28.06.20, 11:43
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
          • hrabina_niczyja Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:03
            Na klatce jest sporo dzieci. U wszystkich cisza, od czasu do czasu mała awantura kilkanaście minut i koniec. U tych dzikie wrzaski, darcie, płacz godzinami. I to jest normalne? Mam wątpliwości. Kilka razy w tygodniu to dziecko takie cyrki wyprawia? Być może. A matkę od czego ma, że to godzinami podkręca? Zresztą ta matka już kiedyś trzasnęła w dupe dzieciaka aż echo poszło. Także.
            • vodyanoi Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:11
              Jak urodzisz swoje dziecko, to może nagle dotrze do ciebie, że dzieci są... różne.
              I tak - u niektórych dzieci dzikie wrzaski, darcie i płacz godzinami znajdują się w absolutnej normie. I takie cyrki to moje dziecko potrafiło odstawiać codziennie, np. o 23, gdy darło się na cały blok, że chce woooodyyyy i umieeeeraaaa z pragnienia. A chodziło o wodę w kubku, który akurat się stłukł. Mało tego - moje dziecko potrafiło się np. przez pół godziny drzeć np. o 2 w nocy. Zaczynało się drzeć, rzucać, być agresywne w stosunku do mnie, a jednocześnie... spało.
            • nessy Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:55
              hrabina_niczyja napisała:

              > Na klatce jest sporo dzieci. U wszystkich cisza, od czasu do czasu mała awantur
              > a kilkanaście minut i koniec. U tych dzikie wrzaski, darcie, płacz godzinami. I
              > to jest normalne? Mam wątpliwości. Kilka razy w tygodniu to dziecko takie cyrk
              > i wyprawia? Być może. A matkę od czego ma, że to godzinami podkręca? Zresztą ta
              > matka już kiedyś trzasnęła w dupe dzieciaka aż echo poszło. Także.


              U mnie na klatce schodowej, też sporo dzieci mieszka i u wszystkich cisza, tylko u mnie były wrzaski. Jedno z dzieci potrafiło się drzeć z byle powodu i tak pół dnia. Od znajomej dowiedziałam się, że chodzi taka jedna i rozpowiada, że u nas się dzieci leje, za co się jej dostało. Dziś babsko omija mnie szerokim łukiem i nie śmie spojrzeć mi w oczy. Więc uważaj, bo możesz się przejechać.
            • black_halo Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 14:01
              hrabina_niczyja napisała:

              > Na klatce jest sporo dzieci. U wszystkich cisza, od czasu do czasu mała awantur
              > a kilkanaście minut i koniec. U tych dzikie wrzaski, darcie, płacz godzinami. I
              > to jest normalne? Mam wątpliwości. Kilka razy w tygodniu to dziecko takie cyrk
              > i wyprawia? Być może. A matkę od czego ma, że to godzinami podkręca? Zresztą ta
              > matka już kiedyś trzasnęła w dupe dzieciaka aż echo poszło. Także.

              Moja siostrzenica potrafi urzadzac takie cyrki z byle powodu, ze ciezko zrozumiec. A jednak kiedys zostalysmy same i w ciagu czterech godzin wpadla mi w histerie 3 razy. Pierwszy raz bo lyzeczka lezala nie po tej stronie talerza co trzeba. Zanim sie uspokoila na tyle, zeby powiedziec, ze ma lezec po drugiej stronie to minelo dobre 20 minut. W koncu podgrzalam jedzenie drugi raz, zasiadlysmy do stolu i kolejny ryk. Okazalo sie, ze jem z talerza jej dziadka. Kolejna pol godziny ryku. Na koniec jeszcze drobny kwadrans ryku bo usiadlam po niewlasciwej stronie kanapy. Cale szczescie, ze wrocili jej rodzice bo czwarta histeria skonczylaby sie chyba rekoczynami.
              • mava Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 16:01
                >Pierwszy raz bo lyzeczka lezala nie po tej stronie talerza co trzeba....

                moze twoja siostrzenica jest autyskiem? akurat to są charakterystyczne objawy.
                Przy czym, są rozne poziomy tego schorzenia... nie każde dziecko musi od razu być całkowicie niekomunikatywne.
                I choroba to nie to samo, co brak własciwiej opieki nad dzieckiem (= brakwychowywania).

              • mava Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 16:07
                >Pierwszy raz bo lyzeczka lezala nie po tej stronie talerza co trzeba....

                moze twoja siostrzenica jest autyskiem? akurat to są charakterystyczne objawy.
                Przy czym, są rozne poziomy tego schorzenia... nie każde dziecko musi od razu być całkowicie niekomunikatywne.
                I choroba to nie to samo, co brak własciwiej opieki nad dzieckiem (= brakwychowywania).

            • iberka Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 29.06.20, 07:10
              Tak, są takie dzieci. Ba! Mam takich sąsiadów: łącznie 5 dzieci w wieku 2 -11 lat i czworo z nich potrafi się wydzierać, kłócić, płakać. Najmłodsze np.godzinę wyje w ogródku. 10 latka kłóci się z ojcem, trzaskają drzwi, lecą k....i inne h.....(z ust ojca). Żadna z rodzin nie jest patologiczna, ot korpo i lekarze 😂
          • jakis_wolny Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:12
            vodyanoi napisał:

            > Podpiszę się pod ritual. Urodź swoje dziecko i zobacz, co może wyprawiać.

            Urodziłam i co?
            Jakoś umiem nad nim zapanować bez znęcania się i nakręcania go. Zresztą jakoś nieszczególnie cyrkował raczej w normie.
            Chciałabyś , żeby ktoś do Ciebie syczał jeden wyraz przez pół godziny z kiedy jesteś w rozsypce?
          • ira_08 Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:31
            <Podpiszę się pod ritual. Urodź swoje dziecko i zobacz, co może wyprawiać.

            "Nie wiemy jak to się mogło stać, to była taka zwyczajna rodzina! Nie, nigdy nic nie słyszeliśmy."

            Lepiej dmuchać na zimne, lepiej, żeby przyzwoitą rodzinę ktoś sprawdził, niż przemocową olał.
            • ritual2019 Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:52
              ira_08 napisała:

              > <Podpiszę się pod ritual. Urodź swoje dziecko i zobacz, co może wyprawiać.
              >
              > "Nie wiemy jak to się mogło stać, to była taka zwyczajna rodzina! Nie, nigdy ni
              > c nie słyszeliśmy."
              >
              > Lepiej dmuchać na zimne, lepiej, żeby przyzwoitą rodzinę ktoś sprawdził, niż pr
              > zemocową olał.

              Tiaa, tam gdzie faktycznie dochodzi do przemocy sasiedzi nie slysza.
          • 3-mamuska Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 14:37
            vodyanoi napisał:

            > Podpiszę się pod ritual. Urodź swoje dziecko i zobacz, co może wyprawiać.



            Ale głupota jak ktoś nie ma dziecka nie może reagować na przemoc?
            Jak kobieta nie ma męża to ma nie reagować jak facet wyzywa czy bije swojej żonę?
            Jak nie mam psa to nie mogę kogoś „kopnąć w dupę „ jak się znęca nad psem?
            Pogięło was?
          • mava Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 15:55
            >Podpiszę się pod ritual. Urodź swoje dziecko i zobacz, co może wyprawiać.

            urodziłam dwoje swoich dzieci i ŻADNE nie darło sie przez 2 godz. non stop.
            żadego tez nie tresowałam pt. siedź na fotelu czy tez innym "jeżykiem".
            no przepraszam...ale dzieci trzeba WYCHOWYWAĆ a nie hodowac.
            Ja nawet rozumiem, że ktos moze wcześniej nie zdawać sobie sprawy "czym to grozi" ale to sie doksztalaca! będąc odpowiedzialnym rodzicem.
            Raz jeden miałam po sąsiedzku taką rodzinke wynajmujacą, gdzie były prawdopodobnie bliźniaki, chlopcy w wieku 2, 3 czy 4 lata (troche dalsze sąsiedztwo więc nie spotykałam bezposrednio) a matka na okragło darła się na nich, i to w słowach uważanych powszechnie...Dzieciaki zreszta nie pozostowały dłużne... Zanim sie pozbierałam "czy to wymaga interwencji" to rodzina sie wyprowadziła....
            Żadnych innych tego rodzaju akcji nie słyszałam, przez dziesiąt lat swojego zycia, więc jednak TO NIE JEST NORMALNE ZACHOWANIE.
            Ja rozumiem, ze cos moze zdarzyc sie raz... ale nie kilka razy w tygodniu!
          • mava Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 15:56
            >Podpiszę się pod ritual. Urodź swoje dziecko i zobacz, co może wyprawiać.

            urodziłam dwoje swoich dzieci i ŻADNE nie darło sie przez 2 godz. non stop.
            żadego tez nie tresowałam pt. siedź na fotelu czy tez innym "jeżykiem".
            no przepraszam...ale dzieci trzeba WYCHOWYWAĆ a nie hodowac.
            Ja nawet rozumiem, że ktos moze wcześniej nie zdawać sobie sprawy "czym to grozi" ale to sie doksztalaca! będąc odpowiedzialnym rodzicem.
            Raz jeden miałam po sąsiedzku taką rodzinke wynajmujacą, gdzie były prawdopodobnie bliźniaki, chlopcy w wieku 2, 3 czy 4 lata (troche dalsze sąsiedztwo więc nie spotykałam bezposrednio) a matka na okragło darła się na nich, i to w słowach uważanych powszechnie...Dzieciaki zreszta nie pozostowały dłużne... Zanim sie pozbierałam "czy to wymaga interwencji" to rodzina sie wyprowadziła....
            Żadnych innych tego rodzaju akcji nie słyszałam, przez dziesiąt lat swojego zycia, więc jednak TO NIE JEST NORMALNE ZACHOWANIE.
            Ja rozumiem, ze cos moze zdarzyc sie raz... ale nie kilka razy w tygodniu!
      • m_incubo Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 13:00
        Ciekawy argument.
        Generalnie wszyscy, którzy stosują jakąś przemoc w stosunku do dzieci wcześniej je sobie urodzili, więc jakoś takie mądrości do mnie nie przemawiają.
        Ja urodziłam co prawda tylko troje, też im się zdarzało wyć i histeryzować z najróżniejszych powodów i w najrozmaitszych porach, natomiast mnie się nie zdarzało drzeć na nie ryja parę razy dziennie i próbować dwie godziny tymi wrzaskami zmuszać do odbycia jakiejś kary.
        Ja bym interweniowała, np. rozmowa z dzielnicowym, zresztą kiedyś tak zrobiłam i okazało się niestety, że słusznie.
    • danaide Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:26
      hrabina_niczyja napisała:

      > pierdoli od pół godziny w kółko na fotel. Szczerze to mam ochotę tam iść i star
      > a posadzić na ten fotel siłą. Mi to wygląda na przemoc psychiczną

      Hrabina - swoje przeszłaś, nie przerobiłaś, teraz nóż Ci się otwiera na podobne sytuacje. Iść możesz, jasne. Ale ze swoim przemocowym skrzywieniem możesz tam więcej szkody niż pożytku narobić.
    • kosmos_pierzasty Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:26
      Fajnie, że się interesujesz. Najrozsądniej byłoby zagadnąć kobitkę, może ona zwyczajnie sobie nie radzi, ale to też trzeba mieć podejście, żeby dobrze wyszło. Może zaprosić na herbatę i pogadać? Pytanie, czy umiesz tak to załatwić. Możesz też wrzucić grzeczny liścik do jej skrzynki, że Cię ten płacz zaniepokoił, że może potrzebne jej wsparcie.
      Mnie też by zatrzęsło, jakbym to słyszała, a "dziecko sobie urodziłam" sad
      • hrabina_niczyja Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:51
        Przeproś mnie, ja nie chce takiego dziecka.
        Przepraszam.
        Za co mnie przepraszasz? Za co pytam?
        Przepraszam.
        Za co? Za co mamę przepraszasz? Natychmiast mów za co.

        Nie, z kimś takim herbaty piła nie będę. Baba mieszkanie wynajmuje, ta mała była niemowlęciem jak się tu wprowadzili. Latami dzien dobry nie burkną. Nie mówiąc już, że wszyscy sąsiedzi już mieliśmy pouczenia, że jedni za głośno na balkonie gadają, pies szczeka, seks ktoś uprawia, muzyka po 22, pralka chodzi w nocy. Socjopatka pełna parą. Jej własny chłop chodzi już krzywy z nieszczescia. Buty na wycieraczce zmienia. Baba na normalna nie wygląda. Awantury tam były już niejeden raz, żarli się z chłopem ile wlezie. Teraz od kilku miesięcy ryczy dziecko. Umówiłam się z inną sąsiadka na kawę popołudniu to pogadamy co z tym zrobić. Ona jest pedagogiem, więc pewnie wie jak to ruszyć, a te dzikie jazdy też słyszy.
    • alpepe Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:27
      Ja bym zaoferowała pomoc matce, serio. Coś w stylu, czy mogę Panią jakoś odciążyć, bo słyszę, że mała dziś jest chyba chora, bo stale płacze i wrzeszczy...Ona pewnie też jest na skraju rozpaczy. Ludzie wychodzą z domu z różnymi obciążeniami, nie wiesz, z jakimi ona wyszła. A dziecko, cóż. Moja młodsza córka potrafiła się zalewać łzami i wrzeszczeć godzinami. Pozwalałam jej na okazywanie uczuć i emocji, ale jak zaczynała się w tym zapamiętywać, mówiłam, że może sobie popłakać w pokoju, albo na wycieraczce, o dziwo, nagle jej przechodziło, bo ona chciała płakać i wrzeszczeć, kiedy miała mnie w postaci widowni, a ja, cóż, wywodzę się z takiego domu, gdzie ojciec płaczącemu dziecku sprawiał lanie, jakby to miało pomóc, więc wzorzec miałam kiepski.
    • nessy Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:48
      Są dzieci, które potrafią wrzeszczeć pół dnia bez powodu, bo tak. Gdybyś słyszała odgłosy bicia, to ok. Tymczasem dzieciak się drze a matka , jak zdarta płyta powtarza "na fotel". Czy to jest powód by podejrzewać, że rodzice się nad dzieckiem pastwią?
    • ferra Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 12:54
      Przecież to jest malutkie dziecko. Jaką ma szansę obrony/sprzeciwu wobec agresywnej matki?
      Idz tam - sama lub z sąsiadką. Nie zostawiaj tego dziecka samemu sobie. A jak się rodzice tego dziecka zaczną awanturować, to wezwij policję.
    • dolcenera Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 13:06
      Tak, to przemoc.

      Pomóż malutkiemu dziecku, bo ono jest całkiem bezbronne, nie można go zostawiać samego z święta krową- matką - psycholką. Lepiej 10 razy zareagować bez potrzeby, niż raz stchórzyć, gdy zareagować trzeba.

      Co innego w nerwach wrzasnąć „ na fotel” nawet 10 razy do testującego, upartego 3/4latka , a co innego wrzeszczeć na niego przez dwie godziny w jakim amoku, furii. Dziecko pewnie jest przerażone.

      Osobiście bardzo doceniłam babkę, która mieszka 2 ogrody dalej i zapukała do mnie podczas ząbkowanie mojego syna żeby sprawdzić czy dziecku się krzywda nie dzieje. Gdyby było mniej znieczulicy, los dzieci by się poprawił.
        • asia_i_p Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 16:12
          Nie, za dobrze by było. Jeżeli to nie przejściowe rzeczy typu ząbkowanie, tylko zaburzenia rozwojowe, to normalna matka będzie po takiej wizycie ryczeć przez godzinę i straci poczucie bezpieczeństwa na kilka tygodni, wiem z doświadczenia.
          Może dlatego, że mój interweniujący nie potrafił się wycofać, tylko po sprawdzeniu, że dziecku nie dzieje się krzywda, musiał koniecznie się przydać, udzielając porad wychowawczych, a mnie zabrakło jaj, żeby mu powiedzieć, że to, że się zgadzam na interwencję, bo postawę obywatelską trzeba cenić, nie jest równaznaczne z tym, że się zgadzam na udzielaniem mi porad wychowawczych.
    • zwyczajnamatka Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 13:22
      Są osoby, które sobie w ogóle nie radzą z wychowaniem dziecka. Wpadają ze skrajności w skrajność. Są albo bardzo surowe i stosują kary albo za chwilę pobłażliwe i na wszelkie niegrzeczności machają ręką, a dziecku wszystko wolno. Takie dzieci są rozchwiane, nie znają granic, nie wiedzą co to konsekwencja. Z moich obserwacji takie dzieci drą się bez przerwy. Może ta matka też jest takiego typu? Matki nie wychowasz. Niektórzy ludzie po prostu nie powinni mieć dzieci.
    • misterni Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 13:55
      No nie wierzę. Tyle się mówi, żeby w razie podejrzeń, że dziecko jest źle traktowane, zgłaszać to do odopowiednich organów, a tu pańcie na wyścigi doradzają urodzenia swojego i nie mieszanie się, "bo się zdziwi". No to się zdziwi najwyżej, ale przynajmniej będzi miała pewność, że zobiła co mogła w takiej sytuacji. Lepsza interwencja na wyrost, niż brak reakcji podczas gdy naprawdę może się coś dziać.
    • 1papryczka.chili Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 13:58
      Nie wiem co bym zrobiła. Mamy sąsiadów, mają dwoje dzieci. Bardzo fajni ludzie, znamy się. Ich starsze dziecko (dziewczynka) potrafi tak płakać i zanosić się płaczem, że Ci co nie znają sytuacji powiedzą, że maltretują tam dziecko. Powody do ryku są różne: nie takie buty, sukienka, ktoś coś zrobił a ona sama chciała. Potrafi płakać z dwie godziny. I jej rodzice (ona pedagog) stwierdzili, że to normalne nie jest. Poszli do specjalisty (nie pamiętam jakiego) i okazało się , że dziewczynka ma jakąś nadwrażliwość, dlatego przesadnie reaguje. Zalecono z tego co pamiętam jakieś ćwiczenia i jest lepiej. Trochę lepiej. Trochę pewnie też wyrosła i umie sobie lepiej radzić z emocjami. Jej brat choć młodszy nigdy tak nie awanturował się. Po prostu dzieci są różne. Weź to pod uwagę zanim rozpętasz wojnę. Może na początek rozmowa z matką dziecka.
      • dolcenera Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 14:14
        Dlatego zawsze warto się zainteresować z bliska, a nie udawać, ze ja nic nie widzę, nie słyszę i się nie mieszam, a potem mlaskać z niesmakiem jacy to ci ludzie podli i obojętni.

        Mój syn płakał przeraźliwie co 3/4 godziny kiedy paracetamol przestawał działać. Żeby go choć trochę uspokoić nosiliśmy go na zmiany w ogrodzie, pokazując ptaszki, motylki, samoloty. Bliscy sąsiedzi mogli wychylić się z balkonu, nawet jeden z lornetką się zaczaił wink dalsi słyszeli przeraźliwy płacz z bólu w tonie wołającym o pomoc, no i przyszła wojowniczo nastawiona jedna pani - młoda matka - mówiąc „ ja bardzo przepraszam za najście, ale słyszę straszny płacz dziecka, czy dziecku dzieje się krzywda, czy ja mogę to dziecko zobaczyć ?”. Mimo dość twardego tonu widać było, ze ręce jej się trzęsły ze stresu i ze dużo ja to kosztowało nerwowo, żeby się przemoc i pójść zapukać do obcych ludzi narażając się na nieprzyjemności.

        Jak dla mnie to prawdziwa bohaterka życia codziennego.
        • rexona_sport Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 16:08
          Dzięki za ten wpis, tak sobie właśnie wyobrażam zdrowe społeczeństwo. Zarówno reakcja tej pani (tez zgadzam się ze bohaterka) jak i twoja - bez rzucania się z oburzeniem ze jak śmiała baba mnie pojawić tylko ze zrozumieniem. To dobrze wiedzieć ze ludzie zareagują kiedy dziecku dzieje się krzywda 🙂
      • hrabina_niczyja Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 14:33
        Dobrze, ale ty to wiesz. Podobnie jak ja wiedziałam, że dziecko sąsiadów wyżej jest rehabilitowane, nie śpi nocami, płacze. Za co zresztą bez potrzeby przepraszali. Gdyby mnie ktoś wtedy o to zapytał odpowiedziałabym co wiem i na moje oko dziecko nie jest źle traktowane. Natomiast to są ludzie normalni, życzliwi, nie uciekają w popłochu i mamy dobry kontakt. Natomiast to z wątku to jest jakiś wypłoch co wynajął mieszkanie i kontaktu nie ma z nią żadnego. A jak jest to z jej inicjatywy, czepiać się lubi. Także ja rozmawiać z nią nie będę.
        • 1papryczka.chili Re: Sytuacja u sąsiadów- czy to przemoc? 28.06.20, 16:10
          To może weź ze sobą sąsiadkę i pójdzcie we dwie pogadać. A jak faktycznie nie ma z kim gadać, to ja poszłabym do dzielnicowego i powiedziałabym co mnie niepokoi, z zastrzeżeniem, że jeszcze go odwiedzisz , żeby dowiedzieć się co ustalił.
          Ja jestem bardzo wrażliwa na płacz dziecka i na wycie i jęczenie psa. Zdarzało mi się dzwonić raz na straż miejską bo pies jęczał 3 godziny zamknięty na balkonie. Raz (to już inny pies) poprosiłam sąsiadkę, żeby nie zamykała psa na balkonie bo piszczy i szczeka, a ja dostaję rozstroju nerwowego od tego. Przestała go zamykać, przez jakiś czas była chyba trochę obrażona ale teraz już jest ok. A może jeśli wiesz jaki numer mieszkania i jest domofon to zadzwoń domofonem jak będzie znów taka akcja. Wtedy nie będzie wiedziała kto ale będzie wiedziała, że jest obserwowana i ktoś reaguje na sytuację.