Dodaj do ulubionych

Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu

19.06.20, 15:23
Mam na zbyciu co najmniej kilkanaście kilogramów. Nie mam natomiast motywacji. Życie prywatne dokopuje mi solidnie i odchudzanie schodzi na dalszy plan, ujawniając się jako wyrzut sumienia. Może mogłybyście mi doradzić, jak? Jak się zmotywować?
W sklepowe jeansy jeszcze wchodzę, ale sukienki (gruba d) już niekoniecznie. Jestem typową gruszką i wszelkie modowe rady typu "gruszki ZAZWYCZAJ mają zgrabne łydki, noś więc sukienki, by eksponować nogi" - otóż nie, łydki też mam grube.
Nie jem mięsa, jem sery, jajka i ryby. Czyli pesca-ovo-cheese-cośtam wink.
Lubię warzywa, kasze.
Raz w tygodniu wykańczam się na pilatesie, raz w tygodniu godzina orbitreka. I nie, jeśli ma mi nie obrzydnąć, częściej nie będę (2 lata siłowni 3xw tygodniu dało okrągłe zero efektu, jeśli chodzi o zbudowanie mięśni, to skutecznie zniechęca). Dużo chodzę, 8-10 km dziennie.
Co mnie kładzie? Zajadanie stresów i polepszanie sobie jedzeniem nastroju. Przed okresem czekolada, przy czym jednostką zjadanej czekolady jest sztuka, a nie tam kosteczka.
Widzę po sobie, że potrafiłabym poprowadzić sobie dietę sama, ale nad emocjami nie panuję ni hu hu. Jeśli macie rady odchudzeniowe, biorę wszystkie, ale może i jakieś książki lub artykuły o panowaniu nad emocjami i stresem?
Schudłam trwale raz w życiu, na montignacu, miałam wtedy 24 lata i świeżo urodziłam oseska. Poszło wtedy 15 kg w trzy miesiące. IF nie działa, głodna mogę zabić. Monodietom dziękuję, żadne soki, dukany itp.
Na razie sobie tłumaczę, że mam wysoki kortyzol i on blokuje u mnie odchudzanie (lubimy takie wymówki).
Teraz mam 41 lat, BMI 31 (164/84). Tarczyca ok. Głowa nie ok.
Helpunku.
Obserwuj wątek
    • anika772 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 15:32
      " (2 lata siłowni 3xw tygodniu dało okrągłe zero efektu, jeśli chodzi o zbudowanie mięśni, to skutecznie zniechęca)""

      Matkobosko, a co Ty tam robiłaś i pod czyim nadzorem? Dla mnie to szok.

      Książka, którą Ci polecam, zmotywowała już niejedną panią: "Bądź młodsza za rok".
      Lata lecą, pomijając wygląd, z którego nie jesteś zadowolona, pomyśl o zdrowiu i sprawności za 20-30 lat. Jak to Cię nie zmotywuje, to już nie wiem co.
    • mona-taran Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 15:34
      No to jak z głową nie ok, to od głowy musisz zacząć. Czyli nie powiem nic nowego- terapia. Spróbuj się też odstresować, ale tu już nie doradzę, bo na każdego działa co innego .
      Ciężko uwierzyć że ta siłownia zupełnie nic ci nie dała... No, chyba że sobie tam tylko siedziałaś i podziwiałaś mięśniaków :p
              • mikams75 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 19:33
                ja niby mialam na poczatku nadzor, ale nie zapominajmy o psychologicznym aspekcie, dla mnie bylo wazne, zeby przychodzic dla siebie, dla przyjemnosci a nie wg schematu odbebniac zadania i trzymac sie programu, harmonogramu i jeszcze spowiadac przed "szefem" itp. To moj prywatny czas, potrzebowalam swobody w tym czasie a nie kolejnego obowiazku, przed ktorym podswiadomie czlowiek probuje uciec.
                Milon to taki cykl, jest programem sam w sobie. Mialam dwa rodzaje, ale z czasem zaczelam sobie sama rozszerzac, zwiekszac obciazenia plus cwiczenia na to, czego milon nie obejmowal. Ale tych nadzorow czy planow treningowych bym nie przecieniala.
                • anika772 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 20:39
                  Rozumiem, że można tak do tego podejść, jednak ja preferuję niemiecki ordnung w tej kwestii- ponieważ wiem, jakie świetne efekty przynosi to, że się słucha fachowca. I nie jest to żadne "odbębnianie", i nie ma mowy o "spowiadaniu się", no skąd. Po prostu ufasz komuś kto się zna i widzisz progres.
                  Przychodzi taki moment, kiedy już trenera i jego wiedzy nie potrzebujesz, albo potrzebujesz tylko co jakiś czas. Ale nie na początku; a nasza autorka, która "ćwiczyła" (sorry za cudzysłów) 3 razy w tygodniu przez 2 lata, bez efektów (!)- raczej powinna oddać się w fachowe ręce.
                  • mikams75 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 21:43
                    wiesz, niby mialam, tego milona musial mi ustawic, poinstruowac co i jak i ile cwiczyc, poradzic itd.
                    U mnie efekty tez byly minimalne, ale wiem, ze taki harmonogram spowodowalby u mnie niechec. Moze i ktos z batem dalby lepsze efekty, ale po osiagnieciu celu ucieklabym i nigdy nie wrocila wink A mnie tez chodzi o to, zebyj akas tam sprawnosc utrzymywac przez lata i miec z tego przyjemnosc nawet jesli efekty nie sa spektakularne.
                    I kolejna rzecz - ja potrzebuje odmiany, takie cwiczenia mnie szybko nudza. Wiec silownie mialam zamiennie z innymi aktywnosciami, zaleznymi od nastroju, pogody. Psychicznie wykonczylabym sie chodzeniem wg okreslonego ordnungu.
                    • anika772 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 21:51
                      Różni ludzie, różne potrzeby. Ja mam i przyjemność, i efekty, i lubię mieć plan i go realizować.
                      Po to istnieje periodyzacja treningu, żeby się nie znudziło mięśniom i psychice ich właścicielki. Oraz, jeśli nie możesz patrzeć na sztangi, to jest mnóstwo innych sposobów na utrzymanie ciała w dobrym stanie, choćby Pilates.
                      No i trzeba się pogodzić z tym, że nie ma czegoś takiego jak "osiągnięcie celu" i już koniec, można zalec na kanapiewink Wiadomo, że rodzaj treningu, intensywność, częstotliwość itp. się modyfikuje ze względu na różne czynniki, ale całkowite zaprzestanie nigdy nie powinno wchodzić w grę.
                      • mikams75 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 00:06
                        wlasnie o to mi chodzi - gdybym sie zmusila do programu to pozniej bym uciekla. Sposobow jest duzo, ale mnie nie tylko chodzi o sama odmiane cwiczen czy urzadzen ale i miejsca. Ale tak juz mam i odkad sobie to uswiadomilam, ze "po godzinach" nie toleruje planow i programow, to mi lzej. Lata tamu dzialalam zrywami i szybko rezygnowalam, zeby znowu cos robic. Teraz od dawna wiem, ze spontaniczne i roznorodne dzialania sprawiaja mi duzo wieksza przyjemnosc i w ten sposob latwiej mi utrzymac sprawnosc.
    • turzyca Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 15:37
      Hej, najważniejszy krok już wykonałaś! Zrobiłaś kawał dobrej roboty, bo uświadomić sobie to, co napisałaś tutaj, to wcale nie jest łatwe.
      Może skup się na tym na razie, żeby wagę utrzymywać? I zadbaj o psychikę? A potem jak nawał spraw, o których wspomniasz na początku, się przetoczy, to dołożysz sobie stresor pod tytułem chudnięcie.

      Co pomaga na stres? Symulowana ucieczka i/lub symulowana walka. Jak biegniesz, to Twój organizm nie wie, że wrócisz do tego samego biurka. On chce uciec, chce biec, jak mu dasz tę ucieczkę, to będzie spokojniejszy. Nie lubię biegania, ale spokój, który ono przynosi, bardzo. NHS couch to 5K na początek jest niezłe.
      Albo jakieś zajęcia z uderzeniami, takie inspirowane boksem, w międzyczasie to modne i jest w wielu klubach. Choć na mnie akurat nie działa.
      Zacznij prowadzić pamiętnik. Ręcznie! Usiądź i spisz, co Ci w głowie się kłębi. Co na papierze, to nie musi być w głowie.
      Z drugiej strony bullet journal jako metoda planowania dnia. Przy czym moje nie są kolorowe i wykaligrafowane, ale znowu chodzi o oswobodzenie głowy.
      Sprawdź czy nie potrzebujesz czegoś, o czym będziesz mogła myśleć w wolnych chwilach. Po często bywa tak, że masz wolną chwilę na myślenie, zaczynasz myśleć o czymś ważnym, ale nieprzyjemnym, więc się denerwujesz, więc idziesz coś zjeść. Jak zamiast tego będziesz myśleć o tym, jak zrobić gradient na burcie parowca albo czy lepiej w sobotę pojechać najpierw trudniejszą trasę, a potem łatwiejszą ale dłuższą czy na odwrót, to przerwiesz cykl "niepokojące myśli-lodówka".

      Skup się teraz na dbaniu o siebie.
      • novembre Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 09:17
        Turzyca, dzięki za dobre słowo. Wagę utrzymuję. Ta czekolada to raz w miesiącu, a i to nie zawsze.
        Łatwiej by było, gdybym pracowała, większa odległość od lodówki zwiększa szanse na powodzenie akcji wink.
        W ramach odwracania uwagi od jedzenia wyjęłam puzzle, zajmują i ręce, i głowę.
        • mokka39 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 11:06
          raczej chyba niemożliwe, żeby czekolada raz w miesiącu dawała takie problemy z wagą. Zdrowo się odżywiasz, uprawiasz dużo sportu. Może to jakieś problemy hormonalne? Podobno prolaktyna może wpływać na przyrost masy ciała. Za to niestety rozumiem zajadanie stresów i ogólnie kompulsywne objadanie. U mnie ta tabliczka czekolady czy paczka ciastek to niestety prawie codziennie, a nie raz na miesiąc sad Może u Ciebie raczej dobry endokrynolog potrzebny niż dieta?
    • asfiksja Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 16:58
      Dam ci dobrą radę. Cierpisz na otyłość. Raczej nie poradzisz sobie z tą poważną i groźną (!) chorobą przewlekłą sama, zresztą próbowałaś już na własną rękę. Idź do dobrego bariatry i postępuj do końca życia według zaleceń. Nie znam osoby otyłej, która trwale pokonała chorobę sama, tak jak nie znam alkoholika, który to zrobił. Sama wiesz, że nie wystarczy "mniej jeść i więcej się ruszać".
        • kiddy Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 10:37
          Novembre, ale to nie jest lek na wszystko. Nawet ze zmniejszony żołądek możesz znów rozciągnąć. Przyjmuję lek, który opóźnia opróżnianie żołądka, mam w nim jakby mniej miejsca. I faktycznie jem mniej, dużo mniej, do tego mam chęć na zdrowszs jedzenie. I waga stoi. Nie chudnę, ale też bie tyję. Pierwszy raz od lat mam stabilną wagę. Choć oczywiście wolałabym ważyć chociaż z 10 kg mniej 😉. Nie wiem, może przyjdzie czas, że schudnę, ale teraz nie chudnę.
        • asfiksja Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 15:44
          Nic a nic nie napisałam o OPERACYJNYM leczeniu bariatrycznym, przeciwnie - jestem prawie pewna, że dobry bariatra będzie leczył zachowawczo + skieruje na psychoterapię, na której pacjentka nauczy się nowych schematów postępowania w określonych sytuacjach. Dobra by też była grupa wsparcia (ale nie grupa głaskania po głowie).
          • novembre Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 16:24
            Sorry, że na Ciebie naskoczyłam. Dla mnie bariatra = operacja.
            Chodziłam do doradztwa żywieniowego, to mi kazali jeść pół talerza warzyw w każdym posiłku.
            Nie działa? To 2/3.
            Nie działa? To 3/4.
            Noż kurde co ja królik jestem? Ukoił ktoś kiedyś smutki w sałacie? big_grin
            Ale z moim BMI nikt mi nie da skierowania do bariatry!
        • asfiksja Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 15:44
          Nic a nic nie napisałam o OPERACYJNYM leczeniu bariatrycznym, przeciwnie - jestem prawie pewna, że dobry bariatra będzie leczył zachowawczo + skieruje na psychoterapię, na której pacjentka nauczy się nowych schematów postępowania w określonych sytuacjach. Dobra by też była grupa wsparcia (ale nie grupa głaskania po głowie).
    • aqua48 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 17:00
      Przede wszystkim musisz zredukować stres, nauczyć się pokonywać problemy i uporządkować emocje. Jednak terapia zamiast siłowni..
      Dopiero jak zrobisz porządek z głową to normalna dieta (omijanie półek ze słodyczami w sklepach) i przestawienie się na zdrowy tryb życia mogą dać efekty w postaci dobrej wagi.
      Zamiast godziny orbitreka raz w tygodniu i tego pilatesu, lepiej jest ćwiczyć 20 minut ale regularnie - codziennie lub co drugi dzień. Aha, kaszą owsianą w starożytnym Rzymie tuczyli gladiatorów, tak że ten...
      • backup_lady Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 19:06
        Sorry, ale rada w stylu "musisz zredukować stres" podpada pod rady z góry bezsensowne. Rozumiem, że ja prowadząc dwie firmy powinnam pieprznąć wszystkim i wyjechać w Bieszczady, żeby zredukować stres, chociaż tez nie, bo jednak nie da się pieprznąć myślenia o podatkach, zusach, leasingach, wypłatach, zamówieniach, klientach itp. Zresztą nawet jak ktoś na etacie, to też nie zawsze oznacza bezpieczeństwo w obecnych czasach. Stres ze sprawami prywatnymi to już nawet pomijam, bo tu każdy ma inne i co innego nas stresuje.
        • turzyca Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 20:30
          >Sorry, ale rada w stylu "musisz zredukować stres" podpada pod rady z góry bezsensowne.

          E, że co? Stres to nie tylko czynniki obiektywne to też jak sobie z nimi radzimy. Ale też zarządzanie czynnikami zewnętrznymi. To podjęcie decyzji, żeby w ciężkim okresie szarpnąć się np. na panią do sprzątania lub na posiłki w pudełkach. Albo na odwrót - umówić się z panem Heńkiem z bazaru, że mu się wyśle smsem listę warzyw i on zrobi dla nas pudełko i jak przyjedziemy na bazar, to tylko zabieramy pudełko, dajemy wyliczone pieniądze i jedziemy dalej, a wieczorem sobie z przyjemnością pichcimy. Albo uznawanie sobotniej wyprawy na bazarek po świeże warzywa za absolutną świętość. Zależy od potrzeb.
          To umiejętność grzecznego powiedzenia "nie", gdy ktoś chce, żebyśmy koniecznie zrobiły to czy tamto.
          To umiejętność przeliczenia zlecenia nie tylko na godziny ale też na nerwy - jak to mój kolega informatyk mówi "zawsze w zleceniu należy uwzględnić stopień problemowości klienta i zrobić odpowiedni narzut." Sensownym ludziom można zrobić zniżkę.
          To pilnowanie, żeby rzeczy się nie piętrzyły - nie wezmę intrantnego zlecenia w okresie, który i tak jest gorący. Bo zdrowie mam tylko jedno.

          Pracowałam kiedyś w zespole, gdzie się higieny psychicznej nie szanowało. Byłam młoda i głupia, wyszłam mocno poobijana. Ale wyszłam, bo do mnie dotarło, że jak nie wyjdę, to dobrze nigdy nie będzie. Kolega został. Miał zawał mając 45 lat.
      • novembre Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 09:20
        Że powinnam zredukować stres, to wiem, problem w tym, że obecna sytuacja nie bardzo mi na to pozwala. Terapia jeśli już, to tylko online, a i to niekomfortowo, bo chałupa ciągle pełna.
        I tak, omijam półki ze słodyczami, w ogóle to nie słodycze są problemem, tylko całe to comfort food.
        Co drugi dzień już ćwiczyłam, dziękuję.
        No nic, muszę znaleźć mój excelowy dzienniczek spowiedzi z posiłków wink
        • pade Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 22.06.20, 12:04
          Novembre, terapia on-line może być też przez telefon. Czyli słuchawki na uszy, kijki w dłoń, gadasz i maszerujesz.
          Inna sprawa, że nic dziwnego, że czujesz silny stres, skoro żyjesz zupełnie innym życiem, niż byś chciała.
          W przeciwieństwie do Cauli poradziłabym, żeby nie próbować urządzać się w gó..nie, tylko powolutku z niego wychodzić. Mam wrażenie, że samą siebie torpedujesz, wmawiając sobie, że nie jest tak źle, życie jak w Madrycie, rodzina zadowolona, wystarczy tylko, że znajdziesz pracę, albo schudniesz.
          No.. niekoniecznie. Praca nie jest remedium na wszystkie życiowe problemy. Owszem, sensowne zajęcie jest ważne, czasem bardzo ważne, ale jak na innych polach się sypie, to się po prostu sypie. I żadne zamiatanie pod dywan tego nie zmieni.
          Warto krok po kroku rozwiązywać problemy, rozsupływać konflikty, uświadomić sobie swoje potrzeby i uznać za ważne, wreszcie - zawalczyć o nie póki czas. Nie odkładać życia na później. Nie używać rozpraszaczy. Nie oszukiwać samej siebie.
          Cały ten proces jest zbyt trudny by przechodzić go w pojedynkę, dlatego warto poszukać wsparcia.
          • mokka39 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 11:13
            ja jak nie mam w domu, a mnie ssie to i tak polezę do sklepu, albo zjem np. bochenek chleba z dżemem i masłem w zastępstwie. Więc to chyba niestety nie tylko na tym polega sad Wydaje mi się, że w przypadku Novembre to jakieś organiczne przyczyny wchodzą w grę. W końcu odżywia się zdrowo, uprawia sport. Większość szczupłych też zjada czekoladę raz w miesiącu, nie przesadzajmy.
            • 21mada Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 11:30
              Jak trzeba poleźć do sklepu to zawsze jakiś dodatkowy ruch czyli mamy plus. Większość otyłych jest jednak leniwa więc nie będzie im się chciało iść specjalnie do sklepu. Jak zje to co jest w domu to i tak zrobi dobry krok na początek w kierunku NIE jedzenia czekolady czy czipsów. Organizm się odzwyczaja. I nie, nie przesadzamy - ja nigdy nie zjem na raz więcej niż jeden rządek czekolady a zjedzenie całej tabliczki naraz to dla mnie jakiś kosmos. Podobnie jak zjedzenie całego kubełka lodów naraz. Fajnie w takich dyskusjach wychodzi jak różni ludzie oceniają ile to jest 'dużo' jedzenia. "Ja przecież jem mało/normalnie, każdy przecież tyle je". No nie każdy. Prawda jest taka ze osoby szczupłe jedzą mało i nie ma co zaklinać rzeczywistości.
              • danaide Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 11:45
                Zgadzam się z Tobą, mada. WIele osób powołuje się na osławione czekolady, ale prawda jest taka, że mamy w domach gorszy syf niż te czekolady, wystarczy poczytać skład. Jak już musisz, bo się udusisz, to kup czekoladę 85% (bo chilli czy sól to żadna przeszkoda!). Od lat ograniczam zakupy, niczego nie trzymam, bo w stresie też mnie ssie - tylko żelki są bezpieczne, bo nie tknę dziadostwa. A tak, ugotuję ryż, zjem ogórka z solą, zrobię łyżkę kakao z cukrem i wodą - a przede wszystkim zaparzę kolejną herbatę. Niedawno miałam w domu fajne masło orzechowe... kupiłam 2-3 słoiki i więcej nie.
                A w wątkach o dietach zasadniczo się nie udzielam, bo nie mam z czym. Poza tym.
              • mikams75 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 19:49
                spacerek do sklepu to niemal zerowy ruch, chyba, ze ktos ma kilka kilometrow i przemierzy sie je szybkim marszem. Ludzie z nadwaga niekoniecznie sa leniwi. Ja mimo nadwagi mam lepsza kondycje niz niektore moje kanapowe szczuple kolezanki, o czym sie przekonalam podczas wedrowek czy wycieczek rowerowych.
            • aqua48 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 21.06.20, 09:15
              mokka39 napisała:

              > ja jak nie mam w domu, a mnie ssie to i tak polezę do sklepu, albo zjem np. boc
              > henek chleba z dżemem i masłem

              Żeby nie objadać się czekoladą czy bochenkami chleba z masłem i dżemem lub innymi słodyczami trzeba ograniczyć sytuacje gdy Cię ssie z głodu. A w tym celu mieć sensowny plan zbilansowanych posiłków, nie pozwalający na chodzenie głodnym, odróżniać głód od pragnienia (to ważne) i pić więcej wody przed i do każdego posiłku oraz nauczyć się radzić sobie z emocjami by w stresie nie sięgać po jedzenie, a na przykład pójść na spacer, zabrać się za porządki, posłuchać muzyki itp. To zmiana całego życia.
              Do tego wszystkiego przydaje się racjonalna pomoc kogoś z zewnątrz.
    • ursydia Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 18:37
      Może spróbuj IF? Bo jeśli traktujesz jedzenie jak nagrodę to jak sobie ustawisz okno żywieniowe to będziesz wiedziała, że już już o dwunastej będziesz mogła się nawtykać po korek. I tak pierwszy dzień się nawtykasz, trzeci już trochę mniej, a przy piątym stwierdzisz - o już 12.00? A ja wcale nie jestem głodna.
      To oczywiście na początek bo o ile pomoże ci to podkręcić metabolizm to na problemy nie pomoże- a może jak zobaczysz efekty to coś w głowce przeskoczy i się poukłada?
      Kto wie?
    • mikams75 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 18:45
      moge sie tylko podpisac pod tym postem... i juz szlo mi lepiej, razem z panowaniem nad stresem, ale niestety caly ten cyrk z kwarantanna zniszczyl co osiagnelam. Tak, wiem, wymowka, ale padl moj caly dotychczasowy wypracowany system odkad cala rodzina zostalismy w domu. Brakuje mi konsekwencji i samozaparcia, choc generalnie sportu mam sporo, ale i tu brakuje mi systematycznosci i konsekwencji. Mnie jednak IF sluzy - jak sie przemecze ze 3 dni, to pozniej znikaja napady glodu i to jest dla mnie najwieksza zaleta. Niestety wyjatki mi sie przytrafiaja i pozniej znowu proces jest od poczatku.
      • turzyca Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 20:15
        >cyrk z kwarantanna zniszczyl co osiagnelam. Tak, wiem, wymowka, ale padl moj caly dotychczasowy wypracowany system odkad cala rodzina zostalismy w domu. Brakuje mi konsekwencji i samozaparcia,

        Wszyscy włoscy pediatrzy odnotowali, że u ich pacjentów pojawiły się szkody związane z kwarantanną, dzieci cofnęły się w rozwoju, np. zaczęły znowu korzystać z pieluch, stały się bardziej płaczliwe, agresywne, autoagresywne, mają zaburzenia apetytu, problemy ze snem, problemy z emocjami.
        Ale tak, u Ciebie kwarantanna to tylko wymówka.

        Nie jesteś wobec siebie za surowa, co?
        • mikams75 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 19.06.20, 23:42
          hmm akurat moje dziecko mialo sie swietnie, redukcja wrazen, duzo snu mialo pozytywny wplyw. Mnie natomiast bardzo stresowalo wieczne towarzystwo w domu, wieczny harmider, dopilnowanie wszystkiego plus praca. Po takim dniu wieczorem to ja jetem wypluta i jedyne na co mam sile to zalegnac z lampka wina wink Moze i jestem surowa, ale bez tego to zawsze bede w tym samym miejscu.
          • turzyca Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 08:34
            No i to jest idealna odpowiedź na wątpliwości Lady, czy można sobie zredukować stres.

            Cały świat stoi na głowie, wszystkie rytmy są zaburzone, ale Ty mierzysz się miarą z czasów codzienności i stawiasz sobie nierealnie wysokie standardy.
            Zamiast po tygodniu usiąść z kartką i podsumować, że jest strasznie i po pierwsze ustalić, co uznasz za powrót do normalności - gdy dziecko wróci do placówki? Po drugie wyznaczyć realistyczne cele na czas pandemii, np. pilnujesz sześciu porcji warzyw i dwóch porcji białka i starasz się nie tyć więcej niż kilogram miesięcznie. Po trzecie wyznaczyć sobie termin na ewaluację strategii.
            • mikams75 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 11:48
              moje dziecko juz wrocilo do placowki, ale tylko dziecko wink do normalnosci daleko, nadrabiam choc po czesci to, czego nie udalo mi sie zrobic wczesniej. Jedzenie nie jest az takim wielkim problemem, raczej caloksztalt i psychicznie brak sily na jakies dzialanie, nawet jak juz sie wezme za sport to zupelnie bez powera, do tego nadal nie wiem co z wakacjami.
              Na kartce to ja spisuje rzeczy do zrobienia, bo mi jeszcze na pamiec pada i zapominam, co generuje jeszcze wiekszy stres sad
      • mokka39 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 11:19
        u mnie też po kwarantannie jest jeszcze gorzej. Zawsze jadłam mnóstwo słodyczy, typu pudło ptasiego mleczka dziennie, a teraz do tego dołączyła jeszcze ogromna chęć na fast foody - frytki, pizze, cheeseburgery i chipsy. To już nawet nie chodzi o figurę, bo bardzo szczupła nigdy nie byłam i nie będę, ale o zdrowie.
        • danaide Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 11:53
          Napadasz na madę - ale codziennie chodziłaś po te ptasie mleczka czy kupiłaś sobie zapas?

          Tu chodzi też o smaki. Smak na tłuste i słodkie, najlepiej razem, smak na przetworzone, sztucznie dosmaczone. Chcice jak w ciąży. Od iluś lat jem w stylu pogardzanym na tym forum, może nie przepyszny jagielnik, ale jak najmniej przetworzonych rzeczy o składach, których na lekcji chemii nikt nie omówił - i po latach nic z tych cudów mi nie smakuje. Ptasie mleczko, ulubiony kiedyś wafelek, jakaś chemia odpalona czasem dziecku - nie, nie i jeszcze raz nie. Ciastko z mąki, cukru i masła - proszę bardzo. Domowy sernik - owszem. Tiramisu - uwielbiam. Ale to trzeba zrobić. Cała reszta, kupna - bleeeeh.
          • mokka39 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 12:44
            Nie napadam na madę, bo to sympatyczne stworzonko, tylko mówię, że wiele osób ma inaczej. Nie kupuję nigdy na zapas, codziennie po te rzeczy chodzę (może nie codziennie, raczej co drugi dzień). I codziennie sobie obiecuję, że od jutra już nie, ale nie działa. Nie ma znaczenia czy ciasta domowe, czy kupione.To są różne czynniki, genetyczne, hormonalne, a nie tylko "żryj mniej". Były badania, że wpływ mają np. bakterie przewodu pokarmowego, leptyna i inne fizjologiczne kwestie. Nie wystarczy powiedzieć nie kupuj i nie jedz, bo by nie było na świecie otyłych. Ciekawe, że mój szczupły, wręcz chudy mąż też długo dawał ludziom narzekającym na wagę na takie rady - za dużo jesz, nie jedz słodyczy itd. Sam za to kilka razy w tygodniu pochłania chipsy, w weekend pizzę , colę, napoje energetyczne, słodycze i jakoś nie widzi dysonansu - bo gruby na pewno żre, on je w normie, bo jest chudy. Znam też sporo osób, które jedzą zdrowo, wręcz na przykład nie lubią słodyczy, uwielbiają chude mięsa i warzywa, chodzą na siłownię. Otyłe nie są, ale i tak mają figurę nielepszą ode mnie, mimo moich ptasich mleczek. I też bym się mogła dziwować, że jak to ona je ryby i warzywa, a ja buły i czekolady i obie mamy rozmiar 40? Ale wiem, że to tak nie działa i nie jest takie proste.
          • madzioreck Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 21.06.20, 02:10
            danaide napisała:

            Od iluś lat jem w stylu poga
            > rdzanym na tym forum, może nie przepyszny jagielnik, ale jak najmniej przetworz
            > onych rzeczy o składach, których na lekcji chemii nikt nie omówił - i po latach
            > nic z tych cudów mi nie smakuje.

            A pomyślałaś kiedyś, że to nie Twój styl jedzenia jest pogardzany, tylko Twoje podejście do faktu, że inni ludzie są inni? Widzisz, ja na przykład słodyczy praktycznie nie jadam, bo nie lubię (kiedyś, dawno, lubiłam), mało kiedy mam ochotę. I od domowego tiramisu czy sernika odrzuca mnie dokładnie tak samo, jak od kupnego, a chipsy usmażone w domu uwielbiam tak samo, jak te ze sklepu. Co robisz nie tak, że nadal lubisz słodkie? suspicious

            Zrozum, że dupa rośnie nie tylko od kupnego syfu. Jem nieprzetworzone, gotuję, ale nawet na zdrowych, domowych frykasach muszę się pilnować, bo lubię to co ugotuję wystarczająco, aby utyć, kiedy nie będę trzymać ręki na pulsie. Pomijając, że domowe =/= zdrowe. Jak ja kocham te światłe porady osób, które nie mają pojęcia o zaburzeniach odżywiania, nie doświadczyły ich, ale bardzo chętnie udzielają genialnych, prostych rad. Że też rzesze specjalistów nie wpadły na to, jakie to proste, po prostu mniej żreć albo nie żreć tego czy tamtego.
        • mikams75 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 12:29
          akurat ty wstawialas fotki i zgrabna babka jestes, jesli utrzymujesz taka figure zjadajac pudlo ptasiego mlecza, to tylko moge pozazdroscic przemiany materii.
          Ja przed okresem mam napady na tluste i slone. Robie sobie 4 placki ziemniaczane, z jednego ziemniaka, posypuje grubo sola i uznaje, ze przynajmniej skladniki sa proste a zachcianke zaspokaja. I nie uzaleznia jak produkty z glutaminianem.
    • fragile_f Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 00:45
      A można wiedzieć, czym się stresujesz? Kłopoty w pracy, jakieś problemy w związku, nie dogadujesz się z dzieckiem czy może kontakty z rodzicami? Czy wszystko jednocześnie?

      Myślę, że masz naprawdę sporo ruchu, pewnie z tym chodzeniem wychodzi tego z 5-6h tygodniowo, to jest naprawdę fajny wynik i powinnas być z siebie dumna smile

      Mnie osobiście wycisza i relaksuje joga (całe to oddychanie) i medytacja, to drugie nawet bardziej. Medytacja (zwłaszcza jesli kilka pierwszych sesji zaliczasz pod okiem fachowca) jest fajnym dodatkiem do terapii i ma potwierdzone naukowo działanie terapeutyczne.

      Myślałaś nad pójsciem na terapię?
      • novembre Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 09:36
        Fragile, moje stresory to: życie na emigracji, którego nie nawidzę (reszta rodziny jest tu szczęśliwa, ja tu tylko tracę, czas, lata zawodowe (już 6) itp). Nie mogę znaleźć tu pracy, mimo fajnego doświadczenia i języków wciąż nie mam szczęścia. Idę na wolontariat w lipcu, żeby nie zwariować już całkiem. Z mężem po tych 20 latach najchętniej bym się pożegnała, no ale nie mam dokąd i za co iść. Nie, żaden przemocowiec czy coś, wypaliło się, poza tym różnice charakterów są z czasem coraz bardziej wyraźne i nie do pogodzenia, a przychodzi czas, kiedy nie chce się już odpuszczać, bo niby dlaczego ciągle żyć swoim kosztem.
        Podsumowując: bez pracy, bez własnych pieniędzy, bez poczucia własnej wartości, bez rodziny i przyjaciół.
        Z aktywnej zawodowo i życiowo stałam się kupką nieszczęścia, zamkniętą w złotej klatce bez wyjścia.
        Mąż pracuje z domu 100%, od marca dzieci są w domu, właśnie zaczynają się wakacje.
        Piorę, sprzątam, gotuję. Ja bez mięsa. Mąż mięso, ale chude. Młody krzywi się na zupy i sałatki. Młoda nie zje ziemniaków, a mięso tylko z keczupem. Gotuję każdemu na inną godzinę (praca/szkoła/przedszkole) oraz na pińcet garów i ciągle jestem w kuchni. Oszaleć można.
        Jogę uwielbiam i chyba to też będzie dobry trop. Chyba zacznę wstawać rano przed wszystkimi, żeby w spokoju poćwiczyć.
        A jak popatrzyłam na swoje statystyki chodzenia, wychodzi mi 50-60 km tygodniowo, czyli 13-15h wink.
        • cauliflowerpl Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 10:02
          Novembre, pojadę kołoczowaniem wink ale skoro nie chcesz zmieniać sytuacji (i wcale się nie dziwię) to zmień siebie.
          Szukaj czegoś, co uczyni Cię zadowoloną, co sprawi, że będziesz czekać na kilka wolnych godzin, oderwiesz się od prozy życia.
          A dalej to już po-trafie napisała. To "coś" ma być dla Ciebie ważne. Może wtedy docenisz siebie samą i będziesz chciała poprawy zdrowia i wagi - dla samej siebie.
          Powodzenia!
        • fragile_f Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 22:50
          Ok, czyli wujowa sytuacja, nie dziwię się, że zajadasz problemy. Mieszkacie tam od 6 lat, tak? To już masz swoje ulubione knajpki i tak dalej.

          Wolontariat to świetny pomysł! Jesli moge coś doradzić, to zainstaluj sobie apkę Meetup i poszukaj np. klubu ksiązkowego (czy cokolwiek Cię interesuje), mnie to uratowało życie na emigracji bez przyjaciół na miejscu. Nagle okazało się, że mam po co wychodzić z domu, są ludzie z którymi mogę pogadać czy iść połazić po górach smile

          Z tym gotowaniem to faktycznie niezłe chomąto, jedno co przychodzi mi do głowy, to wdrożenie młodych do pomocy, może będą mniej grymasić (z doświadczenia wiem, że coś ugotowane własnym sumptem jest o wiele bardziej zjadliwe). Plus można raz w tygodniu zamówić coś z knajpy.

          A właśnie - nie wiem, jaki masz zamrażalnik, ale są różne strony na których ludzie pokazują jak ugotować w ciągu jednego dnia np. 60 porcji obiadowych (po 12 z każdej potrawy) i zamrozić. Wtedy mąż dostaje swój sos, Ty masz zupę, a dzieciaki też to co lubią najbardziej - wyciągasz tylko z zamrażalnika i podajesz, kuchnia jest czysta i masz więcej czasu dla siebie.

          Szybki googiel:

          www.100daysofrealfood.com/how-to-cook-once-a-month/

          www.rachaelraymag.com/recipes/top-20-freezable-recipes

          Jak wpiszesz "cook once a month" to wyskoczy naprawdę sporo fajnych poradników. Aha, ja nie gotuję raz w miesiącu, ale np. robię duży garnek zupy (takiej dla drwala, z soczewicą i batatami) i mrożę 6 pozostałych porcji, następnego dnia jemy coś wspólnie (typu domowa pizza - mrożę samo ciasto), potem robię hinduskie i znów zamrażam np. 4 porcje, kolejnego dnia ja jem odmrożoną zupę a mąż coś szybkiego, potem robię burgery (z fasoli albo kalafiora), mrożę resztę itp. Mam rotacyjnie w zamrażalniku zawsze z 8-10 porcji obiadowych, czasami więcej, jakby mi się nie chciało gotować, to możemy tydzień jeść same domowe mrożonki.

          Ja akurat joge ćwiczę wieczorem, to mój świety czas i żeby skały sr* to idę na taras, odpalam muzykę i tyle smile
          • novembre Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 23:37
            Daj spokój, zajechałabym się codziennie serwując każdemu świeży obiad! wink Zamrażalnik dolny 3 szuflady, co się da to mrożę i owszem, mogę tak kilka obiadów pociągnąć, ale chyba nie tutaj jest problem, tylko raczej, że i tak sporo czasu spędzam w pobliżu lodówki. Przynajmniej na wakacje to przeorganizuję, bo oszaleć można.
            Nie lubię ćwiczyć, jak na mnie patrzą, najchętniej w ogóle bym w domu nie ćwiczyła.
            Miasto mam już oswojone i ulubione szlaki spacerowe. Meetupa obczaję, dzięki.
            • purchawka2017 Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 22.06.20, 11:51
              Dziewczyny mają rację, musisz znaleźć coś dla siebie i jakąs społeczność.
              Moje doświadczenia są takie ( oczywiscie nie na raz , tak mniej więcej co roku coś i nnego):
              - chór,
              - kursy rysunku i malarstwa - nie trzeba mieć talentu - nawet małpę można nauczyć rysować poprawnie ,
              - kurs historii sztuki,
              - kurs na przewodnika miejskiego - nie trzeba zostać prtzewodnikiem ale takie kursy są ciekawe i można tam poznać ciekawych ludzi,
              - kurs angielskiego
              -warsztaty z ochrony przyrody zorganizowane przez miejscowy park narodowy - uformowała się grupa, która c prawie co tydzień w rotacyjnych składach urządza wycieczki przyrodnicze. Jak chcę gdzieś wyskoczyć, to nie mam problemu z brakiem towarzystwa,
              - grupa wycieczkowa,
              - mam tez grupę z którą co roku zwiedzamy kawałek dawnych sovietów,
              ....
              w każdej z tych grup znalazłam przynajmniej jedną sympatyczna osobę, z którą utrrymuję jakis kontakt choć lata mineły, dzięki temu łatwiej i przyjemniej mi się żyje. Zyskujesz też kawaełk swojego wąlsnego życia niezależnego od rodziny, spotykasz równych ludzi, otwierasz głowę. Czekasz na coś, planujesz. Budujesz siatkę kontaktów co pomaga w znalezieniu pracy.
    • po-trafie Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 00:55
      Dobrze pisza, polac im. W szczytowym momencie mialam 170/82 mimo bardzo regularnego chodzenia na silownie i sporej sily. Jadlam. Na zmeczenie, na poczucie, ze cos jest nie tak (czyli przy triggerach: hungry, angry, lonely, tired).
      Probowalam diet i dyscypliny, czasem nawet mialam rezultaty (np 5-8kg), technicznie rozumialam jak sie je zdrowo.
      Ale w emocjach nie umialam tego stosowac.
      Poszlam na terapie, zaczelam medytowac regularnie, szanowac swoje zdrowie i swoja wytrzymalosc, po kawalku dokonywac lekko innych wyborow. Z czasem zmienilam prace, wyprostowalam kilka mocno ciazacych relacji miedzy ludzkich, zaczelam poswiecac wiecej czasu na rzeczy, ktore mnie ciesza i relaksuja.
      Minely 2 lata, schudlam 14kg bez wielkiego wysilku. Po prostu to uczucie w srodku, ze musze cos zjesc, przezuwac, miec w brzuchu - po kawalku zniknelo. Trzymam te wage juz z rok, bez poczucia jakichs staran, po prostu potrzeby jedzenia czesto lub duzo... nie mam.

      Twoje zdrowie i samopoczucie jest tak samo wazne, jak zdrowie twoich najblizszych.
    • kornelia_sowa Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 10:01
      Z głową to Ty masz lepiej niż sporo ematek z tego.forum.

      Nie czytam wszystkich wpisów A w Twoim startowym nie widzę-a chciałabyś schudnąć bo?
      Nie podobasz się sobie? Uważasz, że powinnaś? Lekarz Ci kazał? Chcesz moc kupić ubranie które po prostu Ci się podoba A nie takie, w które wchodzisz?


      • novembre Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 15:46
        Kornelio, chciałabym schudnąć bo źle się czuję ze swoim ciałem. Bo nie mogę nosić tego, co mi się podoba, tylko to, co na mnie wejdzie. Bo latem się pocę i uda odparzają się boleśnie, a spróbuj w upały nosić jeansy. Bo nie chcę za 30 lat ważyć i wyglądać tak, jak moja matka, dla której przejście 1 km to jest wyczyn i dwa dni odpoczynku po nim. Bo chcę być zdrowa i żyć długo w formie dla swoich dzieci. Oraz dla siebie. No bo ta dupa za duża jest, no.
        wink
        Ubrania? Dłuższe t-shirty lub tuniki, żeby zakryć brzuszek. Jeansy z wysokim stanem (jeden model mam z c&a), żeby jak wyżej. Noszę taki zestaw non stop. No nie lubię się w tym i już. Próżność też może być dobrą motywacją wink
    • kiddy Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 10:31
      Siostro, mam takie same wymiary. Spodnie faktycznie da się kupić, ale z sukienkami jest słabo, wiszą mi na ramionach, a tyłek ledwo się mieści. Ja akurat leczę insulinooporność, czuję się lepiej, ale nie chudnę. Też dużo chodzę, ćwiczę pilates. Diety pilnuję, bo jak nie pilnuję, to czuję się jak zombie. No a waga czasem spadnie o 2 kg, a czasem wzrośnie o 3 kg. U mnie pewnie też kortyzol wystrzelony, bo leczę depresję, mam "nerwy na wierzchu".
      Nie katuj się ciężkimi ćwiczeniami, bo kortyzol wybuchnie i duda będzie z chudnięcia. Myślałaś o ćwiczeniach relaksacyjnych, np. oddechowych? Lubisz gorzką czekoladę? Ona ma niski IG , jak już musisz zjeść, to zjedz tabliczkę gorzkiej zamiast zwykłej. Choć wątpię, zebyci się to udało 😁.
      • novembre Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 20.06.20, 15:39
        Kiddy, siostro Ty moja! smile
        Tak, mam to samo, tzn cukier muszę sprawdzić, zawsze był w normie. Gorzką czekoladę owszem jadam, dostałam pozwoleństwo od dietetyka na 20g dziennie, co jest całkiem sporo, 1/5 tabliczki. To aż nadto jak dla mnie.
        Czyli joga i terapia.
        • waleria_s Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 21.06.20, 02:17
          Jeśli zajadasz emocje, jesz w stresie, a głowa jest ciągle zajęta tematami okołojedzeniowymi- tak, to jest sprawa dla psychologa, który specjalizuje się w zaburzeniach odżywiania. Możesz mieć nahwspanialszą dietę, świetnie zbilansowaną i sycącą, ale jak masz kłopoty z tym, że przychodzi gorszy czas i rzucasz się na jedzenie, nic ta dieta nie da. Działaj na różnych frontach- badania, psycholog, bo waga nie jest mała i ten problem trzeba dla zdrowia rozwiązać.
          • snakelilith Re: Motywacjo, gdzie jesteś? O Odchudzaniu 22.06.20, 12:33
            Problem jest złożony bo terapia psychologiczna nie działa bez regulującej metabolizm diety. Ludzie z nadwagą mają bowiem najczęściej problem podwójny - zaburzenia łaknienia plus zmiany metaboliczne utrwalające niekorzystne zachowania dotyczące jedzenia. Specjalistów zajmujących się jednocześnie tymi dwoma problemami jest bardzo mało, zwykle psycholog wie coś tam o zaburzeniach łaknienia, ale nie potrafi ułożyć diety dopasowanej do metabolizmu, a dietetyk rozpisze dietę, ale często tnie tylko kalorie bez uwzględnienia psychicznych potrzeb delikwenta.