Dodaj do ulubionych

dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkach

11.06.20, 00:21
Dziś miałam chyba najgorszy dzień życia od bardzo dawna. Dochodzę do wniosku, że załatwiłam się sama na własne życzenie, pytanie brzmi: co we mnie powoduje, że tak się załatwiam.
Ale do rzeczy: jutro mamy wyjechać na weekend, do rana mieliśmy podjąć decyzję, czy jedziemy. Wstaję z łóżka i robiąc kawę zaczynam z mężem rozmowę, że sprawdzałam pogodę, że ma być lepiej, że trzeba się zdecydować i zapłacić do dziś zaliczkę. Widzę, że mówię do pleców mojego męża, który jest zatopiony w telefonie. Jeśli oglądałyście "Rzeź" Polańskiego i pamiętacie postać wykreowaną przez Christophera Waltza, to to jest wypisz wymaluj mój mąż. Jest on osobą pracującą zawsze zdalnie, na własnej DG, wykonuje tzw. wolny zawód i jest przyspawany do swojego telefonu w sposób chory. Ponieważ jestem przed pierwszym łykiem kawy, ale już skoczyło mi ciśnienie warczę, że nie rozumiem z jakiego powodu nie możemy odbyć 5 minutowej rozmowy. Na co słyszę, że zrzędzę, nie mam moralnego prawa zwracać mu uwagi, chyba, że zacznę zarabiać tyle co on, to on się chętnie ze mną zamieni rolami (tia...)
Następnie on zamyka się w pokoju na 2 i pół godziny w celu odbycia pilnej telekonferencji w ministerstwie. W tym czasie ja:
- przygotowuję młodszemu dziecku płatki z owocami
- przygotowuję starszemu dziecku jajecznicę
- pomiędzy płatkami a jajecznicą tłukę mięso na bitki, żeby starszy miał obiad, jak nas nie będzie
- przygotowuję młodszemu śniadanie właściwe
- piszę starszemu smsa z listą zakupów na które się wybiera do supermarketu
- segreguję rzeczy do zabrania, układając je w 4 stosy
- myję umywalkę i wannę
- przy okazji swojego pobytu w kiblu myję cały kibel
- opróżniam zmywarkę i włączam nowe zmywanie
- zasiadam z młodszym dzieckiem do "Psiego patrolu"
A wszystko to robię z początkami rwy kulszowej, od wczoraj nie mogąc się niemal ruszać.
W tym momencie wychodzi z pokoju mój mąż z zapytaniem, jak ja się właściwie czuję (jest 12.00) i oznajmia, że on niestety zapomniał, ale o 18 musi iść na ostatni z serii masaży, które zafundował sobie z okazji bolącego łokcia. Jest to pora jego popołudniowego spaceru z młodszym, w czasie którego ja miałam prasować ciuchy na wyjazd. W związku z powyższym trafia mnie szlag i pytam go otwartym tekstem, czy nie uważa za stosowne zrzec się dzisiejszego masażu na moją rzecz, bo wie, że ledwo chodzę od wczoraj. Na to dowiaduję się, że sama mam sobie załatwiać masaże dla siebie, a on ze swojego nie zrezygnuje, bo nie.
Kurtyna
Ten dzień miał fatalny ciąg dalszy, usłyszałam parę nieciekawych słów, sama wywaliłam z siebie dosyć brzydki syf i mam totalnie po kokardę.
A wisienką na torcie był wieczór, kiedy w usyfionej na maksa kuchni znalazłam gołąbka zanurzonego w zupie pomidorowej, ponieważ mąż pomylił zupę z sosem. I nie dość, że pomylił, to zostawił go w tej zupie nawet po zrozumieniu swojego błędu, a odcedzałam zupę ja.
Obserwuj wątek
    • ga-ti Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 00:43
      A Ty masz jakieś ADHD? Po cholerę z początkami rwy kulszowej szorujesz zlew, wannę i kibelek? I jeszcze plany na prasowanie? Weź żelazko, jeśli tam gdzie jedziesz nie ma i wyprasujesz na miejscu (to, co wymaga niezbędnego wyprasowania i tak się w walizce wygniecie). A syn starszy chyba sporo starszy, skoro zostaje sam w domu i nie chce już z rodzicami jechać, co? To sobie pizzę zamówi, na co mu te bitki robisz?
      I zobacz, połowę rzeczy robiłaś niepotrzebnie. A mężowi śniadania nie zrobiłaś (jak zauważył wyżej Bywalec) wink
    • snakelilith Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 00:50
      A do małżeństwa i zrobienia sobie dzieci z tym facetem, to zmusił cię kto? Pytam na poważnie, bo gdyby mnie facet potraktował takim tekstem, że sama mam sobie załatwiać masaże dla siebie, a on ze swojego nie zrezygnuje, bo nie, to zamieniam się w Bruca Lee i nawet ze złamanym kręgosłupem wykopuję go przez okno. Łachę ci robi, że z tobą żyje? I jak ktoś słusznie zauważył, 3/4 twojej było pracy całkowicie zbędne.
          • memphis90 Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 19:15
            >Jesteś ofiarą przemocy ekonomicznej (i >nie tylko
            "Ponieważ jestem przed pierwszym łykiem kawy, ale już skoczyło mi ciśnienie warczę,"

            "W związku z powyższym trafia mnie szlag i pytam go otwartym tekstem, czy nie uważa za stosowne itd"

            Ja bym się jednak zastanowiła kto jest przemocowcem w tym domu... Skoro ona nie komunikuje, tylko od razu warczy i wrzeszczy, to on odwarkuje. Nikt nie każe jej pucować kibla i tłuc kotletów dla studenta, a chłop załatwiać biznesy musi, bo w końcu utrzymuje 5 osób z jednej pensji - i ma prawo te biznesy załatwiać nie wysłuchując pretensji i wrzasków od rana, bo żona jest "przed pierwszym łykiem kawy" , więc jej wolno.
          • fragile_f Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:04
            Jest jeszcze trzecie wyjście - wdrożyć dzieci do obowiązków domowych, jeśli mąż faktycznie jest tak zapracowany. Nastolatkowi może wyjść tylko na dobre, jeśli parę razy umyje kibelek albo przejedzie podłogę raz w tygodniu. Zwłaszcza, jeśli mama ma problem z rwą. Nie wiem, może ja jestem jakaś dziwna, ale u mnie w domu starszy brat odkurzał i mył podłogę, ja sprzątałam łazienkę i pomagałam w przygotowaniu obiadu. Jak byliśmy starsi, to w ogole robilismy obiady rotacyjnie (ja, mama , brat, tata sprzątał w kuchni).
              • fragile_f Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:12
                Nie zakładałabym od razu złej woli czy celowego działania. Może być też tak, że facet goni resztkami sił w robocie, nie ma podzielnej uwagi i jest totalnie skupiony na liscie zadań na ten dzień, bo ma na głowie 4 osoby do utrzymania i kryzys gospodarczy w pakiecie. Jak jestem w wirze dzikiem roboty, mam deadline nad głową i ktoś coś do mnie mówi, to też rozumiem co drugie słowo i bywam opryskliwa.

                A może być też tak, jak Ty mówisz - to wie tylko forumka, my sobie tutaj dywagujemy na podstawie danych wejsciowych smile

                Co nie zmienia faktu, że połowy z tych prac wcale nie trzeba było robić albo mozna w tym celu wykorzystać dzieciaki. Albo zatrudnić panią, która raz na dwa tygodnie odgruzuje mieszkanie i robić tylko podstawy samemu.
                • 35wcieniu Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:16
                  No i ok, bywa i tak, ale to nie jest chyba sedno. Niech sobie będzie skupiony na robocie, ale no kurde - jak ona mówi: "ledwo chodzę, mam rwę kulszową, a ty idziesz na masaz łokcia, moze bys oddal mi ten termin", a on na to że bo nie, "swoje masaże ogarniaj sama", to to jest chamstwo i traktowanie jej jak przedmiotu. Żadne zapracowanie tego nie tłumaczy.
                  • fragile_f Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:25
                    Tak, owszem, to było słabe sad

                    Ale... ja tu też widzę trochę siebie w totalnie podbramkowej sytuacji - nie wiem, czy kiedyś byłaś w stanie absolutnej paniki, bo robota się wali, jest deadline nie do przekroczenia, mozna oszaleć bo bez przerwy ktoś zawraca gitarę, małżonek wymyślił sobie wyjazd na weekend (na który nie mam czasu ani ochoty) i jeszcze coś mi truje nad głową od rana smile pewnie jakbym była w takim stanie, to tez bym powiedziała "a idź w cholere, sam sobie zalatw masaż" wink potem, jakby ze mnie zeszło ciśnienie, to pewnie bym się zreflektowała, przeprosiła i wymasowała obolałą od rwy dupkę na fest wink

                    I znów - przedstawiam tylko jeden mozliwy scenariusz, moze byc absolutnie nieprawdziwy, ale jest tez jakims punktem widzenia. Mam po prostu trochę zrozumienia dla męża, bo moze jest "tylko" chamskim pracoholikiem, a moze jest po prostu totalnie zajechanym, zestresowanym człowiekiem, którego żona nie pracuje od 4 lat i musi to sam wszystko ciągnąc.

                    Nie zmienia to faktu, ze powinien pojsc do zony, przeprosić za ten tekst i wyjasnić, jak wyglada sytuacja (stres, zmeczenie, upierdliwy klient na głowie, strach o przyszłość).
                    • ajr27 Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:36
                      Wiem. On mnie przeprosi. Jutro pojedziemy w strasznych nerwach, ale jak już dojedziemy, odetchniemy świeżym powietrzem, a on oderwie się od pracy, to mnie przeprosi. Już dzisiaj wyciągnął do mnie rękę, ale wieczorny gołąbek zaprzepaścił nadzieje na pokój. Tylko, że ja już mam dość awantur, naprawdę dość i czuję się jak śmieć. Głównie przez brak pracy, ale mój perfekcjonizm domowy i porywczy charakter się do tego dokłada. Natomiast on chamsko wykorzystuje sytuację, stwarza relację podległości, a tego mu nie potrafię wybaczyć.
                      • 35wcieniu Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:43
                        Powtórzę: ty jesteś ofiarą przemocy- werbalnej, ekonomicznej, jeszcze trochę i cię uderzy. Na dodatek mówisz jak współuzależniona. "On mnie gnoi, ale wyciągnął rękę i przeprosi!", "to moja wina że sprzątam i jestem perfekcyjnie zorganizowana", "jestem od niego zależna ale przecież nie może byc inaczej, nie znajdę pracy, bez niego sobie nie poradze" - nie widzisz tego?
                          • 35wcieniu Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:51
                            No, nie każdy. Ale facet (lub kobieta, bez różnicy), który odmawia zamiany miejsc masażu kiedy najblizsza osoba pada z bólu, a później jeszcze wytyka niewyprasowaną przez tę osobę koszulę to w moim pojęciu jest wróg i cham. Bogom niech będą dzięki ze tak to widzę, obym nigdy nie uwierzyła że można takie rzeczy odwalać "bo gorszy dzien i był zapracowany".
                            • fragile_f Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:58
                              To były bardzo słabe zachowania zgadzam się. Pytanie, czy jednorazowe i wynikajace z czegoś konkretnego, czy to stały motyw od 15 lat.

                              Swoją drogą - byłaś kiedyś w stanie absolutnej paniki związanej z pracą? Wiesz, tak że zasuwasz jak burza, robota Ci się pali i widzisz kolejnego maila. I nastepnego. I jeszcze jednego. I chce Ci się tylko płakać albo kurwić. Ja byłam wielokrotnie w przeszłości, może dlatego jestem w stanie w jakiś sposob zrozumieć ten stan. Tez pare razy powiedziałam o słowo za dużo, potem przepraszałam i tlumaczyłam o co chodzi, staralam sie wiecej nie doprowadzać do takich sytuacji.
                            • tak-ale Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 12.06.20, 15:41
                              > No, nie każdy. Ale facet (lub kobieta, bez różnicy), który odmawia zamiany miejsc masażu kiedy najblizsza osoba pada z bólu

                              tak, ale osoba padająca z bólu nie charakteryzuje się tym, ze robi trzy różne (why?!) śniadania dla dwóch osób z czego jednej dorosłej (zamiast powiedzieć "synu, padam z bólu, ogarnij jedzenie dla siebie i brata) oraz czyści wannę, więc mąż mógł zupełnie spokojnie uznać, że tak naprawdę to nic jej nie jest.
                              • tt-tka Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 12.06.20, 16:15


                                > > No, nie każdy. Ale facet (lub kobieta, bez różnicy), który odmawia zamian
                                > y miejsc masażu kiedy najblizsza osoba pada z bólu

                                Osoba padajaca z bolu nie bierze sie - na ochotnika, nikt tego nie wymagal ! - za szorowanie wanny ani gotowanie obiadu na dwa dni doroslemu facetowi. Oraz osoba padajaca z bolu nie rwie sie do wyjazdu.

                                Ergo - albo watkodajka z bolu nie padala wzglednie maz mial powody, by w to padanie nie wierzyc, albo jest meczennica z zamilowania i pozbawianie jej ulubionej rozrywki byloby okrucienstwem.

                                Tak serio - gdyby wspolmalzonek zaczal nasz dzionek od wyjechania na mnie z pyskiem, i to w chwili, gdy pracuje, bylabym bardzo malo ugodowa i sklonna do odstapienia swojego masazu, zwlaszcza gdyby i mnie bolalo.
                          • ichi51e Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 09:54
                            Ale wcale nie trzeba byc ostatnim chamem i szuja zeby stosowac przemoc. Wystarczy wejsc w chory uklad i juz sie dopasowujesz - jak pokazal eksperyment Zimbardo. Ona sie podklada a on kopie. To uklad jest chory w tym wypadku nie oni.
                            Ona musi sie lepiej zorganizowac zrobic liste rzeczy ktore sa do zrobienia plus zostawic sobie czas na zaplanowanie swojego zycia - nie nadaje sie na bycie swoim szefem bo sie zajezdza.
                      • fragile_f Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:44
                        Ok, czyli jest też druga strona medalu - Twój perfekcjonizm domowy i wybuchowość. Obawiam się, że obydwoje będziecie musieli "coś" z siebie dać. Ty odpuszczasz sprzątanie, on stara się byc trochę bardziej obecny i swiadomy tego, co sie dookoła niego dzieje. Albo rezerwuje wieczory tylko dla Was i wtedy razem zajmujecie się tym gołąbkiem i zmywarką smile

                        Myslalas nad terapią małżeńską? Może to pomoze wypracować Wam jakis kompromis?
                          • fragile_f Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:55
                            Tak, sytuacja z koszulą była słaba. Z masażem też.

                            Natomiast nie zgadzam się z narracją pt. "przemocowy cham vs idealna pani domu", bo sytuacja jest trochę bardziej złożona.

                            Może tez wynika to stad, ze znam kilka par w ktorych żona potwornie żali się na męża a następnego dnia mąż na żonę. I każde z nich ma swoje racje, każde z nich coś zawaliło, nie jest tak że jedna strona jest idealna i bez skazy a druga się nad nią znęca *

                            * pomijam sytuacje, kiedy faktycznie jest to przemoc domowa, wtedy wiadomo ze winny jest tylko jej sprawca, ale ja tutaj naprawdę widzę po prostu cholernie przemęczonego faceta, ktory ledwo wyrabia na zakrętach i ma krótki lont. I potwornie zmęczoną opieką nad młodszym dzieckiem żonę, która chce mieć idealnie czyste mieszkanie i też się jej ulewa i wtedy krzyczy.

                            A sytuacja z gołąbkiem - tak, zaliczyłabym facepalma. Zaprosiłabym męża, żeby go osobiscie wyłowił, pytajac czy wymyślił właśnie nowe danie smile Albo dostałby tego gołąbka w zupie na obiad na drugi dzien i tyle.
                            • 35wcieniu Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:59
                              Nigdzie nie napisałam że jest idealna bo nie jest, nie ma idealnych ludzi. Ale opis tego jak on ją traktuje jest - w moim osobistym przekonaniu - przerażający, żadne "przepracowanie i krótki lont" tego nie usprawiedliwia. Ale to moja opinia, inni oczywiście mogą uznać za akceptowalne, proszę bardzo.
                              Pomysł z gołąbkiem w zupie na obiad spoko - bardzo bym chciała zobaczyć reakcję.
                              • hamerykanka Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 17:04
                                35-bylam w dokladnie takiej sytuacji. Z osoby niezaleznej i zarabiajacej stalam sie zalezna od meza, ktory zaczal to coraz bardziej wykorzystywac. I z "ja zarabiam dosc by nas utrzymac" zmienilo sie w 'co robilas caly dzien', az w koncu dostalam w twarz, bo wlasnie wyciagnelam pojemniki z resztkami zamrozonymi na pozniejsze obiady do jego pracy, bo niektore byly juz oszronione, i zrobila sie gorka w zlewie i na blacie, bo czekalam az odmarzna na tyle, zebym mogla wyrzucic zawartosc a pojemniki umyc. I na to naszedl moj pijany maz wracajacy z pracy via pub. I dostalam w pape z tekstem ze nic nie robie w domu, w zlewie sa brudne naczynia.
                                Tak ze sytuacja moze sie rozwinac i nie uwazam ze robisz z meza autorki watku chama. Bo to wlasnie sie tak zaczyna, od wytykania co sie nie zrobilo, a nie dostrezgania co sie robi qw domu, wokol dziecka (dzieci) i dla niego. I sytuacja eskaluje bo pan domu zaczyna miec coraz wicej zadan, bo nie skaczesz dosc wysoko i biegasz nie dosc szybko.
                                W tej chwili czekam na rozwod, pan domu zobowiazany do placenia alimentow na mnie i na dziecko robi to kiedy chce i ile chce, bo ma dobrego prawnika. I guza mu moge zrobic o czym poinformowala mnie wielokrotnie moja prawniczka z bozej laski.
                                • bigzaganiacz Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 21:57
                                  W tej chwili czekam na rozwod, pan domu zobowiazany do placenia alimentow na mnie i na dziecko robi to kiedy chce i ile chce, bo ma dobrego prawnika. I guza mu moge zrobic o czym poinformowala mnie wielokrotnie moja prawniczka z bozej laski.


                                  A ty zamierzasz cos ze soba zrobic czy tak bedziesz na nim wisiec
                                  Ta dramatyczna historie to juz czytalem z pol roku temu
                                • turzyca Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 21:59
                                  >W tej chwili czekam na rozwod, pan domu zobowiazany do placenia alimentow na mnie i na dziecko robi to kiedy chce i ile chce, bo ma dobrego prawnika.

                                  Jak o Tobie myślę, to czasem mną wstrząsa.

                                  Ale wiesz, nie wiem, jak jest w Stanach, ale w Europie w ramach akcji Marie Skłodowskiej Curie są stypendia na restart kariery naukowej. Jeśli masz pomysł i znajdziesz lab, który Cię przyjmie - a zazwyczaj przyjmują, bo to kasa i prestiż - to możesz składać. W tym roku już mało czasu, bo to do 7 września trzeba złożyć, ale może pomyśl o tym jako o opcji? One mogą być też zastosowaniowe, oidp, tzn. potem idziesz do przemysłu, nie musisz zostać w nauce.
                                  Bo przecież kobieto, Ty nie byłaś imigrantką na wizę turystyczną, zero wykształcenia i nic do zaoferowania oprócz pary rąk. Masz rzetelne, porządne wykształcenie w całkiem rynkowej dziedzinie. Trzeba do tego sięgnąć. Bo on to w Tobie zdeptał totalnie i zrobił z Ciebie durną imigrantkę. Jakbyś nic nie umiała... Nie daj mu się!
                              • siwa-faryzeuszka Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 12:25
                                minniemouse napisała:

                                > fragile_f napisała:
                                > Albo dostałby tego gołąbka w zupie na obiad na drugi dzien i tyle.
                                >
                                >
                                >
                                > no wlasnie ja tez - nalalabym mu do talerza z tym golabkiem i jeszcze bym sie
                                > cieszyla ze ma razem zupe i drugie danie. co za problem?
                                >
                                > Minnie
                                >
                                Pozwólcie że wyjaśnie, bo zdaje się nie rozumiecie.
                                Wrzucenie gołąbka do zupy oglądane z boku to po prostu wrzucenie gołąbka do zupy.
                                Wrzucenie gołąbka z perspektywy autorki wątku to ostateczne zlekceważenie wykonywanej w domu pracy, brak szacunku dla tego co robi w domu, równoznaczne z zostawieniem w kiblu niespuszczonej parującej kupy - bo ktoś przyjdzie i to zrobi.
                                Jeśli powyższa wizja jest zbyt drastyczna, spróbujcie zastąpić wizję gołąbka - gąbką do naczyń zostawioną w nieszczęsnej zupie - a, wpadła, no to już trudno, żona wyjmie, od tejgo jest.
                                • tak-ale Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 12.06.20, 15:52
                                  > Pozwólcie że wyjaśnie, bo zdaje się nie rozumiecie. Jeśli powyższa wizja jest zbyt drastyczna, spróbujcie zastąpić wizję gołąbka - gąbką do naczyń zostawioną w nieszczęsnej zupie - a, wpadła, no to już trudno, żona wyjmie, od tego jest.

                                  Nie. Jak wpadnie gąbka do zupy to wiadomo, że to jest fuck up. Ale jak jest sos pomidorowy i zupa pomidorowa, to facetowi się mogło zwyczajnie pomylić i nie zauważył pomyłki. Wcale nie wynika z wątku, czy facet wrzucił gołąbka, od razu to zauważył i olał, czy wrzucił, a jakiś czas potem ona mu uświadomiła pomyłkę, bo akurat ona stała przy garnku (a on robił coś innego).
                      • snakelilith Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:50
                        ajr27 napisał(a):

                        >perfekcjonizm domowy i

                        Perfekcojnizm nie polega na tym, że chwyta się tej pracy, która akurat wpadnie ci w ręce. Perfekcjonizm polega na tym, że robisz sobie funkcjonujący plan zajęć i jak masz prasowanie, to nie planujesz na ten dzień mycia łazienki. Perfecjonizm polega także na tym, że robisz raz śniadnie dla wszystkich i wymagasz, by dzieci same załadowały zmywarkę.

                      • minniemouse Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 05:05
                        ajr27 napisał(a):
                        Już dzisiaj wyciągnął do mnie rękę, ale wieczorny gołąbek zaprzepaścił nadzieje na pokój.


                        "gołąbek zaprzepaścił"....
                        czy ja dobrze czytam? na świecie Covid, w USA rewolucja a ty - "gołąbek zaprzepaścił pokój miedzy nami" 🤪
                        czy ty aby jesteś przy zdrowych zmysłach?
                        rozumiem ze miedzy jajecznica a wanna można się całkowicie odmóżdżyć ale żeby aż tak?
                        ogarnij się - sama zaprzęgłaś się do kieratu. dzieci zagon do roboty, mężowi egoiście stanowczo nakaz zamówienie ci masaży albo wyjeżdżasz sama na urlop i zostaje z dziećmi, a zamiast robić obiady jak jesteś w bólu - po prostu coś zamawiaj. no weźże. bądź proaktywna zamiast użalać sie nad sobą.

                        Minnie
                  • aqua48 Niepełnosprawna rodzina? 11.06.20, 09:07
                    35wcieniu napisał(a):

                    >on na to że bo nie, "s
                    > woje masaże ogarniaj sama", to to jest chamstwo i traktowanie jej jak przedmiot
                    > u.

                    A ja nie rozumiem dlaczego obolała żona może ogarniać i ogrania sprawy zupełnie niekonieczne, a wręcz idiotyczne jak podwójne śniadanka dla dzieci, szorowanie łazienki, wyjmowanie rzeczy ze zmywarki, łowienie gołąbków z zupy, organizację wyjazdu, prasowanie, zamiast powiedzieć głośno rodzinie - JA mam rwę kulszową idę na masaż, ogarnijcie dom i zamówcie pizzę. Pourywało im wszystkim rączki tak, że młodsze dziecko nie jest w stanie nasypać sobie samodzielnie płatków do miski i zalać czym tam je zalewa? A mąż poprasować?
                    • ichi51e Re: Niepełnosprawna rodzina? 11.06.20, 10:41
                      Mysle ze po prostu gnebi niskie poczucie wartosci po utracie pracy i szuka sposobu na udowodnienie wszystkim ze jest koniecznie potrzebna. Tak sie nie da rodzina potrzebuje nawet jesli sie nie prasuje nie sprzata nie podaje na tacy. Nalezy sobie znalezc inne hobby najlepiej skupic sie na samorozwoju. Wziac ksiazke akwarele obejrzec serial. Sprzatanie raz w tygodniu. Kibel brudny sie myje albo kaze komus innemu umyc (mozna wrzucic tabletke czyszczaca) to nie Dworzec centralny zeby temu poswiecic wiecej niz 3 minuty roboty i wiecej niz 10sec mysli. A dla ciebie to osiagniecie dnia...
                    • siwa-faryzeuszka Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 12:32
                      mebloscianka_dziadka_franka napisała:

                      > No to jest najgorszy fragment. I ten z gołąbkiem w sumie. Bo znaczy, że ma tota
                      > lnie w dupie żonę i nie szanuje jej zdrowia i pracy w domu, a tak nie robi koch
                      > ająca osoba.

                      Ototototo, trudno wyciągać rękę na zgodę w takiej sytuacji. A dodatkowo frustrujące jest, że patrzącym z boku często trudno zrozumieć - to tylko gołąbek, o co się ciskasz?
                      Owszem, ten incydent jest absurdalny, bez poznania kontekstu całkiem miękki, i gdyby chodziło jedynie o odkrycie kawałka kapuchy tam gdzie być nie powinien, to pytanie "o cholerę ci chodzi babo" samo cisnęłoby się na usta. Ale pani się ulało z pełnego dzbanka, gdzie rzeczony gołąbek zaledwie pływał po wierzchu.
                  • memphis90 Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 19:20
                    >jak ona mówi: "ledwo chodzę, mam >rwę kulszową, a ty idziesz na masaz >łokcia, moze bys oddal mi ten >termin",
                    Gdyby tak powiedziała, to pewnie by jej oddał bez słowa sprzeciwu. Ale ona przyleciała "trafiona przez szlag" i z pretensją i tak też z pretensją zarzucila mu, że "nie uważa za stosowne". Ona go atakuje. Ciągle, ciagle atakuje. Raz za razem. A jak facet odburknie, to nagle on jest tym złym przemocowcem.
                • ursydia Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 10:17
                  Ja też to sobie wyobrażam tak, że właśnie coś ważnego robię a tu wchodzi mój mąż, nie pyta czy mam chwilę tylko cos tam mamrocze a potem wyjeżdża z tekstem o 5 minutach i to tonem wiadomo jakim. Odpowiedzialabym pewnie tak samo. Inaczej sprawa wygląda jak pytasz czy ktoś ma chwilę i albo ma i sprawę załatwiasz albo nie ma i mówisz, że jak się ogarnie to chcesz chwilę pogadać.
                  Inna sprawa, że mąż równie dobrze mógł grać albo oglądać kwejka w tym czasie a że żona mu pojechała to jej fiknąłwink
                  I jeszcze dziewczyny, jak was lubię to teksty w stylu: widziały gały co brały", a tam wyżej się takie przewijają, to ja nie wiem kto mając jako taka świadomość i jakiekolwiek doświadczenie oraz inteligencję emocjonalną jeszcze takich stwierdzen używa.
          • arwena_11 Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 10:54
            To chyba nie jest rozwiazanie. Bo z faceta wyszla prawdziwa natura. Znam wiele par gdzie kobiety po urodzeniu dziecka nigdy już nie pracowały. Żaden normalny mąż by się tak nie odezwal do żony. Jej Ma z poczuł teraz władzę.i jej nie odda tylko.dlatego że ona wróci do pracy. Zwłaszcza.ze.pewnie jej zarobki nie są.odczuwalne w.ich budżecie skoro może nie pracować.
        • snakelilith Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:09
          Nie wiem. Postaw się, zrób strajk, zażądaj respektu. I myśl o swojej pracy w domu jako pracy, zrób sobie plan, z przerwami i czasem wolnym dla siebie. Postaw priortytety, rzeczy ważne, mniej ważne i te które robisz tylko przy dobrym humorze. Kibel nie musi ciągle błyszczeć. I jak jesteś chora, to nie pracujesz. Jak on o ciebie nie dba, to zadbaj o siebie sama.
        • anika772 Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 08:27
          No to słabo. Nawet renty po nim nie dostaniesz, bo jesteś złą żoną: denerwujesz misia pysia i wasz oczekiwania i wymagania, podczas gdy on ciężko pracuje. Zapomnij o jego rencie.
          A tak na serio, może kiedyś dojdziesz do punktu, po którym coś z tym zrobisz. Albo nie dojdziesz, codzienność będzie się toczyć, a Ty czasami zaliczysz nieszkodliwy i nic nie zmieniający wybuch.
        • m_incubo Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 09:16
          Bardzo źle to brzmi.
          Rozumiem, że ten opis to tylko jeden dzień z wielu i mógł być słabym dniem, ale teksty twojego męża nasuwają przypuszczenie, że wcześniej też byłaś przystawką do mopa i mniej wartym domownikiem, ale dopiero teraz on dostał do ręki narzędzie i poczuł się na tyle pewnie, żeby to wyartykułować. Współczuję.
          Też miałam takiego męża, w którym Pan i władca objawił się niespodziewanie w dotychczas fajnym facecie. Ale gdy podobnych dni zrobiło się więcej niż jeden, przestał być mężem, po prostu. Metoda Bruce'a Lee, którą poleca Snake, sprawdziła się.
        • ichi51e Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 09:49
          Ale sama z siebie zrobilas przystawke czy on ci powiedziac „skoro nie pracujesz to teraz pracujesz w domu”.
          Szukasz pracy czy nie masz czasu bo musisz sypac dziecku platki i prasowac majtki?
          Zajmij sie swoja rwa kulszowa - to jest najwazniejsze. Dwa jak widzisz siebie w przyszlym roku?
      • ewcia.1980 Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 15:07
        Ale bzdura.... przecież autorka wątku nie umiera i jak potrzebuje to sama może się umówić na masaż.
        Ja w opisanej sytuacji też nie zrezygnowałabym ze swojego masażu bo nie widzę powodu.
        Podejrzewam, że nic nie stało na przedzkodzie żeby autorka wątku już kilka dni temu zapisała się na masaże czy co tam potrzebuje.
        Ale nie.... lepiej zgiętym w pół szorować kibel a potem marudzić że ktoś inny umie i chce zadbać o siebie.

        Oburzona byłabym gdyby mąż sam szedł a miałby do niej pretensje że też chce iść na masaż.
    • fragile_f Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:00
      Jezu, co za dzień...

      Ale wiesz co, tak sobie myślę - dlaczego w zasadzie Ty to wszystko robisz, zwłaszcza jeśli masz początki rwy kulszowej? Nie wiem, ile maja dzieciaki, ale opróżnienie i załadowanie zmywarki spokojnie chyba moga ogarnąć? Zwłaszcza, jeśli starszy daje rade sam iść po zakupy. Jesli zostawiacie go samego na cały weekend, to na serio da radę też umyć kibelek, umywalkę i wannę, obiadu też nie musisz mu zostawiać - może zamówić pizze albo ugotować sobie jakieś kluchy z sosem.

      Prania na wyjazd nie trzeba prasować ;P

      Za gołąbka urwałabym łeb przy samej dudzie.
      • ajr27 Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:12
        Mój mąż jest człowiekiem z poważnymi deficytami uwagi. Zapomina, nie ogarnia, ogólnie burdel w głowie. Dopóki nie odgrywał tego na mnie, zaciskałam zęby i jakoś to było. Teraz już po prostu nie daję rady. Trzy lata siedzę w domu z dzieckiem, powrót do pracy staje się coraz mniej realny, a on w związku z tym jeździ po mnie jak po łysej kobyle.
        Mam własny dochód, ale maleńki, musiałabym dowalić mu kosmiczne alimenty, żeby jako tako żyć.
        • fragile_f Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:15
          A maz nie ma niezdiagnozowanego adhd czy czegos takiego?

          Ile lat maja dzieciaki?

          I tak, musisz zadbać sama o siebie. Nikt nie będzie szanował człowieka, który sam się zajeżdża i to w chorobie. Wątpie, zeby ktorys z domowników docenil to, że ciuchy zostały wyprasowane a kibelek umyty. Czy to nie jest troche tak, ze tymi wszystkimi nadmiernymi wysiłkami probujesz pokazac, ze nadal pracujesz i "wkładasz" do wspolnego dorobku?
        • snakelilith Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:21
          Jej, ale to nie jest usprawiedliwienie. Tu nie chodzi o to, że musisz pójść do pracy, by mieć jego uznanie, a o to, że powinien cię respektować za to, że jesteś jego żoną i matką jego dzieci. Przynajmniej jakieś pozory respektu być powinny, a nie, że jak chcesz jego termin masażu i masz ku temu faktycznie powody, to on mówi pocałuj mnie w doopę. Nosz kurna, sąsiadkę by pewnie grzeczniej potraktował. To jest chłop do odstrzału.
          • ajr27 Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:30
            Tu chodzi o to, że on mi robi na złość, bo: zrzędzę, jestem opryskliwa, krzyczę, jestem wiecznie niezadowolona, itp, itd. Jednym słowem: zawsze jest moja wina. Czepiam się go, bo zajeżdżam się na własne życzenie, robię rzeczy, których nie muszę robić. Prawda jest taka, że w naszym domu nikt inny poza mną: nie rusza odkurzacza, nie rusza pralki, nie myje łazienek, nie składa ciuchów, nie prasuje, nie myje okien. Jak wczoraj w nocy mój mąż musiał sobie uprasować koszulę, bo padłam z tego bólu kręgosłupa, to mi to następnego dnia wypomniał. Ale to jest prawda, że dałam sobie wejść na głowę, nie umiem wymagać. Albo jak wymagam, to jestem ignorowana lub wyśmiewana. Bo im nie przeszkadza bałagan, oni sobie mogą żyć w brudzie, bo z brudu nikt nie umarł. No i co im zrobisz.
            • 35wcieniu Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:40
              Naprawdę nie wiem czy to wątek na serio, ale jak się coś takiego czyta z boku to serio ręce opadają i chciałoby się takimi kobietami potrząsnąć.
              Zakładam jednak że kolejne setki wpisów będą w charakterze: "nic nie mogę zrobić, nie znajdę pracy, muszę być od niego zależna, na pewno mogę mu w tej kwestii ufać" itd...
              Nie na moje siły, ale powodzenia.
            • snakelilith Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:41
              No ale nie pracujesz, to w sumie jesteś odpowiedzialna za dom. Zamiast jęczeć zrób sobie w końcu plan pracy. Podejdź do tego jak do pracy zawodowej, rozłóż priorytety i obowiązki, i trzymaj się tego planu. Po co ty sprzątasz dom przed wyjazdem? Nie można było już tydzień temu nagotować dziecku jakiejś zupy i włożyć do zamrażarki? Albo wyprasować rzeczy na weekend trzy dni wcześniej? Sama jesteś pewnie trochę chaotyczna i słabo zorganizowana i tak gonicie się wzajemnie w swoim nieładzie.
            • fragile_f Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 01:41
              Ok, to troche wyjasniło sad

              - łazienki może spokojnie myc starszy
              - pranie segreguja młodszy i starszy (najwyzsza pora sie tego uczyć, bo potem będzie bieda na studiach)
              - pralkę możesz akurat ty wstawiac, ale rozwieszac juz wspolnie z młodszym
              - ciuchy składasz z młodszym, moze teraz nie wyjdzie mu to najlepiej, ale za rok juz bedzie umiał, starszy dostaje do pokoju kupke i robi z nią co chce, moze nawet na niej spać wink
              - prasować nie musisz w ogole - swoją drogą, na cholere mezowi uprasowana koszula, skoro pracuje w domu? Sorry, ale to wypomnienie sprawiłoby w moim przypadku tyle, ze dostałby namiar na pralnię.
              - do mycia okien moze przyjsc pani te 2x do roku, jesli myjesz je czesciej - to tak, zajezdzasz sie na własne życzenie wink

              Druga kwestia to to, w jaki sposob wymagasz. Jeśli zaczynasz od "a bo wy nigdy" i faktycznie zrzędzisz i krzyczysz, to nie jest to sposob komunikacji, ktory przyniesie skutki, zwłaszcza w starciu z nastolatkiem. Mow, że wstawiłaś zmywarkę i chciałabyś, żeby dzisiaj ją wypakował - jeśli tego nie zrobi, to po prostu nie ma naczyń.

              Z brudu nikt nie umarł, to fakt, tutaj może byc najtrudniej, ale moze to akurat mozesz robic sama albo przy pomocy młodszego, bo pewnie jest mniej pyskaty wink moze tez byc tak, ze za duzo uwagi temu poswiecasz i faktycznie jesli odkurzysz 2x w tygodniu a nie codziennie, to nikt nie zginie smile a w biurze męża w tej sytuacji nie odkurzyłabym już nigdy więcej, jeśli mu brud nie przeszkadza, to niech w nim siedzi.
              • ajr27 Re: dzień z życia kobiety, czyli witamy w Tworkac 11.06.20, 02:00
                Koszule prasuję, bo mąż często wychodzi na spotkania, konfy itp.
                Faktycznie "wymagam" tekstami "bo wy nigdy" i awanturą, bo zamiast na bieżąco załatwiać obowiązki dnia codziennego, wybucham stojąc już na ostatnich nogach- mój błąd.
                Od starszego syna powinnam zdecydowanie więcej egzekwować. Jest zapracowanym studentem na wylocie z domu, ale to nie usprawiedliwia jego lenistwa.