Dodaj do ulubionych

Skad sie bierze latanie za facetami?

23.06.20, 21:26
Pytanie zainspirowane watkiem o siestrze, ktora zwariowala na tinderze.
Znam takie kobiety, ktorych zycie kreci sie wokol faceta (mowie o bezdzietnych). Nieustanne rozmowy na ten temat. flirtowanie z kim sie da, kokietowanie, desperackie wolanie o atencje. Jak sa same to kazda wolna chwile poswiecaja na portale i aplikacje randkowe, umawianie sie, polowanie na mezczyzn w otoczeniu.
Sa tez i takie, co, jesli sa same, to owszem sa otwarte na relacje, ale wszystko w swoim czasie. Maja tez czas i dla znajomych, przyjaciol, i swoje pasje i prace i rozwoj. Przewaznie po jakims czasie poznaja fajnego mezczyzne i realizuja sie w zwiazku.
Skad te roznice? To kwestia wychowania, poczucia wlasnej wartosci, libido?
Obserwuj wątek
    • hrabina_niczyja Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 23.06.20, 21:30
      Dzietnym tez się może tak kręcić, więc nie generalizuj. Z małego poczucia własnej wartości, próbą udowodnienia czegoś innym i desperacji. Podobnie jak laski srające relacjami na insta czy fejsiku z każdej randeczki, bo niech świat zobaczy. I jak najbardziej dzietne.
    • mirelka1 Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 23.06.20, 21:36
      Ja nie umiem powiedzieć, skąd to się wzięło u mojej siostry. Obie byłyśmy chowane tak samo, w tym samym domu, a ona zawsze była pieprznięta, a to co teraz odwala- to już szczyt. To obsesyjne szukanie faceta, te nieustanne relacje na fb ze wszystkiego, nieustanne dyskusje na fb i ciągłe wklejanie swoich selfi. Chyba kompleksy jeszcze z dzieciństwa, bo w podstawówce i LO była pośmiewiskiem klasy, obiektem dowcipów.
    • 21mada Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 23.06.20, 21:47
      >Przewaznie po jakims czasie poznaja fajnego mezczyzne i realizuja sie w zwiazku.
      I to jest według ciebie jedyny słuszny sposób na życie a wszystkie inne są patologią? Kobieta powinna być cicha i nie interesować się "tymi sprawami" kiedy nie jest z nikim związana na stałe. Powinna za to dążyć do trwałego związku z mężczyzną gdyż albowiem takie jest jej powołanie i rola w społeczeństwie. Amen.
    • mary_lu Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 23.06.20, 22:27
      Że też kobietom to zawsze trzeba dorobić jakąś dyskredytującą je teorię.

      Jak rozstałam się z toksycznym dziadem, to zdałam sobie sprawę, że może warto chociaż raz w życiu się dobrze zabawić. Zawsze byłam bardzo porządna, dbałam o reputację i użyłam tyle, co pies w studni. Miałam przed sobą ostatnie kilka lat prawdziwej młodości, byłam całkiem wyględna i diabeł zaczął mi w piecu palić. Za żadnymi chłopami latać nie musiałam, sami latali. Jak za każdą, co robi wrażenie latawicy.

      Przespałam się może z promilem tego tałatajstwa, ale co się ubawiłam to moje. Teraz znowu jestem cnotliwą pańcią, ale chociaż zgorzknienie mi nie grozi.
    • ida_listopadowa Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 23.06.20, 23:40
      Latanie za facetami, kobietami, intensywne hobby i sporty ekstremalne rodza sie z poszukiwania wrażeń. Temperament jest wrodzony. Jeden bedzie siedzial przed telewizorem i sprzatał w domu i to dla niego bedzie najwspanialsze spedzanie czasu. Inny w takiej sytuacji uschnie z frustracji, a odzyje w ruchu, emocjach, wyjazdach.

      W pewnym wieku nie wystarczy po prostu stac w kącie i być ładną, trzeba jeszcze podzialac, flirtowac, zachecac, „latac”, zeby zlowic jakis konkretny egzemplarz. A poniewaz w naszym spoleczenstwie kobiecie nie wolno wykazywac inicjatywy, to jest to postrzegane negatywnie.

      Co do nadmiernego ekstrawertyzmu, zaryzykuje jednak twierdzenie, że mimo wszystko jest to lepiej postrzegane niz bycie skrytym.

      A samo latanie ma gleboki sens. Lepiej samemu wybierac niz biernie czekac na bycie wybrana.
        • snakelilith Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 00:40
          simply_z napisała:

          > jest takie powiedzenie..pułapka na myszy nie biega za myszą..no ni niestety ale
          > ten " ekstrawertyzm" jak to ujęłaś pachnie desperacją, a tego faceci nie lubią
          > .

          Mądra kobieta nie bawi się w głupie pułapki, a przyjmuje strategię polującego kota. Najwyżej jak mysz jej nie zasmakuje, to podrzuci zdechłą komuś na wycieraczkę. I śmię wątpić, że wiesz co lubią faceci.
          • riki_i Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 11:21
            snakelilith napisała:

            > Mądra kobieta nie bawi się w głupie pułapki, a przyjmuje strategię polującego
            > kota.

            Odnośnie strategii polowania kobiet 40+ nie mam nic do powiedzenia, natomiast znałem taką jedną młodą i powabną, co miała sposób prosty. Upatrzonemu rokującemu gościowi dać dupy w zasadzie od razu i to nie jakimś szybkim numerkiem, tylko całonocnie. Facet był oszołomiony, bo oto taaaaka zdobycz proponuje mu wspólną noc po chwili znajomości. No więc dostawał seks, a potem... A potem już było giermkowanie. wink Seksu jak na lekarstwo, za to wymagania oraz życzenia rozliczne i obfite. Traf chciał, że kilku byłych facetów tej pani zgadało się na jej temat, no i ustalili, że metoda przynęty i podrywki na haczyk, u każdego z nich była taka sama. Ta pani była piękna i zawsze była obsługiwana przez mężczyzn.
                          • trampki-w-kwiatki Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 13:28
                            No ja nie wiem czy jestem dobra czy niedobra. Sama ze sobą nie spałam, nie mam też porównania do innych kobiet. Być może jestem beznadziejna, o czym może świadczyć to, że nikt się ze mną nie chciał żenić. Były mąż się zdecydował, bo go docisnęłam z powodów formalnych, sam z siebie to by się w życiu ze mną pewnie nie ożenił. Więc no.
                            • jolie Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 14:22
                              Nie pamiętam. Pewnie wtedy nie pracowałam zdalnie i nie siedziałam tyle na forum😀. Kojarzę, że większość wpisów jest od wyzwolonych, traktujących facetów rozrywkowo i oczywiście nieangażujących się - to biedni faceci skomlą o ślub.
                                      • trampki-w-kwiatki Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 21:21
                                        Gru na rację, to totalna mniejszość. Jak kiedyś jednej takiej radziłam, żeby sobie trochę pohasała bez zobowiązań, to mnie prawie zagryzły, że tak się nie da, że się na sto procent zakocha, że sobie krzywdę tym zrobi i tak dalej. Zaprawdę kilka takich głosów było, że da się, że też tak próbowały, że na to swoje plusy.
                                        Generalnie tradycja przeważa smile
                                        • jolie Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 21:55
                                          Cóż, z tym hasaniem bez zobowiązań i oczywiście oczekiwań to imo jest często tak, że jak się zagłębisz w temat, to okazuje się, że facet do hasania powinien być: wolny (i najlepiej bez innych zobowiązań), zafascynowany ematką na maksa, oczywiście inteligentny, namiętny itp., itd.... Czym to się różni od kandydata do związku, to nie wiem. Ale ok, przyjmuję, że są kobiety, które potrafią beztrosko hasać z żonatymi/zajętymi, bo chodzi tylko o seks (tak pisano na ematce, że żonaty bidulek to się nie będzie chciał żenić i dlatego takiego się szuka, to znaczy jakieś koleżanki z pracy takich żonatych szukały). Dla mnie to taka trochę ochrona ego i własnej samooceny jak nie wypali i gość się ulotni z tym oklepanym tekstem "ale przecież nic Ci nie obiecywałem". Żeby poczucie straty i zawiedzione nadzieje nie zeżarły (oczywiście mogę sądzić wg siebie, miałam zawsze problem z tym, że nie potrafiłam nie mieć oczekiwań, jak ktoś mi się podobał i uznałam, że jest fajny; jak nie wypaliło, to odchorowywałam takie nieudane relacje, nie potrafiłam udawać, że wcale mi nie zależało).
                                          • sumire Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 11:16
                                            jolie napisała:

                                            > Cóż, z tym hasaniem bez zobowiązań i oczywiście oczekiwań to imo jest często ta
                                            > k, że jak się zagłębisz w temat, to okazuje się, że facet do hasania powinien b
                                            > yć: wolny (i najlepiej bez innych zobowiązań), zafascynowany ematką na maksa, o
                                            > czywiście inteligentny, namiętny itp., itd.... Czym to się różni od kandydata d
                                            > o związku, to nie wiem. Ale ok, przyjmuję, że są kobiety, które potrafią beztro
                                            > sko hasać z żonatymi/zajętymi, bo chodzi tylko o seks (tak pisano na ematce, że
                                            > żonaty bidulek to się nie będzie chciał żenić i dlatego takiego się szuka, to
                                            > znaczy jakieś koleżanki z pracy takich żonatych szukały).

                                            Być może to jest kwestia środowiska, ale gdy jeszcze byłam wolna, to miałam wokół siebie sporo kobiet, które podchodziły do relacji damsko-męskich bardzo użytkowo i sama przez pewien czas też to robiłam. I myślę, że to nie jest nic dziwnego, że ma się jakieś oczekiwania, nawet jeśli ma to być niezobowiązujący układ - kiepsko chodzi się do łóżka z kimś, kto nas w ogóle nie pociąga albo jest głupi jak but. Chociaż z głupim też się da od biedy. Natomiast to, że ma się jakieś oczekiwania i nie chce się bzykać z pierwszym Ziutkiem napotkanym w tramwaju, nie jest równoznaczne z poszukiwaniem związku. Zdarza się tak, że niezobowiązujące hasanie koniec końców zmienia się w związek, jasne, u mnie tak było, ale to nie jest tak, że hasające kobiety to jakaś urban legend, a w rzeczywistości każda marzy o białej sukni i torcie weselnym.
                                            Kobiety, które celowały w żonatych, też znam.

                                            > Dla mnie to taka trochę ochrona ego i własnej samooceny jak nie wypali i gość się ulotni z tym oklep
                                            > anym tekstem "ale przecież nic Ci nie obiecywałem". Żeby poczucie straty i zawi
                                            > edzione nadzieje nie zeżarły

                                            U jednych tak, u innych nie.
                                            • jolie Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 11:29
                                              Ale możesz mi wyjaśnić, co oczekiwania mają wspólnego z białą suknią i tortem weselnym? Nie potrafisz bez lecenia stereotypami? Oczekiwania wg mnie - że będziemy w relacji z wyłącznością, że relacja będzie się rozwijać i że będziemy mieć ogólnie pojętą przyjemność z przebywania razem (nie tylko w łóżku), że będę mogła przy tym faceci być sobą. Oczywiście ja bardzo wcześnie wiedziałam, że chcę być matką, ale to nie oznacza, że poszukiwałam dawcy spermy. I jak takie oczekiwania zrealizować z gościem żonatym/zajętym/grającym na dwa fronty? I co to ma wspólnego ze ślubem? Nie rozumiem również, dlaczego zakładasz, że siedzisz w głowie swoich koleżanek i masz trafny wgląd w ich motywacje i emocje. Taki wgląd możesz mieć w siebie, nikogo innego.
                                              • sumire Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 12:40
                                                jolie napisała:

                                                > Ale możesz mi wyjaśnić, co oczekiwania mają wspólnego z białą suknią i tortem w
                                                > eselnym? Nie potrafisz bez lecenia stereotypami?

                                                Pszprszm.

                                                > Oczekiwania wg mnie - że będziemy w relacji z wyłącznością, że relacja będzie się rozwijać i że będziemy mieć
                                                > ogólnie pojętą przyjemność z przebywania razem (nie tylko w łóżku), że będę mogła przy tym faceci być sobą.

                                                No to są normalne oczekiwania, jakie ma się wobec osoby, z którą spędzamy czas. Przy czym ta wyłączność jest, powiedziałabym, dyskusyjna, bo oczekiwanie jej w sytuacji "friends with benefits" jest dość naiwne. Po obu stronach.

                                                > Nie rozumiem również, dlaczego zakładasz, że siedzisz w g
                                                > łowie swoich koleżanek i masz trafny wgląd w ich motywacje i emocje. Taki wgląd
                                                > możesz mieć w siebie, nikogo innego.

                                                Nigdzie nie twierdziłam, że siedzę w czyjejkolwiek głowie; po prostu bliskie mi kobiety znam od ponad 20 lat i wiem, jak wyglądały ich relacje z mężczyznami 10-15 lat temu i pamiętam, jak same otwarcie mówiły o tym, że w danym momencie nie zależy im na związku. Tak, wiem, mogły kłamać.
                                                • jolie Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 13:09
                                                  Wiem, że się nie dogadamy, bo ja jestem z innej bajki. W relacji fwb nigdy nie byłam, bo szkoda mi było czasu na coś takiego, bałabym się o zdrowie i na tyle znam siebie, że wiem, że fajnego faceta chciałabym szybko zmonopolizować, a nie się nim dzielić. Po co komplikować sobie w sumie proste sprawy. Pewnie kosztem tego były okresy samotności. A paraodks polega na tym, że bzykacze i panowie rozrywkowi zwracali mi dosyć często gitarę, też nie wiem po co, skoro są kobiety z luźnym podejściem.
                                          • trampki-w-kwiatki Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 11:40
                                            Nie wiem jak inni hasają, ja się na żadnych żonatych nie zapatrywałam. Nie interesują mnie sporty ekstremalne.
                                            Od związku różni się to wszystkim. Facet do hasania ma spełniać ułamek tych kryteriów, które spełniać ma kandydat na męża, więc przy szukaniu rozrywki ma się zwykle mniejsze oczekiwania. Każdy inaczej rozumie taką rozrywkową znajomość, dla mnie to były spotkania w wiadomym celu, bez zbędnych dyskusji, randek czy emocjonalnych zwierzeń. Po przekroczeniu tej granicy wchodzi się już na grząski teren okołozwiązkowy.
                                            Po co ludzie to robią? Właśnie dlatego, że w związku być akurat nie chcą, a samotne siedzenie w domu też im nie pasuje. Być może coś odreagowują, być może coś przeczekują, być może po prostu wykorzystują okazję, bo taką mają ochotę. Ktoś kto nie miał nigdy takiej potrzeby, a wiódł wyłącznie szczęśliwe życie związkowe, zupełnie tego nie zrozumie. I spoko. Ale gdy życie się komplikuje otwierają się zupełnie nowe tereny relacji międzyludzkich. Niektórzy z nich korzystają. Ot, cała filozofia.
                                            • jolie Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 11:46
                                              Osoby z pewnymi oczekiwaniami działają na zasadzie "wszystko albo nic" zatem to jest bardzo kosztowna emocjonalnie i życiowo strategia. Często z opcją pt. samotność. I nie ma nic wspólnego ze szczęśliwym życiem związkowym. Pomijam już, że nic nie jest dane na zawsze.
                                            • riki_i Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 12:04
                                              trampki-w-kwiatki napisała:

                                              > Nie wiem jak inni hasają, ja się na żadnych żonatych nie zapatrywałam. Nie inte
                                              > resują mnie sporty ekstremalne.
                                              > /... /Facet do hasania ma spełniać ułamek warunków /... / Każdy inaczej rozumie taką rozrywkową znajomość, d
                                              > la mnie to były spotkania w wiadomym celu, bez zbędnych dyskusji, randek czy em
                                              > ocjonalnych zwierzeń.

                                              Bardzo przepraszam, ale w myśl tego co napisałaś o "facecie do hasania", cóż ci niby miałby przeszkadzać fakt, że jest on żonaty???

                                              Przecież jeśli chodzi o "spotkania w wiadomym celu, bez zbędnych dyskusji, randek czy emocjonalnych zwierzeń" to liczy się wyłącznie jakość bzykania! Jesteś totalnie niekonsekwentna w swoich wypowiedziach.
                                                • trampki-w-kwiatki Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 14:20
                                                  jolie napisała:

                                                  > Wyjątkowo zgadzam się z tą niekonsekwencją. Dobry bzykacz, to dobry bzykacz. Pr
                                                  > zecież żona/narzeczona to jego problem, a telefon można wyłączyć.

                                                  Ty się zgadzasz, ja się nie zgadzam.
                                                  To, że ktoś jest w stanie wejść w relację typu fuck friends z kimś, za kogo niekoniecznie by wyszedł nie znaczy, że poszedłby do łóżka z każdym, nawet ze szmatławym zdrajcą. (No, chyba że żona o wszystkim wie i jest jej totalnie spoko, to do rozważenia).

                                                  Ja na przykład nie mam zamiaru wychodzić za mąż za mojego aktualnego partnera. To nie znaczy jednocześnie, że nie chcę z nim być ani że chcę się puszczać z kim popadnie.

                                                  Wybory ludzkie są po prostu różne i bardzo złożone, a nie takie zero - jedynkowe.
                                                  • jolie Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 14:30
                                                    Znowu niekonsekwencja - jeżeli nie zadaje się za dużo pytań w takich relacjach, to o żonie/innej kobiecie najzwyczajniej w świecie możesz nie zostać poinformowana. Co nie ma żadnego związku z jakością seksu z tym osobnikiem. Ty zakładasz, że ktoś taki będzie szczery na wstępie, a to może być gracz o wiele lepszy od Ciebie. A to, że nie chcesz wychodzić mąż mnie nie dziwi - to może być zwyczajnie niepraktyczne i komplikować sprawy spadkowe dziecku/dzieciom, też bym nie chciała mieć kolejnego męża po rozwodzie, na stówę. Po co? Pomijam, że nie sądzę, abym znalazła chętnego na ożenek, bo mam 3 dzieci. Do łóżka pewnie nie byłoby problemu, choć mam swoje lata, zatem może sobie schlebiam.
                                              • trampki-w-kwiatki Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 14:11

                                                > Bardzo przepraszam, ale w myśl tego co napisałaś o "facecie do hasania", cóż ci
                                                > niby miałby przeszkadzać fakt, że jest on żonaty???
                                                > Jesteś t
                                                > otalnie niekonsekwentna w swoich wypowiedziach.

                                                Bo mnie brzydzi i mierzi "żona mnie nie rozumie, wcale ze sobą nie śpimy".
                                                • pani_tau Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 15:18
                                                  Przypomniała mi się koleżanka że studiów, super atrakcyjna i inteligentna, do tego bardzo miła w taki sympatyczny sposób. Różni don juani ciągnęli do niej stadami a ona każdego obdarzała uprzejmą uwagą niezmiernie subtelnie dając do zrozumienia, że kto wie, kto wie, może jeśli dany don juan się postara to się spotkają w łóżku nie mając najmniejszego zamiaru tych zawoalowanych obietnic spełniać.
                                          • gru_z_gru Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 11:53
                                            Myślę, że to jest kwestia etapu/momentu w życiu. Gdybym teraz została sama to ostatnie na co bym miała ochotę to ładowanie się od razu w nowy związek. Więc interesowałoby mnie coś bez większych zobowiązań, co nie oznacza, że chciałabym się bzykać z kompletnym idiotą smile Z tego co widziałam u koleżanek to większość po rozstaniach/rozwodach miała taki etap. Część chciała wolnych, bo takie mają zasady, innym to było obojętne. I to, że nie idzie się do łóżka z pierwszym, jaki się nawinie nie oznacza, że wymagania są takie, jak do stalego związku. Namiętnośc to akurat mile widziana, wiadomo. Ale np. nie ma takiego znaczenia światopogląd, plany na życie, stosunek do posiadania dzieci itp.
                                            • trampki-w-kwiatki Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 14:16
                                              I to, że nie idzie się do łóżka z pierwszym, jak
                                              > i się nawinie nie oznacza, że wymagania są takie, jak do stalego związku. Namię
                                              > tnośc to akurat mile widziana, wiadomo. Ale np. nie ma takiego znaczenia świato
                                              > pogląd, plany na życie, stosunek do posiadania dzieci itp.

                                              Otóż to.
                                              Dlatego w takiej relacji nie zadaje się za dużo pytań. Lepiej za dużo nie wiedzieć, żeby się za szybko nie obrzydzić.
                                              Informacja o żonie to coś innego. To jak informacja o tym, że gościu jest karany za przestępstwo albo poszukiwany listem gończym, albo handluje bronią.
                                              To jest cecha z kategorii "nie po prostu nie". Totalny pussy blocker.
                      • riki_i Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 13:17
                        jolie napisała:

                        > Dobra w łóżku? Seksu później było "jak na lekarstwo". Ale pewnie miała duże zdo
                        > lności aktorskie.

                        Pokazała na początku co nieco, a potem broniła dostępu. Taka strategia.

                        BTW wg moich obserwacji nawet dość namiętne kobiety potrafią bez seksu obyć się dłuuugo. Nie to co facet, który jak się przyzwyczai do dobrego regularnego seksu, to potem po tygodniu odstawki chodzi wqrwiony po ścianach (jeśli mówimy o facetach względnie młodych i nieuzależnionych od porno).
        • sumire Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 09:58
          simply_z napisała:

          > jest takie powiedzenie..pułapka na myszy nie biega za myszą..no ni niestety ale
          > ten " ekstrawertyzm" jak to ujęłaś pachnie desperacją, a tego faceci nie lubią

          Jestem przekonana, że to powiedzenie wymyśliła stateczna matrona, która poślubiła swojego pierwszego i jedynego adoratora.
          A tak w ogóle to mit.
          • black_halo Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 13:05
            sumire napisała:

            > simply_z napisała:
            >
            > > jest takie powiedzenie..pułapka na myszy nie biega za myszą..no ni nieste
            > ty ale
            > > ten " ekstrawertyzm" jak to ujęłaś pachnie desperacją, a tego faceci nie
            > lubią
            >
            > Jestem przekonana, że to powiedzenie wymyśliła stateczna matrona, która poślubi
            > ła swojego pierwszego i jedynego adoratora.
            > A tak w ogóle to mit.

            Tez tak uwazam, powiedznie to wymyslily panie, ktorym w zyciu zabraklo odwagi, zeby siegnac po to na co mialy ochote i skonczyly panem, ktory za nimi latac zamiast z tym, ktory im sie naprawde podobal.
            • sumire Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 13:22
              black_halo napisała:

              > Tez tak uwazam, powiedznie to wymyslily panie, ktorym w zyciu zabraklo odwagi,
              > zeby siegnac po to na co mialy ochote i skonczyly panem, ktory za nimi latac za
              > miast z tym, ktory im sie naprawde podobal.

              No dokładnie.
              A poza tym to nieprawda, że mężczyzni tego nie lubią. Lubią lubią, każdy lubi czuć, że ktoś zabiega o jego uwagę smile Tylko że nam nie wypada gonić tej nieszczęsnej pułapki (bleh), a facetom przyznawać, że kobieca inicjatywa im się podoba.
              • black_halo Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 14:48
                To nawet nie o to chodzi. Moj maz nigdy nie zebralby sie na odwage, zeby zrobic krok w moim kierunku. Mielismy po 20 lat i on mial zerowe doswiadczenie z kobietami. Z kolei faceci, ktorzy za mna wtedy latali byli na moje oko "za bardzo obyci z kobietami" albo z jakiegos innego powodu mi nie pasowali. Wzielam co mi sie spodobalo i uwazam, ze to jest optymalne.
                    • jolie Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 25.06.20, 15:35
                      Śmieszne jest to, co piszesz. Naprawdę. Pachnie hipokryzją. Te kobiety, które tak są Ci solą w oku, bo księżniczkowały, mogą być bardzo zadowolone z adoratora, który za nimi latał. A 20 lat to bardzo wcześnie nawet w mojej ocenie (a mam nienowoczesne podejście) i siłą rzeczy doświadczenie w relacjach z innymi facetami masz małe (co nie jest niczym złym, jak w długoletnim związku wszystko gra).
      • hrabina_niczyja Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 00:08
        Latanie sensu nie ma, a jest wręcz oznaką zaburzeń. Jeszcze, żeby było warto za kimś latać. Ok, no dobra, warto się starać, ale nie latać. Natomiast łapanie każdego chętnego, fruwanie z randki na randkę z każdym kto albo proponuje albo się zgodzi normalne nie jest. Nie lubię siedzieć nadmiernie w domu, ale to nie oznacza, że codziennie umawiam się z kimś innym. I owszem, nie jest fajnie być samej i czasami człowiekowi smutno, ale jak się nie ma to co? W tydzień sobie wyczarować? Brać co podleci? To ja już wolę iść do kina.
          • hrabina_niczyja Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 00:23
            Ano to, że jakby normalny człowiek chciał codziennie spędzać wieczory na randkach to by zgłupiał i nabawił się nerwicy. W randkowaniu jako takim nic złego nie ma, ale latanie na randki z każdym kto tylko chce normalnym nie jest. I naprawdę mi oraz wielu moim koleżankom singielkom nie chce się marnować czasu na każdego kolesia, który równie dobrze może się okazać przygłupem i zmarnujesz godzinę jak nie lepiej. Podziękuję. Wolę jednak o ile już poświęcic swój czas na spotkanie z kimś kto wyda mi się jakoś interesujący, a nie dlatego, że chciał się umówić.
              • hrabina_niczyja Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 00:37
                A faceta szukałaś kiedy? No właśnie było to dawno, więc pojęcia nie masz ilu jest facetów aktualnie do wzięcia w dużym mieście, którzy wcale nie stoją na każdym rogu i nie czekają na chętna pannę i jeszcze w dodatku trzeba się na nich natknąć, jakoś umówić i muszą być interesujący. Uwielbiam takie wypowiedzi wieloletnich mężatek, które ostatnio na randce z kimś innym niż ich własny mąż były w wieku 20 lat. Tak, te Panie opisane biorą jak leci.
                • gru_z_gru Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 00:43
                  Nigdy nie szukałam, sami się znajdowali smile Wieloletnią mężatką nigdy nie byłam, ani nie byłam na ostatniej randce w wieku 20 lat. A jednocześnie nie żyję w próżni społecznej, mam koleżanki singielki i wiem, co to Tinder. I wiem,że umówienie się z kimś fajnym na randkę to nie jest rzecz niemożliwa.
                • ritual2019 Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 10:05
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > A faceta szukałaś kiedy? No właśnie było to dawno,

                  A ja szukalam na poczatku zeszlego roku, jestem po 40-tce I wiem jak to wyglada.
                  Umawianie sie na spotkania czy randki to nie jest branie jak leci, bo to tylko randka a nie zadne zobowiazanie. Robi sie wstepne rozeznanie ale trzeba sie z ta osoba spotkac przeciez. Co jest w tym zlego? Natezenie spotkan? To jest kwestia indywidualna, jednak obecnie kobiety sa bardziej aktywne I nawet jesli maja ochote o tym pisac na FB czy Insta to jest ich sprawa. Dlaczego to tak kluje inne kobiety? Wykazuja taka 'troskliwosc' o te biedne 'zaburzone' istoty a moze to poprostu zazdrosc? Tak, zaraz podniesie sir krzyk zaprzeczajacy ze to nie zazdrosc a ja uwazam ze owszem.
      • trampki-w-kwiatki Re: Skad sie bierze latanie za facetami? 24.06.20, 10:27
        Też prawda.
        Strasznie nas kłuje w oczy seksualność innych kobiet.
        Swoją drogą ciekawe czy to nie syndrom myślenia typu "takie latawice są zagrożeniem dla mojego wiernego misia". Coś jak niezapraszanie samotnych koleżanek na imprezy, w których uczestniczą nasi mężowie.

        Mnie tam mi grzeją mi ziębią cudze randki.
        Śmieszy mnie tylko taki fejsbukowy chlewik, jaki robi sobie tą rzeczona rozwódka, która jest inspiracją tego wątku. Ale to już inna sprawa.