Dodaj do ulubionych

Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma?

30.05.20, 11:50
Czesc
Konkretny przypadek (prawdziwy, nie hipotetyczny):
Jest mezczyzna.
Poznaje pania. Spotykaja sie ponad rok
Oboje dorosli.

Ona dosc prosta babka. Bez wyksztalcenia, ale z zwykla praca. Mila, uczynna, ladna.
Pali. Pochodzi z rodziny, gdzie duzo niefajnych rzeczy sie dzialo. Bliski czlonek rodziny popelnil samobojstwo. Inny bliski czlonek rodziny mial zapedy pedofilskie. Ojciec byl alkoholikiem, zanim sie zapil na smierc.
Ma za soba aborcje, partnera, ktory zdarzalo sie ze okladal ja piesciami.
Obecnie z zauwazalnych "efektow" w doroslym samodzielnym zyciu ma duze skoki nastroju. Jednego dnia z rana swiat jest piekny, wszystko cudowne, usmiech szerszy niz horyzont - po to, by wieczorem tego samego dnia, bez konrketniejszego obiektywnego powodu placz i glowa schowana w rekach. Albo np. wsiada w auto, jechala przed siebie 50km myslac, ze nic nie ma sensu, swiat jest zly. 2 dni pozniej szczeslia i wszystkim mowi wokol, ze jest wdzieczna losowi, ze jest zdrowa i ze slonce swiecie, albo ze deszcz pada a to dobrze bo roslinki wody potrzebuja.
Od lat ma regularne terapie z jakas psycholog czy terapeutka (dokladnie nie wiem).

On - nie ma co sie rozpisywac. Bez takich historii jak te powyzej. Mozna co najwyzej powiedziec ze z wyksztalceniem, z niezla praca.

Nie podoba mu sie jej niestabilnosc. Ale ogolnie mimo wszystko to umiarkowanie akceptuje, liczac (naiwnie zapewne) ze to sie moze zmieni. Nie planuje z nia zamieszkac narazie, "czeka" (naiwnie?) az jej sie poprawi.

I teraz: zebys nie miala pokusy po prostu wzruszenia ramionami i powiedzenia "nie moj biznes".
To nie Twoj, pewnie. Ale gdyby tak zupelnie hipotetycznie tym facetem byl Wasz brat, dorosly syn. No ktos wyjatkowo bliski, z rodziny.
NIE ze mowimy mu co ma robic - tak, to dorosly czlowiek.
Ale jak oceniacie jego wybor w swietle jej przeszlosci i tym, kim jest teraz?
(nie pytam, zeby mu koniecznie mowic co ma robic - tylko o to co WY uwazacie).

A - i wisienka na torcie: po ponad roku, on sie dowiaduje od niej osobiscie, ze w przeszlosci byla prostytutka.

Historia z niezmyslona (choc wiekszosc to przekaz)

Czy ta wisienka na torcie ma tez wplyw na Wasza ocena jego wyboru , czy akurat to jest bez znaczenia, bo to akurat tylko przeszlosc, nie nalezy sie nia kierowac, przeszlosci przeciez nie zmienimy?
A co z innymi faktami z jej przeszlego zycia? Nalezy na nie nie zwracac uwagi, bo to tylko przeszlosc, ktora jest niewazna? Tylko patrzec na to kto kim teraz jest - czy jednak przeszlosc ma znaczenie?

Prosze o szczerosc, choc na tym forum o ile sie orientuje ta prosba nie jest konieczna.
Obserwuj wątek
    • ritual2019 Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 12:04
      Tak, nie wtracac sie, nie oceniac cudzych wyborow nawet jesli to ktos z bliskiej rodziny czy znajomych. Czy przeszlosc ma wplyw? Oczywiscie, ze ma, kazdy ma jakis tam bagaz, ale to ma znaczenie dla tej pary i to jak oni sobie z tym beda radzic. Byla prostytutka, skoro mu powiedziala to do niego zalezy czy mu to bedzie przeszkadzac. Miala opresyjngeo meza, duzo przeszla, jest niestabilna emocnonalnie, ok, to nadal zalezy od nich jak sie w tym odnajda.

      Aborcja? Nie rozumiem po co o czyms takim wspomnialas autorko, a moze jej wycieto wyrostek albo zab? To taki sam kaliber.
      • oby_ku_lepszemu Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 12:12
        O tej aborcji tylko - na pewno nie zgadzam sie, ze to ten sam kaliber co wizyta u dentysty.
        Wrecz odwrotnie - uwazam wlasnie, ze to zupelnie inny kaliber! I moze odcisnac pietno na czlowieku!

        Dodam tylko ze to nie ma nic wspolnego z wiara. Moja to lagodny ateizm.

        No , ale wracajac do historii. Wlasnie dlatego nie wspominam wsrod przeszosci zycia tej babki, ze miala kiedys wyrywanego zeba, ale jednak wplatam aborcje.
        Tam jeszcze kilka innych rzeczy bylo -pisze to co pamietam.
        Wiem sporo,ale przeciez nie wszystko.
        • ritual2019 Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 12:27
          Moze aborcja na tobie odcisnelaby pietno ale dla wielu innych kobiet nie ma to znaczenia wrecz ulga bo pozbywaja sie czynnika ktory skomplikowalby im zycie.
          W ogole takie rozkminianie cudzego zycia, cudzego zwiazku jest dziwne. Nie lepiej skupic sie na wlasnym a innym dac spokoj?
          • oby_ku_lepszemu Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 12:37
            Nie cechuje mnie az taki egoizm.
            I nie, nie wpieprzam sie innym w ich zycie. Nie mam pilota, gdzie przy pomocy guzikow moge kierowac poczynaniami.

            Co do aborcji - na pewno masz racje, ze roznie rozne to przezywaja. Nie chce z tego watku tworzyc kolejnej klotniawki akurat o swiatopoglad w tym temacie. Wstawka byla informacyjna i kazdy ma pelne prawo zdecydowac czy to wazne, czy akurat to malo wazne.
            Kazdy z osobna, we tym jak najbardziej Ty.
            Pozdrawiam
            • ritual2019 Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 12:45
              oby_ku_lepszemu napisał(a):

              > Nie cechuje mnie az taki egoizm.
              > I nie, nie wpieprzam sie innym w ich zycie.

              To w jakim celu ten watek? Szczerze to nie przyszloby mi do glowy nawet gdyby to byla mi bardzo bliska osoba analizowanie cudzych zwiazkow i to w takim stopniu zeby o tym w internecie pisac. Serio.


              Nie mam pilota, gdzie przy pomocy g
              > uzikow moge kierowac poczynaniami.

              Cale szczescie.
        • pola84 Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 13:21
          Co to jest łagodny ateizm?
          Natomiast myślę podobnie jak Ritual, że pewne rzeczy z przeszłości są sprawą między ludźmi w związku. U ciebie widać, że aborcję średnio akceptujesz, więc od razu to wpływa na ocenę kobiety, która jej dokonała. I tak też ją przedstawiłaś.
          • oby_ku_lepszemu Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 13:32
            Lagodny ateizm =osoba jest niedowierzajaca.
            Moze Bog istnieje - ale raczej watpi, zeby tak bylo.

            Nie czuje, ze musi oglosic ze wierzy bezgranicznie w tego konkretnego Boga.
            Ale tez nie twierdzi zagorzale, ze Boga na pewno absolutnie nie ma. Jakos swiat musial powstac jednak, dac temu poczatek. Ale raczej nie przez Boga rozumianego tak, jak przedstawiaja to religie.
      • oby_ku_lepszemu Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 13:18
        Skupiam sie na niej celowo, bo po prostu jej historie nie uwazam za normalna, przecietna, typowa, "ot historia jak jedna z wielu".
        Pod tym wzgledem u niego jest duzo bardziej standardowo - rodzenstwo nie bylo znalezione powieszone w domu, nie bylo rekoczynow w jego bylych zwiazkach itd.
        Na jej tle, jego zycie jest normalne(~niejsze). A wyksztalcenie to obiektywna kwestia (i wynikajaca z tego calkiem dobra praca, zeby nie bylo ze to tylko papier) - dlatego moja wzmianka o tym.
        U niego tez roznie bylo w zyciu - ale nie, nie bylo az takich ekstremow.

        No ale ok - w skrocie o nim - Na pewno inny niz uzytkownik "northwood" czy jak mu tam.
        Nie pali. Taki z zachowania nawet pewny siebie, opanowany. Z wygladu wszystko w porzadku; jesli sie wyroznia to wrecz raczej pozytywnie.
        Czego sie przyczepic? No czegos zawsze mozna; troche balaganiarz. Jak jest zestresowany zamyka sie w sobie i nic z niego nie wyyciagniesz. Czasami mowi troche niewyraznie. ale zadne skrajnosci- no nic powaznego, wzgledne glupoty.
        Mial dwa powazne dlugie zwiazki (w sumie kilkanascie lat). Nie wyszly.
        Z pierwszego ma dziecko.
        (Przyznam, ze do teraz nie bardzo wiem co w niej widzial..byla taka nijaka ta jego kobieta, pod kazdym wzgledem). Ot, nie wyszlo - jak u milionow innych ludzi.

        Drugi zwiazek - z boku wygladali na bardzo dopasowana pare. Nie, nie tylko na zdjeciach. Ona byla zupelnie normalna (dodam, ze naprawde ladna), zupelnie nie taka jak glowna bohaterka w tytulowym opisie. No widac bylo, ze pozytywnie iskrzylo.
        Nie wiem do konca co tam sie dzialo, ale ona odeszla do innego. Przeprowadzila sie prosto do tego nowego.

        Wracajac do pana o ktorego pytasz- od czasu tamtego drugiego zwiazku (ok 5 lat temu) bylo wieloletnie juz pasmo roznych krotszych bardziej badz mniej (zazwyczaj) zobowiazujacych relacji.

        On twierdzi z rozbrajajaca szczeroscia, ze teraz sam nie wie gdzie zaczyna sie schodzenie ponizej pewnego poziomu zgadzanie sie na to, co nieakceptowalne - as gdzie sa wybujale oczekiwania.
        Ze trzeba byc realista- w tym wieku to juz za pozno i ze szukajac takiej, ktora bedzie mu pasowala pod kazdym wzgledem, nigdy zadnej nie znajdzie. Ale nie chce brac "jak leci" no i tak sie miota.

        No i ta o ktorej mowa, to jeden z takich wyborow.
        Dodam, ze nie spotykaja sie juz, minely cos 2 czy 3 miesiace. Dopiero ta prostytucja przechylila szale.
        I troche to dlatego pytam Was o zdanie.
        Na ile ten kur...ski motyw ma wplyw na ocene jej caloksztaltowo w Waszych oczach.
    • beataj1 Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 12:22
      To się nie uda. Nie dlatego że Pani jest jaka jest, ale dlatego ze pan ja umiarkowanie akceptuje.

      Cokolwiek (o ile) Pani postanowi zrobić że swoim życiem umiarkowana akceptacja jej nie pomoże.

      Niech on sobie to daruję i poszuka kogoś kogo po prostu zaakceptuje. Może trafi na kogoś takiego.
      A kobiecie życzę sił z zbieraniu swojego życia.
    • 12gram Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 12:29
      Nie bardzo rozumiem o co chodzi. Pani jest zaburzona emocjonalnie, ewidentnie borderka z odpałami. Nie zmieni jej się i to nie jest przeszłość. Ona nigdy nie będzie normalna.
      Uświadom panu, że jak zrobi jej dziecko to to dziecko będzie miało piekło a nie życie - i to on za to piekło będzie współodpowiedzialny. Bo widział w co się pakuje .
      Pani może być świetna w łóżku i głupi prosty mało doświadczony facet się na to złapał. Wydaje mu się, że jest przy niej kimś i on ją uratuje (w zamian za mocne wrażenia). Ale to droga ślepca dołączajacego do destrukcyjnego tańca.

      Pytanie co takiego się kryje w pana rodzinie, że się złapał na panią zaburzoną zamiast wiać od takich przypadków i szanować swoje życie? Jakieś nałogi były u dziadków? czy może despotyczna nadopiekuńcza mamusia?
      JAk przeanalizuje czemu akurat taka zaburzona osoba go pociąga, co takiego w niej wywołuje w nim chęć łączenia się z nią i bycia przy niej - to znajdzie klucz do ułożenia własnego życia tak, żeby za 15 lat nie być sfrustrowanym przegrywem.

    • fitfood1664 Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 12:48
      Na matkę dzieci bliskiego mi mężczyzny wolałabym kogoś mniej skomplikowanego i pokiereszowanego,bo blizny niestety przenoszą się z pokolenia na pokolenie, może nie wszystkie, ale spora część, nie chciałabym aby dzieci cierpiały. Tymniemniej ostateczny wybór to nie moja sprawa, więc nie robiłabym nic drastycznego by pana odwieźć od zamiaru związania się z kimś takim. Przeciwnie, myślę że jak już coś, to wolałabym ofiarować takiej kobiecie moją sympatię i wsparcie, jako inwestycję w przyszłość tej rodziny.
      • black_halo Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 13:10
        Malo wiesz o zyciu. Ludzi z deficytami i trupami w szafie jest znacznie wiecej niz Ci sie wydaje a to co widac z wierzchu najczesciej jest tylko maska. Stety albo niestety, ludzie wiaza sie ze soba w bardzo mlodym wieku a dojrzewaja znacznie pozniej. A dopiero czlowiek dojrzaly jest w stanie stworzyc stabilny zwiazek oparty na wlasciwych podstawach.

        Niekorzy moga zaprzeczyc ale wczesne zwiazki sa zwykle oparte wlasnie o pozadanie (czesto nie liczy sie charakter a wyglad), o chec uratowania kogos (ja
        • black_halo Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 13:12
          Wyslalalo sie za wczesnie:

          Niekorzy moga zaprzeczyc ale wczesne zwiazki sa zwykle oparte wlasnie o pozadanie (czesto nie liczy sie charakter a wyglad), o chec uratowania kogos (ja go/ja uratuje), nic lepszego mnie nie spotka (no jak sie wejdzie w zwiazek z niewlasciwa osoba to bedzie ciezko) i jeszcze pare innych powodow. Ile jest osob, ktore wchodza w zwiazek bo druga strona uczepila sie jak rzep i nie odpuszcza, ile osob jest w stanie przekroczyc wlasne ego i to w wieku 20-27 lat?
          • oby_ku_lepszemu Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 14:29
            Dzieki black_halo za opinie.
            Dodam, ze opisani ludzie takimi mlodzikami nie sa - sa kilkanascie lat starsi.

            Tam byla jeszcze akcja, ze ona (w swoich gorszych momentach) domagala sie roznych deklaracji. A on wlasnie ich po prostu nie dawal - z racji ostroznosci o ktorej piszesz.
            Mysle, ze tam byl element "nic lepszego mnie nie spotka". Ale tez skrajna desperacja tego nie mozna nazwac - raczej daleko idacymi kompromisami (na moj gust za daleko). Jednak ostatecznie od niej jednak odszedl, po opisanej deklaracji.
            Do teraz nie mam pewnosci czy to sam fakt prostytucji tylko i wylacznie, czy to, ze ukrywala to dlugo przed nim. Czy te inne ekscesy.
            Podejrzewam, choc to tylko podejrzenie, czy caloksztalt.
            • black_halo Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 15:53
              Jesli to sa ludzie w wieku 35+ to wiadomo, ze jest trudniej. Faceci w tym wieku tez wykazuja zwykle pewne braki oraz nosza zazwyczaj spory bagaz, czesto nawet nieuswiadomiony. Fakt posiadania pracy i studiow jeszcze o niczym nie swiadczy.

              Podejrzewam, ze facet zerwal ze wzgledu na caloksztalt ale wlasciwie to nie nasza sprawa wiec nie ma co roztrzasac.
            • hrabina_niczyja Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 18:07
              Aaa, czyli nie mamy borderki, a babkę, która jest zeszmacona życiem i trafiła na gościa, który chciał sobie podymać bez żadnego planu, bo sam nie wie czego chce. Gościa, który sobie znalazł zapchajdziurę i ją trzymał z nudów. To nic dziwnego, że chciała deklaracji. Po roku to też bym chciała. Już mi wszystko rozjaśniłaś. To nie jest agresywna baba z chorobą psychiczną, a baba która koleś trzyma w odwłoku, więc nic dziwnego, że czasem jej się nastrój zmieni.
              • triss_merigold6 Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 18:12
                Histeryzujesz.
                Trudno, żeby mocno dorosły człowiek deklarował się na już ze wspólnym mieszkaniem, tym bardziej, że przecież na dzień dobry nie dostał wszystkich informacji o doświadczeniach pani i patologii w jej rodzinie. Pewnie im więcej wiedział, tym bardziej pani traciła na uroku, a jazdy emocjonalne + info o prostytucji tylko przeważyły szalę na nie.
                • hrabina_niczyja Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 18:30
                  Ten mocno dorosły człowiek był z laską rok. Nikt tu nie histeryzuje oprócz tego mocno dorosłego człowieka, dla którego wymogiem wyboru partnera jest punkt o niepaleniu. To teraz może jeszcze dodać, aby dziwką nigdy nie była. A gdyby się nigdy nie dowiedział? Nie musiał przecież. Też by tak siedział? Ile lat? Bo nawet jak przeczuwał to albo się wychodzi z relacji albo się ją buduje. A ten siedział i robił nic. Taki wiesz co, ja to nazywam pizdus plastuś co ani w lewo ani w prawo. Przy takich to nawet była zakonnica kiedyś zeswiruje.
                  • oby_ku_lepszemu Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 22:17
                    >Ten mocno dorosły człowiek był z laską rok. Nikt tu nie histeryzuje oprócz tego mocno >dorosłego człowieka, dla którego wymogiem wyboru partnera jest punkt o niepaleniu.

                    Przeciez w tych oczekiwaniach z tytoniem to bylo, ze wolalby, zeby nie palila. To nieracjonalne Twoim zdaniem?
                    Z reszta wiedzial, ze mimo swoich preferencji ona pali i to jednak zaakceptowal. Nie uciekl z tego tytulu. Uciekl, gdy dowiedzial sie nagle, ze byla pania do towarzystwa.
                    Nie mowie , ze on ideal, ale serio, taka ierarchia wartosci dla Ciebie swiadczy o histerii ... ??

                    >A gdyby się nigdy nie dowiedział? Nie musiał przecież. Też by tak siedział?

                    Nie wiemy, gdybac mozna tylko.

                    > A ten siedział i robił nic. Taki wiesz co, ja to nazywam pizdus plastuś co ani w lewo ani >w prawo.

                    Ale w jakim sensie nic?
                    Przeciez niedeklarowanie sie po kilku miesiacach znajomosci co do malzenstwa, wspolnego zamieszkania (odleglosc miedzy nimi kilkadziesiat km) - to nie jest nie robienie nic. To poznawanie sie.
                    No i czemu ani w lewo ani w prawo. Jak doszly nowe fakty to wybral w ktora strone.
                    Wybral i jak wybral tak postapil.
                    Znam bardziej niezdecydowanych ludzi.
                    • hrabina_niczyja Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 31.05.20, 00:38
                      Wiesz co tak. Głupie po prostu, bo jak się ma te prawie 40 lat to się skupia na innych cechach bardziej charakteru, a nie tam pali nie pali. Ale spoko, no ten mógł sobie listę dłuższą zrobić. I sorry, mając 39 lat nie oczekuję deklaracji co do małżeństwa, ale jakiejkolwiek deklaracji już tak. Nie oczekuję nawet słowa kocham cię, ale jesteś mi bliska, dobrze mi z tobą i takie tam i owszem. I chyba jakiś planów zamieszkania razem, wyjazdu na wakacje, spędzenia świat też. Napiszę Ci tak, w pewnym wieku zbyt długie poznawanie się prowadzi do tego, że jedna strona traci czas. Wierz mi, straciłam już trochę na takich plastusiow. Nigdy więcej.
      • oby_ku_lepszemu Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 13:41
        Niestabilnosc bylo widac, owszem.
        Ale o tej prostytucji - dowiedzial sie po ponad roku, przeciez pisze.

        Jezeli Ty nagle dowiesz sie jutro ku swemu przerazeniu, ze Twoj maz, partner dawno temu nie wiem, handlowal heroina, ktora zabila wiele osob - tez ocenisz siebie, ze jestes nieulozona, przepelniona deficytami, z problemami, bo zwiazalas sie z ex-dealerem, zabojca ludzi?

        Z reszta - odkad sie dowiedzial, nie spotykaja sie juz.

        Moja ciekawosc to wlasnie na ile przeszlosc jest Waszym zdaniem bez znaczenia, a na ile owszem, ma jednak znaczenie i trzeba sie tym jednak tez kierowac w swoim postepowaniu. Tak jak to zrobil opisywany przypadek.
        • ritual2019 Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 13:54
          Prostytuowanie sie to nie zabijanie ludzi, nie porownywalabym tego do handlu narkotykami.
          A przeszlosc ma znaczenie u kazdego, z tym ze ty kladziesz nacisk na aborcje i prostytucje jako te czynniki ktore mialy najwiekszy wplyw. Pani miala jakis tam okres w zyciu kiedy dotknela dna ale sie odbila, teraz ma prace I stara sie zyc w miare normalnie, to sie powinno liczyc. Ten facet tez ma przeszlosc, nieudane dlugie zwiazki, krotkie, dziecko...i kto wie co w jego charakterze jest nie tak.
          • oby_ku_lepszemu Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 14:15
            Prostytuowanie to nie zabijanie ludzi , zdecydowanie. Porownanie bylo w innym celu:
            Chodzilo mi o to, ze uwazam za dalece niesprawiedliwe dziwne zalozenie, ze to, ze ktos cos przed nami waznego z przeszlosci ukrywa, to gdy nagle prawda wyjdzie na jaw, to nagle nasza wspolwina i ze to z nami cos nagle jest nie tak.
            To a propso tej prostytucji, a nie niestabilnosci, ktora juz wczesniej bylo widac, i tu autorka postu na ktory odpowiadam ma racje.

            Wybacz, ale z ta aborcja to naprawde tylko Ty to wyluskalas, wiec wyglada ze Ty masz lekka obsesje.
            Jezeli chcesz, po prostu pomin ten fakt. Naprawde.

            Tak, facet tez ma przeszlosc, ale inna. jak sie zapewne domyslacie to nie jest moj syn . W tym, abyscie wyobrazily sobie ze to Wasz syn chodzilo tylko o to, by to nie byl ktos dla Was emocjonalnie obojetny, obcy.

            A Pani tez dobrze zycze.
            Nie pamietam, czy Tobie tez juz w odpowiedzi pisalam, wiec powtorze- oni juz sie nie spotykaja. Historia zakonczyla sie jakos z poczatkiem tego roku. Luty chyba - jakos tak.
            Najwyrazniej jego "przebudzilo" w tej calej sytuacji wlasnie wyznanie o prostytucji. To od wtedy przestali sie spotykac, kontaktu podobno tez juz nie.
            Stad moje uwypuklenie akurat tego. Czy dla Was to tez istotny fakt, czy nie az tak.
    • lumeria Re: Przeszlosc nie ma znaczenia - a moze ma? 30.05.20, 13:01
      Ludzie podswiadomie wiaza sie z osobami na podobnym poziomie- i mimo ze ktos w np. roli ratownika moze wygladac na 'normalnego' to sa ukryte powody, dlaczego ciagnie go do ratowania 'ofiary' ktora obecnie ma bardzo widoczne problemy.

      Czyli to relacja typu srubka (on) i nakretka (ona) - musza do siebie pasowac, by ciagnac zwiazek.

      Jesli pan jest bliska osoba, jemu radziłabym terapie, by przestał wpadacw chory schemat.