Dodaj do ulubionych

uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna strona ..

15.06.20, 23:15
... medalu. Wlasnie przebrnelam przez watek uswiadamiajacy mi w kilkuset postach, jak glupie jest uwazanie, ze wszystko co sie osiagnelo, osiagnelo sie wlasna ciezka praca. Glupie jest dlatego, ze znakomita wiekszosc tych, ktorzy duzo osiagneli, odnioslo sukces w duzej mierze nie dzieki swojej pracy, ale dzieki temu, co zapewnili im rodzice. Poprostu - mieli szczescie. I jako uprzywilejowani szczesciarze powinni albo nic nie mowic, albo glosno przyznac, ze to nie ich zasluga.

Ja chcialabym zwrocic uwage na jeszcze czestszy rodzaj uprzywilejowania. Otoz, jesli uporzadkujemy Polakow wedlug inteligencji, to polowa z nich bedzie mniej inteligentna, a polowa bardziej. To jest tak jak ze wsparciem rodzicow - niczyja zasluga, ze jest sie madrzejszym. Przypadek. Wygrana w loterii genowej. Ja do tej pory myslalam, ze osiagnelam tak duzo dzieki mojej ciezkiej pracy. I ze kazdy moze. Niemniej watek do ktorego nawiazuje, uswiadomil mi, ze nie mam prawa tak myslec, tak mowic, i w ogole sie wymadrzac. Ten moj sukces to zadna moja zasluga, i wiekszosc emam nie moze go osiagnac - nigdy nie powinnam im mowic, ze jesli ja moglam, to i one moga. Osiagnelam sukces bo jestem bardziej inteligentna, madrzejsza, szybciej sie ucze, precyzyjniej mysle. Jestem uprzywilejowana. Tak za nic, za darmo, dano mi lepszy mozg. Juz nie bede dawac nikomu dobrych rad. A jesli nawet bede chciala komus wskazac sciezke, to dodam, ze wiem, ze to nie moja zasluga, ze jestem taka madra, i ze jest malo prawdopodobne, ze innym sie uda to, co mnie sie udalo.

Dziekuje za ten madry artykul zalinkowany we wspomnianym watku!
Obserwuj wątek
    • ludzikmichelin4245 Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 15.06.20, 23:26
      sasanka4321 napisała:

      > A jesli nawet bede chciala komus wskazac sciezke, to dodam, ze wiem, ze to
      > nie moja zasluga, ze jestem taka madra, i ze jest malo prawdopodobne, ze innym
      > sie uda to, co mnie sie udalo.
      >
      Wystarczy, że zapytana o radę odpowiesz: "W moim przypadku sprawdziło się A i B, być może to również opcja dla Ciebie" zamiast "tylko leń i debil nie zaczyna od A i B".

    • str8.up Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 00:39
      Ja ten wątek odebrałam zupełnie inaczej. Raczej jako przypomnienie, że rady nalezy dostosować do sytuacji pytającego. Albo po prostu opowiedzieć o swojej sytuacji. Natomiast z uprzywilejowania trzeba jeszcze chcieć i umieć skorzystać i (chyba) nikt nie twierdzi, że tylko uprzywilejowania decyduje o tym, że ktoś osiąga sukces.
      • black_halo Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 09:06
        str8.up napisał(a):

        > Ja ten wątek odebrałam zupełnie inaczej. Raczej jako przypomnienie, że rady nal
        > ezy dostosować do sytuacji pytającego. Albo po prostu opowiedzieć o swojej sytu
        > acji. Natomiast z uprzywilejowania trzeba jeszcze chcieć i umieć skorzystać i (
        > chyba) nikt nie twierdzi, że tylko uprzywilejowania decyduje o tym, że ktoś osi
        > ąga sukces.

        Nie decyduje ale bardzo pomaga ten sukces osiagnac. Jest nawet taki fajny komiks w internecie.

        Ja tez po latach zrozumialam, ze oprocz tego, ze wygralam IQ powyzej przecietnej na loterii genowej, to jeszcze mialam sporo szczescia, ze trafilam na takich rodzicow a nie innych. Chociaz sami sa niewyksztalceni, widzieli koniecznosc wyksztalcenia dzieci i za to bede im dozgonnie wdzieczna. Nie byli idealni, wiele tu napisalam o swojej matce ale dala mi mozliwosc studiowania bez martwienia sie o pieniadze. Oczywiscie, ze ode mnie zalezalo czy i jak to wykorzystam. Na studiach bardzo szybko zorientowalam sie, ze mnostwo rodzicow moich kolegow musi wlozyc znacznie wiecej wysilku w utrzymanie dzieci na studiach a i wiekszosc kolegow musi wlozyc wysilek w zdawanie egzaminow. Kiedy ja przegladalam notatki na 10 minut przed wejsciem na aule, moi koledzy zakuwali trzy noce z rzedu podstawy mechaniki plynow.
      • araceli Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 10:26
        klaramara33 napisała:
        > Dlatego uważam, że godna płaca należy się każdemu za uczciwą pracę. Nie patrzę
        > z pogardą na mało zarabiających, wiem, że często wśród nich są m.in. osoby wych
        > owane w domu dziecka.

        Ano właśnie - jak ktoś wygrał na genetycznej/społecznej loterii do już sam brak konieczności pracy fizycznej jest ekstra bonusem.
    • karen_ann Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 09:21
      To że ktoś jest inteligentny to też nie przypadek.. Mózg wymaga pokarmu pozywienia i pokarmu intelektualnego i cwiczenia go. Twoi przodkowie a najblizej rodzice zadbali o to pożywienie i o ćwiczenie tego mózgu oraz ty sama pewnie go cwiczyłas a nie piłaś pod budką.
      Mózg wymaga też odpoczynku w stylu wakacje i spokoju. Dzieci alkoholików słusząc awantury nie mają spokoju. Gorzej ich mózgi zalane alkoholem czasem mają zespół Fas i to nie przypadek tylko konsekwencja.

      Zatem twoja inteligencja to szereg zabiegów twojej matki żebyś miała odżywiony mózg. Gotowanie kupowanie takich a nie innych pokarmów...czytanie uczenie się i przebywanie z lydzmi ktorzy stymulują pozytywnie..

      Powiedziałabym ze bardzo dużo zależy od rodziny w której się urodziliśmy ale od nas naszej determinacji by przeskoczyć trochę wyżej też. Leniwy człowiek z jakiej by rodziny nie pochodził niewiele zdziała.
      • black_halo Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 09:31
        No wlasnie widziz, to jest przypadek. Moglas sie urodzic w rodzinie alkoholikow, gdzies matka dwytygodniowe niemowle zostawia na wiele godzin bez jedzenia co w pozniejszym wieku skutkuje na przyklad opoznionym rozwojem, nizsza inteligencja i sklonnoscia do otylosci. Ciekawe jak to przeskoczyc jak nie ma nawet mozliwosci intelektualnych, zeby zrozumiec, ze da sie cos zrobic.
          • black_halo Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 09:53
            To przeciez jasne. Tylko, ze urodzila sie tym konkretnym rodzicom a nie innym oznacza, ze inni rodzice, mniej zamozni, inteligentni, ogarnieci zyciowo maja inne dzieci, ktore nie maja szansy wskoczyc na miejsce gdzie jest Karen. Moze przy jakims tytanicznym wysilku a i do tego musi byc dobry splot okolicznosci. I to nie jest zadna wina tych dzieci ani zadna wina tych rodzicow.
            • matacznik Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 10:00
              black_halo napisała:

              > To przeciez jasne.
              >
              Tak sądziłem. Ale w ostatnich wątkach tyle razy przeczytałem, że ta czy inna osoba mogłaby się urodzić w innej rodzinie czy w innym kraju, że zwątpiłem w oczywistość. Nie w rzecz samą, tylko w powszechność jej rozumienia.

              > Tylko, ze urodzila sie tym konkretnym rodzicom a nie innym o
              > znacza, ze inni rodzice, mniej zamozni, inteligentni, ogarnieci zyciowo maja in
              > ne dzieci, ktore nie maja szansy wskoczyc na miejsce gdzie jest Karen.
              >
              Inni rodzice mają inne dzieci w innych warunkach niezależnie od tego, czy Karen Ann się urodziła, czy nie.
              I ogromna większość tych dzieci nie będzie miała warunków porównywalnych do Karen Ann, bo jesteśmy na forum dla kumatych w kraju pierwszego świata. A malutka część będzie miała warunki lepsze.

              > Moze przy jakims tytanicznym wysilku a i do tego musi byc dobry splot okolicznosci.
              >
              Na pewno wysiłek musiałby być znaczny, a splot okoliczności mógłby pomóc (lub przekreślić najwyższy nawet wysiłek).

              > I to nie jest zadna wina tych dzieci ani zadna wina tych rodzicow.
              >
              To nie jest wina dzieci. To może być, choć nie musi i najczęściej nie jest wina rodziców.
              • black_halo Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 10:28
                matacznik napisał:

                > Tak sądziłem. Ale w ostatnich wątkach tyle razy przeczytałem, że ta czy inna os
                > oba mogłaby się urodzić w innej rodzinie czy w innym kraju, że zwątpiłem w oczy
                > wistość. Nie w rzecz samą, tylko w powszechność jej rozumienia.

                To sie mowi w tym sensie, ze jak ktos sie urodzil w innej rodzinie to nie mial takichsamych szans jak Karen. I gdyby Karen (nie ona doslownie tylko Karen urodzona innym rodzicom) chciala zmienic swoja sytuacje w tych innych warunkach to mogloby byc jej bardzo ciezko. Zaczynajac od tego, ze jej rodzice mogli na przyklad nie zadbac o jej prawidlowy rozwoj. Wiec mowienie z pozycji forumowej Karen czy innej forumki, ktora sie urodzila w normalnej, pelnej rodzinie, gdzie dwoje rodzicow staralo sie zapewnic dzieciom warunki, jedzenie, ubranie, edukacje, rozwoj, ze skoro ona mogla to kazdy moze jest bardzo nieuprawnione.

                Zreszta Karen miala tez moze na przyklad szczescie w tym, ze jej rodzice na przyklad nie doswiadczyli bankructwa, powaznych problemow zdrowotnych, zadne z jej rodzenstwa nie bylo niepelnosprawne. Bo ja znam na przyklad i takich ludzi.


                > Inni rodzice mają inne dzieci w innych warunkach niezależnie od tego, czy Karen
                > Ann się urodziła, czy nie.
                > I ogromna większość tych dzieci nie będzie miała warunków porównywalnych do Kar
                > en Ann, bo jesteśmy na forum dla kumatych w kraju pierwszego świata. A malutka
                > część będzie miała warunki lepsze.

                Prawda. Ale nie jest to powod dla ktorego Karen czy ktokolwiek inny powinien miec poczucie wyzszosci. Po prostu splot nieszczesliwych okolicznosci i mozna sie znalezc latwo na marginesie spoleczenstwa. Kiedys w tv lecial taki film o dziewczynce, ktora uczyla sie w bardzo prestizowej prywatnej szkole bo jej ojciec byl kims bardzo waznym. W momencie kiedy do szkoly przyszla wiadomosc, ze ojciec zaginal gdzies tam, w ciagu dnia zostala przeniesiona na strych szkoly z uczennicy zdegradowana do praczki i sprzataczki. Potem ojciec sie odnalazl i raz dwa wrocila w szkolne lawki. Pamietam tez taki film o chlopcach jak prestizowym brytyjskim uniwersytecie, ktorzy nalezeli do jakiegos klubu, ktory organizowal szalone imprezy. I przy jednej z takich imprez przypadkowo kogos zabili. Poniewaz nie dalo sie tego zatuszowac, to chyba jeden wylecial ze studiow z wilczym biletem. I w jednej z koncowych scen w filmie siedzi na rozmowie z jakims znajomym bogatego tatusia, ktory zalatwia mu prace u siebie.

                W sumie pierwszy film obejrzalam jako dziecko i od razu zrozumialam przeslanie: bardzo latwo jest stracic wszystko. Drugi obejrzalam na poczatku kariery zawodowej i na poczatku odrzucilam przeslanie ale teraz widze, ze jednak to sie sprawdza.


                > Na pewno wysiłek musiałby być znaczny, a splot okoliczności mógłby pomóc (lub p
                > rzekreślić najwyższy nawet wysiłek).

                Otoz to.

                > > I to nie jest zadna wina tych dzieci ani zadna wina tych rodzicow.
                > >
                > To nie jest wina dzieci. To może być, choć nie musi i najczęściej nie jest wina
                > rodziców.

                To tez. Dlatego ja nie lubie mowienia "ja to bym nigdy". Nie da sie wszystkiego zaplanowac.
      • szeptucha.z.malucha Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 09:33
        No, czasem to zbieg okoliczności.
        Loteria genowa.
        Można mieć rodzica w dolnej normie intelektualnej/ niepełnosprawnego lekko i samemu intelekt na poziomie wysokim, mimo słabego odżywiania, palenia matki w ciąży (ale raczej nie picia), przemocy w domu itp. Tylko wtedy nie będzie tylu okazji, do wykorzystania swojego potencjału.
        Poza tym jak się taki rodzynek urodzi w rodzinie, gdzie większość jest poniżej normy, to męczy się, rzadziej na odwrót.
        Poznałam kiedyś dziewczynę w dolnej normie intelektualnej, studiującej, z perspektywą dobrej pracy, bo miała rozgarniętych rodziców. Najpierw zdziwiłam się, nie sądziłam wcześniej, że osoba o takim potencjale może skończyć prestiżowe liceum a potem doceniłam środowisko, w którym dorastała.
    • dyzurny_troll_forum Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 09:53
      sasanka4321 napisała:

      > Glupie jest dlatego, ze znakomita wiekszosc tych, ktorzy duzo os
      > iagneli, odnioslo sukces w duzej mierze nie dzieki swojej pracy, ale dzieki tem
      > u, co zapewnili im rodzice.

      Zwłaszcza dzieci bez rodziców zawdzięczają swój sukces pomocy rodziców....

      Ahhh, gdy socjalizm wejdzie za bardzo....
    • waleria_s Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 11:22
      Nie uważam, że ten sukces to jest tylko efekt lepszego mózgu. Nawet skończenie studiów- to jest pewna wytwałość, sumienność, umiejętność zarządzania czasem itp. Piszesz o przeglądaniu notatek 10 min przed egzaminem- wcześniej jednak musi zaistnieć poczucie obowiązku, żeby w ogóle na ten egzamin przyjść. Napisanie magisterki- to jako efekt umiejętności doprowadzenia spraw do końca. Inteligencja pomaga, owszem. Jednak jej wpływ jest wg. mnie najbardziej widoczny w podstawówce, w takiej szybkości rozumowania, potem coraz bardziej liczy się sumienność, wyznaczanie sobie konkretnego celu. Nie odniesie się sukcesu tylko dlatego, że szybciej się myśli. Trzeba te myśli jakoś ukierunkować.
      • karen_ann Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 11:50
        Zgadzam się. Znam zdolne osoby którym przychodziło wszystko łatwo ale np juz nie chciało się na studiach wysilać bo cięzka praca to nie dla niego, przecież zawsze było łatwo. Mam bardzo zdolnego kuzyna na wsi bił mnie na głowę w szachach i nie poszedł na egzamin maturalny bo nie chciało mu się bo nie. Nie zależało mu. Skończył jako alkoholik na rencie.
        Ciężka praca i stawianie celów popłaca. Wtedy też ćwiczymy mózg. Czasem cięzkie warunki w dziecinstwie i chęć wyrwania to ten motywator zeby poświęcić czas wolny na naukę i pracę zamiast na tv i zabawę...choć zabawa w gronie rówieśników tez uczy relacji co procentuje..
    • mokka39 Re: uprzywilejowani dajacy dobre rady - inna stro 16.06.20, 12:07
      Inteligencja wcale nie gwarantuje sukcesu, musiały też u ciebie mieć wpływ inne czynniki, cechy osobowości na przykład. Inteligentna osoba z powiedzmy fobią społeczną, cechami ZA i depresją często będzie funkcjonować o wiele gorzej niż ta z przeciętnym intelektem za to pewna siebie, komunikatywna, o dużych zdolnościach interpersonalnych. Pracując w szkole zetknęłam się ze sporą liczbą uczniów, którzy mając inteligencję w normie czy powyżej (tak mówiły dokumenty z poradni PP) funkcjonowali bardzo słabo. I odwrotnie
      - uczeń niespecjalnie lotny intelektualnie po kilku latach od skończenia szkoły ma własną firmę hydrauliczną i świetnie mu się powodzi finansowo. Według testów robionych w poradni psychologicznej sama mam IQ w przedziale wysokim, znacznie powyżej przeciętnej i w żaden sposób mi się to na sukces zawodowy ani życiowy nie przełożyło. Dodatkowo zdziwiło mnie, że w testach wyszła mi rewelacyjna pamięć, bo raczej nikt by się tego, łącznie ze mną samą nie domyślił. Często np. mieszam daty - przychodzę na umówioną wizytę do lekarza owszem, we wtorek, ale tydzień wcześniej niż to było wyznaczone, tudzież zapominam do pracy laptopa, mimo, że wiem iż będzie mi on niezbędny przez cały dzień i tym podobne. W szkole ciągle zapominałam obuwia zmiennego, rzeczy potrzebnych na plastykę, nie odrabiałam pracy domowych, bo nie pamiętałam. Z drugiej strony, sama nauczyłam się języka na poziomie C2, więc może coś jednak jest z tą dobrą pamięcią.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka