Dodaj do ulubionych

W nawiązaniu do wątku

22.06.20, 14:44
Pracujecie x lat w firmie, dobrze wam to wychodzi, jesteście wysoko i nagle Waszym szefem zostaje zastępca kierownika z oddziału, osoba wiele, wiele stopni niżej w hierarchii, albo jesteście bardzo wysoko i taką osobę dostajecie z przydziału jako bezpośredniego podwładnego z odpowiedzialnością za jej wyczyny (bez szans, że osoba z doświadczeniem w zarządzaniu wyrazi na to zgodę, więc pozostaje opcja przysyłają z tajemniczych powodów). Co robicie?
Dla mnie to mieści się w kategorii s-f, bo chociaż wiele widziałam w życiu zawodowym raczej powiedziałabym albo ona/on albo ja, mniej lub bardziej bezpośrednio w zależności od sytuacji na rynku pracy, ale uczciwie przyznam, że nie widzę takiej współpracy, choćby dlatego, że nie wiedziałabym co powiedzieć osobom, które się sprawdzały i były bardziej kompetentne, a o których awans ja powinna zawalczyć.
Obserwuj wątek
    • mamtrzykotyidwa Re: W nawiązaniu do wątku 22.06.20, 14:56
      A dlaczego z góry zakładasz, że ta osoba jest mniej kompetentna?
      Może te przeskoczone osoby wcale nie są takie kompetentne i może nigdy wyżej nie przejdą?
      Masz zbyt wygórowane mniemanie o sobie? Czy to tylko czysta zazdrość i zawiść? - bo mnie się nie udało, tak przeskoczyć, tylko musiałam wypracować stopniowo, to tamtej też nie może być tak dobrze?
    • dr.amy.farrah.fowler Re: W nawiązaniu do wątku 22.06.20, 15:22
      Zdarzyło mi się, mojemu eks-korpo odwaliło i nagle uznało, że mężem opatrznościowym mającym dokonać transformacji całej firmy i wyprowadzić ją z kłopotów ma zostać koleś będący szefem mało istotnego działu, merytorycznie bardzo w porządku w swojej działce, ale jeśli chodzi o zarządzanie, to jego umiejętności kończyły się na planowaniu urlopów 5-osobowego działu.

      Popełniłam błąd, bo należało na dzień dobry oświadczyć: on albo ja. Byłam stosunkowo młoda, może nie tyle głupia, co naiwna i włączył mi się tryb "może ja nie wiem o nim czegoś, co oni wiedzą, może nie będzie aż tak źle". Ale było. Nie skończyło się dobrze, bo koleś uwierzył w siebie i mu odwaliło, zaczął się mobbing, głupie pomysły, co chwilę zmiany dla samych zmian, a transformacja firmy w tarapatach skończyła się wywaleniem w kosmos dużych pieniędzy, jeszcze większymi tarapatami, zwolnieniem 30% załogi i wieloma miesiącami bujania się na krawędzi.
      • inka754 Re: W nawiązaniu do wątku 22.06.20, 15:41
        U mnie niestety często w ten sposób awansują osoby, które mają albo znajomości, albo są w odpowiedniej partii albo zwyczajnie donoszą. A jak się okazuje, że sobie nie radzą to szeregowy pracownik który się zna dostaje polecenie pomagania „derektorowi”w danym problemie, bo jak nie to nas straszą zwolnieniem.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: W nawiązaniu do wątku 22.06.20, 16:29
      Gdyby świat tak działał, to na wysokich stanowiskach byliby ludzie po czterdziestce czy pięćdziesiatce, bo przyszedł ich czas.
      A tymczasem jak wskazują gwiozdy na niebie dyrektorami oddziałów zostają ludzie czasem 2-3 lata po studiach.
      Nie można by było zostać kierownikiem nigdzie indziej niż w swojej branży już wydreptanej a dyrektorem w innej firmie to tylko jak się od "szmaty" zaczyna.
      • dr.amy.farrah.fowler Re: W nawiązaniu do wątku 22.06.20, 18:07
        Wszystkie znane mi sytuacje, kiedy to nagle awansowano właściwie nie wiadomo dlaczego kogoś bez widocznych osiągnięć merytorycznych, na przykład wpakowano na kierownicze stanowisko podkupioną od konkurencji "młodą, dobrze się zapowiadającą osobę" prawie bez doświadczenia, a już na pewno bez doświadczenia w zarządzaniu ludźmi, kończyły się źle, w wariancie minimum np. rozwaleniem działu budowanego od 15 lat.

        Nie chcę martwić, ale jeszcze jakieś 30 lat temu świat właśnie tak działał, na kierowniczych stanowiskach się lądowało w okolicach 40 i cała procedura awansu była o wiele mnie chaotyczna niż dziś (i co ciekawe, działał znacznie lepiej niż dziś).
          • dr.amy.farrah.fowler Re: W nawiązaniu do wątku 23.06.20, 08:14
            Jeśli awans był o kilka szczebli, to najprawdopodobniej nie bardzo miałaby możliwość (sorki, co takiego mógłby zrobić zastępca kierownika działu w podrzędnej filii, żeby awansować na dyrektora na cały kraj, zasłonić własną piersią CEO w zamachu terrorystycznym?).
            • chococaffe Re: W nawiązaniu do wątku 23.06.20, 08:21
              Ale mówimy o kierowniku o promocji kierownika "podrzędnej filii" na glownego dyrektora na cały kraj, czy po prostu o awansie przeskakującycm kilka tzw szczebli? Nie wpadajmy w skrajnosci (na marginesie - za zasłananie własną piersią CEO to raczej nagroda a nie awans wbrew kompetencjom). Wystarczy, że ktoś ma dobre , efektywne pomysły na przetrwanie w kryzysie kiedy większośc mówi "niedasię"
              • mia_mia Re: W nawiązaniu do wątku 23.06.20, 08:29
                W wątku do którego nawiązuje ten, awans był z zastępcy kierownika podrzędnej jednostki na dyrektora dużo szerszego obszaru w centrali.
                Takie sytuacje w normalnych firmach się nie zdarzają, zdarzają się w SSP i to też z nepotyzmem lub przekrętami w tle.
                • chococaffe Re: W nawiązaniu do wątku 23.06.20, 08:37
                  Zdarzają się. Zwykle własnie w sytuacjach nietypowych. Nie twierdzę, że nie ma tych z przekretami i nepotyzmem, ale imho nie można oceniać jeżeli nie zna się szczegółów.


                  Często kryzys jest trampoliną do kariery/rozwoju i to w tym dobrym znaczeniu tych słów - daje więcej szans na wyjście poza rutynę i pokazanie swoich umiejętności, talentów, podejścia do problemów.
                  • mia_mia Re: W nawiązaniu do wątku 23.06.20, 09:31
                    Ktoś w zarządzie może sobie wymyślić teleportację zamiast trampoliny, ale w zespole sprawa nie rozgrywa się między prezesem i szaraczkiem wyłowionym z tłumu, po drodze są ludzie, którzy muszą zaakceptować nowego szefa, inaczej wszystko się posypie.
                    • chococaffe Re: W nawiązaniu do wątku 23.06.20, 09:39
                      Niekoniecznie. A akceptacja ludzi "po drodze" zależy od przejrzystości procesu.

                      Piszę to jako osoba, która "wypłynęła" bez kolejki dwukrotnie - własnie na fali szeroko rozumianych kryzysów. Moze nie tyle prosto wzwyż , co trochę w poprzek i "awans" nie wiązał się byciem szefem dla byłych szefów. I wiem, że to nie był ani nepotyzm ani wsadzanie mnie na minę ani "nagroda" - po prostu w konkretnej sytuacji, przy konkretnych potrzebach firmy ja mogłam te potrzeby spełnić.
    • sumire Re: W nawiązaniu do wątku 22.06.20, 16:51
      Pracowałam kiedyś w firmie, w której po zmianie zarządu nastąpiła fala tajemniczych awansów. Wywołało to potężny kwas i w konsekwencji drugą falę, tym razem odejść.
      Nie wierzę zbytnio w sytuacje, gdy ktoś nagle przeskakuje o kilka szczebli, bo jest wybitnie kompetentny. Wszystkie takie ruchy, które widziałam, miały podłoże polityczne, tj. mianowało się albo kumpla, albo kogoś, kto po prostu był wygodny, bo było wiadomo, że z takich czy owakich przyczyn nie będzie niczemu się sprzeciwiał, blokował żadnych decyzji.
      • dr.amy.farrah.fowler Re: W nawiązaniu do wątku 22.06.20, 17:59
        Ewentualnie jako marionetka-ofiara, na którą się potem zbiorowo zwali skutki różnych decyzji (tak się stało w opisywanym przeze mnie przypadku , przepchnięto masę głupich pomysłów, które częściowo pochodziły od tego kolesia, a częściowo od zupełnie innych ludzi, a jak się wszystko wywaliło, to go zwolniono).
    • str8.up Re: W nawiązaniu do wątku 22.06.20, 18:11
      Jeśli chodzi o przełożonego, to raczej nie byłby dla mnie problem, o ile dogadywałabym się z tą osobą. Ja uważam, że kierowaniem zespołem powinny się zajmować osoby o konkretnych umiejętnościach tzw. miękkich. A gdzie były wczesniej w hierarchii, to dla mnie mało istotne. Z podwładnym, który awansował o kilka szczebli miałabym problem, bo bałabym się, że nie będzie wystarczającym wsparciem.
    • aerra Re: W nawiązaniu do wątku 22.06.20, 20:44
      A co robisz, jak na taki wakat wskakuje osoba całkiem obca - jakieś tam doświaczenie ma, nawet w CV wygląda to nieźle, ale w innej firmie. I nie dość, że nie przeszła całej waszej sztafety stanowisk, to na dodatek w ogóle jej nie znasz. Trauma od razu?
      • mia_mia Re: W nawiązaniu do wątku 23.06.20, 05:51
        Pisałam, że na szczęście takie sytuacje w rzeczywistości praktycznie się nie zdarzają, cv osoby z tamtego wątku będzie, wbrew temu co się może wydawać, dużym problemem dla każdego HR, a nie trampoliną do kariery, więc nagle się nie objawi w żadnej firmie Pisałam też, że podejrzewam, że sytuacja ma miejsce w SSP, te akurat rządzą się swoimi prawami o czym wszyscy wiedzą i wiedzą jak traktować te „kariery”.
        • chococaffe Re: W nawiązaniu do wątku 23.06.20, 07:44
          Ale człowiek, a nawet tylko "pracownik" to nie tylko CV. I jest jak najbardziej prawdopodobne, że w sytuacji X pracownik Y pokazał umiejętności, które przekonały pracodawców do przekazania mu obowiązków Y. I niekoniecznie takie CV będzie problemem dla jakiegokolwiek HR. Naprawdę, miejsca pracy to nie szkoły gdzie trzeba klasa po klasie odrabiać swoje obowiązki, żeby wspiąć się o szczebel wyżej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka