lata życia. Działali z myślą o tym, by ich dzieciom było jak najlepiej, a spowodowali katastrofę.
                    Potem musieli całe lata chodzić z dzieckiem na terapię, żeby to odkręcić.
                    • ritual2019 Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 28.05.20, 12:50
                      trampki-w-kwiatki napisała:

                      > Z tym intuicyjnym wychowaniem to też nie tak do końca. Niektórzy nie mają kompl
                      > etnie zdolności przewidywania możliwych skutków swoich rodzicielskich działań.

                      Alez oczywiscie, ale tacy ludzie zawsze byli, sa i beda I jesli nie potrafia to zadne poradniki ani grupy wsparcia za nich tego nie zrobia ani ich tego nie naucza bo tacy ludzie zadnych metod nie zastosuja prawidlowo. Tyle ze to jest niewielka grupa.
                      • trampki-w-kwiatki Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 29.05.20, 07:59
                        No właśnie bratu bardzo pomogły ćwiczenia wprowadzone na terapii rodzinnej, teraz radzi sobie lepiej niż bez tej pomocy.

                        U mnie też bywa różnie. Kiedyś wydawało mi się, że mam niezłą intuicję i że z rodzicielstwem sobie poradzę, choć moi rodzice to akurat przykład takiego chaosu wychowawczego, że z domu wyniosłam tylko jak dzieci wychowywać NIE należy. A w praniu wyszło, że mam tysiące wątpliwości i zdarza mi się szukać odpowiedzi na pozoru proste pytania. Idzie mi nieźle, ale to dopiero początki. Pewnie nieraz będę potrzebować pomocy.

                        Nie poszłabym zupełnie na żywioł.
            • minniemouse Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 29.05.20, 02:21
              trampki-w-kwiatki napisała:
              > Podoba mi się, minnie, że naświetlasz cały kontekst społeczny tej sytuacji. Bo mi jest tych rodziców po prustu żal dzisiaj. Najpierw wychowano ich przemocowo, więc nie znali innej rzeczywistości, innego sposobu wychowania, innych metod komunikacji. Potem OCZEKIWANO od nich, że "nie rozpuszczą" dzieci. Przypominam,
              > że to były czasy, gdy obcy człowiek mógł tak sobie podejść do dziecka i rodzicai głośno komentować jego kompetencje rodzicielskie, czyli gadać coś w stylu "tak dziecko źle wychować, phi!"
              > Ci rodzice nie mieli wiedzy, doświadczenia, mieli za to presję zewnętrzną.


              Dziekuje, Trampkuwkwiatki, ty jeszcze lepiej to wyjaśniłaś niż ja - dokładnie o to mi chodzi,
              ze zwyczajnie nasi rodzice żyli w czasach kiedy była wielka presja społeczna na bycie "rodzicem wzorowym" a jednocześnie wzorcem dyscypliny było co? - jak nie różdżka i lanie pasem przez kolano, przekazywana z dziada pradziada i jeszcze na dodatek aprobowana, nie, to za mało - sankcjonowana przez kościół!
              wiec co tu się teraz dziwić "jak rodzice mogli z zimna krwią..... " itd skoro im tak właśnie kazali, zalecali, sugerowali ze tak się dzieci wychowuje!!! przecież dzieci kiedyś bili wszyscy, mniej lub bardziej - nauczyciele w szkole, rodzice w domu, nawet sąsiedzi na podwórku nieraz dali podwórkowym "chuliganom" ręką przez łeb. a tu zdziwienie ze "rodzice karali laniem na zimno". karali bo ich tak nauczono ze to prawidłowa i jedyna forma dyscypliny, ich samych tak karano i innej nie znali,
              ale jak pisałam wcześniej to wcale nie znaczy ze im wykonywanie kary sprawiało przyjemność albo w ogóle ze było obojętne. jak również wcześniej pisałam moim rodzicom na pewno dobrze to nie robiło, przezywali to choć nam tego nie pokazywali. mama mi to powiedziała dopiero po latach.

              My mamy internety, grupy wsparcia na fb, książki, wreszcie coraz bardziej powszechne wyższe wykształcenie oraz dostęp do wiedzy z zakresu psychologii i pedagogiki. A i ta wielu sobie nie radzi. Ja się co jakiś czas czuję kompletnie zagubiona, a co dopiero ludzie bez tych wszystkich pomocnych narzędzi.

              otóż to,
              plus dawniej wszelkie nowości, zwłaszcza takie które cale dotychczasowe myślenie wywracały do góry nogami (jak to, dziecku nie dać lania za kare? a kto to widział?) były bardzo niechętnie przyjmowane. w dzisiejszych czasach jest większe otwarcie na nowe horyzonty co ma ogromne znaczenie.

              Minnie


              Savoir Vivre czyli jak się zachować
              • trampki-w-kwiatki Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 29.05.20, 07:53
                Gdy moja kuzynka, lat temu dwadzieścia, wprowadzała u dziecka elementy tego, co dziś nazywa się w pedagogice pozytywną dyscypliną, to na nią krzyczano, że dziecka nie umie wychowywać, że to jakieś bezstresowe kuriozum, że jaktotak, że niemożebyć! Że wyrośnie na bandytę.
                A ona tylko zmieniała model wychowawczy. Ale czujne oko społecznej kontroli w obrębie jej otoczenia społecznego robiło wszystko, by jednak dała dziecku klapsa albo zastosowała jakąś solidną karę.

                A co dopiero lat temu czterdzieści czy sześćdziesiąt.

                Żeby nie było, nikogo tym samym nie usprawiedliwiam. Po prostu staram się zrozumień kontekst tych zachowań.

                Dam taki przykład. Obydwie moje babcie oddały jedno z kilkorga swoich dzieci na wychowanie komuś z rodziny, bo nie były w stanie ogarnąć wszystkich same. Rzecz się działa w powojennej Polsce. Żadna z nich po latach nie uznała nawet, że to było w jakikolwiek sposób niestosowne. Wręcz miały pretensje, że to oddane dziecko nie ma takiej więzi z rodziną pochodzenia jak te pozostałe. Żeby było ciekawiej te oddane dzieci najbardziej pomagały matce na stare lata, bo tego od nich oczekiwano.
                W naszym pokoleniu oddanie dziecka kuzynce, bo nie ma się kto nim zająć jest kompletnie niedopuszczalne i niewyobrażalne.
                A wtedy nikt się temu specjalnie nie dziwował, ot, matka zrobiła wszystko by dziecko było zaopiekowane.

                • wapaha Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 30.05.20, 10:04
                  Trampki- nie trzeba siegać do czasów tak odległych. W latach 60-70 to była powszechna praktyka. Kiedyś były już wątki na forum poruszające ten temat i pamietam że zaskakująco dla mnie dużo forumek sie wpisywało. Mnie rodzice też oddali bo "MUSIELI" i tak było LEPIEJ DLA WSZYSTKICH. Wprawdzie na krótko bo tylko na niespełna rok. Nic z tego nie pamiętam ( poza ogromna więzią i miłością którą miałam do zajmującej się mną babci), moja koleżanka-była u babci 2 lata, bo tak było LEPIEJ, mama drugiej koleżanki- dzieciństwo u dziadków, moja teściowa-kilkanaście lat u dziadków bo tak było LEPIEJ a potem przyjechali rodzice i zabrali do nowego domu ukształtowaną już i mądrą panienkę...
    • lot_w_kosmos Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 26.05.20, 17:36
      Współczuję ci.
      Ja nie miałam lań na zimno.
      Za to z 5 razy dostałam jakieś lanie od mamy, nigdy nie od taty.
      Nie wspominam ich z traumą, ale - pewnie to nienormalne - ze śmiechem. To było ze strony mamy w afekcie i nie czuję do niej ani żalu ani pretensji. W sumie jak sobie przypomnę jak bardzo ją wkurzyłam i to złośliwie, to absolutnie nie mam żalu, że za ścierę i po plecach....
      • konsta-is-me Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 01:07
        Nie no...
        Trzepniecie scierka jest nieporownywalne do lania.
        Po prostu nie.
        Ja bylam bita bardziej na zasadzei wyzywania sie na mnie.
        I to byly naprawde wsciekle bicie, takie na oslep, piesciami, szarpanie za wlosy itd.
        Nie rozpamietuje tego bo i po co.
          • konsta-is-me Re: Lanie kiedys- rozkminiam. 27.05.20, 04:02
            Mama mnie lala ale to bylo takie wyladowanie furii.
            Ale potem czesto widac bylo ze ma wyrzuty sumienia.
            Ojcie mnie nienawidzil i nienawidzi dalej zreszta ale to inna historia i to juz bylo takie bicie zeby naprawde zrobic krzywde.
            Ale na zimno w pewnym sensie bym nie pozwolila, tzn, pewnie bym uciekala, krzyczala itd.
            Chyba na zimno gorsze, jesli bbylo dotkliwe a nie symboliczny klaps.
            W ogole to ohydne takie, ze tak sobie to rozwazam tak, ale takie byly czasy.