Dodaj do ulubionych

ciekawam, co zrobiłaby ematka

18.06.20, 15:21
Opiszę sytuację, która mnie uwiera. Jestem ciekawe, jak Wy ją widzicie.
1.opisywałam tu na forum, że przez ostatnie 2 lata mój teść chorował na nowotwór + choroby współistniejące, które się przyplątały. Wiązało się to z tym, że woziliśmy go ( w większości ja ) do lekarzy, szpitali, organizowaliśmy całą opiekę (teściowie niezaradni, wiec wszystko trzeba było ogarnąć samemu i organizacyjnie szpitale. terminy wizyt, dowiedzieć sie, co jeszcze można, poprzez pakowanie go do szpitali i nawet kupowanie piżamy i przyborów osobistych), jednocześnie normalnie pracowaliśmy i ogarnialiśmy własną rodzinę. Teść psychicznie trudno zaczął znosić chorobę i zaczął być słownie agresywny w stosunku do teściowej. Przeżyłam szok, kiedy usłyszałam pierwszy raz po kilkunastu latach, które go znałam jak ohydnie sie do niej odzywał. Zareagowałam wtedy i za każdym razem, kiedy źle się odnosił do teściowej, mówiłam mu i tłumaczyłam, że to , że źle znosi chorobę , ze różnego rodzaju bóle nie jest winą teściowej i nie powinien jej ubliżać, że ona sie nim opiekuje i tp, itd. Jednocześnie, wysłuchiwałam teściowej, kiedy potrzebowała rozmowy, że jest jej ciężko z takim zachowaniem teścia.
Teść umarł, zorganizowaliśmy pogrzeb, zorganizowaliśmy i zapłaciliśmy za bilet lotniczy rodzeństwa męża, żeby mogli być na pogrzebie ojca.. a później załatwiłam pracę szwagrowi w Polsce i dodatkowe fuchy, aby miał jakieś pieniądze, 2 miesiące mieszkał u nas bez opłat, załatwiałam mu kilka pomniejszych rzeczy jak karta do telefonu, kupienie taniej wielu rzeczy mu potrzebnych)
2. Moja siostra , wg. mnie nie jesteśmy zżyte, mimo to , kiedy ma ciężki czas z mężem, wysłuchuję ją zawsze, odbieram telefon, jeśli nie mogę oddzwaniam. (kiedyś odbierałam ją z lotniska, gdy wracała z ich wspólnej rodzinnej wycieczki, która zakończyła sie mega awanturą), wysłuchiwałam wiele razy, jak odchodzi od męża, jak sie od niego wyprowadza i wprowadza.

Podsumowanie: życie zatoczyło koło, tym razem rozchorował się mój mąż (spore problemy z kręgosłupem, a pracuje fizycznie, wiec potęguje to kłopot, bo nie wiadomo czy będzie mógł pracować) , mąż się załamał , kompletnie, zaczął się dziwnie zachowywać, w tym pić, zaczął być w stosunku do mnie podobny w zachowaniu do swojego ojca w stosunku do jego matki. Prowokował zaczepki, odzywał się w obrzydliwy sposób, ale było też widać, ze nie radzi sobie z sytuacją (chorobą) , nie pracował, a w domu nie robił kompletnie nic. Całość sytuacji, która dla mnie była również trudna musiałam udźwignąć sama. praca, dom, dzieci, jedno dziecko zdaje teraz egzaminy. Pierwszy raz w życiu nie wiedziałam co mam zrobić, rozmowy z mężem nie pomagały, jego zachowanie było bez zmian, w domu dochodziło do kłótni, awantur. miałam wszystkiego dość

i teraz ja poprosiłam o pomoc teściową i szwagra, aby coś doradzili, moze porozmawiali z mężem . Szwagier powiedział, ze to są sprawy rodzinne i on sie do takich nie miesza, mamy sami się zastanowić, i ewentualnie podjąć decyzję o rozwodzie. Teściowa nawet nie zadzwoniła (zresztą szwagier też nie), kiedy mąż pojechał do matki po jednej z kłótni na kilka dni i nie wiedziałam gdzie jest, 3-go dnia to mąż wysłał mi smsa gdzie jest.

Moja siostra, do której zadzwoniłam nie odebrała (to akurat nic dziwnego, zdarza sie) ale i nie oddzwoniła, po kilku dniach zadzwoniłam jeszcze raz ,ale sytuacja sie powtórzyła , nie odbiera nie oddzwania ( u niej to niestety częste).
Czuję sie jak frajer , pomagam rodzinie jak tylko mogę, a jak raz "na ruski rok" potrzebuję pomocy zostaję autentycznie sama. Bardzo mi z tym źle, szczególnie ,że zbliżają sie urodziny teściowej , nie chce mi się do niej jechać.
Słusznie czuję się rozczarowana zachowaniem rodziny, czy nie mam pawa prosić o pomoc skoro jestem dorosła?
Obserwuj wątek
    • leni6 Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 15:35
      Rozczarowana to już jesteś, aczkolwiek ja mam wątpliwości czy słusznie. Czy teściowa prosiła ci żebyś interweniowała w jej kłótnie z mężem? Nie każdy uważa za stosowne wtracanie się w kłótnie w małżeństwie i nie ma w tym nic dziwnego. Do tego zupelnia inna jest relacja synowej z tesciem a inna matki z synem. Wymagaj od teściowej i szwagra, ale nie rozmów z mężem tylko pomocy w obowiązkach lub w kwestiach finansowych.
      • zosia_1 Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 15:45
        wymagać od teściowej i szwagra pomocy w obowiązkach i pomocy finansowej wiem, ze nie moge. kasy nie mają za grosz. Co mi teściowa może pomóc w obowiązkach jak mieszka daleko. Jedyne czego potrzebowałam to właśnie rozmowy, żeby wsparli męża, porozmawiali, ze nie ma sie co załamywać , żeby poczekał na diagnozę i wyniki badań, żeby stonowali jego zachowanie. No ja rozumiem ,że sprawy rodzinne to sprawy rodzinne, ale jak nawet ulicą idę to każdemu zwróciłabym uwagę, że odnosi się źle do drugiego, a tu teściowa , i szwagier, któzy otrzymali tyle wsparcia na wielu polach nagle zastawiają sie "sprawami rodzinnymi".
        • netlii Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 16:14
          Skoro uciekł na 3 dni do matki to chyba nie siedzieli obok siebie na kanapie i nie milczeli? Być może teściowa o czym nie mówiła podjęłą próbę psychicznego wsparcia, że problem syna owszem poważny, ale nie jest równoznaczny z wyrokiem, to nie jest koniec świata, trzeba będzie żyć, ale inaczej a alkohol to nie jest ucieczka? To, że mężowi się nie poprawiło nie oznacza, że teściowa próby modyfikacji myślenia i zachowania syna nie podjęła.
          A że się wtrącać nie chciała - ostatecznie to wewnątrzmałżeńska sprawa.
          Co do szwagra rozumiem, że mieszkał pod Waszym wpólnym dachem, a nie Twoim za obopólną zgodą? Tym bardziej jak to chłop może się czuć nielojalnie, żeby nie stawać przeciwko bratu, który go ściągnął również do siebie a nie tylko do Ciebie i w jakiś tam sposób pomógł.
          • zosia_1 Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 16:22
            "a później załatwiłam mu pracę w Polsce, 2 miesiące mieszkał u nas , oczywiście be opłat)" - nie podjęła, wiem co piszę, i nie ma tu gdybania, bo rozmawiałam z mężem,

            "Tym bardziej jak to chłop może się czuć nielojalnie, żeby nie stawać przeciwko bratu, który go ściągnął również do siebie a nie tylko do Ciebie i w jakiś tam sposób pomóg"
            To nie mój mąż sciągnał go do siebie, ale ja kupiłam mu blet do Polski, znalazłam mu pracę, załatwiłam tani telefon , zaproponowałam mieszkanie, znalazłam dodatkowe fuchy, no naprawdę, jesli miałby być lojalny to raczej wobec mnie.
            • netlii Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 16:26
              Nawet jeśli to chyba nie robiłaś to na poczet przyszłej próby lojalności aby w przyszłości mu wypominać a bo ja dla Ciebie tyle a Ty nie chcesz wystąpić przeciwko rodzonemu bratu?
              Ogólnie czy prosił Cię o przysługę?
              Mieszkanie jednak Was obojga?
              Ja się akurat postawie brata nie dziwie.
                • netlii Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 17:53
                  Chyba się nie rozumiemy. Albo przynajmniej rozróżnijmy: to, że nie poczuwają się do emocjonalnego wsparcia względem męża to sprawa między nimi. Widać takie mają chłodne stosunki.
                  Nawiązywałam do tego, że w życiu nie wymagałabym od szwagra aby zainterweniował bo mąż źle się do mnie odnosi tylko dlatego, że pomogłam mu bardziej niż rodzony brat.
    • milva24 Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 15:35
      Nie pojechałabym jeśli nie miałabym ochoty. Ja też robię prywatnie różne rzeczy dla bliższej i dalszej rodziny ale zasadę mam jedną i staram się jej przestrzegać: robię tylko to i tyle ile chcę. Jest to może i sporo bo z natury jestem uczynna ale staram się nie łamać mojej zasady. Dzięki temu nie bywam rozczarowana jeśli ktoś mi się nie zrewanżuje. Ty dajesz się wykorzystywać i dlatego jest Ci przykro.
    • lucky80 Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 15:40
      oczywiście że słusznie jesteś rozczarowana. Ja bym już w życiu nie kiwnęła palcem w ich stronę. Bez wypominania teraz, ale przynajmniej na przyszłość bądź mądrzejsza o tę sytuację.
      Ogólnie współczuję bardzo sytuacji. Trzymaj się.
    • beata985 Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 15:43
      Współczuję...
      Niestety jak to wyżej już ktoś napisał Ty jesteś od pomagania A drugie niestety, na koniec zostaniesz tą najgorszą...I z powodu tego, że nie pojedziesz na urodziny i, że w przyszłości zaprzestaniesz pomagać...
    • mooimeisje Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 15:46
      Powinnas sie teraz skupic na rozwiazaniu problemu. Ewentualna pomoc rodziny to sprawa drugorzedna. Masz prawo czuc sie w tej sytuacji zle, jak frajerka tyle ze akurat to nic nie zmienia w twojej sytacji. Bylas frajerka, masz lekcje od zycia, nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem.Teraz juz wiesz co na przyszlosc masz rodzic w raziekonfliktow rodzinnych. Skieruj energie na rozwiazanie swojego problemu. Jeszcze jest opcja terapii malzenskiej. Sprobujcie ja.
    • ga-ti Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 15:47
      Słusznie czujesz się rozczarowana.
      Sprawdza się, że z rodziną to się dobrze wychodzi tylko na zdjęciu uncertain
      Kto ma miękkie serce musi mieć twardą d.pę, zostaje Ci się zdać na siebie.

      Na pocieszenie, moja teściowa nigdy nie powiedziała ani jednego słowa przeciw mojemu mężowi a swojemu synowi, nigdy go nie skrytykowała, nigdy nie zwróciła mu uwagi, za to zawsze go wybiela, zawsze. Czasem to robi się śmieszne, a jak mam dobry humor to sama prowokuję rozmowę 'oskarżycielską' i mam ubaw, gdy kobieta zaczyna bronić syneczka jak lwica wink Ale na serio nigdy się jej nie skarżę i o pomoc w sensie stanięcia po mojej stronie nie proszę, bo to nie ma sensu.
      • zosia_1 Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 15:58
        ja nie chciałam,aby teściowa stanęła w mojej obronie, ja chciałam,żeby dała wsparcie swojemu synowi, że świat mu sie jeszcze nie zawalił, nie ma co z igły robić widły jak nie ma diagnozy. mąż był w naprawdę złej kondycji psychicznej , a ja słyszałam,że to sprawy rodzinne
        • aqua48 Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 19.06.20, 09:00
          zosia_1 napisała:

          > ja nie chciałam,aby teściowa stanęła w mojej obronie, ja chciałam,żeby dała wsp
          > arcie swojemu synowi,

          I oczekiwałaś tego od nieogarniętej i niezorganizowanej teściowej która nie potrafiła dać skutecznego wsparcia swemu mężowi, ani postawić mu granic?
          A od niezaradnego szwagra że sam pomoże komukolwiek?
          Chyba w złą stronę kierujesz swoje oczekiwania...
    • zosia_1 Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 15:55
      Dziękuję za odzew, mam świadomość,kiedy pomagałam, co i dla kogo robię. Ale post jest dlatego,ż czułam się naprawdę kiepsko, kiedy pierwszy raz w życiu nie wiedziałam co mam robić i poprosiłam o pomoc i jej nie uzyskałam ,także od cioci, o której akurat tu nie pisałam, a osoba z moich znajomych powiedziała mi , ze nie powinnam oczekiwać pomocy ani o nią prosić. Tak jako osoba z toksycznej rodziny nie wiem, co powinnam a o nie powinnam . Co jest "normalne" a co "nienormalne"
      • pade Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 16:07
        Jak najbardziej masz prawo prosić o pomoc, wsparcie czy wygadanie się. Dorosłość nie polega na tym, że już nikogo nie potrzebujemy i ze wszystkim radzimy sobie sami.
        Tak samo jak masz prawo odmówić. Nie chcieć słuchać, wspierać czy pomagać.
        Z tego co piszesz wynika, że jedyną osobą, z Twojego otoczenia, która nie dba o siebie i brak jej asertywności jesteś Ty.
    • piataziuta Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 15:57
      Typowe.

      Ludzie łatwo wpisują się, we wzajemnych relacjach, w role skrajnych dawców i skrajnych biorców.
      Dawca ciągle daje z pokorą, głęboko wierząc, że tak trzeba i bo potrafi (bo kto jak nie on?). Biorca bierze bez mrugnięcia okiem i przyjmuje za dawcą, że to naturalne.

      Gdy sytuacja się odwraca, biorca nie pomaga - bo to nie jego rola, a dawca jest rozczarowany i pełen poczucia niesprawiedliwości.

      Rada dla ciebie: unikaj wchodzenia w rolę dawcy, bo zawsze dostaniesz po dupie.
      Dawaj z siebie tyle, żebyś nie potrzebowała rekompensaty.

      W powyższej sytuacji licz niestety tylko na siebie (choć zrobienie afery w rodzinie nie zaszkodzi), a mocniej potrząśnij tym, z kim brałaś ślub.
    • lily_evans11 Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 16:00
      To nie żyj tyle cudzymi sprawami, nie rób za kogoś i nie ładuj sobie na garb. Ani w rodzinie, ani w domu. Życie stanie się prostsze.
      Akurat z Twoich wątków wynika, że niestety świetnie wiesz, czego się po kim możesz spodziewać.
      BTW jak Cię czytam po raz kolejny, to myślę, że lepiej byś wyszła finansowo i życiowo na rozwodzie.
      Zadbaj wreszcie jakoś o siebie, dobra?
    • nessy Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 16:01
      Zostałaś maksymalnie wykorzystana a teraz wszyscy cię na ciebie wypieli. Proponuję zrobić to samo, łącznie z brakiem angażowania się w ich sprawy. Zacznij martwić się tylko o siebie, bo tobie za pomoc się nie podziękuje nikt. Masz teraz tego przykład.
    • pade Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 16:04
      Mam wrażenie, może błędne, że wcale nie byłaś proszona o pomoc, tylko uznałaś, że trzeba pomóc i to zrobiłaś. Ba, zrobiłaś więcej, bo angażowałaś się z własnej woli w zakupy dla szwagra, pomoc w załatwieniu pracy, obronę teściowej, czy wysłuchiwanie siostry.
      A teraz oczekujesz wzajemności...
      Masz prawo, jak najbardziej, masz też prawo być zła, rozczarowana itd. Tyle, że może warto się zastanowić, czy nie lepiej poczekać aż Cię ktoś o pomoc wyraźnie poprosi, czy nie lepiej zająć się sobą i własnym małżeństwem, zamiast robić za pogotowie dla całej rodziny, czy nie lepiej zobaczyć gdzie masz własne granice i gdzie są Twoje potrzeby?
      Trochę mi to wszystko pachnie syndromem ratownika, współuzależnieniem i podświadomą potrzebą aprobaty przykrytą hasłem "trzeba bliźnim nieść pomoc".
    • m_incubo Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 16:27
      Słusznie czujesz się rozczarowana. Ale gdyby kiedykolwiek przyszło ci do głowy wyartykułować to rodzinie, to nie sądź, że rodzina kiedykolwiek zajarzy, że robi coś nie tak. Nie będą wiedzieć o co chodzi i jeszcze się oburzą. Jak przestaniesz być pomocna na każde skinienie, to powiedzą, że w dudzie ci się poprzewracało. Tacy ludzie są niereformowalni, skup się bardziej na sobie, od nich nie oczekuj niczego i niczego nie rób swoim kosztem.
    • tt-tka Re: ciekawam, co zrobiłaby ematka 18.06.20, 17:14
      Nie powinnas czuc sie rozczarowana, skoro zawsze ty bylas jedyna swiadczaca. Tak sie msci uczynnosc sad
      Nie powinnas tez jechac na urodziny tesciowej, skoro ci sie nie chce. Po co i w imie czego ?
      Przyzwyczajaj rodzine, ze nie jestes juz "zawsze do uslug", zwlaszcza ze masz chorego meza. Meza tez przyzwyczajaj, ze jego rodzina i on sam nie dostana od ciebie wszystkiego, czego by sobie zyczyli czy oczekuja. Ten wyjazd i milczenie "za kare" przez trzy dni to cos, za co maz powinien dostac za swoje imo.

      No i pamietaj, ze lada chwila moze sie zaczac sypac tesciowa. Nie badz ta, ktora sie tym bedzie zajmowac, ona ma wlasne dzieci.

      Z siostra to nie wiem, na ile jestescie sobie bliskie i wazne dla siebie wzajemnie (!), objechalabym za milczenie i odmowilabym wysluchiwania, kiedy ona do ciebie zadzwoni. Ale to juz jak uwazasz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka