Dodaj do ulubionych

Jesteśmy szaleni :D czy moze normalni?

27.05.20, 02:03
Tytuł wątku średni ale już wyjaśniam o co chodzi.
Dużo podróżujemy i takie tkwienie w domu, ech.... Tylko czekaliśmy na złagodzenie zakazów. A skoro nieco odmrozili to właśnie wróciliśmy z dłuższego wyjazdowego weekendu. Kolejne trzy weekendy zaplanowane, częściowo opłacone( w tym pociąg, loty, wiadomo że krajowe ale będziemy blisko innych- zagrożenie? ).
Czy mam się czuć z tym źle że mam dosyć izolacji której naprawdę przestrzegaliśmy kiedy panika sięgnęła zenitu?
Pytam bo nawet moi teściowie 70+ mają pretensje ze tylko pod klatką byliśmy zamiast wejść jak człowiek do mieszkania. A to oni powinni się bać. Nas.

A co ematka sądzi o takich wyjazdach w tym czasie? Jesteśmy normalni czy jedziemy po bandzie?
Obserwuj wątek
    • jak_matrioszka Re: Jesteśmy szaleni :D czy moze normalni? 27.05.20, 02:19
      Ja wykorzystuje sytuacje. Jak z kimś nie chce sie widzieć, to jest kwarantanna i koniec. Jak mam ochote sie spotkać, to "jesteśmy ostrożni" i sie da.
      Młoda była u swojego chłopaka, on był u nas, takie tygodniowe pobyty w okolicach wielkanocy były. Młodsza zaliczyła koronourodziny i wymienne wizyty koleżanek. Akurat u nas wiosna nie sezonem wyjazdowym, wiec tu sie nie zmieniło. Musze tylko Ksiecia Małżonka troche delikatnie oswajać z każdym kolejnym pomysłem, ale po tylu latach razem mam wprawe wink
      Moi rodzice zaczeli sezon wycieczkowy i chwala sobie wolne drogi smile

      Jak dla mnie, to nie jedziecie po bandzie.
      • ga-ti Re: Jesteśmy szaleni :D czy moze normalni? 27.05.20, 17:18
        "ci co najbardziej wpadali w panikę i izolowali się od wszystkiego -teraz mają wahadło w drugą stronę."

        O, właśnie dziś o tym myślałam. I się zgadzam. Koleżanka co dziennie dzwoniła do mnie od pamiętnego czwartku, gdy szkoły zamknęli. I informowała mnie o statystykach (choć jej tłumaczyłam, że nie śledzę), panikowała, ile to ludzi umarło, jakie trumny na lotniskach stoją, jak to w szpitalach ludzie na korytarzach umierają..., opisywała, jak to ona musi wyjść a się boi, jak to ludzie podli i okrutni z domów wychodzą, na ulicy ją mijają, do sklepów wchodzą. Gotowa była policję wzywać do nienoszących maseczki itp.
        A dziś do mnie dzwoni cała w skowronkach, bo maseczki znoszą, bo na wesele można, bo ona jedzie do babci! Ja jej tłumaczę, że rząd zaprzecza sam sobie, że diagnozować nie chce, że minister wiadomy sam się mota w wypowiedziach, że akcja wybory. A ona, że przecież trzeba wracać do normalności i nie mamy wyjścia, musimy rządu słuchać. A ona maseczki nie może nosić, bo ją dusi i nie nosi.
        No ok, każdy ma swoje. Tylko jak ludziom mogą się poglądy zmieniać o 180* ? Najpierw czosnkiem w sąsiadów, a nagle rzucanie się im w ramiona, ech.
    • cauliflowerpl Re: Jesteśmy szaleni :D czy moze normalni? 27.05.20, 07:49
      "Czy mam się czuć z tym źle że mam dosyć izolacji której naprawdę przestrzegaliśmy kiedy panika sięgnęła zenitu?"

      Ja mam takie przemyślenia na temat czucia się źle, a właściwie na temat wymuszania na mnie, bym czuła się źle.

      Na początku izolacji wielu z nas zmieniło się w "balkonowych policjantów". Ja sama często w myślach czy w rozmowach z innymi krytykowałam wychodzących. Trudno się dziwić - wirus zarażał bez opamiętania, ludzie umierali dość masowo i wierzyło się, że to g*wno można do domu przynieść na butach i tymi butami przy okazji zarazić listonosza, który przyjdzie pojutrze.

      Po 5 tygodniach wypuszczono dzieci z jednym rodzicem. W mojej liczącej 600 000 ludzi prowincji, "na dwór" wyszło 100 tysięcy ludzi. Internety zalały zdjęcia, jak to rodzice są nieodpowiedzialni, jak przystają na pogaduszki, jak dzieci wspólnie się bawią, chociaż zdecydowana większość przestrzegała zaleceń. Tydzień później okazało się, że... nic się nie dzieje.
      Wypuszczono więc dorosłych na sporty, w określonych godzinach i terenie. Znów... nic się nie stało. Zarażenia i śmierci szły w dół.

      Rząd nakazał przygotowanie w każdej prowincji 2 łóżek na OIOM na 10 000 osób i wypuścił ludzi do życia towarzyskiego, otworzył bary. Spotkania w grupach do 10 osób. Nie puszczono nas na żywioł, były doświadczenia z poprzednich tygodni luzowania, testy, modele matematyczne, przygotowana służba zdrowia, miliony razy powtórzone, żeby zachować dystans, nie obcałowywać się, nie dotykać, myć łapy. Byliśmy już po 2 miesiącach izolacji a na zewnątrz tymczasem zrobiło się wczesne lato. I wszystko wskazywało na to, że znów nic się nie stanie, bo od dwóch tygodni łaziliśmy po swoich gminach w sumie przez 7 godzin dziennie!

      Na początku pandemii wyszedł taki fajny mem: "masz szansę naprawić świat siedząc w domu i nic nie robiąc - nie spie*rz tego". Z czasem okazało się, że siedzenie w domu i nic nie robienie to w niektórych przypadkach jedyne, co ludzie potrafią robić dobrze i do gorsze - to jedyne, co w ich własnych oczach świadczy o ich wartości.
      I oni dalej ględzą, że "jest za wcześnie", że "jesteśmy nieodpowiedzialni", że "wrócimy do izolacji", że ten się za bardzo zbliżył do drugiego, ten nie miał maseczki a tamten się plącze od dwóch godzin. Siedzą na tych swoich balkonach i obserwują i publikują i tweetują nadchodzący koniec świata i chwalą się, że oni w maseczce to nawet ze śmieciami chodzą o 14 gdy nikogo nie ma w promieniu 3 km (maseczki są obowiązkowe tylko tam, gdzie nie można zachować odstępu 2m).

      Zamiast dać ludziom żyć, a przede wszystkim - zamiast samemu zacząć żyć.

      Więc żyj minerallna, żyj, ciesz się wiosną, jedzeniem, słońcem, śpiewem ptaków, uprawiaj miłość, uprawiaj ogródek, chodź po górach, jedz udka z kurczaka, śpij w czepku na głowie, noś apaszki, żyj i ciesz się każdym wyjazdem.
    • mia_mia Re: Jesteśmy szaleni :D czy moze normalni? 27.05.20, 08:52
      Samo podróżowanie nie budzi emocji, ale pakowanie się do samolotu czy pociągu bez konieczności jest niepotrzebne. I już nie chodzi o to czy boicie się zakażenia czy nie, bo pewnie się nie boicie, ale zwłaszcza jeśli chodzi o samolot, to proszenie się o kwarantannę. W pociągu trudniej zidentyfikować pasażera, ale za to trzeba siedzieć kilka godzin w maseczce.
      Mój mąż wyjechał zaraz po otwarciu hoteli, razem wyjeżdżamy za tydzień (na ten sam pomysł wpadło sporo ludzi, bo o pokój nie było łatwo, a chcieliśmy do konkretnego hotelu), znajomi mnie wyciągali teraz na dwa tygodnie nad morze, ale do miejscowości typowo turystycznej, na to się nie skusiłam.
      Przy czym w moim otoczeniu wiele osób i tak wyjeżdżało, tylko w innej formule. Powynosili się na działki, powynajmowali domy, jakieś wycieczki jednodniowe.
    • lot_w_kosmos Re: Jesteśmy szaleni :D czy moze normalni? 27.05.20, 09:13
      Ale o czym przepraszam Ty piszesz?
      Nie obraź się, ale piszesz, jakbyś coś niesamowitego robiła i wybiegała w przyszłość swoimi działaniami. Coś odkrywczego i odważnego....

      Eeee?


      Myślałam, że już wszyscy to robią - po prostu żyją. I ani mi w głowie postało ekscytować się tym, czy ogłaszać to.....
    • aguar Re: Jesteśmy szaleni :D czy moze normalni? 27.05.20, 10:32
      Myślę, że dobrze robicie, że korzystacie i wyjeżdżacie skoro macie możliwość, zazdroszczę. Mamy zaplanowane krajowe wakacje za 1,5 miesiąca i mam pewne obawy, że a nuż będzie znaczny wzrost zachorowań i rządowi przyjdą do głowy jakieś zaostrzenia, które ten wyjazd uniemożliwią albo zachorujemy. Ci, którzy teraz wyjeżdżają, mogą okazać się wygrani.
    • nenia1 Re: Jesteśmy szaleni :D czy moze normalni? 27.05.20, 11:01
      Przypomniałaś mi moją dawną koleżanką z pracy, którego dnia przyszła do firmy po weekendzie i mówi (o sobie i świeżo poślubionym mężu) "kupiliśmy rowery, ale jesteśmy szaleni". Czekałam na ciąg dalszy opowieści a to już był koniec.
    • andaba Re: Jesteśmy szaleni :D czy moze normalni? 27.05.20, 11:08
      Zgłupiałaś? A czym się różni wyjazd na weekennd od zakupów w biedronce? W kwestii kontaktów? Ludzie w cały czas tramwajami, autobusami jeżdżą i żyją. A w tramwajach tłok jak cholera na drzwach napisane że 46 osób, a w środku tak na oko 146, wszystkie miejsca zajęte i pełno ludzi stojących na sobie niemal. Nie żeby mi to przeszkadzało, mam to gdzieś, tylko mnie śmieszą te zasady wszystkie.
    • lily_evans11 Re: Jesteśmy szaleni :D czy moze normalni? 27.05.20, 11:21
      Jesteście dorośli i wiecie, co robicie.
      A z drugiej strony, tego panicznego unikania teściów, rodziców, dziadków to w ogóle nie rozumiem i znam to głównie z forum. Z tego, co słyszę od znajomych, normalnie cały czas się kontaktują z bliską rodziną - zrezygnowala z tego pani, która jest epidemiologiem i pracuje w szpitalu zakaźnym, no ale to naprawdę jest powód.
      No i mama odmówiła przyjazdu do koleżanki (córka miała po nią jechać autem i odwiezc potem do innej miejscowości ), ale znajoma sama powiedziała, że mama miała po prostu pretekst, żeby jej nie pomóc parę dni w opiece nad wnuczką wink
    • gaskama Re: Jesteśmy szaleni :D czy moze normalni? 27.05.20, 11:28
      My też już po weekendowym wykładzie. Byliśmy jedynymi klientami w hotelu (bardzo ładnym, nieduzym), obsługiwał nas właściciel. Mówił, że sytuacja w turystyce tragiczna. My też już mamy kolejne kilka wyjazdów opłacone. My, ja z mężem, nasz nastolatek z grupą przyjaciół, wspólne rodzinne. Właśnie siedzę w knajpie, jem śniadanie. Masa knajpek dookoła, klientów jak na lekarstwo. Ale MY musimy żyć. Mam dosyć siedzenia w domu. Tylko z rodzicami widuje się na powietrzu i z zachowaniem odległości.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka