Dodaj do ulubionych

Ankieta pacjenta - COVID 19.

11.06.20, 23:16
Stałam sobie w kolejce przed szpitalem, by dostarczyć dokumentację do jednej z rejestracji z kilkunastoma innymi osobami. I rozumiem konieczność mierzenie temperatury, zebrania danych, ale procedury wypełnienia przez każdą z osób zgłaszających się dokumentu o nazwie "Ankieta pacjenta zgłaszającego się z powodu podejrzenia zakażeniem Covid 19" nie jestem w stanie zrozumieć. A jeszcze bardziej nie rozumiem tego, że tylko ja się upomniałam o to, że jest to dokument oparty na nieprawdzie. Jak można coś takiego podsuwać, jak gdyby to była rzecz najnormalniejsza pod słońcem? Czy gdyby w tytule ankiety była jakaś inna jednostka chorobowa (gruźlica, nowotwór trzustki, schizofrenia, rotawirus, czy cokolwiek), to ludzie też tak bezrefleksyjnie by to podpisywali? Przecież to jakieś szaleństwo.
Obserwuj wątek
        • anorektycznazdzira Re: Ankieta pacjenta - COVID 19. 12.06.20, 05:55
          Ale można schować i jak za 3 dni sanepid do nich zadzwoni, że taka a taka pani do nich przyszła, a była z kontaktu/kwarantanny/miała objawy i jest problem, to oni pokazują papier, że pani celowo zataiła chociaż oni pytali, czyli nie ich wina że się 10 osób zaraziło w ich placówce. Tylko tej pani.
    • anorektycznazdzira Re: Ankieta pacjenta - COVID 19. 12.06.20, 05:52
      Pewnie takie mają druki tongue_out
      a informacje epidemiologiczne muszą zbierać, tego tłumaczyć mam nadzieję nie trzeba.
      Maseczek i rękawiczek nie ma tyle ile potrzeba, a ludzie się dziwią, że nie ma nadrukowanych ankiet epidemiologicznych w kilku wersjach.
      Powinni Ci pozwolić poprawić i zaparafować w tytule ankiety powód, resztę byś i tak wypełniała normalnie a czułabyś się lepiej big_grin
    • mdro Re: Ankieta pacjenta - COVID 19. 12.06.20, 08:16
      Ludzie generalnie bezrefleksyjnie wypełniają i podpisują wszystko, co im mająca jakąś władzę czy zaufana instytucja podsunie.

      Pamiętam ten nieszczęsny globalny szczyt w Warszawie i pomysł w podstawówce mojego syna, by ją w tym czasie zamknąć, bo przyjdą antyglobaliści i napadną na dzieci. Dziecię przyniosło do domu druczek, że jako rodzice żądamy zamknięcia szkoły, bo się boimy o życie i zdrowie pociech (coś podobnego w każdym razie). Powiedziałam, że idiotyzmów nie podpisuję, wyjaśniłam dziecięciu, dlaczego. Na drugi dzień telefon od wychowawczyni "bo pani dyrektor kazała, żeby było podpisane". Grzecznie powiedziałam, że pani dyrektor jakby nie może na mnie w żaden sposób podpisu wymóc i w odpowiedzi usłyszałam "bo tylko państwo nie podpisali i teraz mam problem". Na prawie trzydzieści osób w klasie, w tym spora część rodziców wykształconych i zdawałoby się rozsądnych, nie podpisaliśmy tylko my.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka