Dodaj do ulubionych

Śniadania hotelowe w czasach covida.

27.06.20, 15:08
Właśnie wróciłam z urlopu, podczas którego nocowałam w trzech różnych hotelach. Z powodu pandemii hotele nie wydają teraz śniadań w formie bufetu, tylko wszystko podawane jest do stolika. W teorii pomysł może i dobry, a w praktyce w każdym jednym hotelu wyglądało to następująco: Zajmowało się stolik, po czym obsługa każdemu gościowi przynosiła niewielki talerzyk z obowiązkowym "zestawem śniadaniowym", takim samym dla każdego, w postaci kilku plastrów sera, wędliny, pomidora i ogórka. Do tego w osobnych miseczkach twarożek i konfitura, koszyczek pieczywa, jogurt i jakieś ciepłe danie do wyboru z karty. Ilość jedzenia nie do przejedzenia przez jedną osobę. A i do tego zero dodatkowych talerzy i tylko jeden zestaw sztućców. Ja zaczynałam najczęściej od jajecznicy, potem tym samym widelcem wyciągałam plastry sera spod wędliny, następnie zjadłam jogurt i tą samą łyżeczką nakładałam sobie odrobinę konfitury na chleb. Śniadania oczywiście pyszne, świeże i w sumie ładnie podane. Ale mnie cały czas zastanawiało co dalej dzieje się z niezjedzonymi produktami. Dwie opcje - albo wszystko ląduje w śmieciach (koszmarne marnotrawstwo) lub, co gorsza, przekładają to potem do czystych misek i talerzy i podają następnym gościom, ew. przerabiają niezjedzone wędliny na dania na ciepło. Jestem dziwnie pewna, że tak właśnie robią, więc rezygnacja z bufetu jest chyba całkowicie pozbawiona sensu. Mdli mnie na myśl, że mogłam dostać jedzenie, które ktoś wcześniej dotykał obślinonymi sztućcami. Bardzo niehigieniczne rozwiązanie.

Jak to waszym zdaniem powinno być zorganizowane? Ja uważam, że albo należy zostawić bufet, albo robić mini szwedzki stół na każdym stoliku, czyli wspólny talerz z wędlinami czy miska z dżemem dla całej rodziny (i osobne sztućce do nakładania) zamiast cudować z osobnymi porcjami dla każdego, bo to jest oczywiste, że ludzie połowę zostawią.

Aha i w restauracjach jest limit osób, ma być w środku zajęta chyba połowa miejsc. Efekt? Na weekend zjechało się mnóstwo gości i dzisiaj rano na stolik do śniadania trzeba było czekać bite 25 minut w niewielkim holu z 30 innymi osobami. Oczywiście wszyscy bez masek, bo w restauracjach nie trzeba nosić. A to dopiero początek sezonu, w dużych hotelach w weekendy będzie się pewnie jeszcze dłużej czekało. Bez sensu te regulacje, w sierpniu planujemy kolejny urlop, ale chyba wynajmniemy kwaterę i sami będziemy sobie robić śniadania.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka