Dodaj do ulubionych

Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyba..

12.06.20, 23:14
depczą.

Weszłam w nocy w otwarte drzwi. Efekt - rozbite czoło i zdarta skóra przy nosie. Nie chciałam zapalać swiatła, bo mąż spał i nie chciałam go obudzić. Obudziłam. A miałam ręce przed sobą, żeby w razie czego móc te drzwi otworzyć. No to otworzyłam..

A wy miałyscie kiedys jakis głupi doszczętnie wypadek?
Obserwuj wątek
    • nuclearwinter Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 12.06.20, 23:43
      Pewnie, wiele razy, i zrobiłam kiedyś podobnie jak ty, tylko ja weszłam po ciemku w ścianę 🙂 nie mam pojęcia dlaczego, jeszcze chyba trochę spałam. Krew z nosa lała się długo 😉 a pamiętam, że jeszcze na drugi dzień z rana miałam rozmowę o pracę i najbardziej się bałam, że pójdę z jakimś spuchniętym kulfonem.
      • rosapulchra-0 Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 03:31
        W ścianę kiedyś mój mąż pukał i prosił, żeby mu ktoś otworzył, bo on musi do łazienki.. Trzeźwy był, ale spał jeszcze jak wstał do toalety i coś mu się pozajączkowało, bo drzwi do łazienki nie mógł znaleźć, więc grzecznie pukał w ścianę obok drzwi i czekał, aż będzie mógł wejść. Płakałam ze śmiechu.
    • mysiulek08 Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 12.06.20, 23:51
      szlam przyjac ciezarowke na serwis, zaplatalam sie chyba o wlasne nogi, bo dziur na parkingu zero, mialam nowe buty, cudne i spodnie, ktore tydzien wczesniej odebralam u krawcowej.... ucierpialo prawe kolano, dosc nieprzyjemnie

      nigdy nie nosilam wysokich obcasow ale ilosc skreconych kostek jest znaczna

      ps
      Rosa, kup takie lampki z dioda ledowa do kontaktu, reagujace na swiatlo, grosze to kosztuje, zuzycie pradu zadne a w nocy bardzo pomaga
    • mary_lu Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 12.06.20, 23:52
      Kiedyś wstałam w nocy bo czułam że jest ze mną coś bardzo nie tak, wiec powlokłam się do łazienki aby się sobie dokładniej przyjrzeć. Po drodze straciłam przytomność, padłam wyprostowana jak deska na kafle w przedpokoju, masakrując sobie luk brwiowy i policzek i boleśnie obijając lewą polowe ciała. Jakbym jak normalny człowiek została w łóżku i domagała się od męża wezwania karetki, to nic by mi się nie stało (miałam zaburzenia elektrolitowe).
    • jak_matrioszka Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 00:00
      Jako nastolatka, zlapalam kiedys drut kolczasty, obiema rekami. Kumple musieli mnie z niego sciagac rozwijajac mi dlon, bo zlapalam go tak jak lapie sie linke, a kolce idace we wszystkie strony uniemozliwily samodzielne otwarcie dloni.

      Kiedys gralismy w karty i jedna upadla mi na podloge. Schylilam sie, zeby podniesc, i jakos mi sie udalo wyrznac okiem w kant stolika z lampa stojacego obok. Od razu powiedzialam, ze dobrze ze swiadkow mam, bo by pewnie poszla plotka, ze jestem ofiara przemocy domowej tongue_out
    • fitfood1664 Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 00:01
      Schodziłam jakoś w okolicach nocy po schodach i palce u nogi zaplątały mi się i utknęły w dole nogawki od piżamy, przez co rozminęłam się z kolejnym schodem i poszybowałam parę stopni w dół, na szczęście podest był niedaleko i długo nie leciałam, jakieś trzy stopnie. Wiem, brzmi dziwnie, ja sama nie spodziewałam się czegoś takiego po życiu.
      zaraz potem piżamę wyp... do śmieci
      • rosapulchra-0 Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 03:50
        Ja spadłam już ostatniego schodka, miałam w ręku kubek z gorącą zupą i silne postanowienie pójść spać. Przeturlałam się po tych schodach jak piłka. Najbardziej ucierpiała moja twarz, łuk brwiowy rozcięty do kości, rozwalone usta, oba policzki obite, ogólnie moja twarz wyglądała, jakbym kilka razy z buta dostała. I najlepsze w tym wszystkim jest to, że zupełnie nie pamiętam mojego pobytu w szpitalu na emergency. Za to kolega, który wtedy u nas mieszkał z wrażenia zapomniał, że ma nr telefonu do mojego męża, więc najpierw zadzwonił do swojej partnerki, która mieszka w Polsce, ona do jednej z moich córek, wzięła nr telefonu do mojego męża, zadzwoniła z powrotem do kolegi, ten nr zapisał na kartce i bardzo się zdziwił po wstukaniu nru, że ma ten nr w swoim telefonie. Mąż był wtedy na zakupach z jedną z córek (tej, do której zadzwoniła partnerka kolegi), mój mąż się spytał, po co komuś dawała jego nr telefonu, a córka zszokowana powiedziała, że mama spadła ze schodów i strasznie krwawi. Ale nie wiedziała skąd ta krew leci. Małżonek w szoku rzucił zakupy w pi.. i pobiegł z córką do auta, żeby przyjechać do domu. W tym czasie zadzwonił kolega do niego i wyjaśnił, co się stało.
        Pobytu na emergency, zszywania rany i plastrowania innych, mniejszych zupełnie nie pamiętam.
        • fitfood1664 Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 13:09
          jejku, ale przeżycia, mam nadzieję że śladów nie ma
          ten kubek z zupą mi przypomniał inną historię, jak umościłam się wygodnie na kanapie z kubkiem gorącej czekolady przed telewizorem. To jest taki dziwny kubek, bo objętościowo jest spory i pękaty, ale do uszka mieści się tylko jeden palec, i ten kubek mi się wymsknął z ręki i obrócił na palcu który mi utknął w tym uszku a zawartość wylądowała na u mnie na podołku i zalała mi ... skakałam wtedy jak pasikonik, aż się rozdziałam ze wszystkiego
          czekolada była bardzo gorąca, wrażenia niezapomniane :<
    • magazynka Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 01:56
      W trakcie budowy mojego mieszkania (sami z chłopem robiliśmy) nadepnęłam w solidnym bucie na stojący pionowo na podłodze wkręt. Przebił podeszwę i moją stopę. Chłopina nie mógł wyjąć i śrubokrętem mi wykręcał z nogi.
      Innym razem łapałam spadający z blatu ceramiczny nóż. Musiałam złapać, bo połamałby się na kafelkowej podłodze. Wbił się w mięsień kciuka prawej ręki. Krew się lała, a ja lewą ręką nie mogłam uciąć nożyczkami plastra (sama byłam). Poleciałam do sąsiada z tym plastrem, a on - chłop 1,82 m., marynarz po kursach medycznych, mało nie zemdlał naklejając. Powinno być szycie, ale boję się. Zrosło się, ale bliznę mam do dziś.
    • leann32 Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 02:09
      Ja rozbilam szklanke i wyrzucilam ją do śmieci. Nie dalej jak dwie godziny pozniej chcialam smieci wyrzucic, o szklance niepamietajac - a ze na gorze worka lezaly jakies rzeczy co sie chcialy sie zmiescic wiec dobilam je ręką opierac na niej caly ciezar ciala i jak sie okazalo nadziewajac sobie dlon na szklanke ktora w koszu lezala ostrym do gory i niczym 5 sztyletow na raz wbila mi sie w reke.
      Oczywiscie wszystko bylo do szycia natomiast obeszlo sie bez poniewaz po wyjeciu szklanki z dloni lewa reka wykonalam sobie perfekcyje opatrunki sciagajace dziury po szkle w calosc z tasmy izolacyjnej 😎 doktor na SORze byl pod wrazeniem, mowil ze on uzywa do rur, ale jak widac zastosowan jest wiecej.


    • lukrecja46 Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 07:06
      Niosłam córce miskę z mlekiem i płatkami. Na korytarzu pies z kotem w szalonej gonitwie zakręcili mi ósemkę między nogami i wyrżnęłam jak długa. Lecąc zdążyłam pomyśleć czy nie przywalę czołem centralnie w drewnianą skrzynię stojącą nieopodal. Na szczęście minęłam ją o włos.
      Efekt- pozdzierane kolana, obity łokieć, wszystko dookoła schlapane mlekiem a zwierzyna objedzona czekoladowymi płatkami w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.
      A kiedyś mężowi coś się śniło i przez sen przywalił mi z łokcia w oko. Rankiem tylko patrzyłam czy nie mam śliwy bo przecież nikt by mi nie uwierzył..
      • banicazarbuzem Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 09:39
        Pod koniec ciąży spadłam ze schodów, takich stromych, milion razy po nich chodziłam i nigdy nic się nie stało.
        Efekt? Pęknięta kość ogonowa a poród był normalny.
        Urodziłam tak dziecko 4kg i 60 cm i nie wiem co bardziej bolało, poród czy kość ogonowa 🤣

        Będąc nastolatką nie zauważyłam krawężnika między ulicą a chodnikiem i rąbnęłam jak długa, na szczęście tylko brodę obtarłam ale znajomi pytało co się stało a mi głupio było się przyznać 🤣

        Miałam bardzo długie włosy, przechodziłam pod stołem na którym stała otwarta puszka z niebieską farbą olejną.
        Cóż, musiałam się pożegnać z długimi włosami.
        Aha, mogłam przejść obok stołu ale wydawało mi się, że jest tam za ciasno i się nie zmieszczę 🥴🤣
    • asia_i_p Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 13:31
      Ostatnio podczas odwiedzin u ojca mało nie zleciałam ze schodów, spychając przed sobą dziecko, bo zamknęłam drzwi u szczytu schodów za sobą, wciąż stojąc w drzwiach, więc się strzeliłam tymi drzwiami solidnie w tyłek.

      W młodości usiłowałam wyjść przez zamknięte drzwi w ambasadzie Włoch. Bardzo mieli czyste i przesuwne.

      Jak się człowiek zastanowi, to drzwi to bardzo niebezpieczne przedmioty.
    • yuka12 Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 14:07
      Tak. Podnosząc głowę po odkurzaniu tak uderzyłam w ścianę, że przez chwilę zobaczyłam gwiazdy. W ogólę zliczyłam tyle uderzeń głową - w meble, drzwi, klamki, lampy itp. itd, że dziwne jest, że nie mam żadnych zmian neurologicznych 😁 i nie miałam żadnych złamań. Skłonności do tego typu wypadków wynikają w dużej mierze z mojej potężnej krótkowzroczności i noszenia okularów od dzieciństwa, bo okulary nie dają tak szerokiego pola, jak zdrowe widzenie (np. żeby zobaczyć róg szafki na wysokości czoła, muszę zadrzeć głowę do góry, nie zauważę ostrych konturów nad okularami).
      • rosapulchra-0 Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 23:35
        No to wyobraź sobie jak mnie się jasno zrobiło uncertain Po chwili po uderzeniu poczułam jak z czoła spływa mi krew. Zaklęłam siarczyście, męża oczywiście obudziłam. ten cały w panice mówił "Ojej, ojej, jak to się mogło stać?" Żeby zatamować krwawienie a taka malutka ranka się po uderzeniu zrobiła) przyniósł ręcznik kąpielowy wielkości średniego dywanu suspicious Ambulans chciał wzywać. Na szczęście ryknęłam na niego porządnie, żeby przestał się wydurniać i zajął się rozbudzonym nagle i przestraszonym mocno psem. Pomogło.

        Wiele lat temu, jeszcze w Polsce mieszkaliśmy, odwiedziła nas kuzynka z mężem.Wyszli późnym wieczorem. Mojemu mężowi zebrało się na amory i zamiast mnie przytulić on po prostu wepchnął mnie na oszklone drzwi kuchenne, prawe przedramię wyglądało tak, jakby wytrybował mi rękę z kości jakiś doświadczony rzeźnik.
        Zadzwoniłam do kuzynki z prośbą, że wracali, bo my samych dzieci nie zostawimy w mieszkaniu, a gdy oni przyjechali, to kolejny ręcznik przesiąkał krwią. W sumie miałam założonych ok. 50 szwów.
    • hamerykanka Re: Wypadki chodzą po ludziach, a po mnie to chyb 13.06.20, 22:52
      Wdrapywalam sie na siodlo westowe, z rogiem. Kon nagle sie przestraszyl, podskoczyl, a ja sie nadzialam zebrami na rog, tak ze polamalam dwa zebra w postaci dziury. Okraglej.
      Robilam daszek pergoli, stanelam na desce, ktora mialam przyciac jako nastepna. Deseczka polcalowa nie utrzymala mojego ciezaru (duh), pekla pod noga, ja wyladowalam na konstrukcji nizej, nadal sciskajac pile na baterie. Zebra poszly ale to nic gdybym spadla na ziemie trzy metry nizej...
      Stanelam miedzy trailerem i koniem, ktory byl do niego przywiazany. Kon zdecydowal sie odsadzic, zaczal stawac deba a ja nie mialam gdzie uciec i tylko czekalam z rezygnacja ktore kopyto mnie trafi. Bozia czuwala nad kretynka.
      Przenosilam plyty kamienne do miejsca uzycia i z ulga puscilam ostatnia. Prosto sobie na stope. Miesiac kustykania i stopa czarna od siniaka.

      Oj wiecej by sie znalazlo, duzo wiecejsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka