Dodaj do ulubionych

uraz oka na placu zabaw - poradzcie...

03.06.20, 11:39
Opiszę sytuację i proszę o radę, co robić, jak działać, na co zwrócić uwagę...

Kilkoro 10-11latków, bawią się codziennie na placu zabaw pod domem; są tam same, rodzice w domu. Bawią się między innymi Nerfami, ale również mają pistolety na małe plastikowe kulki. Między nimi jest m.in. Krzyś i Marek. Dzieci, które znam (czyli np Krzyś) są pzreskzolone, że nigdy nie celuje się w głowę.
Marek na plac zabaw przynosi nie pistolet ale coś co dzieci opisują jako metalową strzelbę, na te plastikwoe kulki. I strzela Krzysiowi w oko. Podobno celował w brzuch, ale wyszło jak wyszło... Krzyś zaczyna płakać, Marek ucieka (!) do domu.

Ostry dyżur okulistyczny, lekarz wyjmuje kulkę z oka! Na razie dziecko w trakcie badań; skierowanie na oddział na następny dzień, bo na razie zbyt duże krwawienie w oku, żeby badać. Nazajutrz rano na okulistyce w szpitalu dalsza diagnostyka, ale lekarze mówią, ze poważna sprawa. Siatkówka ok, uszkodozna tęczówka, ubytek w gałce ocznej. Lekarze twierdzą, ze może w przyszłości dojść do mętnienia oka; moze być konieczna operacja. Lekarz obejrzawszy kulkę sugeruje nieoficjalnie, że trzeba coś dalej zrobić ze sprawą (np pójść na policję). Gdyby nie koronawirus dziecko by hospitalizowano.

I teraz wychodzą kolejne rzeczy: dzieci dość zgodnie (nie tylko Krzyś) twierdzą, że mówiły Markowi, żeby nie celował w twarz. Twierdzą również, że strzekba jest b.duża i ma bardzo silną sprężynę i można strzelać kilkoma kulkami na raz. Rodzice Marka są przejęci, dopytują co z Krzysiem. Twierdzą, ze Markowi nie pozwolili wynosić na dwór tej strzelby (a on ją wyniósł bez ich wiedzy). Ale... dzieci twierdzą, że Marek się chwalił, że tata mu to kupuje w militria.pl (a nie w sklepie z zabawkami...)

Tata Krzysia wkur... chce od razu iść na policję. Mama na razie zajęta bieganiem po szpitalach.

Poradzcie co robić... Rodziny Marka nie znamy, chyba niedawno się wprowadzili na osiedle. "Na oko" wygladają normalnie, ale nic o nich nie wiemy. Co robić, zeby niczego nie zaniedbać.. Co z ubezpieczeniem? (dziekco ma szkolne NW)
Iść na polciję? moze to faktycznie był tylko wypadek.. dzieciaki bawiły się wszakże razem. Z drugiej strony, metalowa strzelba to nie jest zabwaka na plac zabaw.
Mama Krzysia w dylemacie między troską i strachem o własne dziecko i co będzie dalej a niechęcią do robienia kłopotów innym (wiadomo, że jak policja, to będzie pewnie potem ciąg dalszy... moze i sąd rodzinny, itp. - z trzeciej strony może i być powinien formalny ciąg dalszy z udziałem policji/sądu, choćby dla bezpieczeństwa Marka: tak jak mówię, nic o tej rodzinie nie wiemy).

Burza mózgów. Radzcie.

Jestem bliską przyjaciółką mamy Krzysia.

Obserwuj wątek