janowa
25.10.04, 11:44
Do tego watku zainspirowala mnie obrazliwa wypowiedz jednej nieprzyjemnej
osoby. Ale do rzeczy:
Zastanawia mnie dlaczego z gory sie przyjmuje za oczywiste, ze ktos kto ma np.
troje dzieci w krotkim czasie jest tym faktem zdolowany lub zalamany?
Zaszlam w ciaze blizniacza kiedy moj synek mial 4 miesiace. Za miesiac-dwa
nasza rodzinka z 3 osobowej rozrosnie sie do 5 osobowej + niania mieszkajaca u
nas - duza zmiana

Leona urodzilam w wieku lat 32 - bo czekalam na
prawdziwa milosc (i sie doczekalam

. Sama jestem jedynaczka z niepelnej
rodziny i zawsze moim najwiekszym marzeniem bylo miec trojke dzieci. Fakt,
myslalam, ze zajmie mi to 6-8 lat, a nie dwa

Ale po rozwazeniu wszelkich
za i przeciw bardzo sie ciesze, ze bede "siedziec w pieluchach" 3 lata zamiast
6-ciu

, a poza tym latka leca i bezpieczniej w moim przypadku wczesniej niz
pozniej. Gdybym nie chciala zajsc w ciaze to zabezpieczylabym sie po porodzie,
tak jak zabezpieczalam sie skutecznie przez 10 lat.
A jednak, wiekszosc osob z troska stwierdza, ze bedzie mi ciezko i wlasciwie
mi wspolczuje, nie zwracajac uwagi na to, ze ja jestem szczesliwa. Tym
bardziej, ze stac nas na taka gromadke ( a nawet wieksza, ale to juz moj M.
musialby zajsc w ciaze, bo ja mam dosyc na dlugo

.
Nie mowiac juz o bardzo zlosliwych komentarzach, takich jak osoby wspomnianej
na poczatku - a trafionych jak kula w plot.
Z czego to wynika? Czy jest tylko jeden sluszny model rodziny: 2+1, max. 2+2?
Jezeli ktos nie ma dzieci, to ja sie nie dopytuje ze wspolczuciem "Nie
wychodzi wam?"
Jezeli ma jedno dziecko, to tez nie pytam "Kiedy nastepne?" tylko dlatego, ze
sama chce wiecej...
Co o tym myslicie?
A moze to wynika po prostu z bezmyslnosci tych ludzi?
Pozdrawiam,
D.
---
"Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
idzie do teatru."
Alec Guiness