Dodaj do ulubionych

Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁

19.06.20, 09:54
Zgodnie z obietnicą, chciałabym pochwalić się ostatnimi przebojami związanymi z opieką nad moją łajzą.

Wiedliśmy sobie spokojne, poukładane już życie z dodatkowym członkiem rodziny, kiedy dotarła do nas dosyć druzgocąca wiadomość.
Po krotce przedstawię tło, ponieważ ma związek z tym co słychać u łajzy.

Otóż:Nie wiem, czy już wspomniałam, że my wróciliśmy już do „normalnego” nauczania na początku maja. Szkoła działa pełna parą ale na miejscu brakuje kadry. W związku z tym łączenie klas czy organizowanie zastępstwa graniczy z cudem. Rodzice, którzy płacą ogromne czesne, słusznie zaczęli się porządnie wkurzać.

I tak oto postanowiono zakończyć współpracę z nauczycielami, którym nie udało się na czas wrócić do pracy- mniej więcej połowa zatrudnionych.

Pomijając fakt, ze szkoła zupełnie zawaliła z przepływem informacji, do wkurzonych rodziców dołączyli zwolnieni nauczyciele, którzy zostali poinformowani na tydzień przez zakończeniem roku, oraz Ci, którzy wyrabiają niemalże dwa etaty żeby zminimalizować straty w nauczaniu.
3 lipca kończą się umowy wynajmu mieszkań. Mniej więcej połowa z nich od stycznia stoi pusta, za które oczywiście trzeba płacić.
Szkoła oczywiście wypłaci rekompensaty, i podpowie, które firmy mogą zająć się pakowaniem dobytku, ale nic poza tym.
Skontaktowałam się z właścicielami łajzy z zapytaniem co zamiarują zrobić z kotem, ale odpowiedzieli jedynie, ze maja zbyt dużo teraz na głowie, żeby zajmować się głupotami i postarają się później coś wymyślić.
3 lipiec za pasem, a potem kot ląduje na bruku.
Wymyśliłam taki plan, który niestety mocno da mi po kieszeni.
Mam dwójkę znajomych, którzy będą wyprowadzać się na dniach i będą zabierać ze sobą siersciuchy. Jeden kolega psa do Niemiec, a druga koleżanka kota do Tanzanii. Najważniejsze w tej historii jest jednak to, ze ona zgodziła się zabrać ze sobą 2 koty- swojego i mojego.
Koleżanka jako plan B-ma w zanadrzu Australię z której pochodzi i gdzie mieszka rodzina, która kotem się zajmie. Wyrazili tez chęć adopcji Łajzy, gdyby wszystko inne zawiodło. I tak oto kot, jak to już ma w zwyczaju- znów spadnie na 4 łapy.
Póki co, muszę wysłać próbki krwi do badania. Potrzebna jest tez książeczka zdrowia z regularnymi wizytami. Mój siersciuch raczej nie posiada, a jeśli nawet, to przynajmniej od 6 miesięcy nikt jej nie aktualizował.
Badanie to koszt ok 2000 juanów (ok 1000 zł) plus kwarantanna itd. Koleżanka kosztów całkowitych jeszcze nie zna, ale kolega już tak. Taki desant do Niemiec wyniesie go ok 7000 euro. Znaleźliśmy jednak kogoś, kto podliczył ze koszty będą jednak połowę mniejsze. Cały proces będzie mozolny, ze względu na obecna sytuacje, ale generalnie jest do ogarnięcia.
Tych kilka miesięcy opieki utwierdziło mnie w przekonaniu, ze jednak nie jestem w stanie go przyprowadzić do domu. Na naszym osiedlu jest co prawda dosyć duża grupa kotów bezpańskich, które są dokarmiane przez mieszkańców, ale tego mojego trochę jednak mi szkoda. Nie miałabym sumienia zostawić go na łaskę i niełaskę ludzi czy nawet warunków atmosferycznych.

Nawet nie wiecie ile ta historia mnie rozumu nauczyła. Mam nadzieje, ze w przyszłości nie będę już miała problemów z artykulacja słowa NIE.
Obserwuj wątek
    • mikams75 Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 10:23
      pisalas kiedys o jakiejs znajomej, co miala wrocic i zajac sie kotem, nie wypalil ten pomysl?
      a wysylka do Polski? Nie wyszloby taniej? Byly tu chetne na przyjecie kota.
      A tak poza tym, to jestes fantastyczna babka z wielkim sercem.
      Tak sobie jeszcze mysle - pewnie niewiadomo, kto wynajmie to lokum? Bo moze ktos nowy przyjezdzajacy ucieszylby sie na mieszkanie z kotem? Tylko pewnie sie tak nie da, mieszkanie musi byc zdane puste. A ci co beda pakowac wlascicieli, nie spakuja tez kota i nie odesla na koszt wlascicieli?

      A w temacie wirusa - macie nawrot? Zamykaja ponownie szkoly? W Europie takie wiadomosci kraza.
      • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 11:11
        Tak ta znajoma wyjechała i już nie udało się wrócić. Ten kolega, który zabiera ze sobą psa to jej mąż.
        Do Polski tez naprawdę mogę wysłać, tym bardziej, ze wiem ze trafiłby do prawdziwej kociej mamy. Zobaczę tylko jaka opcja byłaby tańsza i łatwiejsza w organizacji .
        Wedle planu w Europie powinnismy być od tygodnia. Niestety plan oczywiście nie wypalił, bo co prawda moglibyśmy wyjechać z biletem 3 razy droższym, ale nie mielibyśmy powrotu przynamniej do października, ponieważ Chiny maja zamknięte granice dla cudzoziemców.
        Tak lokum musi być zupełnie puste. Kota nie da się tak po prostu spakować , bo musi mieć szereg badań. Myśle, ze zwykła forma wysyłkowa raczej nie będzie sobie zawracać tym głowy. Poza tym narazie nie będzie nowych nauczycieli, bo nikt nie może tu chwilowo dojechać 😩

        Wirus wrócił do Pekinu. Mamy już odcięty kontakt, a wszyscy Ci, którzy w ostatnich 2 tygodniach byli w stolicy albo nawet mieli z kimś kontakt musza niezwłocznie uaktualnić swój kod zdrowia.
        Tamtejsze szkoly ponoć już się zamykają, ale u nas jeszcze nie ma paniki. 26 czerwca i tak rozpoczynają się wakacje , wiec chyba ewentualnie placówki nieferyjne (żłobki, przedszkola...).
        My wracamy w połowie sierpnia, wiec wszystko przed nami.
      • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 11:47
        Ja sobie naprawdę układam w głowie różne scenariusze, ale jakoś nie widzę go u siebie w mieszkaniu, chociaż wiem, ze jak już wszystko zawiedzie to go przecież nie wyrzucę za drzwi.
        Liczyłam po cichu, ze koszty zamkną się w 1000 euro, ale na 7000 czy nawet i 3000 raczej się nie szarpnę.
        Kilka znajomych zasugerowało, ze zrobią zrzutkę i jakoś go odtransportujemy, ale wiadomo jak to w życiu bywa.

        Zaczynam panikować
      • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 11:54
        On strasznie gubi sierść i w dalszym ciągu tarza tyłkiem po podłodze (pewnie nie do końca odrobaczony)
        Poza tym już pokazuje charakterek, włazi na stół imwszystko zwala. Ja go naprawdę w pewnym stopniu polubiłam, ale nie na tyle, żeby zaakceptować go na swoich salonach 🤓
          • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 20.06.20, 09:33
            Wiem, ze muszę się nim kompleksowo zająć, zbadać przygotować na podróż. Narazie nie mam aż tak dużo wolnego czasu, a profesjonalny wet znajduje się za siedmioma górami, za siedmioma rzekami- na drugim końcu miasta. Będę czekała na decyzje koleżanki i po prostu podążała jej śladem. Ona ma już wszystkie badania zrobione i jej kot jest gotowy na nowa przygodę.
            Jedyne co mi przychodzi do głowy, to prośba cat sitter, aby za dodatkową opłata przejęła wszelkie obowiązki związane z przygotowaniem go do wylotu.
            Ja się nie znam, co chwile mnie czymś zaskakujecie, a ona zajmuje się tym zawodowo.
      • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 16:49
        Nie do końca. 3 lipca trzeba oddać mieszkanie. Kot może zostać dłużej, jeśli oczywiście ma gdzie 😔.
        Narazie miał pobraną krew, która została wysłana do badania. Czekam na wyniki.
        Ze szczepieniem jest gorzej, bo nie mam żadnej książeczki zdrowia, ale ponoć da się załatwić.

        Właśnie na naszym grupowym wechacie znajomy, który wyjechał na samym początku pochwali się, że pies dotarł szczęśliwie do Niemiec.
        Będę go pytać o szczegóły, bo ten pies to przybłęda, wiec tez pewnie nie miał żadnych dokumentów.
    • mikams75 Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 14:22
      a chociaz na troche nie dalabys rady go przygarnac i zcedowac na rodzine opieke? Odrobaczyc porzadnie. Do czasu az wy bedziecie leciec do PL, wowczas w klatce bys go przewiozla.
      Nie wiem ile w chinach kosztuje usluga opieki nad kotem - moze ktos za kase by go przetrzymal do czasu, az bedziecie leciec do pl i nie bedzie to tyle tysiecy kosztowac? Co generuje w calej tej akcji najwiekszy koszt?
    • berber_rock Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 15:45
      Podziwiam zdecydowane kroki podjete przez szkole wobec nauczycieli!

      W mojej szkole mielismy podobna sytuacje: polowa nauczycieli nie zdarzyla wrocic na czas w zwiazku z czym przyslali zwolnienia lekarskie etc.(no bo w sumie co mieli zrobic, jesli nieobecnosc w pracy trzeba jakos usprawiedliwic, a samoloty nie lataja, wiec dostac sie nie ma jak).
      Niestety w takiej sytaucji szkola rozlozyla rece i oswiadczyla, ze nic sie z tym nie da zrobic, bo w koncu za zwolnienie lekarskie to nawet upomniec nie moga sad

      A zatem czekam, jak zamenedzuja sytuacja we wrzesniu.
      • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 16:27
        U nas już za późno, bo wszyscy dowiedzieli się po tym jak decyzja została podjęta.
        Tu muszę przyznać, ze komunikacja w naszej szkole leży i głośno kwiczy
        Generalnie nauczyciele maja dwie opcje. Albo sami rezygnują już teraz, albo stawiają się do pracy 6 sierpnia po odbytej już kwarantannie. Przy czym wiadomo, ze nie ma żadnej opcji aby wjechać na terytorium Chin aż do października.
        Jednym słówem rok szkolny zakończył tez przy okazji wielkie przyjaźnie i zostawił po sobie masę bałaganu. Dwie strony medalu, wiele różnych historii, gdzie każdy ma jakąś tam swoją rację, której chce bronić do ostatniej kropli krwi

        O jakim kraju piszesz? Wiem, ze sporo szkół podjęło podobną decyzję do naszej. Koleżanka prosto z Chin leci do Dubaju. Szkoła będzie na nią czekać bez żadnego problemu. Tu kontrakt z mieszkaniem wygadsa, ale może ponoć zostać, jeśli sama będzie opłacać. Jedynie wiza spędza jej sen z powiek.
        • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 17:17
          No bali się i nie skorzystali z sugestii, ze szkoła jednak namawia na powrót. Ieli czas do połowy marca, bo wówczas istniało duże prawdopodobieństwo, ze wrócimy do szkół na początku kwietnia.
          Cześć wróciła, ale większość tych, którzy wyjechała jednak nie.
          Później Chiny zamknęły granice i już nie było odwrotu. Nawet jak zmienili zdanie, to pozbawili sie tej możliwości.
          Tera wiadomo, ze do października raczej nic się nie zmieni, wiec szkoła jest w czarnej dupie, bo pensje płacić musi, ma zablokowane wakaty i nie może nikogo zatrudnić a po wakacjach problem cudownie nie zniknie.
        • berber_rock Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 19:09
          Wiem.
          Ale "śledztwo" przeprowadzone prze, rodziców w międzyczasie ujawniło że oni te lekcje online często robili ze swojego miejsca zamieszkania czyli na przykład innego kraju.

          Szkoła nagle ogłosiła że wznawia zajęcia, a tu niefart bo granice zamknięte a ktoś powiedział sprawdzam.

          No bali bali się - tylko wyszło że o kontrakty.
          • iwoniaw Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 20.06.20, 14:19
            berber_rock napisał(a):

            > Wiem.
            > Ale "śledztwo" przeprowadzone prze, rodziców w międzyczasie ujawniło że oni te
            > lekcje online często robili ze swojego miejsca zamieszkania czyli na przykład i
            > nnego kraju.

            A komuś to w czymś przeszkadzało? Co za różnica, z jakiego kraju p. A. prowadzi lekcje online?


            >
            > Szkoła nagle ogłosiła że wznawia zajęcia, a tu niefart bo granice zamknięte a k
            > toś powiedział sprawdzam.

            I cóż dziwnego, że ludzie się bali wracać do pracy do kraju najbardziej wg statystyk wówczas zarażonego w Europie? Przecież technicznie mogli wjechać do pracy, więc "zamknięte granice" nie mają tu chyba nic do rzeczy?

            >
            > No bali bali się - tylko wyszło że o kontrakty.


            A to takie dziwne, że ktoś się boi, gdy mu grozi zwolnienie?
            O co w ogóle chodzi w twoim poście i jak to się ma do wątku shumari, gdzie mowa o ludziach, którzy podjąwszy pewne decyzje kilka miesię temu potem już fizycznie nie byli w stanie się dostać do Chin, choćby zmienili zdanie?
            • berber_rock Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 21.06.20, 08:01
              iwoniaw napisała:

              > A komuś to w czymś przeszkadzało? Co za różnica, z jakiego kraju p. A. prowadzi
              > lekcje online?
              _ zasadniczo było to niezgodne z przepisami o pracy zdalnej, które mówią że masz być w takiej odległości od miejsca pracy żeby móc wrócić w ciągu 2h.
              >

              > I cóż dziwnego, że ludzie się bali wracać do pracy do kraju najbardziej wg stat
              > ystyk wówczas zarażonego w Europie?
              _??? Na początku czerwca??.

              Przecież technicznie mogli wjechać do pracy
              > , więc "zamknięte granice" nie mają tu chyba nic do rzeczy?
              _ maja skoro nie da się wjechać.

              > A to takie dziwne, że ktoś się boi, gdy mu grozi zwolnienie?
              _ jakby przestrzegał zapisów kontraktu to by się nie musiał bać.

              _ a w moim poście pochwaliłam szkołę w Chinach która w obliczu podobnej sytuacji miała jaja podjąć odpowiednie decyzję. Nasza nie miała i dlatego część dzieci nadal siedzi w domu, a rodzice nie mogą wrócić do pracy.
    • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 15:55
      Słuchajcie, jesteście absolutnie cudowne.
      Odpowiem zbiorczo, ponieważ przy butelce wina, wspólnie z koleżanką, która przenosi się do Tanzanii ze swoim kotem, udało się ustalić kilka szczegółów i poczynić pewne, całkiem konkretne (jak na daną sytuację) kroki.

      Otóż Kobieta, zajmująca się takimi rzeczami zawodowo, o której wspomniałam na samym początku zaproponowała nam „cat sitting” u siebie w domu. Koszt miesięczny to 3500 yuanow za sierściucha. ( czyli w granicach 1.500 zł )
      Mogą u niej zostać do momentu, aż Chiny otworzą granicę i będzie mogła koty wysłać. Na chwile obecna skupiamy się na Tanzanii, ponieważ jest to nowe miejsce zamieszkania koleżanki i tam docelowo planuje zostać przez kolejnych 5 lat.

      W ostatecznej ostateczności wezmę go do siebie na przechowanie. Chociaż piszę to po spożyciu wina, i nie biorę odpowiedzialności za swoje słowa.
      Najprawdopodobniej koty polecą cagro liniami Qatar bezpośrednio do Dar Es Salaam. Tu nie powinno być więcej ukrytych kosztów-jedynie przelot.
      Z Australią będzie oczywiście dużo, dużo drożej, dlatego narazie nie biorę jej pod uwagę.
      Jak już wcześniej pisałam liczyłam, ze zamknę się w 1000 euro. Ta kwota jest dla mnie do przełknięcia i nie zrujnuje mi aż tak bardzo budżetu 🤓.
      Jeśli będzie drożej, będę kombinować i wówczas z chęcią przyjmę wsparcie ☺️.

      Jak już wsadzę go do samolotu napewno wyślę jakaś fotorelację 😁

      Nie znam dokładnie historii kota bengalskiego, ale mogę się dowiedzieć. Koleżanka wraca do Francji, wiec teoretycznie nie powinna mieć problemu z transportem. Nie wiem dlaczego zdecydowała się na oddanie do adopcji.
      • umi Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 19.06.20, 17:00
        Napisz o bengalu big_grin Swietnie sie to czyta i trzymam kciuki za lajze.

        Jesli masz obawy, to odrobacz lajze poki jest w tamtym mieszkaniu. I ucz go konsekwentnie nie lazic po stole. Koty tez sa do pewnego stopnia wyuczalne. Tutaj sa kociary z wiekszym doswiadczeniem, moze cos doradza.
      • barattolina Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 20.06.20, 12:37
        Wiesz co, ja wiem ze w tej sytuacji nie ma co wybrzydzać.
        Ale cargo ?

        No nie wiem. To jest już chyba przesada i zbyt duże ryzyko. Ten kot może tej podróży nie przeżyć. Po prostu.
        Na long haulach i tak rzadko przewozi się zwierzęta w kabinie, ale jednak jest jakiś opiekun pod ręką w razie W.
        Chyba ze chodzi ci o takie właśnie cargo.

        Bo zwykle cargo? Nawet nie słyszałam żeby ktoś tak zwierzęta przewoził. To nie jest paczka.
        W sumie tez dziwią mnie podsuwane tutaj pomysły, żeby zlecić przewóz kota od A do Z firmie przewozowej.
        Przecież to nie jest mebel. Do tego trzeba specjalistów a nie ludzi z łapanki.
        • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 20.06.20, 13:34
          Ja się na tym absolutnie nie znam. Kobieta, która przejmie opiekę nad kotem jest profesjonalnym petcare i przewozi zwierzęta zawodowo od wielu lat. Zakładam, ze zna się na rzeczy, tym bardziej, ze moja kolezanka, która kota biedzie zabierać, korzystała z jej usług przyjeżdżając do Chin. Jej kot doleciał do niej z Dubaju w bardzo „ludzkich” warunkach.
          Qatar ma w swojej ofercie usługę przewozu zwierząt, wiec zakładam, ze maja tez warunki i kot raczej nie będzie zwykłą paczką.
          Raczej jestem spokojna, poniewaz nie jest to właśnie pierwsza lepsza osoba, dla której desant łajzy będzie debiutem. Bardziej się martwię brakiem paszportu i historii szczepień, ale kolezanka uspakaja, ze jeśli kobieta podjęła się zadania znając sprawę, to raczej jest przekonana, ze sobie poradzi.

          Jeśli mimo wszystko się nie uda, to oswajam się z myślą, ze będziemy mieć kota. (Tak, dzisiaj znów piłam wino 😔)
          Wiem, ze go nie porzucę.
          • barattolina Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 20.06.20, 14:20
            Rozumiem. Skoro dziewczyna się na tym zna to wie lepiej niż ja jak to wyglada.
            Macie jakiś deadline na ogarnięcie paszportu i szczepień ? Pomijając ten 03 lipca?

            Ciekawe czy białe czy czerwone. Hehe.

            PS. Kolega z Huawei w Wawie mówi ze zaczęli zamawiać juz z Chin na zapas bo wszyscy boja się ponownego lockdowna.
            • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 20.06.20, 14:46
              Dokładnie. Ja nawet nie wiem jakie zadawać pytania. Generalnie żadnego ograniczenia czasowego oprócz opuszczenia mieszkania nie ma. Mogę go od razu przerzucić, żeby sobie spokojnie czekał na transport, albo zatrzymać u siebie do momentu, kiedy będzie wiadomo o jakich terminach mówimy.
              Kolezanka wyjeżdża z Chin 8 lipca. Trasa: Chiny- Londyn z Southern China, a później Londyn
              -Etiopia-Tanzania liniami Etiopian.
              Koty będą dostarczone do Hongkongu, który 7 lipca otwiera granice dla chińczyków z Chin kontynentalnych. Teoretycznie juz wtedy - o ile do tego czasu nic się nie zmieni będą mogły już lecieć. Dużo będzie zależało czy mój kot dostanie paszport. Próbki krwi wczoraj pojechały do badania, ale nie wiem ile to może potrwać. Ponoć do Australii w 7000 euro się nie zmieszczę, wiec nie będę rozważać tego kierunku. Jeżeli Tanzania nie wypali, to Australia z całym szeregiem swoich ograniczeń tym bardziej.

              Czerwone pinotage 😅

              Myśle, ze coś jest na rzeczy, bo nam tez zasugerowano, żeby pod żadnym pozorem nie opuszczać prowincji i być gotowym do pracy na początku sierpnia.
              • barattolina Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 20.06.20, 17:08
                O kurka. Z HKG na LHR leci się ca. 13H. A tutaj jeszcze przesiadka. No ale chyba Qatar Cargo ma direct flight. Juz wiem ze będę się martwić. Chociaż to nie mój kot smile))

                Australia to jest formalnosciowy absolutny koszmar, ale ja się im nie dziwie po tym jak króliki zeżarły im prawie cały kraj 😂😂😂

                Bądź dzielna dziewczyno !
                Buzi
    • anika772 Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 20.06.20, 08:24
      Fajny z Ciebie człowiek, za to właściciele Łajzy.... "postarają się później coś wymyślić"? Tu nie ma nic do wymyślania, mają ponieść wszelkie konieczne koszty i tyle.
      Kot miał szczęście że trafił na Ciebie.

      Ps. Proszę pisz częściej o sytuacji pandemicznej w Chinach, to bardzo ciekawe.
    • mysiulek08 Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 20.06.20, 22:19
      Shumari, wiem, ze jestes na ogolnie na 'nie' co Lajzy w Twoim domu ale...

      z lazeniem po blatach mozna sobie poradzic, sa 'sykaczki' na baterie z czujnikiem ruchu, zwykly spryskiwacz do kwiatkow tongue_out no i Lajza moze w ogole nie chciec blatow odwiedzac

      to jezdzenie tylkiem po podlodze to kwestia weta, a sypanie siersci tez do opanowania, inne zarcie, czesanie, witaminy, itp

      wypij jeszcze jedno winko, wez gleboki oddech, policz do dziesieciu i.... wez Lajze

      ja tez nie bylam kocia, a bo koty to wredne, zlosliwe, smierdza i w ogole, pewniem letni lutowy wieczor zmienil cale moje postrzeganie o kotach i w domu nie jest jeden a calkiem fajna ferajna, malo tego moi kuzyni maja niezly syndrom Monka i mowia, ze koty pomogly im w tej przypadlosci, juz i troche latajacych klakow nie przeszkadza i kuwety ogarniaja smile

      a jaka bedziesz miala oszczednosc smile

      pomysl, pomysl
      • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 21.06.20, 03:24
        Kot zostanie łajzą, tylko nie będę dodawać siarczystych przydomków, bo dzieciaki zaczynaja rozumieć.
        Jesli jakim cudem się okaże, ze lajza zostanie u nas, to będę zadawała wam serie głupich pytań i prosiła o porady.
        Ale ja tego wina pic codziennie nie mogę, tym bardziej, ze syndrom dnia następnego znoszę coraz ciężej .😩

        Mój Monk bardzo chyba mnie polubił i dosyć ciężkiego przegonić.
        Wczoraj podczas naszej debaty przy winie, o tym jak koty będą opuszczać Chiny, katem oka obserwowałam jak córka koleżanki skacze po kanapie. Wino ukoiło moje skołatane nerwy, ale dzisiaj od rana mam w domu rewolucję. Wrzuciłam pokrowce do prania, a dywan czeka na balkonie na porządne czyszczenie bo kolezanka weszła na niego w butach. Zapomniała- wie, ze nie lubię 😔.
        Mając w domu zwierzę, wykończę się nerwowo, a przy okazji cała swoją rodzine, bo będę bardzo emocjonalnie podchodzić do kocich wybryków. Wiem to i w tej historii tego najbardziej się obawiam.
        Póki co dziewczyny jeszcze nie wiedza, ze taki scenariusz jest coraz bardziej możliwy, bo suszylyby mi głowę. Mężowi ktoś domu w sumie nie przeszkadza, ale obawia się regularnych awantur oraz tego, co z nim będzie jak będziemy się wyprowadzać.
        • mysiulek08 Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 21.06.20, 04:12
          moje chlopaki (tzn kuzyni, ale sa mlodsi ode mnie wiec chlopaki pasuja smile) tez po takiej akcji wrzucili by wszystko do prania, lacznie z dywanem (odkurzacz pioracy by poszedl w ruch)
          przed zrobieniem herbaty.kawy tez pluczesz 5 razy kubek? myjesz rece z 50razy dziennie? poszewki z poduszek tez zmieniasz codziennie (bo kot wyszedl z kuwety, przeszedl lazienke, korytarz (z dywanikiem), pelazl przez pol pokoju (dywan) i wskoczyl na lozko)? reczniki codziennie do zmiany? poza strefe 'brudna' za zadne skarby nie mozna wejsc w butach itp, itd...
          ale kuwety sprzataja, dupska kocie wycieraja (w rekawiczkach wprawdzie) , no rzyganka przykrywaja recznikiem papierowym i czekaja na mnie (tego jeszcze nie przepracowali, ale jak mnie bylo to sprzatali)

          mielismy przez chwile mysz, Kicia.Yoda dzielnie zlapala i przyniosla swojej milosci do lozka (zywa), zmiana poscieli (musialam obiecac, ze wygotuje w pralce), reszta nocy w dresie, po wyprowadzce myszy sprzatanie bylo w maseczkach, rekawiczkach i litarmi chloru (bo wirus Hanta przeciez jest), wszystko o co mogla sie obetrzec mysz a co gorsze zostawila kilka bobkow zostalo wyrzucone...

          a z drugiej strony kochaja koty calym sercem i uwielbiam jak pakuja walizki i przygotowuja auto do wycieczkowego wyjazdu

          tak, ze wiesz, da sie smile
          • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 21.06.20, 05:59
            Ojej, czyli ich Monk jest większy niż mój!😁
            Właśnie tak sobie myśle, w która stronę poszłaby mija psychika,, gdybyśmy mieli w domu zwierzę. Może byłaby to dla mnie dosyć skuteczna terapia wstrząsowa.

            Narazie plany się nie zmieniły i w dalszym ciągu wysyłam kota do afrykańskiego buszu, ale gdyby coś poszło nie tak i nikt, absolutnie nikt nie chciałby go przygarnąć to trudno. Zabieram go do siebie 🤔
            • umi Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 21.06.20, 09:39
              O ile chociaz troche to kontrolujesz, pewnie wystarczylaby umiejetnosc skutecznego przestrzegania higieny, tak zebys miala pewnosc, ze zapewniasz sobie odpowiednio komfortowe warunki.
              Jesli nie kontrolujesz, to pewnie szok by Cie naprostowal.
              Ja jestem Monkiem od zawsze majacym kontakt ze zwierzetami. Przestrzegam standardow higienicznych na poziomie ktory daje mi komfort. Korona duzo zmienila, ku nieukrywanej radosci rodziny suspicious Brak profesjonalnej sluzy na wejsciu do domu nieco wyleczyl moja monkowatosc, moze Tobie kot pomoze na tej samej zasadzie wink
        • m_incubo Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 21.06.20, 07:08
          Koty to bardzo czyste zwierzęta, przecież wiesz, bo dużo już wiesz o kotach wink
          Oczywiście, że kot cię polubił, ty też go lubisz, uznałabym całą historię za zrządzenie losu, zwyczajnie, i kot zrobiłby przelot prosto do mojego mieszkania.
          Jesteś super, że mimo awersji do kotów tak długo się nim opiekowałaś!
          • shumari Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 21.06.20, 11:03
            Matko, ale namawiacie ! 🤓
            Rozumiem i cieszę się, bo moja przemiana zaczęła sie w chwili napisania pierwszego postu kilka miesięcy temu. W sumienność nawet nie chce myśleć co by było, gdybym się trochę wtedy nie wygadała.

            Myśle, ze w dosyć dużym stopniu mam kontrole nas swoim OCD. Widzę ogromna różnice chociażby w wychowaniu dziecka pierwszego i teraz trzeciego. Pierwszej nie miałam odwagi wypuścić z kojca, żeby raczkowała, bo podłoga nie była sterylna. Przy trzecim sama kładłam się na dywanie. Dużo, naprawdę duzo jest takich sytuacji, które na przestrzeni lat zmieniły moje podejście do życia.
            Myśle, ze kot mógłby być początkiem mojej terapii i drogą do nowego życia, ale jak same wiecie, najtrudniej jest wyjść ze strefy własnego komfortu.
    • bo_jestem_jedna Re: Przygód kilka mojej chińskiej łajzy 😁 21.06.20, 14:00
      Szczerze, jak moj maz zastanawialby sie zeby wydac takie pieniadze na transport czyichs zwierzat, to bysmy sie mocno pogniewali. Pomyslalabym, ze zupelnie stracil rozum.
      Dalabym ogloszenie, a gdyby nie bylo chetnych, oddala do schroniska. To na tyle.
      Nawet nie wiem jak mozna rozwazac kosztowne opcje w przypadku jak sie samemu nie chce przygarnac zwierzaka. No chyba, ze stac cie na to ot tak to inna sprawa. Super, ze... ludzie sa rozne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka