Dodaj do ulubionych

Małomiasteczkowa mentalność.

25.06.20, 13:11
Niby wiem co to ale ... przykładów potrzebuję smile
Podajcie jakieś. Co dla Was kryje się pod w/w hasłem?
Obserwuj wątek
            • a23a23 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 13:50
              A do czego jest potrzebny ten "small talk"?
              Jak kupowałam mieszkanie, to ostatnie czego szukałam to "mała znająca się wspólnota, prowadząca intensywne życie sąsiedzkie". Ja z frakcji "mój dom moją twierdzą" i poza jakimiś naprawdę wyjątkami spotykam się z ludźmi na mieście. I to jest coś, czego mi w "małomiasteczkowych klimatach" bardzo brakuje.
              • ritual2019 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 14:22
                a23a23 napisała:

                > A do czego jest potrzebny ten "small talk"?
                > Jak kupowałam mieszkanie, to ostatnie czego szukałam to "mała znająca się wspól
                > nota, prowadząca intensywne życie sąsiedzkie".

                Small talk a wspolnota prowadzaca intensywne zycie sasiedzkie to nie to samo. Do czego jest potrzebny small talk? Moze nie byc do niczego np tobie ale ja lubie pogadac chwile z sasiadami gdy ich widze, bo to mile i nic nie kosztuje. Jesli dodatkowo kliknie I sie zaprzyjaznimy to tym lepiej.
                Mieszkam w duzym miescie.
                • a23a23 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 15:13
                  ritual2019 napisał(a):


                  > Moze nie byc do niczego np tobie ale ja lubi
                  > e pogadac chwile z sasiadami gdy ich widze, bo to mile i nic nie kosztuje. Jes
                  > li dodatkowo kliknie I sie zaprzyjaznimy to tym lepiej.
                  > Mieszkam w duzym miescie.

                  No cóż, a ja nie lubię smile taki typowy small talk uważam za stratę czasu i energii, wystarczy mi, że muszę się do niego zmuszać w pracy i w oficjalnych sytuacjach. w życiu prywatnym chcę być po prostu niewidzialna i duże miasto mi to właśnie zapewnia (a przynajmniej - daje poczucie, że mi to zapewnia).
                  wizją z koszmarów jest dla mnie pani sprzedawczyni ze sklepiku osiedlowego, która pamięta który chleb kupuję i pamięta, że przychodzę o 7.30 albo pan w knajpce na rogu, który niepytany wie, że lubię espresso bez cukru.
                  a już zagadujący sąsiedzi to kolejny krąg piekieł smile
                    • a23a23 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 16:24
                      ritual2019 napisał(a):

                      > Niektorzy sa skrajnymi introwertykami, dla takich osob to najlepsza jest praca
                      > z domu, dom na odludziu a zakupy dowozone raz na miesiac i zostawiane pod drzwi
                      > ami.

                      W moim przypadku niekoniecznie, po prostu cenię sobie jasne wyznaczanie granic i nie potrzebuję fraternizować się ze wszystkimi. Tak, zakupy online, nie muszą być zostawione pod drzwiami bo nie mam fobii społecznej i potrafię odebrać je od dostawcy, ale nie mam potrzeby rozmawiania z nim o korkach w mieście i aktualnej pogodzie. Nie lubię nachalnych sprzedawczyń w sklepach, które koniecznie chcą mi pomóc.
                      Lubię pracę z domu, kiedy muszę sama rozwiązać jakiś problem. I jednocześnie lubię nasze burze mózgów, kiedy w pracy wspólnie ogarniamy jakieś działanie. Ale przy okazji bardzo nie lubię, że kiedy do tej pracy wchodzę to z recepcjonistką wymagałoby się, żeby uprawiać jakiś small talk w oczekiwaniu np. na aktywację karty i nie lubię, kiedy z szefem wszystkich szefów w windzie muszę rozmawiać o głupotach (za to uwielbiam z nim rozmawiać merytorycznie w trakcie spotkań dotyczących konkretnych projektów).
                      Ludzie są różni i właśnie to w tym wszytskim jest fajne smile
                      • ritual2019 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 18:24
                        a23a23 napisała:

                        >Nie lubię nachalnych sprzedawczyń w sklepach, które koniecznie chcą mi pomóc.

                        Na nachalnych sprzedawcow mozna trafic w sklepach w wielkich miastach tak jak na nienachlanych w malych miasteczkach. To jak z ta kawa, w duzym miescie tez pamietaja klientow mozna oczywiscie pic kawe w roznych kawiarniach ale ich w koncu zabraknie...
                        A fakty sa takie ze nie musisz z nikim uprawiac zadnych small talk o glupotach jesli nie masz na to ochoty. Oczywiscie ze moga ci przykleic etykiete mrukliwa ale to zarowno w duzym miescie jak i malym miasteczku.
                        • a23a23 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 18:42
                          ritual2019 napisał(a):

                          > a23a23 napisała:
                          >
                          > >Nie lubię nachalnych sprzedawczyń w sklepach, które koniecznie chcą mi pom
                          > óc.
                          >
                          > Na nachalnych sprzedawcow mozna trafic w sklepach w wielkich miastach tak jak n
                          > a nienachlanych w malych miasteczkach.

                          Po pierwsze, to była odpowiedź na sugestię, że skoro nie lubię small talków, to powinnam wszystko przez internet załatwiać (w tym zakupy) i pracowac z domu. Więc napisałam, że tak - wolę część zakupów robić online, bo np. nachalność sprzedawców mi przeszkadza. Tyle dot. odpowiedzić.
                          Natomiast w temacie - nachalność sprzedawców, którzy "ciebie kojarzą" jest inna, niż takich pierwszy raz spotkanych. "A bo zawsze te kajzerki, to może teraz grahamki? bo ciocia Basia (wiesz, ta Twoja krewna) mówiła, że lubisz pomidorki to by pasowało".

                          > To jak z ta kawa, w duzym miescie tez pa
                          > mietaja klientow mozna oczywiscie pic kawe w roznych kawiarniach ale ich w konc
                          > u zabraknie...

                          Po pierwsze, pytanie dotyczyło "małomiasteczkowej mentalności" i jednak wtrącanie się w czyjsć życie to (przynajmniej stereotypowo) nie jest domena dużego miasta. I jednak jak masz jedną knajpę i ograniczone pole wyboru, to chodzisz tam częściej, jesteś jednym z mniejszej liczby klientów i siłą rzeczy bardziej możesz być zapamiętany. Ale bardziej - w jednym miejsach nawet jeśli Cię rozpoznają, to nie dają tego po sobie poznać. W innych masz lowialną baristkę, która za cel wybrała sobie stworzenie "najbardziej przyjaznej i rodzinnej atmosfery" i wręcz pokazuje jak to bardzo Cię pamięta. I w dużym mieście możesz wybierac między tym, co Ci pasuje (ja pójdę tam gdzie anonimoweo, Ty gdzie "rodzinnie i przyjaźnie"). W mniejszym często wyboru nie masz.

                          > A fakty sa takie ze nie musisz z nikim uprawiac zadnych small talk o glupotach
                          > jesli nie masz na to ochoty. Oczywiscie ze moga ci przykleic etykiete mrukliwa
                          > ale to zarowno w duzym miescie jak i malym miasteczku.

                          Nie muszę, ale jeśli wszyscy na około to robią, to siłą rzeczy bycie odmiennym powoduje że się wyróżniasz. Jak każdy sąsiad Cię zagaduje, to nawet jak nie odpowiadasz, to musisz tego słuchać. Jak w klatce jest 8 mieszkań, to siłą rzeczy inaczej niż jak jest 80, z czego połowa wynajmowanych i nikt nawet nie kojarzy kto sąsiad, a kto dostawca pizzy (jeśli nie ma akurat pizzy przy sobie).
                          • ritual2019 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 19:14
                            a23a23 napisała:


                            > Po pierwsze, pytanie dotyczyło "małomiasteczkowej mentalności" i jednak wtrącanie się w czyjsć życie to (przynajmniej stereotypowo) nie jest domena dużego mia
                            > sta. I jednak jak masz jedną knajpę i ograniczone pole wyboru, to chodzisz tam
                            > częściej, jesteś jednym z mniejszej liczby klientów i siłą rzeczy bardziej może


                            Co to ma wspolnego z wtracaniem sie w cudze zycie? To jest tylko kwestia wyznaczania granic. Tak samo jak sie small talks czasem sie nie ma ochoty I ludzie to czesto wyczuwaja, sami daja spokoj. A na osoby nachalne mozna trafic tak w malych jak i duzych miastach. W duzych miastach tam gdzie sie mieszka zazwyczaj nie jest sie bardzo anonimowym. Ja mieszkam w wielkim miescie ale do pubu, restauracji, sklepu na rogu ( potoczne okreslenie malego sklepu) chodze bardzo czesto lokalnie I tam mnie znaja, niekoniecznie imie ale z widzenia.


                            > Nie muszę, ale jeśli wszyscy na około to robią, to siłą rzeczy bycie odmiennym
                            > powoduje że się wyróżniasz. Jak każdy sąsiad Cię zagaduje, to nawet jak nie odp
                            > owiadasz, to musisz tego słuchać. Jak w klatce jest 8 mieszkań, to siłą rzeczy
                            > inaczej niż jak jest 80, z czego połowa wynajmowanych i nikt nawet nie kojarzy
                            > kto sąsiad, a kto dostawca pizzy (jeśli nie ma akurat pizzy przy sobie).

                            Nigdy wszyscy na raz nie wychodza i nie rozmawiaja, ludzie jednak maja swoje zycie. Small talk sa niezobowiazujace, nic nie kosztuja a jest to poprostu mile.
                            Ja mam domy wokol I czasem z sasiadami sie tylko pozdrawiamy a czasem cos tam zagadamy, jednak zazwyczaj w ogole sie nie widujemy.
                      • ritual2019 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 18:25
                        natalia.nat napisała:

                        > Bo jak nie ma się ochoty i potrzeby rozmawiać z obcym człowiekiem na klatce, to
                        > jest się od razu skrajnym introwertykiem. Nie ma już nic pośrodku.

                        Nie, nie gdy sie nie ma ochoty rozmawiac czy tam zmienic kilka slow a wtedy gdy min takie sytuacje okresla sie pieklem czy koszmarem.
                        • a23a23 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 18:32
                          ritual2019 napisał(a):

                          > natalia.nat napisała:
                          >
                          > > Bo jak nie ma się ochoty i potrzeby rozmawiać z obcym człowiekiem na klat
                          > ce, to
                          > > jest się od razu skrajnym introwertykiem. Nie ma już nic pośrodku.
                          >
                          > Nie, nie gdy sie nie ma ochoty rozmawiac czy tam zmienic kilka slow a wtedy gdy
                          > min takie sytuacje okresla sie pieklem czy koszmarem.

                          Kurde, serio? big_grin naprawdę, drobne przerysowanie powoduje że widzisz mnie w tej sytuacji jako skuloną babuleńkę z garścią tabletek, która przemyka pod ścianą bloku żeby sąsiada nie spotkać? big_grin
                          • ritual2019 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 18:42
                            a23a23 napisała:


                            > Kurde, serio? big_grin naprawdę, drobne przerysowanie powoduje że widzisz mnie w tej
                            > sytuacji jako skuloną babuleńkę z garścią tabletek, która przemyka pod ścianą b
                            > loku żeby sąsiada nie spotkać? big_grin

                            🤣🤣 ty chyba nie potrafisz inaczej jak skrajnie wyolbrzymiac co nazywasz drobnym przerysowaniem
                            • a23a23 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 18:48
                              ritual2019 napisał(a):



                              > 🤣🤣 ty chyba nie potrafisz inaczej jak skrajnie wyolbrzymiac co nazywasz drobn
                              > ym przerysowaniem

                              No, nie potrafię big_grin wiesz, takie niedostosowanie społeczne big_grin
                              Ale żeby powszechnie używane określenia (koszmar, kolejny krąg piekieł etc.) aż tak Cię zmylił, no nie pomyślałabym. A myślałam, że to ja nie umiem ironii i hiperbolii odczytywać i że mam kiepskie poczucie humoru...
                  • z_lasu Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 15:49
                    > wizją z koszmarów jest dla mnie pani sprzedawczyni ze sklepiku osiedlowego, która
                    > pamięta który chleb kupuję i pamięta, że przychodzę o 7.30 albo pan w knajpce na rogu,
                    > który niepytany wie, że lubię espresso bez cukru.

                    Ale wiesz, że w dużym mieście jeśli kupujesz zawsze ten sam chleb o tej samej porze to też pani Cię zapamięta? I tak jak rozumiem, że nie każdy musi lubić pomidorową, tak "wizja z koszmaru" mnie zdumiała. Na czym niby ten koszmar polega?
                    • a23a23 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 16:14
                      z_lasu napisała:


                      > Ale wiesz, że w dużym mieście jeśli kupujesz zawsze ten sam chleb o tej samej p
                      > orze to też pani Cię zapamięta?

                      Tylko mam wrażenie, że "duże miasto" jednak trochę ogranicza takie sytuacje. Bo po pierwsze, jednak nie zawsze chodzi się do tego samego sklepu (bo to nie jeden w okolicy), a po drugie - jest mniejsza ochota do takich "small talków", tzn nawet jeśli pamięta, to na zagaduje. A nawet jeśli któraś z pań sprzedawczyń jest zbyt w takich sytacjach chętna do rozmowy, to wystarczy zmienić sklep (bo w okolicy jest multum innych).

                      > I tak jak rozumiem, że nie każdy musi lubić pom
                      > idorową, tak "wizja z koszmaru" mnie zdumiała. Na czym niby ten koszmar polega?

                      Ludzie są różni. Ja nie lubię sytuacji, w których muszę wchodzić z obcymi ludźmi w "small talki", nie lubię sytuacji, w których "czuję się rozpoznana", nie mam potrzeby posiadania "zaprzyjaźnionego warzywniaka" ani "mojej knajpki na rogu". Lubię anonimowość, lubię czyste sytuacje w których to ja decyduję w którym momencie wychodzę ze swojej prywatnej bańki i idę na imprezę integracyjną, na której mam ochotę poznać wszystkich, którzy też przyszli. Po czym wychodzę z tej imprezy i chcę się przełączyć na "tryb incognito".
                      • z_lasu Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 17:12
                        Niechęć do small talków rozumiem, podobnie jak niechęć do wychodzenia poza sytuacje sformalizowane. Mam jednak wrażenie, że demonizujesz "bycie rozpoznawaną". Pani w piekarni rozpoznaje Cię jako "tą, co kupuje grahamki" i nic poza tym. W żaden sposób nie ingeruje to w Twoją sferę osobistą. I nie implikuje automatycznie small talku.
                        • a23a23 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 17:16
                          z_lasu napisała:

                          > Niechęć do small talków rozumiem, podobnie jak niechęć do wychodzenia poza sytu
                          > acje sformalizowane. Mam jednak wrażenie, że demonizujesz "bycie rozpoznawaną".
                          > Pani w piekarni rozpoznaje Cię jako "tą, co kupuje grahamki" i nic poza tym. W
                          > żaden sposób nie ingeruje to w Twoją sferę osobistą. I nie implikuje automatyc
                          > znie small talku.

                          Bardzo często jednak tak. Bo zaczyna się od "ooo, tak bardzo lubi pani grahamki, a wie pani moja córka też lubi" i płynnie przechodzimy do próby wciśnięcia kajzerek, bo skoro jej córka lubi, to może ja też (częściej spotykane w miejszych sklepach, gdzie właściciel jest jednocześnie sprzedawcą albo jeśli sprzedawca na prowizji).
                          I może rzeczywiście demonizuję, a to wszystko wynika z tego, że różnej maści spece od aktywnej sprzedaży nauczyli akwizytorów i sprzedawców, że jak jest familiarna atmosfera to łatwiej coś sprzedać.
                          Mimo wszystko, wolę jasne i czyste sytuacje i w piekarni pytanie co podać i informację ile mam zapłacić smile
                          • a23a23 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 17:19
                            a23a23 napisała:

                            > z_lasu napisała:
                            >

                            I jeszcze jedno - nie mam problemu z tym, żeby odmówić zakupu tych kajzerek. Ale nie chcę musieć tego odmawiać. I to wtmagało ode mnie, żebym sie tego nauczyła i nie stosowała najbardziej naturalnej taktyki, czyli podawała argument dlaczego ich nie chcę (bo to z kolei mają przećwiczone i zbijają to kolejnym). Po prostu nie dziękuję, bez żadnych powodów, przez co "towarzystko" wygląda to na gburowatą odpowiedź.
                  • majenkir Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 15:57
                    a23a23 napisała:
                    > wizją z koszmarów jest dla mnie pani sprzedawczyni ze sklepiku osiedlowego, któ
                    > ra pamięta który chleb kupuję i pamięta, że przychodzę o 7.30 albo pan w knajpc
                    > e na rogu, który niepytany wie, że lubię espresso bez cukru.



                    A ja jestem przeszczesliwa, ze w dwoch starbucksach wiedza co pije i jak mam na imie tongue_out.
                    Jak przyjechalam do stanow, swiadomosc, ze nikt mnie nie zna, ze nigdy nie spotkam przypadkowo jakiegos znajomego, to byl koszmar!
                    • a23a23 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 16:18
                      majenkir napisała:

                      > A ja jestem przeszczesliwa, ze w dwoch starbucksach wiedza co pije i jak mam na
                      > imie tongue_out.

                      A ja bym prawdopodobnie nigdy więcej do niego nie poszła, jeśli takie sytuacje by się powtarzały smile
                      Ludzie są różni i dla mnie właśnie w miastach fajne jest to, że jest miejsce dla każdego - i dla tych, którzy lubią się fraternizować na każdym kroku i dla takich jak ja, którzy cenią możliwość bycia niewidzialnym (albo tylko poczucia bycia niewidzialnym, ale to wystarczy).

                      > Jak przyjechalam do stanow, swiadomosc, ze nikt mnie nie zna, ze nigdy nie spot
                      > kam przypadkowo jakiegos znajomego, to byl koszmar!

                      A ja właśnie w taki sposób ładuję akumulatory. Wyjeźdżam w miejsca, w których wiem, że nie ma szans, żeby ktokolwiek mnie znał i jednoczesnie lokalsi nie są "zbyt przyjacielscy". Chodzę, czytam, piszę i wracam gotowa na nowo do udziału we współczesnym, bardzo ekstrawertycznym świecie smile
                      >
                      >
                  • jolunia01 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 18:38
                    Ja to mieszkam w takiej mieścinie mającej niespełna 100 tysięcy mieszkańców, więc jestem przyzwyczajona, że pan w sklepiku, w którym robię zakupy po drodze do/z pracy pamięta, w które dni zamówić dla mnie specjalnie konkretny rodzaj twarogu, jaką herbatę najchętniej kupuję, z której piekarni chleb, a z której bułki zwykle biorę... Pani w kiosku odkłada mi prasę, jesli akurat nie wstąpiłam, a to, co zazwyczaj kupuję już jest do zwrotu, zamawia mi nieuczulające mnie specyfiki chemii domowej.... Odbieram to jako troske o klienta, a nie koszmar
                    • a23a23 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 18:49
                      jolunia01 napisała:

                      > Pani w kiosku odkłada mi prasę, jesli akurat nie wstąpiłam, a
                      > to, co zazwyczaj kupuję już jest do zwrotu, zamawia mi nieuczulające mnie spec
                      > yfiki chemii domowej.... Odbieram to jako troske o klienta, a nie koszmar

                      I w porządku, jeśli tylko Ci to odpowiada. Mi by nie pasowało (bo np. nie chciałabym w tym tygodniu akurat tego sera, a głupio nie wziąć skoro specjalnie dla mnei zamówiła) i dlatego podoba mi się, że każdy może wybrać miejsce dla siebie.

        • bergamotka77 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 13:47
          To akurat prawda. Ja uwielbiam pod pewnymi względami malomiasteczkowa nieanonimowosc. Znam wszystkuch i wszyscy mnie znaja, moje dziecko jest obserwowane przez zyczliwych wiec nie umkna mi jego żadne wyczyny. Pisze o mlodym bo starszy to juz mądry ułożony dorosły człowiek. Raz mlody przechodzil przez ulice z kolegą gapiac się w telefon i znajoma mi doniosla. Bylam wdzięczna za info i troske, bo w Wawie nikogo by to nie obchodziło.
      • str8.up Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 13:58
        Też pod tym hasłem rozumiem postawę typu —co ludzie powiedzą. Ale ludzie z dużych miast często mają podobny problem. Co jest w sumie zabawne, bo "klimat" życia w dużym mieście powoduje, że najczęściej ludzie nie powiedzą absolutnie nic smile
      • shumari Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 14:08
        Dokładnie! Moja babcia zawsze, zanim wyszła „na miasto” obserwowała w czym chodzą ludzie, żeby nie zrobić z siebie pośmiewiska.
        Mój mąż-typowy brytyjski zimby chów zawsze w Polsce rzucał się w oczy swoim ubiorem nosząc np szorty na. Przełomie lutego i marca, Boże jak moja babcia wtedy ubolewała -nie o to, ze mu zimno, tylko co ludzie powiedzą.

        Poza tym podział ról na typowo męsko- damskie. Chłop zarabia, a kobieta zajmuje się domem.
    • berdebul Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 13:55
      Plusy, czy minusy?
      Na plus: brak anonimowości, jeżeli dzieciaki bawią się w przebieganie przed samochodami, to nie tylko kierowca ich opieprzy, ale poinformuje rodziców i szkołę. Jak ktoś wyjeżdża, to sąsiad najlepszym alarmem.
      Minusy to ludzie z zapędami do urządzania cudzego ogródka. Często wąskie horyzonty i poglądy naorodowo-prawicowo-patriarchalne.
    • madami Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 14:01
      Że posiadanie chłopa to sens zycia kobiety wink
      Że każda kobieta musi być matką wink

      ogólnie przywiązanie do stereotypowego widzenia świata
      wciubianie nosa w cudze zycie i sprawy, nadmierne zainteresowanie życiem innych ludzi
    • sumire Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 14:09
      Nadmierne zainteresowanie prywatnością innych ludzi, ochocze plotkowanie, zamartwianie się, że któraś tam "nie ułożyła sobie życia", bo ma 35 lat, a jeszcze nie przyszło zaproszenie na wesele, przywiązanie do stereotypów, nieufność wobec odmienności wszelakich, a jednocześnie uprawianie pokazówek typu bieganie po bułki w pełnym makijażu i sukience od projektantki z Insta i parkowanie nowego samochodu tak, żeby sąsiedzi widzieli, że mamy nowy, podkreślanie z lubością pochodzenia, edukacji, derektorskiej funkcji męża.

      Taka trochę śp. sąsiadka mojej babci, która całymi dniami wisiała w oknie i prowadziła obserwacje, trochę niektóre forumki, trochę Hiacynta Bukiet smile
    • asia_i_p Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 15:32
      Jak dla mnie, wybujała ciekawość dotycząca życia bliźnich połączona z łatwością oceniania. Ale to jest trochę krzywdzące, bo to nie jest tylko domena małych miasteczek.

      W realu w małych miasteczkach widzę pewne pozytywy. Mam wrażenie, że ludzie mają mniejszą skłonność do robienia awantur w sklepach, w środkach komunikacji i tak dalej. I moim zdaniem to jest dobra strona tego, na co sporo osób narzeka, czyli braku anonimowości. I nie chodzi tu o hipokryzję - po prostu trudniej człowieka zdehumanizować, sprowadzić tylko do roli zawodowej w sytuacji, kiedy to z wysokim prawdopodobieństwem ojciec kolegi twojego dziecka, szwagier sąsiada, itp., pamiętasz go z grupy na Facebooku, wiesz, gdzie mieszka.
    • maly_fiolek Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 15:52
      Co kto lubi, ja wyprowadziłam się z Warszawy bo anonimowy mamcięwdupizm mi nie odpowiada.
      W małym miasteczku każdy każdego zna - co ma wielkie plusy.
      Znajoma ma niepełnosprawne dziecko (autystyk) - otrzymała mnóstwo pomocy od dorosłych i dzieci w tym aby jej dzieciak zaczął funkcjonować.
      Jest łatwiej, człowiek człowiekowi nie jest wilkiem jak w wielkim bloku gdzie liczy się - mój dom moja twierdza, a jak słychać Twojego psa to na policję.
      Sąsiedzi pomagają sobie, w Warszawie nie mogłam kota zostawić jak jechałam na wakacje - tu i kot i psy są pod opieką sąsiadów. Mamy wspólne grile i nawet potańcówki smile. Czuję się akceptowana smile.
      W małym miasteczku zaczęłam żyć a nie wegetować schowana we własnym M4.
    • yuka12 Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 16:02
      Mieszkałam przez kilka lat w bardzo małym miasteczku, teraz mieszkam w nieco większym, ale jako pani z dużego miasta nie bardzo odnajduję się w tych klimatach:
      - jak już wspomniała Berga i ktoś przede mną jest bezpiecznie - w bardzo małych społecznościach jedni drugich kontrolują, w tsmtym małym miasteczku samochody zostawiano tylko zamknięte, bez alarmów
      - spokój i cisza - brak typowego zgiełku dużego miasta
      - lepsze powietrze (przynajmniej tu w UK)
      - bliskość wszystkiego - wszędzie się dojdzie pieszo
      - brak anonimowości - co krok kogoś spotykasz z pracy, rodzica któregoś dziecka czy sprzedawcę ze sklepu.
      Tyle pozytywy. Teraz negatywy.
      - brak anonimowości. Byliśmy postrzegani jako obcy i tak traktowani przez sporą część zasiedziałych tubylców, nawet tych których nie znaliśmy osobiście
      - koterstwo, kliki i grupki, rodzinne powiązania i antypatie sięgające pokoleń, o których ktoś z zewnątrz oczywiście nie ma pojęcia i czaseem trafia na minę
      - plotkarstwo i wścibstwo, a jak nie ma wiedzy o kimś, to wiadomości się preparuje
      - trzymanie się ze "swoimi", brak otwartości na inność, odmienność połączone z przekonaniem, że "nasze jest zawsze najlepsze"
      - brak wyboru - pracy, szkół, sklepów, lekarza, zajęć pozaszkolnych, kursów dla dorosłych
      - tam gdzie mieszkałam dochodziła jeszcze spora odległość od najbliższego większego miasta, tamta mała miejscowość (obecna zresztą też choć nie aż tak) otoczona była miasteczkami i wioskami, najbliższe duże miasto (50 tys.) było godzinę jazdy samochodem. Z obecnej miejscowości to jakieś 25 minut.
      Generalnie zauważyłam, że wiele osób urodzonych i wychowanych na wsiach i w małych miejscowościach przenosi w sobie specyficzną mentalność i czasami działa to na plus, ale i bywa negatywne (wścibstwo i plotkarstwo np.)
    • jolie Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 16:33
      Podam przykład z pracy, który mnie zawsze zdumiewa (pracuję za Krakowem) - niektóre dziewczyny biorą dzień wolny na.... wizytę księdza po kolędzie (ksiądz zaczyna chodzić rano). Dla mnie zupełny kosmos- pytam - "a co się stanie, jak Ciebie nie będzie na tej wizycie, przecież pracujesz". Odpowiedź- "nie wypada", "nie może być sam mąż/babcia". I nie chodzi mi o to, że ktoś ma duchową potrzebę rozmowy z tym księdzem, bo tego nie oceniam, ale właśnie o to "co ktoś (ksiądz) sobie pomyśli" .
      Druga obserwacja (raczej pozytyw) - mieszkanie w wielopokoleniowym domu, matka/teściowa gotuje obiady, małe dziecko zawsze zaopiekowane - na mnie czasami patrzą jak na kosmitkę, bo martwię się, czy zdążę odebrać dziecko. U dziewczyn -jeden telefon do babci/siostry/ciotki i nie ma problemu z nagłym zostaniem po godzinach.
    • szafireczek Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 18:41
      To nie miasta i miasteczka tworzą mentalność, tylko ludzie, którzy tam mieszkająsmile Jak się przeprowadzą, to nadal w nich siedzi określone myślenie, po części wynikajace z tego, że mózg nie lubi się przemęczać i szufladkuje, by jak najmniej tracić energii...
        • kandyzowana3x Re: Małomiasteczkowa mentalność. 25.06.20, 20:16
          jak dla mnie koncepcja "sloikow" jest strasznie malomiasteczkowa, Takie przekonanie, ze rdzenni mieszkancy sa "lepsi". ze powinno sie urodzic, wychowac i na zawsze zostac w jednym miejscu i jest to jakas wartoscia. Przy rownoczesnym pogardzaniu rozwojem miasta, ktory sila rzeczy dokonuje sie przez rozrost i zmiany.