Dodaj do ulubionych

Zmuszanie do kolonii i obozów.

18.06.20, 10:47
Triss napsiała, ze takie wysyłanie to jest wdrażanie do spedzania czasu wakacyjnego w ten sposób. Nie ważne ze dziecko nie lubi, nie chce, zapiera sie nogami. Ma jechać i już. Znam kilka osób (juz dorosłych), które tak były "uczone" wyjazdów kolonijnych "kiedyś polubisz". Żadna z nich nie polubiła. Ja byłam dzieckiem, które moglo być wysłane na kolonie 1 lipca i wrócić 31 sierpnią - byłam przeszczęsliwa. MOj brat nienawidził, 2 razy był do tej pory mówi ze to była trauma. Tak rozumiem, że to sposób zaopiekowania dziecka na czas wakacji...ale kurła jak mozna siła wysłać dziecko na kolonie?
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 10:55
      Ja jestem ciekawa co zrobią takie osoby jak im zapłakane dziecko dzwoni z kolonii i prosi, żeby je zabrali do domu. Mówią, że wyjazd jest opłacany i dzieciak ma karnie siedzieć do końca, czy też karnie przyjeżdżają po niego?

      Oh wait. Mówimy o dzieciach ematki. Dziecko ematki kisi się we własnym domu rodzinnym i tylko marzy jak się z niego wyrwać: czy to do szkoły, czy na obóz.
      • sattwaguna Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:02
        Przypominam że mówimy o dziecku Triss. Jej syn tak kochał spędzanie czasu w rodzinnym gronie, że szukał szkoły z internatem w innej części kraju.
        Z drugiej strony teraz się nie dziwie że tak przezywał to że musiał siedzieć z nią w domu. Wyobraźcie sobie jaka tam musiała być rozpacz jak plan z internatem nie wypalił.
        Na studia pewnie pojedzie do Nowej Zelandii.
        • gru_z_gru Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 12:53
          Dobra, ja wiem, że Triss jest specyficzna i może działać na nerwy. Ale do cholery jej syn ma konkretne zainteresowania i plany na przyszłość. I nie "szukał szkoły z internatem" tylko chciał iść do konkretnej szkoły, która dla ludzi o jego aspiracjach jest szczytem marzeń.
          Już pomijam, że niektórzy to są taki sam beton jak Triss, tylko w drugą stronę. Otóż ludzie są inni - na przykład niektóre dzieciaki mogą kochać rodziców, ale jednocześnie potrzebują dużo wolności i samodzielności i nie zamierzają trzymać się kurczowo rodziców do matury czy nawet końca studiów.
          • triss_merigold6 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 13:56
            Off top - szczerze mówiąc, nie widzę niczego dziwnego w tym, że wyrośnięty 14-15-latek nie ma nic przeciwko internatowi, jeśli wymaga tego konkretna szkoła. Do obecnej szkoły syna chodzą dzieci z całej Polski, w tym sporo spoza Warszawy i mieszkają w bursie. Do topowych warszawskich liceów startowali kandydaci z całej Polski, też z założeniem, że 4 lata będą mieszkać w bursie, bo np. biol-chem w Hoffmanowej jest gwarancją dostania się na medycynę. To pragmatyczne podejście i tyle.
      • vodyanoi Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:09
        Yyy, dzieci są różne? Moje starsze ma motor w tyłku i głównie słowo "sport" w głowie. I tak, tylko marzy żeby się wyrwać. Mało tego, jak mu uświadomiłam, że przed sobą ma jeszcze dwa miesiące wakacji, to prawie się popłakał. Bo on chce do szkoły.

        Moja młodsza jest innym dzieckiem, wycofanym, nieśmiałym. I jakbym nic nie robiła, to nagle obudziłabym się z dzieckiem, które się nie odzywa do nikogo i nigdzie nie chce wyjść. To była moja ciężka praca, żeby ją uspołecznić. Ciężka praca, dzięki której moja córka nie przeżywa aż tak mocno każdego nowego spotkania, każdego wyjścia do nowych ludzi. Wystarczyło jednak dwa miesiące przymusowej przerwy, żeby znowu zaczęła się w sobie zamykać. I tak - moja córka NIGDY nie powie, że chce jechać na kolonie, obóz, że chce wyjść na taniec czy basen. Wręcz przeciwnie, często były z tego powodu fochy i mniejsze lub większe dramaty. Bo wstyd, bo nieśmiałość. Po czym jak już poszła i została w zabawę wciągnięta, to okazywało się, że jest super i że nie chce wychodzić i chce przyjść natychmiast znowu. Mało tego - okazało się, że jest w stanie tak pokonać tę nieśmiałość, że wystąpiła na scenie przed setką ludzi.
        Na koloniach jeszcze nie była. Wiem, że nie będzie chciała jechać. No wiem na 100%. Ale i tak ją wyślę (ze znanymi opiekunami, np. ze szkołą taneczną). Nie będę brała pod uwagę słowa "nie". Natomiast jeśli po dwóch dniach zadzwoni w spazmach, że chce wracać, to spakuję się w 5 minut i po nią pojadę. I co? Jestem wyrodną matką?
        • lauren6 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:12
          No właśnie: dzieci są różne. A to na tym forum regularnie czytam, że dziecko musi lubić zorganizowany wypoczynek z rówieśnikami. Jeżeli nie lubi, a np woli gdzieś wyjechać z rodzicami to coś z tym dziecko jest nie tak. Słowo wytrych: pewnie jest lękliwe. No to jest, i co z tego?
            • vodyanoi Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:24
              A ty znasz moje dziecko, żeby tak pisać? Wiesz, jakie miałam z nim problemy? Nie. Ty oczywiście możesz sobie siedzieć w komórce razem ze swoim dzieckiem i nie wychodzić nigdy.
              Ja jednak wolałabym przygotować moje dziecko do normalnego życia. Nie chcę, żeby przeżywało katusze chodząc do szkoły. Nie chcę, żeby miało bóle brzucha ze strachu, że może będzie się musiało wypowiedzieć przy całej klasie. Nie chcę, żeby każda krytyka ze strony rówieśników powodowała, że będzie miało ochotę się ciąć. Negujesz, że są takie dzieci? Uważasz, że jak są, to powinno im się zamknąć w pokojach i żyć jak hikikomori? No może dla ciebie to ideał. Dla mnie nie.
              • lily_evans11 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:34
                Bardzo lubiłam chodzić do liceum. Mam do dzisiaj relacje z niektórymi,
                Niedługo robimy duże spotkanie. Na studiach się rozkrecilam jeszcze bardziej, byłam starostą roku itp.
                A organicznie nie lubię spać, jeść, kisic się w bliskiej przestrzeni z kimkolwiek na wakacjach. W ogole spanie z kimkolwiek w pokoju to dla mnie koszmar. Wyjątkiem było spanie z małym dzieckiem. Na obozie w LO byli super ludzie, ale męczył mnie brak prywatności, wygody, jedzenia, jakie lubię. Na obozach studenckich tak samo.
                Jak dziecko spróbowało i jest nieszczęśliwe tam, to moim zdaniem nie ma co na sile wypychać. Są i takie dzieci, które nie lubią na komendę grupowo spać, wstawać, jeść, myć się itp.
                • hanusinamama Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 12:03
                  Przede wszystkim charakteru się nie zmieni...Ja mam introwertyczne dziecko> Sama jestem ekstrawertykiem...kiedyś mi znajoma powiedziała "ale czemu uwazasz, ze bycie ekstrawertykiem jest lepsze i ona powinna być inna". Otworzyła mi oczy. To ze dla mnie wyjazd kolnijny to był raj na zmiemi nie znaczy ze dla mojego dziecka tak musi być. Tak ma problemy zeby wejśc w nową grupę, sytuacje...bedzie tak mieć zawsze. Zmuszanie do czegoś na siłe nie pomoże, nie zahartuje. Ona ma inne zalety wynikające ze swoijego charakteru, których mi brakuje.
                  • kebabbathehutt Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 20:45
                    Bycia introwertykiem nie jest tożsame z byciem nieśmiałym smile Introwertyk to po prostu osoba, której energia wyczerpuje sie od kontaktu z ludzmi, ekstrawertyk z kolei właśnie z takich kontaktów czerpie energie.
                    Ja jestem introwertykiem i nigdy nie byłam nieśmiała. Znam za to dosc sporo ludzi z obu obozów, ktorzy sa nieśmiali.
                    Jeśli chodzi o kolonie - dla mnie to byl koszmar, bo nigdy nie znosiłam dłuższych grupowych wyjazdów gdzie kazda chwila jest zorganizowana i spędzona z innymi. Nawet wieczorem jest sie ciagle z ludzmi i dzieli sie z nimi sypialnie, a ja po prostu potrzebuje samotnego czasu dla siebie. Im więcej sie socjalizuje (dłużej w malej grupie, krócej w większej), tym więcej tego czasu potrzebuje. Na kolonie pojechałam raz jak byłam mala, po paru dniach byl telefon do rodziców, ktorzy przyjechali mnie odebrać i juz więcej nie mialam ochoty na takie wycieczki jeździć. Nawet teraz na wakacje najchętniej jade sama albo tylko z jedna osoba.

                    PS. Serdecznie polecam ksiazke Susan Cain pod tytulem "Ciszej, proszę", ktora pokazuje świat (takze dziecięcy jesli dobrze pamietam) ze strony introwertyków smile Takze tych bardzo wrażliwych na bodźce zewnętrzne jak na przykład rożne dźwięki, których ekstrawertycy często nawet nie zarejestrują, a wrażliwego introwertyka potrafią doprowadzić do szalu i niestety nie mozna za wiele na to poradzić poza eliminacja takich bodźców.
              • hanusinamama Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:59
                Ale będzie tak miało. Osoba nieśmiała zawsze będzie nieśmiała..wiem bo mam dziecko nieśmiałe. Pomóc to jedno zmuszać i siłą zmieniać charakter to co innego. Juz pomijam fakt, ze znam mega śmiałe osoby które niegdy kolonii/obozów nie lubiły...
                • turzyca Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 14:34
                  >Osoba nieśmiała zawsze będzie nieśmiała..

                  Gdyby to było prawdą, to żadna terapia behawioralna nie miałaby sensu.

                  Ale przede wszystkim zupełnie błędnie traktujesz nieśmiałość jako cechę zero-jedynkową, jest nieśmiały, nie jest nieśmiały. A to jest kontinuum, od "jak mam zrobić X to przez tydzień nie śpię i nie jem, wymiotuję ze zdenerwowania i mam biegunkę" po "nie lubię, wolę inne formy, zazwyczaj jak tuż przed muszę zrobić parę ćwiczeń oddechowych", po "nie lubię, wolę inne formy".

                  A w dodatku mylisz nieśmiałość z introwertycznością, a to nie jest to samo. Znam i nieśmiałych ekstrawertyków i śmiałych introwertyków. (Oraz oczywiście śmiałych ekstrawertyków i nieśmiałych introwertyków.)
              • sko.wrona Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 08:26
                vodyanoi napisał:

                > A ty znasz moje dziecko, żeby tak pisać? Wiesz, jakie miałam z nim problemy? Ni
                > e. Ty oczywiście możesz sobie siedzieć w komórce razem ze swoim dzieckiem i nie
                > wychodzić nigdy.
                > Ja jednak wolałabym przygotować moje dziecko do normalnego życia. Nie chcę, żeb
                > y przeżywało katusze chodząc do szkoły. Nie chcę, żeby miało bóle brzucha ze st
                > rachu, że może będzie się musiało wypowiedzieć przy całej klasie. Nie chcę, żeb
                > y każda krytyka ze strony rówieśników powodowała, że będzie miało ochotę się ci
                > ąć. Negujesz, że są takie dzieci? Uważasz, że jak są, to powinno im się zamknąć
                > w pokojach i żyć jak hikikomori? No może dla ciebie to ideał. Dla mnie nie.

                No dobrze, a Ty uważasz, że wszystkie te problemy wyleczy wyjazd na kolonie?
                Ja mam też bardzo nieśmiałe dziecko. I to nie jest takie proste, że jak nie zmusisz do wyjazdu na kolonie, to dziecko nigdy nie wyjdzie samo ze swojego pokoju.
                • triss_merigold6 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 08:58
                  Moja młodsza miała zadatki na nieśmiałe dziecko, teraz jest przebojowa wyłącznie przy osobach/grupach, która zna. Na pierwszy obóz pojechała ze znanymi sobie dziećmi, "swoim" trenerem i starszym bratem, który na tych obozach już był, na drugi i trzeci - identycznie. Teraz zadeklarowała, że chce jechać nawet bez brata <który zresztą na tych obozach był jej potrzebny wyłącznie do tego, żeby się popisywać przed innymi dziewczynkami>.
                  Syn tak samo - pierwszy i kolejne obozy po iluś zbiorkach drużyny, wspólnych biwakach, rajdach, ze znajomymi dziećmi i znajomą kadrą. Sportowe - po x czasu treningów.

                  IMO, o ile dziecko nie ma wyraźnych dysfunkcji, zawsze można dobrać wyjazd zgodny z temperamentem dziecka, zainteresowaniami, wysłać z kimś znajomym i na wszelki wypadek blisko etc. Są genialnie zorganizowane kolonie w zamkach (syn był, wrócił zachwycony, dzieci znajomych były - tak samo), są obozy żeglarskie, naukowe, językowe, taneczne, z małymi grupami, do wyboru do koloru.
                • sko.wrona Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 09:16
                  sko.wrona napisała:

                  > vodyanoi napisał:
                  >
                  > > A ty znasz moje dziecko, żeby tak pisać? Wiesz, jakie miałam z nim proble
                  > my? Ni
                  > > e. Ty oczywiście możesz sobie siedzieć w komórce razem ze swoim dzieckiem
                  > i nie
                  > > wychodzić nigdy.
                  > > Ja jednak wolałabym przygotować moje dziecko do normalnego życia.
                  Jeszcze coś mi się przypomniało. Sama będąc nieśmiałym i wycofanym dzieckiem, koszmarnie wspominam swoje pierwsze i ostatnie kolonie. Skutecznie mnie zniechęciły do grupowego spędzania wolnego czasu.
                  I bez tego „przygotowania do normalnego życia” jakim są wyjazdy kolonijne, mając 16 lat pierwszy raz wyjechałam do pracy na sezon. Byłam miesiąc poza domem, mieszkałam w jednym pokoju z dwoma dziewczynami i dałam radę. Pracowałam co roku do końca studiów. Wszystkie zarobione przeze mnie pieniądze wydawałam na wyjazdy, które organizowałam sobie sama.
                  W związku tym nie boję się, że mój jedenastolatek, przez to, że nigdy nie był na koloniach, za chwilę zamknie się w piwnicy i z niej nie wyjdzie.
                  • triss_merigold6 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 09:26
                    I tu widzę rolę rodziców. Byłam bardzo nieśmiałym dzieckiem, wychowywanym w kręgu dorosłych, którzy zachwycali się nadzwyczajną dojrzałością kilkulatki. Efekt taki, że nie potrafiłam wejść w grupę dzieci, wstydziłam się, byłam potwornie skrępowana, zażenowana, niezręczna.
                    Nauczyłam się z czasem, ale były to nieprzyjemne doświadczenia, więc u własnych dzieci bardzo dbałam o kontakty z koleżankami/kolegami, spotykanie się poza placówką (przedszkolem), umawianie się, chodzenie na te zabawy urodzinowe oraz o włączanie dzieci do grup, w których są inne dzieci (harcerstwo, klub sportowy, inne).
                    • wapaha Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 10:46
                      Nauczyłam się z czasem, ale były to nieprzyjemne doświadczenia, więc u własnych dzieci bardzo dbałam o kontakty z koleżankami/kolegami, spotykanie się poza placówką (przedszkolem), umawianie się, chodzenie na te zabawy urodzinowe oraz o włączanie dzieci do grup, w których są inne dzieci (harcerstwo, klub sportowy, inne).

                      i dlatego syn chce wypierniczyć z domu..
                      • triss_merigold6 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 11:00
                        Nie zauważyłam, żeby chciał wypierniczyć, jak to elegancko ujmujesz. Chciał dostać się do konkretnej szkoły, nie udało się, poszedł do możliwie profilowo zbliżonej w Warszawie i jest zadowolony. W sierpniu miał do wyboru obóz, nakłanianie tatusia, żeby sie gdzieś ruszył lub wyjazd z nami i wybrał wyjazd z nami (na 2 tygodnie, pozostałe 2 tygodnie będzie spokojnie gnił w domu).
                    • lily_evans11 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 11:22
                      Aaa leczysz kompleksy i w przebojowosci dziecka upatrujesz źródeł sukcesu. Normalka, dużo ludzi nadrabia wobec własnych dzieci swoje braki z młodości. Byleby mieć świadomośc, że jednak Ty jako dziecko i Twoje własne dzieci to.odrębne byty. I nie musisz im do końca rekompensowac własnych problemów, bo może wcale ich nie będą miały.
                  • turzyca Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 14:58
                    >I bez tego „przygotowania do normalnego życia” jakim są wyjazdy kolonijne, mając 16 lat pierwszy raz wyjechałam do pracy na sezon. Byłam miesiąc poza domem, mieszkałam w jednym pokoju z dwoma dziewczynami i dałam radę.

                    No świetnie, Ty dałaś radę, ja miałam koleżanki, które mnóstwo życiowych szans potraciły, bo trzeba było właśnie wejść w obce towarzystwo, odezwać się. To była masakra, jeździłyśmy razem i kiedyś była tak sytuacja, że tuż przed wejściem na dworzec skręciłam kostkę, a na peronie pociągu nie było, więc trzeba było dopytać się o pociągi, bo coś się pozmieniało, ryzykowałyśmy, że będziemy siedzieć na dworcu co najmniej sześć godzin, czekając na kolejne połączenie. I żadna z nich nie była gotowa pójść, bo trzeba będzie się odezwać do obcego człowieka i spytać, kiedy pociąg jedzie. Skończyło się tym, że wydłubałam sobie bandaż elastyczny z bagażu, zabandażowałam, wzięłam jedną i poszłam pytać. Ale trzy prawie dorosłe baby nie były gotowe spytać się na dworcu o pociąg, bo jeszcze się wygłupią i w ogóle one boją się rozmawiać z obcymi. Wolały siedzieć sześć godzin i wracać do domu po nocy.
          • kub-ma Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:25
            lauren6 napisała:

            > No właśnie: dzieci są różne. A to na tym forum regularnie czytam, że dziecko mu
            > si lubić zorganizowany wypoczynek z rówieśnikami. Jeżeli nie lubi, a np woli gd
            > zieś wyjechać z rodzicami to coś z tym dziecko jest nie tak. Słowo wytrych: pew
            > nie jest lękliwe. No to jest, i co z tego?

            Dawno już wyrosłam z przekonania, że dziecko trzeba zmieniać na siłę. Wspierać, motywować, dostarczać różnych bodźców i okazji, ale nie na siłę. Nie tworzymy populacji ludzi identycznych kropka w kropkę. Nie zmieniajmy na siłę, raczej małymi krokami, ciągle poszukując nowych metod. Nie rzucając na głęboką wodę. Jestem zwolenniczką szerokiej normy.
        • hanusinamama Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:18
          Ale tu była mowa ze dziecko co roku nie chce i co roku jest siła wypychane...śmiem watpić aby Tis jechała po swoje wyjące dziecko. Albo dziecko wie, ze nie ma co wyć bo matka ani ojciec nie przyjadą. Proponować i namawiać to jedno...a zmuszać co roku co innego.
          • kotejka Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 13:16
            hanusinamama napisała:

            > Ale tu była mowa ze dziecko co roku nie chce i co roku jest siła wypychane...śm
            > iem watpić aby Tis jechała po swoje wyjące dziecko. Albo dziecko wie, ze nie ma
            > co wyć bo matka ani ojciec nie przyjadą. Proponować i namawiać to jedno...a zm
            > uszać co roku co innego.
            ___________
            ale po co jechac po wyjace dziecko?
            serio?
            moja znajoma w ubieglym roku wyslala wyrosnietego 9-ciolatka na oboz
            sprawzony organizator, fajne miejsce i znane dzieci
            po 3 dniach zaczal pojekiwac
            na 4 wyslala meza 500 km w jedna strone zeby syna przywiozl
            pojechal przywiozl
            syn odtajal troche i uznal ze jednak fajnie bylo
            reszte czasu spedzil na komputerze
            kolega syna na pierwszym obozie sportowym piszczal mamie ze ciezko, bo trenowac kaza
            zapakowali sie i przywiezli
            reszta chlopakow zostala swietnie oboz wspomina, nikt nikomu krzywdy nie robil
            wycie dziecie prawo, ale rodzica rola rozumiec czy wycie jest zasadne i co w danej chwili dla dziecka lepsze
            oj przedszkolak steka codziennie jak mu kaze do lozka isc i konczyc zabawe
            i nie - jego narzekanie kompletnie mnie nie rusza
            konczy i idzie spac
            podobnie byloby z wypoczynkiem
            wiadomo ze czasem sie zateskni, a czasem jest gorszy dzien
            ale wypoczynek - podkresle aktywny - zmiana optoczenia, nowe wrazenia sa ziecku potrzebne
            dla zdrowiai dla rozwoju
            znam tez jednego tzw 'domatora' synek kuzynki
            otyly, z problemami spolecznymi, uzalezniony od internetu i gier
            on tez najlepiej lubi domu i mama go nie zmusza
            i nie zmusi bo sobie z nim od dawna nie radzi
            nie tedy droga
              • kotejka Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 14:27
                kurt.wallander napisała:

                > Ty, kotejka, dobrze wypoczywasz, gdy czujesz sie nieszczęśliwa i jesteś w miejs
                > cu i z ludźmi, z ktorymi nie chcesz być?

                ale czy my mowimy o zakladzie karnym? czy o zorganizowanym wypoczynku dla dzieci wsrod rowiesnikow?
                szczerze wspolczuje piwniczakow, ktore sa chore kiedy opuszcza strefe swojego wifi
                cos chyba poszlo nie tak w ich socjalizacji
                • sumire Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 14:56
                  kotejka napisała:

                  > ale czy my mowimy o zakladzie karnym? czy o zorganizowanym wypoczynku dla dziec
                  > i wsrod rowiesnikow?
                  > szczerze wspolczuje piwniczakow, ktore sa chore kiedy opuszcza strefe swojego w
                  > ifi
                  > cos chyba poszlo nie tak w ich socjalizacji

                  🤦
                  Byłam dzieckiem przeraźliwie nieśmiałym, na koloniach byłam raz, wspominam to jako koszmar. Na szczęście rodzice już nigdy później mnie nie wysłali. Wyrosłam na normalnego dorosłego (oprócz tego, że po dziś dzień zorganizowanego wypoczynku nie lubię).
                  Wszystko zależy od konkretnego przypadku, jeden łatwo przywyknie, a nawet polubi, drugi będzie się po prostu męczył - ale to nie znaczy, że skończy jako nieprzystosowany społecznie freak.
                • kurt.wallander Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 16:09
                  kotejka napisała:

                  > kurt.wallander napisała:
                  >
                  > > Ty, kotejka, dobrze wypoczywasz, gdy czujesz sie nieszczęśliwa i jesteś w
                  > miejs
                  > > cu i z ludźmi, z ktorymi nie chcesz być?
                  >
                  > ale czy my mowimy o zakladzie karnym? czy o zorganizowanym wypoczynku dla dziec
                  > i wsrod rowiesnikow?

                  A jakie w tym kontekście ma to znaczenie? Ważne jest, ktos w danej sytuacji czuje sie nieszczęśliwy. Troszke empatii!

                  > szczerze wspolczuje piwniczakow, ktore sa chore kiedy opuszcza strefe swojego w
                  > ifi
                  > cos chyba poszlo nie tak w ich socjalizacji

                  Tak, tak, szczególnie trafne z ta strefą wifi dla dzieciaków, które nie cierpiały zorganizowanego wypoczynku 20, 30, czy 40 lat temu.
                • yuka12 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 12:59
                  Za moich czasów nie było wifi, ba nie wszyscy mieli kolorowe telewizory, ale za to sporo rodziców wysyłało dzieci na kolonie. Zakłady pracy dopłacały, dzieci były dopilnowane i miały rozrywkę, a rodzice spokojną głowę. Win - win? Nie dla każdego. Ja nie cierpiałam tych wyjazdów- wstawania rano na sygnał, ścielenia łóżek na dyktando, wakacji wg ścisłego planu i bez jakiegokolwiek mojego wpływu. KAŻDE wakacje w szkole podstawowej miałam tak zorganizowane, bywało że miałam 2-3 wyjazdy. I nie były to luksusowe ośrodki komunijne warszawskich przedsiębiorstw tylko zazwyczaj szkoły, spanie z 20 innych osób w jednej sali, prysznic raz w tygodniu i kiepskie jedzenie. Kiedyś nawet zatrudniono dzieciaki z kolonii do zbierania porzeczek na plantacji.
                  Ja marzyłam o wakacjach w domu - wysypianiu się, poleniuchowaniu, poprzytulaniu się do mamy.
                    • daniela34 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 13:43
                      Przypomnij sobie, co pisałaś niedawno o potrzebie bycia w pustym mieszkaniu, o tym, że "świadomość, że ktoś oddycha w pokoju obok" wszystko psuje. Otóż są dzieci /nastolatki, którym nawet najfajniejsze kolonie, na których nie ma problemu z myciem, spaniem i kontrolą nie odpowiadają, bo nie są formą odpoczynku. No nie są. Jak zachwyca skoro nie zachwyca?
                      I te same dzieci chętnie pobawią się z kolegami, jako nastolatki mają spore grono znajomych/ nie mają problemu z nieśmiałością, występują publicznie. Nie są przyspawane do WI-FI. Tyle tylko, że poza chwilami zabawy w towarzystwie mają potrzebę spokoju, ciszy i samotności, nie robienia pewnych rzeczy na gwizdek. I takie dzieci będą się męczyć na wyjazdach zorganizowanych, tak jak Ty się męczysz w Legolandzie, choć to teoretycznie przyjazne, fajne miejsce.
                      • wapaha Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 22.06.20, 09:22
                        Ależ danielo ! Triss pisała o dorosłych- którzy mogą sobie pozwolić na spełnianie swoich potrzeb a nie o dzieciach- których potrzeby rodzic zna najlepiej i wie co dla nich jest najlepsze. Jak triss mówi, że dla dzieci najlepsze są wyjazdy bez rodziców to tak byc musi i basta !
                    • yuka12 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 14:23
                      Oczywiście że nie każdy. Tzn. każdy w danym zakładzie/kombinacie/zrzeszeniu, inni musieli organizować na własną rękę. Moi rodzice organizowali mi u siebie (każde ze swej strony) plus dochodziły moje problemy zdrowotne i możliwość wczasów/kolonii zdrowotnych czy sanatoriów. Toteż nie tylko wyjeżdżałam podczas KAŻDYCH wakacji, wyjeżdżałam też podczas roku szkolnego na kuracje do sanatoriów. Pierwszy raz pojechałam jako 7-latka na dwa miesiące na drugi koniec Polski. Rodziców widziałam, jak mnie przywieźli i zabrali po skończeniu. Sama bym w życiu nie zostawiła swojego dziecka w tym wieku samego na tak długo.
                      Skutki wszystkich wyjazdów - kontakty owszem nawiązuję szybko, ale mam problemy z ich utrzymaniem. Dodatkowo mam paniczną potrzebę prywatności i własnej przestrzeni.
                      • turzyca Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 15:06
                        >Skutki wszystkich wyjazdów - kontakty owszem nawiązuję szybko, ale mam problemy z ich utrzymaniem.

                        Niekoniecznie. Też tak miałam, mimo zupełnego braku takich traumatycznych doświadczeń.

                        Nauczyłam się jako dorosły człowiek, trochę od chłopa, który w takie klocki jest świetny i umie opisać co robi i dlaczego, a trochę podpatrując amerykańskich kuzynów, bo Amerykanie zasadniczo są świetni w te klocki. Moim zdaniem Amerykanie muszą taką umiejętność wyćwiczyć, bo nie mają stałego zespołu klasowego, więc jak chcesz utrzymywać przyjaźnie, to musisz nauczyć się robić to mimo że w danym semestrze z kumplem z ławki nie masz praktycznie żadnych wspólnych zajęć. Plus przeprowadzki, co w obrębie kraju może oznaczać i 20 godzin jazdy plus zmiana strefy czasowej. W Polsce chyba nie ma tego wzorca, jak utrzymywać przyjaźń, której nie podtrzymuje infrastruktura (wspólna klasa, sąsiedztwo itd).
                    • triss_merigold6 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 15:12
                      Ale dzieci na tych koloniach zwykle się nie znały, zwłaszcza jeśli instytucja/zakład miała oddziały w całej Polsce, a karty były rozdzielane z centrali. Mogły się znać na identycznych zasadach jak obecnie tj. jeśli zaprzyjaźnieni rodzice dogadali się, że wysyłają dzieci na ten sam turnus.
                      • daniela34 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 15:31
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Ale dzieci na tych koloniach zwykle się nie znały, zwłaszcza jeśli instytucja/z
                        > akład miała oddziały w całej Polsce, a karty były rozdzielane z centrali

                        To mamy zupełnie inne doświadczenia- zaklad pracy mojego ojca organizował kolonie zawsze w tym samym miejscu i jeździły na nie z grubsza te same osoby czesto jeszcze mieszkające w pobliżu i uczące się w jednej szkole. Była tylko kwestia trafienia na określony turnus, ale zazwyczaj jakas grupa bliższych czy dalszych znajomych na danym turnusie była. We wrześniu się zwykle człowiek dowiadywał, czy Basia byla na jednym turnusie z Kasią z naszej klasy czy z Anią z równoległej.
                      • yuka12 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 21:57
                        Moje kolonie takie były. Zazwyczaj znałam najwyżej jedną, dwie osoby - reszta była z całego miasta i kraju. W dodatku w ogóle nie znaliśmy współpracowników ojca (nie utrzymywał z nimi kontaktów po pracy), o ich rodzinach nie mówiąc. Zresztą jeździłam w różne miejsca i z różnymi organizatorami.
                        Moje dzieci były za to na obozie 2x pod rząd w tym samym miejscu z tymi samym organizatorem i nawet sporo dzieci było tych samych, ale 3x z krzykiem odmówiły. Wolą jeździć z nami 😀.
            • lily_evans11 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 20:14
              Brzmi upiornie, totalny brak empatii wobec odczuć i potrzeb najbliższych.
              I serio, opisujesz jakąś skrajność - dziecko otyłe, uzależnione od gier itp. Ono byłoby takie samo w grupie na kolonii, tyle, że być może dodatkowo szykanowane. Widzę, ile niektóre dzieciaki potrafią wpier...lić szajsu bez nadzoru rodziców, np. na wakacjach w sklepie spotykam grupę kolonijną, to jest załamka, jakie śmieci i w jakich ilościach kupują poszczególne osoby i ile trwa kasowanie (pewnie dopychają się zresztą kaloriami do marnych posiłków zbiorowych).
              Z kolei moje dziecko było na koloniach, na których miało tyyyyle się dziać, działo się niewiele, później się dowiedziałam, że najwięcej to siedziały w telefonach, kiedy tylko mogły (fakt, że mogły sporadycznie, bo wifi ginęło).
              Nie zawsze wyjazd jest receptą na wszystkie wady i problemy młodego człowieka.
              No i aktywny wypoczynek może być też z rodziną, kręgiem dalszej rodziny, dobrze dobranych znajomych z dziećmi itp. itd. Opcji mnóstwo.
              Nie wchodząc w szczegóły tożsamości, miałam okazję przez długi czas uczyć 2 spokrewnione blisko dziewczynki. Córka brata - wysyłana wszędzie, puszczana na żywioł, do mnie na lekcje jechała z osiedla na zadupiu z przesiadkami i wracała wieczorem.Nie ma że zmiłuj, miała trenować i jeździć na obozy, bo sport był kiedyś niespełnioną ambicją rodziców. Wybór znajomych - pełen luzik. Sypianie u chłopaka w liceum - spoko. Samodzielna!!! Córka siostry - zadbana, wychuchana,wszystko, co najlepsze, wypasione wakacje hotelowe z rodzicami, ewentualnie dalszą rodziną, później w LO zabierali np. też jej najlepszą przyjaciółkę.
              Zgadnij, która jest teraz pewna siebie, przebojowa, zaradna, skończyła dobre studia i zarabia 5-cyfrową kwotę, a która nie skończyła nic, nic sobą ciekawego nie reprezentuje, ma dziecko z nieodpowiednim facetem i siedzi rodzinie jak garb na plecach, roszczeniowa, nic nie umie, dziecko w przedszkolu, a ona nadal do roboty się nie garnie...
              Życie bywa przewrotne. Co włożysz, to wyjmiesz, fakt. Ale trzeba wkładać treści zgodne też z predyspozycjami danego młodego człowieka.
                • lily_evans11 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 22:27
                  Ona była samodzielna głównie do imprez, dla rodziców nigdy nauka nie była specjalna wartością, miałam z nią ciężkie życie jako pilotka na obozie za granicą, uciekała, piła (po 1 klasie LO). Te wyjazdy tez chyba służyły głównie imprezowaniu. Rodzicom zwisalo, chyba wierzyli w jej zajebistość bez jakiejkolwiek pracy nad sobą. Później już nie trenowała, miała rozwalona rzepke.
                  U drugiej rodzice inwestowali, żeby miała jak najlepsze warunki i wyrosła na kogoś. No i wyrosła. Chłopaków nigdy nie dobierala "poniżej siebie". Skończyła dobry kierunek, kierownicze stanowisko, zarobki kilkunastotysieczne itp.
        • asia_i_p Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 16:31
          A ile ona ma lat?
          Bo moja córka w wieku lat 4 sztywniała i spuszczała głowę, kiedy do niej podchodziło inne dziecko. A w wieku lat 8 prowadziła koncert finałowy Halo Echo jako jedna z konferansjerek. Po czym znowu w siódmej i ósmej klasie płakała na myśl o wystąpoieniu publicznym, a w pierwszej licealnej zapisała się do kółka teatralnego. I myśmy nie wypychali na siłę, dawaliśmy okazje, ale nie ciągnęliśmy.

          Na pierwsze kolonie zdecydowała się sama. Miała 10 lat. W życiu bym tego nie powiedziała jeszcze trzy lata wcześniej, tak że twoje dziecko może cię zaskoczyć.
      • 35wcieniu Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:14
        "Ja jestem ciekawa co zrobią takie osoby jak im zapłakane dziecko dzwoni z kolonii i prosi, żeby je zabrali do domu."

        Tak jakby była jedna odpowiedź. Jeździłam na kolonie i jako uczestnik i jako opiekun, więc mogę odpowiedzieć: różnie. Niektórzy przyjeżdżają i zabierają, niektórzy nie, niektóre dzieci wyją do końca pobytu, niektóre po 2 dniach zapominają o domu, a zdarzało się że zabrane z kolonii wyły w domu i mieliśmy telefony "czy jednak może wrócić bo teraz płacze że je zabraliśmy". No róznie, po prostu.
      • hanusinamama Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:16
        Ja byłam na koloniach z taką dziewczynką, płakała a matka nie reagowała. Dzieciak nie chciał jeździć (koleżanka z klasy), ona jako jedyna nie cieszyła sie ze sie rok szkolny kończy. Dla jasnosci miał sie kto nią zajać ale "dzieckow w wakacje ma jezdzic na kolonie i juz, pojedzie 2,3,4 raz i polubi"...nie polubiła.
    • samawsnach Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:07
      To nie jest takie oczywiste to zmuszanie. Ja co roku, jeśli chodzi o młodszego syna, mam marudzenie, że nie chce pojechać, co roku zapisuję, namawiam, oni niechętnie, ale jednak się zgadza i co roku wraca zadowolony. Kolonie wybieram do +/- 300 km.żeby łatwo było dziecko odebrać w razie nieustępującej niechęciwink
    • mona-taran Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:08
      Ja jeździłam na obozy konne- czyli dopasowane do zainteresowań, więc o zmuszaniu nie było mowy, ale mój brat nie chciał jeździć, więc siedział u babci :p
      Mój syn był raz, nie był zachwycony, więcej jechać nie chciał i też go nie zmuszałam. Teraz jeździ do Polski do ojca, jest plaża, są koledzy, jest zmiana klimatu i środowiska, więc ok :p
    • wapaha Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:15
      No a co tu pisać ? Triss w domu to jak jarek w kraju- nie ma miejsca na sprzeciw, inne zdanie, własne poglądy i własne uczucia. Taka mundra a taka powierzchowna a zdawać by się mogło że maglowane od lat na ematce "każdy jest inny" powinno już wszystkim w głowie się zakodować
      No cóż, ja tylko życzę by się dzieci zbuntowały suspicious
    • trampki-w-kwiatki Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:17
      Na pierwszą kolonię pojechałam w wieku 7 lat, w dodatku na trzy tygodnie. Byłam nsjmłodsza, jeszcze nie chodziłam do szkoły. Wszyscy byli co najmniej 2 lata starsi. Trochę było to dla mnie mocne przeżycie, bo rodzice byli za granicą i nawet nie mieli jak do mnie zadzwonić (Kolonia była w lesie). Za to dostałam dwie paczki od babci, pełne jedzenia, w tym owoców z ogrodu big_grin
      Ten wyjazd bardzo mnie zmienił, może dzięki temu w szkole byłam potem typem klasowego społecznika, organizowałam dyskoteki, konkursy, byłam taka udzielająca się.

      Ale gdybym miała dziecko, które wyraźnie prosi, żeby nie wysyłać go na kolonię, to bym nie wysłała. Brat miał takiego syna. Wysłali go i odebrali po dwóch dniach, bo płakał i moczył się w nocy. Dziś jest odważnym chłopakiem, jeździ na surwiwale. Ale przez 12 lat bał się jechać na kolonię, choć nie był nieśmiałym chłopcem.
    • ichi51e Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:22
      Na koloniach lubilam - wolnosc od rodzicow i mozliwosc zarzadzani soba ( w pewnych ramach poza tym jak sie czlowiek nie wychylal dawali ci swiety spokoj). Nie lubilam - dzieci, programu, zajec fizycznych, ognisk, dyskotek wszelakich spedow.
      Najbardziej lubilam jezdzic na wies do dziadkow (tych co mnie nie lubili) dobre jedzenie rano wypad powrot na obiad i znowu wypad. Zwierzeta przyroda i ksizki. Raj.
    • gaskama Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:32
      W życiu bym dziecka na siłę nie wysłała. Ja nawet za namową tego forum 10 lat temu zrezygnowałam z zielonej szkoły w pierwszej klasie. W drugiej syn już pojechał i był zadowolony.
      Nie każdemu odpowiadają tak po ludzku rygory obozu. Syn jeździł na obozy, ale na pierwszy pojechał chyba po 4 klasie, czyli miał z 11 lat. Przez kilka lat jeździł. Nie jeździł jakoś bardzo chętnie, ale w wieku 15 lat powiedział pas. Od dwóch lat jeździ ze znajomymi i ta forma mu bardziej odpowiada.
      Ale wszystko zależy od dziecka. Wierzę, że są takie dzieci, które marudzą, że nie chcą, a jak pojadą to są zadowolone. Rodzice najlepiej znają swoje dzieci. Ale ja jestem zdecydowanie za opcją zachęcania, ale nie wysyłania, jeśli dziecko nie chce.
        • vodyanoi Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:53
          www.google.com/search?client=firefox-b-d&ei=_zjrXueGH86h6QSw6YvIAw&q=ob%C3%B3z+sportowy+dla+doros%C5%82ych&oq=ob%C3%B3z+sportowy+dla+doros%C5%82ych&gs_lcp=CgZwc3ktYWIQAzICCAAyAggAMgYIABAWEB4yBggAEBYQHjIGCAAQFhAeMgYIABAWEB4yBggAEBYQHjIGCAAQFhAeMgYIABAWEB46BAgAEEc6BQgAEIMBOgUIABCxAzoECAAQQ1CRrgVY-sYFYIHJBWgAcAF4AIABhwGIAe8SkgEEMjMuNJgBAKABAaoBB2d3cy13aXo&sclient=psy-ab&ved=0ahUKEwinguOzi4vqAhXOUJoKHbD0AjkQ4dUDCAs&uact=5
      • vodyanoi Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:51
        Yy, serio? Nie zauważyłaś? No to może rozejrzyj się trochę bardziej. Jako dorosła osoba wielokrotnie spałam z obcymi osobami w jednym pokoju lub nawet (ojej!) w jednej kajucie.
        Naprawdę - świat nie kończy się na AI w Egipcie (nigdy zresztą nie byłam na AI, bo wyjątkowo tego nie lubię). Obozy sportowe dla dorosłych też istnieją! Tak samo jak na studiach praktyki studenckie lub wszystkiego rodzaju naukowe wyjazdy (ja dzięki nim zwiedziłam pół Europy).
              • vodyanoi Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 12:15
                Napisała, że nie zauważyła żadnych "kolonii" dla dorosłych, chyba że AI w Egipcie.
                Hm. No dobra - sanatoria wszelkiego rodzaju, wyjazdy z uniwersytetu trzeciego wieku, wycieczki zorganizowane i wcale nie jest to AI w Egipcie, lecz objazdówki zorganizowane, te wszystkie wielkie wycieczkowce - przecież to jest dokładnie kolonia dla dorosłych.
                Do czego wdraża kolonia dla dzieci? Do niczego nie musi wdrażać. Może być jedynie wypoczynkiem. Może być rehabilitacją. Może być dbaniem o formę.

                Powiedz mi -czego nie zrozumiałam z wypowiedzi danaide?
                • lily_evans11 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 12:22
                  Na wycieczki przeważnie rodziny jeżdżą - nie spotkałam się z tym, żeby ludzie chcieli dzielić pokój z obcymi, samotne osoby dopłacały sobie do jedynki - a wiem, co mówię.
                  Sztywny program to jedno. Dzielenie z kimś pokoju to masakra.
            • danaide Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 12:16
              Fakt, jak dobrze poszukać: o Chodakowskich i Lewandowskich nie pomyślałam. Oraz o więzieniach. Nie dobierasz współspaczy, dzień masz zorganizowany, ilość atrakcji w sumie ograniczona, jesz co dają...

              Mimo wszystko jednak samodzielnie zorganizowany wyjazd, nawet jeśli w jego trakcie śpię na sali zbiorczej, to dalej wyjazd, na którym jestem sobie sterem, żeglarzem i okrętem.
              • vodyanoi Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 12:25
                Aha, tak..
                No dobra, przyznam się. Piszę w tej chwili sobie w dzień, gdyż jestem na takim zorganizowanym "obozie". Mam dwie osoby w pokoju. Po wypadku samochodowym mam liczne schorzenia i jest to mój kolejny turnus rehabilitacyjny, za który w dodatku zapłaciłam sporo kasy. Faktycznie - Chodakowska, Lewandowska i więzienie.
                Nie dobierałam współspaczy, dzień mam zorganizowany, ilość atrakcji bardzo ograniczona i jem, co dają.

                • danaide Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 12:32
                  To chyba jest jednak ciut inna sytuacja. Współczuję, ale czuję się emocjonalnie zaszantażowana.

                  Widać jesteś targetem, jest dla Ciebie odpowiednia formuła i masz komu sprzedać dziecko w tym czasie. Ale gdy ja sprzedaję dziecko, nie oddaję w pakiecie chwilowo odzyskanej wolnościwink
                  • vodyanoi Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 12:48
                    Ale jaka ciut inna sytuacja? I dlaczego emocjonalnie zaszantażowana?
                    Dzisiaj lub jutro możesz wyjść z domu i spadnie na ciebie samobójca, spadnie na ciebie oderwany z budowy balkon, pijany koleś wjedzie w ciebie samochodem na pasach. Myślisz, że ja swój wypadek planowałam?
                    I co wtedy zrobisz z dzieckiem? Do szpitala cię z nim nie wezmą, uprzedzam. A możesz nie chodzić np. przez miesiąc lub pół roku. I niestety, wystarczy że się przewrócisz na chodniku tak niefortunnie, że upadniesz na kręgosłup. I już będziesz się bujać do końca życia po "Chodakowskich, Lewandowskich i więzieniach".
                    • danaide Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 12:56
                      Powiem tak, widzę tu sytuację przymusową - i Twoją, i dzieci na obozach/koloniach.

                      A to co zrobię z dzieckiem w godzinie W to naprawdę nie jest tematem tego wątku.

                      Więcej nie będę do Ciebie pisać, bo nie chcę być Twoją dziewczynką do bicia, na której odreagujesz swoje potencjalne trudne emocje. Ty w swojej bańce masz obozy rehabilitacyjne, ja w swojej obozów dla dorosłych, poza opisanym w Platformie Houellebecqa, nie odnotowałam. To jest forum, można wypisać głupoty czy zaraz się komuś zdrowo następuje na odcisk?
                    • yuka12 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 22:07
                      Sanatorium czy szpital uzdrowiskowy są wyjazdem związanym z leczeniem/podreperowaniem zdrowia. Ale nawet wtedy jest najczęściej wybór terminu, ośrodka i pokoju. Można mieć nawet wpływ na przepisane zabiegi i np. dopłacić, żeby mieć ich więcej. Ale poza posiłkami i zabiegami reszta czasu jest do dyspozycji kuracjuszy. Ma się to nijak do moich wspomnień z kolonii, gdzie dzieci się nikt nie pytał, jak by chciały spędzić np. popołudnie. I z tego, co mówiły mi dzieci, aż tak wiele się nie zmieniło - na ich obozie narzucano program nie biorąc zupełnie pod uwagę, że ktoś może mieć problem ze zrozumieniem czy fizycznym wykonaniem, że ktoś jest nowy a inny po prosty nieśmiały.
        • hanusinamama Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 12:07
          Ale serio uwazasz, ze to lubisz bo na kolonie jeździłaś?Wiele wakacji spedziłam na mazurach. Ja od zawsze kolonijna odnalazłam się w "kajucie" Oriona (to taka żaglowa wersja Malucha) znakomicie...tak samo jak moj chłopak, ktory w życiu wczesniej na koloniach nie był.
        • yuka12 Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 19.06.20, 13:14
          Na praktyki pojechali ci, co chcieli. Mieszkaliśmy po kilka osób w pokoju a nie kilkanaście, prysznic czy toaleta były dostępne 24/7 a nie kiedy pani/panu wychowawcy sie uwidziało czy plan dnia przewidywał i same praktyki trwały kilka dni a nie 3 tygodnie. Plus poza obowiązkami związanymi z praktykami reszta czasu należała do studentów, nie musieliśmy w parach chodzić po miasteczku z doktorami jako dozorcami.
      • kurt.wallander Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 11:59
        danaide napisała:

        > Dodatkowo spytam - do jakich to form spędzania czasu wakacyjnego wdrażają dziec
        > i kolonie, bo nie zauważyłam żadnych kolonii dla dorosłych, chyba że AI w Egipc
        > ie to coś w tę mańkę?

        Chyba tak. Widzę tu pewną zależnośc.. Jako dziecko nie lubiłam rygorów kolonijno-obozowych, grupowych zajęć, wstawania i jedzenia w wyznaczonym czasie. AI z tych samych powodów nie lubię. Rodzice milośnicy AI przewaznie są też zwolennikami obowiązkowego wysyłania dzieci na kolonie i obozy.
          • wapaha Re: Zmuszanie do kolonii i obozów. 18.06.20, 12:23
            A ja nie jeździłam na kolonie ani obozy- wszystkie wyjazdy tak do 13 rż z rodzicami ( bardzo dobrze wspominam), wyjazdy bez rodziców to tylko na zawody sportowe, obozy treningowe ( od 13 rż) tudzież od małego wyjazdy do babci ale tego nie licze bo czułam się lepiej niż w domu

            Nie byłam i nie chce jechać na zaden zorganizowany wyjazd ( biuro podróży , hotel al itp) ale zawodowo dużo jeżdzę i przebywam w towarzystwie innych, w różnych miejsach, różni ludzie, różne warunki . Lubię to.