Dodaj do ulubionych

Kupno mieszkania, czyli co szprzedający...

24.06.20, 20:07
mają nasrane w głowie.

Teściowa wróciła ze stanów, chce kupić mieszkanie możliwie blisko nas.
W zeszłym tygodniu oferta ze startową 350 tysi, dwa pokoje blok obok, miało pójść za 320 - laska 1,5 tygodnia od wystawienia mieszkania i tydzień przed wizytą u notariusza nagle rezygnuje, bo cytując pośredniczkę "Plany życiowe jej się zmieniły - a miała kupować dom i potrzebowała sprzedać szybko...
Drugi pacjent - sprzedaje taki sam metraż, też w bloku obok, ogłoszenie sprzed 4 dni, krzyczy 400 tysi za taki sam metraż, ok, oglądniemy potargujemy się i umawiamy się przez inną pośredniczkę na 30 czerwca na wizytę. A k... dzisiaj telefon od pośredniczki, że koleś startową podnosi do 415 tysi i ona z jego tonu wnioskuje, że on się zastanawia czy to mieszkanie sprzedać. Nosz k.rwa jakim zaburzonym śmieciem trzeba być, żeby angażować po pierwsze czas pośrednika (ok, ich praca, ich ryzyko), ale jakie trzeba mieć braki w teorii umysłu i empatii, żeby wystawiać ogłoszenie o sprzedaży mieszkania i po kilku dniach z niego zrezygnować.
Dalej szukam mieszkania dla dolarowej teściowej, ale sytuacja mi przypomniała o instytucji umowy notarialnej przedwstępnej z zadatkiem (czyli jak się wycofa sprzedający to buli dwa razy tyle co mu czy jej zapłaciłem w ramach tej umowy przedwstępnej).
A tak btw. - ma ktoś na sprzedaż 2 pokoje w bliskich okolicach Łepkowskiego/Majora w Krakowie?
Obserwuj wątek
        • konkurentka-pewnej-pani Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 24.06.20, 21:25
          A jakie to ma znaczenie, jaki rodzaj gramatyczny ma wiecha? Twój kolejny post tylko potwierdza, byle dmuchnięcie, a już ci się nasionka telepią. Melisę bym doradziła, ale też ma gramatyczny rodzaj żeński. Wódka również.

          Mieszkania nawet nie widziałeś, ale już żałujesz, że nie podpisałeś umowy przedwstępnej. Super pomysł, jak kilka mieszkań obejrzysz i stracisz zadatki, to może trochę cię to uspokoi.
            • aqua48 Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 24.06.20, 22:28
              hannibal_lectourer napisał:

              > ale ciotko tak czytaj ze zrozumieniem - to ja chciałem kupić mieszkanie i to sp
              > rzedająca się rozmyśliła i jak by była umowa przedwstępna z zadatkiem..

              To dlaczego nie podpisaliście takiej umowy? Tak przy okazji i taka umowa nie chroni przed odstąpieniem od sprzedaży. Sprzedający ma prawo się rozmyślić, ma też prawo wybrać sobie komu chce sprzedać swoją własność.
              • hannibal_lectourer Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 24.06.20, 23:15
                następna ciotka - czytaj ze zrozumieniem, nie chroni przed odstąpieniem od sprzedaży ale zapewnia dwukrotność zadatku jak się sprzedająca rozmyśli.. Szczególnie w takim przypadku, gdzie masz dogadany termin u notariusza i wymieniasz dolary po średnio korzystnym kursie bo pośredniczka sprzedającej się już umówiła na przyszły wtorek i nagle laska wyskakuje że jej się plany życiowe zmieniły - następnym razem nie będzie litości - jak ktoś wystawi mieszkanie i podpiszemy umowę z zadatkiem to choćby jego dzieci czy wnuki miały jeść szczaw z mirabelkami bo mu się sytuacja życiowa zmieniła to ściągniemy należną dwukrotność zadatku.
                • konkurentka-pewnej-pani Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 25.06.20, 00:12
                  Bratanku drogi, opisałeś dwa przypadki, z czego jeden, w którym umówiony byłeś na oglądanie mieszkania 30 czerwca. Może zaktualizuj sobie kalendarz, nie wiem, co ci pokazuje, że się tak miotasz, ale dziś jest 24 czerwca. No, po północy jest, 25 czerwca.

                  Cieszę się, ze tak daleko ode mnie mieszkasz, bo jeszcze byśmy się przypadkiem spotykali zawodowo czy jakoś ( na pewno nie towarzysko!), a ja takich niestabilnych nie lubię.
                    • ritual2019 Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 26.06.20, 09:26
                      hannibal_lectourer napisał:

                      > No byliśmy umówieni na oglądanie 30, ale przedwczoraj pośrednik zadzwoniła, że
                      > gość podwyższa cenę i w ogóle to się zastanawia czy to mieszkanie sprzedawać. W
                      > którym miejscu nie umiesz czytać ze zrozumieniem?

                      Rozumiem frustracje ale z drugiej strony dobrze ze poinformowal posrednika bo wiecie zeby sobie darowac tego sprzedajacego.
                • aqua48 Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 25.06.20, 12:35
                  hannibal_lectourer napisał:

                  > następna ciotka - czytaj ze zrozumieniem, nie chroni przed odstąpieniem od sprz
                  > edaży ale zapewnia dwukrotność zadatku jak się sprzedająca rozmyśli..

                  Sam jesteś dziadzio. Trzeba jeszcze ściągnąć ten podwójny zadatek...A to wcale nie jest takie oczywiste, szybkie i łatwe jeśli ktoś się miga lub jest ewidentnym oszustem a TY już masz inne mieszkanie na oku i akurat tej sumy ci brakuje. Dwa razy udało mi się odzyskać jedynie to co zapłaciłam.. I byłam z tego powodu niezwykle szczęśliwa że w ogóle.
                    • hannibal_lectourer Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 25.06.20, 20:12
                      No dokładnie, ale najpierw wezwanie do zapłaty, potem wyrok nakazowy na początek, jak się odwoła to zwykła rozprawa kupujący z wpłaconym zadatkiem (potwierdzone notarialnie) vs sprzedająca. Po oczywistym wyroku na korzyść kupującego wskazujemy komornikowi składnik majątku sprzedającej, z którego ma odzyskać podwojoną kwotę zadatku - tu akurat to mieszkanie wystawione na sprzedaż.
                      Zakładam, że księgi i obciążenia rzeczonego mieszkania zostały zbadane przez pośrednika, skoro za tydzień mieliśmy finalizować transakcję u notariusza i miała mieć wszystkie papiery - w końcu licencjonowana...
                  • hannibal_lectourer Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 25.06.20, 20:43
                    Ale ja lubię moją teściową, rodziców mam blok obok, babkę ze strony ojca 500 metrów. A teściowa - kobita 30 lat w stanach robiła za opiekunkę starych, umierających ludzi, życie zna, złudzeń nie ma jak może wyglądać jej koniec - także jest przyjazna, piwko możemy wypić, dzieciaka wzięła na wakacje w okolice Wrocławia (a ostatnio go widziała jak miał 1,5 roku jak partnerka moja poleciała do stanów na wizytę) i sobie radzi ( i przy tym co chwilę wspomina jakie to grzeczne dziecko - się naoglądała hamerykańskich dzieci...), od 1 lipca razem jedziemy do Tylmanowej na wakacje - łaziliśmy po Krakowie, nocowała u nas. To jest raczej typ kobiety - dajcie mi się zajmować wnukiem póki mogę - a nie typ teściowej wpieprzającej się w czyjeś życie. Po prostu dla naszej z partnerką wygody szukamy mieszkania jak najbliżej, bo jej może być od pewnego momentu potrzebna pomoc - a wiem jak to wygląda z moją babką i ojcem - niby 500 metrów ale problem jest jak w wieku 70 lat pracujesz bo pis ci ograniczył emeryturę bo sbecja w czasie stanu wojennego tajnym (według sądu) rozkazem wcieliła wszystkie wydziały łączności MO w swoje struktury. A dla czego ojciec skończył po studiach na UP w Krakowie i dla czego nie mógł być nauczycielem to chyba gdzieś na ematce już pisałem.
                      • hannibal_lectourer Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 25.06.20, 23:13
                        No właśnie nie - pomagała po drodze komu mogła, ze względu na zdrowie nie pracowała w stanach przez ostatnie dwa lata i żyła z oszczędności. Stąd te 300 tysi na mieszkanie bo jeszcze nie zna wysokości swojej emerytury z social security (kilka dni temu był o tym wątek) - w poniedziałek im wysyłałem skan metryki bo sobie zażyczyli telefonicznie z ambasady, po tym jak centrum w Baltimore zaczęło rozpatrywać wniosek.
                        Jakbym był łasy na dolary to bym popierał jej siostrę z Wrocławia , że tam powinna sobie kupić mieszkanie. I ciągnąłbym kasę na wnuczka. A że laska (70 lat) chce się zająć dzieciem (8lat w maju) To szukam mieszkania blisko nas, żeby miała okazję, póki wnuczek nie dorośnie na tyle, że nie będzie opieki potrzebował. Ale jak już nie będzie potrzebował opieki to po prostu wpadnie do niej co jakiś czas bo blisko..
      • igor.pukajew Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 25.06.20, 10:53
        Dupa szaleje.
        "Niespodzianka, jaką przygotował nam rok 2020 z pewnością zmieni bardzo dużo w naszej rzeczywistości. Jak ciężko zmiany odchorować będzie musiał rynek nieruchomości pokażą najbliższe miesiące. Kryzys wywołany COVID-19 wyhamował obserwowany od kilku lat w naszym kraju wzrost cen nieruchomości i ostudził popyt."

        Czytaj więcej na biznes.interia.pl/nieruchomosci/news-czy-nieruchomosci-to-dzis-dobry-kierunek-inwestycyjny,nId,4572752
        • hannibal_lectourer Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 25.06.20, 20:49
          No właśnie ja mieszkam w atrakcyjnej lokalizacji i oferty szaleją. Kilometr , 1,5 dalej w każdą stronę już są dwupokojowe na 40 metrach za 300000, a tu kawalerki wystawiają po 12000 za metr i są chętni. Precyzując - blisko siedziby spółdzielni Prądnik Czerwony w Krakowie - tak ze 100 metrów na północ.
      • hannibal_lectourer Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 24.06.20, 21:03
        Ale jedna opuściła z 350 na 320 bo potrzebowała szybko sprzedać a jedyną ofertę wcześniejszą od mojej miała na 315 i to z czasem potrzebnym na uzyskanie promesy kredytowej, a my płaciliśmy od ręki. A ten drugi koleś to odlot. Za 415 tysi to mamy ulicę obok 3 pokoje z oddzielną kuchnią. Ale się z kredytowaniem wstrzymujemy, aż będziemy wiedzieli ile teściowa będzie miała tej emerytury z social security. Na razie po ponownie wypełnionym wniosku sprawa trafiła do centrum SS w Boltimore i warszawska ambasada się odezwała o skan metryki/skróconego aktu urodzenia - wysłaliśmy wczoraj, a rozpatrzenia się spodziewamy do dwóch miesięcy. A jak się dowiadywała w biurze ss w chicago to jej mówili, że wypełnia w Polsce kwity online w warszawskiej ambasadzie i po 10 dniach ma przelew - tylko coś nie zabanglało , a info o potrzebie dostarczenia metryki nie ma nawet w oryginalnym kwestionariuszu centrali social security w Boltimore .
      • hannibal_lectourer Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 24.06.20, 21:13
        No i owszem, dla tego pisałem, że mi się przypomniała instytucja zadatku - jak taki czy taka chętna do sprzedania mieszkania to na pewno podpisze notarialną umowę przedwstępną z zadatkiem i jak zrezygnuje, to będę o dwukrotność zadatku do przodu, choćby komornik miał to ściągać z kasy jaką uzyska ze sprzedaży przedmiotowego mieszkania i choćbym ja je miał kupić na licytacji komorniczej.
          • hannibal_lectourer Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 25.06.20, 20:58
            No ale ta Pani była zdecydowana sprzedać to mieszkanie bo była na kupnie domu. Wystawiła za 350 tysi, miała chętnego przy 5 oglądających mieszkanie, za 315 i musiałaby czekać na promesę kredytową a my zaproponowaliśmy 320 gotówką i się zgodziła. Także nie sądzę, żeby akurat w czasie kiedy na szybko sprzedawała mieszkanie miała coś przeciwko umowie notarialnej - jakby się uparła to by była zaliczka a nie zadatek. A co jej się w życiu zmieniło to już nie wiem - mogę zgadywać - ktoś umarł, zaszła w ciążę, ktoś ją z tym domem w h..ja zrobił i też się rozmyslił...
            • ritual2019 Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 26.06.20, 09:10
              Rozumiem frustracje tym ze sprzedajaca zmienila zdanie ale ma do tego prawo. W waszym przypadku nie poniesliscie zadnych kosztow wiec nie ma problemu. Natomiast tego rodzaju umowa jest zwyczajnie niekorzystna dla sprzedajacego dlatego jak napisalam nie wiem kto zgodzilby sie na cos takiego. Rozumiem ze partcypowanie w kosztach poniesionych przez kupujacego jest sensowne w takim przypadku ale chyba nie obowiazkowe.
                  • hannibal_lectourer Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 27.06.20, 21:39
                    Ale mnie nawet nie było przy oglądaniu mieszkania - była zainteresowana teściowa, moja kobita i mój ojciec, który w targowanie umie bo po przebarwieniach na kontaktach (szczególnie w łazience) umie rozpoznać czy czterdziestoletnia instalacja elektryczna na alu jest do wymiany. Z drugiej strony to nie byli "ci ludzie" sprzedający mieszkanie - a pośredniczka z agencji. Która po wszystkim też wtopę zaliczyła jak się wzięła za załatwianie dokumentacji i nowego lokum dla aktualnych lokatorów, żebyśmy mogli przed pojechaniem do notariusza zobaczyć _puste_ mieszkanie bez mebli w pokojach, a po przelewie i podpisaniu umowy notarialnej wymienić zamki w drzwiach. Czytaj ze zrozumieniem. Jeszcze raz jak dla pięciolatka - laska wystawia za 350 mieszkanie (i jej się śpieszy bo jest na kupnie domu), ma 5 oglądających, z czego zostaje dwóch chętnych, jeden za 315 i z czasem oczekiwania na promesę kredytową i my, za 320 płatne gotówką.
                    Już za sam czas, jaki włożyłem w komunikację z pośredniczką na temat sytuacji prawnej mieszkania i lokatorów mam prawo nazwać szmatą dziunię, która w ciągu tygodnia jest na kupnie domu i szybko sprzedaje mieszkanie i w ciągu tego tygodnia się rozmyśla.
                    link do oferty - www.olx.pl/oferta/majora-2-pokoje-1-pietro-CID3-IDFmStq.html#8d068b51e3
                • ritual2019 Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 27.06.20, 13:11
                  hannibal_lectourer napisał:

                  > Ależ kosztem jest czas, jaki zmarnowaliśmy na interesowanie się jej ofertą. W t
                  > ym czasie mógłbym sobie czytać książkę czy iść z teściową na piwo. Stąd nazywam
                  > ją szmatą.

                  Wiesz zakupy pochlaniaja czas i nie gwarantuja ze sie cos kupi, to juz pownienes wiedziec, nie urodziles sie wczoraj.
                  A obelgi jakich uzywasz swiadzca tylko o tobie.
    • volta2 Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 24.06.20, 21:17
      Standardowe zachowanie sprzedającego mające podbić cenę. Ileż to ja telefon ów odebrałam, że zgłosił się ktoś inny i cena zawsze skakała o dychę w górę. A ja na to zawsze ze spokojem odpowiadałam, że ja się licytować nie będę i powodzenia. Przy mieszkanku, które kupiłam mimo iż ktoś już pędził i kupował odparłam, że wieczorem zadzwonię i spytam, czy aktualne po mojej cenie. I patrz, aktualne było.
    • iwoniaw Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 24.06.20, 21:33
      Cóż, jest obok wątek o tym, że czasem usłyszawszy jakiegoś człowieka należy wiać, a nie zastanawiać się, czy nie przesadzamy z reakcją. Ludzie mają na zbyciu chodliwy towar, za który kasę dostaną tak czy owak, nie muszą sprzedawć komuś, kto zachowuje się w sposób sugerujący co najmniej silne niezrównoważenie.
    • odnawialna Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 24.06.20, 22:25
      Matko, to ja chyba miałam wyjątkowe szczęście. Bardzo uczciwy facet sprzedawał. Wszystko załatwiliśmy na buzię, uprzejmie, mało, że sobie wzajemnie kasy nie wpychaliśmy smile Ja się nie targowałam, bo mieszkanie dokładnie tam, gdzie chciałam i cena jak za lokal do remontu, a wcale do remontu nie był, wystarczyło ściany odmalować. Sprzedawca mówił szczerze, że byli inni kupujący, ale oferowali 5% mniej i jeszcze kredyt niepewny, coś o krakowskim targu, ja, że nie będziemy się targować o tys. zł przy takiej kwocie, suma summarum sam z siebie opuścił na podatek pcc i jeszcze chciał mi notariusza załatwić. Aż zaczynałam być podejrzliwa smile ale nie, umówiliśmy się u mojego notariusza, facet sporządził wszystkie protokoły przekazania, zaświadczenia, wyliczone klucze, przedstawił mnie sąsiadom, administratorce, no złoto człowiek smile A mieszkanie jest super, tak ja myślałam, że będzie.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 25.06.20, 01:22
      Jak kupujesz za gotówkę to podpisuje się akt na gotowo i tak nawet do przedwstępnej musisz mieć wszystko sprawdzone, żebyś to później ty nie buliła że się rozmyślasz.
      Umowę przedwstępną to się zawiera przeważnie, gdy kredytujesz mieszkanie i po prostu nie jesteś w stanie zapłacić za mieszkanie jutro. Albo jak jest jakiś burdel typu nie ma przeprowadzonego postępowania spadkowego a wiadomo że to mieszkanie jest jedynej córki a tobie zależy na tym lokum albo jakiś burdel w hipotekach - koleżanka właśnie prostuje do aktu takie wpisy, bo nagle wyszło, że w KW są niepowykreślane hipoteki popłacone 40 lat temu czy jakieś dożywocia na pra pra babkę.
    • yuka12 Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 25.06.20, 11:15
      Przypomniały się mi przepoje z kupnem mieszkania prawie 20 lat temu 😁. Czego to nie mieliśmy - oszusta próbującego sprzedać nie swoje mieszkanie (na ukradziony do - zeznawałam potem na komisariacie jako świadek), mieszkanie na kredyt, mieszkanie o nieuregulowanej własności, właściciel podbijający cenę też był oraz taki, który wycował się na dzień przed wizytą u notariusza. Ostatecznie kupiliśmy mieszkanie niekoniecznie w początkowo wymarzonej lokalizacji ale świetnej do założenia rodziny, od sympatycznej i bezproblemowej rodziny, która poszła nam na rękę np. dając kluczyki do domu zaraz po podpisaniu umowy przedwstępnej.
    • zlota.ptaszyna Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 25.06.20, 15:53
      Jejku co za dziwactwo, naprawde chcesz aeby tsciowa mieszkala niemalze w twojej sypialni?
      Moze tak steruj sprawa zeby za nic nie znalazla kolo was ale w sasiednim miasteczku?

      Serio masz ochote mieszkac jak na karnej kolonii, widac juz I tak ze jestes znerwicowany a co dopiero jak dojda uwagi i krytyka od "mamusi"....
    • anorektycznazdzira Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 26.06.20, 08:01
      Dokładnie właśnie takie doświadczenia, tylko w innym mieście, mają dwie bliskie mi osoby, które ostatnio szukały mieszkania na rynku wtórnym. Obie po około roku szarpania się i takich zwrotów akcji jak piszesz:
      - a to ja jednak tego nie sprzedaję
      - ale cena jednak nie taka tylko wyższa
      - ale w sumie to mi się plany zmieniły
      - nie mówiłem, ale papiery się nie zgadzają w ogóle, to sobie wyprostujecie jak już będziecie miszkać
      - [oraz całkowite zniknięcie i nieodbieranie telefonu]

      obie kupiły nowe od developera.
      Tyle.
      • igor.pukajew Re: Kupno mieszkania, czyli co szprzedający... 26.06.20, 10:25
        anorektycznazdzira napisała:

        > Dokładnie właśnie takie doświadczenia, tylko w innym mieście, mają dwie bliskie
        > mi osoby, które ostatnio szukały mieszkania na rynku wtórnym. Obie po około ro
        > ku szarpania się i takich zwrotów akcji jak piszesz:
        > - a to ja jednak tego nie sprzedaję
        > - ale cena jednak nie taka tylko wyższa
        > - ale w sumie to mi się plany zmieniły
        > - nie mówiłem, ale papiery się nie zgadzają w ogóle, to sobie wyprostujecie jak
        > już będziecie miszkać
        > - [oraz całkowite zniknięcie i nieodbieranie telefonu]
        >
        > obie kupiły nowe od developera.
        > Tyle.

        Ciekawe. Domy czy mieszkania kupiły?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka